" /> Dyskusje ogólne :: Ocieplenie - największy szwindel naszych czasów
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ocieplenie - największy szwindel naszych czasów

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pią Lip 31, 2009 9:09 am    Temat postu: Ocieplenie - największy szwindel naszych czasów Odpowiedz z cytatem

Ocieplenie – największy szwindel naszych czasów
Mariusz Max Kolonko

Żeby była jasność: popieram ochronę środowiska. W moim hrabstwie (po angielsku: county - count to hrabia, a Ameryka z anglosaskiej tradycji się wywodzi) w Bergen, uchodzę za wojującego ekologa, zaś moja ostatnia walka o okoliczne drzewa trafiła na łamy amerykańskich gazet — pisze publicysta .

Ocieplenie groźniejsze od bomby atomowej” - straszy pani Marta Śmigrowska i Koalicja Klimatyczna w opublikowanym w internecie liście do redakcji „Rzeczpospolitej”. Podobnie straszą w Ameryce ekolodzy (jak napisałem niedawno w artykule „Globalne ocieplenie czy globalna ściema”) pokazując nam białe niedźwiedzie taplające się w topniejących lodowcach Alaski, zaś drugą ręką przepychają w Kongresie ustawę, „która doprowadzi do cichej ingerencji rządu w każdą dziedzinę życia obywateli”.

Strategia strachu, jedna z cech liberalnego myślenia, jest dziś w modzie i służy przewalaniu interesów politycznego lobby, interesów, których niezastraszone społeczeństwo inaczej by nie przyjęło. List polskich ekologów niestety potwierdza sprzężenie relacji ekologia - liberalne myślenie, sprzężenie dla obu stron korzystne ale dla społeczeństwa równie niebezpieczne, co emisja zanieczyszczeń dla środowiska.


całość:
http://www.rp.pl/artykul/2,342269.html

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 7:01 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pią Lip 31, 2009 10:14 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

I nie jest to żadna doktryna naiwniaków, a chytry sposób na regulację przez 'światowy salon'. W ten sposób można oddziaływać na gospodarki, wyłudzać pieniądze za 'brudne' przemysły czy technologie. Daje się też 'pracę' swoim ekspertom i kontrolerom. Organizuje się międzynarodowe konferencje pozwalające takim 'obrońcom' formułować programy obligujące kraje do brania udziału w tej zabawie i wydatkowanie ogromnych pieniędzy na walkę ze smokami współczesności. Nie wiem czy jest już ustawa o 'kłamstwie ekologicznym' czy dopiero powstaje.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Nie Sie 02, 2009 8:28 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czy amerykański rząd stosuje cenzurę w obronie mitu globalnego ocieplenia?



Amerykańska rządowa Agencja Ochrony Środowiska (EPA) ukryła własny raport dotyczący zmian klimatycznych.

Raport opublikował na swoich stronach amerykański think-tank Competitive Enterprise Institute (CEI). – Choć mieliśmy nadzieję, że EPA opublikuje ostateczny raport, męczyło nas czekanie, aż działania agencji staną się przejrzyste – mówi ekspert CEI Sam Kazman.

- Jesteśmy w coraz większym stopniu zaniepokojeni faktem, iż EPA i wiele innych agencji i państw poświęca niewielką uwagę badaniom nad globalnym ociepleniem – piszą autorzy raportu, Alan Carlin i John Davidson we wstępie. Zarzucają urzędnikom, iż swoją wiedzę opierają na przestarzałych danych i badaniach, takich jak raport agendy ONZ Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych.

Ze swoich własnych badań wyciągają rewolucyjne wnioski. Według Carlina i Davidsona w przeciągu ostatnich 11 lat średnia temperatura na świecie spadała, a nie rosła. Jednocześnie stężenie dwutlenku węgla w atmosferze rosło. Nie ma też dowodów mogących potwierdzić tezę topnienia lodowców na Grenlandii. To więc nie człowiek, a sama natura jest przyczyną zmian klimatycznych.

Dlaczego Agencja nie dopuściła do publikacji swojego raportu? – Prawda o rzeczywistych wynikach badań kwestii globalnego ocieplenia jest niewygodna – twierdzi Tomasz Teluk z Instytutu Globalizacji. – Propaganda globalnego ocieplenia służy wyłudzaniu pieniędzy podatników i dążeniu do większej regulacji rynku. W listopadzie 2008 roku do senatu dotarł raport, który wskazywał na stosowanie “naukowej korupcji”, czyli ostracyzmu wobec przeciwników mitu globalnego ocieplenia i umożliwiania nieograniczonych badań reprezentantom jedynie słusznej opinii na ten temat – dodaje ekspert.

Źródło:http://www.bibula.com/?p=11808



Ekolodzy oszukują ludzi w sprawie zmian klimatu


Z prof. Zbigniewem Jaworowskim zajmującym się badaniem skażeń ludności i globu oraz zmianami klimatu rozmawia Agaton Koziński

Skąd Pan wie, że człowiek nie odpowiada za globalne ocieplenie?

Z literatury. W latach 70. zacząłem badać stężenie pierwiastków ciężkich na świecie, m.in. ołowiu, który wtedy uchodził za niezwykle groźny. Jego stężenie najłatwiej było badać w lodowcach. Przy okazji poznałem więc fachową literaturę z tym związaną. Zresztą w latach 70. badania nad lodowcami były bardzo popularne.
Czemu?
Dziś cały świat obawia się skutków globalnego ocieplenia wywołanego przez człowieka. W latach 70. panowała podobna psychoza – tylko przed globalnym oziębieniem. Otóż, obowiązywała wtedy teoria, że produkowane przez fabryki pyły emitowane do atmosfery utworzą nad nami parasol zasłaniający słońce. A skoro będzie ono przysłonięte, to wszyscy zaczniemy marznąć. W tamtych czasach nawet poważany “Science” publikował poważne artykuły, w których wyliczał, że słońcem będziemy się cieszyć nie dłużej niż przez 50-60 lat. Później zamarzną rzeki, morza, oceany. Zwolennikiem tej teorii był m.in. znany klimatolog Steven Schneider, który dziś jest jednym z najgorętszych orędowników teorii globalnego ocieplenia.
Ta teoria globalnego oziębienia brzmi komicznie.
Dziś – ale wtedy ja w to święcie wierzyłem, jak każdy zresztą. Choć w połowie lat 70. teorie o oziębianiu się świata przestały być aktualne – natomiast coraz więcej mówiło się o ociepleniu. Pojawiały się argumenty, że rośnie stężenie CO2 w atmosferze. Oczywiście, odpowiadać za to miał człowiek. Tak przynajmniej twierdzono. Ale moje badania temu przeczyły. W 1987 r. wyjechałem do Norwegii i zacząłem tam prowadzić badania nad skutkami ocieplenia klimatu w norweskiej Arktyce. I doszedłem do wniosku, że człowiek nie ma na to żadnego wpływu.
Skąd w takim razie to ocieplenie?
To naturalny proces. Wahania poziomu CO2 są spowodowane nie tym, że my go więcej produkujemy, tylko wpływem oceanu. W wodzie morskiej dwutlenku węgla jest 50-krotnie więcej niż w atmosferze. Jego rozpuszczalność w wodzie jest zależna od temperatury. Im jest ona wyższa, tym CO2 rozpuszcza się trudniej. Ale w przyrodzie nic nie ginie, więc ten dwutlenek węgla do atmosfery – ocean zwyczajnie go tam “wydycha”. Gdy natomiast klimat jest chłodniejszy, to woda morska wchłania więcej tego gazu. Ten mechanizm działa od prawieków.
Ale jaka jest pewność, że teraz ten klimat się nie ociepla przez wpływ człowieka?
Wystarczy przyjrzeć się, jak układa się sekwencja temperatur na świecie. Od 1450 r. do drugiej połowy XIX wieku mieliśmy małą epokę lodową. Szczyt tego okresu przypadł na XVII-XVIII wiek, gdy na Słońcu nie było w ogóle plam, co sygnalizuje jego najniższą aktywność. Wtedy przez Bałtyk można było przejść na piechotę, był tak zamarznięty. Wyszliśmy z tej epoki pod koniec XIX wieku.

Temperatura podwyższała się do 1934 r. Potem przez kilkanaście lat utrzymywała się na tym samym, wysokim poziomie, a po 1950 r. zaczęła spadać. Do 1975 r. gwałtownie się obniżała. Tak gwałtownie, że aż powstała ta teoria o globalnym oziębieniu, o której mówiłem wcześniej. Aż nagle znów zaczęła rosnąć – mimo że w owym roku nie przeszliśmy żadnej rewolucji przemysłowej, która mogłaby uzasadnić wpływ człowieka na zmianę temperatury.
Długo trwał ten wzrost?
Do 1998 r. Temperatura skoczyła zresztą bardzo wysoko. Nie przypadkiem protokół z Kioto został uchwalony pod koniec 1997 r. Wtedy gwałtownie szukano wyjaśnienia dla tego wzrostu i uznano, że przyczyną na pewno jest nadmierna produkcja CO2 przez człowieka. Tyle że od tego 1998 r. światowa temperatura stopniowo maleje. I to mimo tego że na całym świecie cały czas produkujemy coraz więcej dwutlenku węgla. Po prostu znów obniżyła się aktywność Słońca. Od trzech lat nie ma na nim żadnych plam, to najlepszy dowód na to.
Pięknie Pan wyjaśnił zmiany temperatury na świecie. Ale w takim razie na jakiej podstawie ONZ-owski Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) stwierdził w 2007 r., że grozi nam globalne ocieplenie i że winny temu jest człowiek?
Naukowcy pracujący w IPCC dostrzegli te same procesy co ja. Ale ten zespół jest bardzo podatny na naciski polityczne. By nie być gołosłownym, podam przykład prestiżowego magazynu “Nature”, który dwukrotnie w swych edytorialach bardzo ostro skrytykował IPCC, zarzucając mu brak kompetencji.
Mocny zarzut. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że IPCC jest upolitycznione?
Kwestie związane z klimatem już kilkadziesiąt lat temu przestały być domeną naukowców. Od dawna wiele do powiedzenia w ich sprawie mają politycy. W latach 60. pojawił się – napisany na zlecenie amerykańskiego rządu – “Raport z żelaznej góry”, który diagnozował wiele problemów grożących światu, m.in. problemy z klimatem. Ta 152-stronicowa książka stała się fundamentem wielu ruchów ekologicznych, a także skłoniła prezydenta Richarda Nixona do stworzenia ministerstwa ochrony środowiska. W skrócie – uczyniła z ochrony środowiska ideologię.
Co w tym złego?
To, że ta ideologia zaczęła mieć wielu proroków. Ostatnio najgłośniej jest o Alu Gorze, który dostał nawet Nagrodę Nobla za swoje zaangażowanie w ochronę środowiska. On, a także osoby jemu podobne, zaczął stosować doktrynę szoku. Mniejsze znaczenie zaczęły mieć dla nich fakty, bardziej liczyło się, by przestraszyć – i w ten sposób przekonać do swojej racji. Wystarczy przypomnieć różne wypowiedzi. Na przykład Gore mówił: “Słusznie, że przerysowujemy faktyczne zagrożenie, jakie niesie ze sobą problem ocieplania się klimatu na świecie. W ten sposób ludzie słuchają, co mamy do powiedzenia”.
W ten sam sposób działa większość mediów i nikt przeciw temu nie protestuje – wiadomo, że przerysowanie problemu rzeczywiście pomaga nim zainteresować.
Dobrze, ale w ten sam sposób wypowiada się Rajendra Pachauri, przewodniczący IPCC. Po opublikowaniu w 2007 r. raportu twierdzącego, że naprawdę zagraża nam globalne ocieplenie, stwierdził: “Mam nadzieję, że będzie on tak dużym szokiem dla ludzi oraz rządów, że zajmą się one tym problemem na poważnie”. Problem w tym, że Pachauri jest naukowcem – mimo wszystko od ludzi nauki należy oczekiwać wyważonych sądów, a nie publicystyki. Dlatego właśnie twierdzę, że IPCC to ciało upolitycznione.
Ale upolitycznione w słusznej sprawie – walczy o lepszy świat.
Walczy przede wszystkim o duże pieniądze. Na walkę z globalnym ociepleniem świat już teraz wydaje ogromne pieniądze – a zapowiada się, że pojawią się jeszcze większe. Tylko USA w ciągu ostatnich 10 lat wydały 50 mld dolarów na badania mające udowodnić, że efekt cieplarniany został wywołany przez człowieka. Nie przypadkiem w amerykańskim ministerstwie środowiska pracuje 27 tys. osób – ten resort ma wystarczająco dużo pieniędzy, by opłacić etaty dla wszystkich. Przeciwnicy tej teorii już na takie pieniądze liczyć nie mogą – swoje budżety musieli zamknąć w sumie 19 mln dolarów.
Gigantyczna dysproporcja.
A to nie wszystko. W czerwcu Międzynarodowa Agencja Energetyczna oszacowała, że obcięcie emisji CO2 o połowę do 2050 r. będzie kosztowało 45 bilionów dolarów. Oznacza to, że każdy kraj świata musiałby przeznaczać 1,1 proc. swego PKB na walkę z produkcją dwutlenku węgla. Imponujące sumy. Ale nikt by ich nie wydał, gdyby się okazało, że efekt ocieplania się klimatu jest naturalny. Nic więc dziwnego, że jest tak silne lobby za tym, by udowodnić, że temperatura rośnie z winy człowieka.
Teorie, które Pan teraz głosi, można by uznać za przykład teorii spiskowej dziejów. Grupa trzymająca władzę rządzi światem i wciska kit nam, malutkim.
Ja tylko przytaczam fakt, a ich interpretację pozostawiam czytelnikom. Ale faktem jest, że Steven Schneider mówił publicznie, iż należy kłamać w sprawie globalnego ocieplenia, by przekonać ludzi do poparcia tej koncepcji.
Czemu to dla nich tak ważne?
Wspomniałem już wcześniej o wielkich pieniądzach przeznaczanych na rozwiązanie problemu globalnego ocieplenia, które rzekomo jest autorstwem człowieka. Przecież trafiają one do czyjejś kieszeni. Na przykład Al Gore zainwestował duże sumy w urządzenia pozwalające produkować prąd bez użycia węgla, w różne turbiny wiatrowe itp. Nic dziwnego więc, że lobbuje za ich powszechnym użyciem – zwyczajnie ma z tego zysk. Dlatego nie waha się uczynić z ekologizmu ideologii.
To w ogóle możliwe?
Jak najbardziej. W XX wieku non stop była jakaś dominująca ideologia, która nadawała ludziom sens życia. Po upadku komunizmu to się skończyło – nagle więc głosy, które wzywają do ochrony środowiska przed człowiekiem, zaczęły być bardzo chętnie słuchane. Bo ludzie zwyczajnie potrzebują w coś wierzyć, o coś walczyć. Dlatego ekologizm jest bardzo groźny.
W jaki sposób?
Po pierwsze, bo jest oparty na kłamstwie – już wcześniej tłumaczyłem, że klimat nie ociepla się przez człowieka. Po drugie, odwołuje się do ludzkiego altruizmu, żeruje wręcz na nim. Ideolodzy pokroju Gore’a mówią nam: chodźmy razem uratować planetę. Ludzie za nim idą – a on tych naiwniaków wykorzystuje, by nabijać sobie kabzę. Co więcej daje mu to dużą władzę na świecie. Przecież ma cały rząd dusz na swych usługach, dzięki czemu jest niezwykle wpływowy.
Czy można tego uniknąć?
Tak. Tylko że teraz popadliśmy w aberrację intelektualną. Uznaliśmy, że przyroda jest tak samo ważna jak człowiek. A to nieprawda. Proces ewolucji usadowił nas na samym szczycie drabiny w przyrodzie i z tego względu należą nam się specjalne prawa. W przyrodzie nie ma demokracji.
Czyli możemy wykorzystywać otoczenie do naszych celów?
Tego nie powiedziałem. Mam specjalne prawa, ale też obowiązki – jesteśmy gospodarzami i obrońcami Ziemi. O tym musimy pamiętać przede wszystkim.

Źródło:http://www.bibula.com/?p=11755





Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Nie Sie 02, 2009 10:11 pm    Temat postu: Ocieplenie daje dobre lody do kręcenia Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Tylko USA w ciągu ostatnich 10 lat wydały 50 mld dolarów na badania mające udowodnić, że efekt cieplarniany został wywołany przez człowieka. Nie przypadkiem w amerykańskim ministerstwie środowiska pracuje 27 tys. osób – ten resort ma wystarczająco dużo pieniędzy, by opłacić etaty dla wszystkich. Przeciwnicy tej teorii już na takie pieniądze liczyć nie mogą – swoje budżety musieli zamknąć w sumie 19 mln dolarów.

Jeśli udało się wyciągnąć już 50 mld dolarów i 27tys. ludzi z tego żyje, to jak może im przyjść do głowy powiedzieć, że nie chce im się dalej walczyć z tym fantomem (ociepleniem wywołanym przez człowieka). Jest to na dodatek tak jak ongiś śpiewali Skaldowie: "Nie o to chodzi by złowić króliczka, ale by gonić go" i te 27tys. (a może i Gore załatwi sobie liczniejszą armię) gotowe jest zapewne walczyć z CO2 dłużej niż jest im w stanie przygrywać Orkiestra Owsiaka.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Konrad Turzyński
Moderator


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 572

PostWysłany: Pon Sie 03, 2009 9:33 am    Temat postu: Nie przyjmujmy nowomowy! Odpowiedz z cytatem

Nie przyjmujmy nowomowy!

Mariusz Max Kolonko napisał:
"[...] przepychają w Kongresie ustawę, „która doprowadzi do cichej ingerencji rządu w każdą dziedzinę życia obywateli” [...] Strategia strachu, jedna z cech liberalnego myślenia, jest dziś w modzie i służy przewalaniu interesów politycznego lobby, interesów, których niezastraszone społeczeństwo inaczej by nie przyjęło."


W nowomowie słowa przyjmują znaczenie ODWROTNE. Tak było w przemówieniu Mołotowa z 31 X 1939 r., gdy Wlk. Brytanię i Francję nazwał agresorami, a Rzeszę i Sowiety ― państwami "miłującymi pokój". Tak było w powieści "Rok 1984" Jerzego Orwella (właśc. Eryka Blaire'a), gdzie Ministerstwo Miłości było naprawdę resortem nienawiści itd.

"Strategia strachu, jedna z cech liberalnego myślenia" to tyle, co: sucha woda, mokry ogień, kwadratowe koło, bezdzietna matka itp. plusy ujemne! Zastraszanie, „które doprowadzi do cichej ingerencji rządu w każdą dziedzinę życia obywateli”, odwołuje się do TOTALITARNEGO myślenia, a nie do liberalnego.

Panie i Panowie, nie mówmy "Rydzykiem" ("liberalizm"), mówmy "Michalkiewiczem" ("marksizm kulturowy").

_________________
Konrad Turzyński [matematyk; teraz - bibliotekarz; uczestnik RMP (1980-81), dziennikarz ZR NSZZ "S" w Toruniu (1981), publicysta pod- i nad-ziemny (1978- ), współprac. ASME, "Opcji na Prawo" (2003-09) i Polskiego Radia (2006-08)]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 7:01 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pon Sie 03, 2009 11:12 am    Temat postu: Lewactwo to lewactwo - jest jak perz Odpowiedz z cytatem

Już kiedyś pisałem skąd się moim zdaniem wzięli ekolodzy. To przecież nie jest nikt inni jak przepoczwarzeni komuniści. Gdzie się mogły podziać te waleczne oddziały ruchów postępowych. Zostali ludzie, zostały więc i metody, z których podstawową było i jest KŁAMSTWO. Oni gdy nie mogą kłamać wprost to wymyślają przymiotniki do słów z określonym i ugruntowanym znaczeniem, po czym lansują nowe znacznie słowa z przymiotnikiem. W ten sposób tworzą zamęt pojęciowy, co wykorzystają w kolejnej odsłonie, gdy w zmąconej wodzie będą już mogli swobodnie pływać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group