" /> Dyskusje ogólne :: Darski: Nowa wojna Putina
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Darski: Nowa wojna Putina

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Wrz 02, 2009 6:40 am    Temat postu: Darski: Nowa wojna Putina Odpowiedz z cytatem

Nowa wojna Putina
W ostatnim ataku propagandowym Rosji oczywiście nie chodzi o inną interpretację historii, lecz o międzynarodowe zaakceptowanie Polski jako kraju wasalnego wobec Moskwy i udowodnienie światu, że rząd w Warszawie, potulnie ten fakt akceptując, zgadza się z nowym statusem Polski.

8 grudnia 1991 r. Polska odzyskała niepodległość bez wysiłku i wbrew rządowi Mazowieckiego, bez starań ze strony gabinetu Bieleckiego, a nawet nie w wyniku ewakuacji przez Moskwę imperium zewnętrznego, ponieważ na jego obszarze miała powstać strefa buforowa z zagwarantowanymi wpływami sowieckimi, ale na skutek walk wewnętrznych w Związku Sowieckim między dwoma segmentami władzy, co doprowadziło do częściowego rozpadu nawet imperium wewnętrznego.

I znów pod zaborem

Wiadomo było, że okres pomyślny dla narodów regionu będzie trwał do czasu opanowania w Rosji „bezhołowia i anarchii” i przywrócenia rządów autorytarnych. Autentyczne elity wykorzystałyby ten prezent od losu do takich zmian geopolitycznych, które zagwarantowałyby Polsce w stopniu możliwie maksymalnym utrzymanie niezależności wobec przyszłych neoimperialnych zakusów rosyjskich. Przed wojną udało się to tylko na 20 lat, bo opanowany przez endecję Sejm zmusił Piłsudskiego i wojsko do zakończenia wojny i rezygnacji z popierania na wschodzie dążeń niepodległościowych. Wówczas jednak struktura narodowościowa państwa była inna. Obecne, toksyczne elity nie tylko nie podjęły poważnej akcji na Wschodzie, ale całkowicie się od niego odwróciły i szukały gwarancji w Unii Europejskiej w zamian za rezygnację z obrony jakichkolwiek interesów polskich wobec silniejszych członków wspólnoty.

Po 1991 r. istniały trzy kierunki prowadzenia polityki, które wzmocniłyby nasz status. Sojusz z USA, dopóki Ameryka była zainteresowana regionem i posiadaniem w Unii przychylnych sobie państw. Demonstrowanie niezależności wobec USA należało zastąpić okazywaniem niezależności wobec Rosji, ale to, jak wiemy, bezpieczne nie jest, więc chętnych nie było. Wstąpienie do Unii i prowadzenie w niej samodzielnej polityki. Z jednej strony należało bronić polskich interesów gospodarczych i politycznych, a z drugiej podjąć próbę zbliżenia do Wlk. Brytanii (Bałtowie potrafili). Celem w Unii nie powinna być uległość w zamian za stanowiska (pieniądze) i audiencje w przedpokojach dla warszawskich polityków, lecz roszczenie do kształtowania przez Polskę i państwa bałtyckie oraz po odejściu Iliescu przez Rumunię polityki wschodniej Brukseli. I wreszcie trzecim kierunkiem powinno było być wzmacnianie dążeń niepodległościowych na Wschodzie bez względu na koszty, połączone z dążeniem do rozszerzenia Unii i stworzenia regionalnego sojuszu w jej ramach.

Podstawową zasadą strategii jest przeniesienie konfliktu na teren przeciwnika. Niestety, od czasów Skubiszewskiego, inni ministrowie posiadający również teczkę w IPN, jak minister „pierwszego niekomunistycznego rządu” Mazowieckiego i Kiszczaka, obrali odwrotną strategię, a inni byli zajadle zwalczani przez rosyjską agenturę wpływu ku uciesze mieszkańców kraju. Sam mam doświadczenie, jak tchórzostwo wszystkich rządów wywołane kontratakiem agentury rosyjskiej niszczyło lub nie dopuszczało do realizacji żadnej inicjatywy w sferze mediów idącej we wspomnianym kierunku. Czego nie mogło robić państwo, powinny realizować organizacje obywatelskie po cichu finansowane przez budżet. O tym politycy zajęci wymianą mebli w gabinetach nie mieli czasu myśleć.

Obecnie zbieramy owoce polityki tchórzostwa i wyborczego poparcia dla „partii zagranicy”. Polska znalazła się w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone wycofały się z Europy Środkowej i do czasu nowych wyborów nie możemy liczyć na zmianę tej polityki. Rząd „partii zagranicy” zrobił wszystko, by to wycofanie ułatwić (tarcza).

Rosja uznała ten krok za zgodę Waszyngtonu na włączenie Polski i państw bałtyckich do swojej strefy wpływów i pozostało jej już tylko uzyskanie akceptacji międzynarodowej. Chce ją osiągnąć, ułatwiając Niemcom prowadzenie polityki historycznej kosztem Polski (na rewindykacje czas przyjdzie później) i gwarantując Berlinowi określone interesy w swojej strefie wpływów nad Wisłą.

Zwasalizowanie Polski wobec Niemiec, w nadziei obrony przed Rosją, przyniosłoby jeszcze gorsze rezultaty, gdyż wymusiłoby na nas zgodę nie tylko na ich roszczenia, na początek polityczne, ale także na uznanie interesów i żądań rosyjskich, które Niemcy w podarunku przekazałyby Rosji w ramach odnowionego sojuszu. Biurokracja brukselska jest za słaba, by obronić nas, tym bardziej że nie zrobiliśmy nic, by ułatwić jej emancypację wobec żądań posłuszeństwa płynących z Berlina i Paryża.

Na Wschodzie Polska zrezygnowała z jakichkolwiek rzeczywistych prób przeciwstawiania się wpływom rosyjskim. Znalazła się w izolacji i bezbronna wobec Rosji.

Oczywiście status wasala dziś to już nie to samo co kiedyś. Nie będzie rosyjskich wojsk czy żandarmów, ale podporządkowanie, realizowanie interesów rosyjskich i płacenie trybutu oraz kosztów „rosyjskiej demokracji”, która szybko wedrze się do naszego kraju.

Z wasala namiestnikiem

„Partia zagranicy” szukała gwarancji swojej władzy w Polsce u sąsiadów, ponieważ czuła się zagrożona w kraju, w którym pozycję uzyskała dzięki roli pełnionej w okresie kolonialnym i z powodu nadal żywych powiązać z byłym Centrum. Doskonałym przykładem takiego zachowania był list byłych ministrów spraw zagranicznych de facto skierowany do zagranicy czy – jak można się domyślać – stymulująca rola Agory w medialnej nagonce na Zachodzie skierowanej przeciwko rządowi polskiemu.

Koncepcja „partii zagranicy” bardzo jasno rysuje się z wypowiedzi ministra Sikorskiego, którego stawka na poparcie WSI w uzyskaniu przyszłej prezydentury zaprowadziła – jak sądzę – do zdrady głoszonych wcześniej ideałów, w odróżnieniu od Tuska, który nadal jest wierny swoim zasadom: „policzmy głosy”. Sikorski stwierdził: „Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć: właściwej odpowiedzi na dylematy geostrategiczne i tożsamościowe Polski nie oferują jagiellońskie ambicje mocarstwowe”, natomiast „dziś rozkwitają powiązania... w rodzaju francusko-niemieckiego motoru UE”. Przy okazji szef warszawskiego MSZ dokonał epokowego odkrycia, że Rosja idzie „drogą prób demokratyzacyjnych”.

Przetłumaczmy język ministra na polski. Potępienie „idei jagiellońskiej” w dzisiejszych warunkach nie oznacza oczywiście odżegnania się od polskiego imperializmu czy nacjonalizmu, ale zadeklarowanie désintéressement dla jakiejkolwiek aktywnej polityki na Wschodzie. Odpowiedzią na „dylematy geostrategiczne” ma być uznanie obszaru za Bugiem za domenę rosyjską. W zamian za uznanie interesów rosyjskich, jak można zrozumieć, „partia zagranicy” oczekiwała spokoju. Stąd wściekłe ataki na prezydenta, który w Gruzji burzył tę strategię.

Wysunięcie na pierwszy plan francusko-niemieckiego motoru oznacza, iż „partia zagranicy” oczekiwała od niego ochrony w zamian za rezygnację z obrony interesów Polski w ramach UE. Dlatego te umizgi Tuska do pani kanclerz i przełykanie wszystkiego, z roszczeniami Steinbach na deser. Uznanie statusu klienta miało dać gwarancję bezpieczeństwa i trwałości władzy w Polsce, nawet gdyby Polacy się burzyli.

Taka koncepcja zdawała egzamin, z punktu widzenia interesów postkolonialnych elit, dopóki sojusz niemiecko-rosyjski nie uległ konsolidacji. Oznaczała ona bowiem, że Polskę czeka już nawet nie kondominium, ale zależność od Rosji, a to w konsekwencji doprowadzi nawet wasala do statusu namiestnika, i to nie państwa demokratycznego, lecz idącego „drogą prób demokratyzacyjnych”. W ten sposób Tusk padł ofiarą własnej polityki, co innego bowiem być wasalem, który własny interes upatruje w podporządkowaniu rządzonego przez siebie kraju innemu państwu, a co innego namiestnikiem, który po prostu wykonuje polecenia płynące z obcej stolicy.

W polityce wychodzić należy z definicji interesów. Te zbliżają Niemcy i starą Unię do Rosji, tym bardziej że cenę zbliżenia można zapłacić cudzym, tj. wschodnioeuropejskim, a nie własnym kosztem, przekształcając kraje postkomunistyczne w rosyjską strefę wpływów z zagwarantowaniem interesów własnych. W wypadku Polski interesy Niemiec i Rosji zbiegają się wyjątkowo ściśle, zrzucić bowiem można na Polskę odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej, a w konsekwencji przyjdzie przecież również odpowiedzialność za Holocaust, za wysiedlenia Niemców i stalinowskie zbrodnie, ze świadomością, że obecny rząd w Warszawie zaakceptuje każdą antypolską tezę w zamian za uznanie za europejski i bezproblemowy, tj. posłuszny.

W ostatnim ataku propagandowym Rosji oczywiście nie chodzi o inną interpretację historii, lecz o międzynarodowe zaakceptowanie Polski jako kraju wasalnego wobec Moskwy i udowodnienie światu, że rząd w Warszawie, potulnie ten fakt akceptując, zgadza się z nowym statusem Polski. Stąd Tuskowy „diabelski dylemat”, czy uznać prawdę, czy polepszyć stosunki z Rosją, czyli uznać antypolskie kłamstwa, tj. zaakceptować status namiestnika.

Tusk doskonale rozumie zmianę sytuacji, ale nie ma już wyjścia, stąd jego stwierdzenie: „strona polska nie powinna dać się sprowokować”, czyli – należy zaaprobować nową sytuację. Wtórują mu inni przedstawiciele „partii zagranicy”. Bronisław Komorowski nawołuje, by „nie stawiać na baczność całego państwa polskiego”. Wiceminister spraw zagranicznych Jacek Najder „będzie się jeszcze przyglądać”, drugi wiceminister Andrzej Kremer „będzie analizował fakty”. Może założą instytut naukowy; Kremer już odkrył, że Rosjanie są „nadwrażliwi”. Były sygnatariusz listu do obcych państw, Adam Rotfeld, zapewnia, że nie można „reagować na rozmaitego typu medialne wystąpienia”, a rzecznik rządu czeka „na oficjalne stanowisko Kremla”. Wiadomo bowiem, że rosyjski wywiad zagraniczny, którego szef Michaił Fradkow jest człowiekiem Putina, czy Siergiej Naryszkin, szef administracji prezydenta Rosji, to zapewne osoby prywatne, niemające nic wspólnego z państwem rosyjskim.

W interesie Rosji jest maksymalne przeczołganie Tuska i rządu w Warszawie, gdyż na Kremlu wiedzą, że „partia zagranicy” nie ma wyjścia i musi wszystko zaakceptować, każdy policzek. Rosja chce więc szybko uzyskać wszystko, póki jest dla niej dobra koniunktura. Możliwe, że na koniec Putin uzna, iż Tusk został już wystarczająco przeczołgany i na Westerplatte odegra rolę gołąbka. Osiągnąłby w ten sposób dwa cele: zrobiłby tego złego z Miedwiediewa, a Tuskowi dałby alibi do „skorzystania z okazji do milczenia”. W ten sposób rosyjskie roszczenia będą mogły uzyskać uznanie międzynarodowe jako niezanegowane publicznie nawet przez rząd w Polsce.

Co pozostaje Polakom?

Ośrodek prezydencki nie ma narzędzi ani możliwości prowadzenia polityki zagranicznej wbrew rządowi lub zamiast niego. Może tylko starać się torpedować służalcze i szkodliwe dla Polski wystąpienia i decyzje rządu warszawskiego, ściągając na siebie wściekłe ataki agentury. W tej sytuacji można jedynie teoretycznie rozważać, jak Polacy powinni bronić swoich interesów narodowych, gdyby w wyniku załamania się obecnego status quo uzyskali taką możliwość. W tej chwili od naszej woli zależy już niewiele, a decydujące znacznie ma sytuacja geopolityczna. Podstawowym naszym zadaniem jest przetrwanie do jej zmiany przy najmniejszych stratach. W tym celu należy podjąć działania na dwóch płaszczyznach.

Starać się torpedować służalczą politykę rządu w Warszawie. Tylko nacisk społeczny może mu uniemożliwić ogłoszenie polityki zwasalizowania Polski jako wielkiego triumfu „rozsądku”. Zdradę trzeba nazywać zdradą.

Naszą główną troską nie powinno być udowadnianie Unii, że zniesiemy wszystko i będziemy posłusznym wasalem Rosji, by w Berlinie i Brukseli się na nas nie gniewano. Wprost przeciwnie, należy jasno stwierdzić, iż uznanie Polski za rosyjską strefę wpływów będzie początkiem nieustannych problemów dla Europy, a zwłaszcza masowej emigracji, niepokojów społecznych i politycznych, konfliktów z Rosją. Odstąpienie nas Rosji nie uspokoi Polski, a wprost przeciwnie – zdestabilizuje region.

Należy przypomnieć, że Polacy potrafią walczyć nawet w beznadziejnej sytuacji. Europa nie musi wiedzieć, że większość obecnych mieszkańców Polski głosująca na „partię zagranicy” reprezentowaną przez PO nie ma nic wspólnego z dawnymi Polakami. Historia i symbole są potężnym orężem, mającym niewiele wspólnego z prawdą. Służyć temu powinna polityka historyczna; przypominanie historii walk z Rosją, sowieckiego ludobójstwa wobec nas i naszych sąsiadów. Początkiem powinno być masowe wyświetlanie filmu Edvinsa Snore „The Sowiet Story”, następnie filmu o głodzie na Ukrainie i przede wszystkim własna twórczość artystyczna i naukowa udostępniane na forum publicznym. Jednocześnie należy nazywać po imieniu i piętnować działania rosyjskiej agentury wpływu i „partii białej flagi”. Wszyscy mszą wiedzieć, kto należy do rosyjskiego lobby i prowadzi prorosyjską politykę.

Drugą płaszczyzną jest zaangażowanie w sprawy wschodnie. Nie można zostawić Ukrainy, Bałtów, Białorusi i Kaukazu. Jest to szerokie pole działalności dla organizacji społecznych, mimo że będą za to niszczone przez rząd i opluwane przez agenturę. Chodzi o wywarcie takiego wpływu na naszą opinię publiczną, by poparła te kraje w walce z Rosją. Szczegółowe działania niestety nie mogą być podane publicznie do wiadomości przed ich podjęciem z przyczyn oczywistych. Należy też udzielać poparcia politycznego i angażować się w krajach wschodnich.

Obecnie szanse Polski są nikłe, ale pogodzenie się z losem i rezygnacja z działania na pewno ich nie zwiększy. Sytuacja geopolityczna nie jest stała i trzeba zawsze być gotowym na wykorzystanie jej zmiany.

Józef Darski

za: Gazeta Polska

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 7:00 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Wrz 03, 2009 5:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pią Wrz 04, 2009 8:12 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A szpiedzy grasują?
PIOTR JAKUCKI:

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego kierowana przez Krzysztofa Bondaryka, byłego funkcjonariusza Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej zajmuje się rzeczą niezwykle istotną dla bezpieczeństwa kraju. Nie chce przekazać Instytutowi Pamięci Narodowej dokumentów komisji weryfikujących byłych esbeków.



Akta te od początku lat 90. Leżą w archiwum służb specjalnych. A IPN chce je mieć w swoich zbiorach badawczych, gdyż mogą być kluczem do rozwiązania wielu – niewyjaśnionych do dziś – operacji komunistycznej bezpieki przeciwko opozycji i społeczeństwu. Esbecy stający przed komisjami bardzo często, chcąc nadal należeć do specsłużb (tym razem demokratycznego państwa) chętnie dzielili się informacjami ze swojej pracy. Dla IPN są one wręcz bezcenne. Jednak Bondaryk dokumentacji wydać nie chce i prawdopodobnie mu się to uda, gdyż ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej nie mówi nic o archiwach postweryfikacyjnych.

Spór ten dowodzi, że w ABW termin „bezpieczeństwo wewnętrzne” rozumiany jest dość specyficznie - jako bezpieczeństwo dla funkcjonariuszy SB, totalitarnej służby totalitarnego państwa komunistycznego.

Jednocześnie zaś nie słyszymy ani słowa, czy Polska narażona jest na penetrację obcych wywiadów. O skali działań służb rosyjskich w Europie piszemy obszernie w najnowszej „Naszej Polsce”. Trudno przypuszczać, że Polska jest tu samotną wyspą, na której nie ma ani jednego szpiega, choć – mówiąc nieco sarkastycznie – były rezydent KGB gen. Witalij Pawłow, na początku lat 90. ujawnił, że Sowieci nie potrzebowali w sumie żadnych szpiegów, tyle agentury mieli w instytucjach publicznych nad Wisłą. Co z tymi ludźmi (kłania się casus Davida Bogatina, który wpierw został za szpiegostwo deportowany z Polski, po czym po paru latach wrócił do nas pod zmienionym nazwiskiem) się dzieje? Odpowiedź byłaby ciekawa, zważywszy szczególnie na intensywne działania służb rosyjskich.

Może ABW nie chce o penetracji rosyjskiej mówić? Społeczeństwo ma jednak prawo wiedzieć, czy państwo w którym mieszka jest odpowiednio strzeżone. Taką wiedzę mają np. Czesi. Pochodzi ona z raportu za rok 2008 Bezpečnostnej Informačijnej Služby (BIS) – Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa. I jest to raport porażający, pokazujący na co stać neosowieckie służby Putina i Miedwiediewa. Kilka tylko fragmentów.

- „Rosyjscy agenci infiltrują parlament, mają ścisłe powiązania z politykami oraz duże wpływy w przedsiębiorstwach o strategicznym znaczeniu dla gospodarki. Ocenia się, że agenci nawiązują kontakty z parlamentarzystami, ich asystentami oraz pracownikami wydziałów zagranicznych w partiach politycznych. Pod wpływem rosyjskich tajnych służb są m.in. firmy telekomunikacyjne, systemy informacji i infrastruktura transportowa. Rosjanie docierają też do organizacji obywatelskich, których działacze nawet nie zdają sobie sprawy, że są manipulowani. Jest to zjawisko sięgające początku lat 90-tych”.

- „W swojej pracy kontrwywiadowczej, w roku 2008 BIS skoncentrował się przede wszystkim na służbach wywiadowczych Federacji Rosyjskiej, które prowadzą w naszym kraju bardzo ożywioną działalność . Fakt ten potwierdza powrót Rosji do sowieckiej praktyki aktywnego działania służb, jako ważnego instrumentu promowania polityki zagranicznej Rosji.(...) Formy i metody ich działania są w dużej mierze podobne do aktywności w latach 80-tych XX wieku.”

Ale co tam szpiedzy w Polsce. Niech sobie grasują. Najważniejsze, by IPN nie poznał tajemnic Ubekistanu i okolic.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pią Wrz 04, 2009 11:45 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bo w naszym Państwie Prawników to jest tak, że wszystko zależy od tego kto pyta lub korzysta. I wtedy jeśli nie ma przepisu zakazującego, interpretowane jest to jako zezwolenie (jeśli swój chce), lub jako brak zezwolenia (jeśli swój nie chce). Można sobie wyobrazić, że ponieważ przepis nie mówi niczego o tym, jaki jest kolor spodni złodzieja, to złodziej przyłapany w zielonych spodniach może zostać zwolniony, gdyż przepis nie mówi nic o tym, że nie wolno kraść w zielonych spodniach.
O ile pamiętam to do roku 1989, radzieccy rezydenci w polskim wywiadzie mieli lepsze rozeznanie w jego robocie i zdobyczach, niż tubylcy, gdyż mogli rozmawiać bez zachowania drogi służbowej z kimkolwiek - straszny szok nastąpił gdy po '89 zabrano im przepustki. Starych kumpli wszak mają i zapewne prowadzą bogate życie towarzyskie i jako że WSI wraca do miasta, to i oni mogą uzupełnić swą wiedzę.
Z kolei udostępnienie dokumentacji z weryfikacji do IPN, wiązałoby się z koniecznością odpierania zarzutów, czy dezawuowania informacji uzyskanych stamtąd przez 'niepowołane i nieodpowiedzialne elementy'. A tak, docieniając skrupulatność min. A.Macierewicza mogą dowiedzieć się sami, co i który z ich ludzi powiedział - który jest pewny, a który do 'odstrzału'.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Krzysiek
Weteran Forum


Dołączył: 20 Sie 2009
Posty: 240

PostWysłany: Sob Wrz 05, 2009 3:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Józef Darski:
Cytat:
W ostatnim ataku propagandowym Rosji oczywiście nie chodzi o inną interpretację historii, lecz o międzynarodowe zaakceptowanie Polski jako kraju wasalnego wobec Moskwy i udowodnienie światu, że rząd w Warszawie, potulnie ten fakt akceptując, zgadza się z nowym statusem Polski.

1 września "Rząd w Warszawie" pokazywał światu, że "potulnie ten fakt akceptuje". W ten sposob Tusk i jego świta ostatecznie stracili prawo nazywania się Rządem Polskim, tak że za Józefem Darskim można ich nazywac co najwyżej "Rząd w Warszawie".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1145

PostWysłany: Sob Wrz 05, 2009 4:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Piotr Jakucki pisze:
Cytat:
Bondaryk dokumentacji wydać nie chce i prawdopodobnie mu się to uda, gdyż ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej nie mówi nic o archiwach postweryfikacyjnych.

Archiwa mogą być postweryfikacyjne, ale dotyczą samej weryfikacji esbeków, którzy przecież nie byli jeszcze pracownikami UOP. Myslę, że sprawa może byłaby do wygrania przy umiejętnej argumentacji i nagłośnieniu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bogusław Gruszczyński
Bywalec Forum


Dołączył: 06 Wrz 2007
Posty: 46

PostWysłany: Sob Wrz 05, 2009 6:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na ten temat bardzo trafny komentarz zatytułowany Konfidenci - uszy do góry! - pióra Stanisława Michalkiewicza, opublikowany we wczorajszym wydaniu krakowskiego "Dziennika Polskiego"
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=899
Gorąco polecam

_________________
Bogus?aw Gruszczy?ski
dzia?acz pierwszej "Solidarno?ci", delegat Regionu Gorzów Wlkp. na I KZD (1981), rozpracowywany i represjonowany przez SB oraz rozpracowywany przez NRD-owsk? Stasi
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Wrz 05, 2009 8:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niestety sam SM uważa możliwość ujawnienia archiwów przez Rosję za praktycznie nierealną (jest to odniesienie się do tego, że otwarcie rosyjskich archiwów dla Polaków wywoła zaniepokojenie wśród tych, których akta w Polsce 'spłonęły', w tym przede wszystkim 'siedzących i pilnujących ich'):
Cytat:
To zaniepokojenie, chociaż oczywiście zrozumiałe, nie jest, jak sadzę, uzasadnione. Po pierwsze dlatego, że jak partia mówi, że da – to mówi. Zimny rosyjski czekista Putin wygłosił swoja deklarację przecież nie po to, by ją spełnić, tylko gwoli zdyscyplinowania agentury w Polsce i przypomnienia, skąd wyrastają jej nogi i - że nie jest bezpiecznie. Natomiast nie sadzę, by rzeczywiście zamierzał pozwolić polskim badaczom na penetrację tych archiwów, bo – po drugie - z agenta zdemaskowanego nie ma już żadnego pożytku, podczas gdy agenta nie zdemaskowanego można eksploatować aż do śmierci. I z tej możliwości Rosja na pewno nie zrezygnuje – co oczywiście nie wyklucza wybiórczego kompromitowania niektórych autorytetów, albo za karę, albo dla przykładu i przestrogi.
i trudno się z tą argumentacją nie zgodzić Sad
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 7:00 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1145

PostWysłany: Nie Wrz 06, 2009 4:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W dzisiejszym wydaniu (6 wrzesnia) torontońskiego "Gońca" jest znacznie rozszerzona wersja tego artykułu S. Michalkiewicza pt. "Po zawodach pora na wyniki", gdzie m. in. znajduje się istotny fragment:
Cytat:
(...) Za to rosyjski premier Putin wystąpił niejako w imieniu obydwu strategicznych partnerów, wskazując w swoim przemówieniu, iż praprzyczyną II wojny światowej nie był w żadnym razie pakt Ribbentrop-Mołotow, tylko - traktat wersalski. Rzeczywiście - zarówno Rosja sowiecka, jak i Niemcy, zarówno pod postacią Republiki Weimarskiej, jak i III Rzeszy, bez względu na różnice ustrojowe, wspólnymi siłami dążyły do obalenia porządku wersalskiego, któremu śmiertelny cios zadał właśnie pakt z 23 sierpnia 1939 roku. A dlaczego? A dlatego, że polityczny porządek wersalski akceptował i zatwierdzał istnienie w Europie Środkowej niepodległych państw "narodowych". Jeśli więc taki porządek polityczny był w gruncie rzeczy zarzewiem europejskiej wojny, to jaki z tego wniosek? Ano jakiż by inny, jeśli nie ten, że w Europie Środkowowschodniej miejsca na niepodległe państwa narodowe nie ma? Wychodzi to naprzeciw niemieckiemu projektowi "Mitteleuropa" z roku 1915, przewidującemu ustanowienie na tym obszarze niemieckich protektoratów o gospodarkach peryferyjnych i uzupełniających gospodarkę niemiecką. Krótko mówiąc - potępienie traktatu wersalskiego jest wstępem do pełzającej rehabilitacji paktu Ribbentrop-Mołotow, który obecnie - już pod postacią strategicznego partnerstwa - prowadzi Europę ku świetlanej przyszłości.
A na koniec jest ciekawe spostrzeżenie na temat oferty Putina udostępnienia archiwów.
Cytat:
Reakcja na ofertę Putina pojawiła się niemal natychmiast - w postaci lawiny pełnych zadowolenia komentarzy, że wyciąga rękę - i tak dalej, a wszystkich przelicytował - pewnie nie bez powodu - Jego Ekscelencja abp Józef Życiński, zgłaszając się na ochotnika do prowadzenia dialogu z Jego Świątobliwością patriarchą Cyrylem. A patriarcha Cyryl, zapytany w rosyjskiej telewizji: Wasza Świątobliwość, powiadają, że byliście zagorzałym komunistą, a niektórzy mówią nawet, że - agentem KGB - odpowiedział: "Da, nu i czto?".

http://goniec.net/teksty.html#teksty
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group