" /> Dyskusje ogólne :: To będzie film o podziemiu antykomunistycznym
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

To będzie film o podziemiu antykomunistycznym

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sro Wrz 09, 2009 6:06 am    Temat postu: To będzie film o podziemiu antykomunistycznym Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/153227,360551_Czy__Roj__zastapi_Che_Guevare.html

"Czy „Rój” zastąpi Che Guevarę
Sebastian Kucharski , anie 09-09-2009, ostatnia aktualizacja 09-09-2009 02:53

„Rój” to postać, która ma w sobie motywy Robin Hooda i Zorro – mówi „Rz” reżyser Jerzy Zalewski

TVP będzie współproducentem „Historii Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” – filmu o tragicznych losach partyzantów, którzy do 1951 r. przeciwstawiali się okupacji sowieckiej w Polsce. Głównym bohaterem będzie Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. Rój, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, a potem Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

W zeszłym tygodniu zakończyły się castingi do filmu. Jednym z głównych kandydatów do roli „Roja” jest Krzysztof Zalewski znany z programu „Idol”. – Spodobał mi się scenariusz. Czytało się go jak powieść sensacyjną. Warto tę historię opowiedzieć chociażby dlatego, że dziś w kinie brakuje młodzieżowych filmów – mówi „Rz”.

„Rój” to młody chłopak, który kilka miesięcy przed zakończeniem wojny dołącza do oddziału partyzantów. Po śmierci brata zabitego przez Sowietów postanawia się zemścić. Gdy większość Polaków pogodziła się z nową władzą ludową, on razem z oddziałem wykonuje kary śmierci na współpracownikach komunistów, napada na posterunki MO, a nawet banki.

– To będzie opowieść o oddziałach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, które połączyło wielu ludzi niezgadzających się z rzeczywistością, jaka nastała w Polsce po II wojnie światowej – mówi „Rz” reżyser, Jerzy Zalewski. I dodaje: – NSZ, z którego wywodził się „Rój”, ma czarną legendę. Propaganda PRL robiła z tych żołnierzy morderców i antysemitów.

– To może być odkłamanie historii. Komuniści zmienili NSZ w bandytów, a oni wywodzili się przecież z czasów kampanii wrześniowej. Ten film zburzy też stereotyp, że działania polskiego podziemia ograniczyły się do 1947 r. – zaznacza prof. Jan Żaryn, który kończy książkę o powojennych losach NSZ.

„Rój” to także postać romantyczna. Po kilku latach walki wydała go kobieta, którą kochał. Szantażem zmusiła ją do tego bezpieka, która przetrzymywała jej rodziców. Z oddziału „Roja” zostały wówczas jedynie dwie osoby. „Rój” umiera, gdy razem z towarzyszem próbuje przedrzeć się przez kilkusetosobowe oblężenie żołnierzy i policjantów.

– „Rój” to postać, która ma w sobie motywy Robin Hooda, Zorro, a nawet hrabiego Monte Christo – opowiada Jerzy Zalewski. – Ten film to oddanie sprawiedliwości i wielkie wyzwanie ideowe. Chciałbym, aby młodzi ludzie zamiast podobizny Che Guevary nosili na koszulkach właśnie „Roja” – wyznaje „Rz”.

Produkcja ma kosztować 8,5 mln zł. TVP wyda na nią 4 mln zł, Polski Instytut Sztuki Filmowej dołoży 2,5 mln zł, a pozostałe 2 mln zł dadzą sponsorzy.

Widzowie zobaczą „Historię Roja” w 2011 r. TVP pokaże też miniserial o partyzancie."

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: s.kucharski@rp.pl
Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/artykul/153227,360550_To_bedzie_film_o_podziemiu_antykomunistycznym.html

"To będzie film o podziemiu antykomunistycznym
Sebastian Kucharski 09-09-2009, ostatnia aktualizacja 09-09-2009 02:50

Rozmowa: Andrzej Turkowski, dyrektor Agencji Filmowej Telewizji Polskiej

Rz: Dlaczego TVP chce zrobić film właśnie o „Roju”?

Andrzej Turkowski: To wybór reżysera Jerzego Zalewskiego. „Rój” to jeden z jego ulubionych bohaterów. Poza tym na temat „Roja” zachowało się dużo dokumentów, które pozwalają tę postać odtworzyć. W tamtych czasach w Polsce takich odważnych ludzi były setki. Historia „Roja” to wspaniała opowieść. W jego oddziale byli sami młodzi ludzie. Nosili długie włosy, brody. W tej nienormalnej rzeczywistości starali się żyć szybko. Ginęli młodo – „Rój” w wieku 26 lat.

Niektórym widzom film o Narodowych Siłach Zbrojnych może się wydać kontrowersyjny.

„Rój” miał korzenie w NSZ. Ale po 1944 r. nie miało znaczenia, czy ktoś jest w AK czy NSZ. Dla Sowietów jedni i drudzy byli elementem do wykończenia. Potem w ramach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego razem walczyli z jednym wrogiem. To oni, gdy naród zwątpił, nie złożyli broni i do końca pozostali wierni przysięgom i tradycji rycerstwa polskiego. NSZ nazywano ryngrafowym wojskiem. To była elita ideowa.

Film o NSZ powstanie za prezesa Farfała, który w latach 90. działał w organizacjach z przymiotnikiem „narodowy” w nazwach.

A kiedy ten film miał powstać? Za czasów prezesury Roberta Kwiatkowskiego? To nie jest film o NSZ, to film o podziemiu antykomunistycznym. Byli nim i akowcy, i narodowcy, i ludzie z Batalionów Chłopskich. Jeżeli powinniśmy się obawiać zarzutów o patriotyzm, to w jakim my kraju żyjemy?

To na pewno niejedyny projekt Agencji Filmowej. Czy TVP wyprodukuje np. serial o Romanie Dmowskim?

Takie informacje to kaczki dziennikarskie. Nie będzie takiej produkcji. Chociaż temu człowiekowi należałby się serial. Gdyby były na to pieniądze, a w Agencji pojawiłby się scenariusz, to nie widziałbym problemu w jego realizacji. W końcu to m.in. temu człowiekowi zawdzięczamy wolną Polskę."
Rzeczpospolita
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 8:42 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Wrz 10, 2009 5:44 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.solidarni.org/publicystyka/historia/powstaje_film_o_roju_

Więcej na temat st. sierż. "Roja" czytaj:
St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. „Rój" i XVI Okręg Narodowego Zjednoczenia Wojskowego>
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2007/07/St-sierz-Mieczyslaw-Dziemieszkiewicz-Roj-1925-6.html
Wojciech J. Muszyński, Komendant "Rój", co komunie się nie kłaniał [PDF]>
http://www.google.pl/url?sa=U&start=6&q=http://www.ipn.gov.pl/download.php%3Fs%3D1%26id%3D16320&ei=QEzjSdrCIM-rjAejtaDUDQ&sig2=sk_yYR3-jA8szUk8FvtGPw&usg=AFQjCNHeMAHZzkPANUeBPYjSrrb2hBFgtQ
57 rocznica śmierci "Roja">
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/04/57-rocznica-smierci-Roja.html
58 rocznica śmierci st. sierż. "Roja">
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2009/04/58-rocznica-smierci-st-sierz-Roja.html
OSTATNI LEŚNI - Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 - część 1, cz.2, cz.3, cz.4, cz.5, cz.6, cz.7.
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2006/06/OSTATNI-LESNI-Mazowsze-i-Podlasie-w-ogniu-1948-6.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Pon Paź 26, 2009 6:45 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.fronda.pl/news/czytaj/zalewski

"Zalewski: Reżyser jako artysta musi być człowiekiem odważnym

* Kategoria: Historia
* niedziela, 25 października 2009 16:48

O potrzebie odważnego kina historycznego i antykomunistycznej partyzantce w rozmowie z portalem Fronda.pl opowiada reżyser i producent filmowy Jerzy Zalewski.

Historii Roja, czyli w ziemi lepiej słychać, pod takim tytułem w przyszłym roku do kin trafi pana opowieść o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu ps. Rój, żołnierzu Narodowych Sił Zbrojnych, a potem Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Dwa lata temu wyreżyserował pan dokument Elegia na śmierć "Roja", czy to praca nad tym obrazem skłoniła pana do opowiedzenia fabularyzowanej historii partyzantki antysowieckiej w Polsce?


Jerzy Zalewski: Nie można tak tego ująć, gdyż tamten dokument to prosty, krótki film, będący szkicem do biografii Roja. Korzenie filmu fabularnego, nad którym pracuję, sięgają raczej obrazu „Kadry”, który był poświęcony NSZ. Powstała jedna część z trzech zaplanowanych, pozostałe dwie są nadal w montażu. Wszystko zaczęło się zaś od momentu kiedy spotkałem Jana Białostockiego, wnuka Ignacego Dziewicza, pierwszego dowódcy NSZ. On przekazał mi materiał, około 100 godzin nagrań, które przeprowadził w latach 90. z żołnierzami tej jednostki, dzisiaj już w większości nieżyjącymi. To był 2005 rok, a dla mnie był to prawdziwy dar od Boga, gdyż nie należę do osób, które dobrze sobie radzą w archiwach. Najpierw powstały„Kadry”, następnie na bazie tych materiałów, przygotowałem dla IPN leksykon poświęcony żołnierzom NSZ. Później przyszła myśl, żeby wykorzystać te nagrania do stworzenia cyklu dwunastu filmów fabularnych opowiadających o tyluż żołnierzach NSZ. Gdy tylko dwa lata temu pojawiła się szansa by urzeczywistnić te plany, to wybrałem właśnie postać Roja, gdyż ma on w sobie duży potencjał do tego by zainteresować współczesnego widza, w szczególności tego młodego.

Dlaczego wybrał pan właśnie jego, w końcu wśród partyzantów nie jeden miał naście lat?

On jest synonimem młodości, to człowiek, który wchodzi w buty starszego brata, którego podziwia, a który zostaje zamordowany. Jego brat Pogoda był szefem partyzantki antyniemieckiej na Mazowszu, a także jednym z dowódców walk z komunistami w 1945 roku w tym regionie. Rój na bazie tamtej partyzantki zakłada własną, kontynuując drogę brata i jednocześnie mści się na nim. Dzisiaj Rój mógłby być postrzegany trochę jako terrorysta, ktoś kto w naszej cywilizacji ma raczej negatywny wymiar, z drugiej strony, to o co walczy, jest w tamtym czasie zupełnie zdeptane. Patrząc na to z tej perspektywy nie trudno zauważyć, że mamy dziś problem z własną historią i z własną tożsamością. Czasami przypomina mi to sytuację Niemców, choć wynika to z zupełnie innych powodów. Pamiętajmy też o tym, że mówimy o 40 – 50 tysięcznej armii ludzi w lesie! Rój walczy do 1951 roku… Ciężko nie zdać sobie pytanie: „po co on to robi”?

A jakby pan odpowiedział na tak postawione pytanie?

Nasze pytanie świadczy o bezradności wobec tego co posiadali w sobie tamci ludzie. Oni się nad tym nie zastanawiali, gdyż była to dla niech oczywista walka z okupantem. To co się działo w Polsce w tamtych latach nie było wojną domową, była to po prostu okupacja i utrata wszelkiej możliwej tożsamości, która tych ludzi kształtowała. To poczucie łączy Roja ze współczesnymi ludźmi, bardziej radykalnymi, czasami desperatami, którzy w pierwszej kolejności walczą o własną wolność. On to robi w ramach przestrzeni patriotycznej, polskiej, ten determinizm wynika jednak z tego, że od pewnego momentu także on zaczyna walczyć o własną wolność. Po zabiciu sowieckich żołnierzy nie ma już dla niego pola odwrotu. Każdy kolejny krok powoduje, że nie ma dokąd wracać. Walczy więc po to żeby nie dać się zabić albo żeby dać się zabić jak najpóźniej. Każde pokolenie ma własną przygodę. Ta, którą wybrał Roj nie była zaprogramowana na zwycięstwo, kończy się więc tak jak się musiała skończyć i dzięki temu zyskuje dodatkowo wymiar, z jednej strony absurdu, z drugie zaś podkreśla wielkość tych postaci. Nie ma tu miejsca na wiarę w trzecią wojnę światową, ani w pomoc sojuszników, jest za to wytrwanie w tym co się zaczęło, w poczucie własnej godności. Wydaje mi się, że o tym jest ta opowieść.

Jak chce pan opowiedzieć tragiczna historię Roja i jemu podobnych, czy chce się pan skupić na jakimś konkretnym momencie z życia bohatera?

Ten film powstanie jako trzy godzinne odcinki i dwugodzinna wersja kinowa. Opowieść zaczyna się w 1944 roku, kiedy słychać wieści o tym, że niedługo mają wejść Rosjanie, a do domu z lasu przychodzi Pogoda. Rój jest młodym chłopcem, którego na odległość od partyzantki trzyma właśnie starszy brat. Następnie oglądamy moment, gdy do tej partyzantki trafia Rój i pełni w niej rolę kuriera. Gdy wchodzą Rosjanie oddział partyzancki jego brata postanawia się rozwiązać. Nie mogą się jednak ukryć, gdyż zdrajcy i donosiciele doprowadzają do tego, że wielu z nich zostaje rozpoznanych i aresztowanych przez UB. Gdy ocalała reszta grupy odbija aresztowanych, to już nie ma dla nich odwrotu. Między majem a sierpniem 1945, trwa na Mazowszu regularna wojna. Jesteśmy świadkami ponownego rozwiązania oddziału, w tym czasie Rój przebywa w wojsku, do którego, dla jego własnego bezpieczeństwa, wysłał go brat. Będąc tam dowiaduje się, że Pogoda zostaje zastrzelony przez niemieckich żołnierzy. Rój ucieka z wojska i tworzy oddział, który od października 1945 do kwietnia 1946 roku jest w ciągłej walce. Film kończy się jego śmiercią. W filmie obserwujemy więc skrót sześciu lat jego życia.

Wokół Narodowych Siłach Zbrojnych narosło wiele legend, w większości niezbyt pochlebnych.

Jeżeli chodzi o NSZ to wyrażano się o nich tylko jako o bandytach, faszystach, antysemitach. Ci ludzie po wojnie byli wdeptani w ziemię tak ideowo jak i fizycznie. Bardzo łatwo było zbudować taką formułę, ponieważ NSZ jest formacją wojskową, wynikającą z przedwojennej endecji. Zawsze istniał pewien sojusz pomiędzy AK a siłami lewicowymi w sprawie oceny tej formacji politycznej. Do tego dochodzi stosunek do polskich Żydów, endecy byli bowiem pragmatykami i walczyli o miejsce w miastach, o przejęcie zawodów, które do tej pory były zdominowane przez Żydów. Był to więc konflikt społeczny, a nie narodowy. Po wojnie komuniści świetnie to wykorzystali i stworzyli mit żołnierzy NSZ jako polskich „Niemców” i „faszystów”

Czy ta propaganda została pana zdaniem przeniesiona także na grunt III RP?

Wydaje mi się, że III RP słynie z tego, że w bardzo ograniczonym stopniu zajmuje się historią. Nie ma się temu co dziwić, gdyż kształt naszego państwa jest rezultatem niedobicia komunizmu. Ciężko w ogóle używać w stosunku do niej określenia III RP, gdyż jest ona de facto PRLem bis. To, że nam się teraz lepiej żyje, zostało okupione kosztem pamięci, wyrównania rachunków, normalnej struktury społecznej, która mogłaby powstać gdyby się karało za winy, a nagradzało za cnoty.

Zastanawiam się jaki będzie odbiór pana filmu. Czy nie obawia się pan, że zanim dojdzie do jego kinowej premiery, zostanie pan zmieszany z błotem już za samo podejmowanie tego tematu?

Rozumiem, że takie ataki wychodziłyby z ust tych, którzy przez lata gloryfikowali komunistów? Jeśli tak, to nic by mnie one nie obchodziły. Bardziej interesuje mnie widz, który w tę przygodę „wejdzie” i choć na chwilę poczuje się Rojem i przez to zostanie zmuszony zastanowić się nad tym, jak to jest znaleźć się w sytuacji ostatecznej, a mimo to zachować dzielność i to mając tak niewiele lat.

Czy przy pracy nad filmem korzystał pan z pomocy historyków?

Oczywiście, scenariusze filmowe, „Kadry” i wspomniany Leksykon, nie powstałyby bez wydatnej pomocy historyków: Leszka Żebrowskiego, chyba najlepszego specjalisty od NSZ w Polsce, Wojciecha Muszyńskiego, prof. Jana Żaryna. To są ludzie, którzy na bieżąco oglądają moje prace i mnie wspomagają.

Często krytykuje się reżyserów za to, że tak rzadko podejmują tematy historyczne, w szczególności te dotyczące XX wieku. Z jakimi problemami boryka się pana zdaniem polskie kino historyczne?

Nie jestem zwolennikiem filmów historycznych, które są tworzone z myślą o edukacji. Od tego jest szkoła i książka. Kino jest formą sztuki i jako takie powinno przemawiać do ludzi. Edukacja to niestety zaniedbany etap, którego już nie odrobimy, a na pewno nie zmienię tego ja i mój film. Niedawno spotkałem recenzenta filmowego, który zagadnął mnie o to czy kręcę film historyczny. Odpowiedziałem mu, że się myli, że robię film współczesny, przygodowy. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to znajdzie się on w kinie pod koniec roku 2010 lub też na początku 2011.

Walka o pamięć, o sens naszych dziejów trwa, sądzę, że będzie to ciekawy kontekst, kiedy w zbliżonym czasie ukaże się mój obraz i „Westerplatte” Pawła Chochlewa. Bardzo chciałbym zobaczyć takie zestawienie, mój Roj i opowieść reżysera o tym jak chłopaki z Westerplatte pili wódkę, sikali na portrety i byli tchórzami. Trzeba przyznać, że taka postawa twórcy to uczciwe podejście do sprawy i jakie przy tym pożyteczne! Nie sądzę żeby mój film był brązownictwem, bohaterami opowieści będą energiczni, młodzi ludzie, którzy swoim życiem udowadniają, że nawet w najgorszej sytuacji można się zachować godnie. Kino ma być dziełem sztuki, ale dziełem, które nie może kłamać.

Mówiąc o filmach historycznych miałem na myśli kino, które podejmuje tematy historyczne, ważne dla społeczeństwa, kształtujące tożsamość. Nie uważa pan, że ta działka jest trochę zaniedbana?

Tej działki w ogóle nie ma. W III RP głównym problemem reżyserów jest to, by przekonać producentów do wyłożenia pieniędzy na ich pomysły, dlatego przedstawiają im takie, na których ci będą mogli zarobić. Jeżeli reżyser jest także producentem, a jest to niezmiernie rzadka sytuacja, to tym bardziej będzie się martwił o to by na tym nie stracić. W jednym i drugim przypadku film będzie tylko środkiem do osiągnięcia zysku, co w większości przypadków oznacza, że nie będzie zbyt ambitny. Nie ma się więc co dziwić, że powstają wielkie „dzieła” o młodych ludziach i miłości albo coś z modnymi wątkami dotyczącymi homoseksualizmu bądź tolerancji. Czyli mówimy o samych „odważnych”, niepoprawnych tematach, na które pójdą tłumy. Popularne są też filmy o tematyce żydowskiej, które wszystkich poruszą, bo wiadomo, że ludobójstwo dotyczyło tylko Żydów… Tak się stało, że ja jestem i reżyserem i producentem, a tę drugą funkcję pełnię tylko dlatego, żeby móc pełnić tę pierwszą. Jeśli do tego wszystkiego dołożymy fakt, że kino polskie jest na poziomie korupcji i mentalności polskiej piłki nożnej, to ciężko krytykować reżyserów za to, że nie robią ważnych filmów. Reżyser jako artysta musi być człowiekiem odważnym, a ja w tej branży nie widzę takich ludzi.


Rozmawiał Petar Petrovic, dziennikarz Polskiego Radia i współpracownik portalu Fronda.pl "
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Wto Sty 12, 2010 10:18 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100112&typ=my&id=my11.txt

NASZ DZIENNIK Wtorek, 12 stycznia 2010, Nr 9 (3635)

Opowieść o "Roju", który wybrał wolność

Z Jerzym Zalewskim, reżyserem i producentem filmowym realizującym pierwszy w historii polskiej kinematografii film fabularny poświęcony "żołnierzom wyklętym", rozmawia Adam Kruczek

Co zdecydowało, że podjął się Pan realizacji filmu o antysowieckim podziemiu narodowym?
- Właściwie to nie ja wybrałem temat, raczej to on "wybrał" mnie. Jeszcze w latach 90. marzyłem o zrealizowaniu tego projektu, napisałem nawet wstępne założenia, ale nikt wówczas nie był nim zainteresowany. 5 lat temu niespodziewanie zjawił się u mnie Jan Białostocki, wnuk Ignacego Oziewicza, pierwszego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych. Aby upamiętnić dziadka, w latach 90. własnym sumptem nakręcił on niemal 100 godz. rozmów z ludźmi podziemia narodowego. Przekazał mi te unikatowe materiały - bezcenne, bo żyje już niewielu bohaterów z tamtych lat. Materiał stał się ogromną inspiracją dla mojej wyobraźni. Poznałem losy wielu wspaniałych ludzi ze skazanego na historyczny niebyt pokolenia "żołnierzy wyklętych".

Wtedy powstał pomysł nakręcenia filmu fabularnego?
- Na tej bazie zrodził się pomysł filmu dokumentalnego o żołnierzach NSZ pt. "Kadry", stworzenia Leksykonu o NSZ dla Instytutu Pamięci Narodowej, a także wyprodukowania półgodzinnego dokumentu pt. "Elegia na śmierć 'Roja'" poświęconego st. sierż. Mieczysławowi Dziemieszkiewiczowi ps. "Rój", legendarnemu dowódcy oddziału Narodowych Sił Zbrojnych, a potem Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego na Mazowszu do 1951 roku. Opracowałem również projekt 12-odcinkowego cyklu filmów fabularnych pt. "Żołnierze wyklęci". Dzięki umowie z TVP powstało 5 scenariuszy do tych filmów. Szóstym był scenariusz filmu o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu, na podstawie którego przygotowuję obecnie film fabularny pt. "Historia 'Roja', czyli w ziemi lepiej słychać".

Dlaczego spośród dowódców antykomunistycznego podziemia jako pierwszy doczekał się filmu właśnie "Rój"?
- Bohaterami większości z planowanych odcinków "Żołnierzy wyklętych" nie są dowódcy. To często zwykli żołnierze, niscy rangą, barwne postaci o niezwykłych losach. Ci, którzy znali "Roja", jeszcze po latach mówili o nim ze łzami w oczach. To był wspaniały człowiek, wspaniały kolega i wybitny - mimo młodego wieku - dowódca. Cała rodzina Dziemieszkiewiczów doświadczyła tragizmu tamtych wydarzeń. Dość powiedzieć, że bracia Mieczysław i Roman zginęli za Polskę, Jerzy popełnił samobójstwo w latach sześćdziesiątych.

Walka "Roja" trwała 6 lat, i wiadomo czym się zakończyła. Jak zamierza Pan pokazać tę historię?
- Pokażemy obrazy z poszczególnych lat; te, które wydawały mi się najistotniejsze z punktu widzenia potrzeb filmu. Kolejne odsłony ukazują proces dojrzewania człowieka i jednoczesne jego osaczanie z jednej strony - przez bezpiekę, z drugiej - przez stawiane sobie egzystencjalne pytania: o sens życia, prowadzonej walki, o to, czy warto... Film o "Roju" chciałbym utrzymać w konwencji przygodowej, ale z pogłębioną refleksją na temat wolności, wolności własnej, osobistej w relacji do wolności płynącej z patriotyzmu, z wiary. Będzie to w pewnym sensie opowieść o dojrzewaniu młodego człowieka postawionego w sytuacji ekstremalnej. W filmie opowiemy o wydarzeniach, które w zdecydowanej większości są prawdziwe. Trzy czwarte scenariusza oparte jest na faktach, reszta to kompilacja różnych wątków związanych z losami innych "żołnierzy wyklętych". Scena finałowa, gdy "Rój" ginie w obławie, zostanie odtworzona - mam nadzieję - jak najwierniej.

Jakie jest zasadnicze przesłanie filmu?
- "Rój" był człowiekiem młodym, który wszedł "w buty" starszego brata, szybko stając się dorosłym. Jest to postać legendarna, lecz żywa, autentyczna, za pośrednictwem której uda mi się - jak sądzę - skomunikować z młodymi Polakami, którym dziś bardzo brakuje takich właśnie postaci. Sądzę, że dzięki osobie "Roja", jego burzliwemu życiu i przez niecodzienną konwencję, jaką zaproponuję, film będzie niezwykle atrakcyjny. Może on odkryć dla młodych Polaków jakiś wzorzec możliwych i wartych zaakceptowania postaw. Chciałbym, aby film nie edukował młodych ludzi na siłę, ale raczej by widzowie poczuli smak autentycznej polskiej tradycji historycznej utraconej niestety przez kilka powojennych pokoleń.

Upłynęło już ponad 20 lat od słynnej transformacji ustrojowej. Dlaczego musieliśmy do dzisiaj czekać na takie wydarzenie filmowe?
- Cóż, uznano zapewne, że pamięć o bohaterach jest przeszkodą w przeprowadzeniu tzw. transformacji, co moim zdaniem, wyjątkowo niekorzystnie na nią wpłynęło. Na całe lata zawłaszczono pamięć historyczną, blokowano jej dostęp do mediów. Przez lata 90. i pierwszą dekadę XXI wieku pewne tematy nie istniały w przestrzeni publicznego dyskursu i nie sposób było się z nimi przebić. Mówię to jako człowiek spoza telewizji, choć próbujący realizować tam swoje projekty. Pewien przełom, również mentalny, spowodowała nie w pełni zrealizowana idea IV RP. Dzięki temu mój projekt nakręcenia filmu fabularnego o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych nie był już takim szokiem. Ale rzeczywiście stało się to o 20 lat za późno. Szkoda, że młodzi Polacy przez tak długi czas wchodzili w dorosłość bez wiedzy o swoich rówieśnikach sprzed ponad pół wieku. W Polsce w latach 40. i 50. wytworzyła się pewna luka pokoleniowa. Trudno nie uznać, że był to w pewnym sensie dalszy ciąg walki politycznej i ideologicznej z pokoleniem "żołnierzy wyklętych". Przez dziesięciolecia robiono tym ludziom czarny PR i czas najwyższy, żeby z tym skończyć.

Kiedy film będzie można oglądać w kinach?
- Jesteśmy już po pierwszym, wstępnym etapie zdjęciowym. W lutym rozpoczynamy kolejny etap zdjęć, który zakończy się pod koniec maja, i mam nadzieję, że film trafi do kin w listopadzie 2010 roku. Natomiast trzyodcinkowy serial będzie można obejrzeć w TVP dopiero w przyszłym roku.

Gdzie będą kręcone zdjęcia?
- Zasadniczo na terenach, na których operował oddział "Roja", a więc głównie na wsi mazowieckiej między Makowem, Ciechanowem, Sierpcem, Pułtuskiem aż do Ostrołęki. Będą też kręcone zdjęcia na terenie Warszawy. Bardzo często będziemy korzystać z autentycznych obiektów i miejsc, gdzie toczyła się rzeczywista akcja. One wymagają dziś pewnych retuszów czy zabiegów adaptacyjnych, ale jesteśmy na to przygotowani.

Jakimi względami kierował się Pan, obsadzając w roli głównego bohatera młodego człowieka niebędącego profesjonalnym aktorem?
- Rzeczywiście, Krzysztof Zalewski nie jest zawodowym aktorem, ale jest niezwykle uzdolniony aktorsko. To zresztą syn aktora Stanisława Brejdyganta. O jego wyborze - oprócz zdolności, fizycznego podobieństwa do "Roja" - zdecydował także fakt, że jest świetnie zakorzeniony we współczesności, w środowisku polskiej młodzieży. Sądzę, że będzie w tej roli znacznie bardziej autentyczny niż aktor mający już pewne maniery.

Wśród aktorów obsadzonych w Pańskim filmie niewiele jest znanych nazwisk.
- Tak, dotyczy to zwłaszcza ludzi z oddziału "Roja". Wyszedłem jednak z założenia, że powinni ich zagrać młodzi aktorzy, gdyż właśnie z młodych ludzi składał się ten oddział. Zależało mi też, żeby nie były to twarze znane z różnych seriali. Nie chciałem iść tak "po modzie" i kierować się tym, kto obecnie jest znany, bo często to, w czym ci aktorzy grają, jest strasznie miałkie i nie chciałbym tego kojarzyć z moim filmem.

Jaka jest szansa na zrealizowanie kolejnych filmów z planowanego przez Pana cyklu o "żołnierzach wyklętych"?
- Jeśli uda się nam z powodzeniem zrealizować film o "Roju", przyjdzie kolej na następne filmy z tego cyklu, które zaproponujemy TVP. Teksty 5 scenariuszy są już przez telewizję publiczną zaakceptowane, ale od scenariusza do produkcji jest jeszcze długa droga. TVP, która ma dziś - z przyczyn oczywistych - pewne kłopoty, jest jedynym miejscem, w którym nasze produkcje będzie można realizować. Mamy nadzieję, że uda się nam ukończyć ten cykl do 2013 roku.

Dziękuję za rozmowę."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Wto Sty 12, 2010 10:22 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100112&typ=my&id=my12.txt

NASZ DZIENNIK Wtorek, 12 stycznia 2010, Nr 9 (3635)

"Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. "Rój" (1925-1951)

Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. "Rój", ur. 25 stycznia 1925 r. w Zagrobach w powiecie łomżyńskim, związał się z Narodowymi Siłami Zbrojnymi jeszcze w latach okupacji niemieckiej za pośrednictwem starszego brata Romana ps. "Pogoda", komendanta Powiatu NSZ Ciechanów oraz dowódcy oddziału partyzanckiego. Po wkroczeniu Sowietów "Pogoda", chcąc uchronić brata, decyduje, aby ten wiosną 1945 r. zaciągnął się do Ludowego Wojska Polskiego. Mieczysław Dziemieszkiewicz ucieka z jednostki w Warszawie na wieść o zamordowaniu brata Romana przez sowieckich żołnierzy, a następnie, przybierając pseudonim "Rój", wstępuje do oddziału NSZ - Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW) ppor. Mariana Kraśniewskiego "Burzy", operującego na terenie powiatu ciechanowskiego. W 1948 r., awansowany do stopnia starszego sierżanta, wobec masowych aresztowań dokonywanych przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Ciechanowie, na rozkaz dowództwa utworzył patrol Pogotowia Akcji Specjalnej (PAS) działającego w ramach struktur XVI Komendy NZW Północne Mazowsze. Jako dowódca patrolu PAS dowodził kilkudziesięcioma akcjami przeciw komunistom, siłom bezpieczeństwa oraz ich agenturze. Po rozbiciu Komendy Okręgu przez resort bezpieczeństwa "Rój" stworzył samodzielną Komendę Powiatową NZW Kryptonim "Wisła" obejmującą powiaty Ciechanów, Pułtusk, Maków Mazowiecki, Przasnysz. Był jednym z najdłużej i najaktywniej walczących "żołnierzy wyklętych". Do rozpracowania jego grupy bezpieka zwerbowała ok. 800 agentów i tajnych współpracowników, którzy doprowadzili do likwidacji kilku patroli wchodzących w skład jego oddziału.

Ostatecznie "Rój" został wydany przez kobietę, którą kochał. UBP zwerbował ją, obiecując zwolnienie uwięzionych rodziców. To ona zawiadomiła resort o miejscu kwaterowania "Roja". W nocy 13 kwietnia 1951 r. gospodarstwo Burkackich we wsi Szyszki w powiecie pułtuskim zostało otoczone przez potrójny pierścień złożony z 270 żołnierzy z I Brygady Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i nieustaloną liczbę funkcjonariuszy UBP i MO. Mieczysław Dziemieszkiewicz wraz ze st. strz. Bronisławem Gniazdowskim "Mazurem" zginęli przy próbie przedarcia się przez obławę. Ubecy pastwili się nad ich ciałami, ciągnąc je na lince za samochodem. Miejsce pochówku obu żołnierzy do dziś jest nieznane.
Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej prezydent RP Lech Kaczyński 13 października 2007 r. odznaczył pośmiertnie Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. "
oprac. Adam Kruczek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 8:42 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sob Mar 05, 2011 2:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110305&typ=my&id=my11.txt

NASZ DZIENNIK Sobota-Niedziela, 5-6 marca 2011, Nr 53 (3984)

"Niezachowanie pamięci o "żołnierzach wyklętych" uczyniło w naszej narodowej tożsamości ogromny wyłom. Bez tej pamięci łatwiej było budować III RP opartą na sojuszu oprawców i ofiar, przy zdecydowanej dominacji tych pierwszych

W ziemi lepiej słychać

Jerzy Zalewski

Wszystko zawdzięczamy Janowi Białostockiemu. Nagrane przez niego w latach 90. wypowiedzi żyjących wówczas żołnierzy NSZ odsłoniły przede mną ich fascynujące losy i stały się inspiracją do wyboru na bohatera pierwszego filmu o "żołnierzach wyklętych" 26-letniego Mieczysława Dziemieszkiewicza pseudonim "Rój". Pomyślałem, że jego los może być bliski współczesnym młodym ludziom, którzy mierzą świat własną miarą i dokonują wyborów. Może lepiej zrozumieją przesłanie "żołnierzy wyklętych" z ust równolatka? Powstał więc film "Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać", poświęcony bohaterom, którzy - jak ujął to Tadeusz Sikora - zachowali "resztki honoru mej Ojczyzny".

W 2004 roku wychodziłem z Teatru Powszechnego po spotkaniu z wybitnym aktorem, którego namawiałem do współpracy przy planowanym wówczas przeze mnie filmie, gdy zadzwonił telefon. Kolega z lat szkolnych, producent filmowy, zapytał mnie, czy byłbym zainteresowany filmem dokumentalnym o Narodowych Siłach Zbrojnych, bo jego kolega, także producent, ale filmów turystycznych, popadł w kłopoty, bo zaproponowano mu realizację filmu o tej tematyce. Spotkałem się z nimi natychmiast i od razu przyjąłem propozycję.
Zgodziłem się, ponieważ po pierwsze - dysponowałem większą ilością czasu, gdyż po emisji filmu "Obywatel poeta" o Zbigniewie Herbercie nie byłem "przesadnie" zatrudniony. Po drugie - dziesięć lat wcześniej zaproponowałem Telewizji Polskiej scenariusz filmu dokumentalnego "Niebieska partyzantka" poświęcony "żołnierzom wyklętym". Niestety, nie spotkał się on z zainteresowaniem. Projekt tego filmu wciąż pozostawał w sferze mglistych planów.

Dzieło Janka Białostockiego
Okazało się, iż niejaki Jan Białostocki, wnuk pierwszego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych, Ignacego Oziewicza, pod koniec lat 90., w hołdzie dziadkowi, na własny koszt zarejestrował wspomnienia żyjących jeszcze żołnierzy NSZ. Materiał był gigantyczny - prawie 100 godzin zarejestrowanych wypowiedzi. Podejmowano kolejne próby zmontowania go, jednak bez specjalnego efektu. Spotkałem się z Jankiem Białostockim, który przekazał mi materiał. Wkroczyłem w ten sposób w świat fascynujących opowieści niezwykłych ludzi o strasznych czasach. Przeglądałem ten materiał i pracowałem nad nim przez kilka lat. Janek się niecierpliwił. A ja dopiero niedawno ukończyłem 3-częściowy film dokumentalny "Kadry - Film o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych". Jednak w międzyczasie, na bazie tego materiału, który znałem już na pamięć, powstał leksykon NSZ dla Instytutu Pamięci Narodowej, krótki film dokumentalny "Elegia na cześć Roja" dla TVP Historia, a przede wszystkim projekt cyklu filmów fabularnych pod roboczym tytułem "Żołnierze Wyklęci". W 2007 roku zaproponowałem ten cykl TVP. Nie zabito mnie śmiechem, ale też nie potraktowano poważnie. Potem powstał scenariusz filmu "Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać" autorstwa Wacława Holewińskiego i mojego. W tym samym roku pojawiła się niespodziewanie możliwość dofinansowania projektu, tym razem kinowego filmu fabularnego, a nie cyklu telewizyjnego, pieniędzmi spoza TVP. W związku z tym TVP zdecydowała się współfinansować "Historię Roja". Niestety, bardzo szybko środki z zewnątrz okazały się nieaktualne, co zniechęciło TVP do produkcji filmu. Trochę na otarcie łez w 2008 roku podpisano ze mną umowę na development projektu "Żołnierze Wyklęci", czyli miałem dla nich napisać scenariusze cyklu fabularnego. Razem z zaproszonymi przeze mnie scenarzystami, pod opieką literacką Marka Nowakowskiego i przy konsultacji historycznej Leszka Żebrowskiego, przystąpiliśmy do pracy. W efekcie powstało 5 scenariuszy o żołnierzach NSZ: "Historia Kmicica, czyli Przed Potopem - opowieść o Stanisławie Nakoniecznikoff-Klukowskim", "Historia Bartka, czyli Śląski Katyń - opowieść o Henryku Flamem", "Historia Agaty, czyli Ostatni rozkaz - opowieść o Marii Nachtman", "Historia Jura, czyli Rozpoznanie - opowieść o Jerzym Stępniu", "Historia Jerzego Kowalczyka, czyli Bracia Polscy".
W 2009 roku TVP pod kierownictwem prezesa Piotra Farfała podpisała ze mną umowę na produkcję filmu "Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać". Po kilku miesiącach, pod kierownictwem prezesa Bogusława Szwedy, ostatecznie dofinansowała projekt. To, że film powstał, jest - jak widać - zasługą IV RP i jestem jej za to wdzięczny. Film dotował ponadto Polski Instytut Sztuki Filmowej i sponsorowały Kasy Krajowe SKOK.

Nienagrodzone bohaterstwo
Bez niego nie powstałby pierwszy film fabularny o "żołnierzach wyklętych". Przeglądając godziny rozmów z żołnierzami NSZ, poznawałem ich losy, a były fascynujące - Czesława Czaplickiego, ps. "Ryś", który ukrywał się w PRL pod kolejnymi nazwiskami przez 18 lat, w 1963 roku pojmanego i oskarżonego o szpiegostwo; Stanisława Borodzicza ps. "Wara", dowódcy oddziałów NSZ na Mazowszu do jesieni 1945 roku, aresztowanego po ujawnieniu - spędził wiele lat w stalinowskich więzieniach; Zbigniewa Kuleszy, ps. "Młot", dowódcy Narodowego Zjednoczenia Wojskowego na Mazowszu i Białostocczyźnie w latach 1945-1947, po ujawnieniu aresztowanego; Jerzego Stępnia, żołnierza Brygady Świętokrzyskiej, który po aresztowaniu w efekcie prowokacji w 1945 roku uciekł z więzienia w Kielcach, po czym przez lata ukrywał się; Henryka Flamego ps. "Bartek", dowódcy oddziałów NSZ w okolicach miasta Wisły - w wyniku prowokacji jego oddział został wymordowany w 1946 roku, a on sam zastrzelony w 1947 roku (w materiale Jana Białostockiego opowiadali o nim jego żołnierze).
Te odkrywane przeze mnie życiorysy uświadomiły mi coś, co przeczuwałem wcześniej: niezachowanie pamięci o tych ludziach uczyniło w naszej narodowej tożsamości ogromny wyłom. Wiedza o nas samych jest przez to ograniczona. Bez tej pamięci łatwiej było budować III RP opartą na sojuszu oprawców i ofiar, przy zdecydowanej dominacji tych pierwszych. Nienagrodzone bohaterstwo, nieukarane zbrodnie zrelatywizowały Polskę. Nie zachęciły do samodzielnego myślenia i własnego rozwoju.

Dlaczego "Rój"?
Dlaczego bohaterem pierwszego filmu fabularnego o "żołnierzach wyklętych" został Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. "Rój"? Młodszy brat Romana Dziemieszkiewicza ps. "Pogoda" walczył z komunistami od 1945 do 1951 roku, kiedy to 13 kwietnia został zamordowany w obławie Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Urzędu Bezpieczeństwa. W czasie okupacji niemieckiej był w oddziale starszego brata, a po jego śmierci na jesieni 1945 roku kontynuował walkę. Kilku z wysłuchanych przeze mnie żołnierzy NSZ wspomina "Roja" z ogromnym wzruszeniem, np. pan Czaplicki.
Gdy zginął, miał 26 lat. Rola dowódcy oddziału wymagała od niego dojrzałości, odpowiedzialności, a przecież jego życie było doświadczeniem bardzo młodego człowieka. Pomyślałem, że jego los może być bliski współczesnym młodym ludziom, którzy własną miarą mierzą świat i dokonują wyborów. Może lepiej zrozumieją przesłanie "żołnierzy wyklętych" z ust równolatka. Los "Roja" ma wymiar antycznej tragedii. Prowadząc walkę z komunistami, broniąc ludności cywilnej, stając w obronie godności, w obronie wiary, popadł w pułapkę wartości. Mając pełną świadomość, że walka nie zmierza do zwycięstwa, trwał w niej do końca. Obok szumiało normalne życie, o ile normalne może być życie w komunizmie - ale ludzie kochali się, rodzili dzieci, żyli. A on i jego oddział stawali się coraz bardziej anachroniczni. A przecież nie do przecenienia jest to, że byli. Właśnie dla naszej współczesnej tożsamości.
Tadeusz Sikora w swej pieśni "Żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych" twierdzi, że to oni zachowali "resztki honoru mej Ojczyzny". Ja też tak uważam. O tym jest mój film. Marek Nowakowski nazwał go epopeją mazowiecką. Mam nadzieję, że ma ten wymiar.
Scenariusz filmu oparty jest w znacznej mierze na faktach zaczerpniętych z nagranych przez Jana Białostockiego wspomnień "żołnierzy wyklętych" oraz poznanych w archiwach IPN. Fakty te zostały zaadaptowane dla potrzeb filmu fabularnego, który z natury mitologizuje rzeczywistość. Przepraszam, jeśli film nie odda w pełni pamięci niektórych uczestników wydarzeń, kształtuje go bowiem wyobraźnia autora.
1 marca br., w Narodowym Dniu Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" obchodzonym po raz pierwszy, w siedmiu miastach Polski pokazałem kopię roboczą filmu - tzn. bez ostatecznego zgrania dźwięku i muzyki, bez ostatecznej kopii obrazu, bez efektów specjalnych. Nie byłem jeszcze w stanie, w związku z przedłużającą się procedurą przyjęcia kolaudacyjnego obrazu przez TVP, wykonać tych wszystkich postprodukcyjnych czynności. Te pokazy, poniekąd partyzanckie i ryzykowne dla twórców, były potrzebne - wiem to z reakcji widzów. Uczciliśmy święto, do którego przyczynił się śp. prezydent Lech Kaczyński, w stopniu, w jakim to było możliwe. Prezydent Kaczyński był oficjalnym patronem filmu, a film będzie dedykowany jemu oraz Annie Walentynowicz.
Myślę, że już niedługo porozumiemy się z TVP, będę wtedy w stanie zrealizować zaległe zobowiązania wobec współpracowników, wykonać prace postprodukcyjne i mam nadzieję, że na jesieni br. film będzie w kinach.
Jerzy Zalewski - reżyser filmowy i telewizyjny, autor filmów fabularnych: "Czarne słońca", "Gnoje", "Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać" (w produkcji); filmów dokumentalnych, m.in.: "Dysydent końca wieku", "Obywatel Poeta", "Teatr wojny", spektakli Teatru TV oraz cyklu telewizyjnych programów publicystycznych "Pod prąd". Członek Stowarzyszenia Twórców dla Rzeczypospolitej."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group