" /> Dyskusje ogólne :: NIESIOŁOWSKI DO DYMISJI
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

NIESIOŁOWSKI DO DYMISJI

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pią Wrz 11, 2009 7:07 am    Temat postu: NIESIOŁOWSKI DO DYMISJI Odpowiedz z cytatem

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/24996

NIESIOŁOWSKI DO DYMISJI
dk, acz, niezalezna.pl, 10-09-2009 20:56

Bliscy oficerów zamordowanych w ZSRR w 1940 roku domagają się dymisji wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego za skandaliczną wypowiedź, że zbrodnia katyńska nie była ludobójstwem. Odejścia marszałka chcą także politycy PiS, Polski XXI oraz poseł Ludwik Dorn.

Zdaniem Niesiołowskiego zbrodnia katyńska nie może być określana mianem ludobójstwa.



- To była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i wielki głód na Ukrainie. Katyń to było coś innego - stwierdził Niesiołowski w wywiadzie dla „Dziennika”.


- W Polsce obowiązuje rosyjska cenzura. To zdumiewające - mówił na konferencji oprasowej Jarosław Kaczyński, który przypomniał, że że jeszcze dwa lata temu Niesiołowski sam był autorem uchwały senatu, w której podkreślano, iż "sowiecka napaść na Polskę, będąca efektem paktu Ribbentrop-Mołotow, ostatecznie przekreśliła szansę na skuteczny, długotrwały opór stawiany agresji niemieckiej".



- To wtedy rozpoczęła się sowiecka okupacja połowy Polski i ludobójstwo wobec obywateli polskich, którego najbardziej tragiczną częścią był Katyń, jako symbol mordu wobec wziętych do niewoli polskich oficerów (...) Senat RP przypomina o tym tragicznym rozdziale w polsko-rosyjskich stosunkach, odrzucając próby fałszowania historii, pomniejszania zbrodni komunistów, odmowy nazywania zbrodni katyńskiej ludobójstwem - głosi uchwała przyjęta przez senat 14 września 2007 roku.



- Co się stało w trakcie tych dwóch lat, że obecny wicemarszałek Sejmu tak radykalnie zmienił zdanie? Polska jest dzisiaj krajem sfinlandyzowanym, zależnym, zarówno na zachód, jak i na wschód. Jeśli ktoś w jakimś niebywałym ataku naiwności sądził, że 1 września był sukces, to dzisiaj ma pokaz, na czym ten sukces polegał. Putin wprowadza cenzurę, moskiewska cenzura w Polsce, to co dzisiaj reprezentuje pan Niesiołowski, to jest moskiewska cenzura w Polsce - mówił prezes PiS.



- Niesiołowski powinien odejść ze stanowiska, bo się skompromitował w sposób zupełnie haniebny. Sądzę, że tutaj fakty mówią same za siebie - pan Niesiołowski najwyraźniej zauważył, w przeciwieństwie do bardzo wielu innych, że nastąpiła zasadnicza zmiana sytuacji Polski, a dokładnie sytuacji tego rządu, bo my wierzymy, że zmienimy to, no i w związku z tym trzeba się do tego dostosować i z właściwym sobie radykalizmem się dostosował - stwierdził Jarosław Kaczyński.



Wiadomo, że klub PiS poprze wniosek o odwołanie Niesiołowskiego.


- Pan Niesiołowski przecież przekroczył wszelkie miary nielojalności narodowej, czegoś, co można określić tylko jako w najwyższym stopniu bulwersujące i niemożliwe do przyjęcia - podkreślił prezes PiS.

Wypowiedzią wicemarszałka są także oburzeni bliscy żołnierzy zamordowanych na Wschodzie.

Dr Bożena Łojek, prezes Polskiej Fundacji Katyńskiej, współtwórca Federacji Rodzin Katyńskich, sekretarz naukowy Niezależny Komitet Historyczny Badania Zbrodni Katyńskiej:

Uważam, że to jest analfabetyzm historyczny marszałka Niesiołowskiego. Nie tylko my, Polacy, uważamy, że to była zbrodnia ludobójstwa, ale nawet specjaliści rosyjscy.
Otóż, w sierpniu 1993 r. powstała bardzo ważna ekspertyza dotycząca oceny zbrodni katyńskiej, tj. orzeczenie Komisji Ekspertów. Byli w niej historycy, prokurator Anatolij Jabłokow, Jakowlew, prof. Jażworowska, Walentina Sergiejewna Parsadonowa. Razem było 7 ekspertów., którzy jednoznacznie określili, co to jest zbrodnia ludobójstwa według konwencji międzynarodowych i że zbrodnia katyńska jest ludobójstwem.

Zgodnie z Konwencją o zapobieganiu zbrodni ludobójstwa i karaniu za nią z 9.12. 1948 r., ratyfikowaną przez ZSRR 18.03.1954 r. pojęcie ludobójstwa obejmuje działania dokonywane z zamiarem całkowitej lub częściowej likwidacji jakiejkolwiek narodowościowej, etnicznej, rasowej, religijnej grupy jako takiej.

Państwa uzgodniły, że:
- karalne jest ludobójstwo, ale także zmowa, podżeganie, próba ludobójstwa lub współudział w ludobójstwie,
- osoby winne tych działań podlegają odpowiedzialności sądowej bez względu na to, czy były konstytucyjnie odpowiedzialnymi przywódcami, osobami urzędowymi czy prywatnymi.
Zamordowanie tych 22 tys. Polaków nie podlega przedawnieniu zgodnie z Konwencją o nie przedawnieniu zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości 26.11.1968 r. ratyfikowanej przez ZSRR 11.03.1969 r. Zbrodnie ludobójstwa nie podlegają przedawnieniu bez względu na czas ich popełnienia.

Ekspertyza była wydana przez Rosjan orzeczeniem po przeprowadzeniu śledztwa katyńskiego w sprawie karnej nr 159 „O rozstrzenie polskich jeńców wojennych”. Nawet wtedy, pomimo uchylenia przez Jelcyna drzwi dla prawdy, władze rosyjskie nie mogły przełknąć wyników tej ekspertyzy naukowej - urzędowo poświadczonej przez władze państwowe. Gdy do władzy doszedł Putin - były KGB - ista ta niewygodna prawda o zbrodni katyńskiej cofnęła się i znowu jest ze względów politycznych zakłamywana.

I jakkolwiek można zrozumieć Putina czy niektórych Rosjan, że nie chcą ujawnienia tej prawdy, to smutne jest to, że polski poseł, Marszałek Sejmu Stefan Niesiołowski nie zna historii i wspomaga rosyjską propagandę, która od wielu lat ponownie weszła na drogę zakłamywania historii.




Stefan Melak - przewodniczący Komitetu Katyńskiego:



Wypowiedź Marszałka Niesiołowskiego jest skandaliczna. Zbrodnia przeciwko ludzkości nie podlega przedawnieniu, a Niesiołowski stara się wyręczyć władze Federacji Rosyjskiej i dokonuje oceny, która ma jej umożliwić uniknięcie odpowiedzialności.

Koncepcja i praktyka prawa międzynarodowego zakłada, że niewola wojenna nie stanowi kary ani zemsty. Jest ograniczeniem rezerw wojskowych przeciwnika. Chronione są takie dobra, jak życie, godność, tajemnica korespondencji. Prawo międzynarodowe gwarantuje jeńcom powrót do ojczyzny. Oficerowie zamordowani w Katyniu byli jeńcami wojennymi, a Sowieci to zakwestionowali mordując ich bez wyroku sądowego, podstępnie, strzałem w tył głowy.

Zgodnie z konwencjami międzynarodowymi, ratyfikowanymi także przez Sowietów, jest to zbrodnia ludobójstwa. Federacja Rosyjska jest sukcesorem Związku Sowieckiego i jest odpowiedzialna prawnie za tę zbrodnię. I musi się z tego rozliczyć.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 1:31 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pią Wrz 11, 2009 7:33 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.kataryna.salon24.pl/2489,ciszej-nad-tym-stefanem

Ciszej nad tym Stefanem


Stefan Niesiołowski: Dla mnie Jarosław Kaczyński nie istnieje. Gdyby podłość i nikczemność miały twarz, to byłaby to twarz Jarosława Kaczyńskiego. Ja go nie chcę oglądać. On w podły i nikczemny sposób kłamie. Przekroczył wszelkie granice. Niech on przepadnie. Niech zniknie z polityki.

Niesiołowski szaleje. Nakręcany licznymi wyrazami poparcia, przyjmującymi momentami formę naprawdę groteskową, jak choćby zabawna uchwała prezydium Sejmu, ani myśli przestać epatować publiczność swoją krzywdą. Niech mu będzie, chce w tym grzebać to grzebmy. Może to Niesiołowski ma rację a Kaczyński nakłamał?

Fragmenty zeznań Stefana Niesiołowskiego (29 czerwca 1970): Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną 1969 roku, jako członka naszej nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m 39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie. (...) Andrzej Czuma był aktywnym członkiem naszego ruchu i inicjatorem różnych akcji.

Fragment zeznań Elżbiety Nagrodzkiej (30 czerwca 1970): Przez cały okres trwania znajomości Stefan Niesiołowski nigdy nie proponował mi wstąpienia do tajnej organizacji. Nigdy też nie informował mnie, że taka organizacja istnieje. Od pozostałych osób których nazwiska występują w moich protokołach przesłuchania również ani nie informowały mnie o istnieniu tajnej organizacji, ani też nie żądały ode mnie środków finansowych na cele takiej organizacji.

Rzeczpospolita: Z dokumentów, które opublikował również portal niezależna. pl, wynika, że Niesiołowski, jeden z przywódców „Ruchu”, zaczął udzielać informacji już podczas pierwszego śledztwa. Wówczas Służba Bezpieczeństwa miała jeszcze bardzo małą wiedzę na temat organizacji. Niesiołowski w kolejnych zeznaniach ujawnił, kto krył się za poszczególnymi pseudonimami. 9 września 1970 roku zobowiązał się udzielić wszystkich informacji w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary. Ale chociaż powiedział wszystko, SB z umowy się nie wywiązała i Niesiołowski dostał wysoki wyrok – siedem lat pozbawienia wolności. (...) Obecny wicemarszałek PO w 1989 r. w swojej książce „Wysoki brzeg” sam przyznał, że załamał się w śledztwie. „Musiałem się zdecydować – albo zaprzeczać wszystkiemu i odmówić zeznań, albo zeznawać wykrętnie. Nie miałem odwagi ani siły odmówić zeznań i to był mój największy błąd. Potem nie rozumiałem dlaczego. Nic mnie właściwie nie usprawiedliwiało, poza strachem” – napisał. Z czasem jednak Niesiołowski zaczął oskarżać innych członków „Ruchu” o to, że się załamali. W 1992 r. musiał zawrzeć ugodę ze swoją byłą narzeczoną Elżbietą Lukasiewicz-Nagrodzką, o której miał powiedzieć, że przez nią skazano go na siedem lat więzienia.

Oświadczenie Stefana Niesiołowskiego (9 listopada 1992): Oświadczam, że cofam słowa wypowiedziane w dniu 1 stycznia 1992 r. w Muzeum Kinematografii w Łodzi m.in. wobec małż. Teresy i Bogusława Kobierskich a dotyczące p. Elżbiety Królikowskiej którą przepraszam. Mając powyższe na uwadze zobowiązuję się równocześnie do usunięcia z mojej książki p.t. "Wysoki brzeg" fragmentów odnoszących się do "Agnieszki" które mogą być kojarzone z osobą p. Elżbiety Królikowskiej a nadto w przyszłości powstrzymywać się od wypowiedzi na temat p. El. Królikowskiej w kontekście wspomnianej sprawy. Tytułem dania moralnej satysfakcji zobowiązuję się wpłacić kwotę dwa i pół mil. zł. na Dom Samotnej Matki w okresie dwóch miesięcy od daty podpisania niniejszego oświadczenia"


Stefan Niesiołowski dla Ozonu (rok 2006): Zarówno w śledztwie, jak i na procesach, znakomita większość oskarżonych zachowała się z godnością. (...) Tylko w kilku przypadkach doszło do załamania w śledztwie i złożenia zeznań obciążających kolegów. Fałszywy, absurdalny i świadczący o nielojalności "manifest" napisała do prokuratora i sądu Elżbieta Nagrodzka.



Elżbieta Nagrodzka (Królikowska) odpowiada w liście do Ozonu: Kiedy po wielu dniach przesłuchań /30.VI/ kolejny raz zaprzeczyłam, że istnieje "Ruch", śledczy pokazał mi protokół z 20.VI. podpisany ręką Niesiołowskiego, w którym podaje szczegóły mojej działalności. Dostałam wtedy parę innych protokołów zeznań kolegów, z których wynikało, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać już 22.VI, Marek Niesiołowski 25.VI, a Benedykt Czuma - 28.VI. Dla pikanterii dodam, że na podobną okoliczność "Ruch" zalecał bezwarunkowe milczenie i ja miałam odwagę się do tego zalecenia zastosować. Załamanie Stefana i paru innych kolegów przeżyłam boleśnie. Wyobrażałam sobie idealistycznie, a może naiwnie, że jeśli wszyscy będą milczeli SB będzie musiała nas wypuścić. Przecież jeszcze wtedy nie wiedziałam, że miała wtyczki i sporo informacji o grupie. W tym samym czasie otrzymywałam od Stefana listy z propozycją "ślubu w więziennej kaplicy": Co za hipokryzja. W furii napisałam list, w którym nazwalam Niesiołowskiego i tych którzy sypali tchórzami i zdrajcami.


Po artykule w Ozonie pytany o komentarz Andrzej Czuma bronił Nagrodzkiej w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.


Andrzej Czuma: Ona nie sypnęła, załamała się w śledztwie. To była uczciwa dziewczyna. Jest rozgoryczona, bo Stefan w wywiadzie dla "Ozonu" źle się o niej wyraził; sugerował, że jest odpowiedzialna za wpadkę. W tamtych czasach była jego narzeczoną. Potem się między nimi popsuło i uważam, że to jest faktyczny powód tej kłótni.

Szybko jednak zrozumiał, że w sporze między swoim partyjnym kolegą a jakąś bliżej nieznaną Nagrodzką lepiej jednak trzymać stronę kolegi i gdy w 2008 roku temat wylewnych zeznań Niesiołowskiego wrócił za sprawą artykułu w Naszym Dzienniku Czuma wypowiadał się o Nagrodzkiej zupełnie inaczej. A samo zachowanie Niesiołowskiego w śledztwie opisywał nie do końca tak, jak wygląda ono w świetle dokumentów.

Andrzej Czuma: Niesiołowski, jak większość naszych koleżanek i kolegów, tylko potwierdzał lub nie cytowane fragmenty. Nazwanie takiego działania "sypaniem" jest nieuczciwym i krzywdzącym nadużyciem. (...) W związku z tym czuję się zmuszony przypomnieć, że po kilkunastu dniach śledztwa Elżbieta Nagrodzka napisała tekst znieważający nie tylko Stefana Niesiołowskiego i innych uczestników Ruchu, w tym również mnie i mojego brata ks. Huberta Czumę, choć prawie jej nie znaliśmy. Atakowała program, idee, działania Ruchu, atakowała Kościół. (...) Nie słyszałem, żeby komukolwiek z tych znieważonych osób Elżbieta Nagrodzka powiedziała kiedykolwiek "przepraszam".


***


Nie znam oczywiście tamtych realiów ale bez względu na to jakie były, trudno chyba będzie bez gwałtu na logice obronić tezę o tym, że Niesiołowski nie sypał. Bo chyba jednak sypał. A jak się będzie upierał, że tylko potwierdzał to co przesłuchujący i tak wiedzieli, ktoś pracowity może zechcieć porównać protokoły wszystkich przesłuchań i sprawdzić, które informacje wypłynęły właśnie w zeznaniach Niesiołowskiego. Myślę, że prawnicy z którymi się teraz naradza w sprawie pozwu przeciwko Kaczyńskiemu uświadomią mu ryzyko związane z ewentualnym procesem, zeznaniami świadków. W tej całej historii to zresztą wcale nie sypanie w śledztwie jest najważniejsze ale to co Niesiołowski już w wolnej Polsce z tym robił. I jak potraktował Elżbietę Nagrodzką. Damski bokser używający rzekomej podłości swojej byłej narzeczonej jako tła do odmalowania własnego heroizmu. Jeśli Kaczyński jest podły przytaczając prawdziwe informacje z napisanej na podstawie dokumentów publikacji, to jaki jest Niesiołowski wykorzystujący fakt bycia znanym politykiem do publicznego rozliczania się ze swoją byłą narzeczoną, gdy wiadomo, że jej możliwości przebicia się do opinii publicznej z odpowiedzią na oskarżenia są nieporównanie mniejsze? Dlaczego ten wrażliwiec opisał ją w książce, potem w artykule dla Ozonu? Dla prawdy historycznej? Jeśli tak, to niech się dzisiaj nie burzy na szukanie prawdy o nim samym. To mnie najbardziej brzydzi w tej całej historii - człowiek, który w śledztwie zachował się tak jak się zachował, wykorzystuje fakt, że jego historia nie jest jeszcze powszechnie znana do publicznego oskarżania innych, no i oczywiście do budowania swojego wizerunku niezłomnego bohatera. A tymczasem z tą niezłomnością to różnie było, co zresztą jest moim zdaniem najmniejszym problemem w tej całej sprawie.

I tu wracamy do awantury Niesiołowski-Kaczyński, sprowokowanej zresztą przez samego Niesiołowskiego bo jeśli prawdą jest, że jako argumentu w debacie nad Komorowskim używał okrzyków "A ty ile siedziałeś", to przyznajmy, trochę sam się prosił. Tylko o co właściwie jest ta awantura? Bo chyba nie o to, że Kaczyński skłamał skoro raczej nie skłamał. Może więc o to, że znacząco zaniżył poziom debaty publicznej? Bądźmy poważni, w kraju w którym można nazwać prezydenta "skurwysynem" (Wałęsa), "chamem" (Sikorski), "alkoholikiem" (Palikot) i nadal uchodzić za poważnego, rozumnego i przyzwoitego polityka debaty publicznej nie można już chyba zaniżyć. W każdym razie na pewno nie przytaczaniem faktów opisanych w książce historycznej. Może więc ta cała histeria to o to, że Kaczyński nie ma prawa nikomu nic wypominać bo sam nie siedział? Taki pogląd wyznaje część moich gości i może byłabym skłonna się do niego przychylić gdyby nie to, że dokładnie takie same reakcje obserwuję gdy Walentynowicz, Gwiazdowie, czy Wyszkowski wypominają agenturalny epizod Wałęsie choć na odwagę i przyzwoitość w czasach próby spokojnie mogliby się z Wałęsą zmierzyć. Słowo daję, nie mam pojęcia jakie granice tym razem zostały przekroczone bo moim zdaniem nie stało się nic co nie działoby się codziennie w polskiej polityce, ba, dzieje się nawet w komentarzach do tej sprawy, by wspomnieć choćby Palikota bawiącego publikę tanią psychoanalizą Kaczyńskiego i doszukiwaniem się erotycznych podtekstów w jego ataku na Niesiołowskiego. Jakąż więc magiczną granicę przekroczył Kaczyński?

No więc moim zdaniem w tej awanturze nie chodzi o żadne pryncypia. Po prostu jeden polityk wytknął drugiemu politykowi niewygodne dla niego fakty z przeszłości wywołując furię u tych, którzy od trzech lat używają tego, któremu wytknięto do najbardziej brudnej politycznej roboty, gdy trzeba opluć przeciwnika tak, żeby mu w pięty poszło a wstydzą się to zrobić ci co jeszcze mają hamulce. Wtedy się wypuszcza nabuzowanego Stefana, Stefan daje czadu, rozchichotani dziennikarze mają co cytować i jakoś się kręci. Usadzenie Stefana byłoby więc z ogromną szkodą dla politycznego spektaklu, bardzo nie na rękę tym, którzy ze Stefana żyją bo musieliby znaleźć Palikotowi innego zmiennika a wielu takich frajerów nie ma. Dlatego mając większość w prezydium Sejmu i komisji etyki mogą sobie uchwalić, że Stefan git gościu jest a Kaczyńskiego ukarać w sposób dowolny. Kto powiedział, że prawdy nie ustala się w głosowaniu? Ale my chyba tak nie musimy i znajdzie się ktoś kto mi rzeczowo wyjaśni gdzie Kaczyński skłamał.


PROTOKOŁY PRZESŁUCHAŃ NIESIOŁOWSKIEGO:
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/12385


http://ludzie.wprost.pl/sylwetka/Stefan-Niesiolowski/

Stefan Niesiołowski



Polityk Platformy Obywatelskiej, poseł RP, były senator, członek Rady Krajowej PO, wicemarszałek Sejmu


Data urodzenia: 1944-02-04



Biografia

Pochodzi z rodziny ziemiańskiej o tradycjach patriotycznych. Adam Mickiewicz wspomniał o niej w "Panu Tadeuszu". Dziadek Niesiołowskiego, Bronisław Łabędzki, został w 1905 roku zesłany na Syberię za organizowanie strajku szkolnego. Ojciec, Janusz był żołnierzem Armii Krajowej.

Działalność w PRL:

W latach 1964-1970 działał w konspiracyjnej organizacji "Ruch". W 1970 roku był pomysłodawcą akcji podpalenia muzeum i wysadzenia pomnika Lenina w Poroninie. 20 czerwca tego samego roku został aresztowany przez SB. Rok później został skazany na 7 lat więzienia za "czynienie przygotowań do obalenia ustroju socjalistycznego przemocą". W 1974 r. został zwolniony na mocy amnestii. Po wyjściu z więzienia zaangażował się w działalność Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO). Współpracował też z Komitetem Obrony Robotników (KOR). Od 1980 r. należał do NSZZ "Solidarność". Był m.in. przewodniczącym komisji zakładowej "Solidarności" na Uniwersytecie Łódzkim. Aresztowany w nocy z 12 na13 grudnia 1981 roku, został osadzony wraz z Tadeuszem Mazowieckim, Bronisławem Geremkiem, Jackiem Bocheńskim, Wiktorem Woroszylskim, Stefanem Amsterdamskim w ośrodku dla internowanych w Jaworzu.

III RP:

Stefan Niesiołowski jest współzałożycielem Zjednoczonego Chrześcijaństwa Narodowego, z którego wystąpił w 2001 roku. Wraz ze Zbigniewem Romaszewskim współtworzył ugrupowanie "Suwerenność-Praca-Sprawiedliwość". Był posłem trzech kadencji. W latach 1989-1991 - w Sejmie Kontraktowym; 1991-1993 - w Sejmie pierwszej kadencji i w latach 1997-2001 z ramienia Klubu Parlamentarnego AWS. W Sejmie I kadencji przewodniczył Klubowi Parlamentarnemu Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. W III kadencji - był sekretarzem Klubu Parlamentarnego Akcji Wyborczej Solidarność. Od września 2005 roku do października 2007 r. był senatorem Platformy Obywatelskiej. W wyborach parlamentarnych w 2007 r. po raz czwarty uzyskał mandat poselski, otrzymując w okręgu lubuskim 69 385 głosów. 6 listopada 2007 r. został wicemarszałkiem Sejmu VI kadencji. Poparło go 292 posłów, przeciw było 158.

Działa w wielu organizacjach, m.in. w Klubie Inteligencji Katolickiej w Łodzi, który współtworzył i organizował, Stowarzyszeniu Dziennikarzy Rzeczypospolitej, Stowarzyszeniu Dziennikarzy Katolickich, Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich.

Kontrowersje:

Jego nazwisko znalazło się na tzw. liście Milczanowskiego, zestawieniu parlamentarzystów, będących tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa, dokonanym w 1991 roku przez ówczesnego szefa UOP Andrzeja Milczanowskiego. Według niego Niesiołowski został zarejestrowany w 1971 r. jako tw. "Leopold" przez Wydz. III KWMO w Łodzi. Sam Niesiołowski wszystkiemu zaprzecza.
W czerwcu 2006 roku na kongresie PO porównał Jarosława Kaczyńskiego do Władysława Gomułki, za co wytoczono mu proces.


http://www.rp.pl/artykul/141612.html
Kto naprawdę był „Leopoldem”


Piotr Gontarczyk ,

Sprawa operacyjna wobec działaczy Ruchu oraz sprawa tajnego współpracownika miała ten sam numer. Ta niezwykła sytuacja doprowadziła do błędu, który spowodował umieszczenie nazwiska Stefana Niesiołowskiego na liście Milczanowskiego

Wkrótce po obaleniu rządu Jana Olszewskiego w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. były szef MSW Antoni Macierewicz publicznie twierdził, że za poprzednich rządów Tadeusza Mazowieckiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego sprawdzano, kto spośród posłów i senatorów był w przeszłości tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

Jednym ze sprawdzających miał być szef UOP Andrzej Milczanowski, drugim – minister spraw wewnętrznych Henryk Majewski. Co ciekawe, wcześniej obaj publicznie wypowiadali się przeciwko ujawnianiu zasobów archiwalnych Służby Bezpieczeństwa i w licznych wystąpieniach podważali ich wiarygodność. Podwładni Macierewicza ustalili również, że po wyborach z czerwca 1989 r. podsekretarz stanu w MSW wieloletni funkcjonariusz SB gen. Henryk Dankowski nakazał oficjalne wyeliminowanie z sieci agenturalnej tych osób, które dostały się do Sejmu i Senatu oraz zgromadzenie ich akt archiwalnych. Wydana przez niego instrukcja informowała: „Zdjęcie z ewidencji nie powinno oczywiście oznaczać przerwania kontaktu operacyjnego. Przeciwnie, należy podejmować różnorodne działania, by osoby te były coraz silniej związane z nami i coraz bardziej dyspozycyjne w realizacji zadań”. W lipcu 1989 r. na polecenie Dankowskiego w MSW stworzono kartotekę agentów wybranych do parlamentu. Wspomniany zbiór archiwalny (oznaczony numerem 560) zaginął. Na skutek odwołania rządu Jana Olszewskiego i zablokowania dostępu do archiwów komunistycznej policji lista sporządzona przez Antoniego Macierewicza w czerwcu 1992 r., jak i wykonana na polecenie min. Milczanowskiego były kolportowane nieoficjalnie. Potem opublikowano je w prawicowej prasie. Wśród osób znajdujących się na tej drugiej liście figurował również poseł Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego Stefan Myszkiewicz-Niesiołowski. Podano o nim następujące informacje: „Niesiołowski Konstanty Stefan ur. 4.02.1944 r., poseł ZChN, okręg nr 4 – Łódź. Pozyskany przez Wydz. III KWMO Łódź w roku 1971 jako TW pseudonim »Leopold«. Dnia 26 maja 1979 r. materiały TW przekazano do Dep. I MSW za pismem nr AB-00166/79. Materiały zniszczono, daty i protokołu brak”.


Dwie sprawy, jeden numer

W związku z realizacją ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944 – 1990 oraz treści tych dokumentów, zachodziła konieczność dokładnego zweryfikowania informacji archiwalnych SB na temat senatora Stefana Myszkiewicza-Niesiołowskiego. Musiały one zostać opublikowane w stosownych katalogach. A ponieważ Niesiołowski przez wiele lat prowadził aktywną działalność opozycyjną, jej ślady można było odnaleźć w rozmaitych aktach archiwalnych i pomocach ewidencyjnych byłej SB. Podstawowa kwerenda nie przyniosła żadnej informacji, która w jakikolwiek sposób wiązałaby znanego działacza opozycji z tajnym współpracownikiem o pseudonimie „Leopold”. Podejrzenie, że najprawdopodobniej mogło tu dojść to jakiejś dramatycznej pomyłki, było silnym bodźcem mobilizującym do ostatecznego wyjaśnienia tej sprawy.

Punktem wyjścia do pogłębionych poszukiwań była jedna z kart ewidencyjnych dotyczących wspomnianego polityka. Informuje ona, że był on w przeszłości figurantem sprawy operacyjnej zarchiwizowanej pod numerem 04114/II. Sprawą tą, noszącą kryptonim „Omega” objęto środowisko antykomunistycznej organizacji Ruch, której członkami byli m.in. bracia Benedykt i Andrzej Czumowie, Jan Kapuściński, Janusz Kenic, Elżbieta Łukasiewicz-Nagrodzka, Marek i Stefan Niesiołowscy. Akta te nie zachowały się niestety do naszych czasów. Wiadomo jednak, że sprawę „Omega” zaewidencjonowano w dzienniku rejestracyjnym łódzkiej SB pod numerem 19.001. Zapisy z tej rubryki były pierwszym krokiem do rozwiązania zagadki.

Ponieważ w ewidencji operacyjnej SB stosowano zasadę, że każda osoba zarejestrowana do sprawy ma swój własny numer, osoby rozpracowywane w ramach „Omegi” zarejestrowano pod numerami 19.001-19.014. Pierwsza ze wspomnianych osób (mająca ten sam numer rejestracyjny, co cała sprawa kryptonim „Omega” – 19.001) została pozyskana przez SB do współpracy w1972 r. i prowadzona była jako TW o pseudonimie „Leopold”. Nie ma wątpliwości, że to ten sam TW, którego na „liście Milczanowskiego” utożsamiono z Niesiołowskim. Doszło więc do niezwykle rzadkiego przypadku w ewidencji operacyjnej SB, kiedy to przez kilka miesięcy pod tym samym numerem prowadzono sprawę operacyjną wobec działaczy Ruchu (krypt. „Omega”) oraz sprawę tajnego współpracownika (TW „Leopold” uplasowany w środowisku). Tę pierwsza sprawę zarchiwizowano w 1973 r. pod wspomnianym numerem 04114/II, natomiast TW „Leopold został w 1979 r. przekazany do Departamentu I MSW. Żeby ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości, należało dokonać próby jego identyfikacji.

Z powodu ogromnych zniszczeń akt i pomocy ewidencyjnych byłej SB sprawa okazała się niezwykle pracochłonna i trudna. Przełomowa okazała się analiza dokumentów pochodzących z kontroli przeprowadzanych w latach 1977 – 1978 przez funkcjonariuszy Wydziału IV Departamentu III MSW zajmującego się zabezpieczeniem operacyjnym środowisk twórczych i artystycznych. Kontrole miały doprowadzić do zintensyfikowania działań SB zmierzających do rozpoznania, inwigilacji i dezintegrowania rodzących się w Warszawie i innych większych miastach inicjatyw opozycyjnych.

Jednym z priorytetowych środków operacyjnych, które stosowano wobec opozycji, mieli być agenci. Podczas wspomnianych działań funkcjonariusze centrali 25 – 26 sierpnia 1977 r. wizytowali łódzką SB: Tam wskazali kilku agentów, których wytypowano do dalszych działań, sporządzając stosowne notatki.

Pierwszym z wymienionych był TW ps. Leopold: „ur. 1943 r., dr biologii, pracownik Akademii Medycznej w Łodzi, pozyskany do współpracy w grudniu 1972 r. Były członek nielegalnej organizacji Ruch, skazany za nielegalną działalność na dwa lata więzienia”. Środowisko, w którym działał poszukiwany TW, oraz zbieżność podanej w cytowanym fragmencie daty jego pozyskania (grudzień 1972 r.) z informacją zawartą w rubryce nr 19 001 dziennika rejestracyjnego KW MO w Łodzi (21 grudnia 1972 r.) nie pozostawia większych wątpliwości. To jest ten TW „Leopold”, który został przez podwładnych ministra Milczanowskiego utożsamiony ze Stefanem Niesiołowskim.


Rozbieżności biograficzne

Ze względu na znaczną rozbieżność pomiędzy danymi biograficznymi (Stefan Niesiołowski był urodzony w 1944, a nie 1943 r.) oraz podaną wysokością wyroku (Niesiołowski otrzymał karę siedmiu, a nie dwóch lat więzienia) można było wykluczyć, że TW „Leopold” i Stefan Niesiołowski to jedna i ta sama osoba.

Wspomniana wysokość wyroku i dane biograficzne „Leopolda” pozwoliły na wytypowanie w środowisku Ruchu osoby, do których pasują informacje z cytowanej notatki oficera SB. W Warszawie udało się odnaleźć kartę, która dała rozwiązanie zagadki. Z karty tej wynikało, że wytypowana osoba została w 1979 r. przejęta do prowadzenia z Łodzi, gdzie wcześniej była zarejestrowana pod numerem 19 001. Nie było więc wątpliwości, że to właśnie ona jest TW „Leopoldem”.

Na odwrocie opisywanej karty znajdują się dokładne dane personalne wytypowanej wcześniej osoby. Chodzi o Jacka Bartkowiaka urodzonego 6 grudnia 1943 r. Jak wynika z kolejnej karty zachowanej w kartotece ogólnoinformacyjnej dawnej centrali MSW, został on 8 lipca 1971 r. wyrokiem Sądu Powiatowego dla miasta Łodzi skazany na dwa lata pozbawienia wolności. Z ostatniej ze wspomnianych kart wynika, że w 1979 r. Jacek Bartkowiak był doktorem biologii na Akademii Medycznej w Łodzi. Zagadka, kto był rejestrowany jako TW „Leopold” nr rej. Ld 19 001, została więc rozwiązana.


UOP wyciąga mylne wnioski

Utożsamienie Stefana Myszkiewicza-Niesiołowskiego z tajnym współpracownikiem o pseudonimie Leopold przez pracowników Urzędu Ochrony Państwa, dokonujących sprawdzeń w 1991 r., było błędne.

Po stwierdzeniu, że Niesiołowski był rejestrowany do sprawy zarchiwizowanej pod numerem 04114/II, dokonano sprawdzenia, do jakiego numeru rejestracyjnego odwołuje się ta pozycja w archiwum. Po odnalezieniu w ewidencji łódzkiej bezpieki numeru 19 001 spisano stamtąd informację, że zapis dotyczy TW ps. Leopold. Jednak takie rutynowe odczytanie zapisów nie uwzględniało dość nietypowej treści rubryki dziennika rejestracyjnego łódzkiej SB: w rubryce odpowiadającej numerowi 19 001 figurował zarówno agent „Leopold”, jak i sprawa rozpracowania środowiska „Ruchu“ nosząca kryptonim „Omega” (w związku z nią właśnie Niesiołowski był figurantem); ten drugi zapis został potem przekreślony. Taka nietypowa sytuacja nie wzbudziła jednak wątpliwości, wobec czego pracownicy UOP wyciągnęli mylny wniosek.

Błędu tego nie powielili współpracownicy min. Antoniego Macierewicza, którzy przygotowywali w 1992 r. słynną listę. Niestety, nazwisko Stefana Niesiołowskiego dalej widnieje na liście min. Milczanowskiego, przez co wspomniany polityk do dziś niesłusznie narażony jest na rozmaite plotki i insynuacje. Dziś sprawę można było rzeczowo wyjaśnić i opisać dzięki możliwościom, jakie daje istnienie IPN.

Autorzy są pracownikami Biura Lustracyjnego IPN w Warszawie i Łodzi. Pełny tekst dotyczący rozwiązania tajemnicy TW „Leopold” został opublikowany w marcowym „Biuletynie Instytutu Pamięci Narodowej”

Rzeczpospolita

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pią Wrz 11, 2009 9:53 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://blog.rp.pl/rybinski/2009/09/11/niesiolowski-na-udeptanej-ziemi/

Maciej Rybiński
Niesiołowski na udeptanej ziemi

No to następne pole wielkiego konfliktu politycznego mamy już wyznaczone. Właściwie nie pole, tylko udeptaną ziemię, na której trup będzie się słał gęsto.

Platforma Obywatelska wyznaczyła na negocjatora sejmowej deklaracji z okazji rocznicy wkroczenia wojsk sowieckich do Polski 17 września Stefana Niesiołowskiego.

Nie ma więc szans na jakikolwiek kompromis. Będzie za to bijatyka.

I słusznie. Polakom, wypoczętym po wakacjach, należy się jakiś suspens i horror, żeby sobie przypomnieli, gdzie właściwie żyją i kto nimi rządzi. A także do czego służy historia, i to dawniejsza niż zawarta w teczkach. Między innymi do realizacji doktryny ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, że Polska jest krajem drugiej kategorii i powinna siedzieć cicho, jak nas słusznie napominał były prezydent Francji. Jak również do ułatwiania negocjacji w sprawie kontraktów gazowych.

Z tego punktu widzenia najkorzystniejsza i przyjęta jak najgoręcej w Moskwie byłaby uchwała stwierdzająca, że 17 września Armia Czerwona wyzwoliła uciskane narody zachodniej Białorusi i Ukrainy. Moglibyśmy dodatkowo dostać gaz do zapalniczek darmo.

Gdyby uchwałę sejmową miał pisać osobiście Niesiołowski, moglibyśmy się doczekać ładnych rewelacji. Sądząc po wypowiedziach wicemarszałka na każdy temat, kończących się zawsze tak samo, dowiedzielibyśmy się, że 17 września rozszalałe hordy PiS najechały Platformę Obywatelską, siejąc śmierć i pożogę. Jednym z punktów spornych jest odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. Niesiołowski wzdraga się podobno przed obciążeniem obu partnerów paktu Ribbentrop-Mołotow. Tylko Hitler jest winny, Stalin to Słoneczko Pokoju.

I takie stanowisko zajmuje facet, który chciał wysadzić pomnik Lenina w Poroninie. To może teraz odbudować ten pomnik i opatrzyć tablicą: „Pogromcy Białopolaków – pogromca PiS”.

Niesiołowskiemu nie podoba się też określenie zbrodni katyńskiej jako ludobójstwa. Zdaniem wicemarszałka w historii były tylko dwa ludobójstwa, Holokaust i głód na Ukrainie. Oczywiście, jak ktoś się zajmuje zwyczajami godowymi muchówek i zbrodniami PiS, mógł nie zauważyć, że ludobójstw było więcej. W samej Biblii jest kilka. A co z Ormianami w Turcji, Indianami amerykańskimi, Tutsi w Afryce?

Można oczywiście uznać Katyń po prostu za pomyłkę. „My s nimi zdiełali krupnoju aszybku” – wyznał generałowi Berlingowi Beria. To też się spodoba Moskwie.

A gdybym zapomniał o nich, Ty, Boże wielki na niebie, zapomnij o mnie – powiedział o ofiarach Katynia gen. Anders. Bóg najwyraźniej zapomniał o Niesiołowskim. Ale Bóg jest litościwy. Może sobie jeszcze przypomni.

Opublikowano: : 11 września 2009 o 05:19 w kategorii: Bez kategorii. Możesz śledzić dyskusję przez RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz, albo trackback ze swojej własnej strony.

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Pią Wrz 11, 2009 11:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tylko krańcowym stadium zwiotczenia mózgu tego osobnika, można jak się wydaje tłumaczyć Jego ostatnie zachowania - postanowił zostać sojusznikiem Putina. Pytanie jakie można zadać to: wariat czy prowokator?. Najwyraźniej mamy do czynienia z politycznym transwestytą, który od samego początku zaangażowania w politykę, ma kłopoty z określeniem swojej ideowej tożsamości, oraz adaptacją własnej osoby do warunków cywilizowanej debaty publicznej. Wystarczy prześledzić ilość ugrupowań które "zaszczycił" swoim członkostwem, oraz poczytać i posłuchać co, kiedy i o kim mówił lub pisał. W tym swoim amoku nienawiści, osobnik ten całkowicie zatracił zdolność jakiejkolwiek selekcji. Być może mocno zaawansowana skleroza sprawiła, że dla Stefana Niesiołowskiego mówiąc obrazowo, wolna elekcja i powolna erekcja znaczy dzisiaj to samo. Uważam że konsekwencją Jego ostatnich popisów, oprócz dymisji z funkcji wicemarszałka Sejmu, powinien być ostracyzm środowisk politycznych, identyfikujących się z ideą niepodległościową, od PiS począwszy po ugrupowania pozaparlamentarne. Na początek proponowałbym całkowite ignorowanie jakichkolwiek Jego wystąpień słownych czy pisemnych w tym sejmowych, oraz konsekwentną odmowę występowania wspólnie z Nim w jakichkolwiek mediach, ignorowanie na poziomie towarzyskim wydaje się być tutaj oczywistością. Ktoś powie że na osobniku tego pokroju nie zrobi to wrażenia - do czasu.





Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1145

PostWysłany: Sob Wrz 12, 2009 4:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niesiolowski:
Cytat:
W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i wielki głód na Ukrainie.

Tylko te dwa? No to w takim razie ten człowiek już zaprzedał się całkowicie...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Wrz 12, 2009 9:00 pm    Temat postu: doctor bullatus - asinus coronatus! Odpowiedz z cytatem

Tak jest, jak specjalista od muchobójstwa wypowiada się na temat ludobójstwa. A niektórym się wydaje, że jak profesor (choćby od WF), to się może wypowiadać jako ekspert na wszystkie tematy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jacek Z
Weteran Forum


Dołączył: 17 Sty 2007
Posty: 163

PostWysłany: Nie Wrz 13, 2009 1:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

kto wie, może po prostu dobrze przemyślał słowa Putina o udostępnieniu archiwów ? W końcu kiedyś był zwolennikiem lustracji ale od czasu kiedy lustrowanie się zaczęło jakoś mu przeszło Cool
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 1:31 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Zbigniew Lisiecki
Gość





PostWysłany: Wto Wrz 15, 2009 7:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jak w tytule, a Komorowski nosi znamiona bycia marszałkiem Sejmu.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group