" /> Dyskusje ogólne :: Dług skarbu państwa na koniec 2008 roku wyniósł 570 mld zł.
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dług skarbu państwa na koniec 2008 roku wyniósł 570 mld zł.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Wto Wrz 22, 2009 8:41 am    Temat postu: Dług skarbu państwa na koniec 2008 roku wyniósł 570 mld zł. Odpowiedz z cytatem

Dług skarbu państwa na koniec 2008 roku
wyniósł 570 mld zł.



żródło informacji
http://nczas.com/wiadomosci/polska/polska-rekord-zadluzenia-pobity/

oblicza socjalizmu, polska, 21 Lutego 2009

Polska: Rekord zadłużenia pobity admin

Dług skarbu państwa na koniec 2008 roku wyniósł 570 mld zł. W ciągu roku wzrósł o 70 mld zł. To największy skok od dekady. Wszystkiemu winien słaby złoty - pisze “Rzeczpospolita”. Na gwałtowny wzrost długu wpłynęło przede wszystkim zadłużenie zagraniczne, którego skok spowodowany był osłabieniem złotego, trwającym od jesieni 2008 roku - informuje “Rz”.


Ogłoszone właśnie dane Ministerstwa Finansów zostały wycenione według kursu z 31 grudnia 2008 roku, gdy euro kosztowało nieco ponad 4,17 zł. Równocześnie “Dziennik” wskazuje, że zadłużenie zagraniczne liczone w euro spadło - na koniec grudnia 2007 roku wynosiło 52,87 mld euro, a na koniec grudnia 2008 r. - 47,07 mld euro. “Rz” zwraca uwagę na dwie rzeczy w strukturze długu Skarbu Państwa - silny wzrost zadłużenia z tytułu bonów skarbowych, a więc papierów o zapadalności nie dłuższej niż 12 miesięcy. Wzrost ten wyniósł ponad 120 proc.

Zdaniem obu gazet kryzys finansowy objawia się także tym, że inwestorzy zagraniczni posiadają coraz mniej polskich obligacji - na koniec 2008 roku mieli ich za ok. 55 mld zł, a rok wcześniej za 75 mld zł.

żródło informacji
http://nczas.com/wiadomosci/polska/polska-rekord-zadluzenia-pobity/





źródło informacji:
http://www.dlapolski.pl/Polska-wpadla-w-petle-zadluzenia-art4448.htm

Na obsługę zadłużenia zagranicznego przeznaczono w ustawie budżetowej na 2009 r. 1,7 mld euro. Problem jednak w tym, że planując wydatki budżetowe, rząd przyjął kurs 3,51 zł za euro, a obecnie wynosi on ok. 4,75 zł za euro
Rekordowo - o 70 mld zł - wzrosło w ubiegłym roku zadłużenie zagraniczne Polski. Jedną z głównych przyczyn zwiększenia długu jest spadek kursu złotego. Obsługa zadłużenia i spłata kapitału z odsetkami zmusza rząd do pozyskiwania środków walutowych na rynku, co jeszcze bardziej osłabia naszą walutę. Zaklęty krąg mogłyby przerwać realne działania rządu na rzecz pobudzenia eksportu polskich towarów, ale tych nie widać.

Aż o 70 mld zł wzrosło w ubiegłym roku zadłużenie zagraniczne Polski - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Tak ogromny roczny przyrost długu to absolutny rekord na tle danych za ostatnie dziesięć lat. - Przyczyną narastania zadłużenia jest przede wszystkim trwające od sierpnia zeszłego roku osłabienie kursu naszej waluty oraz deficyt budżetowy i transfery do OFE, księgowane częściowo "po rozchodach" jako wzrost zadłużenia - wyjaśnia dr Cezary Mech, doradca prezesa NBP. Ponad 70 proc. długu zagranicznego zaciągnięte zostało w euro. Pod koniec sierpnia ubiegłego roku, gdy powoli rozkręcała się spirala deprecjacji złotego, zadłużenie zagraniczne Polski wynosiło, według danych resortu finansów - blisko 120 mld zł i już wtedy było o 6,2 mld zł większe niż w lipcu. W październiku 2008 r. sięgnęło 144 mld złotych. Dzisiaj to już prawdopodobnie 180-200 mld zł i - w rytm wahań kursu - wciąż się zmienia. Cały dług zagraniczny Polski, wygenerowany przez podmioty publiczne i prywatne, przekracza 50 proc. PKB i jest szacowany na mniej więcej 600 mld złotych.

Rosną koszty obsługi
Rząd ma w tym roku do spłacenia 5,2 mld euro kapitału z odsetkami. Pod koniec ubiegłego roku 1 mld euro pożyczki udzielił Polsce Bank Światowy, resztę środków walutowych rząd musi pozyskać na rynku. Duże potrzeby walutowe rządu osłabiają złotego. - Największe płatności zobowiązań zagranicznych - 1,2 mld euro - przypadają na trzecią dekadę marca - poinformował na łamach PAP Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego w Ministerstwie Finansów.
Na obsługę zadłużenia zagranicznego przeznaczono w ustawie budżetowej na 2009 rok 1,7 mld euro. Problem jednak w tym, że planując wydatki budżetowe, rząd przyjął kurs 3,51 zł za euro, a obecnie wynosi on ok. 4,75 zł za euro. Według szacunków resortu finansów, koszt obsługi tego zadłużenia może wzrosnąć w tym roku o blisko 1 mld zł, jeśli złoty nadal będzie tak słaby, jak obecnie. Do kosztów obsługi długu zagranicznego nie wlicza się, według Marczaka, spłat kapitału z odsetkami, które w budżecie ujmowane są jako "rozchody" i finansowane przez zaciągnięcie nowych zobowiązań.
Mimo że osłabienie złotego zwiększa nasze zadłużenie zagraniczne to - zdaniem dr. Mecha - rząd nie powinien reagować na to emitowaniem obligacji walutowych w euro lub zaciąganiem pożyczek walutowych w instytucjach międzynarodowych. Wprawdzie to umocniłoby polską walutę, ale jednocześnie pozwoliłoby zagranicznym bankom i inwestorom wycofać się z Polski po korzystnym kursie wymiany. - Kapitał zagraniczny odpłynie z kraju, a my zostaniemy bez kapitału i z twardym długiem, który będziemy spłacać przez pokolenia - ostrzega dr Mech.

Coraz trudniej o pożyczki
Duże potrzeby pożyczkowe rządu, sięgające w tym roku 155 mld zł (na rolowanie długów i spłatę kapitału z odsetkami), finansowane są poprzez emisje obligacji i bonów na rynku. Obecnie w związku z kryzysem finansowym coraz trudniej znaleźć chętnych na te walory, toteż trzeba oferować klientom coraz lepsze warunki. Rośnie zatem rentowność obligacji i skraca się ich okres zapadalności. Na rynkach zagranicznych jest, według słów ministra Rostowskiego, "ciaśniej" niż na krajowym. W rezultacie rolowanie zadłużenia zagranicznego kosztuje Polskę coraz więcej. Oprocentowanie obligacji skarbowych w euro sięga obecnie prawie 6 proc., podczas gdy rok temu ich rentowność wynosiła 5,64. O ile rok temu, w warunkach stabilności na rynkach, resort finansów znajdował nabywców na obligacje 10-letnie, o tyle w tym roku musiał wyemitować obligacje maksymalnie 5-letnie, a także bony skarbowe o okresie zapadalności poniżej roku. Słowem - pożyczki na rynku kosztują nas coraz drożej i coraz szybciej musimy je zwracać.
Minister finansów Jacek Rostowski w wywiadzie dla springerowskiego "Dziennika" ostrzegł, że postulowane przez opozycję zwiększenie deficytu budżetowego w celu pobudzenia słabnącej gospodarki wepchnie Polskę w pułapkę zadłużenia.
- W pętli zadłużenia już jesteśmy - uważa dr Mech. Dla wzmocnienia złotego potrzebne są, według niego, działania rządu w sferze realnej gospodarki, przede wszystkim pomoc skierowana do eksporterów na walkę z kryzysem i rozbudowywanie zagranicznych sieci dystrybucji. Zamiast dalej zadłużać kraj za granicą przez pożyczki i obligacje walutowe, rząd powinien zadbać o pozyskiwanie walut poprzez eksport polskich towarów, a wtedy złoty zacznie w sposób trwały i naturalny przybierać na wartości.
Małgorzata Goss

Dodane z ND dnia 09/03/2009
0 Czytaj-komentuj-oceń · 462 Czytań

źródło informacji:
http://www.dlapolski.pl/Polska-wpadla-w-petle-zadluzenia-art4448.htm


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 9:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 11:33 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Wto Wrz 22, 2009 9:04 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

źródło informacji
http://prawykoliber.salon24.pl/49492,zdobywca-nagrody-miltona-friedmana-o-reformach-ekonomicznych-cz

2007-07-27 11:55
Zdobywca Nagrody Miltona Friedmana o reformach ekonomicznych, cz

Rz: Jeśli chce się zobaczyć, jak w praktyce wygląda zastosowanie rozwiązań gospodarczych proponowanych przez prof. Miltona Friedmana, trzeba odwiedzić Estonię - przekonują niektórzy ekonomiści. Gdybym się wybrał, co bym zobaczył?

Mart Laar: - Kraj, który świetnie się rozwija, i gdyby nie tabliczki z napisem Eesti, mógłby pan pomyśleć, że znajduje się w jakimś wysoko rozwiniętym państwie Europy Zachodniej. Żeby zobaczyć, jaki postęp naprawdę uczyniła Estonia, powinien pan nas odwiedzić również na początku lat 90. Dopiero wówczas można dostrzec owoce rewolucji, jaka miała tu miejsce.

We wstępie do swojej książki "Estoński cud" pisze pan, że gdy w 1992 r. Estonia odzyskiwała niepodległość, jej gospodarka była niemal całkowicie zależna od Rosji, inflacja wynosiła ponad 1000 proc. Dziś Estonia nazywana jest gospodarczą perłą Bałtyku.

Zabrzmi to dziwnie, ale sprawiły to otwarte serca ludzkie i potworna chęć zmian. Przemiana zawsze musi się dokonać w umysłach i sercach ludzi, jeśli tam nie nastąpią, żadne zmiany - ani prawne, ani polityczne - nie przyniosą pożądanych efektów. Patrząc na Estonię u progu niepodległości, trudno było być optymistą: 30 proc. populacji zamordował lub wysiedlił okupant, gospodarka była w stanie rozkładu, a nieliczne dochodowe jej gałęzie zostały przejęte przez funkcjonariuszy KGB, którzy z naszych oprawców nagle chcieli się przemienić w kapitalistów. We wrześniu 1992 r. zwyciężyła jednak nadzieja. Estończycy powierzyli władzę ekipie, którą światowe media z miejsca zaczęły określać mianem New Kids From the Block. Określenie to wzięło się stąd, że stając na czele rządu, miałem ledwie 32 lata, a i tak byłem jednym z najstarszych członków gabinetu. Mój minister finansów miał 26 lat, a minister spraw zagranicznych 27. Gdy po raz pierwszy udaliśmy się na spotkanie państw OBWE w Wiedniu, mieliśmy problemy z wejściem na salę obrad, gdyż ochrona stwierdziła, że do hotelu mają wstęp tylko delegacje rządowe. Głosując na młodych ludzi, Estończycy odrzucili przeszłość, wybierając radykalne zmiany. Mój rząd prezentował jasną filozofię. Aby przejść rozpadlinę, nie grzęznąc w niej coraz głębiej, trzeba zrobić wielki skok. Byliśmy młodzi, zbuntowani. Nie chcieliśmy słuchać rad ekspertów, którzy mówili, że taki skok nas pogrąży. Ze wszystkich stron słyszeliśmy tylko krytykę. Im było jej więcej, tym bardziej parliśmy do przodu. Z planem działania i z bożą pomocą przeskoczyliśmy.

A konkretnie, na czym polegał ten skok?

Estonia u progu niepodległości była przeżarta wpływami sowieckiej agentury. Korupcja była zjawiskiem codziennym, cały sektor bankowy był opanowany przez KGB. Nie da się zbudować silnej gospodarki bez zniszczenia układu powiązań między służbami specjalnymi, polityką a gospodarką. Do końca 1992 roku doprowadziłem więc do bankructwa trzy największe banki w Estonii, co było jasnym sygnałem dla "inwestorów" z Rosji, że brudne pieniądze nie są u nas dłużej mile widziane. Oczywiście działania podjęte przez mój gabinet nie cieszyły się poparciem społecznym, ale nie było innego wyjścia. Gdybyśmy wówczas nie dokonali przecięcia tych wpływów, najpewniej nie udałoby nam się to już nigdy. Na skutek tych bankructw straciłem również swoje osobiste oszczędności, lecz oczyszczenie gospodarki było priorytetem. Następnie zabraliśmy się do czyszczenia prawa. Powstawały ustawy, zmienialiśmy kulawe prawo, Estonia zaczęła się rozwijać.

Jako pierwsze państwo w Europie i trzecie na świecie wprowadziliście podatek liniowy od dochodów obywateli. W Polsce mało brakowało, a też mielibyśmy tylko jedną stawkę. Jakie skutki przyniosło gospodarce estońskiej to rozwiązanie?

Gdy 13 lat temu wprowadzaliśmy radykalną reformę podatkową, bardzo wiele ważnych osób i instytucji odradzało nam to rozwiązanie, m.in. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Wyszliśmy jednak z założenia, że nie wolno karać ludzi bardziej przedsiębiorczych większymi obciążeniami podatkowymi, bo przecież to dzięki ich pomysłom i kolejnym przedsięwzięciom powstawały nowe miejsca pracy oraz produkowane były dobra, które mogły być eksportowane na Zachód. Oczywiście wprowadzenie podatku liniowego na niewiele by się zdało, gdyby nie równoczesne ogłoszenie ustawowego zakazu istnienia deficytu budżetowego, a także wprowadzenie rządów prawa, które ograniczyły wpływ polityków i urzędników na gospodarkę. Jeśli chodzi o skutki, powiem krótko: w pierwszym roku po wprowadzeniu podatku liniowego dochody budżetu państwa były o 30 proc. wyższe, niż zakładaliśmy w najbardziej optymistycznych prognozach. Nie wiem zatem, czy zmiana ordynacji podatkowej spowodowałaby wzrost gospodarczy. W Estonii reformy były kompleksowe. Wszystko razem ze sobą zagrało i dlatego gospodarka ruszyła.

W Polsce dyskusja na temat podatku liniowego toczy się już wiele lat. Przeciwnicy tego rozwiązania uważają, że nasi na taki podatek nie stać. Że pogłębi rozwarstwienie społeczne, podzieli kraj na biednych i bogatych. Pozytywnym przykładem jest pana kraj, ale przeciwnicy ripostują - to mały kraj, więc nie ma prostego przełożenia.

Wydaje mi się, że ta dyskusja toczy się nie tylko w Polsce, lecz niemal w całej Europie. Gdziekolwiek jadę, wszędzie słyszę argument, że mój kraj jest mały, więc podatek liniowy mógł się rzeczywiście sprawdzić. Gdy odpowiadam na to stwierdzeniem, że od 2001 roku 13-proc. podatek liniowy obowiązuje w Rosji, której nie można nazwać małym krajem, słyszę głosy, iż to specyfika Europy Wschodniej i w żadnym razie nie można porównywać naszej sytuacji np. z krajami Europy Środkowej. Ale przecież Słowacja pod rządami Dzurindy wprowadziła ten podatek i dziś nie mówi się o Słowacji inaczej niż w superlatywach. Oczywiście pojawia się wówczas po raz kolejny argument małego kraju, ale przecież podatek liniowy obowiązuje również w Rumunii, która leży w Europie Środkowej i bynajmniej małym krajem nie jest. W bieżącym roku wszedł również w Czarnogórze, którą można zaliczyć już do państw Europy Południowej. Wielkość państwa czy strefa geograficzna nie mają znaczenia. Problemem jest natomiast pewna grupa zawodowa, która dzięki podatkom świetnie funkcjonuje. Odkąd podatek liniowy obowiązuje w Estonii, wypełnienie rocznej deklaracji podatkowej zajmuje około 10 minut i nie potrzeba korzystać z pomocy żadnego doradcy podatkowego. Obawa przed wprowadzeniem prostych zasad podatkowych wynika moim zdaniem w dużej mierze z silnego lobby prawniczego i urzędniczego, które boi się utraty pracy, ale przede wszystkim tych osób i firm, które nie mogłyby już dłużej dzięki różnym kruczkom prawnym ukrywać dochodów i nie płacić podatków.

Jednak reformy musiały być dość dotkliwe dla przeciętnego Estończyka, bowiem w kolejnych wyborach w 1995 roku nie powierzyli pana partii ponownie rządów...

Nikomu nie obiecywałem, że będzie łatwo. A z politykami jest trochę jak z lekarzami - większość ludzi nie lubi swoich lekarzy, szczególnie gdy przepisują im gorzkie lekarstwa, które muszą przez pewien czas połykać. Ale ci sami ludzie lubią efekty, jakie nadchodzą po kuracji. Mój rząd był swego rodzaju pogotowiem, które postawiło gospodarkę na nogi. Ludziom podobały się efekty, bo napływały inwestycje, pojawiały się nowe miejsca pracy, ale nie podobał im się ordynator odpowiedzialny za te zmiany. Gdy po 50 latach życia w socjalistycznej niewoli premier mówi do przedsiębiorców: albo weźmiecie się do roboty, albo zbankrutujecie, bo państwo przestaje dokładać do waszych firm, jest to bolesny element kuracji. Pragnę jednak zauważyć, że po czterech latach rządów lewicy (1995 - 1999), gdy sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli, ludzie znów zdecydowali się zadzwonić po pogotowie, czyli ekipę Laara. W tym roku także weszliśmy do koalicji rządowej.

Estonia poradziła sobie także z korupcją, która w Polsce stanowi poważny problem. Co takiego się stało, że nagle zniknęła?

Nie od razu zniknęła. Aby pokonać korupcję, należy ograniczyć okazje do niej. Muszą obowiązywać rządy prawa, dzięki którym ucina się wpływy urzędników i polityków na procesy gospodarcze. Im mniej państwa w gospodarce, tym mniej korupcji.

W Polsce do walki z korupcją powołano Centralne Biuro Antykorupcyjne. Czy to może okazać się skuteczne?

Żartuje pan? Nie wydaje mi się, by specjalny urząd mógł być skuteczny w pokonywaniu zjawiska, na które jego pracownicy sami mogą być podatni. O wiele lepszym rozwiązaniem jest ograniczenie okazji do korupcji. Jeśli nie ma przeszkód w prowadzeniu działalności gospodarczej, nie ma też komu wręczać łapówek. To zdecydowanie prostszy sposób.

W bieżącym roku odbyły się kolejne wybory do Riigikogu. Pańska partia ponownie znalazła się w koalicji rządowej. Jakie są priorytety tego rządu?

Nadal obniżamy podatki. Do 2011 roku podatek liniowy od zysków przedsiębiorstw zmniejszymy z 22 do 18 proc. Poza tym ważne jest utrzymanie zrównoważonego budżetu państwa.

W ubiegłym roku został pan laureatem prestiżowej Nagrody im. Miltona Friedmana za promocję wolności. Co by pan doradził polskim politykom odnośnie do reform gospodarczych?

Polecam czytanie dzieła prof. Friedmana i wprowadzanie w życie punkt po punkcie jego programu. Jak realizacja takiego programu wygląda w praktyce, można zobaczyć, odwiedzając Estonię albo sięgając po moją książkę "Estoński cud".

Myśli pan, że teorie Friedmana można z powodzeniem zastosować również w Polsce?

Nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Nie jestem ekonomistą, lecz historykiem, i ekonomię uważałem za mało interesującą dziedzinę życia, dopóki nie zapoznałem się z książkami prof. Friedmana. Tam wszystko jest jasno i w przystępny sposób wytłumaczone, a co najważniejsze - jego tezy doskonale sprawdzają się w praktyce.

rozmawiał Paweł Toboła-Pertkiewicz *


Mart Laar (ur. 1960)
w latach 1992 - 1994 był pierwszym premierem niepodległej Estonii.
W 1999 roku ponownie został premierem i sprawował urząd przez kolejne trzy lata. Obecnie deputowany Riigikogu. W 2006 roku został laureatem prestiżowej Nagrody im. Miltona Friedmana za wkład w promocję wolności w swoim kraju. W 2006 roku był doradcą ekonomicznym prezydenta Gruzji MicheilaSaakaszwilego. Autor kilku książek o estońskim ruchu oporu w okresie II wojny światowej. W Polsce ukazała się jego książka pt. "Estoński cud".


http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070727/ekonomia/ekonomia_a_10.html

* Paweł Toboła-Pertkiewicz jest wiceprezesem Fundacji PAFERE http://www.pafere.org

Obszerny fragment książki ESTOŃSKI CUD: http://www.pafere.org/pafere/images/ksiazki/laar.pdf

źródło informacji
http://prawykoliber.salon24.pl/49492,zdobywca-nagrody-miltona-friedmana-o-reformach-ekonomicznych-cz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group