" /> Dyskusje ogólne :: Opłaca się mówić Unii "nie"
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Opłaca się mówić Unii "nie"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Paź 08, 2009 5:05 pm    Temat postu: Opłaca się mówić Unii "nie" Odpowiedz z cytatem

Opłaca się mówić Unii "nie"
http://www.rp.pl/artykul/374423.html



Źródło: AFP
http://www.rp.pl/galeria/9157,2,374423.html

Opłaca się mówić Unii "nie"



źródło: Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/galeria/9157,1,374423.html

Jarosław Makowski 07-10-2009, ostatnia aktualizacja 07-10-2009 18:46
Przywódcy Unii, idąc na rękę Irlandii, dali zły przykład. Wysłali sygnał pozostałym członkom UE: jeśli chcecie wywalczyć dla siebie jakieś przywileje, blokujcie unijne reformy - pisze publicysta

Unia Europejska odetchnęła z ulgą. Ponad 67 proc. mieszkańców Zielonej Wyspy w powtórzonym referendum opowiedziało się za traktatem z Lizbony. 3 miliony irlandzkich wyborców zdecydowały nie tylko o losie traktatu, ale także o losie przeszło 500 mln osób zamieszkujących Wspólnotę. Irlandczycy zdecydowali o mojej i twojej, drogi czytelniku, przyszłości. Czy powinniśmy zatem ruszyć do pubu na guinnessa?


Ostatnia deska ratunku

Za wcześnie na toasty. Decyzja Irlandczyków w żadnym razie nie jest wynikiem racjonalnej analizy sytuacji ani strategicznym wyborem mieszkańców wyspy. Jest owocem przypadkowego zbiegu okoliczności, który sprawił, że akurat tym razem zwolennicy integracji są górą. Co oznacza, że wcale tak być nie musiało.Przypomnijmy: rok temu Irlandia odrzuciła traktat. Zrobili to ci sami mieszkańcy kraju, który – mimo wszystko – swoją dzisiejszą pozycję i dobrobyt społeczny zawdzięcza Europie. Irlandzkie "nie" dla Lizbony z czerwca 2008 r. jest zrozumiałe, kiedy spojrzymy na nie przez pryzmat partykularnego interesu Irlandczyków. Mieszkańcy Zielonej Wyspy, mówiąc wtedy "nie" traktatowi, powiedzieli "nie" pozostałym Europejczykom, a więc i zamieszkującym ich kraj Polakom, dając do zrozumienia: "nie mamy już zamiaru – w obliczu zaglądającej nam w oczy recesji – dzielić się swoim dobrobytem z biedniejszymi członkami UE".

Historia jednak zatoczyła koło. Ten sam kryzys, który rok temu odepchnął "celtyckiego tygrysa" od Unii, dziś pcha Dublin w objęcia Brukseli. Irlandczycy na własnej skórze przekonali się, że izolacja i próba odcięcia się od UE nie tylko nie uchroni ich przed spowolnieniem gospodarczym i zapaścią finansową, utratą miejsc pracy czy wycofywaniem się inwestorów, ale wręcz przeciwnie: pogrąży ich kraj w jeszcze gorszej recesji.

Głosując dziś za "Lizboną", opowiedzieli się za Unią, w której dostrzegają ostatnią deskę ratunku w przezwyciężeniu kryzysu i poprawie swej społecznej sytuacji. Zauważmy: Europejski Bank Centralny już zasilił irlandzkie banki sumą 120 mld euro. Krótko mówiąc: jak trwoga zajrzała Irlandczykom w oczy, natychmiast ruszyli do tak znienawidzonej i technokratycznej Brukseli.

Walka o reelekcję

Po drugie Irlandzki przykład dowodzi, że opłaca się mówić Unii "nie". Oto w czerwcu 2008 r. Irlandczycy odrzucili traktat większością 53 proc. "Nie" dla traktatu okazało się na tyle przerażającą perspektywą dla pozostałych państw i przywódców Unii chcących dalszej integracji, żeby przekonać mieszkańców Zielonej Wyspy do zjednoczonej Europy i wcielić zapisy "Lizbony" w życie – zagwarantowali Dublinowi utrzymanie komisarza i zapewnili o neutralności Irlandii w rozmaitych dziedzinach (m.in. w kwestiach dotyczących podatków czy obyczajowych).Kłopot w tym, że przywódcy Unii, idąc na rękę Irlandii, dali zły przykład. Pokazali uległość, a tym samym dali sygnał pozostałym członkom UE: "zobaczcie, jeśli chcecie wywalczyć dla siebie jakieś przywileje, blokujcie unijne reformy". Przy najbliższej nadarzającej się okazji każdy z członków Unii nie zawaha się zablokować ważnych dla Wspólnoty decyzji, by wyrwać jakąś posadę albo zapis dla siebie. Weto przynosi konkretne profity. Gdzie tu europejska solidarność i dobro wspólne – jeden Bóg wie.

Trzecia sprawa związana z irlandzkim głosowaniem dotyczy bezpośrednio Polski. Prezydent Lech Kaczyński uzależnił swoje poparcie dla "Lizbony" od irlandzkiego referendum: jeśli Irlandia powie "tak", podpisze traktat, zapewniał prezydent, jeśli powie "nie", na co po cichu liczył, traktat jest martwy. To niedopuszczalny argument w ustach przywódcy prawie 40-milionowego kraju, który nasze strategiczne i cywilizacyjne wybory uzależnił od decyzji obywateli innego państwa.

Jednak wszystko wskazuje na to, że prezydentowi Kaczyńskiemu w jego zwłoce z podpisem nie szło ani o Europę, ani o traktat, ale o własną prezydenturę i reelekcję. Prezydent, blokując "Lizbonę", liczył, i słusznie, na głosy rodzimych eurosceptyków. To zresztą jego twardy elektorat. Teraz, po irlandzkim "tak", jeśli będzie chciał zachować wiarygodność wobec opinii publicznej i przywódców europejskich, powinien traktat podpisać. Tak jak po wielokroć deklarował. Tyle że w ten sposób zrazi do siebie swoich antyeuropejskich wyborców.

Solidarny z Czechami

Niewykluczone więc, że prezydent Kaczyński wymyśli jakąś kolejną sztuczkę, by traktatu nie podpisywać. Jego doradcy już przebąkują, by się z podpisem nie śpieszył. Pamiętajmy również, że w odwodzie Kaczyński ma prezydenta Vaclava Klausa – znanego krytyka Unii i traktatu z Lizbony, który także nie chce ratyfikować traktatu. Kaczyński może więc zagrać raz jeszcze znaną już melodię – podpisze traktat, jeśli podpisze go prezydent Czech. Oczywiście w imię solidarności. Tym razem z Czechami.Czego jednak uczy nas irlandzka zawierucha wokół "Lizbony"? Jak długo europejska integracja ma zależeć od przypadkowych zbiegów okoliczności? I czy Unię stać, szczególnie wobec aktualnych wyzwań związanych z kryzysem gospodarczym i coraz bardziej niebezpiecznym światem, by integrować się wedle zasady "dwa kroki do przodu, jeden do tyłu"?

Trzeba powiedzieć wprost: lekarstwem na kryzys Unii może być tylko więcej wolności i więcej demokracji. Innymi słowy: jeśli Europa ma się dalej integrować, jak już to kiedyś sugerowałem na tych łamach, jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi, powinna się zacząć dzielić. Co to znaczy? Ano to, że Unia jak powietrza potrzebuje krajówprzywódców, które wzięłyby na siebie odpowiedzialność za głębszą integrację i szybsze zjednoczenie. Jeśli więc jakieś państwo nie chce głębszej integracji, powinno mieć do tego prawo. Z wszystkimi tej decyzji konsekwencjami. Tym bardziej że nowy traktat przewiduje także możliwość wystąpienia z UE.

Potrzebne twarde jądro

Dotychczasowa historia Unii pokazuje, iż skuteczna integracja przebiegała zawsze w różnych prędkościach. Atrakcyjność Unii polega na miękkiej sile przyciągania do siebie krajów spoza Unii, gdyż kraje kandydackie widziały w UE stabilność polityczną, socjalną i dobrobyt. Ba, kraje przystępujące do Wspólnoty stawały zawsze na głowie, by zostać członkami tego elitarnego klubu demokratycznych państw. Parlamenty zaś – w tym Polski, o czym zapomnieliśmy – hurtowo zatwierdzały ustawy, dostosowując nasze prawo i standardy do unijnych wymogów. To zresztą kolejny paradoks Unii: kiedy jedne kraje, jak obecnie Chorwacja, robią wszystko, by stać się członkiem Wspólnoty, Polska czy Czechy zdają się – decyzjami swoich prezydentów – zwracać bilet.

Tylko koncepcja Unii z twardym jądrem krajów chcących szybszej integracji, jednomyślnych politycznie, ekonomicznie i militarnie może przełamać impas, w jakim od dłuższego już czasy znajduje się Wspólnota. Kraje przeciwne głębszej integracji, jak dziś Polska czy Czechy, przekonałyby się na własnej skórze, czy są w stanie w globalnym świecie skutecznie funkcjonować i konkurować poza UE z takimi regionalnymi mocarstwami, jak Rosja czy Chiny. Zgoda: Unia nie jest doskonałym tworem politycznym, ale jak do tej pory nic lepszego nie udało nam się wymyślić.

Autor jest filozofem i publicystą. Stale publikuje m.in. w "Newsweeku" i "Tygodniku Powszechnym"

Rzeczpospolita
źródło informacji:
http://www.rp.pl/artykul/374423.html


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 8:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 3:21 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Paź 08, 2009 5:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stephen Francis Smith (born 12 December 1955), is the Australian Minister for Foreign Affairs. He has been an Australian Labor Party member of the Australian House of Representatives since March 1993, representing the Division of Perth, Western Australia.



39th Foreign Minister of Australia
Incumbent
Assumed office
3 December 2007
Prime Minister Kevin Rudd
Preceded by Alexander Downer
Constituency Perth

--------------------------------------------------------------------------------

Born 12 December 1955 (1955-12-12) (age 53)
Narrogin, Western Australia
Nationality Australian
Political party Australian Labor Party
Alma mater University of Western Australia
University of London
Profession Lawyer
Religion Roman Catholic


Polecam rozmowę ze Stephanem Smithem
Szefem dyplomacji Australii o sojuszu z USA, wartościach zachodnich i Polsce
rozmawia z Jerzym Haszczyńskim.


Video

http://www.rp.pl/artykul/374413.html


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 8:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pią Paź 09, 2009 9:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dostałem mail:

Likwidacja Polski!!!
Dodał: HP
09.10.2009.
Likwidacja Polski!!!


W sobotę, w samo południe... dokona się Akt Likwidacji Rzeczpospolitej Polski!

Nie będzie to Rozbiór, ale likwidacja państwowości polskiej.

Ci, którzy popierają Traktat Lizboński, niech przez chwilę pomyślą logicznie:

- skoro na mocy tego Traktatu, Unia Europejska uzyska Podmiotowość Prawną, jako Suwerenny Podmiot Prawa Międzynarodowego, to - czy to nie oznacza, że Kraje wchodzące w skład Uni, nie utracą tej Podmiotowści???

Elementami Podmiotowości Prawnej Suwerennego Bytu Państwowego, są między innymi:

A) Własna, niezależna Polityka Zagraniczna - pierwsze przedstawicielstwo (Ambasada UE, jest już "przygotowywana" w Nowym Jorku - o czym donoszą media w USA!..);

B) Najwyższe Władze Państwowe - o ile wcześniej istniała Prezydencja, sprawowana rotacyjnie - to teraz będzie Prezydent UE;

C) Gabinet Rządowy - wcześniej byli to Komisarze, teraz zostaną de facto Ministrami nowego Rządu UE;

D) Wspólne ustalenia w dziedzinie Obronności i Spraw Wewnętrznych, a m.in. Bezpieczeństwa - były dotychczas ustalane na szczeblach Ministrów z poszeczególnych Krajów - po Traktacie, zostanie powołane Ministerstwo Obrony oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Uni Europejskiej - w ramach tego, istnieją już Instytucje niezależne od woli rządów poszczególnych Krajów, wchodzących do Unii... tzn. Euro-Police, Sąd Europejski i zalążek Sił Zbrojnych Europy - proszę nie mylić z NATO;

Tylko skończony debil, który nie potrafi myśleć logicznie, może być zdania, że wobec powyższych faktów, uda się utrzymać Suwerenność poszczególnych Krajów!!!

Wkraczamy w erę, gdy Polska i inne Kraje Europy, zostaną sprowadzone do roli Prowincji, w których tzw. Regiony (np. dawne województwa) będą oprócz tego, posiadały całkowitą niezależność, ale od "rządu" prowincjonalnego...

Niejeden zapyta: czy podpisując Traktat Lizboński, prezydent Polski Lech Kaczyński sam się poniży do roli kacyka prowincjonalnego? – Otóż Nie!!! Jest po prostu agentem obcych wpływów!

Czy pamiętacie ostatni JEGO wypad do Izraela? Przecież głowa Państwa powinna pierwsze spotkać się z głową państwa Izrael – a Prezydent Kaczyński pierwsze kroki skierował do szefa izraelskiego MOSSADU!

Czy to WAM wystarczy???

2009-10-08 19:01 zb. Zukowski

----------


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 8:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Sob Paź 10, 2009 11:58 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Podczas "uroczystego" podpisywania aktu ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, "odmówiło posłuszeństwa" pióro, uratowano sytuację podając prezydentowi Kaczyńskiemu inne - oby to był dobry znak, że się ten Traktat długo w mocy nie ostanie. Wrażenia - no cóż można było rzygnąć oglądając, a przede wszystkim słuchając tych wszystkich "osobistości". Po raz kolejny wyrażam nadzieję, że pomimo ogromnej presji wywieranej na prezydenta Czech, wytrwa on przy swoim.





Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sob Paź 10, 2009 7:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



Pałac Prezydencki , Warszawa, 10 października 2009 godzina 12.00

Lech Kaczyński podpisał Traktat z Lizbony /fot. J. Turczyk /PAP


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 8:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sob Paź 10, 2009 8:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Warto zapamiętać także i tą datę i te słowa ... !

2002-12-08 12:48

Papież wzywa do modlitwy za powodzenie szczytu UE w Kopenhadze

Papież Jan Paweł Drugi wezwał wiernych do modlitwy za polityków, którzy zbiorą się na szczycie w Kopenhadze, mającym zakończyć rozmowy o rozszerzeniu Unii Europejskiej. W przemówieniu po modlitwie Anioł Pański papież wezwał wszystkich Europejczyków do jedności.
"Chciałbym zachęcić was do towarzyszenia modlitwą przywódcom politycznym, którzy zbiorą się w Kopenhadze 12. i 13. grudnia, aby zakończyć ważne negocjacje, dotyczące przyjęcia nowych państw do Unii Europejskiej" - powiedział Jan Paweł Drugi . "Ten kontynent" - podkreślił papież - "wzbogaci się tym samym o wkład tradycji kulturowych i religijnych krajów, które w ciągu wieków pozostawiły nam cenne dziedzictwo wspólnej cywilizacji. Oby Bóg oświecił wszystkich Europejczyków, by byli zjednoczeni i nadal budzili zaufanie i nadzieję w innych narodach"- powiedział papież.


(IAR)
źródło informacji:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/papiez;wzywa;do;modlitwy;za;powodzenie;szczytu;ue;w;kopenhadze,27,0,57115.html


źródło informacji: http://www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/LAB__Papiez-Polska-i-UE.htm

Papież, Polska i Unia Europejska

Przemówienie Ojca Świętego do pielgrzymujących Polaków wielu odebrało jako cios, a niektórzy nawet jako "cios nożem w plecy". Co spowodowało taką reakcję? Dwa zdania w papieskim przemówieniu zawierającym ponad 80 zdań. A nawet nie dwa zdania, a dwie frazy: "Unia Europejska" i "Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej!" To, że unijna sekta zauważyła tylko te dwie frazy, nie dziwi. Tego oczekiwali od czterech lat, i dostali wreszcie, a było im to potrzebne, aby walnąć nam, Polakom, Unią Europejską skojarzoną z Ojcem Świętym między oczy!

Dziwi natomiast podobne podejście wielu Katolików, którzy również zauważyli tylko te dwa zdania, jakby reszta nie była ważna. A jeszcze Papież przemawiał do Polaków w obecności Kwaśniewskiego! No, to dla niektórych było już za wiele. Zagrały nerwy zamiast rozumu.


Minęło kilka dni i mam nadzieję, że wielu zaczęło się na spokojnie zastanawiać nad tym, co właściwie Ojciec Święty powiedział. Jakie przesłanie przekazał Polakom. Bo przecież mówił do Polaków, do nas, nie do Kwaśniewskiego, czy Verheugena, czy Millera.

Oczywiście, naszym obowiązkiem jest słuchać Ojca Świętego, nie dyskutować z Nim. Oto przemawia do nas największy autorytet świata. Człowiek, który wie, co mówi. Człowiek, którego każde słowo ma znaczenie. Zatem naszym obowiązkiem jest zastanawiać się zawsze nad CAŁOŚCIĄ, nie nad wyjątkami! I śmieszą jedynie dość żałosne wypowiedzi niektórych polityków, że Papież nie orientuje się w sytuacji politycznej Polski i Unii Europejskiej, że nie zna (rzeczywiście drańskiego) układu akcesyjnego Polski z Unią Europejską.

A czego właściwie oczekiwaliśmy od Ojca Świętego? Przeważało przekonanie, że Papież nie wspomni w ogóle o Unii Europejskiej do czasu referendum, ale optymiści oczekiwali jednoznacznego wskazania na głosowanie PRZECIWKO UE.

Tymczasem Ojciec Święty powiedział to, co chciał powiedzieć, to, co uważał za ważne. Nie to, co chcielibyśmy usłyszeć, ale to, co dla nas ważne. A naszym obowiązkiem jest z tego wyciągnąć nauki na przyszłość.

Czy nauczyliśmy się czegoś z Papieskich słów kierowanych do nas - Polaków? Niestety, w olbrzymiej większości - NIE! Podobnie, jak mało nauczyliśmy się ze słów Prymasa Tysiąclecia. Zatem - zaprzepaściliśmy w dużym stopniu to, co otrzymaliśmy od dwóch największych Polaków naszych czasów.

Nie pierwszy raz w historii, w trudnych sytuacjach naszej Ojczyzny, oczekujemy pomocy od kogoś wielkiego, kogoś, kto przyjdzie i załatwi za nas nasze sprawy. Bośmy nie umieli w porę dostrzec niebezpieczeństw, bośmy te niebezpieczeństwa zlekceważyli, bośmy byli zbyt leniwi i zbyt tchórzliwi, aby zebrać się "do kupy" i natychmiast odważnie zareagować, kiedy sytuacja tego wymaga.

Pisze mądry Mickiewicz: w "Panu Tadeuszu" o takim czekaniu na Napoleona:

Mospanie - rzekł Bernardyn - babska rzecz narzekać,
A żydowska rzecz ręce założywszy czekać,
Nim kto w karczmę zajedzie i do drzwi zapuka.
Z Napoleonem pobić Moskalów nie sztuka.
Jużci on Szwabom skórę trzy razy wymłócił,
Brzydkie Prusactwo zdeptał. Anglików wyrzucił
Het za morze, Moskalom zapewne wygodzi;
Ale co stąd wyniknie, wie Asan Dobrodziéj?
Oto szlachta litewska wtenczas na koń wsiędzie
I szable weźmie, kiedy bić się z kim nie będzie;
Napoleon, sam wszystkich pobiwszy, nareszcie
Powie: "Obejdę się ja bez was, kto jesteście?"
Więc nie dość gościa czekać, nie dość i zaprosić,
Trzeba czeladkę zebrać i stoły pownosić,
A przed ucztą potrzeba dom oczyścić z śmieci;
Oczyścić dom, powtarzam, oczyścić dom, dzieci!"

Nastąpiło milczenie, potem głosy w tłumie:
"Jakże to dom oczyścić? Jak to Ksiądz rozumie?
Jużci my wszystko zrobim, na wszystko gotowi,
Tylko niech Ksiądz Dobrodziej jaśniej się wysłowi.

No, i pokpilim sprawę, Napoleon dostał po uszach, a odbiło się na całej Polsce. Nie załapalim o co chodzi, nie umielim pomyśleć, nie zrobilim wszystkiego, nie bylim na wszystko gotowi - liczylim jedynie na Wielkiego Napoleona, że za nas wszystko załatwi! Nie załatwił.

Ojciec Święty doskonale zna historię Polski, doskonale zna obecną sytuację, i doskonale wie, co jest Polsce potrzebne. Naucza nas tego od początku swojego pontyfikatu. On wie, że ratunek dla Polski leży w przemianie Polaków, nie w cudownej pomocy "kogoś z zewnątrz".

Podczas swojej ostatniej pielgrzymki do Polski, w czasie której zastanawialiśmy się, czy nie jest to Jego ostatnia pielgrzymka do naszej Ojczyzny, we wszystkich swych przemówieniach i homiliach Ojciec Święty zawarł chyba najbardziej jasny obraz sytuacji Polski i Europy, oraz wskazał nam kierunek, w jakim powinniśmy iść. Ilu Polaków pamięta, co wówczas mówił Papież? A przecież powinniśmy znać Jego słowa na pamięć! Większość pamięta jedynie zdanie na temat "struktur europejskich". Podobnie, jak teraz, po Jego ostatnim przemówieniu. Tak traktujemy nauki Tego, z którego jesteśmy tak dumni! Czy przynajmniej pamiętamy ogromny ładunek patriotyzmu, miłości do Polski, jaki ujawniał się w prawie każdym słowie Ojca Świętego?

W naszym Archiwum mamy wszystkie wystąpienia Ojca Świętego z ostatniej pielgrzymki, i od uważnego ich przeczytania proponuję zacząć poważne zastanawianie się nad tym, co nakazuje nam Ojciec Święty. Napisałem "nakazuje", nie proponuje. Bo jeśli darzymy pełnym zaufaniem następcę Św. Piotra, czyńmy, co każe!.

Na koniec przemówienia powitalnego,16 sierpnia, Papież mówi:

Drodzy bracia i siostry! Niech te trzy dni mojego pobytu w Ojczyźnie obudzą w nas głęboką wiarę w moc miłosierdzia Bożego. Niech zjednoczą nas jeszcze bardziej w miłości; niech pobudzą do odpowiedzialności za życie każdego człowieka i za jego codzienność; niech usposobią ku dobru, ku wzajemnemu zrozumieniu, byśmy jeszcze bardziej stali się sobie bliscy w duchu miłosierdzia. Niech nasze serca wypełni łaska nadziei!

Czy te trzy dni obudziły nas? Czy pobudziły w każdym z nas "odpowiedzialność za życie każdego człowieka i za jego codzienność"?

Nie. Pozostaliśmy bierni i ogłupieni telewizją.

Podczas poświęcenia sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Papież wypowiedział chyba najbardziej ważne dla nas słowa:

Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat. Niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść "iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście" (por. Dzienniczek, 1732).
Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście! To zadanie powierzam wam, drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego miłosierdzia, którzy tu przybywać będą z Polski i z całego świata. Bądźcie świadkami miłosierdzia!

Czy rozniecamy tę iskrę? Nie. Mamy nadzieję, że iskra rozpali się sama, bez naszej pomocy. Albo zapomnieliśmy w ogóle, o czym była mowa.

Na krakowskich Błoniach usłyszeliśmy:

Doświadczając tej tajemnicy, człowiek przeżywa lęk przed przyszłością, przed pustką, przed cierpieniem, przed unicestwieniem. Może właśnie dlatego, przez świadectwo skromnej zakonnicy z Łagiewnik, Chrystus niejako wchodzi w nasze czasy, aby wyraźnie wskazać na to źródło ukojenia i nadziei, jakie jest w odwiecznym miłosierdziu Boga.
Trzeba, aby Jego orędzie o miłosiernej miłości zabrzmiało z nową mocą. Świat potrzebuje tej miłości. Nadszedł czas, żeby Chrystusowe przesłanie dotarło do wszystkich, zwłaszcza do tych, których człowieczeństwo i godność zdaje się zatracać w mysterium iniquitatis. Nadszedł czas, aby orędzie o Bożym miłosierdziu wlało w ludzkie serca nadzieję i stało się zarzewiem nowej cywilizacji - cywilizacji miłości.

Czy to przesłanie dotarło do wszystkich? Nie.

I tak można cytować i cytować, i pytać siebie: co zrobiliśmy z nauką Ojca Świętego? Co zrobiliśmy z Polską, którą tak kocha Jan Paweł II?

Jak u Wyspiańskiego - dostaliśmy Złoty Róg. Cośmy z nim zrobili? Ile razy historia będzie się powtarzać? Ilu z nas będzie siedziało w ciepłym kąciku z przekonaniem, że "ktoś się tym zajmie"?

Ojciec Święty na pewno nie namawia nas do głosowania na TAK w najbliższym referendum. Wystarczająco wyraźnie skrytykował wszystkie te zjawiska, które cechują dzisiejszy libertynizm i Unię Europejską. Wyraźnie przestrzegł nas, że Europa może być tylko chrześcijańska! Czy to jest aprobata Unii Europejskiej? Tak może tylko powiedzieć jakiś Geremek czy Kwaśniewski. Ale NIGDY ten, co poznał nauki Ojca Świętego.

Ale wciąż kłują nas te dwie frazy z przemówienia Papieża do polskich pielgrzymów - "Unia Europejska" i "Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej!"

Nie wiem, dlaczego Ojciec Święty powiedział tak, a nie inaczej. Ale z pokorą przyjmuję Jego ojcowskie słowa, bo może mógł powiedzieć ostrzej? Że jeśli nie umieliśmy iść za Jego przykazaniami wcześniej, że jeśli, jako Polacy, nie umieliśmy zorganizować się razem dla dobra naszej Ojczyzny, że jeśli na codzień, większość z nas - zapomina o swych obowiązkach Polaka, to może rzeczywiście lepiej, aby nami rządzili obcy?


Nie. Ojciec Święty nigdy tak by nie powiedział. To tylko moje słowa, pisane jednak pod wrażeniem, że oto zostałem skarcony przez mego Ojca. Za lenistwo. Za lekceważenie mej rodziny. Za zaniechanie skutecznej ochrony mego domu. Za brak odpowiedzialności wobec rodziny i sąsiadów. Za brak odpowiedzialności wobec mieszkańców mojego miasta i mojej Ojczyzny.

Z.Łabędzki

22 maja, 2003

źródło informacji: http://www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/LAB__Papiez-Polska-i-UE.htm

Komentarz:

Szanowni Państwo, przecież Jan Paweł II papież Polak , mamawiał
polskich polityków do wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Byłem
22 maja, 2003 na placu św. Piotra w Watykanie
,
podczas wygłoszenia
powyższego tekstu przez Jana Pawła II.
Po wystąpieniu Jana Pawła II, na placu św. Piotra kilka osób rozwinęło transparent z napisem w języku polskim , przeciw wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, po chwili protestujący zostali zatrzymani przez karabinierów włoskich.
Widziałem sobiście to całe zdarzenie, ludzie kręcili kamerami zdarzenie, robili zdjęcia jak zatrzymywano protestujących wówczas młodych polaków. Może ktoś ma zdjęcia i nakręcone meteriały z tego dość zaskakujacego wydarzenia. Takie są fakty.
Oczywiście nasze krajowe media nic nie wspomniały o tym zdarzeniu, bo i po co. Rolling Eyes
Nie udawajmy,że dla poprawności politycznej nie wiemy, że tak nie było. Rolling Eyes I jeszcze jedno, nie chodziło o zjednoczoną Europę ,
ale o wejście Polski do struktur Unii Europejskiej.
A władza pochodzi od Boga ... Laughing Laughing Laughing


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 8:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Wto Paź 13, 2009 7:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



źródło informacji: http://biznes.interia.pl/prasa/forbes/news/kraje-ktore-miliarderzy-mogliby-kupic,1380420,3414



Kraje, które miliarderzy mogliby kupić

Wtorek, 13 października (16:00)

Zamki we Francji. Wyspy na Karaibach. Prywatne odrzutowce. Mając do dyspozycji łączną sumę 1,27 bln dolarów, członkowie listy 400 najbogatszych Amerykanów magazynu "Forbes" mogliby kupić niemal wszystko.



Michael Bloomberg /AFP

A może by tak jakiś kraj? Szybkie spojrzenie na rocznik CIA pokazuje, że fortuny poszczególnych członków listy "Forbes 400" są niemal tak duże, jak niektóre z gospodarek na świecie.

Kwota na prywatnym zestawieniu bilansowym Billa Gatesa, najbogatszego Amerykanina z majątkiem wartym netto 50 mld dolarów, jest większa niż produkt krajowy brutto (PKB) 140 krajów, włączając w to Kostarykę, Salwador, Boliwię i Urugwaj. Dorobek życia wizjonera Microsoftu jest niewiele mniejszy niż PKB Tanzanii i Birmy.

Warren Buffett, który w ciągu ostatnich 12 miesięcy stracił 10 mld dolarów i jest największym przegranym tegorocznej listy "Forbes 400", ciągle posiada fortunę wielkości gospodarki Korei Północnej wynoszącej 40 mld dolarów (Buffet, wyrocznia z Omahy, najprawdopodobniej wycofałby się jednak z takiej inwestycji).

Na zdjęciach: Kraje, które miliarderzy mogliby kupić

Na zdjęciach: Przepis na bogactwo

Na zdjęciach: Lista najbogatszych Amerykanów "Forbes 400"

Na zdjęciach: Kto wypadł z rankingu?

Na zdjęciach: Jak miliarderzy kontrolują nasze życie

Blommberg = Zambia

Jeden z członków listy "Forbes 400" nawet oficjalnie rządzi niewielką częścią kraju jako funkcjonariusz państwowy. Jest to Michael Bloomberg, który pełni urząd burmistrza Nowego Jorku. Zmaga się z kiepską sytuacją gospodarczą, ale suma na jego prywatnym zestawieniu bilansowym, złożonym w urzędzie finansowym i firmie medialnej Bloomberg LP, równa się wartości dóbr i usług wytwarzanych w południowoafrykańskiej Republice Zambii (17,5 mld dolarów).

Miliarderzy czasów bessy
Podczas ostatniego odbicia po spadkach na giełdzie, kilku miliarderów odzyskało swoje majątki. więcej »
Mówi się, że hrabstwem Orange w Kalifornii, a przynajmniej jego większością, rządzi deweloper Donald Bren, którego aktywa w obrębie hrabstwa obejmują 475 biurowców, 115 budynków mieszkalnych, 41 centrów handlowych, ośrodki rekreacji oraz nowe budowle. Ze swoim majątkiem wynoszącym 12 mld dolarów mógłby teoretycznie wykupić również gospodarkę Haiti.

Majątek króla kasyn, Sheldona Adelsona, jest wart tyle, co PKB Bahamów (9 mld dolarów). Pierre Omidyar, założyciel eBaya - największego na świecie serwisu aukcyjnego - ze swoją fortuną wynoszącą 5,5 mld dolarów mógłby teoretycznie kontrolować rynek Somalii.

Lucas mógłby kupić Gujanę

George Lucas, znany hollywoodzki reżyser, który nakręcił "Gwiezdne wojny" oraz "Indianę Jonesa" i jest właścicielem licznych franczyz oraz ILM, najpopularniejszej na świecie firmy specjalizującej się w efektach specjalnych, posiada fortunę wynoszącą 3 mld dolarów, co stanowi równowartość PKB Gujany.

Majątek założyciela funduszu hedgingowego, Davida Shawa, jest porównywalny z wartością gospodarki Belize.

Miliarderzy w polityce
W USA trwa rok wyborczy, co oznacza przejaskrawione konwencje partyjne, negatywne spoty telewizyjne i, oczywiście, pieniądze. więcej »
Inwestor John Paulson zgromadził większość swojej fortuny dzięki rozdmuchanemu rynkowi nieruchomości i sprzedaży aktywów w przewidywaniu kryzysu subprime w 2007 r. Dzisiaj jego majątek wynosi 6,8 mld dolarów - odpowiednik produktu krajowego brutto Czarnogóry.

Choć fortuna Eliego Broada skurczyła się ubiegłej jesieni na skutek upadku AIG - w ciągu 12 miesięcy stracił 1,3 mld dolarów - to i tak suma na jego koncie bankowym dorównuje wartości gospodarki Barbadosu (5,4 mld dolarów).

Belize na spółkę

Członkowie listy "Forbes 400", których majątki wynoszą niecały miliard dolarów, mogliby przejąć pomniejsze gospodarki światowe. Majątek Gary'ego Magnessa, który posiada prawa własności do wód w Kolorado dzięki holdingom farmerskim, wynosi 990 mln dolarów, co nieznacznie przekracza wartość PKB Vanuatu (988,4 mln dolarów).

Jeżeli trzech najbiedniejszych członków tegorocznej listy 400 najbogatszych Amerykanów magazynu "Forbes" połączyłoby swoje zasoby (łącznie 2,9 mld dolarów), to z tą łączną kwotą mogliby wykupić całą gospodarkę Belize.

Na zdjęciach: 50 najbogatszych ludzi świata
Keren Blankfeld

Czytaj również:

Gdzie mieszkają najbogatsze osoby świata

Nie wydawajmy bez sensu

Bogactwo Wall Street to iluzja


[b]ZOBACZ AUTORSKĄ GALERIĘ ANDRZEJA MLECZKI [/b]



Rys. Andrzej Mleczko /INTERIA.PL

źródło informacji: http://biznes.interia.pl/prasa/forbes/news/kraje-ktore-miliarderzy-mogliby-kupic,1380420,3414



Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 8:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 3:21 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Wto Paź 20, 2009 3:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czym jest współczesna BESTIA !
Koniecznie obejrzyj te filmy wideo

23 minuty w piekle (cz.1)
http://www.youtube.com/watch?v=FO0McVS0Buw&feature=related

23 minuty w piekle (cz.2)

http://www.youtube.com/watch?v=MmYN4C8ixCM&feature=related

Znamię bestii - zwierzęcia [Mark Of The Beast] (beta)
http://www.youtube.com/watch?v=1Y79Byr3im0&feature=fvw

Dodatkowo !
http://www.youtube.com/watch?v=TLf3IZVuU04 cz.1

http://www.youtube.com/watch?v=9dWAfZz9g1I&NR=1 cz.2

http://www.youtube.com/watch?v=t6DqEWAZYbk&feature=related cz.3
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group