" /> Dyskusje ogólne :: Antoni Macierewicz; Układ Tuska
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Antoni Macierewicz; Układ Tuska

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sob Paź 17, 2009 10:36 am    Temat postu: Antoni Macierewicz; Układ Tuska Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/15,378815_Dziennikarze_podsluchiwani_przez_ABW.html

"Dziennikarze podsłuchiwani przez ABW
Wojciech Wybranowski 16-10-2009, ostatnia aktualizacja 17-10-2009 08:01

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nagrała rozmowy Cezarego Gmyza z „Rz” i Bogdana Rymanowskiego z TVN z Wojciechem Sumlińskim

(...)

Agencja nagrała dziennikarzy w 2008 roku w związku z głośną próbą samobójczą dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Rejestrowała też prywatne rozmowy Gmyza i Rymanowskiego z Sumlińskim. Jak się okazuje – niezgodnie z przepisami – nie zniszczyła stenogramów niezwiązanych ze sprawą. Co więcej, zostały odtajnione i udostępnione pełnomocnikowi prawnemu Jacka Mąki, wiceszefa ABW, do wykorzystania w zupełnie innym procesie między nim a „Rz”. Dziś każdy może wystąpić do sądu o wgląd w te dokumenty.

– Z taką sprawą nie spotkaliśmy się nigdy w czasie całej kariery adwokackiej. Ilość przepisów, jakie przy tej okazji złamały ABW oraz prokuratura, jest przerażająca – ocenia Jacek Kondracki, adwokat reprezentujący „Rz”. – Doszło do bezprawnego naruszenia bezwzględnie chronionej prawem tajemnicy dziennikarskiej. To zagrożenie wolności słowa.
– Jestem w szoku – mówi wstrząśnięty Rymanowski, któremu „Rz” przekazała stenogramy. – To pierwszy materialny dowód podsłuchiwania dziennikarzy przez służby specjalne. W demokratycznym państwie to dziennikarze powinni kontrolować działalność służb, a nie na odwrót.

(...) "

Więcej:
http://www.rp.pl/artykul/15,378815_Dziennikarze_podsluchiwani_przez_ABW.html


Ostatnio zmieniony przez Witja dnia Sob Paź 24, 2009 10:19 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 7:25 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sob Paź 17, 2009 10:54 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oświadczenie ABW


Dziennikarze podsłuchiwani przez ABW
W związku z dzisiejszymi publikacjami dzienników "Rzeczpospolita" i "Polska The Times" pragniemy oświadczyć, iż:

1. W obowiązującym w Polsce systemie prawnym kwestie dotyczące przebiegu postępowań karnych jak i poszczególnych czynności wchodzących w jego skład, w tym środków takich jak podsłuchy, pozostają pod kontrolą sądu i prokuratury.

2. W ramach toczącego się postępowania przygotowawczego jedynym dysponentem materiałów uzyskanych w trakcie działań procesowych jest prokuratura. Organ ten decyduje również o sposobie i zakresie wykorzystania procesowego wszelkich materiałów uzyskanych w trakcie tych czynności.

3. W kontekście insynuacji zawartych w wyżej wymienionych publikacjach właściwym organem do zajmowania stanowiska w tej sprawie jest prokuratura prowadząca postępowanie.

4. Obowiązujące w Polsce reguły państwa demokratycznego uniemożliwiają Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego stawianie się ponad prawem i wpływanie na działalność i decyzje sądów i prokuratury.

Rzecznik Prasowy ABW
ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sob Paź 17, 2009 10:56 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cezary Gmyz, pytany o oświadczenia Jana Mąki i ABW: "Jestem zdumiony tymi oświadczeniami. Publikacja "Rzeczpospolitej" na stronach internetowych pojawiła się po północy w sobotę. Oświadczenie ABW - o 7 rano. To nie jest pora, o której pracują rzecznicy prasowi, zwłaszcza w dzień wolny od pracy. Należy postawić zatem pytanie: czy ABW wiedziała o treści przygotowywanej publikacji? Czy w dalszym ciągu jestem podsłuchiwany? Ani oświadczenie rzecznika, ani Jacka Mąki nie tłumaczy, dlaczego stenogramy z podsłuchów ABW są wykorzystywane w prywatnej sprawie wiceszefa ABW. Pytam też, skąd pełnomocnik procesowy Jacka Mąki w ogóle wiedział o istnieniu takich stenogramów. Zachodzi podejrzenie, że mogło dojść do ujawnienia mu tajemnicy państwowej".
_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sob Paź 17, 2009 10:57 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oświadczenie zastępcy szefa ABW ppłk. Jacka Mąki
17-10-2009

W dniu 30 lipca ubiegłego roku na łamach dziennika "Rzeczpospolita" Cezary Gmyz opublikował zniesławiający mnie artykuł. Autor tej publikacji dopuścił się szeregu kłamstw i pomówień godzących w moje dobre imię i mój wizerunek. Jak każdy obywatel, korzystając z przysługujących mi praw, wystąpiłem na drogę sądową w celu obrony mojego dobrego imienia.

W trakcie wytoczonych przeze mnie procesów przeciwko dziennikowi "Rzeczpospolita" oraz autorowi publikacji Cezaremu Gmyzowi, przedstawiłem szereg dowodów na to, iż tezy autora publikacji są kłamliwe.

W związku z ostatnimi przesłuchaniami, w ramach wspomnianego procesu Wojciecha S. i Cezarego Gmyza, reprezentujący mnie w procesie sądowym pełnomocnik wystąpił do prokuratury prowadzącej postępowanie w sprawie korupcyjnej, przeciwko wyżej wymienionemu Wojciechowi S. i Aleksandrowi L. o dowody mogące podważać tezę autora wspomnianej publikacji. Wniosek pełnomocnika został uwzględniony na podstawie art. 156 ő 5 kodeksu postępowania karnego.

W następstwie, materiały z prokuratorskiego śledztwa zostały udostępnione i uznane przez sąd za dowody w wytoczonym przeze mnie procesie cywilnym. W ocenie mojego pełnomocnika, wniosek dotyczący udostępnienia materiałów z toczącego się śledztwa, może mieć istotne znaczenie dla weryfikacji prawdomówności oraz wiarygodności autora zniesławiającej mnie publikacji. Pragnę zauważyć, iż jedynym dysponentem materiałów, o które wystąpił mój pełnomocnik, nie jest Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, lecz Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.

Przez całe życie kierowałem się wyłącznie zasadami postępowania zgodnego z prawem. Dlatego też czuje się skrzywdzony kolejną próbą publicznego zdyskredytowania mnie i reprezentowanej przeze mnie instytucji.

Jacek Mąka

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Paź 17, 2009 3:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czy prawdą jest, że
Cytat:
W następstwie, materiały z prokuratorskiego śledztwa zostały udostępnione i uznane przez sąd za dowody w wytoczonym przeze mnie procesie cywilnym.
bo jeżeli prawdą jest, że:
Cytat:
Agencja nagrała dziennikarzy w 2008 roku w związku z głośną próbą samobójczą dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Rejestrowała też prywatne rozmowy Gmyza i Rymanowskiego z Sumlińskim. Jak się okazuje – niezgodnie z przepisami – nie zniszczyła stenogramów niezwiązanych ze sprawą. Co więcej, zostały odtajnione i udostępnione pełnomocnikowi prawnemu Jacka Mąki, wiceszefa ABW, do wykorzystania w zupełnie innym procesie między nim a „Rz..."
oraz to, że:
Cytat:
2. W ramach toczącego się postępowania przygotowawczego jedynym dysponentem materiałów uzyskanych w trakcie działań procesowych jest prokuratura. Organ ten decyduje również o sposobie i zakresie wykorzystania procesowego wszelkich materiałów uzyskanych w trakcie tych czynności.
to o ile prokutratura zadysponowała materiałem w ten sposób, że zezwoliła na jego udostępnienie w sprawie cywilnej VIPa z ABW (rzecz sama w sobie jest bardzo niesmaczna), to widać że słynne 'zawłaszczanie państwa', kolesiostwo, oskarżenia o posiadanie własnych policji politycznych jest domeną nie przeszłej ekipy (nie wykazano niczego) a właśnie obecnej, której coraz to jakaś zupa się wylewa. Pozew Mąki świadczy o tym, że czuje się dość pewny korzystnego rozstrzygnięcia swej sprawy przez niezawisłe sądy. Mamy więc dwie służby: CBA, której szef jest ukarany za skuteczność i ABW, której bezczynność była jak widać tylko pozorna - tak naprawdę zabezpiecza swoich, tylko swoich i samych swoich.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Sob Paź 17, 2009 7:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witja napisał:
Cytat:
– Jestem w szoku – mówi wstrząśnięty Rymanowski, któremu „Rz” przekazała stenogramy. – To pierwszy materialny dowód podsłuchiwania dziennikarzy przez służby specjalne. W demokratycznym państwie to dziennikarze powinni kontrolować działalność służb, a nie na odwrót.


To akurat nie powinno nikogo dziwić. Jaki rząd (hazard, stocznie), takie państwo i panujące w nim obyczaje.






Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Krystyna Szkutnik
Moderator


Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 757

PostWysłany: Sob Paź 17, 2009 8:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A mnie dziwi szok Rymanowskiego. Jego kolega Sekielski już dawno o tym wie. Czyżby dopiero teraz zabolało i zapiekło, gdy sprawy intymne mogły pójść w ruch?
Jak słusznie zauważył Kittel, dziennikarz śledczy, normalni obywatele nie mają takiego oparcia w prokuraturach w sprawach cywilnych, jak vipy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Nie Paź 18, 2009 7:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W tej chwili, do obowiązku niezależnych dziennikarzy należy dotarcie z tymi informacjami do jak największej rzeszy ludzi i wytłumaczenie im że:

To wszystko o czym ostatnio słyszą dzieje się tu i teraz. To tu i teraz szemrany biznes używa czołowych polityków Platformy członków rządu, jako chłopców na posyłki. To tu i teraz podsłuchiwani są obywatele i nikt z rządzących nie widzi w tym nic zdrożnego. A dzieje się to wszystko pod rządami miłości Platformy Obywatelskiej, partii Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego. To jak się okazuje po wygranych przez Platformę wyborach 2007 roku, nie można być pewnym dnia ani godziny, kiedy szczegóły z naszego prywatnego życia mogą się stać ogólnie dostępną informacją - by żyło się lepiej.





Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Wto Paź 20, 2009 1:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/2,380324__Podsluchy__nie_trafily_jeszcze_do_prokuratury.html

"Podsłuchy" nie trafiły jeszcze do prokuratury
Wojciech Wybranowski

(fragment)

Prokuratura Krajowa nie przekazała jeszcze poznańskiej apelacji materiałów w sprawie podsłuchiwania dziennikarzy

Do końca tygodnia poznańska Prokuratura Apelacyjna ma rozstrzygnąć czy w działaniach ABW, która podsłuchiwała rozmowy dziennikarzy: Cezarego Gmyza z "Rzeczpospolitej" i Bogdana Rymanowskiego z TVN 24 zachodzą znamiona przestępstwa i wskazać jednostkę, która poprowadzi postępowanie - zapowiadał wczoraj podczas konferencji prasowej Edward Zalewski, Prokurator Krajowy.

- Sprawa zostanie zbadana wnikliwie i szybko - mówił wczoraj Zalewski. Do poznańskiej prokuratury miało też trafić pismo dziennikarza "Rz" Cezarego Gmyza, który informował ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego o możliwości podsłuchiwania dziennikarzy przez ABW.

- Po analizie tego dokumentu uznałem, że jest to de facto zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i w związku z tym zadecydowałem o przekazaniu sprawy prokuratorowi apelacyjnemu w Poznaniu - mówił Zalewski. Jednak jak ustaliła "Rz" materiały dotyczące podsłuchiwania dziennikarzy przez ABW jeszcze nie trafiły do poznańskich prokuratorów. Bez nich nie mogą oni wyznaczyć jednostki, która sprawę zbada.

- Jeszcze ich nie otrzymaliśmy, czekamy na nie - powiedziała "Rz" prokurator Anna Woźniak, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.

(....) wiecej http://www.rp.pl/artykul/2,380324__Podsluchy__nie_trafily_jeszcze_do_prokuratury.html

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sob Paź 24, 2009 10:18 am    Temat postu: Antoni Macierewicz; Układ Tuska Odpowiedz z cytatem

http://glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1618&Itemid=76

"Układ Tuska

Redaktor: JMJ
23.10.2009.

Służby w Polsce są używane dla prywatnej korzyści osób pełniących tam wysokie stanowiska. Szokujący jest cynizm i przekonanie o bezkarności widoczne w działaniach kierownictwa ABW. Bulwersujące jest to, że zachowania takie akceptuje premier rządu. Gdy tydzień temu, udzielając wywiadu pani Anicie Gargas dla ?Gazety Polskiej? (http://glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1617&Itemid=76), mówiłem, że premier Tusk jest zakładnikiem grupy wymuszającej na nim dwuznaczne działanie, nie spodziewałem się, że tak szybko zostanie obnażony mechanizm funkcjonowania tej grupy. Ujawnienie przez ?Rzeczpospolitą? faktu, iż jeden z szefów ABW, ppłk Jacek Mąka używał w swoim prywatnym interesie materiałów z kontroli operacyjnej uzyskanych przez ABW, pokazuje skalę patologii niespotykaną dotychczas w Polsce.
Fakty są szokujące: ABW na zlecenie prokuratury podsłuchiwała dziennikarzy, a następnie mimo obowiązku zniszczenia tych materiałów - nie zrobiła tego. Za to prokuratura wyraziła zgodę na odtajnienie tych nagrań i przekazała je pełnomocnikowi zastępcy szefa ABW do użytku w procesie cywilnym. W ten sposób to, co tajnie i bezprawnie zdobyła ABW, zostało udostępnione publicznie i wykorzystane przez służby dla zniszczenia niepokornego dziennikarza.

Premier bezradny, służby bezkarne

Sprawa ta pokazuje, że służby w Polsce są używane dla prywatnej korzyści osób pełniących tam wysokie stanowiska. Szokujący jest cynizm i przekonanie o bezkarności widoczne w działaniach kierownictwa ABW. Bulwersujące jest to, że zachowania takie akceptuje premier rządu.

Złożone przez Tuska w ostatni poniedziałek oświadczenie na temat działań ABW również nie ma precedensu w zachowaniach przedstawicieli rządu po roku 1989 i jawnie pokazuje, że Tusk jest w istocie jedynie zakładnikiem służb specjalnych. Oto bowiem na pytania dziennikarzy premier odpowiedział, że po pierwsze: nie ma wiedzy na temat stosowania podsłuchów w Polsce przez służby specjalne, a w szczególności na temat ich ilości i okoliczności, w jakich są stosowane, ponieważ się tym nie interesował i nie zajmował; po drugie: nie potrafi powiedzieć nic na temat ostatnich wydarzeń związanych z działaniem kierownictwa ABW i nie będzie podejmował w tej sprawie żadnych decyzji przed przeprowadzeniem dogłębnego audytu służb, w szczególności nie widzi powodu do czyjejkolwiek dymisji w służbach; po trzecie: naprawdę niepokojącym zjawiskiem według premiera jest fakt publikowania informacji podsłuchu przez media, a w szczególności stenogramów tych podsłuchów.

Przypomnijmy, iż ta wypowiedź miała miejsce trzy dni po ujawnieniu przez ?Rzeczpospolitą? całej afery. Tymczasem premier po trzech dniach rozważań i analiz odkłada decyzję na później, zlecając, niczym prezes korporacji handlowej, ?audyt?. Krótko mówiąc, premier informuje opinię publiczną, że ABW jest i pozostanie bezkarna.

Matactwo

Szczegóły prawne tej sprawy muszą być z pewnością przedmiotem wnikliwej analizy. Ale już na obecnym etapie naszej wiedzy przestępczy charakter tych działań nie ulega wątpliwości, a wszelkie próby uchylenia się od takiej diagnozy noszą cechy matactwa. Ostatnie wypowiedzi premiera wskazują, że zarzut ten trzeba postawić także jemu. Premier bowiem nie wyznaczył ministra-koordynatora ds. służb specjalnych i choć minister Cichocki bywa tak nazywany, nie wyposażono go w niezbędne konstytucyjne uprawnienia. Oznacza to, że premier Tusk od listopada 2007 r. ponosi pełną odpowiedzialność za wszelkie działania służb specjalnych, co zresztą wielokrotnie osobiście publicznie podkreślał, wskazując, że sam wydaje im dyspozycje i nimi kieruje.

Twierdzenie w tej sytuacji, że nie wie, jak wygląda kwestia podsłuchów w Polsce, wobec jakich przestępstw i w jakich okolicznościach są stosowane oraz jaka jest ich ogólna liczba, jest równoznaczne z przyznaniem się do popełnienia przestępstwa z art. 231 par. 1, czyli niedopełnienia obowiązków konstytucyjnych ciążących na premierze. W tej szczególnej sytuacji mamy jednak do czynienia także ze świadomą próbą ochrony przestępczych działań ze strony kierownictwa ABW. Jeżeli bowiem po trzech dniach od ujawnienia informacji na temat tak bulwersujących wydarzeń premier nie uzyskał od służb wystarczającej wiedzy pozwalającej ocenić sytuację i ocenić wnioski, to znaczy, że albo to służby rządzą premierem i lekceważą wszelkie jego polecenia, albo jest też on od nich tak zależny, że musi tolerować i chronić ich działania.
Trzeba podkreślić, że bezprawnym było przechowywanie nagrań rozmów redaktora Gmyza z redaktorem Rymanowskim, a także redaktora Sumlińskiego z mecenasem Giertychem. Te pierwsze nie były objęte kontrolą operacyjną i jako niezwiązane ze sprawą, powinny być natychmiast zniszczone, dodatkowym przestępstwem w tej sprawie jest ich odtajnienie i przekazanie do sądu cywilnego. Te drugie jako chronione tajemnicą adwokacką pod żadnym pozorem nie mogą być przechowywane i również natychmiast powinny zostać zniszczone.

Należy wreszcie postawić pytanie: jaki to mechanizm sprawił, że pełnomocnik ppłk. Jacka Mąki zwrócił się do sądu, a może do prokuratury, o udostępnienie na potrzebę procesu tych podsłuchów? Nie ma wątpliwości, iż pełnomocnik Mąki mógł posiąść tę wiedzę wyłącznie na skutek przestępstwa. Przecież wiedza o zarejestrowaniu tych rozmów i ich przestępczym przetrzymywaniu dostępna była policzalnej liczbie osób: tym, którzy o podsłuchu zadecydowali (prokuratura), tym, którzy go zlecili (ppłk Mąka) i tym, którzy go realizowali (podwładni Mąki). Wobec wszystkich tych osób powinno już dawno zostać wszczęte postępowanie, a oni sami zawieszeni w czynnościach lub ? w wypadku pełniących wysokie stanowiska ? zdymisjonowani. Ale premier Donald Tusk, choć bezpośrednio za tę sytuację jest odpowiedzialny, nie podejmuje żadnego z tych kroków, przeciwnie ? koncentruje swą uwagę na dziennikarzach i opinii publicznej, która niepotrzebnie według niego uzyskała dostęp do wiedzy o tym procederze.

Jak do tego mogło dojść?

Z pewnością jakieś znaczenie ma przeszłość samego Tuska i jego uwikłanie w interesy robione przez kierownictwo KLD na przełomie lat 80.i 90. Niewiele z tego przedostało się do opinii publicznej. Raport o likwidacji WSI przypomina postać Wiktora Kubiaka, którego firma Batax została wskazana przez wywiad wojskowy PRL do nielegalnego sprowadzania sprzętu elektronicznego dla sowieckiej zbrojeniówki. Chodziło o niebagatelną sumę 32 mln dolarów, na którą Grzegorz Żemek wystawiał akredytywy poprzez luksemburski Bank Handlowy.

Drugą znaną z raportu operacją Kubiaka było współzałożenie z ludźmi wywiadu wojskowego kasyna w Warszawie w 1989 r. To tam właśnie powstawała mafia, spotykali się tacy ludzie, jak Kuna, Żagiel, ?Słowik?, ?Baranina? i inni. Potem Kubiak zasłynął jako sponsor KLD, musicalu ?Metro? i biznesmen przejmujący kolejne warszawskie teatry.

Przypomnijmy też działalność Tuska w Komisji Likwidacyjnej RSW Prasa Książka Ruch, którą raport NIK obarczył odpowiedzialnością za wielomilionowe nieprawidłowości. A wreszcie wskazać należy na aktywność Donalda Tuska w spółce wydającej ?Gazetę Gdańską? na początku lat 90. Ważne też są spotkania i rozmowy Tuska z Markiem Dochnalem odnotowane w jego kalendarzu.

Cień ?nocnej zmiany?

Ale nie te kwestie wydają mi się najważniejsze dla oceny dzisiejszego zachowania Donalda Tuska, choć z pewnością swoista przychylność dla środowisk tzw. biznesu wywodzi się z tradycji KLD. Myślę, że szczególny stosunek do służb specjalnych może mieć swoje korzenie w udziale Tuska w ?Nocnej zmianie?, czyli w obaleniu rządu Jana Olszewskiego i w próbie zablokowania lustracji w 1992 r. Ówczesny zamach, w którym dzisiejszy premier uczestniczył, to moment przełomowy, uwalniający ludzi SB i sowieckiej wojskówki od strachu przed poniesieniem odpowiedzialności za zbrodnie przeszłości. Tusk i współautorzy ?Nocnej zmiany? dali im swoistą gwarancję bezkarności. To od tego momentu tacy ludzie jak Gromosław Czempiński, Henryk Jasik, Wiktor Fąfara, Bolesław Izydorczyk, Konstanty Malejczyk, Kazimierz Głowacki, a także dziesiątki i setki ich podwładnych stali się faktycznymi decydentami w polskiej polityce wewnętrznej i w gospodarce.

Doszło do tego, że grupa funkcjonariuszy SB postanowiła założyć swoją partię, która stanie się gwarancją ich pozycji i wpływów. Niektóre szczegóły tej operacji ujawnił kilka miesięcy temu Gromosław Czempiński. Wskazał wówczas Donalda Tuska jako jedną z osób, z którą konsultował stworzenie Platformy Obywatelskiej.

Bondaryk i afera marszałkowa

Takie zależności nie ustają i mają swoje długotrwałe konsekwencje, nawet jeżeli między partnerami dochodzi do sporów. Zapewne dlatego od początku rządów Platformy w 2007 r. zupełnie szczególną pozycję uzyskał Krzysztof Bondaryk, polityk PO związany ze służbami specjalnymi od początku lat 90., a równocześnie zaufany człowiek wielkiego biznesu, który wyrósł z FOZZ i służb specjalnych.

Bondaryk objął kierownictwo największej ze służb ? Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ? a jego współpracownicy obsadzili stanowiska kierownicze w pozostałych służbach. To zapewne ta szczególna rola Krzysztofa Bondaryka wynikająca ze związku z wielkim biznesem i z wiedzy na temat przeszłości sprawiła, że premier nie powołał ministra-koordynatora ds. służb specjalnych. W rządzie tę rolę spełnia w istocie Krzysztof Bondaryk, więc on i jego współpracownicy są nietykalni. To właśnie dlatego Tusk nie czekał na opinię prezydenta przy powoływaniu Bondaryka, choć wiedział, że ryzykuje Trybunałem Stanu. Dlatego z Kancelarii Premiera w 2008 r. odszedł Paweł Graś i dlatego szef ABW nie musiał ujawniać zobowiązań wobec firmy Zygmunta Solorza, w której pracował przed objęciem funkcji szefa ABW i skąd jeszcze przez dłuższy czas pobierał pieniądze.

Ale w historii Bondaryka jako szefa ABW jest jeszcze jedna, tajemnicza sprawa, która dla jego dzisiejszej pracy ma zasadnicze znaczenie. Chodzi o udział w prowokacji przeciwko Komisji Weryfikacyjnej jesienią 2007 r. Szczegóły tej operacji wciąż osłonięte są tajemnicą. Wiadomo jednak z pewnością, że Bondaryk brał udział w naradzie z Bronisławem Komorowskim, podczas której podjęto decyzje o całej operacji, i że to on osobiście po naradzie przewiózł byłego żołnierza WSW Leszka Tobiasza do ABW.

Od tego momentu Krzysztof Bondaryk związał swój los i swoje panowanie nad służbami z prowokacją przeciwko Komisji Weryfikacyjnej. To dlatego z taką bezwzględnością atakowani są tacy członkowie Komisji jak dyrektor Piotr Bączek, dlatego rzuca się na szalę autorytet premiera, byleby tylko zemścić się na Macierewiczu, odbierając mu certyfikat dostępu do informacji ściśle tajnych, dlatego wreszcie zupełną bezkarnością cieszy się realizujący tę operację Jacek Mąka.

Dzisiaj jest już oczywiste i przyznaje to nawet prokuratura, że w Komisji Weryfikacyjnej nie było żadnej korupcji ani wycieku Aneksu. Materiały, które zebrano, obciążają ludzi tak ?wiarygodnych? jak były żołnierz WSW i WSI Aleksander Lichocki, awansowany finansowo na początku lat 90. przez Bronisława Komorowskiego.

Szkolony przez KGB Lichocki został wskazany w Raporcie WSI jako jeden z ludzi organizujących dywersję wobec niepodległościowych partii politycznych na początku lat 90. Czy komuś takiemu można było uwierzyć, że ma wpływy w Komisji Weryfikacyjnej? Oczywiście, nie. Był za to wymarzonym człowiekiem do zorganizowania prowokacji przeciwko Komisji, bo cała jego przeszłość do tego go predestynowała. Ta prowokacja leży u podstaw dzisiejszej struktury personalnej i siły politycznej służb specjalnych, a ludzie ją realizujący właśnie dlatego są bezkarni. Ale też to ta prowokacja łączy trwałym węzłem sojusz Tuska z Komorowskim, który dziś stabilizuje sytuację w PO.

Antoni Macierewicz
Gazeta Polska (21.10.2009)"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Sob Paź 24, 2009 7:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wszystko dobrze, ale te informacje powinny teraz docierać do szeroko rozumianej opinii publicznej, bo do tej pory zamieszcza je głównie poczytna, ale niskonakładowa prasa. Bardzo pomocny może być tutaj internet, ale moim zdaniem te kwestie, przede wszystkim powinny być podnoszone jak najczęściej przy nadarzającej się okazji przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, podczas wyjaśniania wydarzenia które określamy mianem afery podsłuchowej, ponieważ nie ulega wątpliwości, że te zaszłości stanowią genezę tego z czym mamy do czynienia dzisiaj. Na nagłą woltę i związaną z tym taką a nie inną postawę Komorowskiego, ma również z całą pewnością wpływ sprawa 280 tysięcy marek, sumy na tamte czasy ogromnej(początek lat 90'tych), jaką Komorowski i dwóch jeszcze ludzi, w tym znany w swoim czasie aktor, mieli zainwestować w pewnym banku i co się przy tej okazji wydarzyło. Jestem pewien że są osoby, które posiadają wiedzę również na ten temat i powinny się nią z nami szerzej podzielić.






Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Paź 24, 2009 7:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jak może niektórzy jeszcze pamiętają była taka piosenka ze słowami:
"Nie z każdej MĄKI będzie chleb" - niektóre MĄKI sprzyjają rozwijaniu się takich zakalców polityczno-kolesioskich jak Chlebowski.
Ameryka miała agenta Bonda - my musimy zadowolić się szefem agencji Bondarykiem.
A co do obecnego marszałka Sejmu, to kojarzy mi się to co jest chyba w "Beniowskim" Słowackiego: "I choć szlachetne imiona nosicie, Jest z was ohyda boska i plugastwa."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Sob Paź 24, 2009 10:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To prawda, że czasami po to tylko żeby nie zwariować, trzeba to wszystko potraktować trochę lżejszym piórem(w tym przypadku powinienem raczej napisać klawiszem, ale brzmiałoby to niezbyt zachęcająco), co się Panu Grzegorzowi znakomicie udało. Ale wracając do rzeczywistości to prawda jest taka, że ostatnie wydarzenia dobitnie wskazują to, że w dwadzieścia lat po tak zwanych przemianach, za sprawą Donalda Tuska i Jego ekipy, na bazie Jego doświadczeń z początku lat 90'tych (między innymi nocna zmiana), powracamy do totalitarnych metod sprawowania władzy w państwie, przy pomocy służb specjalnych i pozaprawnych działań tych ostatnich. Widać też jak na dłoni to, że wbrew temu co od paru lat głoszą nam nieustająco obce nam strukturą własnościową media dla Polaków, to w tej materii Jarosław Kaczyński mógłby u Donalda Tuska za ucznia robić. Wszystko wskazuje na to, iż Tusk w sferze psychiki nie wydobył się jeszcze z porażki w wyborach prezydenckich 2005 roku. Przegrywać trzeba umieć, a przegrywać zachowując klasę to wielka sztuka, Donald Tusk w tej materii nie wyszedł jeszcze i wiele na to wskazuje że nigdy nie wyjdzie z powijaków. Człowiekiem z klasą, podobnie jak intelektualistą się nie bywa, jest się nim albo nie. U nas niestety panuje akurat odwrotna moda, zdecydowanie więcej woli w tej materii bywać niż być. Psychika Donalda Tuska, to jak się okazuje najdelikatniej mówiąc wielce skomplikowana materia, nie kieruje Nim chęć rywalizacji, a tylko prymitywna nienawiść do politycznych konkurentów, dlatego mamy to co mamy. Wyobraźmy sobie zatem, jak wyglądałby nasza demokracja i gdzie byśmy dzisiaj byli, gdyby Polską od 89'roku do dnia dzisiejszego rządzili sami Tuskowie i gdyby nie było oddechu, w postaci rządów Jana Olszewskiego i Jarosława Kaczyńskiego. Okazuje się że tak jak w sporcie, tak i w polityce dobrze wykorzystana przerwa przynosi efekty. W odniesieniu do tego co nas ostatnio spotyka, nasuwa się jedno skojarzenie - zeuropeizowana wersja łukaszenkizmu.







Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Nie Paź 25, 2009 10:42 pm    Temat postu: KS "POrażka" się broni Odpowiedz z cytatem

Tu nie chodzi o mistrzostwo Tuska. To nie on jest twórcą swego sukcesu - a w każdym razie to nie on 'nabił' sobie te ca. 50% poparcia. Pamiętajmy, że za Tuskiem stoi cały sztab (conDonium), sterujący jego ruchami, gestami, słowami. Potrafią wyreżyserować wszystko z wyjątkiem skasowania 'wilczego wzroku' kiedy premieru Tusku nie idzie. Teraz jak widać trochę (ale jedynie trochę) odpuścili, być może prowadząc badania nad tym, jak ewentualne zdarzenia wpłyną na tych, którzy są zadurzeni w wirtualnych wspaniałościach swego herosa. Może testują metody zmiany konia - ze zgranego już Tuska na kogoś 'nowego' - typu Olechowski, czy innego lansowanego na zasadzie 'fajny gość z konkursu w TVN'. Wygląda jednak, że nieco się popsuła koniunktura na to, by jak królika z cylindra wyciągać coraz to nowego męża opatrznościowego. Obecnie mamy coś podobnego do reguł obowiązujących wśród kiboli - nasza drużyna jest ok. Nie wiem co musi się stać, żeby PO spadło z ligi - obawiam się, że nawet wtedy wielu fanów nie opuści ukochanego klubu. Może KS POrażka kupi jeszcze parę meczów.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 7:25 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Pon Paź 26, 2009 10:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wstęp do aferologii



Światowa literatura piórem Antoniego de Saint-Exupery’ego poucza, że “najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Kierując się tą maksymą, łatwiej zrozumiemy, że wszystkie afery toczące państwo polskie stanowią zaledwie powierzchnię zjawisk, pod nią zaś płynie wartki nurt całkiem innych wydarzeń.


Konflikt polityczny, który przeżywa obecnie nasze demokratyczne państwo prawne, urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej, rozgorzał ze zdwojoną, a może nawet potrójną siłą, kiedy jedna z gazet, jak to się mówi, “dotarła” do stenogramów rozmów telefonicznych posła PO Zbigniewa Chlebowskiego ze swoimi przyjaciółmi-hazardnikami.
Kiedy okazało się, że podejrzani politycy, a w każdym razie “Zbycho” i “Miro” nie wypadli przekonująco w konfrontacji z dziennikarzami, premier Donald Tusk uznał, że nadszedł czas na opróżnienie platformianej i rządowej pirogi z kilku murzyńskich chłopców, i “Mira” oraz “Zbycha” zdymisjonował. Zdymisjonował także “Grzecha”, mimo (a może właśnie dlatego) że miał do niego – jak sam powiedział – “pełne zaufanie”. Trudno się w tym wszystkim połapać, poczynając od tego, dlaczego w ogóle niezależni dziennikarze ze “Zbychem” i “Mirem” bezlitośnie się konfrontowali, zamiast potulnie – jak bywało dotychczas – wysłuchać, co podejrzani politycy mają do powiedzenia, a potem opowiedzieć to własnymi słowami. Każdy obserwator sceny politycznej natychmiast zwróciłby na to uwagę, więc tym bardziej musiał dostrzec to premier Tusk. Nietrudno się domyślić, że musiał dojść do wniosku, że ktoś starszy i mądrzejszy nie tylko im na to pozwolił, ale nawet – że wydał im taki rozkaz. Sytuacja stawała się w związku z tym poważna do tego stopnia, że premier Tusk rozszerzył kurację przeczyszczającą nie tylko na partię, ale i na rząd (dymisjonując wicepremiera Schetynę i ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumę), a nawet – na swoją rodzoną kancelarię. Wstrzymał się przy tym z niezwłocznym wypełnieniem powstałych wakatów, a kiedy już je wypełnił, wprowadził na nie rządowych urzędników, dając tym samym do zrozumienia, że nie traktuje tych nominacji jako ostatecznych, tylko jako swego rodzaju ofertę poddania się kontroli, a nawet – ręcznemu sterowaniu przez starszych i mądrzejszych. Trudno się w tym wszystkim połapać, więc gwoli lepszego zrozumienia, co się właściwie dzieje, z czym mamy do czynienia i jakim wesołym oberkiem może się to zakończyć, musimy skorzystać ze wskazówek tkwiących w ludowych mądrościach.

Nieco prehistorii

Ludowa mądrość przestrzega przed sytuacją, kiedy to spoza drzew nie widzi się już lasu. Żeby go zobaczyć, trzeba się trochę cofnąć, nabrać dystansu, również czasowego, bo w przeciwnym razie zagubimy się w gąszczu szczegółów.
Dlatego właśnie należy wrócić do roku 2005, kiedy to ulubieniec i polityczna odkrywka tajnych komunistycznych służb, przede wszystkim wojskowych, czyli Obóz Postępu i Demokracji, na skutek nieporozumień wewnętrznych, które “zaowocowały” aferą Michnika z Rywinem, został do tego stopnia zdekomponowany, że trzeba było poszukać kogoś zastępczego. Potrzeba ta stawała się szczególnie nagląca, że zdając sobie sprawę, iż natura, a już polityka w szczególności, nie znosi próżni, prezes Jarosław Kaczyński, zainspirowany tą nagłą zmianą układu sił, zaczął się odgrażać, że wysadzi w powietrze grupę trzymającą władzę. Co zrobi potem – nie mówił, bo wyręczyli go publicyści twierdzący, że potem zrobi IV Rzeczpospolitą.
Na to, ma się rozumieć, razwiedka nie chciała pozwolić i dlatego wszystkie atuty, jakimi dysponowała, tzn. poparcie kontrolowanych przez siebie niezależnych mediów, swojej agentury w opiniotwórczych środowiskach społecznych oraz zasobów finansowych, oddała do dyspozycji Platformie Obywatelskiej jako tzw. mniejszemu złu. I – jak pamiętamy – wbijany obywatelom do głowy przez media scenariusz przewidywał, że wygra Platforma, po czym wejdzie w koalicję z PiS, które w ten sposób znajdzie się pod kontrolą i niebezpieczeństwo zostanie zażegnane. Jak wiemy, stało się inaczej, co sprawiło, że przedwyborcza wojna przeciągnęła się na całą kadencję rządów PiS. Nie przyniosły one żadnego przełomu, ale też trudno było się tego spodziewać, i to nawet nie na skutek udziału w rządowej koalicji partii pana Leppera, ale przede wszystkim – że w charakterze pozytywnych bohaterów walki z “układem” premier Jarosław Kaczyński upodobał sobie osobistości w rodzaju panów Janusza Kaczmarka i Konrada Kornatowskiego, którzy jak się okazało, respektowali trochę inną hierarchię władzy.

Tusk grzeszy pychą

Więc kiedy w następstwie wyborów przeprowadzonych w roku 2007 rząd z udziałem PSL utworzyła Platforma Obywatelska, wydawało się, że dla PiS nadszedł koniec. Tak też zapewne myślał były minister obrony w rządzie PiS, kiedy z okrzykiem: “Dorżnąć watahę!”, przeszedł do Platformy, za co został wynagrodzony operetkowym stanowiskiem ministra spraw zagranicznych. Ale dobry gracz nie stawia wszystkiego na jedną kartę, a z drugiej strony Jarosław Kaczyński też przypomniał sobie indiańskie przysłowie, że jeśli nie można kogoś pokonać, to trzeba się do niego przyłączyć. Oczywiście nie od razu, uchowaj Boże, taka gwałtowna wolta mogłaby wśród wiernych zwolenników wywołać niebezpieczny dysonans poznawczy. Na pomoc przyszedł mu jednak przypadek. Donald Tusk bowiem, kołysany medialną klaką, wraz z wodą sodową dopuścił sobie do głowy, że przecież może się od starszych i mądrzejszych trochę wyemancypować, a potem – kto wie – może nawet całkiem uwolnić? Tedy na wiosnę ubiegłego roku pod błahym pretekstem “prania brudnych pieniędzy” aresztowany został przez niezawisły sąd niejaki Peter Vogel, szwajcarski finansista. Ten Szwajcar ma oczywiście polskie korzenie, bo tak naprawdę nazywa się Filipczyński i był w swoim czasie skazany na 25 lat więzienia za zamordowanie w roku 1971 starszej pani. Mimo to jednak w 1983 roku wyjechał jak gdyby nigdy nic do Szwajcarii i tam zaraz został bankierem oraz – jak wieść niesie – “kasjerem lewicy” – czytaj: razwiedki. Prezydent Kwaśniewski bodaj w ostatnim dniu swego urzędowania nawet go ułaskawił, a tu – taka nieprzyjemna siurpryza. Ówczesny minister sprawiedliwości w rządzie premiera Tuska, pan Ćwiąkalski, wiele sobie po wynurzeniach p. Vogla obiecywał, podobnie jak wicepremier Schetyna, który nawet się odgrażał, że trzeba będzie zbadać zagadkowe okoliczności wyjazdu p. Filipczyńskiego do Szwajcarii, a także okoliczności jego ułaskawienia. Razwiedka początkowo zareagowała miękko, bo w niezależnych mediach pojawiła się tylko seria publikacji, jak to niebezpiecznie jest w polskich więzieniach, ile to samobójstw popełniają tam aresztanci – więc p. Vogel został z jej strony ostrzeżony. Premieru Tusku wydało się to chyba dowodem słabości, bo niezawisły sąd nadal trzymał Vogla w “areszcie wydobywczym” (wynalazek p. Zbigniewa Ziobry okazał się przydatny również dla Platformy) aż wreszcie przyszło to, co w tych okolicznościach przyjść musiało. Niezależne media “dotarły” do zeznań Vogla, w których opowiedział on m.in., jak to generałowi Gromosławowi Czempińskiemu (co to przypomniał sobie, ile bliskich spotkań III stopnia musiał odbyć i ile indywidualnych rozmów przeprowadzić, by doszło do powstania Platformy Obywatelskiej) – że temu właśnie generałowi jakiś Turek ukradł ze szwajcarskiego konta bankowego 2 miliony dolarów, a generał nawet tego nie zauważył. Takie niedyskrecje to już sprawa poważna – to wypowiedzenie wojny i generał Czempiński nawet się nie zniżył do komentowania tych rewelacji, ale sądzę, że w gronie starszych i mądrzejszych właśnie wtedy musiała zapaść decyzja, by temu całemu premieru Tusku, któremu najwyraźniej przewróciło się w głowie, pogonić trochę kota.

Bliskie spotkanie z jeżem

Decyzja przyszła tym łatwiej, że wiosną tego roku prezes Jarosław Kaczyński poszedł po rozum do głowy, wyciągnął gałązkę oliwną i ogłosił, że złowrogiego “układu” już nie ma, a właściwie to nie wiadomo, czy był kiedykolwiek, słowem – leben und leben lassen (co się wykłada, że żyć i dać żyć innym). Oznajmiał w ten sposób swoje nawrócenie ze sprośnych błędów i mrzonek o IV Rzeczypospolitej na podstawową zasadę konstytucyjną III Rzeczypospolitej, która spiżowymi zgłoskami głosi: my nie ruszamy waszych – wy nie ruszacie naszych! No cóż, powiedzieć można wszystko, ale to nie znaczy, żeby we wszystko od razu uwierzyć. W polityce trzeba zachowywać zasadę ograniczonego zaufania, a cóż dopiero, gdy ma się do czynienia z takim wirtuozem intrygi jak prezes Jarosław Kaczyński. Wprawdzie ostatecznie z reguły potyka się o własne nogi, ale zanim to nastąpi, to może nieźle nawywijać. Dlatego też wszelkie polityczne zbliżenie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim musi być przepełnione wielką ostrożnością, niczym bliskie spotkanie z jeżem. Toteż i razwiedka pragnąca w tych niepewnych czasach dysponować również “patriotyczną” alternatywą wobec “kosmopolitycznej” Platformy, której przywódca w dodatku zapomniał, skąd wyrastają mu nogi, postanowiła przetestować PiS przy okazji przejmowania państwowej telewizji ze straszliwych szponów bronionego do ostatniej chwili przez PO “byłego neonazisty”, który nie tylko do tego stopnia naraził się “twórcom kultury”, że w poszukiwaniu szmalu aż urządzili specjalny kongres, ale przede wszystkim próbował wprowadzić platformę cyfrową, co już przekładało się na pieniądze w macierzystych stacjach komercyjnych. Test wypadł poprawnie; “były neonazista” ze swoimi szkodliwymi projektami odszedł w siną dal, a nowy już wie, z jakiego klucza wypada mu śpiewać. Dlatego też można było potrząsnąć Platformą bez narażania się na ryzyko destabilizacji, której Nasza Pani Aniela na pewno by nie pochwaliła.

Cuius est condere, eius est tolere

Dlatego właśnie niezależne media musiały od starszych i mądrzejszych dostać rozkaz, by tym razem nie tylko nie lekceważyć ujawnionych stenogramów, ale ze “Zbycha” i “Mira” zrobić marmoladę. Zdaje się, że premier Tusk dopiero w tym momencie się zorientował, na jaką minę wsadzili go jego najbliżsi współpracownicy, m.in. wicepremier Schetyna, który najwyraźniej musiał stać za aresztowaniem Vogla, no i minister Czuma, który dopuścił do przecieku w sprawie konta bankowego generała Czempińskiego. Kiedy jednak zapanował nad pierwszym odruchem paniki, postanowił przejść do obrony. Jak uczy Clausewitz, najlepszą metodą obrony jest atak, toteż premier Tusk napadł na szefa CBA Mariusza Kamińskiego, że zastawił na niego “pułapkę”. Zaatakowany najwyraźniej też postanowił zaatakować i na takie dictum tygodnik “Wprost” wkrótce opublikował “porażające” stenogramy rozmów prywatyzatorów stoczni w Gdyni i Szczecinie, w których otwartym tekstem omawiali szczegóły ustawionego i w dodatku całkowicie fikcyjnego przetargu. Minister Skarbu Państwa Aleksander Grad tłumaczył, że ta prywatyzacja na jego żądanie objęta była “ochroną kontrwywiadowczą”, ale w przełożeniu na język ludzki mogło to oznaczać, że razwiedka będzie kręciła tu lody i nie tylko można różne sztuki robić, ale nawet o nich otwartym tekstem mówić, bo wiadomo – jak “ochrona” to znaczy, że jest całkowicie bezpiecznie i żaden policjant, żaden prokurator ani żaden niezawisły sąd nie będzie tu wtykał nosa. A jednak “spisane czyny i rozmowy” ujrzały światło dzienne i w tym momencie razwiedka uznała, że zabawa posuwa się za daleko, przekraczając granicę, za którą mogą zostać ujawnione nie tylko prawdziwe sekrety, ale nawet sekret największy – że mianowicie punkt ciężkości władzy w Polsce spoczywa poza konstytucyjnymi organami państwa. Starsi i mądrzejsi przypomnieli sobie rzymską sentencję, że cuius est condere, eius est tolere (kto ustanowił, ten może znieść) – i tak jak dali zielone światło aferze hazardowej, tak teraz zapalili czerwone dla afery stoczniowej, wydając poza tym niezależnym mediom instrukcję, by całą sprawę pośpiesznie redukować do sporu między premierem Tuskiem a byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim o coraz to trudniej zrozumiałe dla opinii publicznej szczegóły.

Oberek sejmowy i europejski

W ten sposób dyscyplinująca operacja razwiedki wobec Platformy Obywatelskiej zmierza w stronę finału w postaci zawodów parlamentarnych w dyscyplinie: kto kogo przegada – bo przecież żadnego innego następstwa działań sejmowej komisji śledczej – jeśli taka w ogóle powstanie – nie będzie. Wydaje się, że komisja przez głosowanie nie będzie mogła ustalić nawet tego, czy prawdę mówi premier Tusk czy Mariusz Kamiński – bo prawdy przez głosowanie ustalić niepodobna. W tej sytuacji politycznym następstwem tej operacji jest nastraszenie i osłabienie Platformy Obywatelskiej, co starszym i mądrzejszym stwarza większą swobodę manewru przed przyszłorocznym głosowaniem na tubylczego prezydenta, zaś Naszej Pani Anieli – większą możliwość wyboru lepiej rokującego kandydata.

Stanisław Michalkiewicz

Źródło:http://www.bibula.com/?p=15154




Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group