" /> Dyskusje ogólne :: Początek końca - St. Michalkiewicz
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Początek końca - St. Michalkiewicz

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
slako
Weteran Forum


Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 269

PostWysłany: Nie Paź 18, 2009 1:09 am    Temat postu: Początek końca - St. Michalkiewicz Odpowiedz z cytatem

Początek końca

Felieton „Nasz Dziennik” 2009-10-17

www.michalkiewicz.pl



Oczekiwaniu na wejście w życie traktatu lizbońskiego towarzyszą takie emocje, że europejsy zapominają, iż pośpiech jest wskazany tylko w dwóch przypadkach: przy biegunce i przy łapaniu pcheł i popędzają czeskiego prezydenta Wacława Klausa. Na szczęście ten wielki czeski patriota i dobry Europejczyk (tak, tak – bo dobry Europejczyk jest przeciwnikiem Eurokołchozu, tak jak dobry Rosjanin był wrogiem Związku Sowieckiego, a dobry Polak – przeciwnikiem PRL) nic sobie z tego nie robi. Przywołując na pamięć starożytną wskazówkę cunctando rem restituere, co się wykłada, by sytuację ratować zwlekaniem, najwyraźniej czeka z ratyfikacją na wybory w Wielkiej Brytanii w maju przyszłego roku, które mogą przynieść zwycięstwo konserwatystom. Ci zaś odgrażają się, że zarządzą referendum, które brytyjskie europejsy mogą przegrać, no a wtedy… Zatem – aby do maja! Ta myśl zdaje się przyświecać prezydentowi Klausowi, a jeśli i czeski Trybunał Konstytucyjny jego intencję zrozumie, to badanie zgodności lizbony z czeską konstytucją też może się przeciągnąć, bo jużci – konstytucja – rzecz święta i w ogóle nie ma nic gorszego, niż złamane prawo.

Oczywiście nie u nas, bo u nas gangi naszych okupantów, które zdążyły porazić korupcją WSZYSTKIE, bez wyjątku instytucje publiczne w Polsce, nie tylko prawo mają za nic, ale nawet najsolenniejsze przysięgi z „tak mi dopomóż Bóg” – o czym mogliśmy się przekonać naocznie w ostatnią sobotę. Więc chociaż niektórzy posłowie i senatorowie rozważają złożenie skargi na traktat lizboński do Trybunału Konstytucyjnego, to ja specjalnych nadziei z Trybunałem nie wiążę. Jest on wprawdzie niezawisły, podobnie zresztą, jak i sądy, jakże by inaczej – ale za to, podobnie jak i one, obdarzony poczuciem misji, więc prędzej pozjadałby własne togi, niż ośmieliłby się sprzeciwić europejsom. Jedyną zatem nadzieję stara, dobra Europa, zagrożona w swojej tożsamości przez faszystowską międzynarodówkę, pokłada dzisiaj w prezydencie Wacławie Klausie. Oby jeszcze raz w jego osobie sprawdziły się słowa Winstona Churchilla, że „jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięcza tak wiele, tak nielicznym”. W tym przypadku nie można mówić nawet o „nielicznych”, bo szykującej się do formalnego przejęcia władzy nad europejskimi narodami faszystowskiej międzynarodówce, Klaus stawia czoła samotnie.

Zupełnie inaczej, niż nasz pan prezydent, który po podpisaniu traktatu, z miedzianym czołem oświadczył, że Unia Europejska pozostanie związkiem niepodległych państw narodowych. Uprzejmie zakładam, że traktatu lizbońskiego zwyczajnie nie czytał, bo w przeciwnym razie wiedziałby, że właśnie on, proklamując powstanie Unii Europejskiej, jako nowego podmiotu prawa międzynarodowego, czyli mówiąc wprost – nowego państwa, zmienia w sposób zasadniczy dotychczasową formułę współpracy europejskiej – z konfederacji, czyli związku państw, na federację, czyli państwo związkowe. A w państwie związkowym żadne z jego części składowych nie są niepodległe, bo nigdy żadna część składowa jakiegokolwiek państwa nie była i nie będzie niepodległa, gdyż podlega władzom tego państwa właśnie jako jego część składowa. Nie będzie też suwerenna, bo zawarta w traktacie lizbońskim tzw. zasada lojalnej współpracy głosząca, iż państwa członkowskie muszą powstrzymać się przed działaniem, które „mogłoby zagrozić urzeczywistnieniu celów Unii Europejskiej”, nie pozostawia najmniejszej wątpliwości, że atrybut suwerenności będzie przysługiwał władzom Unii – bo to one, niezależnie od kompetencji formalnie przekazanych, będą decydowały, co „mogłoby zagrozić”, a co nie.

A jednym z najważniejszych celów Unii Europejskiej jest praworządność – żeby żadna krzywda nie pozostała bez zadośćuczynienia. W związku z tym deklaracja CDU i CSU, a więc partii rządzących w Niemczech głosi m.in, że „Prawo do ojczyzny obowiązuje. Wypędzenia każdego rodzaju muszą zostać potępione na płaszczyźnie międzynarodowej, a NARUSZONE PRAWA – UZNANE.” (podkr. SM). Nikt chyba nie ma wątpliwości, że chodzi o uznanie, czyli przywrócenie praw własności niemieckim przesiedleńcom lub ich spadkobiercom. Zwracał na to uwagę generał pułkownik Heinz Guderian, pisząc w swoich „Wspomnieniach żołnierza”: „Winston Churchill przyrzekł Polakom Prusy Wschodnie – z wyjątkiem Królewca, który miał przypaść Rosjanom – przyrzekł im Gdańsk, 200 mil wybrzeża nad Bałtykiem i prawo do tego, aby „rozszerzyć swe granice na zachód kosztem Niemiec”. (…) Niemcy zostaną wypędzeni. (…) Czyż tego rodzaju traktowanie ludności wschodnich Niemiec nie było okrutne? Czyż nie było niesprawiedliwe?” Ale w odróżnieniu od prezydenta Wacława Klausa, prezydent Lech Kaczyński niczego się nie obawia. Najwidoczniej sądzi, że w razie czego zaskarży Niemcy do niezawisłego sądu, albo jeszcze lepiej – utworzy sejmową komisję śledczą.




Stanisław Michalkiewicz
www.michalkiewicz.pl

_________________
Prawd? jest, ?e umiemy po?wi?ci? ?ycie dla mi?o?ci Ojczyzny, ale równie? prawd? jest, cho? przykr?, ?e my nie umiemy ?y? dla mi?o?ci Ojczyzny.
Kardyna? Stefan Wyszy?ski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 1:08 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Nie Paź 18, 2009 11:46 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Traktat i dalsze "zacieśnianie więzów" z jednej strony, z drugiej zaś coś, o czym mówi się zastanawiająco mało, gdzie ten brak informacji i pogłębionych, dostępnych publicznie analiz może się nam w przyszłości odbić wielką czkawką.





MON ZDZIWION MOCNO

Artur Bilski, komandor rezerwy, na łamach „Dziennika” ogłosił artykuł "W armii trwa pełzający bunt generałów" z podtytułem „Konflikt demoralizuje żołnierzy”. Autor ubolewa, że ostatnie zmiany w rządzie ominęły MON. Wg niego obecny minister obrony doprowadził polska armię „do stanu rozprzężenia, że nie jest ona w stanie wziąć odpowiedzialności za obronę granic Polski”. Trudno o zarzut cięższego gatunku. Komandor Bilski oskarżył ministra obrony ni mniej ni więcej tylko o działania zagrażające bezpieczeństwu narodowemu Polski!

Znający moje wypowiedzi wiedzą, że mam bardzo krytyczny pogląd na obecny stan sił zbrojnych i polską obronność. Pojmuję jednak, że moje opinie, zaledwie wykładowcy KUL, kogoś bez wpływów i tzw. zaplecza, mogą być ignorowane przez dzierżycieli władzy w naszym kraju. Powstaje jednak problem, czy można mimo uszu puszczać słowa krytyki wyrażane także przez coraz liczniejszych wojskowych. Wspomnijmy chociażby generała Skrzypczak opuszczającego stanowisko dowódcy wojsk lądowych, najważniejszego rodzaju sił zbrojnych, a wcześniej generała Kozieja, który nie chciał zajmować stanowiska wiceministra obrony i generała Kwiatkowskiego ubłaganego przez min. Klicha by nie opuszczał dowództwa operacyjnego, a także generała Bąka odmawiającego ministrowi ON objęcia dowództwa kontyngentu w Afganistanie i odchodzącego do cywila (wiek 43 lata!). Ostatnio były pilot instruktor major rezerwy skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez ministra Klicha jako osoby odpowiedzialnej za przebieg procesów szkolenia lotników. Nie trudno więc dostrzec, że „cywilna kontrola” nie radzi sobie z wojskiem. A minister Klich - jak pisze Bilski - „Stworzył ... system cywilnej kontroli na armią, który nie jest w stanie odpowiadać na wyzwania i sygnały, płynące z wewnątrz i zewnątrz.” I dodaje - „Każdy taki sposób sprawowania władzy nad armią jest skazany na kryzys i upadek autorytetu”.



We wrześniu tuż za wschodnią granicą Polski odbyły się wielkie manewry białorusko-rosyjskie. Scenariusz manewrów: W Grodnie wybucha polskie powstanie. Prezydent Białorusi wzywa na pomoc Rosję. Moskwa odpowiada i przeprowadza desant na Grodno. W opanowanym już przez Polaków mieście lądują tysiące rosyjskich komandosów. Rewolta zostaje stłumiona, a bratnie armie odpierają atak obcych wojsk z Zachodu, czyli z Polski.

Wyobraźmy sobie co by się działo, gdyby polskie dowództwo przeprowadziło podobne manewry. Np. na Łotwie wybucha rewolta rosyjskiej mniejszości (jest tam sporo Rosjan). Prezydent Łotwy prosi Polskę o pomoc. Jednostki polskie i litewskie wkraczają na Łotwę, polskie siły specjalne (GROM, 1 pułk specjalny) lądują w Rydze. Od morza działa polska marynarka wojenna, a w powietrzu polskie lotnictwo. Następnie siły NATO ćwiczą odparcie ataku wojsk ze wschodu.

Czy coś takiego jest w ogóle w Polsce do pomyślenia?

A w Rosji można. Scenariusze działań wojennych ćwiczeń „Zapd 2009” zostały opracowane jak najbardziej przez sztab w Moskwie. "Grami wojennymi" dowodzili oficerowie z Dowództwa Połączonego Białorusko-Rosyjskiej Regionalnej Grupy Wojsk. Brali w nich udział żołnierze z 20. armii Moskiewskiego Okręgu Wojskowego (oficerowie tej armii uczestniczyli w wojnie z Gruzją), dywizji spadochroniarzy, jednostek rosyjskich sił powietrznych i wojskowego transportu lotniczego. Do przeprowadzenia ćwiczeń tuż przy granicy z Polską zgromadzono 12,5 tys. żołnierzy (w tym 6 tys. Rosjan), 228 czołgów, 470 pojazdów opancerzonych, 63 samoloty oraz 234 działa samobieżne, które zwalczały polską ruchawkę na Białorusi. A to nie były jedyne siły. W tym czasie w innych rejonach ZbiR białoruskie i rosyjskie oddziały obrony przeciwlotniczej przeprowadzały operacje zwalczania celów powietrznych (np. 15. brygada rakietowa armii rosyjskiej ćwiczyła ostrzał rakietami S-300). W rejonie miejscowości Bielica trwały ćwiczenia sił powietrzno desantowych. W tym samym czasie jednostki specjalne, odpowiedzialne za przeprowadzanie akcji sabotażowych na terenie wroga, m.in. Wimpieł i Specnaz, szkoliły się koło Mińska. W powietrzu ćwiczyli zwalczanie "różnych celów naziemnych” piloci na ciężkich śmigłowcach bojowych Mi-28N i Mi-24 oraz na samolotach Su-27. W manewrach na Bałtyku wzięły udział okręty rosyjskich flot: Bałtyckiej, Północnej i Czarnomorskiej. W tym celu na Bałtyk wpłynęły trzy duże okręty desantowe Floty Czarnomorskiej z żołnierzami piechoty morskiej i sprzętem wojskowym. Flota rosyjska ćwiczyła w ramach "wojennego planu" z udziałem korwet i samolotów Su-27 operujących z głównej bazy floty rosyjskiej w Bałtyjsku (pol. Piława), blokującej Zalew Wiślany. Kulminacyjnym punktem całych manewrów był ćwiczebny bój na poligonie koło Brześcia. Wykonano tam pokonywanie przeszkód wodnych i wysadzanie desantu oraz lądowanie samolotów bojowych Su-25 i MiG-29 na przebiegającej w pobliżu autostradzie.

Takich wielkich manewrów na Białorusi nie było od rozpadu ZSRR.

A co na to polski MON? Minister Klich wg agencji prasowych: „Wyraził zdziwienie skalą manewrów za wschodnią granicą Polski i tym, że tamtejsze wojska ćwiczą odparcie ataku państw NATO”. I oświadczył: „Treść tych ćwiczeń nie odpowiada rzeczywistości, bo żaden z krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego nie ma agresywnych zamiarów wobec wschodnich partnerów”.

Wschodni sąsiad Polski wyraźnie ćwiczy na naszej granicy wariant wojenny zastosowany w praktyce na terytorium Gruzji. A polski minister obrony temu się dziwi. W czasach Rosji carskiej śledczych w postępowaniach karnych obowiązywała następująca instrukcja: „świadka przed indagacją mocno przez pysk zdzielić trzeba, od czego on też mocno zdziwion bywa”.

Źródło:http://szeremietiew.blox.pl/2009/10/MON-ZDZIWION-MOCNO.html






Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group