" /> Dyskusje ogólne :: Aparatczycy a bezpieka
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Aparatczycy a bezpieka

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bartłomiej Marjanowski
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 368

PostWysłany: Sob Sty 27, 2007 5:22 am    Temat postu: Aparatczycy a bezpieka Odpowiedz z cytatem

http://forum.sws.org.pl/viewtopic.php?t=1202

Aparatczycy a bezpieka

Członkowie PZPR dzielili się – w istotny z punktu widzenia moralnej oceny sposób – na dwie różne grupy. I-sza: to etatowi pracownicy aparatu partyjnego. II-a: to szeregowi członkowie – ci spoza obrębu elit władzy. Pierwsi – tzw. aparatczycy – żyli z ucisku zniewolonego społeczeństwa, otrzymując pieniądze (ekskluzywne pensje wraz z przywilejami) za sprawowanie i umacnianie tegoż ucisku, drudzy natomiast – podobnie jak wszyscy bezpartyjni (nie zatrudnieni w aparacie władzy) – utrzymywali się z pracy zarobkowej w zwykłych zawodach. Nie żyli więc kosztem współrodaków. Hańba ich bardziej może przypominać odpowiedzialność za słowo (deklarację), niż grzech uczynku.

Na wszystkich przedstawicielach peerelowskich elit władzy (w tym i władzy medialnej) ciąży wina za zbrodnie komunizmu. Pragnęli oni bowiem stać się członkami tych elit, mając przed sobą prosty życiowy wybór: żyć jako gnębiciele, czy jako gnębieni?

TW nie był gorszy od JW (jawnego współpracownika). JW był najemnikiem (etatowym pracownikiem) aparatu partyjno-państwowego w PRL. Był on tzw. APARATCZYKIEM. Żył bowiem kosztem gnębionego przez ten aparat (a więc i przez siebie samego) zniewolonego narodu a rezultatem jego „pracy” było wzmacnianie i utrwalanie systemu totalitarnego.

Poniższy felieton Stanisława Michalkiewicza zwraca uwagę na paradoksalną z pozoru niekonsekwencję w procesie dekomunizacji, biorącą się z niezrozumienia mechanizmu peerelowskiej władzy. Niezrozumienie to wydaje się wyrastać z resztek „okrągłostołowej” hipokryzji, pokutującej w ośrodkach władzy opiniotwórczej.

Tomasz Strzyżewski
................................................

Przekierowanie
(„Nasz Dziennik”, 20 stycznia 2007)


Dlaczego rodzice biją dzieci? Najczęściej dlatego, by je za coś ukarać, przywołać do porządku, albo pro memoria, tzn. – żeby zapamiętały, że czegoś nie należy robić. Czasami jednak rodzice biją dzieci z przyczyn bardziej skomplikowanych.

Jak pisał Gałczyński: „Oto biuro, kałuża niepokoju; od ósmej do trzeciej tatuś się czołga” – oczywiście przed groźnym szefem, a po powrocie do domu przekształca się w kapryśnego tyrana, który odbija sobie wszystkie upokorzenia na domownikach. Tak naprawdę, to nic specjalnego przeciwko nim nie ma, tylko, w odróżnieniu od szefa, ich się nie boi. Jeśli dobrze pamiętam, nazywa się to przekierowaniem agresji.

Niedawno pan premier ogłosił pomysł ustawy „deubekizacyjnej”, która ma ustalać prawne ramy uznania SB za organizację przestępczą, a praktycznie – umożliwić zmniejszenie emerytur dawnym funkcjonariuszom tej formacji. Być może, że ten pomysł nie jest obliczony jedynie na zjednanie sympatii antykomunistycznie nastawionych wyborców, ale nawet i w tej sytuacji wygląda trochę dziwnie.

Po zakończeniu II wojny w Niemczech została przeprowadzona denazyfikacja. Trybunał Norymberski uznał za organizacje przestępcze NSDAP, SA, SS (za wyjątkiem SS-Reiterei – „Jazdy SS”, bo arystokratyczna międzynarodówka koniarska jakoś to po cichu załatwiła), SD, Gestapo i Sztab Generalny, a następnie osoby biorące w tych organizacjach udział, były prześwietlane pod kątem ewentualnych przestępstw, jakich mogły się tam osobiście dopuścić.

Gdyby zatem Trybunał Norymberski uznał za organizację przestępczą, dajmy na to, tylko SD, czy Gestapo, ale NSDAP – już nie, to tez bylibyśmy trochę zdziwieni, bo przecież zarówno SD, SS, czy Gestapo były tylko wykonawcami pomysłów rodzących się w łonie NSDAP, które później przybierały formę rozkazów i dyrektyw.

O ile zatem nie ma specjalnych wątpliwości co do przestępczego charakteru Urzędu Bezpieczeństwa, czy Służby Bezpieczeństwa, o tyle musi dziwić napiętnowanie tylko ich, przy pozostawieniu w spokoju głównej sprawczyni owych przestępstw – Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Pan poseł Kuchciński wyraził wprawdzie oburzenie stwierdzeniem przywódcy SLD Wojciecha Olejniczaka, że w SB było wielu „przyzwoitych ludzi”, ale wielu parlamentarzystów PiS i Platformy Obywatelskiej też musi tak myśleć, skoro 15 sierpnia 1998, a więc za rządów AW„S”-UW, które przecież współtworzyli, pan Sławomir Petelicki, dawny funkcjonariusz SB, został generałem brygady. Wspominam o gen. Petelickim, bo to właśnie on wyznał kiedyś publicznie, że wstąpił do SB, żeby spełniać „dobre uczynki”.

Przez wrodzoną modestię nie powiedział, jakie konkretnie, ale mniejsza o to, bo ciekawsze jest, czy „deubekizacja” obejmie również generała Petelickiego, który obok orderów PRL-owskich, ma też wysokie odznaczenia amerykańskie? Czy ktokolwiek odważy się podnieść rękę na takiego orderowego pana?

No a Partia-Przewodniczka? Wobec niej nadal respektujemy gwarancje bezpieczeństwa, udzielone przez „lewicę laicką” przy „okrągłym stole”? Od ósmej do trzeciej tatuś nadal się czołga, a tylko po godzinach będzie się srożył przed szajką małych dłubinosów?

I wreszcie te nieszczęsne emerytury. W zasadzie nie są one nagrodą za dobre sprawowanie, tylko realizacją cywilno-prawnego zobowiązania, jakie państwo zaciąga wobec obywateli, zmuszonych do uczestniczenia w ubezpieczeniu emerytalnym. Dlatego też nie podoba mi się pomysł, by pod pretekstem udziału jakichś obywateli w „organizacji przestępczej”, państwo wycofywało się z zaciągniętych zobowiązań cywilno-prawnych.

Na takiej samej zasadzie mógłbym pożyczyć od kogoś pieniądze, a potem mu ich nie oddać pod pretekstem, że np. bije żonę. Jeśli ktoś popełnił zbrodnię, to trzeba go osądzić i ewentualnie powiesić, ale emeryturę wypłacić mu co do grosza, nawet jeszcze na szafocie. Mówię to całkowicie bezinteresownie, bo na skutek wyrzucenia z pracy w stanie wojennym pewnie nie dożyję żadnej emerytury. Chodzi mi o zasadę, której powinniśmy wszyscy się trzymać we własnym interesie.

Nie tak dawno przewodniczący Rady Nadzorczej ZUS dr Robert Gwiazdowski powiedział publicznie, że system ubezpieczeń społecznych w Polsce zmierza ku bankructwu. Jest to całkiem prawdopodobne, więc kierowany podejrzliwością przypuszczam, że sprowadzenie „deubekizacji” do obcięcia ubekom emerytur, może być wstępem do zrobienia tego samego już wszystkim pozostałym. W takich sprawach lepiej dmuchać na zimne i nie dopuszczać do żadnych precedensów, bo – jak twierdził Aleksy de Tocqueville – „nie ma takiego okrucieństwa, ani takiej niesprawiedliwości, jakiej nie dopuściłby się rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”.

Tym bardziej, że niektóre znaki na ziemi pokazują, iż właśnie o to może chodzić. Z jednej oto strony „król srogie głosi kary” i pokrzykuje o „deubekizacji”, a jednocześnie prezydent Lech Kaczyński forsuje nowelizację ustawy lustracyjnej, zmierzającą do utrzymania sądu lustracyjnego, a w szczególności – do utrzymania przed tym sądem reguł postępowania karnego (art. 21 projektu prezydenckiego).

„Postępowanie karne” w tym przypadku brzmi surowo tylko z pozoru, bo w gruncie rzeczy zmierza do oszczyszczania konfidentów z wszelkich podejrzeń przy pomocy tzw. „wątpliwości” które sąd musi tłumaczyć na korzyść oskarżonego.

Jakie to „wątpliwości” Ano – jeśli nie ma oryginałów dokumentów, tylko kserokopie, albo mikrofilmy – to już jest pierwsza „wątpliwość”. A jeśli jeszcze oficerowie prowadzący zeznają, że zarejestrowali konfidenta fikcyjnie, to wobec takiej „wątpliwości” sąd nie ma już innego wyjścia, jak tylko oczyścić delikwenta z wszelkich podejrzeń.

Odchodząc z urzędu Rzecznika Interesu Publicznego sędzia Nizieński pozostawił w kartotece 925 nazwisk osób podejrzanych o sfałszowanie oświadczenia lustracyjnego. W ciągu 6 lat udało się uzyskać zaledwie 67 orzeczeń sądowych, z czego tylko w 12 przypadkach oświadczenia sąd uznał za sfałszowane. Tak działa system lustracji pozornej. W tej sytuacji wszystko wskazuje na to, iż mamy do czynienia z przekierowaniem.


Stanisław Michalkiewicz
.............................................

_________________
Bartek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 08 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Czw Gru 08, 2016 2:58 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group