" /> Dyskusje ogólne :: Marek Nowakowski; Stan polskiego ducha
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Marek Nowakowski; Stan polskiego ducha

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sob Paź 31, 2009 3:54 pm    Temat postu: Marek Nowakowski; Stan polskiego ducha Odpowiedz z cytatem

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/26891

"KORUPCJA JAKO ZDRADA

Krzysztof Wyszkowski, "Gazeta Polska", 31-10-2009 09:36

W warunkach polskich wszelka przestępczość zorganizowana, a już najbardziej korupcja wśród elit władzy, musi być uznawana za podstawowe i największe zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, poza wybuchem wojny.

Media poinformowały, że w Poznaniu jakiś kierowca dał łapówkę strażnikowi miejskiemu, by uniknąć mandatu. Wszyscy zgodzili się, że jest to oczywista korupcja, a policja dokonała stosownych aresztowań. Media poinformowały też, że istnieje uzasadnione podejrzenie, iż ministrowie rządu Rzeczypospolitej weszli w porozumienie z przestępcami na rzecz przeforsowania ustawy, która da biznesowi hazardowemu wielkie zyski, a przysporzy wielkich szkód budżetowi państwa. Podano też informację, że istnieje podejrzenie, iż premier rządu Rzeczypospolitej przekazał tym ministrom ostrzeżenie, że na ich tropie znajdują się nieprzekupni funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. I nagle okazało się, że w tej sprawie jest zupełnie inaczej niż w przypadku poznańskich strażników. Tu nie ma korupcji, bo premier ogłosił się niewinną ofiarą podstępnych policjantów, a minister sprawiedliwości zapewnił, że wszyscy jego koledzy są absolutnie niewinni.

A przecież powinno być zupełnie inaczej. Korupcja „mandatowa” jest tylko drobnym przestępstwem, nie wartym uwagi mediów, gdy korupcja rządowa jest zbrodnią, która winna znaleźć się w centrum uwagi całego społeczeństwa i zasługuje na szczególnie surową karę. Korupcja ludzi władzy, członków rządu, parlamentarzystów, szefów partii politycznych jest bardzo groźna dla fundamentalnych interesów państwa nie tylko dlatego, że naraża nas na wielkie straty finansowe. Korupcja ludzi władzy jest zagrożeniem największym dlatego, że wzmacnia mafię, jako raka zżerającego najwrażliwszą tkankę państwową, umożliwia tworzenie się w strukturach państwa zdradzieckiej V kolumny, opanowanej i dysponowanej zza granicy.

Urzędnicy Ministerstwa Skarbu nazywają premiera Tuska „szefem szefów”. To język mafii. Czy ten język nie opiera się na prawdzie? Żeby tak stwierdzić, trzeba by zaprzeczyć, że funkcjonariusze państwowi nazywani przez przestępców „Zbychem”, „Mirem” czy „Grzesiem” nie byli znajomymi tych przestępców, nie odwiedzali się i nie podejmowali wobec siebie żadnych zobowiązań. Jeżeli ci ludzie się znali, pomagali sobie nawzajem i wspólnie realizowali działania ustawodawcze, to byłby to właśnie klasyczny przypadek mafijności.

W warunkach polskich wszelka przestępczość zorganizowana, a już najbardziej korupcja wśród elit władzy, musi być uznawana za podstawowe i największe zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, poza wybuchem wojny. Jest tak dlatego, że polska przestępczość zorganizowana wywodzi się z komunistycznych służb specjalnych, będących lokalnym oddziałem służb sowieckich, a następnie rosyjskich. Korupcja tego rodzaju, nawet wówczas, gdy bezpośrednio służy interesom innych państw, musi być traktowana równie poważnie, ponieważ może być budowana i ukrywana „pod obcą flagą”, a poza wszystkim urzędnicy i politycy sprzedajni stają się niewolnikami całego światowego rynku służb specjalnych, a w polskich warunkach oznacza to możliwość odkupiena tych „walorów” przez dominujące służby rosyjskie.

Tam, gdzie istnieje uzasadnione podejrzenie, że wysoki urzędnik państwowy, parlamentarzysta czy polityk jest uwikłany w korupcję, jego wina nie może być mierzona zwykłymi przepisami. Oczywistością jest, że inna jest odpowiedzialność za złamanie prawa w przypadku zwykłego człowieka, a inna w przypadku funkcjonariusza wymiaru sprawiedliwości. Jeszcze większa różnica dzieli korupcję „codzienną” od korupcji politycznej, rządowej i parlamentarnej. Na szczytach władzy korupcja musi być traktowana równoważnie do największych zbrodni, takich jak szpiegostwo, czyli jako zdrada.

Czy państwo polskie powinno zastosować te szczególne środki ochrony w przypadku afery hazardowej? Tak, koniecznie. Nie tylko dlatego, że „Miro” jest najbliższym przyjacielem premiera Tuska, kasjerem znającym wszystkie najgłębsze tajemnice KLD i PO, ale jeszcze bardziej dlatego, że Tusk oraz wielu innych czołowych polityków PO weszli w bardzo bliskie związki z agenturą WSW/WSI, która była podporządkowana sowiecko-rosyjskim służbom specjalnym. Istnieje niebezpieczeństwo, że tak jak Borys Jelcyn, posiadał dzięki archiwum KGB, potwierdzone przez Wasilija Mitrochina, narzędzia oddziaływania na Lecha Wałęsę, tak Władimir Putin i każdy inny przywódca, a nawet przedsiębiorca rosyjski i z Rosjanami zaprzyjaźniony, może posiadać narzędzia oddziaływania na część obecnego kierownictwa państwa polskiego. "

Krzysztof Wyszkowski


Ostatnio zmieniony przez Witja dnia Wto Lis 10, 2009 6:47 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 1:49 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Paź 31, 2009 7:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Korupcja ludzi władzy jest zagrożeniem największym dlatego, że wzmacnia mafię, jako raka zżerającego najwrażliwszą tkankę państwową, umożliwia tworzenie się w strukturach państwa zdradzieckiej V kolumny, opanowanej i dysponowanej zza grani
W świetle tego można się zapytać jak to się dzieje, że rząd Tuska może dofinansowuje z kasy państwowej niemieckiego Opla, a nie może nic zrobić w sprawie polskich stoczni, czy innych polskich firm, choćby i prywatnych.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Sob Paź 31, 2009 10:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z powodów o których pisze Krzysztof Wyszkowski, powinniśmy być w tej chwili szczególnie uczuleni, na zapowiadane przez ekipę Tuska decyzje gospodarcze, w postaci planowanych zmian struktury własności w strategicznych gałęziach naszej gospodarki, takich jak energetyka, wydobycie i przerób miedzi, czy przemysł obronny. I to nie tylko w kontekście zmian jako samego procesu, ale zainteresowania trzeba ukierunkować na to, jakie mogą być w wyniku tych zmian, możliwości oddziaływania na te strategiczne dziedziny z zewnątrz, a sygnały jeżeli chodzi o energetykę są niepokojące. Tego typu działania obliczone są na lata, a efekty ekonomiczne, bywa że są tylko dodatkiem do politycznych korzyści, uzyskiwanych przez uczestników tej gry. Te procesy też mają swoich "Mirów", "Zbychów", czy "Grzesiów", tylko może nieco inteligentniejszych, a tym samym bardziej niebezpiecznych od tych, o których było głośno ostatnio.











Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Wto Lis 10, 2009 6:47 am    Temat postu: Marek Nowakowski; Stan polskiego ducha Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/9133,390012_Nowakowski__Stan_polskiego_ducha.html

"Stan polskiego ducha
Marek Nowakowski 10-11-2009, ostatnia aktualizacja 10-11-2009 00:51

Władza toleruje skorumpowanych urzędników, działaczy partyjnych, aferzystów w gospodarce, surowo jedynie karząc małych, nieudanych kombinatorów – twierdzi znany pisarz

(...)

Zdawało się, że z tej erupcji narodzi się nowa państwowość. Nasza, wspólna. Polskę po tylu latach niewoli czekała wielka praca od fundamentów. Ludzie gotowi byli do wielu wyrzeczeń. Wierzyli w cud. Ale zamiast prostej drogi zaczęły się meandry, toczyły się zawiłe gry kompromisów, układów, lawirowanie i elokwentna żonglerka słowem coraz bardziej pokrętnym, kryjącym inne treści.

Niby coś się zaczęło, ale nie tak miało być. Wysoka temperatura spadała. Wielu wartościowych, szlachetnych ludzi, którzy działali z oddaniem w latach solidarnościowego zrywu, zniechęciło się; odeszli lub zepchnięto ich na margines. Nie znaleźli wspólnego języka z tymi, którzy brali ster władzy w swoje ręce. Uważali, że rozpoczęła się wyprzedaż niedawnych ideałów, dominować zaczęły osobiste ambicje i płaski materializm. Zatracano istotę spawy, której mieliśmy służyć.

Zaznaczyć trzeba, jak łatwo można zmarnować to, co miało być najcenniejsze. Nowo narodzonej II Rzeczypospolitej zaczęło brakować skrzydeł. Ledwie się rozpościerały i już zostały zwinięte.

Przywołam osobę wieloletniego znajomego, tzw. prywaciarza w PRL, potomka solidnej kupieckiej rodziny zrujnowanej po wojnie, który osiągnął mistrzostwo w wykorzystywaniu szczelin gospodarki znacjonalizowanej. Był bohaterem pomysłowych afer, opłacał swą przedsiębiorczość latami więzienia i uchodził za osobowy wzorzec bojów z komuną w ekonomice. W czasie „Solidarności” czysty, potężny wicher wolności, który się zerwał, jego również poruszył i wedle swoich zdolności próbował się włączyć w proces przemian. Uczciwie, zaznaczam! Spotkałem go po kilku latach i zadałem zwyczajowe pytanie: co słychać, co robisz?

Odpowiedź: Co mogę robić? Żyję z lewizny. Lewizna kwitnie, naiwny przyjacielu, dawni kolesie czynni w branży. A ci nowi tylko o szmalu myślą, dorabiają się, golasy! Lepiej niż dawniej – skwitował. – Mniej ryzyka.

Nie uzdrowiono życia społecznego. Wręcz przeciwnie. Korzystano z deprawujących wzorców przeszłości. Wysokie tony retoryki państwowotwórczej i patriotycznej to często efektowna kotara osłaniająca scenę ciemnych interesów, pole działania dla współczesnych konkwistadorów, bezwzględnych i cynicznych, nieobarczonych żadnymi rozterkami. I tak wyłaniająca się z brudnej piany warstwa uprzywilejowanych kapitalistów wspomagana przez polityków różnego autoramentu pogrążyła się w namiętnym wyścigu do władzy i pieniędzy. Stworzyła aspołeczny kodeks zachowań pozbawiony wszelkich hamulców. W drodze selekcji negatywnej skupiła pewną część społeczeństwa.

Tacy to ludzie stawali się czołówką przemian w Polsce. Karłowata, obdarzona sprytem i zdolnościami do intryganckiej gry klasa polityków jest tego rozpoznania koronnym dowodem. Uderza podobieństwo do nomenklatury z PRL. Dlaczego tak niewydolna jest władza sądownicza w Polsce? Dlaczego tak często organa ścigania kompromitują się nieudolnością, często jakby celową? Dlaczego takie chrome jest prawo? Dlaczego tak dusi i upokarza nas biurokracja?

Bo brakuje scalającej idei państwa. Nie ma spoiwa łączącego wszystkich Polaków bez względu na poglądy, wiarę i inne różnice. Nie ma rzetelnej, pozbawionej uwikłań w partyjne zależności kontroli. Zabrakło jednoczącej siły sprawczej. Nasze państwo to arena nieustających igrzysk prowadzonych przez zwalczające się partie, partyjki, w których liczy się jedynie zdobycie władzy, wygrana w wyborach i podział łupów.

Gospodarka wolnorynkowa bez żadnej etyki zamienia się w bezwzględną walkę drapieżników kosztem biedniejącej, pozbawionej szans poprawy bytu tej części społeczeństwa, która nie potrafiła się znaleźć w nowej rzeczywistości. Pokojowa rewolucja 1989 roku, niosąc tyle nadziei, spowodowała zgniły kompromis dawnej z obcego nadania wyrosłej nomenklatury z nową elitą, co poskutkowało totalną obniżką obudzonej na krótko duchowości narodu.

Nowo powstałe elity to w dużej mierze Dół. Taka władza toleruje skorumpowanych urzędników, działaczy partyjnych, aferzystów w gospodarce, surowo jedynie karząc małych, nieudanych kombinatorów na małą skalę. Zapanowało niepisane przyzwolenie na egoistyczne urządzanie sobie życia bez żadnych moralnych barier i bez względu na szkody, jakie to przynosi wspólnocie. Ten chory model konsumpcyjny, niby wolnorynkowej wolności dusi, truje i odczłowiecza.

W tym stanie rzeczy skutecznym sojusznikiem w ogłupianiu społeczeństwa są mass media. Skomercjalizowane lub upartyjnione proponują styl życia płaskiego, bezdusznego, pozbawionego wyższych aspiracji, gdzie kreuje się na narodowych Stańczyków plejadę nędznych kabareciarzy w typie Palikota. Cały czas medialny obszar wpływów podlega zażartej walce partyjnej i zanikł w ogóle jakikolwiek inny cel. Młode pokolenie pogrąża się w bezmyślności i zagubieniu.

Mętne głowy „charyzmatyków” w rodzaju Owsiaka i medytatorów hinduistycznych dopełniają miary. Chaos idei, relatywizm, apoteoza sukcesu, bogactwa, miraż łatwego życia bez rozterek sumienia – oto wizja proponowanej przyszłości. Coraz to odzywa się tęsknota za uskrzydlonym życiem. Chłopcy na Polu Mokotowskim pieczętują szlak rowerzystów i deskorolek napisem: „Polskiej rewolucji czas nastał!”. Nie wiadomo, o jaką rewolucję im chodzi. Czegoś innego szukają. Przeciw czemuś protestują.

Jako barometrem kształtujących się postaw i zachowań posłużę się znów bohaterem afer gospodarczych w PRL, który w czasie wybuchu „Solidarności” znalazł się w rozterce. Otóż za rządów PiS miewał kłopoty prawno-więzienne, narzekał na aparat policyjny, prokuratorski.

– Nie chcą brać do łapy. Stwardnieli. Boją się.

Spotkałem go ostatnio. Wyszedł za kaucją z dłuższej odsiadki w śledztwie.

Powiedział: – Nie jest źle. Wróciło do normy. A co z etosem „Solidarności”, jej mitem? Wszystko zrobiono, żeby tę najcenniejszą wartość rozbić, poszarpać, wykorzystać koniunkturalnie, kupczyć nią i frymarczyć. Wtrącono w niebyt niektórych jej przywódców, żeby wydźwignąć innych.

Stworzono monumentalny wizerunek jedynego wodza, wymazując z pamięci społeczeństwa jego małość, słabości, zaprzaństwo i prostactwo. Postawiono go na cokole niczym petersburskiego Jeźdźca Miedzianego. To jeszcze bardziej rozbiło społeczeństwo. Dla wielu stało się jasne, że czyni się owe zabiegi na rzecz jednego ugrupowania przeciw drugiemu. W obecnie panującym stylu medialnym, w którym autorytetem może zostać każdy Nikt, umiejętnie wykreowany przez wpływową grupę nacisku, zalewa nas potok dyskusji, polemik, debat pełnych wzajemnych pomówień i oskarżeń, demagogicznego pustosłowia.

PiS przegrane w walce wyborczej z PO dało się wciągnąć w tę pułapkę. Przyjęło reguły gry przeciwnika i w ten sposób stało się podobne. Nie tworzy żadnej nowej jakości.

Dziennikarze dzielnie tym igrzyskom sekundują, odkrywając prawie co dzień sensację polityczną, zresztą w większości sympatyzują z Platformą, co znacznie podważa ich wiarygodność. Następuje zatrata celów nadrzędnych. Wyłania się obraz społeczeństwa ogołoconego z wyższych aspiracji, cynicznego i bezideowego. (...) "

Więcej:
http://www.rp.pl/artykul/9133,390012_Nowakowski__Stan_polskiego_ducha.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 1:49 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Wto Lis 10, 2009 9:32 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trudno się z jednej strony nie zgodzić z Autorem, który pisze:
Cytat:
PiS przegrane w walce wyborczej z PO dało się wciągnąć w tę pułapkę. Przyjęło reguły gry przeciwnika i w ten sposób stało się podobne. Nie tworzy żadnej nowej jakości.
a z drugiej strony nie zdziwić, że PiS jakby chciał wierzyć w zbawienność rad udzielanych mu przez PO z 'salonem', bo próbuje z nich korzystać, kreując się tym samym na jakąś mniej udaną PO. To zaś, że:
Cytat:
Dziennikarze dzielnie tym igrzyskom sekundują, odkrywając prawie co dzień sensację polityczną, zresztą w większości sympatyzują z Platformą, co znacznie podważa ich wiarygodność. Następuje zatrata celów nadrzędnych. Wyłania się obraz społeczeństwa ogołoconego z wyższych aspiracji, cynicznego i bezideowego. (...) "
jest wynikiem tego, że dziennikarze wiedzą skąd im nogi wyrastają i że płaci się im nie za poglądy, a za przekazywane treści, więc ich mimikra wynika w znacznej mierze stąd iż starają się przypodobać swoim chlebodawcom. I to jeszcze potęguje wyłanianie się obrazu 'społeczeństwa ogołoconego z wyższych aspiracji, cynicznego i bezideowego' i kreowanie takich postaw jako obowiązującego standardu - nie schamiejesz, nie pożyjesz.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group