" /> Dyskusje ogólne :: IPN broni się przed planami rządu
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

IPN broni się przed planami rządu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Czw Lis 12, 2009 8:39 pm    Temat postu: IPN broni się przed planami rządu Odpowiedz z cytatem

http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/184082,ipn-broni-sie-przed-planami-rzadu,id,t.html

IPN broni się przed planami rządu

2009-11-10

Dzisiaj prezes Janusz Kurtyka ma przedstawić stanowisko Instytutu Pamięci Narodowej na temat nowelizacji ustawy o działalności Instytutu, jaki przygotowuje Platforma. Będzie to wypadkowa opinii, jakie przesłali mu członkowie Kolegium IPN.

A te, jak wynika z rozmów przeprowadzonych przez dziennik "Polska", są niepochlebne dla noweli. Wytykają projektowi nie tylko to, że zmierza do osłabienia niezależności Instytutu, ale też błędy merytoryczne i prawne.

Rezydent KGB rządzi
Duże wątpliwości budzi choćby to, co ma się znajdować w kompetencjach IPN. Jak mówi Andrzej Gwiazda, legendarny działacz podziemia solidarnościowego, a dziś członek kolegium IPN, z ustawy został bowiem wykreślony zapis mówiący o tym, że w zakresie zainteresowań Instytutu, oprócz organów bezpieczeństwa komunistycznej Polski, znajdują się także instytucje cywilne i wojskowe państw obcych o podobnych zadaniach.

Oznacza to, że IPN nie będzie miał prawa gromadzić, a nawet archiwizować dokumentów dotyczących działalności takich organizacji jak Stasi, KGB, Gestapo, NKWD czy Securitate - jeśli te nie dotyczą zbrodni wojennych czy przeciwko ludzkości. Przy takim ustawieniu prawa Instytut nie mógłby np. badać okresu stalinowskiego po II wojnie światowej, kiedy oficerowie KGB wprowadzali komunizm na ziemiach polskich i do każdej instytucji wsadzali swoich ludzi.

- Pominięcie obcych służb może skutkować także tym, że np. dawny rezydent KGB w Polsce mógłby zostać prezesem Instytutu i nikt nie miałby prawa mu nic zarzucić. A na pytanie lustracyjne "czy współpracował pan", mógłby legalnie odpowiedzieć, że to go nie dotyczy - mówi ironicznie Gwiazda.
Jego zdaniem jedynym pozytywnym punktem w nowelizacji jest pomysł udostępnienia ofiarom prześladowań z czasów komunistycznych danych osobowych prześladowców.

W praktyce miało by to wyglądać w ten sposób, że jeśli osoba, na temat której Służba Bezpieczeństwa gromadziła dane, poprosi o dostęp do swoich teczek, powinna dostać do wglądu oryginały dokumentów wraz z rozszyfrowanymi pseudonimami funkcjonariuszy SB i ich współpracowników.

Ale i ten punkt zawiera pewien haczyk, na co zwraca uwagę szef Kolegium IPN, prof. Andrzej Chojnowski. - To szlachetny zamysł, lecz trudny, wręcz niemożliwy do zrealizowania - zauważa.
Wymaga bowiem długotrwałej, żmudnej kwerendy, która i tak może przynieść mizerne skutki. Na pewno nie przyśpieszy to dostępu do teczek, a w dodatku zrzuci cały ciężar lustracji na pracowników archiwum, niekoniecznie mających na to czas i odpowiednie przygotowanie.

Problematyczny jest także zapis mówiący o tym, że ofiary miałyby dostawać do wglądu oryginały dokumentów - często sporządzane na marnej jakości papierze, które w łatwy sposób mogą ulec zniszczeniu. Dziś, kiedy digitalizacja danych nie jest żadnym problemem, lepiej byłoby pójść właśnie w tę stronę.

Kat równy ofierze
Gorzej z zakrywaniem tzw. danych wrażliwych (mówiących o stanie zdrowia czy preferencjach seksualnych) na oryginałach. Wątpliwości budzi nie tylko ogrom związanej z tym pracy (co znów wiązałoby się z opóźnieniem dostępu do danych), ale i kwestia techniczna: zaklejać je, zamazywać czarnym pisakiem, niszcząc przy okazji dokument? A może, jak mówi poseł Arkadiusz Rybicki z PO, obowiązek zachowania tajemnicy złożyć na barki osób, które dostaną dokumenty do wglądu .

Największe jednak emocje budzi fakt, że nowelizacja ustawy o IPN znosi różnice w dostępie do teczek osób, które były prześladowane, i tych, które prześladowały. - Zwiększa dostęp do dokumentów dla kapusi i oprawców z SB - burzy się Andrzej Gwiazda. Wcześniej IPN mógł odmówić wglądu do dokumentów, które sami wytworzyli, osobom będącym pracownikami i współpracownikami SB.

Równy dostęp do danych jest rzeczą ważną z punktu widzenia równego traktowania obywateli przez prawo. Jednak w jakiś sposób obraża poczucie sprawiedliwości społecznej oraz odejmuje działalności IPN element oceny komunistycznych czasów.

Może także, co podkreślają historycy, spowodować, że spraw-cy represji będą w bardziej komfortowej sytuacji niż ich ofiary. Można sobie wyobrazić bowiem, że jeśli dla pokrzywdzonych i pracowników archiwum pseudonimy esbeków będą trudną do odkrycia zagadką, to oni sami świetnie będą się orientować, który pseudonim należy do kogo.

I będą mieli czas, aby się przygotować do ewentualnych spraw sądowych, jakie mogą zechcieć wytoczyć im ich ofiary. Albo wręcz sami zaatakować.

Kolejna kwestia to brak w ustawie definicji dokumentu - co może wywołać kwestionowanie procesowej wartości takich zapisów jak donosy tajnych współpracowników czy zdjęcia. - Zmiany ustawy o IPN idą nie tylko w kierunku jego osłabienia, ale wręcz sparaliżowania pracy - ocenia Andrzej Gwiazda.

Prawda i tak zwycięży
I jeszcze jedna, ciekawa kwestia - personalna. Ustawa daje przywileje w wyłanianiu członków 9-osobowej Rady IPN (ma zastąpić 11-osobowe Kolegium) historykom ze środowiska akade- mickiego, które dało się poznać jako niechętne lustracji i Instytutowi w ogóle. Tymczasem wyłonieni przez nie kandydaci nie podlegają sprawdzeniu, czy czasem nie współpracowali z SB, na żadnym etapie wyboru, a dopiero, kiedy zostaną wybrani.

To grozi skandalem. Prof. Chojnowski nie ma wątpliwości, że to już koniec drapieżnego IPN w dawnym kształcie - co jest zresztą zgodne z nastrojami społeczeństwa i dużej grupy polityków, którzy nie życzą sobie drążenia i oceny czasów komuny. - Czy będzie IPN czy nie, historycy nadal będą pracować. I nikt nie jest w stanie zabronić im odkrywania prawdy - mówi.

Mira Suchodolska

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 3:23 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Pią Lis 13, 2009 7:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/15,391346_Kurtyka_przeciwny_reformie_IPN_.html

"Kurtyka przeciwny reformie IPN
Cezary Gmyz 13-11-2009, ostatnia aktualizacja 13-11-2009 05:31

Łatwość odwołania szefa, brak lustracji członów rady – „Rz” dotarła do opinii Instytutu o projekcie Platformy

Prezes IPN Janusz Kurtyka w miniony poniedziałek wysłał do Klubu PO opinię przygotowaną po konsultacjach z kolegium Instytutu oraz prawnikami. „Rz” dotarła do jej treści.

Opinia Instytutu nie pozostawia suchej nitki na pomysłach Platformy.

Jednym z najcięższych postawionych w niej zarzutów jest próba uzależnienia prezesa Instytutu od aktualnie rządzącej większości sejmowej. Obecnie, by odwołać prezesa IPN w trakcie jego kadencji, potrzebna jest większość 3/5 posłów. Nowelizacja zakłada, że odwołanie szefa Instytutu będzie można przeprowadzić zwykłą większością głosów, jaką dysponuje koalicja rządząca. „Łatwość odwołania prezesa Instytutu Pamięci może stwarzać pole do sporów wokół Instytutu Pamięci i do ingerowania w jego działalność” – czytamy w opinii.

IPN zwraca też uwagę, że nowelizacja ustawy stawia przed Instytutem nierealne wymagania, które mogą stać się pretekstem do zdymisjonowania szefa tej instytucji. Chodzi o wymóg opublikowania w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie ustawy szczegółowego inwentarza zawierającego opis zawartości archiwum IPN. Podobnych inwentarzy nie ma większość archiwów państwowych działających od dziesięcioleci. „Wykonanie tego obowiązku w ww. terminie wydaje się niemożliwe, jego niewykonanie zaś może skutkować odwołaniem prezesa Instytutu Pamięci” – wytyka Instytut.

Zastrzeżenia budzi też inny pretekst do odwołania szefa IPN – nieprzyjęcie przez Radę Instytutu jego sprawozdania. Projekt nie precyzuje bowiem, jakie mogą być przesłanki do odrzucenia sprawozdania.

IPN nie podoba się propozycja zastąpienia obecnego kolegium nową radą, a zwłaszcza sposób doboru jej członków. Według nowelizacji w skład rady mogłyby wejść osoby posiadające co najmniej stopień naukowy doktora (jej członkiem nie mógłby być np. obecny członek kolegium Andrzej Gwiazda). „Tak określone przesłanki mogą budzić wątpliwości natury konstytucyjnej z uwagi na nadmierne ograniczenia w dostępie do funkcji publicznych” – czytamy w opinii IPN.

Instytut zauważa, że członków rady w pewnych przypadkach będą mogły wybierać ciała polityczne. „W takiej sytuacji cała koncepcja skonstruowania Rady Instytutu Pamięci jako ciała apolitycznego może okazać się fikcją” – pisze Kurtyka.

IPN obawia się też, że w nowych władzach mogliby zasiąść byli tajni współpracownicy służb PRL lub funkcjonariusze SB. Projekt nie zakłada bowiem lustracji członków rad wydziałów uczelni, zgromadzenia elektorów ani kandydatów na członków Rady Instytutu Pamięci.

Według IPN zapis o ujawnianiu od razu osobom poszkodowanym danych osobowych tajnych współpracowników może opóźnić dostęp do informacji. Rzecz w tym, że w większości donosów figurują pseudonimy, nie nazwiska tajnych współpracowników SB. Archiwiści musieliby więc dokonać dodatkowej kwerendy, by ustalić, jakie osoby kryją się za pseudonimami. W dodatku nie zawsze ustalenie tego będzie możliwe.

Co o zarzutach Instytutu sądzą politycy Platformy?

– Prezes IPN twierdzi, że ustawa o Instytucie po dziesięciu latach w ogóle nie wymaga żadnych zmian. Tymczasem każdy widzi, że w wielu obszarach stara ustawa szwankuje i wymaga zmiany – mówi „Rz” Arkadiusz Rybicki, poseł PO.

Choć PO oficjalnie przekazała IPN projekt do zaopiniowania, Rybicki stwierdził, że opinia Instytutu odnosi się do „starej wersji”. – Nie jest to wersja ostateczna. Najnowszy projekt zakłada, że wszystkie informacje zgromadzone w IPN, łącznie z tzw. danymi wrażliwymi, będą jawne – mówi Rybicki.

Za wykorzystanie takich danych mają być odpowiedzialne osoby, którym akta zostaną udostępnione.

Według Rybickiego w przyszłym tygodniu projekt będzie gotowy pod względem legislacyjnym. Kiedy nowelizacja trafi do Sejmu? Jeszcze nie wiadomo. "
Rzeczpospolita

Opinia IPN.pdf

http://grafik.rp.pl/grafika2/400746
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group