" /> Dyskusje ogólne :: WOLNOŚĆ w UNII Europejskiej ?
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

WOLNOŚĆ w UNII Europejskiej ?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sro Lis 18, 2009 7:55 am    Temat postu: WOLNOŚĆ w UNII Europejskiej ? Odpowiedz z cytatem

WOLNOŚĆ w UNII Europejskiej ?
http://www.onet.tv/czy-krzyze-powinny-zniknac-ze-szkol,5701133,5,klip.html#

Znamienne słowa sędziego Olivera Wendell Holmes juniora , w sprawie przestrzegania zasady wolności słowa !

Żadna zasada Konstytucji nie zasługuje bardziej na poszanowanie niż zasada wolności myśli – nie chodzi tu o zapewnienie jej tym, którzy się z nami zgadzają, lecz to, by mogły z niej korzystać osoby, których poglądów nie znosimy.



” Oliver Wendell Holmes junior /sędzia Sądu Najwyższego U.S.A. 1928r./


Komentarz:

Daleki jestem od fanatyzmu religijnego.Żaden fanatyzm nie jest uzasadniony.
Tym bardziej fanatyzm laickości UNii Europejskiej . Idea ta pokazuje, że budowanie nowego kolosa państwowego jakim ma być państwo Stany Zjednoczone Europy opiera się na fundamentach niszczenia wszystkiego
co przypomina chrześcijańskość, fundamenty zdrowej wielopokoleniowej
rodziny.To wszystko jest niczym, wobec państwa w którym religią państwową
powinna być laickość.
Moim zdaniem to współczesne barbarzyństwo cywilizacyjne, tego doświadczamy.To model zniewolenia dokładnie takiego jakie chciał Marks ,Lenin i Stalin oraz ich współcześni protoplaści.Z tą istotną różnicą, że marksizm wschodniosowiecki zabijał fizycznie i ideowo, nie dając złudzenia,
że jest jaki jest. Natomiast współczesny marksizm zachodnioeuropejski, daje
to złudzenie , daje pełne sklepowe wystawy, zasobne sklepy i nowoczesnego bezideowego, zmaterializowanego człowieka, a raczej powierzchownie przypominającą osobę, która kiedyś człowiekiem była.
Wspólczesne niewolnictwo,tania siła robocza, błyskotki
w sklepach. Pieniądz sztuczny, gdzie jego wartość,
wyznaczają biurokraci, a nie wolny rynek. A poza tym, liczy się tylko tu i teraz.
Filozofia babilońska. Każdy sprzeciw będzie karany pogardą, wykluczeniem
i odesłaniem w niebyt materialny.Wzbudzić strach w człowieku,
że jeśli opowie się przeciw bezideowemu państwu, to gorzko tego swojego wyboru pożałuje. Rolling Eyes Ma być obywatelem UNii Europejskiej.
Innego wyboru nie ma. Ma fanatycznie, bezkrytycznie ufać
twórcom świata opartego na modelu człowieka szczęśliwego.
Który swoje szczęście czerpie z tej idei, bo porzucił swój stary
zapleśniały dom, rodzinę i korzenie ideowe. Naród , honor ,
to stek bzdur. Rolling Eyes Lepiej aby zapalił skręta, który będzie
oficjalnie dostępny w kiosku ruchu, na każdym parkingu. Rolling Eyes

Bo "nowoczesny" europejczyk, to fanatyk idei państwa laickiego, bezwyznaniowego.

Dodatek:
Fakty z UE : Lesbijka biskupem
http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt8166.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

W którym jedyną religią to "wyznanie handlowe".
Gdzie pieniądz i dobra doczesne stały się bogiem dla mas.
Kto nie zgadza się na taką koncepcję świata, to jest nienormalny,
brakuje mu piątej klepki. Używaj życia, po trupach, a do celu.
To twój program życiowy.
Wówczas będziesz doceniany, staniesz się idolem rówieśników.
A jeśli do tego publicznie będziesz niszczyć wszystko co
przypomina ideowe korzenie narodowe ! To dostąpisz zaszczytów
będą Ciebie doceniać. Czy aby napewno, niszczenie krzyża, wymazywanie
Chrystusa ze świadomości człowieka współczesnego, to fundament
łączący człowieka z człowiekiem? Nie sądzę, jestem raczej pewny
że to początek końca rodzącego się kolosa na glinianych nogach.
Upadnie on dokładnie z tych samych przyczyn jak upadło
Cesarstwo Rzymskie i późniejsze ślepo zapatrzone
w swoje posłannictwo , naprawiania świata.
Nie sposób utrzymać coś co gnije od środka , choćby
miało piękne opakowanie. Żadna kosmetyka tego procesu
nie zmieni, może go jedynie opóźnić.Rolling Eyes

Uzupełnienie:

Rzymianie nigdy nie stworzyli narodu w sensie wspólnoty etnicznej, opartej na świadomości wspólnoty pochodzenia, kultury i języka. W rosnącej świadomości politycznej Rzymian ośrodkiem skupiającym uczucia patriotyczne było nie plemię, ale miasto – państwo, res publica.Latynowie, po podporządkowaniu się Rzymowi, stanowili część Italii najściślej związaną z państwem rzymskim; mieli prawo osiedlać się w Rzymie i nabywali przez to wszelkie uprawnienia obywateli rzymskich; kolonie latyńskie stanowiły jeden z elementów umacniających władzę Rzymu nad Półwyspem Apenińskim. Patriotyzm rzymski objawiał się m.in. w zainteresowaniu językiem macierzystym.Pozostawiając wszędzie dotychczasowe struktury społeczne i polityczne, Rzym prowadził politykę asymilacyjną, zakładając sieć kolonii wojskowych i umiejętnie szafując coraz bardziej masowym nadawaniem obywatelstwa rzymskiego. Lokalna starszyzna zostawała wszędzie przy władzy, pod warunkiem posłuszeństwa. Procesowi rozszerzania obywatelstwa rzymskiego towarzyszyło coraz częstsze powoływanie notabli z prowincji do senatu i na najwyższe urzędy. Początkową różnorodność ludów, jednostek politycznych na poszczególnych ziemiach uzależnionych przez Rzym zastąpił jednolity system prawno-administracyjny, na którego straży stał aparat biurokratyczny stale rosnący. Dla większości państwo to było czymś odległym i bardzo obojętnym, a nawet wrogim. Państwo w oczach biednych ludzi reprezentowali bezwzględni poborcy podatków, przekupni urzędnicy, państwo stało na straży nierówności społecznej, sankcjonując uzależnianie wolnych od wielkich właścicieli ziemskich, ograniczając swobodę chłopów, rzemieślników. Podwójny ucisk ze strony państwa i możnych stawał się nie do zniesienia. Wybitniejsi cesarze, począwszy do Aureliana (270-275), szukali sposobów pogłębienia związków między państwem a ludnością przez stworzenie państwowej religii, skłaniającej ludność do ofiarności na rzecz wspólnego dobra – res publica. Rzymianie mieli wybuchy nienawiści do Germanów, nie przerodziły się one jednak w trwałe uczucia patriotyczne ani w ofiarność na rzecz zagrożonego państwa. Stosunek najeźdźców germańskich do państwa rzymskiego i jego ludności. Świadomość wspólnot germańskich nie przekraczała zasięgu plemion. Ogólna nazwa „Germanów” została im nadana przez obserwatorów z zewnątrz – Celtów i Rzymian. Organizowane od czasu do czasu większe związku plemion, jak np. państwo Marboda na terenie dzisiejszych Czech u progu naszej ery, okazywały się nietrwałe, podobnie jak stworzone w IV wieku „państwo” Gotów nad Morzem Czarnym – luźny związek wielu różnojęzycznych ludów rozbitych przez Hunów. Germańscy sąsiedzi Imperium Romanum nie tylko toczyli z nim walki, ale pozostawali z nim w stałych kontaktach politycznych i handlowych; całe plemiona wstępowały na służbę Rzymu, atakując dla celów politycznych swoich germańskich pobratymców. Służba wojskowa umożliwiała zdobycie obywatelstwa rzymskiego oraz awans. Tą drogą już w IV wieku oficerowie pochodzenia germańskiego, jak Frank Arbogast czy Wandal Stylichon, dochodzili do najwyższych stanowisk w państwie. O ile Rzymianie chętnie przyjmowali Germanów jako żołnierzy i osadników, o tyle przez długi czas unikali zezwalania na osiedlanie się całych plemion na terytorium Cesarstwa. Plemię stanowiło zwartą, autonomiczną jednostkę polityczną i wydzielony mu obszar wymykał się spod kompetencji administracji rzymskiej. Pojedynczy Germanowie szybciej się asymilowali. W 357 roku cesarz Julian Apostata został zmuszony zezwolić Frankom Salickim na osiedlenie się w Toksandrii, w granicach Imperium. Frankowie zachowywali się lojalnie wobec Cesarstwa, choć nie ulegli romanizacji. Napór Hunów na ludy zamieszkujące poprzednio tereny europejskiego Barbaricum doprowadził do coraz większego napływu Germanów do granic Imperium. Skutki osadzenia Wizygotów w Mezji (376) przez cesarza Walensa – po dwóch latach przygarnięci przez cesarza „sprzymierzeńcy” zniszczyli go wraz z całą armią pod Adrianopolem. Teodozjusz Wielki (378-395) opanował sytuację, ale w 382 roku musiał się pogodzić z obecnością zorganizowanych Gotów w Mezji i Panonii.Poza nielicznymi wyjątkami, wodzowie germańscy nie mieli zamiaru niszczyć Imperium Rzymskiego ani tworzyć suwerennych państw na jego gruzach. Imperium w ich pojęciu istniało zawsze i było niezniszczalne. Żaden z królów germańskich nie poszedł dalej w swej służbie „imieniu rzymskiemu” niż król Ostrogotów Teodoryk, który z ramienia cesarzy wschodniorzymskich jako patrycjusz i magister militum zlikwidował panowanie samozwańczego władcy Italii Odoakra i poświęcił swe rządy (488-526) przywróceniu „pokoju rzymskiego” na terenie Italii, Dalmacji i Noricum. Zadbał o zachowanie indywidualności Ostrogotów, których osadzono w północnej Italii i powierzono im obronę kraju.


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 7:45 pm, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 9:15 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sro Lis 18, 2009 10:44 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Raport o stanie świata

Władimir Bukowski , Wtorek, 27 lutego 2007

Wydanie specjalne Raportu o stanie świata - spotkanie z Władimirem Bukowskim, rosyjskim dysydentem, publicystą i aktywistą praw człowieka, który spędził 12 lat w radzieckich więzieniach.

Posłuchaj (11,83 MB)
Zapis rozmowy:

http://www.polskieradio.pl/trojka/raport/artykul2796_wladimir_bukowski.html

Dariusz Rosiak: Wita państwa Dariusz Rosiak. O takich ludziach, jak mój dzisiejszy rozmówca mówi się bohater, świadek historii, człowiek niezłomny... Był jednym z pierwszych organizatorów opozycji w Związku Radzieckim; spędził dwanaście lat w sowieckich więzieniach i szpitalach psychiatrycznych. W siedemdziesiątym szóstym roku zwolniony i deportowany na Zachód w ramach wymiany za sekretarza Komunistycznej Partii Chile Luisa Corvalána. Od tego czasu mieszka w Wielkiej Brytanii, autor wielu książek, również publikowanych w Polsce, takich jak "I powraca wiatr", "Pacyfiści kontra pokój", "Moskiewski proces", "Listy rosyjskiego podróżnika" "Unia Sowiecka czy Związek Europejski"

Jestem zaszczycony, że mogę powitać w studio radiowej "trójki" pana Władimira Bukowskiego. Dzień dobry. Witamy również Piotra Pastuszko, który będzie tłumaczył ten wywiad.
Spędził pan całą drugą część swojego życia na tłumaczeniu ludziom na Zachodzie, że komunizm był ustrojem zbrodniczym. Czy uważa pan, ze siedemnaście lat po upadku komunizmu, to ciągle ma sens?

Władimir Bukowski: Trudno establishmentowi przyjąć ten fakt do wiadomości, ale w coraz mniejszym stopniu jest dyskutowany fakt, że system komunistyczny był przestępczy. Zwłaszcza establishment, zwłaszcza władze - które kiedyś były tak blisko związane ze Związkiem Sowieckim - z trudem przyjmują ten fakt do wiadomości, jest to dla nich bolesne.

Dariusz Rosiak: Wyraźnie widać, że na Zachodzie istnieje nierównoznaczne potępienie dwóch zbrodniczych ustrojów, dwóch ustrojów, które zdominowały dwudziesty wiek - faszyzm i komunizm. Z czego to, pana zdaniem, wynika?

Władimir Bukowski: Już Komintern pod Stalinem ustanowił, że faszyzm to niejako produkt prawej strony sceny politycznej, a komunizm jest produktem lewej strony i to się utarło. Ale tak naprawdę - między tymi systemami nie było żadnej różnicy - oba były socjalistyczne.

Dariusz Rosiak: Jest pan zdecydowanym krytykiem Unii Europejskiej. Z czego wynika ta krytyka?

Władimir Bukowski: Mało jest znany fakt, że idea europejskiego superpaństwa zrodziła sie tak naprawdę wśród europejskiej lewicy, a wspierana była przez Gorbaczowa, który to w roku dziewięćdziesiątym ósmym ogłosił pomysł na wspólny europejski dom, jak państwo może pamiętacie. Natomiast rzeczywistość jest tego rodzaju, że chodzi o w tym wszystkim o to, aby zachować socjalizm, który już w połowie lat osiemdziesiątych zaczął pękać, zaczął się rozpadać. Trzeba było zatem coś wymyślić, aby ocalić ideę socjalistyczną i w ten sposób się to rozwinęło.

Dariusz Rosiak: No, ale idea zjednoczonej Europy tak naprawdę pojawiła się w połowie lat pięćdziesiątych i była tworzona nie przez komunistów, tylko przez chadeków, przez chrześcijan, przez Konrada Adenauera, przez wielkich francuskich myślicieli zjednoczonej Europy. Czy pan Gorbaczowa i jego pomysł stawia w tej samej lidze?

Władimir Bukowski: Idea zjednoczonej Europy ma bardzo głębokie korzenie - już Juliusz Cezar, później Karol Wielki o tym myśleli; a później Napoleon, później Hitler próbowali zrealizować tę ideę na swój sposób. Ale to, co zrodziło się w latach pięćdziesiątych, to nie była idea jednorodnego państwa, tylko organizmu o wspólnym otwartym rynku. Dopiero w połowie lat osiemdziesiątych lewica, która poprzednio była przeciwko temu pomysłowi, nagle zaczęła sie za nim opowiadać, ponieważ dostrzegła szansę, że może ten pomysł na zjednoczone państwo być pomysłem na realizację idei socjalizmu.

Dariusz Rosiak: W krajach takich jak Polska i również w innych krajach Europy Wschodniej i Środkowej, Unia Europejska traktowana jest jako wielka szansa rozwoju, jako instytucja, która nas wspomaga, która daje nam możliwość skoku cywilizacyjnego. Czy uważa pan, że Polacy się mylą, traktując unię w ten sposób?

Władimir Bukowski: Owszem, i Polacy, i Czesi, i Rumuni, i inni - mylą się, jeśli chodzi o Unię Europejską. Przed referendum w Polsce przybyłem tutaj i spędziłem kilka miesięcy, próbując przekonać Polaków, że to dołączenie do Unii Europejskiej to nie jest dobry pomysł. Owszem, wydaje się, że są pewne korzyści, ponieważ są dysproporcje pomiędzy poziomem rozwoju zachodu a wschodu Europy, ale ten okres dołączania cywilizacyjnego do poziomu ekonomii zachodniej jest stosunkowo krótki. Później natomiast, kiedy poziomy się wyrównują, okazuje się, że członkostwo w Unii jest obciążeniem dla krajów. Trzeba pamiętać, że osiemdziesiąt tysięcy stron przepisów musi być przyjęte przez nowe kraje członkowskie i dla gospodarki te drobiazgowe przepisy, to przeregulowanie, biurokracja, brak demokracji - stanowi ogromne obciążenie.

Dariusz Rosiak: Zapewne ma pan do pewnego stopnia rację, ale część z tych przepisów, przynajmniej część z tych przepisów służy obywatelom. Jest tak, że teraz każdy polski obywatel na przykład może procesować się - dzięki instytucjom europejskim - z własnym państwem, może występować przeciwko prawu, które uważa za niedobre w swoim kraju.

Władimir Bukowski: Ale pamiętajmy, że Europejski Trybunał Praw Człowieka, do którego zapewne pan nawiązuje, powstał na bazie Rady Europy, instytucji, która nie ma nic wspólnego z Unią Europejską. Jeśli tylko kraj zostaje członkiem Rady Europy wówczas można pozwać swoje państwo do tego właśnie Trybunału i można było to robić zanim nawet Polska przystąpiła do Unii Europejskiej.

Dariusz Rosiak: Rozumiem, że nie widzi pan specjalnie argumentów za tym, żeby kraj taki jak Polska należał do Unii Europejskiej?

Władimir Bukowski: Wydaje mi się, że Polska ma wiele do stracenia, a mało do zyskania. Jeśli popatrzymy na równowagę plusów i minusów, to wychodzi to wszystko na niekorzyść. Na razie nie widać tego wyraźnie, ale z czasem, kiedy wszystkie przepisy unijne będą wdrożone w Polsce okaże się, jak wielkim są obciążeniem; a więc kiedy trzeba będzie przestrzegać poprawności politycznej, kiedy pojawią się migranci z Trzeciego Świata, kiedy trzeba będzie wdrażać wspólna politykę rolną - pod której parasolem rolnikom płaci się za to, żeby nie produkowali żywności, kiedy pojawią się normy uniemożliwiające eksportowanie na przykład... nie wiem... polskiego boczku, ponieważ okaże się, że nie spełnia norm unijnych. Będzie to skutkowało upadkiem całych sektorów gospodarki.

Dariusz Rosiak: Jaka jest strategia Władimira Putina wobec Europy?

Władimir Bukowski: Starają się Rosjanie pod przewodnictwem Putina wykorzystać uzależnienie Europy od źródeł energii, a więc gazu, ropy naftowej i robią to w coraz większym stopniu. Wykorzystują energię jako broń polityczną, dla uzyskania politycznej przewagi i okazuje się, że odnoszą tym działaniem sukcesy. Są kraje takie jak Rumunia, gdzie ta zależność wzrasta w coraz większym stopniu; prawie cała energetyka rumuńska uzależniona jest od dostaw rosyjskich, a więc Rosja pod przewodnictwem Putina coraz bardziej ściska kraje, które należą do tak zwanej - tradycyjnie rozumianej - "bliskiej zagranicy".

Dariusz Rosiak: Co jest na końcu tej drogi, to znaczy czy Putin ma jakiś strategiczny cel? Nie wiem - czy chce odbudować imperium, albo chce zaistnieć w jakiejś innej roli w Europie i na świecie?

Władimir Bukowski: Starają się - ci, którzy rządzą obecnie Rosją - odtworzyć imperium, to jest jasne. Oczywiście nie odtworzą go w tym samym stopniu, w jakim kiedyś funkcjonowało i mają tego świadomość, ale chcą aby Rosja ponownie była supermocarstwem. To jest dla tej grupy, dla tego kryminalnego gangu tych byłych oficerów KGB niezwykle istotne. To są ludzie z głęboko zakorzenionym kompleksem niższości, którzy zawsze wietrzyli spiski przeciwko Rosji, zawsze ktoś według nich spiskował, a to CIA, a to syjoniści. Ale to było skazane na klęskę, tym niemniej usiłują teraz tej klęsce jakoś zaradzić i odtworzyć to, co było - ich zdaniem - kiedyś wielkością Rosji.

Dariusz Rosiak: Czy pana zdaniem Europa podjęła właściwą strategię działania z Rosją? Wygląda na to, że Europa tak naprawdę niewiele może niewiele zrobić, jeśli chodzi o Putina, bo jest bardzo zależna właśnie od strony źródeł energii od Rosji. Czy Europa ma tutaj jakiś margines ruchu w ogóle?

Władimir Bukowski: Nie ma żadnej polityki unijnej czy europejskiej w ogóle wobec Rosji. Ta polityka waha się między śmieszną a żałosną lub przypomina to, co Europa robiła wobec Hitlera, a więc po prostu apeacement. Można zadać pytanie: czy coś w tej sytuacji można począć - na przykład jeśli chodzi o źródła energii. Otóż tak, są przecież inne dostępne źródła energii, nikt nie zmusza Polaków do zawierania niemal wyłącznych umów z Rosją na dostawy energii, uzależniających Polskę od Rosji. Można było zawrzeć inne umowy. Ale poprzednie polskie rządy, w tym rząd komunistyczny, wolały zawrzeć taką. Podobnie z Europą - można dotrzeć do innych źródeł energii. Oczywiście, czasami będzie to oznaczało wyższe ceny, ale przecież za bezpieczeństwo warto zapłacić wyższą cenę. Niestety, Europa zachowuje się biernie w sytuacjach, w których Rosja morduje obywateli na terenie kraju unijnego, ten kraj woli patrzeć w drugą stronę. Można przecież w odpowiedzi na agresywne działania Putina wyrzucić Rosję z grupy G-8. Ale tego się nie robi.

Dariusz Rosiak: Dlaczego Rosjanie w większości popierają Putina?

Władimir Bukowski: Nie maja po prostu wyboru. Te wybory, które się w Rosji odbywały są w pełni kontrolowane albo fałszowane, to jest po prostu kpina. Tak naprawdę Rosjanie nie mają alternatywy. Kiedy Putin został po raz pierwszy wybrany na prezydenta - pamiętajmy, że było to w następstwie wojny w Czeczenii, która specjalnie była wywołana po to, aby zgromadzić elektorat wokół tego, rzekomo silnego, przywódcy... Ale to już minęło. Dzisiaj, jeśli zapytamy Rosjan o ich opinię na temat Putina, to tak naprawdę trudno powiedzieć... Te sześćdziesiąt procent - rzekomo - Rosjan, które go popiera, to nie są przecież wiarygodne dane. Ale faktem jest, że obecnie Rosjanie nie maja alternatywy wobec Putina, bo po prosty nie ma się go jak pozbyć.

Dariusz Rosiak: Mówi pan, że nie mają alternatywy... A dlaczego w Rosji nie istnieją organizacje obywatelskie, które się potrafią zorganizować przeciwko władzy? Jeżeli rzeczywiście taka jest wola tego narodu...

Władimir Bukowski: Było wiele organizacji pozarządowych, tylko że Putin je wszystkie polikwidował. Weszła w życie nowa ustawa wyborcza, która tworzy sytuację, w której żaden opozycjonista nie może dostać się do Dumy. Pamiętamy przecież, jak organizacje pozarządowe były oskarżane przez Putina o to, że są szpiegami, ponieważ otrzymują fundusze z zagranicy. Obecnie jest tak, że fundusze z zagranicy można uzyskać tylko wtedy, jeżeli organizacja robi to, czego życzy sobie Kreml.

Dariusz Rosiak: Czy Polska powinna przejmować się reakcją Putina w sprawie ewentualnego przyjęcia przez Polskę propozycji amerykańskiej - budowy elementów tarczy antyrakietowej na naszym terytorium?

Władimir Bukowski: Najlepszą polityką, jaką Polska mogłaby przyjąć wobec Rosji, to całkowicie ignorować jej stanowisko. Przecież tarcza antyrakietowa nie ma nic wspólnego z Rosją. Jeśli natomiast Rosja twierdzi że ma, to by znaczyło, że Rosja ma zamiar wystrzelić rakietę w stronę Polski czy Zachodu, czyli że ogłasza się tym samym agresorem. Przecież tarcza antyrakietowa ma służyć powstrzymaniu potencjalnego uderzenia ze strony krajów takich, jak Iran czy północna Korea, a nie Rosja.

Dariusz Rosiak: Na koniec tej rozmowy chciałem jeszcze na krótko wrócić do tego, od czego żeśmy zaczęli... Trzymam w ręku pana książkę "I powraca wiatr", książkę którą ja przeczytałem po raz pierwszy w osiemdziesiątych latach. Wstrząsnęła mną i myślę, że tak samo reagowało wielu ludzi, którzy ją czytali w latach osiemdziesiątych w Polsce. Chciałbym powiedzieć że moim zdaniem jedno z takich najbardziej uderzających wrażeń, odniesionych z tej książki to było to, że ona jest napisana przez człowieka wolnego. Przez człowieka, który siedział w więzieniu, ale był człowiekiem wolnym. Czy pan uważa, że łatwiej było zachować wolność w czasach komunizmu - to może przewrotne pytanie, ale je zadam. Czy łatwiej było być wolnym w czasach komunizmu, czy łatwiej jest być wolnym teraz?

Władimir Bukowski: Dla nas, którzy walczyli o prawa człowieka pod sowieckim totalitaryzmem, ta wewnętrzna wolność była najważniejsza i ona zawsze w nas tkwiła. Wewnętrznie wolnym można być zawsze - czy to się jest w więzieniu, czy w szpitalu psychiatrycznym - i to była podstawa naszych działań, moralna podstawa; ta wewnętrzna wolność, której nikt nie może nam odebrać. Jeśli zaś chodzi o mnie osobiście - ja zawsze czuję się wolny, niezależnie w jakiej sytuacji się znajdę. Po prostu jestem wolnym człowiekiem.

Dariusz Rosiak: Władimir Bukowski ... Dziękujemy bardzo za wizytę w radiowej Trójce i dziękujemy za ten wywiad.
Dołączone pliki

bukowskij.mp3 (11,83 MB)
Archiwum

http://www.polskieradio.pl/trojka/raport/artykul2796_wladimir_bukowski.html




Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group