" /> Dyskusje ogólne :: skandal w Gdańsku
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

skandal w Gdańsku

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rz
Weteran Forum


Dołączył: 13 Cze 2007
Posty: 219

PostWysłany: Sro Lis 18, 2009 5:55 pm    Temat postu: skandal w Gdańsku Odpowiedz z cytatem

Wklejam na prośbę kolegi:

Skandal!
Na 70 rocznicę wybuchu II wojny światowej nie powstał w Gdańsku Pomnik Pomordowanych Pomorzan, tak głęboko właściwy dla wszystkich czujących po Polsku, moralnie wręcz niezbędny.
Rzekomym powodem poniechania trwających 2,5 roku starań i udawanej zgody (nawet udawanego entuzjazmu!) na jego postawienie ze strony władz, był brak na ten cel 400 tys. zł. To oczywista nieprawda.

Prezydent Gdańska i Radni wydali 860 tys. zł naszych pieniędzy na Pomnik Kindertransportów przed dworcem PKP, upamiętniający wyjazdy, przed wybuchem II wojny światowej, do Londynu, dzieci obywateli niemieckich żydowskiego pochodzenia - z Niemiec i nielicznych z Wolnego Miasta Gdańska. Nie były to więc ofiary wojny, ani obywatele Polski!

Dodatkowe pieniądze znalazły się na związane z Kindertransportami wystawy, sympozjum i publikacje.
Gdańsk ciągle jeszcze nie należy do Niemiec i upamiętnianie na naszej ziemi, kosztem polskich powinności i interesów, z naszych pieniędzy, wyjazdów ich obywateli z Berlina, Dusseldorfu czy Frankfurtu zmusza do pytania: czy Prezydentowi Adamowiczowi i Radzie Miasta bliższa jest niemiecka tożsamość, a w szczególności, czy czują się te „nasze" obecne władze spadkobiercami win III Rzeszy?
Ostentacja w wynoszeniu, jednak szczęśliwego losu, ocalonych ponad nieupamiętnione zbrodnie na Polakach, ostentacja poprzez wybór dla niej hucznych obchodów wybuchu wojny, ostentacja w wyborze miejsca na pomnik, przez co sednem wybuchu wojny będą Kindentransporty z Niemiec dowodzą, jaką mamy nielojalną, lizusowską i tchórzliwą władzę.

Poniżej przedstawiam trzy teksty dotyczące tego tematu:
1.) opracowanie Pamięć Polska a Pomnik Kindertransportów;
2.) Apel mieszkańców Gdańska z maja br.;
3.) projekt Idea "Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich..." z uzasadnieniem.

"Polska pamięć a Pomnik Kindertransportów w Gdańsku.

(Prezentowane opracowanie stanowi obszerny fragment pism z 16.09.2009 r. skierowanych do Instytutu Pamięci Narodowej i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, wystosowanych przez Andrzeja Fica, reprezentanta osób podpisanych pod Apelem do Rady Miasta Gdańska z 25 maja 2009r. w sprawie budowy Pomnika Dzieciom Polskim Pomordowanym w latach 1939-45 i Andrzeja Dajewskiego z ramienia popierającego „Apel” Klubu Gazety Polskiej w Gdyni)

Znajdujące się w Gdańsku, do maja br., monumenty związane z napaścią Niemiec na Polskę w 1939 r. były pomnikami walki, wzniesionymi ku pamięci zmagań obu uzbrojonych stron, nawet jeśli ta walka nie była ani równa, ani z obu jednocześnie stron rycerska (Pomnik Pocztowców, Pomnik AK, Pomnik Bohaterów Westerplatte, Tym co za polskość Gdańska).
Do niedawna Gdańsk nie miał pomników ofiar cywilnych. (Mamy jedynie, od 2003 r., w miejscu mało eksponowanym, skromną tablicę upamiętniającą ofiary rzezi OUN-UPA na Wołyniu i Kresach Płd-Wschodnich). Jako taki został postawiony Pomnik Kindertransportów, który upamiętnia ofiary cywilne i to wywołujące szczególne emocje - dzieci.
Jednak monument ten spowodował kompletne wywrócenie dotychczasowej hierarchii wydarzeń i znaczeń historycznych związanych z wojną 1939-45 r.

Naszym zdaniem, postawienie Pomnika Kindertransportów jest niewłaściwe z szeregu powodów:

1.) Pomnik Kindentransportów wyraża łączność Gdańska z III Rzeszą niemiecką i także teraźniejsze ciążenie Miasta do Niemiec, skoro winy niemieckie wobec niemieckich obywateli upamiętniane są dziś na polskiej ziemi z woli „naszych” władz Miasta.
Z wymienionych 16 miast na nim (Berlin, Hanower, Hamburg, Frankfurt, Dusseldorf, Leipzig, Mannheim, Munchen, Nurnberg, Stuttgart, Wrocław, Koln, Bremen oraz przyłączone do III Rzeszy w latach 1938, 1939 – Wien i Praha) tylko „Gdańsk” (tabliczka na pomniku z takim napisem, a nie z napisem „Danzig”) formalnie nie należał do Niemiec, ale też nie należał do Polski i 113 dzieci, które z niego wyjechało, nie było dziećmi obywateli II RP.
Trzeba również zauważyć, że na pomniku znajduje się jeszcze tabliczka z napisem „Wrocław” (sic!). Można być pewnym, że dla wielu z nowocześnie edukowanych czytelników tych tabliczek, nazwy owych miast będą mylące.
No bo przed kim uciekały te dzieci z naszego Wrocławia i czy może do Breslau?!
Nie bez powodu utrzymywana jest w Polsce nazwa Auschwitz-Birkenau; analogicznie powinno być i w tym przypadku.

Formą upamiętnienia 113 dzieci, obywateli W.M. Gdańska, które wyjechały do Londynu w 1939 r., mogłaby być najwyżej skromna tablica, w nie bardziej eksponowanym miejscu niż dla Polskich miejsc pamięci, odsłonięta na wniosek i koszt – w całości lub chociaż w części – zainteresowanych nią środowisk żydowskich. W opisie historycznego tła tego wydarzenia można było zaznaczyć, że było ono epizodem (1% wszystkich dzieci niemieckich pochodzenia żydowskiego) w ramach szerszej akcji kindertransportów, w reakcji na nasilanie się prześladowań ze strony niemieckiego, hitlerowskiego faszyzmu.

Podkreślając, że wystarczającą przesłanką przeciwko postawieniu owego pomnika jest to, że winy Niemiec wobec własnych obywateli powinni upamiętniać Niemcy na własnej ziemi, a nie Polacy w Polsce, odniesiemy się dalej, do innych jeszcze aspektów tego upamiętnienia.

2.) Tablica z dedykacją zamieszczona na pomniku głosi: „Dedykowane kindertransportom dzieciom żydowskim [...] które […] dzięki temu zostały ocalone przed prześladowaniami niemieckich nazistów”.
Jednak w powszechnej świadomości dzieci te zostały ocalone przed zagładą; taka jest
implicite treść dedykacji i tak explicite pisze się o nich w publikacjach dotyczących
kindertransportów.
Również w uchwale Rady Miasta Gdańska z 18.12.2008 r. w sprawie wzniesienia pomnika, w par.1 czytamy: „RM Gdańska wyraża wolę upamiętnienia kindertransportów, dzięki którym […] ocalono życie dzieci żydowskich […]”.

a.) Jednym z dwóch odniesień Pomnika Kindertransportów, ma być, w przekonaniu władz, autorów rozmaitych publikacji i zwykłych odbiorców tego monumentu, upamiętnienie akcji ratowania dzieci żydowskich przed zagładą. Choć dzieci te, zapewne, w większości zginęłyby, gdyby pozostały na ziemiach okupowanych przez Niemcy, to jednak ich wyjazdy nie były organizowane w przewidywaniu mającej nastąpić zagłady. Były wysyłane przez gminy żydowskie z powodów bardzo podobnych do przyczyn wyjazdów i ucieczek polskich rodzin z W.M.Gdańska, czy chociaż części tych rodzin odsyłanych do Polski, w tym zwłaszcza dzieci.
Przyczynami owych ucieczek z W.M. Gdańska, były prześladowania niemieckie wobec obu tych grup narodowych, rozmaite utrudnienia, atmosfera nienawiści, przypadki przemocy fizycznej, co powodowało obawy przed mogącymi nastąpić pogromami, a przynajmniej było szczególnie dotkliwe dla psychiki dzieci, które przed tymi doświadczeniami chciano chronić.

Jeżeli kindertransporty z 1939 r. były czymś niespotykanym w stosunku do minionych okresów prześladowań Żydów, to nie przez zorganizowanie wyjazdów na skutek antycypowanej ich zagłady, lecz dzięki możliwościom, jakie dawał rozwój komunikacji. Żydzi po raz pierwszy na większą skalę nie musieli przeczekiwać złego czasu na miejscu.

Jednak, znając metody polityki historycznej uprawianej przez część środowisk żydowskich można się obawiać, że wcześniej czy później, wraz z szerszym przyjęciem nieprawdziwego twierdzenia, że kinertransporty były akcją ratowania Żydów przed holokaustem, może dojść do pogłębienia zarzutów (zwłaszcza) wobec Polaków - w oparciu o ten dowód (kindertransporty) - że świadomość nadchodzącego holokaustu istniała przed wojną, a mimo tego Polacy (jak zwykle, zwłaszcza oni) pozostali bierni w pomocy Żydom do 1942 a nawet (jak słyszy się) do1943 r.

Przy tym wszystkim, zwolennicy upamiętnienia u nas chwalebnego przyjmowania Żydów przez Anglię, nie uważali za celowe upamiętnienia faktu otwarcia granic II RP dla uchodźców żydowskich z III Rzeszy do 1 września 1939 r.

b.) Drugim odniesieniem tego pomnika jest upamiętnienie ocalonych dzieci, przedstawianych jako ofiary wojny.
Można byłoby się zgodzić (przy zastrzeżeniu do pojęcia „ocalenia” jak wyżej) z wyłonieniem takiej, nowej, kategorii ofiar wojny (dzieci te cierpiały rozstanie a potem, w większości, utraciły najbliższych), gdyby jej twórcy mieli świadomość otwarcia drogi do wyłaniania dalszych kategorii ofiar wojny, które trzeba byłoby wobec tego osobno upamiętnić, zwłaszcza dotkliwiej doświadczonych przez wojnę niż te, które jej na własne oczy nawet nie zobaczyły.
A już na pewno musiałby wcześniej stanąć pomnik polskich dzieci, ofiar wojny, które ona dopadła i zabiła. A gdzie pomnik polskich dzieci, które cudem ocalały, choć na ich oczach zamordowano im najbliższych? W Gdańsku, symbolu wybuchu wojny polsko-niemieckiej i II wojny światowej, muszą się teraz znaleźć.

3.) Usytuowanie Pomnika Kindertransportów nadaje mu przytłaczającą inne wydarzenia rolę w „pomnikowej opowieści historycznej”. Jak zostało to ujęte w „Apelu do Rady Miasta Gdańska…”, „stoi w miejscu ogromnego ruchu mieszkańców Miasta i przyjezdnych, którzy nigdy, albo tylko raz lub kilka razy, znajdą się (celowo albo przypadkiem) obok miejsc znajdujących się na uboczu, upamiętniających los Polaków w Wolnym Mieście (Poczta Gdańska i Westerplatte), natomiast obok Pomnika Kindertransportów będą przechodzili (uczniowie) tysiące razy.”
I dalej: „pomniki zauważone i niezauważone, fałszywie opiszą historię”.

4.) Postawienie pomnika kindertransportów miało miejsce na tle dominacji dzisiejszych, specyficznych tendencji, nastrojów, poprawnościowych ideologii.

a.) Dokonało się na tle rugowania polskości (w Gdańsku np. usunięcie melodii ”Roty” z wieży Ratusza) i walki z nią potężnych ośrodków medialnych i intelektualnych; nieustannych, powstających jawnie od 20 lat też w Kraju - przez to szczególnie dotkliwych - oskarżeń pod adresem Polaków.
Nie chodzi o uzasadnione winy Polaków, które powinny być i są nam znane, ale celowe niszczenie polskiego ducha, woli utożsamiania się z polskością i Polską.
Nie ma potrzeby przytaczać niezliczonych, prawie codziennych przykładów niechęci do Polaków i Polski, tj. do Polski, która nie byłaby wypreparowana z polskości. Żeby jednak nie pozostawiać wątpliwości co mamy na myśli pisząc o walce z polskością prowadzoną przez krajowe środowiska opiniotwórcze - bo przecież nie potrzebę swobodnej, rzetelnej dyskusji na jej temat krytykujemy – podamy trzy przykłady.
Wynotowane poniżej cytaty wypowiedział Andrzej Matul w programie I PR w 2008 r., znany zwłaszcza z audycji kulturalnych, teatrolog. Andrzej Matul wypowiedział słowa uznania dla reżysera teatralnego chcącego „wziąć na warsztat duszę Polaka, jego kanaliowatość”, powiedział, że „od partyzanta do bandyty dzieli nas tylko jeden krok” (A.Matul wypowiadał się dość często w pierwszej osobie liczby mnogiej, ale to gruby chwyt erystyczny), że (Polacy) „wyjmą flaszkę, potem się napiją, potem kogoś zabiją, potem się wyspowiadają, potem pójdą do burdelu” („kogoś zabiją” – w domyśle Żyda), w czym nic nadzwyczajnego, bo „My Polacy nie dopuszczamy myśli, że jesteśmy podli. Wyspowiadamy się, poleżymy krzyżem i już nie jesteśmy źli, już nie jesteśmy podli”).
Drugi, z drastyczniejszych przykładów antypolskiej krucjaty (Marcin Król, lipiec 2001 - „Respublika” i internet w b. popularnym portalu): „tamta polskość i tamta ojczyzna zakończyła swój żywot” bo była zbrodnia w Jedwabnem, dlatego potrzebna jest „reedukacja i resocjalizacja całego społeczeństwa” (polskiego).
Nikt jednak nigdy nie powiedział (i słusznie), że z podobnych powodów skończyła się nie tylko francuskość, litewskość, czy również żydowskość, „tamte składniki pamięci zbiorowej i wyobraźni”, ani nawet, że skończyła się niemieckość.
Do autorów tych wypowiedzi nikt jednak nie miał pretensji, nikt publicznie nie odmówił im podawania ręki.
Trzeci przykład, to zajmująca się polskością, z podobną tendencją, Gazeta Wyborcza: wynoszenie na piedestał i nagradzanie pseudonaukowych, oszczerczych książek Tomasza Grossa, prowokacyjne szyderstwa polegające na stawianiu go w szeregu z Mickiewiczem i Słowackim, przysłanianie wymiaru i sensu Powstania Warszawskiego przypadkami zabójstw kryminalnych, które nie omijały i Żydów (bez względu na to, że władze powstańcze karały sprawców śmiercią; przykład w Z. Stypułkowskiego - „Zaproszenie do Moskwy”).
Generalnie, ideologia Gazety Wyborczej i jej środowiska, wyrosła do naszych czasów wielopokoleniową tradycją z przedwojennego „Miesięcznika Literackiego” (A.Wat mówił o spotykanych nieustannie ludziach establishmentu PRL, którzy przyznawali się do ukształtowania ich przez owo pismo). Źródłem emocji, abominacji i ich intelektualnych uzasadnień do zwalczania polskości, wydają się być również wyraźne zobowiązania nawet wobec rodzinnych, minionych, niechlubnych uwikłań w historię Polski. Czy tło zażartej walki politycznej i ideowej nie powinno być brane pod uwagę przy ocenie inicjatywy upamiętnienia kindertransportów?

b.) Dokonało się na tle niezliczonych przykładów skutecznego zaskarbiania sobie łask u wpływowych środowisk w nieustannej, ciążącej nad autentycznością polskiego życia publicznego walce z antysemityzmem, także tam, gdzie go nie ma (a chyba zwłaszcza tam). Pomnik ów powstał w dusznej atmosferze naszej codzienności, wygrażania rzekomym antysemitom pałką słownej, psychologicznej przemocy, zastraszania adwersarzy, co pozbawia atrybutów demokracji nasze życie społeczne.
Ten pomnik już służy do rzucania podejrzeń o zbrodniczy antysemityzm, czego dowodzi wrzaskliwe zachowanie wnioskodawcy i wykonawcy uchwały R.M. Gdańska w jednej osobie, na sesji Rady Miasta 28 czerwca br. (Dziennik Bałtycki z 29.06.09 r.), mogącego teraz bezkarnie „strzelać” z za monumentu argumentem kindertransportów do przeciwników politycznych.

5.) Pomnik Kindertransportów powstał, mimo, że nie doszło do postawienia Pomnika Pomordowanych Pomorzan, inicjatywy wcześniejszej i obiektywnie nieporównanie donioślejszej historycznie, z uwagi na ofiary rzeczywistej zbrodni ludobójstwa i jego skalę, wymierzoną w jednostki wyróżniające się: najbardziej aktywne, patriotyczne, zwykle lepiej wykształcone. Upamiętnienie od lat oczekiwane, bardzo ważne dla Narodu Polskiego 60 tys. Polaków pomordowanych na Pomorzu w latach 1939/40, dla instytucji publicznych, z władzami Gdańska – w naszej (wydawałoby się) służbie publicznej - na czele, powinno być pierwszorzędnym zobowiązaniem.
Koszt postawienia monumentu kindertransportów ogromnie przerósł wydatki na bardzo skromne pomniki związane z polskością: Pomnik AK – stojący mimo wszystko na uboczu, daleko od ruchu turystów (duży, polny kamień wyposażony w skromne liternictwo); nieopodal, również bardzo skromnie wyposażony w liternictwo maleńki, polny kamień ku czci młodzieży walczącej a potem odbudowującej Polskę; niezrealizowany Pomnik Pomordowanych Pomorzan – planowany na odludziu przy Smoluchowskiego (i właściwie w krzakach), skromna tablica (na uboczu) dla 200 tys. pomordowanych przez OUN-UPA.
Pozostałe 3 główne pomniki walki w Gdańsku, pochodzą jeszcze z czasów PRL.
Pokrycie b.dużych kosztów pomnika kindertransportów (i to w całości) z naszych pieniędzy budżetu Miasta w sytuacji, gdy władze domagają się, żeby Polacy na swoje pomniki robili sobie zbiórki pieniędzy (i nie chcą oddać na nie ani grosza), zwłaszcza w połączeniu z jeszcze istotniejszymi, pozostałymi aspektami tego absurdalnego monumentu, które w naszym piśmie podnosimy, stwarza podstawę do sądu, że będzie on trwałym dowodem walki z polskością i drwiny z Polaków w ich własnym domu.

Zamieszczone wyżej uwagi pokazują, że idea monumentu kindertransportów rozmija się z prawdą historyczną. Pomnik ów jest szkodliwy dla zgodnej z nią polskiej narracji historycznej, a w wymowie niektórych aspektów jest wręcz antypolski (pkt. 1 n/n pisma). Do upamiętnienia kindertransportów przynajmniej w takiej formie, w tak eksponowanym miejscu, w takim jak tego dokonano zakresie, nie powinno było dojść.
Dlatego też, obok tego monumentu, który wystawiły władze, musi stanąć Pomnik Pomordowanych Dzieci Polskich w latach 1939-45, którego chcą setki obywateli podpisanych pod „Apelem” do RM, aby oddać cześć rzeczywistym ofiarom wojny i podkreślić zarazem łączność Gdańska z całą Polską. Upamiętnianie „ocalonych” ponad upamiętnienie pomordowanych i to z uwagi, o czym wszyscy wiemy, na ich „lepsze” pochodzenie narodowe, jest odbieraniem Polakom godności: ich cierpieniu, ich śmierci i wreszcie odbieraniem im człowieczeństwa.
Na to nigdy nie będzie zgody!

Andrzej Fic"

----------------------------------------------------------------------------

"Gdańsk, 25 maja 2009 roku

Apel do Rady Miasta Gdańska w sprawie
Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich w latach 1939-45

Kilkanaście dni temu, w maju 2009 roku, decyzją Rady Miasta, został postawiony przed Dworcem Głównym w Gdańsku Pomnik Kindertransportów, upamiętniający wysyłanie - z woli żydowskich gmin – dzieci żydowskich z Niemiec do Anglii oraz 130 dzieci żydowskich z Wolnego Miasta Gdańska do Anglii, przed samym wybuchem wojny w 1939 roku.
Postawienie tego pomnika jest z kilku powodów niestosowne:
1.) upamiętnia ocalonych przed niemieckim ludobójstwem, a nie jego ofiary. Przedstawia więc, w proporcji do losu tych Żydów, którzy pozostali w Wolnym Mieście, wydarzenie zupełnie błahe. Taki pomnik ma może uzasadnienie w Londynie, gdzie nie oglądano okrucieństw wobec dzieci polskich i żydowskich, ale postawiony na naszej Ziemi, jest czymś karykaturalnym i jakoś zawstydzającym;
2.) upamiętnia przyjmowanie Żydów z Niemiec przez Anglię, a gdzie Anglicy, czy ktokolwiek postawił pomnik upamiętniający Polskę przyjmującą Żydów z III Rzeszy do 1.IX.1939 roku?
3.) stoi w miejscu ogromnego ruchu mieszkańców Miasta i przyjezdnych, którzy nigdy, albo tylko raz lub kilka razy, znajdą się (celowo albo przypadkiem) obok miejsc znajdujących się na uboczu, upamiętniających los Polaków w Wolnym Mieście (Poczta Gdańska i Westerplatte), natomiast obok Pomnika Kindertransportów będą przechodzili (uczniowie) tysiące razy.
Wobec zachwiania proporcji w ujmowaniu wydarzeń tego okresu historycznego apelujemy do Rady Miasta, o podjęcie uchwały o jak najszybszym wybudowaniu obok Pomnika Kindertransportów dzieci narodowości żydowskiej, pomnika setek tysięcy pomordowanych dzieci narodowości polskiej, które były przez niemieckich najeźdźców bombardowane (nawet w szpitalach), ostrzeliwane z samolotów, rozstrzeliwane, zabijane w obozach koncentracyjnych, dosłownie rozrywane na strzępy i rozdeptywane buciorami przez niemieckich nadludzi.
W szczególności, powinien ten pomnik upamiętnić mordowane dzieci z Wolnego Miasta i Pomorza, zwłaszcza w okresie 1939-40, kiedy to – tylko w tym czasie - znalazły się w liczbie ok. 60 tysięcy pomordowanych Polaków z tych Ziem. Należałoby wspomnieć o transportach Polonii z Niemiec do Lasów Piaśnickich, gdzie niemieckie państwo planowo mordowało całe rodziny przy udziale tutejszych Niemców, naszych sąsiadów, obywateli RP.
Planowany dopiero przez Radnych pomnik Poległych Pomorzan przy ul. Smoluchowskiego, przez swoją lokalizację, nie da się nawet porównać z siłą oddziaływania Pomnika Kindertransportów. Dla ogromnej liczby turystów, ale nawet mieszkańców Trójmiasta, pomniki zauważone i niezauważone, fałszywie opiszą historię.
Dodatkowym aspektem decyzji Rady Miasta jest to, że na pomnik Poległych Pomorzan zabrakło władzom Miasta pieniędzy, choć miał on być mniej kosztowny (ponad dwukrotnie!), niż wystawiony z naszych pieniędzy dla upamiętnienia dzieci żydowskich wyjeżdżających z Wolnego Miasta i miast niemieckich do Anglii (860 tys. zł), zatem dla ludzi niebędących nawet obywatelami RP. Mamy nadzieję, że Radni i Prezydent Miasta, zwłaszcza w spowodowanej przez nich sytuacji, szczodrymi, dobrowolnymi wpłatami, znacząco przyczynią się do szybkiego postawienia pomnika polskim dzieciom przed dworcem PKP. Miejsca tam już teraz mało, więc chodziłoby o monument o małym przekroju poprzecznym, lecz strzelisty - ponad dach dworca – ale i płomienny w wymowie.
Zwracamy również Radnym Miasta uwagę na naukę, jaka płynie z faktu zbierania każdego okruszka własnej, dobrej historii przez Żydów czy Niemców, wobec bezczynności w tej mierze polskich elit.
Zaniechania władz i elit w obronie dobrego imienia i zasług Polaków dla Europy, rzutować będą na pozycję Polski we wszystkich sferach kontaktów we współczesnym świecie."

Pod "Apelem" podpisało się kilkaset osób (podając swoje adresy) - arkusze zostały złożone w Biurze RM Gdańska.
12.08.2009 r. ukazał się w Gazecie Polskiej wywiad , "Szyderstwo czy prowokacja" z Andrzejem Ficem, reprezentantem osób podpisanych pod petycją.
26.06.2009 r. i 30.08.2009 r. pod Dworcem Gdańskim i przed koncertem Enio Morricone (Stocznia) pikiety – pod hasłem: Władze Gdańska są nielojalne w służbie publicznej wobec Gdańszczan i Polski, na transparentach - rozdawały ulotki w sprawie pomników (w tym na temat skandalu z Pomnikiem Pomordowanych Pomorzan, który nie został zbudowany na 70. rocznicę wybuchu wojny. Rozdanych zostało 14 tysięcy ulotek.
26 sierpnia udało się doprowadzić do zajęcia się sprawą Komisji Kultury Rady Miasta z udziałem przedstawicieli inicjatywy obywatelskiej, Andrzeja Fica i Adama Małopolskiego.
Rada głosami 3 do 2 zdecydowała się przesłać wniosek do Prezydenta Pawła Adamowicza o zaopiniowanie inicjatywy ujętej w petycji obywatelskiej. Uczyniła to pismem z 31.08.2009 r., po bardzo widocznej w mieście demonstracji, korygując wynik głosowania na jednogłośny.

-------------------------------------------------------------------------------

„”Gdańsk 10.07.2009 r.

RADA MIASTA GDAŃSKA
ul. Wały Jagiellońskie 1
Gdańsk

Dotyczy:
Inicjatywy mieszkańców Gdańska zgłoszonej Radzie Miasta Gdańska w
„Apelu” z 27 maja 2009 r. („Apel do Rady Miasta….” z dnia 25 maja 2009 r.)

Wstępne ujęcie zakresu tematycznego do opracowania idei Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich,napisów na pomniku i bardziej szczegółowych opisów (drobniejszym liternictwem) dla dociekliwszych zainteresowanych oglądających pomnik:

POMNIK DZIECIOM POLSKIM POMORDOWANYM W LATACH 1939-45
SETKOM TYSIĘCY OFIAR NIEMIECKIEGO BESTIALSTWA
- bombardowanym i rozstrzeliwanym z samolotów na drogach ucieczki we wrześniu 1939 r.,
celowo bombardowanym w domach i szpitalach oznaczonych czerwonymi krzyżami;
- ginącym w setkach zbiorowych mordów dokonywanych na całych wsiach i osadach; czasem
na całych dzielnicach miast (warszawska Wola);
- pomordowanym dzieciom – bohaterom walki z niemieckim okupantem;
- mordowanym z całymi rodzinami pomagającymi Żydom;
- dzieciom mordowanym w obozach koncentracyjnych i ofiarom eksperymentów
medycznych;
- dzieciom ginącym podczas wypędzeń z ziem niemieckiego osadnictwa;
- dzieciom mordowanej Polonii z Berlina i innych miast niemieckich (często zwożonym na
miejsce mordu na ziemie polskie);

a także

- dzieciom polskim porywanym do Niemiec i tam wynaradawianym;
- dzieciom polskich kobiet zmuszanym do rodzenia ich Niemcom i oddawanych niemieckim
rodzinom po zamordowaniu niepotrzebnych im już polskich matek;
- dzieciom polskim, które choć ocalały, widziały na własne oczy śmierć mordowanych
swoich najbliższych.

Pamięci Pokoleń
w Mieście symbolicznym dla agresji niemieckiej na Polskę
i wybuchu II Wojny Światowej
Polacy
Gdańsk 2009 roku

Uzasadnienie

1.) Gdańsk jest symbolem napaści Niemiec na Polskę i wybuchu II wojny światowej. Dlatego pomnik pomordowanym polskim dzieciom, powinien upamiętniać wszystkie te nasze dzieci, całej Polski.
Zarazem, powinien podkreślać łączność naszego Miasta z całą Polską, w całej, ogólnopolskiej skali Ich krwawej ofiary, a nie tylko w jej gdańskim i pomorskim fragmencie.
Trzeba bowiem pamiętać, że Pomnik Pomordowanym Dzieciom Polskim stanie obok Pomnika Kindertransportów.
Ważne jest zatem, by mieć świadomość, że Pomnik Kindertransportów wyraża łączność Gdańska z Rzeszą Niemiecką (tabliczki z nazwami niemieckich miast na nim). To nie tylko marginalny dla kindertransportów Gdańsk (Wolne Miasto Gdańsk!), z powodu wyjazdu zaledwie 130 dzieci z niego, ale miasta rozrzucone po całych Niemczech są odniesieniem idei tego pomnika (10 tys. dzieci obywateli niemieckich z III Rzeszy ).
Wymowa monumentu kindertransportów stojącego już pod Dworcem jest taka, że władze Gdańska przyjęły na siebie niemiecką winę III Rzeszy, utożsamiając się z potrzebą wczuwania się w imperatyw niemieckich sumień. Pomniki odnoszące się do niemieckich win, popełnionych na niemieckiej ziemi (tabliczki z nazwami miast na Pomniku) a mimo tego stawiane u nas i za nasze pieniądze, stawiane z najwyższą, wieloaspektową ostentacją, nie mogą być inaczej odczytane.
W dążeniu władz Miasta do upamiętnienia ocalonych, ponad upamiętnienie pomordowanych, uderza z ogromną mocą fakt, że dziesiątki tysięcy cudem ocalałych polskich dzieci, którym na ich oczach (!) zamordowano matkę, ojca, rodzeństwo podczas II wojny światowej, nie znalazły w sumieniach członków władz Miasta potrzeby tego upamiętnienia. Nie stały się, te polskie dzieci, również punktem odniesienia dla oceny trafności upamiętnienia kindertransportów, albo nie wywołały chociaż refleksji nad formą tego upamiętnienia: np. skromną tablicą a nie pomnikiem, raczej przy współfinansowaniu jej przez środowiska żydowskie, w stosownym miejscu, w odniesieniu do Wolnego Miasta Gdańska z wzmianką jedynie o szerszym zjawisku kindertransportów, z przypomnieniem o otwarciu granic przez Polskę dla Żydów uciekających z III Rzeszy .
Z dodatkową mocą uderza fakt odstąpienia od budowy Pomnika Pomordowanych Pomorzan, co stało się, na dodatek, w aspekcie postawienia Pomnika Kindertransportów.
Tak więc postawienie Pomnika Kindertransportów wręcz wymusza postawienie Pomnika Pomordowanym Polskim Dzieciom.
W całej Polsce niemiecki okupant mordował polskie dzieci. To co polskie bywa, niestety, dla niektórych, silnych w Kraju środowisk opiniotwórczych, niepoprawnej ideologicznie narodowości. Niestety, dotyczy to też ludzkiego bólu i krzywdy, nawet prawa do człowieczeństwa . Tym bardziej więc domaga się przypomnienia, w uzasadnieniu naszej inicjatywy, epizod z ekshumacji w jednej z blisko 500 zbiorowych mogił odkrytych na Pomorzu: dziecko polskie zakopane żywcem, wtulone w zwłoki zastrzelonej matki.

2.) Przybliżona forma postulowanego „Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich w latach 1939-45”, powinna być oddana - jak to zostało ujęte w „Apelu do Rady Miasta Gdańska” - przez „monument o małym przekroju poprzecznym, lecz strzelisty - ponad dach Dworca – ale i płomienny w wymowie”.

Lipiec 2009 r.

Za osoby popierające „Apel” swymi podpisami
jego współinicjator
Andrzej Fic””
----------------------------------------------------------------------------

Adres do korespondencji: Gdańsk, 30 października 2009 r.
Andrzej Fic
ul. Pomorska 90 B/ 97
80-333 Gdańsk

Pan Paweł Adamowicz
Prezydent Miasta Gdańska



Dotyczy: odpowiedzi Prezydenta Miasta Gdańska (BPK – 00570/11/09) na wniosek 43-11/120-30/2009 Komisji Kultury i Sportu Rady Miasta Gdańska w sprawie inicjatywy mieszkańców Gdańska, reprezentowanych przez pana Andrzeja Fica, odnośnie budowy Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich w latach 1939-45 (zgodnie z pismem z dn. 10.07.2009 r. oraz „Apelem do Rady Miasta Gdańska…” z dn. 25 maja 2009 r.)


I

Pan Prezydent odniósł się w swym piśmie wyłącznie do kwestii technicznych i formalnych inicjatywy mieszkańców Gdańska, popartej podpisami mieszkańców Trójmiasta i innych miejscowości Polski, pomijając okoliczności naszej inicjatywy podniesione w przesłanym przez nas „Apelu” i „Uzasadnieniu” załączonym do „Zarysu idei Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich w latach 1939-45”.

Rozumiemy przez to, że jest Pan świadomy braku własnych argumentów do zaprzeczenia trafności naszej oceny wymowy Pomnika Kindertransportów.
Przy tym, pismo z 21 września (odebrane, po korekcie błędu, z Biura RM 8 października) nie zawiera Pana życzliwości i zainteresowania dla naszej inicjatywy, a zwłaszcza chęci przyczynienia się do jej realizacji. Określenie jej „niewątpliwie słuszną”, nie jest tą wiadomością, której oczekiwaliśmy.
Okoliczności, na które postulowany przez nas monument pomordowanym dzieciom polskim jest reakcją, politycznie szkodliwe dla Polski i dla prawdy historycznej, zostały spowodowane przez Pana, Jego własną inicjatywą i własną, choć z pieniędzy Miasta, realizacją Pomnika Kindertransportów przed Dworcem Głównym w Gdańsku.
Nie jesteśmy zaskoczeni Pana niechęcią do liczenia się z polską pamięcią. W minionych latach prezydentury, choćby fakt usunięcia melodii „Roty” granej z wierzy Ratusza dowodzi, że polskość jest dla Pana…niechcianym tematem.
Upamiętnienie kindertransportów z niemieckich miast bez zwrócenia się o opinię do IPN oraz bez zwrócenia się o zaopiniowanie wniosku planowanego upamiętnienia przez Radę OPWiM wskazuje, że polskie racje w ocenie tego upamiętnienia zostały zlekceważone, albo nawet potraktowane jako przeszkoda, którą należy ominąć, choćby za cenę niedopełnienia ustawowego obowiązku.

1.) W piśmie z 21.09.2009 r. wyraził Pan Prezydent opinię, że „organ samorządu terytorialnego nie jest właściwym adresatem wniosku o ufundowanie pomnika o randze ogólnonarodowej”, tzn. ogólnopolskiej. W takim razie chcemy zapytać:
jakim tytułem, uznał się Pan Prezydent właściwym adresatem wniosku o postawienie Pomnika Kindertransportów przed Dworcem Głównym w Gdańsku?
W tym miejscu warte jest podkreślenia, że uznał się Pan „właściwym” adresatem własnego wniosku.
Czy Prezydent Miasta, organ samorządu terytorialnego Rzeczypospolitej Polskiej, czy Pan, ma tytuł do upamiętniania, już nie dzieci polskich (na to pytanie otrzymaliśmy Pana negatywną odpowiedź), ale dzieci Berlina, Hanoweru, Hamburga, Frankfurtu, Dusseldorfu, Leipzig, Mannheim, Munchen, Nurnbergu, Stuttgartu, Koln, Bremen oraz przyłączonych do III Rzeszy w latach 1938, 1939 – miast Wien i Praha?
Inaczej jeszcze mówiąc – czy organ samorządu terytorialnego Rzeczypospolitej Polskiej, Prezydent Miasta Gdańska, jest właściwym adresatem wniosku a przy tym właściwym wnioskodawcą, o ufundowanie pomnika o ogólnonarodowej, ale już nie ogólnopolskiej (na co nie ma Pan ochoty), ale o ogólnoniemieckiej randze, i z czyjego nadania? Czekamy na odpowiedź.

2.) W odpowiedzi na wniosek Rady Miasta, w piśmie z 21 września 2009 r., wyraził Pan prezydent opinię, że „Gdyby faktycznie proponowany pomnik miał stanąć w naszym mieście i posiadać parametry proponowane w Apelu do Rady Miasta Gdańska…, to z pewnością należałoby wybrać dla niego inną lokalizację”. Wnioskodawcy opisują go jako …”monument o małym przekroju poprzecznym, lecz strzelisty – ponad dach dworca – ale i płomienny w wymowie”.
W związku z tym, pragniemy jeszcze raz zwrócić Panu uwagę na całość spostrzeżeń i argumentacji przytoczonych tak w „Apelu…”, jak i w piśmie z 10 lipca 2009 r. do Rady Miasta. W załączeniu przesyłamy opracowanie „Polska pamięć a Pomnik Kindertransportów w Gdańsku” systematyczniej ujmujące problem, który wywołał Pan w naszym Mieście.
Rzecz przecież w tym, że postulowaną przez nas lokalizację i parametry pomnika determinują absurdy idei Pomnika Kindertransportów. Jeśli 10 tys. dzieci w nieporównywalnym stopniu mniej pokrzywdzonych przez wojnę, które wojny nie zobaczyły na własne oczy, zostały upamiętnione w tak eksponowanym miejscu, to tym bardziej należy się to co najmniej setkom tys. pomordowanych polskich dzieci i parametry obu monumentów też muszą, możliwie dobitnie, oddawać proporcje ich ofiary.
Inna lokalizacja Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich nie naprawi szkody wyrządzanej przez Pomnik Kindertransportów prawdzie historycznej, przez wysunięcie kindertransportów jako pierwszorzędnego wydarzenia II wojny światowej w Gdańsku.
Nie mógłby również bronić prawdy dnia dzisiejszego, która jest podważana przez wchodzenie przez gdańskie władze w rolę niemieckich zarządców, wyrażających powinności Niemców. Dzieci skrzywdzonych obywateli Niemiec z Hamburga, Dusseldorfu, Frankfurtu, itd., Niemcy muszą upamiętniać na niemieckiej ziemi i za niemieckie pieniądze.
Z jakichkolwiek powodów nie ma być pomnika dla polskich dzieci przed Dworcem Głównym w Gdańsku, to nie może tam też być miejsca dla pomnika kindertransportów.
O ewentualnym, stosownym co do formy i lokalizacji upamiętnieniu wyjazdów 113 dzieci żydowskiego pochodzenia z Wolnego Miasta Gdańska (także w kontekście szerszego zjawiska kindertransportów, ale i otwarcia granic dla żydowskich uchodźców przez II RP), upamiętnienia tablicą pamiątkową, wspomnieliśmy w uzasadnieniu pisma z 10.07.2009 r., oraz na posiedzeniu KK i S Rady Miasta Gdańska w dn. 26.08.2009 r.

3.) Jeśli obok Pomnika Kindertransportów nie może powstać Pomnik Pomordowanych Dzieci Polskich w latach 1939-45 przywracający równowagę moralną i prawdę historyczną, to będziemy domagali się usunięcia absurdalnego w kontekście innych wydarzeń historycznych i w wymowie politycznej, monumentu kindertransportów – oczywiście na Pana koszt.
(Właściwym miejscem dla tego pomnika mogłoby być jedno z niemieckich miast, na niemieckiej ziemi, których nazwy są wymienione na pomniku, z których upamiętniane dzieci obywateli niemieckich, prześladowane przez Niemców, wyjechały. Jesteśmy zgodni Panu powierzyć wybór tego miasta, gdyby chciał Pan tak rozporządzić swoim pomnikiem, a społeczność niemiecka chciała go przyjąć. Z oczywistych względów nie będziemy nalegali na akurat taki dalszy los tego pomnika po jego usunięciu).

Jeżeli my, Polacy, musimy zbierać pieniądze na nasze pomniki, to Pan powinien zwrócić do kasy Miasta pieniądze wydane na upamiętnienie kindertransportów. To, czy poniesie Pan te wydatki wspólnie z radnymi, którzy podjęli, na Pana wniosek, uchwałę o postawienie tego pomnika i Panu powierzyli jej wykonanie, nie ma dla nas, oczywiście, znaczenia.
Domagamy się od Pana zwrotu do kasy Miasta pieniędzy wydanych na Pomnik Kindertransportów, pomnik, który codziennie pracuje na szkodę polskiej racji stanu.
Naszym zdaniem powinno to nastąpić w ciągu trzech miesięcy.
Prosimy o potwierdzenie przyjęcia naszego żądania.

4.) Z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa otrzymaliśmy pismo z 20 października br., informujące, że „inicjatorzy wzniesienia Pomnika Kindertransportów nie zwrócili się do ROPWiM z wnioskiem o jego zaopiniowanie. Powyższe upamiętnienie nie było również opiniowane przez Wojewódzki Komitet Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa”. Pismo podpisane przez Sekretarza Rady, Andrzeja Przewoźnika, oznajmia:
„Zgodnie z art. 4 ww. Ustawy (nasz przypis: tj. Ustawy z dnia 21 stycznia 1988 r. o ROPWiM – Dz.U.88.2.2 z późn. zmianami) organy właściwe w sprawach wydawania zezwoleń na wykonanie trwałych znaków i obiektów walki i męczeństwa są obowiązane do zasięgnięcia opinii Rady i jej rozpatrzenia przed wydaniem decyzji”.

Nasze żądanie usunięcia Pomnika Kindertransportów i zwrotu wydanych nań pieniędzy do kasy Miasta, składamy niezależnie od wyroków sądowych, które – być może – zapadną w związku z niedopełnieniem obowiązku prawnego przez inicjatorów wzniesienia pomnika.
To Pan, Panie Prezydencie jest wnioskodawcą tej inicjatywy i jej wykonawcą.
Z tych i wcześniej przytaczanych powodów, oraz wobec niedopełnienia obowiązku w kwestii tak istotnej, jaką jest wystąpienie o opinię ROPWiM, nazywamy w naszym piśmie Pomnik Kindertransportów Pana pomnikiem.


II

Z odpowiedzią BPK – 00570/11/09 łączy się odpowiedź ZDiZ-UZ/2434/31711/09/GB na wniosek Komisji Kultury i Sportu RMG – nr 42-10/116-26/2009 z dnia 26.08.2009r., dotyczący umieszczenia obcojęzycznych informacji przy pomnikach gdańskich.

Wniosek ten, zgłoszony na posiedzeniu KKiS RMG przez radnego Krzysztofa Wieckiego, był konkluzją z przedstawionego przez Andrzeja Fica i Adama Małopolskiego, zaproszonych na to posiedzenie przedstawicieli obywatelskiego „Apelu” z 25 maja 2009 r. , obrazu sytuacji gdańskich pomników.
Dlaczego tak oczywista kwestia – braku obcojęzycznych informacji na naszych pomnikach – musiała czekać na jej zauważenie do tego momentu?
A może była wcześniej zgłaszana, ale przez władze zarzucona, tak jak nie została wykonana uchwała RMG w sprawie budowy Pomnika Pomordowanych Pomorzan?
W piśmie Zastępcy Prezydenta Miasta Gdańska proponowany jest termin realizacji tych obcojęzycznych opisów na 2-3 lata (i to „tylko pewnej grupy pomników”), „proporcjonalnie do ilości środków finansowych możliwych do przeznaczenia na ten cel”.
Pański Pomnik Kindertransportów ma opisy w czterech językach, i naszych pieniędzy nań wydał Pan ile się Panu spodobało. A Polacy mają czekać na skromny wydatek, na kilka (kilka!) tabliczek, 2-3 lata?! Mamy godzić się na kneblowanie nas wobec niezliczonych tysięcy obcokrajowców, m.in. przez wstrzymanie realizacji Pomnika Pomordowanych Pomorzan (który i tak stałby w miejscu peryferyjnym), a zamiast polskich odpowiedzi na ich pytania dotyczące wojny, ma ich udzielać czterojęzyczny, na cztery strony świata Pana pomnik, przysłaniając nieporównywalną, rzeczywistą gehennę polską 60 tys. pomordowanych na gdańskim Pomorzu?!
A więc kolejny raz drwiny z Polaków w żywe oczy. Kolejny raz szyderstwo i prowokacja!

Czy nie zapomniał Pan u kogo jest na służbie publicznej?
Jeszcze raz powtarzamy: Domagamy się od Pana zwrotu pieniędzy do kasy Miasta wydanych na postawiony ze szkodą dla Polski, z pominięciem prawnego obowiązku zaopiniowania go przez ROPWiM, Pomnik Kindertransportów.

W związku z tym, prosimy o kopie dokumentów zestawiających wszystkie wydatki związane z upamiętnieniem kindertransportów w Gdańsku, które – w przypadku pomnika –jest upamiętnieniem dotyczącym terytorium Niemiec:
Prosimy o kopie dokumentów:
a) związane z kosztami postawienia pomnika kindertransportów;
b) dotyczące dzierżawy powierzchni na której został postawiony pomnik, zwłaszcza kosztów tej dzierżawy.
c) prosimy też o informację, czy były przetargi na wykonywane prace związane z Pomnikiem, a jeśli nie, to z powołaniem się na jaki przepis.

Ale także prosimy o kopie dokumentów, które pozwolą nam zapoznać się z wydatkami, jeśli obciążyły budżet Miasta, na:
d) organizację dwóch wystaw na temat kindertransportów (na Uniwersytecie Gdańskim i w Pałacu Opatów);
e) organizację sympozjum na temat kindertransportów na Uniwersytecie Gdańskim;
f) podejmowanie gości zapraszanych w związku z upamiętnieniami i z przygotowaniami do nich;
g) oraz innych dokumentów związanych z tymi upamiętnieniami, które Pana zdaniem powinniśmy zobaczyć.


III

Niedawno pojawiła się inicjatywa przywracania na Pomorzu pomników doby niemieckiej, pruskiej.
Tak jak Mieczysław Abramowicz zabiegał o Pomnik Kindertransportów, który ostatecznie ma wymowę ogólnoniemieckiego upamiętnienia właściwą do ulokowania go w Niemczech, tak Dorota Abramowicz zapowiedziała w „Dzienniku Bałtyckim” z 9.10.2009 r. (gazecie niemieckiego właściciela), jakby następny krok w wyraźnie dopełniających się inicjatywach – przywracanie pomników z okresu państwowej, niemieckiej i pruskiej, przynależności Pomorza.
„W końcu to świadectwo historii tych ziem” – napisała, „nie zacierajmy pamięci”.
Z artykułu dowiadujemy się, że wg jednego z przedstawicieli Towarzystwa Przyjaciół Gdańska „to dobry pomysł”, a rzecznik konserwatora zabytków powiedział: „nie spodziewam się problemu”.
Jednak problem będzie, o czym z góry chcemy Pana Prezydenta uprzedzić zanim sypnie naszymi pieniędzmi dla obrońców – jak przebiegle napisała Abramowicz – „małych ojczyzn”, którzy „walczyli nie o politykę, ale o swoje ziemie i gospodarstwa”.
Problem będzie dlatego, („nie zacierajmy pamięci”! – w tym zgoda), że Polska cierpiała pod pruskim i niemieckim zaborem, i pomniki „wojaków” z dumą wznoszone dla żołnierskiej ofiary złożonej dla Niemiec ciemiężących Polskę, są w sprzeczności z tym, co nam jest drogie i w konflikcie z walką polskich pokoleń o wolność naszej Ojczyzny.

Na podstawie licznych doświadczeń nie mamy jakiejkolwiek ufności, że zechce Pan być lojalnym reprezentantem Polski i Polaków.
Sam Pan dodał do wyłaniającego się z Pana działań stosunku do Polski swoje – jak Pan to określił – marzenie: utworzenia Niezależnego Państwa Gdańsk. Później bagatelizował Pan tą wypowiedź, tłumacząc ją jako żart. Rzecz jest bezdyskusyjna – ani Pan, ani my nie jesteśmy dziećmi, więc dziecinnych żartów nie dopuszczamy jako wiarygodnego usprawiedliwienia.
Pamiętamy też Pana słowa, wykrzyczane na posiedzeniu Rady Miasta w czerwcu br. do jednego z radnych, żeby się zastanowił „czy staje po stronie Polaków, którzy ratowali Żydów, czy po stronie szmalcowników”, gdy sugerował nadmierną Pana uwagę dla kindertransportów.
To, że postawił Pan pomnik dzieciom żydowskiego pochodzenia, nie może dawać Panu prawa wyskakiwania teraz zza niego z pałką słownej agresji. Bolączką naszego dwudziestolecia jest rzucanie oszczerstw o antysemityzm, w dwójnasób bardziej odrażające niż sam antysemityzm.
Polska i jej Gdańsk, potrzebuje swobody myśli i swobody rozmowy o wszystkim co nas, obywateli i Polaków dotyczy – w duchu wolności i rzeczywistej europejskości, czyli odwagi samodzielnego myślenia opartego na doświadczeniu, w poszanowaniu prawdy;
m.in. na temat pomnika kindertransportów, jeśli mamy być ludźmi wolnymi.
W wystawieniu pomnika kindertransportów ogniskują się nasze problemy. Upamiętnienie to w takiej formie i miejscu, tak dużym kosztem finansowym, na jaki nie pozwalamy sobie w przypadku naszych pomników, jest zmaterializowanym objawem skutków ciężkich ran jakie zadane zostały naszemu społeczeństwu, które nie ma twórczej, ożywiającej go duszy, ponadczasowej pamięci i własnej, organicznie wyrosłej zeń inteligencji – lojalnie i bez kompleksów pracującej nad stawianiem polskich zadań.
Dobrowolni niewolnicy nie są europejczykami, jak również cyniczni przedstawiciele społeczeństwa – niezależnie od wielokrotności przyznanych im tytułów „europejczyka roku”.


Załączniki:
1.) kopia pisma ROPWiM z 2010.2009 r. podpisanego przez Sekretarz Rady, p.Andrzeja Przewoźnika;
2.) „Polska Pamięć a Pomnik Kindertransportów” – opracowanie będące obszernym fragmentem pism do IPN i ROPWiM.


W imieniu osób podpisanych pod „Apelem”
Andrzej Fic

-------------------------------------------------------------------------------


Andrzej Fic Gdańsk 04.11.2009 r.
ul.Pomorska 90 B/ 97
80-333 Gdańsk,



Rada Miasta Gdańska
ul. Wały Jagiellońskie 1
Gdańsk



Dotyczy:
1.) odpowiedzi Prezydenta Miasta Gdańska (BPK – 00570/11/09) na wniosek 43-11/120-30/2009 Komisji Kultury i Sportu Rady Miasta Gdańska w sprawie inicjatywy mieszkańców Gdańska, reprezentowanych przez pana Andrzeja Fica, odnośnie budowy Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich w latach 1939-45 (zgodnie z pismem z dn. 10.07.2009 r. oraz „Apelem do Rady Miasta Gdańska…” z dn. 25 maja 2009 r.);
2.) pisma Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa podpisanego przez Sekretarza Rady, Andrzeja Przewoźnika, z dn. 20.10.2009 r. do Andrzeja Fica, reprezentanta osób podpisanych pod „Apelem do RM Gdańska… z dn. 25 maja 2009 r., informującego o niedopełnieniu obowiązku złożenia wniosku do ROPWiM przez inicjatorów Pomnika Kindertransportów, którego kopię ROPWiM przesłała do Rady Miasta Gdańska.


Prezydent Miasta Gdańska pismem z dn. 21 września 2009 r. udzielił odmownej odpowiedzi na wniosek KK i S Rady Miasta Gdańska w/w sprawie, a tym samym, odmownej odpowiedzi na nasz „Apel” w sprawie budowy przed Dworcem Głównym w Gdańsku Pomnika Pomordowanym Dzieciom Polskim w latach 1939-45.
Tak rozumiemy wypowiedzi Prezydenta:
„organ samorządu terytorialnego nie jest właściwym adresatem wniosku o ufundowanie pomnika o randze ogólnonarodowej”,
„Gdyby faktycznie proponowany pomnik miał stanąć w naszym mieście i posiadać parametry proponowane w Apelu do Rady Miasta Gdańska…, to z pewnością należałoby wybrać dla niego inną lokalizację”.
W piśmie do Prezydenta Pawła Adamowicza z 30 października 2009 r. odnieśliśmy się do odmowy postawienia postulowanego przez nas Pomnika, oraz do jej uzasadnień.
Radzie Miasta, jako załącznik, przedstawiamy kopię naszej odpowiedzi na ową odmowę.
Pismo do Prezydenta stanowi dla nas punkt odniesienia dla następujących postulatów, które kierujemy do Rady Miasta:
1.) skierowania do Komisji Rewizyjnej Rady Miasta sprawy na którą wskazuje pismo Sekretarza Rady OPWiM Andrzeja Przewoźnika, którego kopię ROPWiM przesłała do Rady Miasta Gdańska, o niedopełnieniu obowiązku zwrócenia się z wnioskiem do ROPWiM przez inicjatorów Pomnika Kindertransportów, o zaopiniowanie upamiętnienia przez Radę (nie zwrócono się w tej sprawie także do Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa).
Również Instytut Pamięci Narodowej na żadnym etapie realizacji Pomnika Kindertransportów nie uczestniczył w przygotowaniach do tego upamiętnienia, co również chcemy powierzyć uwadze Komisji Rewizyjnej Rady Miasta.

2a.) domagamy się od Rady Miasta spowodowania usunięcia pomnika Kindertransportów z przed Dworca Głównego w Gdańsku na koszt jego inicjatorów, skoro nie może stanąć przed Dworcem postulowany w „Apelu” „Pomnik Pomordowanym Dzieciom Polskim w latach 1939-45”.
W naszych pismach wskazywaliśmy na szkody, jakie Pomnik Kindertransportów wyrządza polskiej racji stanu i prawdzie o II wojnie światowej w Gdańsku.

Najważniejsze, obrazujące problem uzasadnienia z naszych pism to:
„Pomnik Kindentransportów wyraża łączność Gdańska z III Rzeszą niemiecką i także teraźniejsze ciążenie Miasta do Niemiec, skoro winy niemieckie wobec niemieckich obywateli upamiętniane są dziś na polskiej ziemi z woli „naszych” władz Miasta”;
„Wymowa monumentu kindertransportów stojącego już pod Dworcem jest taka, że władze Gdańska przyjęły na siebie niemiecką winę III Rzeszy, utożsamiając się z potrzebą wczuwania się w imperatyw niemieckich sumień. Pomniki odnoszące się do niemieckich win, popełnionych na niemieckiej ziemi (tabliczki z nazwami miast na Pomniku) a mimo tego stawiane u nas i za nasze pieniądze, stawiane z najwyższą, wieloaspektową ostentacją, nie mogą być inaczej odczytane”;
„Usytuowanie Pomnika Kindertransportów nadaje mu przytłaczającą inne wydarzenia rolę w pomnikowej opowieści historycznej”. Jak zostało to ujęte w Apelu do Rady Miasta Gdańska…, „stoi w miejscu ogromnego ruchu mieszkańców Miasta i przyjezdnych, którzy nigdy, albo tylko raz lub kilka razy, znajdą się (celowo albo przypadkiem) obok miejsc znajdujących się na uboczu, upamiętniających los Polaków w Wolnym Mieście (Poczta Gdańska i Westerplatte), natomiast obok Pomnika Kindertransportów będą przechodzili (uczniowie) tysiące razy.”
I dalej: „pomniki zauważone i niezauważone, fałszywie opiszą historię”.

Jednocześnie przypominamy, że nie sprzeciwiamy się stosownej formie upamiętnienia dzieci żydowskiego pochodzenia, które wyjeżdżały z Wolnego Miasta Gdańska. Pisaliśmy o formie takiego upamiętnienia w słowach:
„skromną tablicą a nie pomnikiem, raczej przy współfinansowaniu jej przez środowiska żydowskie, w stosownym miejscu, nie bardziej eksponowanym niż dla polskich upamiętnień, w odniesieniu do Wolnego Miasta Gdańska z wzmianką jedynie o szerszym zjawisku kindertransportów, z przypomnieniem o otwarciu granic przez Polskę dla Żydów uciekających z III Rzeszy” .

2b.) Domagamy się usunięcia Pomnika Kindertransportów również w związku z
niedopełnieniem ustawowego obowiązku o którym mowa w pkt. 1.

3.) domagamy się zwrotu do budżetu Miasta kwot wydanych na Pomnik Kindertransportów przez jego inicjatorów, w związku z pkt. 1 n/n pisma, jak i faktem, że inicjatorzy polskich upamiętnień, muszą dokonywać na nie zbiórek pieniędzy.
Powołujemy się w tym miejscu również na zawarte w piśmie Prezydenta Adamowicza do RM z 21.09.2009 r. przekonanie, że: „organ samorządu terytorialnego nie jest właściwym adresatem wniosku o ufundowanie pomnika o randze ogólnonarodowej. O powstaniu takiego pomnika powinien decydować Sejm Rzeczypospolitej Polskiej po zasięgnięciu opinii ustawowego organu doradczego, tj. Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Organy te powinny się także wypowiedzieć, czy rzeczywiście Gdańsk jest właściwym miejscem na lokalizację monumentu o proponowanej wymowie”.
Jeśli tak, to tym bardziej nie jest samorząd terytorialny właściwym adresatem do realizacji upamiętnienia międzynarodowego kindertransportów, a ściślej mówiąc ogólnonarodowego, tj. ogólnoniemieckiego upamiętnienia, a już w szczególności, bez zaopiniowania go przez ROPWiM.
Przypominamy, że Pomnik upamiętnia niemieckie winy wobec dzieci obywateli niemieckich, które wyjeżdżały z miast całego terytorium we władaniu III Rzeszy. Fakt ten został oddany nazwami miast na pomniku: Berlina, Hanoweru, Hamburga, Frankfurtu, Dusseldorfu, Leipzig, Mannheim, Munchen, Nurnbergu, Stuttgartu, Koln, Bremen oraz przyłączonych do III Rzeszy w latach 1938, 1939 – miast Wien i Praha.


Wobec braku opinii na temat upamiętnienia kindertransportów w formie pomnika przed Dworcem Głównym w Gdańsku przez powołane do tego instytucje, oraz braku jakichkolwiek innych opinii, oprócz najbardziej powierzchownych, zawartych w enuncjacjach prasowych, raz jeszcze prosimy Radnych o zapoznanie się z naszymi uwagami na temat tego upamiętnienia zawartymi w „Apelu do Rady Miasta…” (z 25 maja br.), w Uzasadnieniu do Zarysu Idei Pomnika Pomordowanych Dzieci Polskich w latach 1939-45 (z 10.07.2009 r.), oraz z załącznikiem do n/n pisma, naszym pełniejszym opracowaniem Polska Pamięć a Pomnik Kindertransportów, które jest obszernym fragmentem naszego pisma do ROPWiM i IPN (z dn., dn.16.09.2009 r.



Załączniki:

1.) pismo do Prezydenta Pawła Adamowicza z 30.10.2009 r.;
2.) kopia pisma ROPWiM z 2010.2009 r. podpisanego przez Sekretarz Rady, p.Andrzeja Przewoźnika;
3.) „Polska Pamięć a Pomnik Kindertransportów” – opracowanie będące obszernym fragmentem pism do IPN i ROPWiM z 16.09.2009 r.



W imieniu osób podpisanych pod „Apelem”
Andrzej Fic

_________________
roman zwiercan
Ostatni szef SW Odzia? Trójmiasto oraz cz?onek Komitetu Wykonawczego SW.
Poszukiwany listem go?czym do 19 kwietnia 1991 r. http://sw-trojmiasto.pl/16_poszukiwanie.html
http://www.sw-trojmiasto.pl/Index.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 12:32 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Konrad Turzyński
Moderator


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 572

PostWysłany: Sob Lis 21, 2009 8:23 am    Temat postu: red. B. Szczepuła o pomniku Pomordowanych Pomorzan Odpowiedz z cytatem

Barbara Szczepuła

Zbudujmy razem pomnik Pomordowanych Pomorzan

"Dziennik Bałtycki" 20 września 2009 r.
http://www.dziennikbaltycki.pl/stronaglowna/164157,zbudujmy-razem-pomnik-pomordowanych-pomorzan,id,t.html



Projekt pomnika



Pomnik Pomordowanych Pomorzan w latach 1939-45 miał być gotowy na 1 września br. w 70 rocznicę rozpoczęcia II wojny światowej.

W 2007 roku powstał społeczny komitet budowy tego pomnika, który znalazł poparcie dla swojej idei u władz wojewódzkich oraz samorządowych, a także centralnych.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w swojej opinii stwierdziło, że pomnik wpisze się w kontekst nadchodzących obchodów 70 rocznicy wybuchu wojny, których organizacja jest dla rządu jednym z priorytetów. Na wniosek prezydenta Pawła Adamowicza Rada Miasta Gdańska podjęła uchwałę o lokalizacji pomnika (na skwerze w alei Grunwaldzkiej, między ul. Skłodowskiej-Curie i Smoluchowskiego).

Rozpisano konkurs i wybrano projekt Zbigniewa Mikielewicza z Torunia. Sześcian symbolizuje dom, którym dla ofiar hitlerowskich oprawców było Pomorze. Jego wnętrze wypełnia szary metal, na którym wyryte będą w czterech językach słowa przestrogi. Przypomnijmy ideę przewodnią pomnika: "Zaplanowana zbrodnia, przeprowadzona z nieludzką konsekwencją, miała na celu zlikwidowanie wszystkich obywateli polskich, którzy stanowili najbardziej wartościową część polskiego społeczeństwa i mieli największy wkład w budowie państwowości na Pomorzu".

- Musimy przypominać o naszej historii całej Polsce - mówi przewodniczący budowy pomnika Roman Knitter. - Bo w kraju wiedza o strasznym losie Pomorzan, szczególnie w pierwszych miesiącach wojny, jest niemal nieznana. To na Pomorzu już we wrześniu '39 powstały obozy w Stutthofie, Neufahrwasser i Grendorf, tutaj znajdują się miejsca kaźni polskich obywateli, takie jak: Piaśnica, Szpęgawsk, Mniszek, Potulice, Klamry i inne, w których ogółem zamordowano dziesiątki tysięcy osób.

Wszyscy mieli dobre intencje, chcieli jak najlepiej, ale pomnik jednak nie powstał. Dlaczego? Z powodu braku pieniędzy. Wiadomo kryzys, wiadomo, inne pilne potrzeby, a także rozmaite przeszkody formalne, które nie pozwalają na przelanie środków na konto Związku Przyjaciół Pomorza. W środę zebrał się w Gdańsku komitet organizacyjny budowy pomnika, którego członkowie nie kryli swego rozczarowania i bólu. - Czym różni się Katyń od cmentarzysk Pomorza, takich jak Piaśnica i Szpęgawsk i wiele innych, gdzie zabijano Polaków dlatego, że byli Polakami? A czy nie była ludobójstwem likwidacja całej kurii biskupiej w Pelplinie, wszystkich księży, dlatego, że byli polskimi księżmi?

Zastanawiano się, jak zorganizować zbiórkę pieniędzy. Czy zaapelować do abp. Sławoja Leszka Głódzia i postawić wolontariuszy z puszkami w którąś niedzielę przed kościołami? Czy w urzędach w obu województwach, bo przedwojenne Pomorze to także obszar dzisiejszego województwa kujawsko-pomorskiego, zorganizować urny na datki? Zbiórka jest konieczna - zgadzali się wszyscy. - Nie znam rodziny na Pomorzu, w której w latach wojny ktoś nie zginął - mówi i Elżbieta Kowalik, przewodnicząca Związku Przyjaciół Pomorza, która w tym roku poszła w tej intencji na pielgrzymkę do Santiago de Compostella. - Zbierzemy pieniądze i pomnik powstanie! Musi powstać! Pomorzacy Pomorzakom go postawią! - dodaje ze łzami w oczach.

Podajemy konto Związku Przyjaciół Pomorza, na które można wpłacać pieniądze:
Bank Millennium w Gdańsku PL12 1160 2202 0000 0001 1506 7129



-------------------------------------------------------------------------------------


Moje dopowiedzenie:

Cytat:
Czym różni się Katyń od cmentarzysk Pomorza


[Na przykład] Katyń w ówczesnych Sowietach i [na przykład] Palmiry w ówczesnej Generalni Guberni różnią się tym od cmentarzysk Pomorza, że na Pomorzu socjalizm w połączeniu z antypolonizmem wymordował dziesiątki tysięcy ludzi już w 1939, a nie dopiero w 1940 r.


Nawet w Wikipedii (http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Pia%C5%9Bnicy) o Piaśnicy czytamy, że "bywa nazywana czasem „małym”, lub „drugim” Katyniem". Nieporozumienie! To raczej o Katyniu można by powiedzieć, że to "druga", "mała" Piaśnica! Przecież w samym tylko Katyniu (owszem, "nazwa "zbrodnia katyńska" często oznacza zbrodnię dokonaną przez bolszewików na polskich jeńcach mniej więcej jednocześnie w kilku różnych miejscach, m. in. w Katyniu) zamordowano mniej ludzi niż w Piaśnicy i uczyniono to później niż w Piaśnicy.



-------------------------------------------------------------------------------------


Oto (w porządku chronologicznym) niektóre teksty na pokrewne tematy:


"Piaśnica" - fragment pochodzący z książki "Gdyńskie cmentarze, O twórcach miasta, portu i floty" autorstwa Wiesławy Kwiatkowskiej oraz Małgorzaty Sokołowskiej, zob.: http://www.gotenhafen.pl/piasnica.html,

Piotr Szubarczyk, "Wystawa IPN: Zagłada polskich elit – Akcja AB – Katyń", "Bibuła", 9 pażdziernika 2008 r., zob.: http://www.bibula.com/?p=2576,

Grzegorz Popławski, "Piaśnica - pomorski „Katyń”", "Dziennik Bałtycki", 15 września 2009 r., zob.: http://www.dziennikbaltycki.pl/wrzesien1939/162330,piasnica-pomorski-katyn,id,t.html,

Edward Zimmermann, "Zbrodnia w Lesie Szpęgawskim", "Dziennik Bałtycki", 20 września 2009 r., zob.: http://www.dziennikbaltycki.pl/wrzesien1939/162331,zbrodnia-w-lesie-szpegawskim,id,t.html,

Zbigniew Branach, "Przemilczany Las Piaśnicki", "Tygodnik Solidarność", 20 listopada 2009 r., zob.:
http://www.tygodniksolidarnosc.com/2009/47/5_prz.htm.


Władze Gdańska chyba jednak boją się nie tylko Pomnika Pomordowanych Pomorzan, ale nawet "Roty" Marii Konopnickiej:


"Problemy z prezentacją historii Pomorza", [wywiad Piotra Czartoryskiego-Szilera z Waldemarem Rekściem], "Nasz Dziennik", 4-5 sierpnia 2007 zob.: http://www.sgw.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=95&Itemid=14,

"Nędza w ratuszu, „Oda” na wieży" w: "Mirosław Orzechowski. Oficjalny blog polityczny", 19 czerwca 2009 r., zob.: http://miroslaw-orzechowski.blog.onet.pl/Nedza-w-ratuszu-Oda-na-wiezy,2,ID381296585,n.


Pochodzę z Pomorza Gdańskiego, dlatego ta tematyka jest mi bliska.

"Odę do radości" Schillera i van Beethovena poznałem w I kwartale 1979 r. i polubiłem bardzo "od pierwszego słyszenia" (lubię do dziś, pomimo zrobienia z niej hymnu UE). Jednak w Gdańsku (i oby także gdzie indziej w Polsce ― ale NIE TYLKO na otwarciu dorocznego Festiwalu Kultury Kresowej, niesłusznie zawężającego się rokrocznie TYLKO do Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej!) powinna rozbrzmiewać "Rota" Konopnickiej i Nowowiejskiego! Przecież "Oda" to (o czym nie każdy wie!) tymczasowy, kompromisowy WSPÓLNY hymn podzielonych Niemiec, które na olimpiadę w Melbourne wysłały WSPÓLNĄ reprezentację, a w razie jej sukcesów miano grać właśnie "Odę do radości" podczas zawieszania medali na piersiach niemieckich sportowców (zresztą jej rytm jest bardzo podobny do rytmów hymnów obu tych państw, można sprawdzić w tekście pt. "Unter alles", zob.: http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt6007.html). Dlaczego jednak (tymczasowy) "niemiecki hymn" (zamiast "Roty" ― jednego z niedoszłych hymnów polskich) miałby być odtwarzany w polskim Gdańsku? Czyżby dlatego, że jakiś Francuz napisał, iż jego rodacy nie chcą umierać "pour Dantzig"? Przykro mi, że tym, kto odpowiada (formalnie przynajmniej) za pozbawienie starego Gdańska odtwarzania "Roty" (i zastąpienia jej "Odą" Schillera / van Beethovena), jest mój młodszy kolega z RMP, Paweł Adamowicz (nie znam go osobiście, po raz pierwszy z bliska zobaczyłem go dopiero na 30-leciu RMP we wrześniu 2009 r. w Gdańsku).

_________________
Konrad Turzyński [matematyk; teraz - bibliotekarz; uczestnik RMP (1980-81), dziennikarz ZR NSZZ "S" w Toruniu (1981), publicysta pod- i nad-ziemny (1978- ), współprac. ASME, "Opcji na Prawo" (2003-09) i Polskiego Radia (2006-08)]


Ostatnio zmieniony przez Konrad Turzyński dnia Wto Sty 26, 2010 1:36 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Konrad Turzyński
Moderator


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 572

PostWysłany: Sob Sty 23, 2010 4:43 pm    Temat postu: dalszy ciąg tej samej sprawy Odpowiedz z cytatem

dalszy ciąg tej samej sprawy:

http://blogmedia24.pl/node/20081

_________________
Konrad Turzyński [matematyk; teraz - bibliotekarz; uczestnik RMP (1980-81), dziennikarz ZR NSZZ "S" w Toruniu (1981), publicysta pod- i nad-ziemny (1978- ), współprac. ASME, "Opcji na Prawo" (2003-09) i Polskiego Radia (2006-08)]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pon Lis 18, 2013 6:02 pm    Temat postu: Piaśnica: pierwsze ludobójstwo II wojny światowej Odpowiedz z cytatem

Piaśnica: pierwsze ludobójstwo II wojny światowej

http://wpolityce.pl/artykuly/67196-1111-pierwsze-masowe-ludobojstwo-drugiej-wojny-swiatowej-niemcy-wykazali-sie-nieznanym-wczesniej-w-nowozytnej-historii-bestialstwem

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group