" /> Dyskusje ogólne :: Z Ziemkiewiczem jest jeden problem
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Z Ziemkiewiczem jest jeden problem

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Gru 02, 2009 5:21 pm    Temat postu: Z Ziemkiewiczem jest jeden problem Odpowiedz z cytatem

Z Ziemkiewiczem jest jeden problem.

Zakochany w Balcerowiczu, a rownoczesnie ganiacy rozkradanie kraju...
Dzisiaj w TVP Info zacytowal w odniesieniu do protestow policjantow - iz... Lenin powiedzial, ze "panstwo policyjne (nie milicyjne?) to takie kiedy policjant zarabia wiecej niz... ROBOTNIK" a chyba powinno byc "niz nauczyciel"... Chyba raczej w tym cytacie chodzilo raczej o inteligencje. Moze sie myle ale wlasnie w taki sposob cytowano Lenina w minionym okresie pokazujac czym byl komunizm itd.
Dzisiaj Ziemkiewicz pewnie chcial sie chyba przypodobac polskiej policji jakoby mniej zarabiala niz obecnie robotnicy "wyciagajacy" na budowach nawet po 5 tys. zl. Uszczypnal "przy okazji" rzad PO - co jest warte podkreslenia ale zapomnial o nieszczesnych nauczycielach, itd...
Zreszta zapomnial tez (mam nadzieje ze nie celowo) iz robotnicy i tak zarabiaja mniej od emerytowanych ubekow, czy ciagle dzialajacych funcjonariuszy w ABW, CBS, CBA itd... no i sie nie uwlaszczyli podczas reformy Balcerowicza - a nawet odwrotnie.
W konkluzji mysle ze to umysl powinien byc wysoko nagradzany a nie miesnie do lopaty czy do palki...
Tak wiec Ziemkiewiczowi czasami wygodniej jest "brylowac" na salonach jedna noga tu a druga tam... zawsze mozna trafic na stanowisko redaktora do TVP. Ale lepszy rydz niz nic.
Piotr Z.

Piotrze pamietam teksty Ziemkiewicza o tym, ze Polacy sie do niczego nie nadaja i nalezy sprzedawać wszystko za 1 złotówke i sprowadzać menażerów z zagranicy niech biorą i zarządzają! Toż to jeden z apolegetów rozkradania Polski

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 11:34 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Czw Gru 03, 2009 6:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ziemkiewicz to jest (już to kiedyś pisałem) taka koncesjonowana prawica. Lubi Balcerowicza, puszcza oko do policji, demonstruje pewna programową niechęć do Kaczyńskich, legitymizuje lewaka Sierakowskiego (choćby "Pojedynek" w TVP Historia). Jak na 'dyżurnego' prawicowca w merdiach chyba nie tak mało.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Gru 05, 2009 9:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W komentarzu wyżej zamieściłem kilka uwag na temat, które możnaby nazwać dołkami klasy Pana Rafała Ziemkiewicza, a przed chwilą przeczytałem felieton, który mogę zaliczyć akurat do górek. Oto jego tekst:
Cytat:
Aleksander Kwaśniewski w programie Moniki Olejnik powiedział, omalże na jednym oddechu, dwie sprzeczne ze sobą rzeczy.

Po pierwsze, że pod kryptonimem „Alek” SB zarejestrowała w latach osiemdziesiątych kogoś innego, czego najlepszym dowodem fakt, iż w cytowanych przez Piotra Gontarczyka dokumentach jest wzmianka o pracy „Alka” w „Życiu Warszawy”, w którym on, Kwaśniewski, nigdy nie pracował.

Po drugie, że ostatecznym i niepodważalnym dowodem, iż nigdy nie był TW, jest wyrok sądu lustracyjnego, który w roku 2000 go z zarzutu „kłamstwa lustracyjnego” oczyścił.

Rzecz w tym, że to właśnie ten sąd lustracyjny, na który się były prezydent powołuje, w tym właśnie wyroku, stwierdził, że to Aleksander Kwaśniewski, nie nikt inny, został przez SB zarejestrowany pod kryptonimem „Alek”. Więc jedno z dwojga − albo wyrok sądu z roku 2000 jest niepodważalny, i wtedy niech Aleksander Kwaśniewski się nie upiera, że to nie o niego chodzi w zachowanych papierach, albo sąd się jednak omylił, a wtedy jego wyrok niczego nie dowodzi.

Oczywiście, byłoby naiwne sądzić, że wobec Aleksandra Kwaśniewskiego redaktor Olejnik wykaże się podobną dociekliwością, co podczas przesłuchiwania posłów PiS, i zapyta o tę sprzeczność.

Tym bardziej trudno się spodziewać, aby ktoś z tych kręgów, w których nasza „prawie Oriana Fallaci” jest poważana, odważył się powiedzieć to, co niemal otwarcie powiedziała swego czasu sędzia ogłaszająca wyrok w sprawie Zyty Gilowskiej: ustawa, według której toczyły się procesy Wałęsy i Kwaśniewskiego, została tak skonstruowana, że praktycznie nie sposób na jej podstawie uznać za kłamcę lustracyjnego kogokolwiek, bez względu na istniejące dowody.

Dlatego Wałęsa, który ponad wszelką wątpliwość zarejestrowany był przez SB jako TW „Bolek”, otrzymał zaświadczenie, że „tajnym i świadomym współpracownikiem” nie był, i dlatego otrzymał taki sam certyfikat Kwaśniewski, który, wedle tego samego sądu, zarejestrowany był jako TW „Alek”. Dlatego też identyczny wyrok dostał Marian Jurczyk, który nigdy nie miał możliwości wykraść i zniszczyć swoich „kwitów”, przez co zachowały się zarówno jego odręczne zobowiązanie do współpracy, jak i napisane jego ręką donosy oraz pokwitowana odbioru judaszowych pieniędzy. Nawet to nie wystarczało do zgodnego z prawem stwierdzenia faktu współpracy. Gdyby do sądu lustracyjnego zgłosił się w porę Leszek Maleszka, też dostałby taki sam uniewinniający wyrok jak Wałęsa i Kwaśniewski i mógłby nim do dziś wymachiwać, strasząc, że będzie wytaczał procesy i niszczył tych, którzy nazywają go agentem, grzywnami.

Ale − uwaga − mógłby tylko straszyć. Bo Jurczyk po otrzymaniu wspomnianego wyroku rzeczywiście się rozbuchał i wytoczył parę procesów cywilnych; wszystkie przegrał. Przypadek godny O.J. Simsona − sąd cywilny, nie skrępowany ustawą celowo napisaną tak, aby uniemożliwić orzeczenie winy nawet najoczywistszej, mógł uznać po prostu, i uznał, że kto został zarejestrowany jako TW i donosił jako TW, ten był TW i nie ma prawa się obrażać za nazywanie go TW.

Wałęsa od czasu do czasu, w napadach medialnej aktywności, wygraża, że też powytacza procesy tym, którzy nazywają go „Bolkiem”. Bardzo proszę, niech to zrobi − dowody są na tyle oczywiste, że przypadek Jurczyka powtórzy się jak nic. I Wałęsa o tym wie, więc tylko tak gada.

Kwaśniewski, trzeba przyznać, zachowuje się z większą od Wałęsy klasą, ale i mądrzej. Zdobył się nawet na kurtuazyjne stwierdzenie, że Piotr Gontarczyk jest znakomitym historykiem, że na pewno dochował naukowej rzetelności, i nie ma pretensji do niego, tylko do jakichś bliżej nieokreślonych sił, które nim i IPN manipulują. Były prezydent wie, że fakty przy obecnych społecznych nastrojach nie mają znaczenia. Kto go od dawna uważa za „drobnego krętacza”, ten uzna go i za kapusia, a kto nienawidzi Kaczyńskich, lustracji, IPN i wszystkiego, co im się z tym kojarzy, tego artykuł w niskonakładowym piśmie IPN i tak nie przekona.

Nie wiem, co by się musiało stać, żeby taki np. redaktor Wroński z „Gazety Wyborczej” dopuścił do głowy myśl, że wyrok sądu lustracyjnego jest guzik wart, a poszlaki dotyczące TW „Alka” można połączyć w logiczny ciąg tylko w jeden sposób, tak właśnie, jak to zrobił Gontarczyk. Gdyby nawet sam Kwaśniewski publicznie oznajmił: „tak, byłem kapusiem!” − to „Wyborcza” pewnie napisałaby, że nie można mu wierzyć, i przypomniałaby na dowód jego kłamstwa w sprawie dyplomu, goleni prawej i filipińskiej grypy.

W całej sprawie najbardziej groteskowe jest postępowanie PO, która „a propos” oznajmiła o „zgłoszeniu” projektu nowej ustawy o IPN, zapomniawszy, że dokładnie to samo zrobiła już po publikacji książki o Wałęsie. Inicjatywa, zapewniają posłowie PO, nie ma nic wspólnego z publikacją o „Alku”, nad projektem, zapewniają, pracowano intensywnie przez dwa ostatnie lata. Nie widać jednak, by czymkolwiek się on różnił od tego, o czym mówiła PO wtedy. Prawie dwa lata temu partia Tuska zgłaszała postulat „pełnego otwarcia” archiwów, w odpowiedzi na co zwracano uwagę na problem „danych wrażliwych”. Inicjatorzy projektu potrafili wówczas odpowiedzieć tylko: no tak, to faktycznie problem, coś trzeba wymyślić. I, podczas długiej jakoby i wytężonej pracy nad nową ustawą nie wymyślili nic a nic, problem „danych wrażliwych” jest tam, gdzie był.

Taka to i praca − jeśli zmiana ma polegać na tym, że zamiast siedmioosobowego kolegium ma być dziewięcioosobowa rada, to takie „projekty” można pisać na kolanie. Ot, zamiast Rady zaproponujmy trzynastoosobowe Konsylium Pamięci Rodowej i Narodowej, w którym po trzech członków mianują Sejm, Senat i prezydent, a po dwóch konferencja rektorów, Prymas i GIODO (coś się nie zgadza? To nic, poprawi się w komisji) − i już mamy nowy projekt.

Konferencja prasowa poświęcona nowemu projektowi była kolejną w ciągu paru dni kompromitacją PO. Sławny (zasłużenie) „Aram” Rybicki spytany, co takiego złego zrobił Janusz Kurtyka, że trzeba go odwołać, zaczął pleść, że IPN podziela „pisowską” wizję historii, iż „w Polsce jest źle” (jasno sugerując, że chodzi o to, by IPN podzielał wizję PO, że w Polsce jest super), a potem uściślił, że właściwie to nie cały IPN, tylko kilku historyków, najwyżej dziesięciu, i że tak w ogóle, to historycy nie powinni być dzieleni na tych z IPN i innych − jakby to historycy winni byli temu, jak ich dzielą propagandyści politycznego i medialnego establishmentu. W sumie wynikało z tego, że historycy IPN bywają dobrzy, gdy − jak w wypadku Niesiołowskiego − chowają niewygodne papiery pod sukno, a źli, kiedy piszą całą prawdę, i cała ustawa jest po to, żeby tych pierwszych promować, a drugich wywalić.

Rafał Grupiński próbował ratować kolegę, argumentując, że zmiany są konieczne, bo IPN „przespał” historyczne rocznice roku 2009, co było akurat kompletnie chybione − następnego dnia rzecznik IPN przedstawił długą listę rocznicowych imprez, programów edukacyjnych i publikacji, z których wynika jasno, że nikt dla uczczenia owych rocznic nie zrobił tyle co IPN.

Z jednej strony, przykro patrzeć, jak ludzie o wspaniałych życiorysach robią z siebie błaznów. Z drugiej − patrzę na to z pewną ulgą, bo widać, że jak zwykle w wypadku partii miłościwie nam królującej w sondażach, wszystko to tylko pic i gadanina.

A o to, by nikomu nie udało się na IPN położyć łapy, trzeba walczyć ze wszystkich sił.

Całość na stronie Rzepy, pod http://www.rp.pl/artykul/2,401702.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group