" /> Dyskusje ogólne :: Andrzej Gwiazda : 13 grudnia 1981_
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Andrzej Gwiazda : 13 grudnia 1981_

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Nie Gru 13, 2009 11:15 am    Temat postu: Andrzej Gwiazda : 13 grudnia 1981_ Odpowiedz z cytatem

Video

http://www.polityczni.pl/anna_walentynowicz_w_sejmie,audio,51,4473.html

13 Grudzień


13 grudnia 1981 roku system komunistyczny, repre-zentowany przez gen. Jaruzelskiego wypowiedział wojnę całemu Narodowi. Mimo dużych nadwyżek żywności wyznaczył głodowe racje mięsa, tłuszczów i innych towa-rów. Zgrozą przejmuje wydzielanie niemowlętom kaszki manny i masła. Tylko wódki przydzielano w nadmiarze. Zamordowano ok. 200 osób, a ponad 6ooo uwięziono.
Minęło już 28 lat, a my wciąż nie wiemy - dlaczego. Nie wiemy po co była ta wojna. Mimo że od 20 lat mamy podobno wolność i niepodległość, na temat naszej naj-nowszej historii jesteśmy wciąż okłamywani. Jaruzelski twierdził, że celem wojny była obrona „socjalizmu”. Okazało się to kłamstwem, gdyż ten sam Jaruzelski, gdy został prezydentem, „socjalizm” zastąpił dzikim kapitali-zmem. Kłamstwem okazała się propaganda, że Jaruzelski „stanem wojennym” obronił nas przed inwazją radziecką. Z ujawnionych archiwów radziekich dowiedzieliśmy się, że to właśnie Jaruzelski błagał o zbrojną interwencję, lecz Kreml mu zdecydowanie odmawiał. Z archiwów nie-mieckiej bezpieki wiemy, że gen. Kiszczak na zebraniu ministrów spraw wewnętrznych Układu Warszawskiego powiedział: „Jedynym celem stanu wojennego jest zmia-na kierownictwa "Solidarności".



Z tych samych archiwów pochodzi raport z rozmowy z B. Geremkiem, gdzie w listopadzie 1981 wyraża on opi-nię, że rozwiązanie siłowe jest nieuniknione i nie należy zwlekać... a gdy sytuacja się unormuje, można będzie przywrócić "Solidarność", lecz bez programu gdańskiego ... Czy już w listopadzie 81 r przewidywano „okrągły stół”? Po siedmiu latach, gdy „sytuacja się unormowała”, L. Wałęsa mógł publicznie zapewnić: „Nowa "Solidar-ność" będzie zupełnie inna niż ta z 1981 roku. Do nowej "Solidarności" wejdą zupełnie inni ludzie”.
Rok później, w 1989 r. zarejestrowano nową "Solidar-ność", zupełnie inną niż ta w 81 r. Weszli do niej zupełnie inni ludzie, którzy wybrali gen. Jaruzelskiego na swego prezydenta. Którzy „program gdański” z 81 r. zastąpili programem uwłaszczenia nomenklatury, wyprzedaży fa-bryk i likwidacji miejsc pracy.
Czy aby to osiągnąć konieczny był stan wojenny?
Tak! Konieczne było takie zgnębienie społeczeństwa, aby ludzie zapomnieli czym była pierwsza "Solidarność" i zgodzili się, by decydowano za nich.
Pierwsza "Solidarność" oparła się wszelkim naciskom, korupcji i manipulacjom, by zmienić ją w posłuszne na-rzędzie systemu. Nie dała się skłócić o pieniądze, konse-kwentnie nie dawała się wmanipulować we współrządze-nie. Broniła interesów pracowników i domagała się do-brego zarządzania majątkiem narodowym. Członkowie pierwszej "Solidarności" odmawiali obejmowania lukra-tywnych posad i tropili wszelkie nadużycia i złodziejstwa prominentów.
To szeregowi członkowie obronili pierwszą "Solidar-ność" przed liczną agenturą umieszczoną nawet w naj-wyższych władzach Związku. Agentura okazała się bez-radna wobec woli członków wyrażanej jawnie w demo-kratycznych strukturach.
„Stan wojenny” był spektakularnym dowodem na klę-skę agentury, której nie udało się przerobić pierwszej "Solidarności" na drugą. Dopiero gdy czołgi Jaruzelskie-go zmusiły nas do działań tajnych, agentura odzyskała skuteczność.
Z historii "Solidarności" wynika ważna nauka na przy-szłość: Gdy znów zdecydujemy się naprawiać Polskę, będziemy to robić jawnie i żadna agentura nie zdoła nas powstrzymać. Nawet jeśli wybierzemy agenta na swego przywódcę, zadecyduje jawnie wyrażana i solidarnie re-alizowana wola ogółu.
Kto wtedy wyśle na nas czołgi?
Andrzej Gwiazda

Video

http://www.polityczni.pl/anna_walentynowicz_w_sejmie,audio,51,4473.html

Komentarz:

Pełny tekst skierowany do uczestników konferencji nt: „OBLICZA STANU WOJENNEGO”, mgr inż. Andrzeja Gwiazdy,który został przeze mnie
odczytany w Uniwersytecie Rzeszowskim, 12 grudnia 2009.
.
Ważne ! Jakiekolwiek powielanie tekstu pełnego lub skrótów niniejszego przesłania na inne fora dyskusyjne bez podania źródła jest zabronione.
Zabronione jest także jakiekolwiek dokonywanie zmian w samym tekście.


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 10:27 am, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 9:50 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pon Gru 14, 2009 10:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

źródło informacji:
http://www.rzeszow24.pl/aktualnosci/1/8807

Niedziela, 13 Grudnia 2009

"13 grudnia Polakom zabrakło wściekłości. I skutki odczuwamy do dziś"
Stan wojenny zniszczył potencjał największego ruchu społecznego na świecie. Trwał kilkanaście miesięcy, ale jego skutki obserwujemy do dzisiaj - mówi socjolog dr Michał Łuczewski.





Fronda.pl:

IPN ujawnił notatkę, która jest kolejnym dowodem, że gen. Jaruzelski w grudniu 1981 roku nie tylko nie bał się interwencji sowietów, ale wręcz o nią zabiegał. Tym żyją dzisiaj ci, którzy świadomie, i często bardzo boleśnie, tamto wydarzenie przeżyli. Odchodząc jednak od aspektu politycznego spróbujmy opisać jaki wpływ miał fakt wprowadzenia stanu wojennego na polskie społeczeństwo?

Michał Łuczewski: Gdy się pyta Polaków o to, jakie wydarzenia z historii kraju pamiętają najbardziej, to bardzo często pada odpowiedź „wybuch stanu wojennego”. Od strony socjologicznej ciekawe są losy naszej pamięci o stanie wojennym. Pokazują to cykliczne badania publikowane przez CBOS. Na początku, Polacy uważali wydarzenia spowodowane decyzją gen. Jaruzelskiego za straszne i zbrodnicze.

Później jakby przestano ufać swojemu doświadczeniu. Coraz częściej powtarzano, że wprowadzenie stanu wojennego było uzasadnione. Częściej rozmawiano o postaci samego Jaruzelskiego. O wydarzeniach stanu wojennego zaczęto też mówić nowym językiem.

Jednak w ostatnich latach widać odwrócenie tej oceny. Młodzi ludzie podkreślają, że wprowadzenie stanu wojennego było zbrodnią.

Skąd się to bierze?

Można powiedzieć, że wraca ufność we własne doświadczenia. Młodzi ludzie wykazują się logiką i intuicją. Chęć sprowadzenia obcych czołgów na własny naród nazywają zdradą i zbrodnią. Odwrócenie oceny to nie tylko kwestia logiki, ale i skuteczności akcji obywatelskich. Np. akcja „Młodzi pamiętają” przygotowana przez Fundację Odpowiedzialność Obywatelska.

Mnie osobiście nie tyle przeraża sam wybuch stanu wojennego i doprowadzenie do niego, co próby wytłumaczenia tamtych wydarzeń. Ciężko się z tym pogodzić, że wygrała wtedy chęć świętego spokoju.

Jakie skutki spowodowało w społeczeństwie to zwycięstwo świętego spokoju?

Ten święty spokój często okazuje się spokojem cmentarza. Gdy Jaruzelski wprowadził stan wojenny w polskim społeczeństwie zabrakło wściekłości. Nastąpiła demobilizacja społeczeństwa.

Tylko dlaczego komunistom poszło tak łatwo? Istniała wtedy pewna "infrastruktura" do buntu, istniała opozycja polityczna, Kościół...

Chociaż stan wojenny trwał kilkanaście miesięcy, to jego skutki nadal obserwujemy w społeczeństwie. Dlatego w swoim opisie śmiało wybiegam poza te kilkanaście miesięcy. Z jednej strony były Msze za Ojczyznę i dawały one otuchę. Ale jednak ogólnie panowała beznadzieja.

Rozmawiałem z wieloma opozycjonistami lat 80. Ich walka nie trwała roku. Niektórzy byli w opozycji przez lat 10. Musieli się ukrywać. A tyle lat podziemia nie może pozostać bez negatywnego wpływu na człowieka i jego rodzinę.

Społeczeństwo rozbiła emigracja, która wśród działaczy szerokiej opozycji była bardzo wysoka. A wyjeżdżał przede wszystkim nazwijmy to „drugi garnitur Solidarności”. A na kim jak nie na ludziach „drugiego szeregu” opiera się każdy ruch społeczny. Stan wojenny brutalnie stłamsił potencjał największego na świecie ruchu społecznego, jakim była Solidarność i sprawił, że nie mogliśmy go wykorzystać.

Gdzie w społeczeństwie nadal widać skutki stanu wojennego?

Pokazują to badania prowadzone po 89. roku. Niski poziom zaufania społecznego, mała frekwencja w wyborach, dość niski poziom gotowości do pomocy innym ludziom.

Skutkiem komunizmu w tym też stanu wojennego jest słabość i unicestwienie państwa. Ludzie dbali o własne interesy, dlatego wzrósł poziom indywidualizmu. Kilkanaście miesięcy stanu wojennego wprowadziły klimat strachu w społeczeństwo i spowodowały, że ludzie myśleli bardziej o przetrwaniu niż buncie. To skutki rozbicia społeczeństwa obywatelskiego.

Rozbicie Solidarności jako ruchu społecznego było preludium do tego, co się z ludźmi "S" działo w III RP? Może te niezliczone podziały i rozłamy by się w innym przypadku nie wydarzyły?

Kiedy ruch społeczny zostaje rozbity na kilka małych nurtów nie może już wpływać na rzeczywistość. Musi szukać jakichś patronatów, kompromisów. Dlatego stan wojenny, rozbicie Solidarności przygotowały późniejsze porozumienie przy okrągłym stole i proklamowanie III RP oparte na porozumieniu elit i pominięciem społeczeństwa. Polskie społeczeństwo obywatelskie praktycznie przestało istnieć.

W Niemczech, gdy upadał mur berliński, atakowane były siedziby tamtejszej służby bezpieczeństwa. W te miejsca powstawały muzea komunizmu. Miejsca pamięci prowadzone przez byłych więźniów systemu. W Polsce społeczeństwo przestało być podmiotem. Ludzie tajnych służb zasiedli do okrągłego stołu. Na próżno też szukać w Polsce jakiegoś muzeum komunizmu.

Może Kościół mógł temu wszystkiemu zeszkodzić?

Kuroń, Geremek, Michnik. Polska opozycja po 56. roku często ma korzenie komunistyczne albo socjalistyczne. Do tego stopnia, że wydarzenia marca 68. Nazwano kłótnią w rodzinie. Opozycjoniści chcieli zniszczyć system od środka. Zostali jednak brutalnie wypchnięci i wykluczeni.

Gdy znaleźli się poza instytucjami politycznymi i ekonomicznymi nie mieli wyjścia. Musieli szukać innej, skutecznej formy mobilizacji. A ruch społeczny doskonale się do tego nadawał. Aby kierować takim ruchem trzeba być w pewnym sensie prorokiem.

Dlatego opozycjoniści, żeby pociągnąć za sobą ludzi zaczęli używać retoryki moralnej. Poza tym Kościół zawsze był znakiem sprzeciwu wobec zła. Dlatego rząd dusz sprawował ten, kto potrafił balansować między Kościołem a opozycją laicką.

Ale później nastąpiła zmiana.

Nastąpiło przejście od języka moralności do języka układów. Liczyła się polityka kompromisu. Michnik dobrze wyczuł skąd wieje korzystny wiatr i od Kościoła przeszedł bliżej komunizmu.

Komuniści wiedzieli, że aktywność wymaga energii. Prowadzili propagandę, która miała męczyć społeczeństwo. Do tego panował kryzys ekonomiczny. Stwarzane przez propagandę poczucie strachu, że lada chwila mogą wejść Rosjanie skutecznie dezorganizowało społeczne działania Polaków.

Rozmawiał Mariusz Majewski
Zapraszamy na blog Antoniego Dudka "Spisek antyjaruzelski"

Autor: www.fronda.pl

źródło informacji:
http://www.rzeszow24.pl/aktualnosci/1/8807


źródło informacji:
http://www.fronda.pl/antonidudek/blog/spisek_antyjaruzelski

Spisek antyjaruzelski
sobota,
12 grudnia 2009,
01:14
Drukuj kategoria: Wiadomości

Spośród licznych polemik i ataków jakie wywołało opublikowanie w „Biuletynie IPN” notatki z rozmowy Jaruzelski-Kulikow z 9 grudnia 1981 r. najciekawszy wydaje się artykuł Waldemara Kuczyńskiego „O ewangelii w sowieckim mundurze”, opublikowany w „Rzeczpospolitej” z 11 grudnia 2009 r. Kuczyński przekonuje w nim z właściwym sobie temperamentem, że „w odróżnieniu od niektórych historyków i dziennikarzy nie bije czoła przed prawdomównością polskich agentów i sowieckich marszałków. Osobiście wierzę generałowi Jaruzelskiemu”.Zaintrygował mnie fragment o „polskich agentach”,bo Kuczyński nie wyjaśnił o kogo chodzi. Z pewnością jednak nie o gen. Jaruzelskiego, który 19 października 1981 r. tak mówił podczas rozmowy telefonicznej do Leonida Breżniewa, dzwoniącego by pogratulować mu wyboru na I sekretarza KC PZPR: Serdecznie dziękuje, drogi Leonidzie Iljiczu, za życzenia, a przede wszystkim za okazane zaufanie. Chcę wam powiedzieć otwarcie, że zgodziłem się na objęcie tego stanowiska z wielkimi oporami i tylko dlatego, że wiedziałem o waszym poparciu i że to wasza decyzja. Gdyby było inaczej, nigdy bym się nie zdecydował. […] Zrobię wszystko jako komunista i jako żołnierz, Leonidzie Iljiczu, żeby sytuacja się poprawiła, żeby doprowadzić do przełomu w kraju i naszej partii. […] Dziś spotkam się z Waszym ambasadorem. Postaram się omówić z nim bardziej szczegółowo niektóre problemy i będę prosił o Waszą radę w sprawach, które on Wam zapewne przekaże.

Oczywiście dokument z którego pochodzi powyższy cytat pochodzi z archiwum prezydenta Federacji Rosyjskiej i – z tych samych powodów co dziennik Anoszkina – jest z natury rzeczy niewiarygodny. Trzeba mieć jednak świadomość, że spisek, którego celem jest prześladowanie gen. Jaruzelskiego ma znacznie większy zasięg i obejmuje również fabrykowanie dokumentów w archiwach niemieckich. Tam bowiem podrzucono notatkę ze spotkania Ericha Honeckera z kierownictwem ZSRR w dniu 16 maja 1981 r. W jego trakcie Honecker stwierdził, mówiąc o sytuacji w Polsce: Ja nie opowiadam się za akcją wojskową, chociaż sojusznikom daje do tego prawo Układ Warszawski. Byłoby właściwym utworzyć kierownictwo, które byłoby gotowe wprowadzić stan wyjątkowy i podjąć zdecydowane działania przeciwko kontrrewolucji. Z kolei sowiecki premier Nikołaj Tichonow odparł na to: Interwencja w obecnej sytuacji międzynarodowej nie wchodzi w grę, dlatego należy aktywnie wspierać opór zdrowych sił, a te zdrowe siły nie mają wybitnego przywódcy. Ten ostatni, przypominam, pojawił się w miejsce chwiejnego Stanisława Kani dopiero pięć miesięcy później.

Preparowania dokumentów dokonano nawet w Rumunii, gdzie podrzucono z kolei fałszywy protokół z posiedzenia Politycznego Komitetu Wykonawczego KC Rumuńskiej Partii Komunistycznej z dnia 3 grudnia 1981 r. Zebrał się on pod przewodnictwem Nicolae Ceausescu, gdy przebywający w Moskwie, rumuński minister obrony gen. Constantin Olteanu, poinformował Bukareszt, że na naradzie szefów resortów obrony państw Układu Warszawskiego gen. Florian Siwicki poprosił (w imieniu Jaruzelskiego) o przyjęcie uchwały grożącej interwencją wojskową w PRL. Miało to pogłębić poczucie zagrożenia w Polsce i ułatwić wprowadzenie stanu wojennego. My nie będziemy się zgadzać na nasze zaangażowanie w jakiekolwiek akcje – stwierdził wówczas rumuński dyktator, dodając przytomnie, że nie ma potrzeby by wojskowi dyskutowali na temat zagadnień politycznych. Sfabrykowano również, tym razem w czeskim archiwum, szczegółowe sprawozdanie z owej narady ministrów obrony, z którego wynika, że rumuńskiego ministra nieoczekiwanie poparł jego węgierski odpowiednik gen. Lajos Czinege, co doprowadziło do tego, że żadnego oświadczenia ostatecznie nie przyjęto. Cała ta operacja fałszowania dokumentów w archiwach trzech różnych krajów miała oczywiście na celu uwiarygodnienie dziennika Anoszkina, bowiem rozmowa Kulikowa z Jaruzelskim rozpoczyna się od narzekań na postawę towarzyszy rumuńskich i węgierskich. Po wykonaniu tego rodzaju operacji, prawdziwym drobiazgiem było posadzenie przed kamerą przez reżysera Dariusza Jabłońskiego marszałka Kulikowa, szefa sztabu Układu Warszawskiego gen. Anatolija Gribkowa oraz szefa warszawskiej rezydentury KGB gen. Witalija Pawłowa, by potwierdzili oszczerstwa zawarte w dzienniku Anoszkina.

W rzeczywistości jednak to tylko wierzchołek gigantycznej operacji fałszowania historii, której celem jest naruszenie dobrego imienia gen. Jaruzelskiego. Człowieka, który – jak napisał Waldemar Kuczyński – ma „istotny udział”w tym by „możliwe stało się wyrwanie z objęć wielkiego brata”i któremu z tej racji „należy wreszcie dać spokój!”. Niestety jako uczestnik opisanego spisku nie mogę obiecać Kuczyńskiemu, że zostawię w spokoju jego ulubieńca. W przeciwieństwie bowiem do niego, nie jestem „stosującym rygory nauki badaczem”, co więcej mam nadzieję, że nigdy nim nie będę.

źródło informacji:
http://www.fronda.pl/antonidudek/blog/spisek_antyjaruzelski


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 10:28 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Wto Gru 15, 2009 4:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pierwsza policja polityczna powstała w XVI wieku
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pierwsza_policja_polityczna_powstala_w_xvi_wieku_38115.html

Sowiecki KGB, enerdowska STASI, peerelowska SB wzbudzały i wzbudzają emocje. Mało kto wie, że ich praprapradziadek powstał już w roku 1565. Pierwsza policja polityczna nazywała się Opricznina i została stworzona przez Iwana Groźnego.


Słowo "opricznina" ma podwójne znaczenie - personalne i terytorialne. Jako Opriczninę określano swego rodzaju straż przyboczną, stworzoną przez Iwana Groźnego w 1565 roku, która z czasem przeobraziła się w narzędzie terroru i ucisku. Opricznina można uznać za praprapradziada sowieckiego KGB.

Słowo "opricznina" oznaczało także terytorium, które Iwan Groźny przekazał swej budzącej postrach policji politycznej. O jej potędze świadczy fakt, iż połowa ówczesnego państwa Iwana Groźnego znajdowała się w jej władaniu. Dzięki przynależności do Opriczniny jej członkowie mogli awansować w strukturze społecznej. Ten właśnie awans społeczny zobowiązywał do szczególnej lojalności wobec władcy. Opricznikami było także wielu cudzoziemców, przeważnie pochodzenia niemieckiego. Dokładne opisy rzezi dokonywanych przez Opriczninę zawdzięczamy tym spośród jej członków, którym udało się zbiec. Podobną wiedzę na temat KGB przekazali kilka wieków później sowieccy agenci-dezerterzy.

Każdy opricznik zobowiązany był do szpiegowania i denuncjacji wrogów Iwana Groźnego. Głównym celem Opriczniny było totalne zastraszenie ludności, przede wszystkim wyższych warstw społecznych. Historycy zgodni są co do tego, że działalność Opriczniny można określić mianem "policyjnego terroru". Jednym z zadań opriczników było np. przeprowadzanie przymusowego, masowego przesiedlania ludności, które można by porównać z późniejszymi sowieckimi akcjami tego typu.

Pod koniec 1569 roku na rozkaz Iwana Groźnego Opricznina zamordowała metropolitę Filipa, gdyż usiłował protestować przeciw działalności pierwszej policji politycznej w historii Rosji. Później opricznicy zorganizowali zamach na życie arcybiskupów Pimena i Leonida, gdy utracili zaufanie Iwana Groźnego. Kilkaset lat później KGB zorganizował zamach na życie Jana Pawła II przy pomocy komunistycznych służb specjalnych Bułgarii.

Na początku lat 70. XVI wieku Iwan Groźny przeprowadził czystkę także w szeregach samej Opriczniny. Zamordowani zostali m.in. słynni opricznicy - książę Afanasij Wiaziemskij oraz ojciec i syn Basmanowowie. Około 400 lat później w podobny sposób zlikwidowani zostali komisarze NKWD - Jagoda i Jeżow.

Według oceny zleceniodawcy tych mordów, Józefa Stalina, twórcy najokrutniejszego aparatu terroru na świecie, Opricznina odegrała "postępową rolę" w historii Rosji. Jeżeli popełniła ona jakiś błąd, to nie było nim okrucieństwo, lecz nadmierna łagodność wobec "wrogów państwa". Następcami Opriczniny były m.in.: Biuro Preobrażeńskie, Trzeci Wydział, Ochrana, CZEKA, GPU, NKWD, NKGB, MGB, MWD. Warto przypomnieć ich historię, by zrozumieć istotę działań KGB, Stasi czy SB.

Więcej na ten temat:

http://www.biblioteket.stockholm.se/default.asp?id=2975&extras=258136%2FID
KGB (lit.), patrz w: Operacijos (KGB 1991)
http://www.brama.com/ntsa/ntsat21.html - patrz: KGB - Z historii rosyjskiej i sowieckiej policji politycznej

patrz także:
Jak pracowałem z agentem
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/29220.html

Mija właśnie 10 rocznica śmierci jednego z najwybitniejszych sowietologów na świecie, profesora Michaela Voslensky'ego. Gdy w roku 1970 pracownik KC KPZS uciekł na Zachód, natychmiast przejęła go CIA... Miałem okazję pracować później w jego instytucie.

Michael Voslensky urodził się w 1920 roku. Już jako 25-letni chłopak zyskał tak duże zaufanie sowieckich służb specjalnych, iż zatrudniono go jako tłumacza z ramienia Związku Sowieckiego w czasie procesów w Norymberdze. W latach 1953-55 działał jako przedstawiciel sowiecki w Światowej Radzie Pokoju. Organizację tę sowiecki zawsze szpikowali ludźmi, którzy faktycznie byli agentami służb specjalnych. Voslensky odgrywał tam rolę "agenta wpływu", tj. osoby, która kierowana bezpośrednio przez KGB, miała za zadanie wywierać wpływ na zachodnich polityków, dziennikarzy, artystów. Później Voslensky prowadząc działalność naukową, był równocześnie pracownikiem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Mając na uwadze zależności między tą częścią KGB, która zajmowała się tak zwanymi "środkami aktywnego działania" na Zachodzie (werbowanie agentów wpływu, dezinformacja, destabilizacja zachodnich demokracji), można z łatwością domyślić się, że jednym z zadań znającego doskonale Zachód oraz języki obce Voslensky'ego, było wypracowywanie strategii dla KGB.

Człowiek z Komitetu Centralnego ucieka na Zachód

Gdy w okresie zimnej wojny, w roku 1970 Michael Voslensky zdecydował się uciec na Zachód, natychmiast został przejęty przez CIA. Przez następne kilka lat wywiad amerykański wyciskał go niczym cytrynę ze wszystkich informacji na temat ZSRS, a przede wszystkim - funkcjonowania Komitetu Centralnego KPZS oraz KGB. Później Voslensky'ego przejął zachodnioniemiecki wywiad Bundesnachrichtendienst. Po wykorzystaniu wiedzy profesora wywiady zachodnie musiały mu zapewnić ochronę przed zemstą KGB, jako że w międzyczasie Sowieci pozbawili Voslensky'ego obywatelstwa i wydali na niego wyrok śmierci.

KGB do szału doprowadziła książka, którą Voslensky opublikował w 14 językach pt "Nomenklatura - sowiecka klasa panująca", ujawniająca szczegóły funkcjonowania systemu komunistycznego w Związku Sowieckim. Stała się ona wkrótce najbardziej cenioną pozycją książkową wśród znawców komunizmu, a sam profesor Michael Voslensky awansował do grona najwybitniejszych na świecie sowietologów. Zamieszkał w RFN. Władze niemieckie musiały mu zapewnić bezpieczeństwo, jako że CIA przestała się nim opiekować. Pod Bonn, w ekskluzywnym Bad Godesberg utworzono specjalnie dla profesora naukowy instytut sowietologiczny o nazwie "Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart".

Zamordują go czy nie?

Gdy bezpośrednio po obronie przeze mnie pracy doktorskiej na uniwersytecie monachijskim okazało się, że wygrałem konkurs na stanowisko asystenta w instytucie Voslensky'ego, poczułem dreszcz emocji. Nie tylko mogłem kontynuować moje dotychczasowe badania, ale na dodatek mogłem pracować jako świeżo upieczony sowietolog pod kierunkiem legendy współczesnej sowietologii. Emocjonować mogła także przeszłość Voslensky'ego. Zdawałem sobie oczywiście też sprawę z ryzyka. Minęło wiele lat od ucieczki z PRL-u pułkownika Kuklińskiego, gdy (prawdopodobnie?) KGB zamordował jego dwóch synów. Mogłem liczyć na to, że jeśli Sowieci rzeczywiście będą chcieli zemścić się na profesorze, nie wysadzą w powietrze całego instytutu (sic!).

Jako że dotychczas mieszkałem w Monachium, profesor Voslensky zgodził się, abym do czasu znalezienia mieszkania w Bad Godesberg, mieszkał w instytucie, co było naprawdę przejawem dość dużego zaufania do mnie, o czym za chwilę. Zdawałem sobie sprawę, że musiałem zostać dość dokładnie sprawdzony przez służby specjane RFN.

Ciekawiło mnie, jak wywiad chroni człowieka zagrożonego cały czas przez KGB. W instytucie nie było armii ochroniarzy czy agentów Bundesnachrichtendiest (odpowiednik CIA) czy też Bundesamt fur Verfassugsschutz (odpowiednik FBI). Natomiast cały czas była przy profesorze Niemka w średnim wieku, wysportowana, trzymająca w każdej sytuacji kurczowo w ręku tajemniczo wypełnioną torebkę damską. Spełniała równocześnie rolę sekretarki, asystentki, a nawet kucharki. Także spała w instytucie, zaraz za ścianą pokoju profesora.

Voslensky rzadko opuszczał instytut. Jego kalendarz był regulowany przez asystentkę, która szła z nim nawet na spacer. Każdego dnia profesor wychodził na 30 minut. Potrawy osobiście przygotowywała asystentka. Ktoś może powiedzieć, że była to niezbyt skuteczna ochrona. Trzeba jednak pamiętać, iż w owym czasie KGB nie strzelał do ludzi na ulicy, ani nie wysadzał w powietrze budynków w państwach zachodnich (chyba, że robił to rękami terrorystów). Nie wchodził więc w rachubę zamach na ulicy. Nawet gdyby Sowieci chcieli zabić Voslensky'ego przy pomocy słynnego zatrutego parasola czy też gazu imitującego zawał serca, nie byłoby to takie proste. Zasady ochrony życia profesora były proste - nigdy nie był sam.

Nie 007, lecz naukowiec

Oprócz elementów filmowo-sensacyjnych moja praca w Forschugsinstitut fur sowjetische Gegenwart dała mi bardzo dużo pod względem zawodowym. Miałem dostęp do materiałów, których na oczy nie widzieli naukowcy, pracujący w innych instytutach czy uniwersytetach. Dzięki temu mogłem np. napisać pracę na temat KGB. Później przetłumaczyłem ją na język polski i została wydana najpierw w Berlinie Zachodnim, a następnie przez kilka wydawnictw podziemnych w Polsce. Była to pierwsza w języku polskim książka na temat KGB (patrz: załączona okładka). Największą satysfakcję sprawiło mi jednak to, że książka została przetłumaczona i wydana w podziemiu na Litwie i w Bułgarii, to jest w krajach o wiele bardziej spacyfikowanych przez komunistów niż Polska oraz to, że wyjątkowo pochlebną opinię na jej temat napisał ojciec współczesnej sowietologii, nasz rodak ksiądz profesor Józef Bocheński z uniwersytetu we Fryburgu.

Sława Voslensky'ego była tak duża na całym świecie, że później byłem zapraszany na wykłady nie tylko przez tak prestiżowe uniwersytety amerykańskie, jak Stanford czy Berkeley, ale nawet tak egzotyczne jak El Colegio de Mexico w stolicy Meksyku czy też Uniwersytet w Hilo na Hawajach (patrz: załączone na ten temat informacje).

Profesor Michael Voslensky zmarł dokładnie 10 lat temu, w roku 1997. Jego "Nomenklatura" jest dziś swego rodzaju klasyką dla politologów, na każdym prestiżowym uniwersytecie - podręcznikiem obowiązkowym dla studentów nauk politycznych.


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 10:29 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 12:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kariera towarzysza generała

Z reżyserem i producentem filmowym Robertem Kaczmarkiem, współtwórcą - wraz z Grzegorzem Braunem - filmu "Towarzysz Generał" , który w sobotę, 12 grudnia, pokaże TVP Historia, rozmawia Adam Kruczek

Film "Towarzysz Generał" to już nie tylko errata do biografii Wojciecha Jaruzelskiego, ale - ze względu na wagę tej postaci - istotna errata do powojennej historii Polski?

- Cóż, przez ostatnie 20 lat intensywnie pracowano nad nowym wizerunkiem Wojciecha Jaruzelskiego, a fakt, że w sondażach ok. 50 proc. ankietowanych pozytywnie ocenia tę postać, wystawia nie najlepsze świadectwo nam, Polakom. Niestety, zatupano, przemilczano prawdziwy obraz tego człowieka. Gdy w kolejne rocznice 13 grudnia odbywały się pod jego domem manifestacje, budowano wokół tego atmosferę nagonki, wmawiano, że właściwie największą ofiarą przemian jest ten "biedny" Jaruzelski, który siedzi w swojej "chałupce" i przeżywa gorycz ludzkiej niewdzięczności, a przecież rzekomo uchronił Polaków przed sowieckimi czołgami.

Prawda jest zupełnie inna.

- Nawet tę "chałupkę", w której mieszka, Jaruzelski zdobył w sposób wątpliwy, ale nie ma poczucia elementarnej przyzwoitości, by zwrócić willę prawowitym spadkobiercom. Prawdziwe problemy mają natomiast ludzie dociekający prawdy o Jaruzelskim, jak choćby jego biograf płk Lech Kowalski, autor książki "Generał ze skazą", osoba, bez której by nasz film nie powstał. Za swoje badania zapłacił wysoką cenę. Mieszka w bloku na osiedlu wojskowym i po wydaniu książki spotkał się ze zorganizowanym ostracyzmem, pluto mu pod nogi, nie obsługiwano w sklepiku osiedlowym itp. To pokazuje, że Jaruzelski nie jest tylko postacią historyczną, dziadkiem kurczowo trzymającym się swojej wersji historii, ale do dziś dysponuje poważnym zapleczem w aparacie wojskowym i lewicowych kręgach politycznych.

W jaki sposób wprowadzenie stanu wojennego zaważyło na karierze Jaruzelskiego?

- Jak zauważa prof. Andrzej Paczkowski, w sierpniu 1980 r. Jaruzelski był tylko jedną z około 15 istotnych postaci w ówczesnym aparacie władzy, a po 13 grudnia 1981 r. stał się jednowładcą. To był kolejny z jego koniunkturalnych wyborów w drodze na szczyty władzy. Myślę, że doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli nie wprowadzi stanu wojennego w Polsce, to zrobi to za niego ktoś inny. Chętnych do tego w otoczeniu Jaruzelskiego nie brakowało. Wymagał tego zarówno interes sowiecki, jak i własne interesy rządzących w Polsce komunistów.

Choć scenariusz wejścia Sowietów w świetle ujawnionych dokumentów okazał się bajką, apologeci Jaruzelskiego i on sam ciągle się tym argumentem bronią.

- Sowietom taka "bratnia pomoc" była zupełnie nie na rękę. Prowadzili działania militarne w Afganistanie, a wejście z zewnątrz do Polski mogło spowodować nieobliczalne skutki. Nie byłoby już wtedy rozmów z żołnierzami przy koksownikach... "Solidarność" musiał spacyfikować ktoś z wewnątrz kraju. Jaruzelski chętnie na to przystał. Próbował ubezpieczać się uzyskaniem od sowieckich generałów gwarancji wsparcia militarnego w razie niepowodzenia, ale mu odmówiono.

Film odsłania to, co Jaruzelski skrzętnie pomija lub marginalizuje, np. zwalczanie antykomunistycznego podziemia, związki z Informacją Wojskową, aktywny udział w czystce antysemickiej w ludowym Wojsku Polskim czy w inwazji na Czechosłowację. Czy udało się Panom dotrzeć do nowych, dotąd nieznanych materiałów?

- Nie, w filmie o Jaruzelskim nie ma informacji, które nie byłyby dotychczas znane, przynajmniej historykom. Zbieramy i porządkujemy kluczowe fakty i wątki z jego biografii politycznej, które dopiero zestawione i połączone w prostej chronologii pokazują drogę i karierę tego człowieka. A także jego miejsce dzisiaj.

Film nie zamyka się w konwencji historycznego dokumentu?

- To nie jest film historyczny, ale całkowicie współczesny. Jeden z historyków pojawiających się w filmie "Towarzysz Generał" mówi, że Jaruzelski nieoficjalnie "zaklepywał" kandydaturę szefa sztabu generalnego Wojska Polskiego jeszcze na początku XXI wieku. Ta historia toczy się na naszych oczach. Myślę, że w 1989 r. ci, którzy usiedli do Okrągłego Stołu ze strony "solidarnościowej", dostali - używając porównania ze strukturami ekonomicznymi - miejsca w zarządzie spółki, natomiast rada nadzorcza pozostała niezmienna, a jej przewodniczącym był Wojciech Jaruzelski. Dla zrozumienia jego pozycji trzeba zdać sobie sprawę z tego, jak wielką rolę odgrywały służby przed 1989 r. i odgrywają dzisiaj, a z drugiej strony, do jakiego stopnia Jaruzelski osobiście kształtował całą ówczesną generalicję, poszczególne jej "zaciągi". Ci ludzie przecież nie wyparowali, a on jest dla nich absolutnym autorytetem, guru i gwarantem kariery. Obrona Jaruzelskiego przed sądem i w mediach to nie jest tylko obrona jego miejsca w historii, ale całej tej formacji i jej dzisiejszych wpływów.

Przez cały okres PRL Jaruzelski nieustannie wspinał się po stopniach hierarchii wojskowo-partyjnej. Każdy tzw. przełom jeszcze bardziej umacniał jego pozycję. Czym Pan to tłumaczy?

- Tajemnica tych awansów tkwi w jego relacjach z Moskwą. Kto w partii i wojsku miał "przełożenie na Moskwę", jak się wtedy mówiło, tym był mocniejszy. Stąd brały się zabiegi Jaruzelskiego, aby w Polsce jak najczęściej gościć sowieckich generałów, bo to oni tak naprawdę gwarantowali mu, jak to się dziś mówi - ścieżkę kariery.

Trzeba pamiętać, że to nie jest tak, że w PRL jakiekolwiek ciało administracyjne czy polityczne samo decydowało o obsadzie kluczowych stanowisk. Nawet sekretarze wojewódzcy musieli być akceptowani w Moskwie. Rezydentura GRU naprawdę tu istniała i działała. A jeśli chodzi o "przełomy", to przychylam się do tezy śp. prof. Pawła Wieczorkiewicza, który uważał, że wszystkie "wielkie" daty w historii PRL były tak naprawdę wydarzeniami prowokowanymi w celu zmiany ekipy władzy. Zawsze była to walka wewnątrz partii czy służb z wykorzystaniem nieświadomych istoty rzeczy ludzi z zewnątrz.

Jaruzelskiemu chyba bardzo zależało na tych awansach.

- W filmie dr Sławomir Cenckiewicz wskazuje, że aby zrozumieć tę postać, trzeba pamiętać, iż przez całe dorosłe życie Jaruzelski nie wyobrażał sobie sytuacji, w której z powodów zasadniczych mógłby postawić się poza grupą aktualnie sprawującą władzę. Jego wybory określa postawa karierowicza. Zawsze się dostosowuje, robi to, czego od niego żądają przełożeni na Kremlu.

Dzisiaj Jaruzelski swoje decyzje próbuje tłumaczyć wyborem "mniejszego zła".

- Tak, to takie sugerowanie, że gdyby nie ja, to przyszedłby ktoś jeszcze gorszy. Ale przecież za tymi wyborami szły konkretne, wymierne, osobiste profity i obiektywne szkody dla Polski. Przy swoim poziomie inteligencji Jaruzelski musiał mieć tego świadomość, zarówno we wczesnych latach 50., jak i później, choćby w latach 70., kiedy, jak komentuje to w filmie płk Lech Kowalski, znaczna część tzw. gierkowskich pożyczek szła za jego przyczyną na infrastrukturę tworzoną w celu ewentualnej przyszłej agresji sowieckiej na Europę Zachodnią. Musiał wiedzieć, że są to działania szkodliwe, a w perspektywie inwazji wręcz katastrofalne dla Polski.

Jedną z wciąż niewyjaśnionych spraw są związki Jaruzelskiego z Informacją Wojskową. Czy wiemy coś więcej o aktywności agenta "Wolskiego"?

- Archiwa zostały wyczyszczone, więc mamy o tym wiedzę poszlakową. To, co można powiedzieć bez narażania się na procesy, to tyle, że istnieją dokumenty świadczące o tym, że został zarejestrowany w sieci agenturalnej Informacji Wojskowej. Każdy inteligentny odbiorca tej informacji powinien domyślić się, o co chodzi.

Tylko tyle?

- Moim zdaniem, w naszych dyskusjach o PRL przecenia się rolę agentury. Sądzę, że nie jest to klucz do zrozumienia i osądu tamtych ludzi i czasów. Przez ostatnie 20 lat udało się zepchnąć zainteresowanie opinii publicznej na ujawnianie tajnych współpracowników. Nie lekceważę tej sprawy, ale kwestia kapusiów w hierarchii ważności jest jednak drugorzędna. Tymczasem posłużyła do osłabienia, a nawet eliminacji z pola widzenia opinii publicznej rzeczy podstawowej - odpowiedzialności ludzi, dla których ten cały agenturalny dół pracował, czyli komunistycznych władz politycznych. To nie było tak, że np. sekretarz wydziału KC PZPR nie znał realiów PRL. Przecież to dla niego i takich jak on te służby i cała agentura zbierały informacje. Czy dzisiaj formułuje się zarzuty pod adresem np. członków Biura Politycznego KC PZPR albo sekretarzy wojewódzkich partii? Oni się świetnie mają właśnie dzięki temu, że zupełnie nie sięga się do sedna tej niegodziwości, którym było skomunizowanie społeczeństwa. To dlatego Urban i cała reszta może mieć dziś tak wspaniałe samopoczucie i żyć z rodzinami w dobrobycie. Oczywiście uważam, że ludzie powinni wiedzieć, kim był "Bolek", "Święty" czy inni, którzy donosili na kolegów, ale nie może to przesłonić "góry", dla której to robili. Lustracja bez dekomunizacji w ograniczonym stopniu oczyszcza Polskę z narośli PRL. Przypomnijmy pośmiertny sukces Gierka, którego mało kto już kojarzy z represyjnym systemem, na którego czele stał. Jakże fascynujący film można by nakręcić o Gierku.

Społeczne zapotrzebowanie na ambitną historyczno-dokumentalną twórczość filmową, jaką Pan uprawia, jest ogromne. A jednak tego rodzaju filmów powstaje jak na lekarstwo, na dodatek są emitowane o dziwnych porach. Czy trudno jest realizować tego rodzaju produkcję filmową?

- Zawsze były jakieś kłopoty, choć o zróżnicowanym natężeniu. Film o Jaruzelskim został zamówiony wtedy, gdy dyrektorem TVP Historia był Artur Dmochowski. Telewizja Polska to taka Polska w pigułce, gdzie krzyżują się wszelkiego rodzaju interesy. Dlatego dużo zależy od tego, czy we właściwym momencie spotka się tam urzędnika, którego w produkcji filmowej interesują wartości takie jak prawda czy Ojczyzna. Na szczęście zdarzają się i tacy. Przy okazji chciałbym polecić na TVP Historia trzy odcinki cyklu dokumentalnego "Historia III RP". W niedługim czasie powinno się tam znaleźć kolejnych osiem odcinków. Nie trzeba się logować, wystarczy wejść na stronę TVP Historia i poszukać działu "Cykle dokumentalne".

Film o Jaruzelskim ma bardzo zdecydowaną, demaskatorską wymowę. Czy nie próbowano wpłynąć na Pana w celu jej złagodzenia?

- Dużo by o tym mówić, ale może lepiej nie... Powiem tylko, że sugerowano, abym zmienił tytuł z "Towarzysz Generał" na "Generał".

Wraz z Grzegorzem Braunem wyreżyserował Pan już filmy m.in. o dwóch prezydentach - Wałęsie i Jaruzelskim. Gdyby tak dorzucić do tego dorobku filmy o Bierucie i Kwaśniewskim, to - przynajmniej jeśli chodzi o prezydentów - można byłoby zamknąć pewną epokę...

- (śmiech) Jeśli TVP przetrwa, to kto wie...

Dziękuję za rozmowę.

Robert Kaczmarek - reżyser, scenarzysta i producent filmowy. Absolwent Instytutu Socjologii Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego i Wydziału Reżyserii PWSFTviT w Łodzi. Od 1990 r. wyprodukował kilkadziesiąt filmów dokumentalnych, z których większość reżyserował. Autor i współautor takich filmów, jak m.in.: "Towarzysz Generał" (2009), "TW Bolek" (2008), "Defilada zwycięzców" (2007), "Pielgrzymki do Ojczyzny Jana Pawła II" oraz kilkunastu filmów z cyklu "Errata do biografii", którego był producentem.

"Nasz Dziennik" 2009-12-09


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 10:31 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pią Gru 18, 2009 12:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża
http://wzzw.wordpress.com/2009/12/15/towarzysz-general/

Wojciech Jaruzelski, to sowiecki patriota , a zdrajca Polski i narodu polskiego


TVP Historia “Towarzysz Generał”
Video

http://wzzw.wordpress.com/2009/12/15/towarzysz-general/
źródło informacji:

DODATEK:

źródło informacji:
http://www.wojciech-jaruzelski.pl/main.php?dzial=2&sub=3

oficjalna strona Wojciecha Jaruzelskiego

6 lipca 1923 r. o godz. 9 wieczorem w Kurowie (wsi pomiędzy Puławami a Lublinem) w rodzinie ziemiańskiej Władysława i Wandy z Zarembów Jaruzelskiej rodzi się Wojciech Jaruzelski.
7 października 1923 r. W.Jaruzelski ochrzczony w kościele parafialnym w Kurowie. Ojcem chrzestnym został ojciec matki - Hipolit Zaremba a matką chrzestną siostra ojca - Zofia Mokrzyńska.

1925 r. Na początku roku rodzina Jaruzelskich opuściła Kurów i przeniosła się do dóbr rodzinnych matki Wojciecha Jaruzelskiego, gdzie jego ojciec Władysław, wydzierżawił od teścia majątek Trzeciny nad rzeką Brok (w obecnym województwie Podlaskim). Póżniej przenoszą się do położonej nieopodal Rusi Starej by po kilku latach znów wrócić do Trzecin. Warto wspomnieć, że majątek Ruś Stara-Sokoły był posiadłością pozostającą w rękach rodziny Jaruzelskich co najmniej od XVI wieku.

1928 r. Przychodzi na świat młodsza siostra W.Jaruzelskiego - Teresa.

1933 r. wstępuje do Gimnazjum Ojców Marianów na Bielanach w

15 września 1935 r. wstępuje do ZHP.

Kwiecień 1939 r. ukazał się jedyny zachowany przedwojenny tekst W.Jaruzelskiego. Wydrukowano go w harcerskiej "Jednodniówce Chorągwi Bielańskiej

10 września 1939 r. rodzina Jaruzelskich w obawie przed posuwającymi się wojskami niemieckimi wyruszyła z Trzecin na wschód.

18 września 1939 r. W związku z wkroczeniem do Polski Armii Czerwonej Jaruzelscy z miejsca postoju w majątku Jagnieszczyce w powiecie lidzkim zawracają na zachód. Są świadkami walk w Dereczynie i po kilku dniach, po przekroczeniu Niemna - bitwy o Grodno. Umykają w ostatniej chwili przed czołgami radzieckimi. Następnie nocują w majątku Świack w powiecie Spoćkińskim.

23 września 1939 r. Jaruzelscy przekraczają granicę Republiki Litewskiej. Początkowo zamieszkują w nadgranicznym Kopciowie (Kapčiamiestis), gdzie notabene znajduje się do dziś grób Emilii Plater. Następnie w majątku rodziny Hawrylkiewiczow - Winksznupie (Vinksznupiai).

Wiosna 1941 r. Po zajęciu Litwy przez Armię Czerwoną w 1940 r., chcąc uniknąć deportacji Władysław Jaruzelski składa w imieniu swoim i niepełnoletnich dzieci: Wojciecha i Teresy podanie o przyznanie obywatelstwa ZSRR. Majątek Winksznupie zostaje znacjonalizowany. Wojciech zamieszkał na plebani zaś reszta rodziny w domu litewskiego chłopa. Jaruzelscy i Hawrylkiewiczowie szykują się do deportacji.

14 czerwca 1941 r. Jaruzelskich aresztowano. W czasie rewizji skonfiskowano dokumenty i odebrano m.in. 99 marek niemieckich, 3 carskie ruble, nóż fiński z futerałem i aparat fotograficzny marki Kodak. Aresztowanych zawieziono ciężarówką do Wiłkowyszek. Wojciecha Jaruzelskiego wraz z matką, siostrą i rodziną Hawrylkiewiczów załadowano do przepełnionego wagonu bydlęcego zmierzającego na Ałtaj. Jadą trasą Wiłkowyszki/Wyłkowyszki (Vilkaviąkis) - Nowa Wilejka (Naujoji Vilnia) - Jarosław (?????????) - Wołogda (???????) - Kirow (????? dawniej Wiatka) - Swierdłowsk (obecnie Jekaterynburg - ????????????) - Omsk (????) - Nowosybirsk (???????????) - Barnauł (???????) - Bijsk (?????) - stacja końcowa. Początkowo tym samym pociągiem, ale innym wagonem ojca (tj. Władysława Jaruzelskiego) skierowano do łagru nr 7 w Reszotach w Krasnojarskim Kraju (wagony rozdzielono w Nowej Wilejce).

(...)

źródło informacji:
http://www.wojciech-jaruzelski.pl/main.php?dzial=2&sub=3


źródło informacji:
http://www.wykop.pl/link/269977/michnik-broni-jaruzelskiego

Michnik BRONI Jaruzelskiego

Adam Michnik w programie Tomasza Lisa z 03.11.2008

Video
http://www.wykop.pl/link/269977/michnik-broni-jaruzelskiego


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 10:32 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sob Gru 19, 2009 5:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Co to jest i jak działa agentura komunistyczna w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej ?
Wykład Sławomira Cenckiewicza w Chicago ,
kwiecień 2007.
Cz.1


patrz Video
http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=100724818

Inf.:
1. Ponadto wystąpienie niejakiego Krzysztofa Kocha podczas spotkania z Cenckiewiczem w Chicago. Koch współpracuje ściśle z Andrzejem Jarmakowskim, którego broni Cenckiwicz mimo jego potajemnych kontaktów z rezydentem SB.
Patrz także artykuł na temat Cenckiewicza.

2. Krzysz­tof Koch dzia­łał wcze­śniej w Kon­gre­sie Po­lo­nii Ame­ry­kań­skie­j, gdzie od­gry­wał wy­jąt­ko­wo ne­ga­tyw­ną ro­lę. Je­go wy­stą­pie­nie, za­pre­zen­to­wa­ne tu­taj na fil­mie, ob­ra­zu­je cha­rak­ter je­go ak­tyw­no­ści, któ­ry spro­wa­dzał i spro­wa­dza się do po­dob­nych jak tu­taj pro­wo­ka­cji­.<br />


patrz Video
http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=100676966

Dodatkowo:

▲Mówi dr M. Ciesielczyk na temat "bohaterów",
internowanych w PRL, którzy po
przybyciu do USA pracowali jako agenci
wywiadu komunistycznego. Rolling Eyes

Dr Ciesielczyk w TVP Polonia ujawnia nazwiska esbeków
patrz Video
http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=52245621

patrz Video
http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=49377717


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 10:33 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Nie Gru 27, 2009 7:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nowa cenzura w mediach - część I

dr Hanna Karp - publicystka, medioznawca;
http://komandir.wrzuta.pl/film/59p5ZqfDxu4/nowa_cenzura_w_mediach_-_czesc_i

Nowa cenzura w mediach - część II

dr Hanna Karp - publicystka, medioznawca;
http://komandir.wrzuta.pl/film/aSuSJVJIxNi/nowa_cenzura_w_mediach_-_czesc_ii

Nowa cenzura w mediach - część III

dr Hanna Karp - publicystka, medioznawca;
http://komandir.wrzuta.pl/film/aJPofJLjWYs/nowa_cenzura_w_mediach_-_czesc_iii

Wypowiadają się:

dr Hanna Karp - publicystka, medioznawca;
dr Joanna Taczkowska - adiunkt na uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, wykładowca WSKSiM w Toruniu;
red. Stanisław Michalkiewicz - publicysta;
prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak - wykładowca WSKSiM w Toruniu.

Realizacja: Fundacja Lux Veritatis, TV Trwam 2009

CENZURA
http://korzmarek.wrzuta.pl/film/6fNfOtPROyv/cenzura

Płomyk Wspomnień

Pamiętne słowa jednej z piosenek z I Zjazdu Solidarnosci w Hali Oliwii

" Obudźmy się ze snu lęku "
Powstańmy z pogardy, klamstwa, hańby.
Już blisko dzień
że będzie lepszy - uwierzmy.
Z ciszy się nocy podnieśmy!"

"A potem po skończonej walce
pozwól nam rozprostować palce.
Choćby już była tylko pustka."
(... )


Zamiast komentarza:

„ Żadna zasada Konstytucji nie zasługuje bardziej na poszanowanie niż zasada wolności myśli – nie chodzi tu o zapewnienie jej tym, którzy się z nami zgadzają, lecz to, by mogły z niej korzystać osoby, których poglądów nie znosimy ”



Oliver Wendell Holmes junior
/ sędzia Sądu Najwyższego USA1928r /
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Sob Sty 16, 2010 10:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Żeby Polska Byla Polską
Video
http://www.youtube.com/watch?v=5XEPrthy06Q&feature=related

KRYSTYNA JANDA " Ballada o Janku Wiśniewskim"

Video
http://www.youtube.com/watch?v=3Rb3XKj2ARU&feature=related

Jacek Kaczmarski - Nasza klasa

Video
http://www.youtube.com/watch?v=NTNcxGVgn9I&feature=related

Jacek Kaczmarski - NASZA KLASA
(ciąg dalszy)


Video
http://www.youtube.com/watch?v=wb5xx0sPkfg&NR=1


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 18, 2010 9:08 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Nie Sty 17, 2010 6:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

OFE: Grozi nam bieda z nędzą!
http://biznes.interia.pl/wiadomosci/finanse-osobiste/news/grozi-nam-bieda-z-nedza,1424119
źródło informacji:


Niedziela, 17 stycznia (06:02)



Proponowane zmiany w systemie emerytalnym umożliwią wypłatę w gotówce nawet 1,1 mln zł z kapitału zgromadzonego w OFE. Jednak taka wypłata obniży i tak niskie emerytury, które bez jej dokonania będą wynosiły ok. 45% (kobiety) lub ok. 65% (mężczyźni) ostatniego wynagrodzenia.

Zamiast liczyć na państwowy system emerytalny lepiej samemu zacząć oszczędzać. Wystarczy co miesiąc odkładać 330 zł (mężczyzna) lub 590 zł (kobieta), aby emerytura stanowiła 100% ostatniego wynagrodzenia lub aby wypłacić sobie kilkaset tysięcy złotych.

Aby uzyskać społeczne poparcie dla zmian w systemie emerytalnym, rząd wystąpił niedawno z dodatkowym pomysłem. Przyszły emeryt mógłby wypłacić z OFE kwotę nadwyżki ponad sumę zapewniającą dwukrotność minimalnej emerytury. Takie rozwiązanie dawałoby emerytom swobodę w dysponowaniu własnymi pieniędzmi. Dzięki temu część z nich mogłaby je zainwestować i dzięki temu poprawić poziom życia. Z drugiej jednak strony trzeba również pamiętać o negatywnych konsekwencjach dokonania takiej wypłaty.

Wypłata obniży emerytury!

Możliwość wypłaty kapitału przeznaczonego na emeryturę powoduje, że rodzi się pokusa, aby wydać go na przyjemności. Poza tym pieniądze odkładane w publicznym systemie emerytalnym nie wystarczą, aby na starość móc utrzymać poziom życia z czasu aktywności zawodowej. Dotyczy to także sytuacji, gdy wypłacimy pieniądze z OFE i je zainwestujemy. Tylko dodatkowe oszczędzanie na emeryturę może tą sytuację zmienić. Proponowana modyfikacja w systemie wiąże się również z tym, że większa część składki emerytalnej będzie trafiała do ZUS-u. W długim terminie wzrost kapitału w jest tam jednak mniejszy niż w OFE. W rezultacie taka zmiana spowoduje, że jeszcze bardziej spadnie nam kwota emerytury.

Zachętą do poparcia tego projekty jest natomiast możliwość, wypłaty często bardzo dużej kwoty, której przy obecnych zasadach nigdy w całości nie otrzymamy. W przypadku osób o wysokich dochodach może to być bowiem nawet 1,1 mln zł. Z wyliczeń Expandera wynika, że taką właśnie kwotę mógłby sobie wypłacić 30-letni dziś mężczyzna zarabiający powyżej 8 tys. zł (brutto) miesięcznie. W przypadku osób o przeciętnych dochodach kwoty będą oczywiście dużo niższe, ale również znaczące.

Ile tych pieniędzy?

Przy założeniu, że na wypłatę nadwyżki kapitału w OFE zdecyduje się w przyszłości 30-letni (dziś) mężczyzna uzyskujący przeciętne wynagrodzenie (obecnie 3403 zł brutto), to za uzyskane pieniądze teoretycznie mógłby kupić dziecku mieszkanie. W przeliczeniu na obecną wartość pieniądza byłaby to bowiem kwota ok. 250 000 zł. Kobieta mogłaby kupić luksusowy samochód. Przy tym samym poziomie dochodów nadwyżka wyniosłaby bowiem ok. 100 tys. zł. Niższa kwota wynika tego, że wiek emerytalny kobiet to 60 lat, a mężczyzn 65 lat. W rezultacie kobiety pracują krócej, a więc zbierają mniejszą ilość kapitału. Z drugiej strony dłużej otrzymują świadczenia, a więc kapitał rozkłada się na większą liczbę lat.

Kwota, jaką będzie można wypłacić sobie z OFE


Obecny wiek Mężczyzna Kobieta
30 lat 246 640 zł 102 401 zł
40 lat 189 186 zł 86 452 zł
50 lat 85 924 zł 52 586 zł

Założenia: osoby uzyskujące przeciętne wynagrodzenie, rozpoczęły pracę w wieku 25 lat

Perspektywa otrzymania w momencie przejścia na emeryturę kilkudziesięciu, czy nawet kilkuset tysięcy złotych może wydawać się nęcąca. Niestety w rzeczywistości nierozsądne byłoby wydanie tych pieniędzy na przyjemności. Po wypłacie nadwyżki kapitału z OFE zarówno kobieta, jak i mężczyzna otrzymywaliby świadczenia w wysokości jedynie dwukrotność minimalnej emerytury. Obecnie ta dwukrotność wynosi 1350,20 zł. Oznacza to, że wycofanie kapitału z OFE spowodowałoby, że kwota emerytury byłaby o 60% niższa niż kwota wynagrodzenia.

Przeżyć za najniższą emeryturę

Osobie przyzwyczajanej do dotychczasowego poziomu życia bardzo trudno jest tak nagle znacząco ograniczyć swoje wydatki. W rezultacie pieniądze wypłacone z OFE i tak musiałyby zostać przeznaczone na pokrycie podstawowych wydatków. Po pewnym czasie najprawdopodobniej okazałoby się jednak, że wszystkie pieniądze zostały wydane. Wtedy emeryt musiałby pogodzić się z tym, że będzie musiał przeżyć za różnowartość dwóch najniższych emerytur. Pieniędzy wystarczyłoby mu wiec zaledwie jedzenie i opłacenie podstawowych kosztów utrzymania.


Pogrzeb II filara!
Minister pracy Jolanta Fedak zapowiedział, że każdy ubezpieczony, zbliżając się do emerytury, powinien móc zabrać pieniądze zgromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych i przenieść je do ZUS, na Indywidualne Konto Emerytalne albo wykorzystać na dowolny cel. M.in. taką zmianę przewidują założenia nowelizacji przepisów emerytalnych, przygotowane przez resort pracy. więcej &raquo;

Rewolucja dla ponad 14 milionów Polaków

Resort pracy planuje wprowadzenie rewolucyjnych zmian dla 14,4 mln członków OFE. Mają oni zyskać możliwość wypisania się z II filara i wydania zgromadzonych pieniędzy na dowolny cel. Ci, którzy pieniądze z OFE zabiorą, będą musieli zapłacić od nich 19 proc. podatku. Jeżeli przekażą je do ZUS lub IKE, i zdecydują się pobierać ratalnie przez co najmniej 10 lat, podatku nie zapłacą. więcej &raquo;
Jeżeli ktoś chce, aby jego poziom życia na emeryturze się nie pogorszył, to powinien dodatkowo oszczędzać. Nawet bez dokonywania wypłaty kapitału z OFE nasze podstawowe emerytury będą bardzo niskie. Expander policzył więc jaką kwotę należy odkładać co miesiąc, aby móc wypłacać sobie dodatkową emeryturę, która w połączeniu z emeryturą standardową dałaby równowartość ostatniego wynagrodzenia.

W przypadku 30-letniego mężczyzny o przeciętnym wynagrodzeniu i przy założeniu średniej rocznej stopy zwrotu na poziomie 7% powinna być to kwota 300 zł. W przypadku kobiety - 560 zł. Zamiast wypłacania sobie dodatkowej emerytury, zgromadzone pieniądze można oczywiście również wydać na przyjemności. Odkładając w opisany sposób uda się bowiem zaoszczędzić całkiem pokaźną sumę, Mężczyzna uzbiera ok. 300 tys. zł, a kobieta prawie 570 tys. zł.

Ile trzeba co miesiąc odkładać, by stopa zastąpienia wyniosła 100%

Obecny wiek Mężczyzna Kobieta
30 lat 300 zł 560 zł
40 lat 360 zł 750 zł
50 lat 560 zł 1400 zł


Założenia: przeciętne wynagrodzenie, rozpoczęcie pracy w wieku 25 lat, stopa zwrotu z inwestycji 7%, zyski pomniejszone o podatek Belki

autor: Jarosław Sadowski, analityk firmy Expander

źródło informacji:

http://biznes.interia.pl/wiadomosci/finanse-osobiste/news/grozi-nam-bieda-z-nedza,1424119
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Pon Sty 18, 2010 9:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jan Pietrzak - O exposee Donalda Tuska

Obejrzyj ten film wideo
http://www.youtube.com/watch?v=ycRNbkfvlj0&feature=related

Jan Pietrzak dla Wiadomości24.pl

Obejrzyj ten film wideo

http://www.youtube.com/watch?v=xMyanfkK-e4&feature=related
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Wto Sty 19, 2010 11:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



Czy Polska uporała się dziedzictwem komunizmu?



Andrzej Gwiazda - kolegium IPN

Goście:
Arkadiusz Rybicki - PO
Andrzej Gwiazda - kolegium IPN
Marek Migalski - PIS
Marek Borowski - SdPL
Rafał Ziemkiewicz - publicysta
Janusz Olewiński - b. internowany

Relacja VIDEO
http://www.tvp.pl/publicystyka/tematyka-spoleczna/warto-rozmawiac/wideo/czy-polska-uporala-sie-dziedzictwem-komunizmu

Warto rozmawiać -

Premier Tusk w reakcji na zamieszanie, jakie wywołała książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie, użył sformułowania, że należy przywołać historyków do porządku - w tej samej wypowiedzi zaatakował władze IPN. Potem wielokrotnie ze strony prominentnych przedstawicieli PO padały mniej lub bardziej zawoalowane wypowiedzi, brzmiące jak groźby pod adresem Instytutu Pamięci Narodowej.

Kilka dni temu Sejm odrzucił wniosek lewicy o likwidację IPN, lecz jednocześnie zapowiedziano dalsze prace nad ustawą autorstwa PO, która w istotny sposób zmienia strukturę władz Instytutu. Według niej kolegium elektorów, które wyłoni władze IPN, wywodzić się będzie z najbardziej renomowanych polskich uczelni. Z tych samych, które wiosną 2007 roku wywołały tzw. bunt antylustracyjny.

W środę - 13.01.2010 r. Trybunał Konstytucyjny ma określić czy przygotowana przez PO inna ustawa, odbierająca przywileje emerytalne funkcjonariuszom UB jest zgodna z Konstytucją. Istnieją obawy, że rozstrzygnięcie może być korzystne dla emerytów z PRL-owskiego aparatu represji. Kształt tych ustaw określi, w jakim stopniu dzisiejsza Polska uporała się dziedzictwem komunistycznego reżimu? W programie chcemy zapytać autorów ustawy jak będzie działać IPN, którego władze zostaną wyłonione przez profesorów uczelni, na których nie przeprowadzono lustracji?
Dlaczego funkcjonariusze aparatu komunistycznej represji żyją dziś na koszt podatnika w warunkach nieporównywalnie lepszych niż ich ofiary?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 9:50 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Sty 28, 2010 9:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

--------------------------------------------------------------------------------


"ODPUST ZUPEŁNY"
- żart okolicznosciowy
(prosimy traktować z dystansem)

Zdradzonym i oszukanym
Zdradzającym i oszukującym odpustu się nie udziela

Warunkiem uzyskania odpustu jest przedstawienie następującego dokumentu:

Ja, Jan Kowalski przyznaję, że:


•jak głupi baran zapisałem się do drugiej Solidarności
•jak ślepe kocię nie dostrzegłem Magdalenki pod okrągłym stołem
•jak uparty osioł twierdziłem, że Bolek to nie Bolek,
a Alek to nie Kat
Za swoje błędy żałuję i przyrzekam poprawę.
Jako pokutę wpłacam 10 zł na obchody 25 rocznicy pierwszej Solidarności.


Własnoręczny podpis i data


--------------------------------------------------------------------------------


Ani "baran" ani "zdrajca"

Byłam członkiem i działaczem "S" a nawet jej
v-przewodniczącą w latach 1991-92. Jednak NIGDY nie zapisywałam się do "drugiej" Solidarności i tego bym nie zrobiła, bo dla mnie i bardzo wielu wiernych tej wielkiej miłości jest tylko jedyna Solidarność.

Z mojej inicjatywy na UJ, a chyba i w Regionie, tekst oświadczenia brzmiał mniej więcej tak POTWIERDZAM swoją przynależność do NSZZ "Solidarność" od roku ... (w moim przypadku od 1980).

Nie uważam się za "głupiego barana" dlatego, że nie zaprzestałam działalności w "S" w 1990 roku, a aktywna byłam nie tylko w miesiącach "karnawału", ale przede wszystkim
w latach po grudniu 1981.

Nie znaczy to, że nie myliłam się. Owszem wielokrotnie, choć akurat nie w sprawie okrągłego stołu, do którego mój bardzo negatywny stosunek był przyczyną ostrego konfliktu między mną, a jego apologetami w Małopolsce. Oczywiście skali zdrady wtedy nie umiałam ogarnąć i myślę, że bardzo wielu tego nie ogarniało i do dzisiaj nie ogarnia, co jeszcze nie jest dostateczną kwalifikacją na "głupiego barana". Dokładną miarę zdrady mogli znać tylko ci, którzy mieli pełną informację, a więc sami zdrajcy. My do dzisiaj nie w pełni dysponujemy tą informacją.

Znacznie bardziej myliłam się w sprawie Wałęsy (do 1991 roku) i wielu innych osób, w tym najbliższego mego współpracownika z lat 80. - Stefana Jurczaka. Myliłam się nie tylko ja. Zapewne delegaci I Zjazdu, który przecież wybrał Wałęsę, a głosujący za nim nie byli tylko albo głupimi baranami, albo agentami, choć nasycenie agenturą delegatów na I KZD dopiero dzisiaj się ujawnia. Czy sygnatariusze chcą powiedzieć, że wówczas ich rozpoznawali? W otoczeniu sygnatariuszy tej propozycji pokajania też nie bywali sami aniołowie, a niektóre akcje, którym patronowali, były wprost sterowane przez SB.

Więc co? Mam uznać "S" za dzieło ubeckie i że działacze "S" to albo stado głupich baranów albo agentura?

Przeholowaliście Państwo. Pobrzmiewa w tym pycha jedynych sprawiedliwych. Oprócz Was było wielu sprawiedliwych i bynajmniej nie najgłupszych w całych 25-letnich dziejach "S". Poza tym proszę mi powiedzieć, czego 25-lecie obchodzicie?

Czegoś, co przestało istnieć? Kiedy kończy według Was "pierwsza Solidarność"?, skoro czas od 1990 r. uważacie za jakąś drugą Solidarność tylko z racji ponownej rejestracji. Mnie ta rejestracja kompletnie nie interesuje. Dla mnie "S istniała nieprzerwanie od 1980 roku, a formalności nie mają tu nic do rzeczy. Zresztą w latach 90. wielu z nas realizowało wiernie ideały Sierpnia. Jest to ta sama Solidarność, choć Jej establishment wielokrotnie zachował się nikczemnie i dzisiaj także jest karłowaty. Ale to nie oni, ani sądy rejestracyjne stanowią o "Solidarności", ale nasza wierna miłość i dobro, które staramy się wcielać
w życie. Niestety, tak dzieląc się, gwarantujemy zwycięstwo tym, którzy "Solidarność" zdradzali już w kolebce i nadal zdradzają i ośmieszają, deprecjonują w oczach młodego pokolenia. Trzeba w pokorze trochę głębiej pomyśleć nad wyrażaniem słusznych pretensji.

Bardzo mi przykro, że taką obelgę rzucili mi w twarz ludzie, którzy byli mi tak bliscy sercu, w szczególności Pani Ania Walentynowicz.

Pozdrawiam z ciężkim sercem Członków "Komitetu Obchodów 25. rocznicy pierwszej "Solidarności"



Barbara Niemiec

Artykuł ukazał się w Tygodniku Katolicko-Narodowym "GŁOS"
9 lipca 2005 (nr 27)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group