" /> Dyskusje ogólne :: prof. Andrzej Nowak; Postpolityka Tuska niszczy Polskę
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

prof. Andrzej Nowak; Postpolityka Tuska niszczy Polskę
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 8:09 am    Temat postu: prof. Andrzej Nowak; Postpolityka Tuska niszczy Polskę Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091231&typ=my&id=my21.txt

NASZA POLSKA Czwartek - Piątek, 31 grudnia - 1 stycznia 2010, Nr 305 (3626)

"Postpolityka Tuska niszczy Polskę

Z prof. Andrzejem Nowakiem, historykiem, wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego, publicystą, redaktorem naczelnym dwumiesięcznika "Arcana", rozmawia Mariusz Bober

Które z wydarzeń minionego roku ma, według Pana, najważniejszy wpływ na sytuację Polski?
- Na pozór wydaje się, że najważniejszym wydarzeniem minionego roku było wejście w życie traktatu lizbońskiego. W sposób istotny zmienia on bowiem status i pozycję naszego kraju na arenie międzynarodowej. Powoduje też, że przewaga struktur Unii Europejskiej nad jej państwami członkowskimi staje się coraz trudniejsza do ukrycia.

A dlaczego powiedział Pan "na pozór"?
- Ponieważ trudno jest ocenić skutki działania tego dokumentu w dłuższej perspektywie czasu. Podobną trudność nastręcza próba oceny, jaka będzie praktyka stosowania go w systemie legislacyjnym UE. Mówił o tym także prezydent Lech Kaczyński, gdy podpisywał traktat. Niektórzy traktują ów akt ratyfikacji jako ostateczne zrzeczenie się przez Polskę suwerenności. Jednak historia niewątpliwie się nie skończyła. Ona trwa. Widać, jak wiele sił w UE jest niezadowolonych z ograniczenia suwerenności państw narodowych. Można więc przypuszczać, że w najbliższych latach Unię czeka niejeden kryzys polityczny. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, np. wskutek sporu między najsilniejszymi państwami o przewagę w UE, lub też jeśli okaże się, że Unia "Lizbońska" będzie tak naprawdę ukrywała dominację niektórych krajów członkowskich, powinniśmy przygotować się do takiej rozgrywki o przyszłość UE albo o jej zmianę. Dlatego należy poważnie zastanowić się, co w mijającym roku udało się w Polsce zrobić, a czego się nie udało, aby zabezpieczyć nasze interesy. A moim zdaniem, w tej sprawie nic do tej pory nie zrobiono. Tymczasem to właśnie jest według mnie najistotniejsze.

Więc obecne władze nie mają żadnego scenariusza obrony interesów Polski w sytuacji kryzysu Unii Europejskiej? Niektórzy uspokajają, że tzw. mechanizm z Joaniny ma po 2017 r. opóźniać przyjmowanie niekorzystnych dla naszego kraju decyzji. Ponadto niektórzy posłowie pracują nad wprowadzeniem zapisów, analogicznie jak w przypadku Niemiec, blokujących implementację unijnego prawa bez zgody naszego Sejmu...
- Tak. Na wielu płaszczyznach, od prawno-instytucjonalnej poczynając, można wiele zrobić - także w ramach obecnego kształtu Unii - by Polska była silniejsza, a nie słabsza, by nie zmieniała tak łatwo swej historyczno-kulturowej tożsamości pod dyktando europejskiej political correctness. Trzeba jednak najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w ogóle chcemy utrzymania i rozwoju struktur oraz ducha polskiej wspólnoty politycznej, czy może raczej dążymy do ich ostatecznego rozwiązania w ramach szerszej wspólnoty europejskiej. Wydaje mi się, że rząd premiera Tuska nie ma nawet cienia świadomości takiego wyboru. Jak w każdym niemal innym przypadku za pomocą propagandowo-medialnej maszynerii stara się on stwarzać wrażenie, że problemu nie ma, że nie ma wyboru. Skoro tak, to nie trzeba się martwić o polską suwerenność, ale jedynie o to, by propagandowo dobrze wygrać np. sprawę (absolutnie nic nieznaczącej w rzeczywistości) tzw. polskiej prezydencji w Unii...

Wejście w życie traktatu lizbońskiego to chyba nie jedyne ważne wydarzenie minionego roku?
- Drugim bardzo istotnym wydarzeniem jest sfinalizowanie od strony formalnej - kosztem ogromnych pieniędzy - przygotowań do budowy Gazociągu Północnego (Nord Stream). Polskie protesty przeciw jego powstaniu i próby tworzenia koalicji w tej sprawie zawiodły. Były one zresztą niekonsekwentne i słabe. Ponadto nasze władze nie przygotowały żadnego scenariusza osłabienia negatywnych skutków tego przedsięwzięcia dla Polski. Tymczasem ekonomiczne i geostrategiczne konsekwencje jego finalizacji będą dla nas niekorzystne. Pozycja Polski została - wskutek realizacji tego projektu - zredukowana do statusu kraju, który Bohdan Cywiński w tekście mającym wkrótce ukazać się w "Arcanach" określił mianem "kraju-zawalidrogi" przeszkadzającego w ekspansji rosyjskiego imperium. W dodatku jest to ekspansja prowadzona w ścisłym porozumieniu i realizowana wspólnie z Niemcami. I nie ma tutaj dla nas żadnej alternatywy, jak niektórzy niedawno twierdzili, łudząc się, że możemy wybrać "sojusz" z jednym albo drugim krajem: z Niemcami albo z Rosją. Nie ma mowy o żadnym wyborze, bo oba kraje związały się ścisłą umową przewidującą współpracę gospodarczą, której wartość liczy się w miliardach euro. Konsekwencją tego będzie - w przypadku Rosji całkowicie świadomie zakładane - zwasalizowanie krajów leżących między Moskwą a Berlinem. Jest to próba - podobna do tej sprzed 200 lat - przedstawienia tych krajów (od Estonii i Łotwy poczynając, na Ukrainie i Polsce kończąc) jako "zawalidrogi" przeszkadzające we współpracy największych i najsilniejszych krajów - "prawdziwych" mocarstw, których interesy jedynie powinny się liczyć. Wraz z ostatecznym "przyklepaniem" budowy rurociągu bałtyckiego - bez żadnych zabezpieczeń dla Polski - zrobiliśmy w zakresie geopolitycznego położenia Polski wielki krok wstecz w porównaniu ze stanem chociażby nawet sprzed dwóch, trzech lat.

Do tego doszła rezygnacja nowej administracji USA z budowy tarczy antyrakietowej, która miała być przypieczętowaniem naszego strategicznego sojuszu z tym krajem. Czy partnerstwo polsko-amerykańskie zostanie utrzymane poprzez współpracę w ramach nowego programu?
- W rzeczywistości straciliśmy szansę na zacieśnienie sojuszu z USA, jedynego, który pozwoliłby na umocnienie naszej pozycji między Rosją a Niemcami. Był to skutek świadomego działania rządu, aby opóźniać zawarcie umowy z Amerykanami w sprawie budowy bazy USA z wyrzutnią rakiet przechwytujących na terytorium Polski. Zaniechanie to pozwoliło nowemu rządowi amerykańskiemu Baracka Obamy znaleźć pretekst do rezygnacji z tego projektu. Teraz wykorzystuje się różne listki figowe, aby to ukryć, także w Stanach Zjednoczonych. Nie jesteśmy, niestety, liczącym się dla USA partnerem, zaś nasza polityka w dziedzinie obronności strategicznej jest rozpaczliwie nieefektywna.

Ale przecież rząd Donalda Tuska mógł wykorzystać np. to, że Amerykanom bardzo zależało na naszym wsparciu dla sił NATO w Afganistanie. Premier zgodził się niedawno wysłać tam dodatkowych polskich żołnierzy mimo głosów, że ta decyzja osłabi nasze siły w kraju...
- Łączy się tu ze sobą kilka czynników. Po pierwsze, decyzja o uzawodowieniu armii, do czego Polska okazała się nieprzygotowana. Pół żartem, ale niestety tylko pół żartem, można powiedzieć, że w wyniku tej decyzji w naszej armii na jednego szeregowca przypadać będzie dwóch generałów. Skoro zaś będziemy mieć tak mało wojska, które broniłoby naszego kraju, trzeba będzie minimalizować wielkość jednostek, które decydujemy się wysyłać na misje zagraniczne. Dlatego zasadniczym błędem wydaje się wysyłanie polskiego wojska jednocześnie na misje w różne części świata i deklarowanie udziału naszej armii w misjach Unii Europejskiej. Moim zdaniem, należałoby ograniczyć się do jednego rodzaju misji - tych organizowanych przez NATO. Pakt Północnoatlantycki wydaje się bowiem jedyną efektywną - przynajmniej do niedawna - siłą, która mogłaby nam dawać szansę na obronę w sytuacji próby ostatecznego zwasalizowania Polski. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że w razie takiej potrzeby nie obroniłaby nas ani UE (z promoskiewskimi lobbies w Berlinie, Paryżu czy Rzymie), ani tym bardziej ONZ. Tylko podtrzymanie współpracy w ramach NATO może nam pozwolić przeczekać wyjątkowo niekorzystną dla nas sytuację w Waszyngtonie.

Może jednak problem słabości naszej armii oraz pozycji międzynarodowej wynika z powodów gospodarczych? W budżecie na 2010 r. ekipa Donalda Tuska zafundowała nam gigantyczny, sięgający - według rządu - ponad 50 mld zł, a zdaniem opozycji - nawet 100-miliardowy deficyt. A przecież gdyby znalazły się pieniądze na rzeczywistą reformę armii oraz inwestycje infrastrukturalne, to poważnie by to nasz kraj wzmocniło.
- Nie jestem specjalistą w tej sprawie. Mogę więc tylko odwołać się do opinii szanowanych przeze mnie fachowców, a według nich (pisze o tym w najnowszym numerze "Arcanów" prof. Przemysław Żurawski) można by było zracjonalizować zakupy w armii, oszczędzając np. na niezwykle kosztownym sprzęcie dla polskiej Marynarki Wojennej. Przy całym szacunku dla jej tradycji obecnie nie może ona nas już właściwie przed niczym ochronić, poza piratami na Morzu Bałtyckim. Nie są nam też potrzebne do utrzymywania wielu misji na świecie wielkie samoloty transportowe. Jeśli zaś ktoś uważa, że polskie wojsko jest ważnym i cennym elementem tych misji, powinien zadbać o to, by mogło ono zostać przetransportowane. Z budżetu natomiast trzeba finansować zakupy tego sprzętu, który jest potrzebny do obrony kraju, czyli np. śmigłowce. Zatem nawet przy ograniczonych środkach finansowych można - mając wieloletnią wizję rozwoju sił zbrojnych - wzmocnić zdolności obronne polskiej armii, by w ogóle doczekać pomocy ze strony NATO w sytuacji zagrożenia.

Aż tak źle jest z polską armią?
- Wyliczenia są proste: 90 tys. żołnierzy, których teoretycznie wojsko polskie powinno móc wystawić w polu (a do takiego modelu zmierza rząd), nawet gdyby byli oni w pełni przeszkoleni i wyposażeni, jest w stanie zagwarantować obronę terytorium wielkości co najwyżej jednego polskiego województwa. A przecież sprawną armią nawet w takiej liczbie nie będziemy dysponować w ciągu najbliższych dwóch lat. To problem starannie ukrywany przed opinią publiczną - zasadniczo zadowoloną zresztą z tego, że zlikwidowano pobór do wojska. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę politykę edukacyjną obecnego rządu, w wyniku której młodym ludziom zamyka się oczy, zamiast otwierać je na wyzwania przyszłości wynikające z identyfikacji z krajem, tradycją, wspólnotą, które dziedziczymy po poprzednich pokoleniach, i które powinniśmy przekazać przyszłym pokoleniom, to właśnie owa przyszłość nie nastraja optymizmem.

Dlaczego?
- Problem obronności i problem wychowania - wbrew pozorom - są sobie bliskie. Jeśli młodzi ludzie wychowywani są przez państwową szkołę oraz (nie tylko państwowe) media w duchu całkowitej obojętności, a często nawet pogardy dla dorobku 40 pokoleń, które przed nimi budowały Polskę, jeśli są raczej oduczani niż uczeni tego, jak wielkie wartości polskość w sobie zawiera i może zaoferować - to kwestia obrony takiej pogardzanej czy lekceważonej Ojczyzny nie może budzić żadnego pozytywnego odzewu. W takiej perspektywie naturalna wydaje się deklaracja ministra Jacka Rostowskiego (obywatela Wielkiej Brytanii), że skoro Polsce nie grozi w najbliższych czasach konflikt zbrojny, to można spokojnie obcinać budżet na obronność kraju, niemal do zera...

Więc to polityka władz prowokuje zachowania antypatriotyczne?
- Młodzi ludzie, którzy wyjdą ze szkoły po reformie programu edukacji szkolnej opracowanego przez minister Katarzynę Hall, nie będą mieli żadnego powodu, by myśleć inaczej. Przeciwko tej reformie - likwidującej niemal nauczanie historii na poziomie liceów - bezskutecznie od dawna protestujemy (część środowisk nauczycielskich i uniwersyteckich). Jednak szefowa tego resortu z uporem kontynuuje zmiany, na nic nie zważając. Wiceminister, który próbował podtrzymać dialog z przeciwnikami owej tzw. reformy, został odwołany. W ministerstwie zostali urzędnicy, którzy nie chcą żadnego dialogu.
A przy okazji warto dodać, że zmiany forsowane przez ten resort prowadzą także do likwidacji nauczania języka polskiego poza granicami kraju. Jest to prawdziwy dramat dla Polonii rozsianej po całym świecie, zwłaszcza dla Polaków ze Wschodu, którzy w ten sposób zostają pozbawieni szans kontaktu z językiem i kulturą polską, co odbije się szczególnie na młodszych pokoleniach. I niech urzędnicy nie mówią, że ze względu na kryzys i dziurę budżetową ministerstwa nie stać na 150 nauczycielskich etatów za granicą! Nie, tu chodzi raczej o brak zrozumienia dla tego, czym jest polska wspólnota, jak ważne jest pielęgnowanie jej korzeni. W mijającym roku w pełni ujawnił się charakter uprawianej przez rząd premiera Tuska postpolityki.

Co ma Pan na myśli?
- Rząd zdaje się nie stawiać sobie żadnych celów związanych z dobrem wspólnym Polaków poza jednym - "świętym spokojem". Rzeczywistość - zarówno jej aspekty międzynarodowe, jak i gospodarcze - nie da nam jednak spokoju. Rząd zajmuje się wobec tego konsekwentnym symulowaniem takiej "spokojnej rzeczywistości", a w istocie usypianiem Polaków. Likwiduje się przemysł stoczniowy, wali się publiczna służba zdrowia (której - w odróżnieniu od większości krajów europejskich - nie stać nawet na zakup szczepionek dla obywateli), zamiast autostrad powstają tylko coraz skromniejsze... plany "dróg ekspresowych" - nic się nie stało, rządowi specjaliści od propagandy natychmiast wymyślają jakieś sukcesy (własne) albo afery (politycznych przeciwników), byle tylko odwrócić uwagę Polaków od faktycznego stanu państwa. Na razie im się to udaje. Ale rzeczywistość nie da się zasłonić na zawsze. Kurtyna PR-owskich sztuczek zostanie w końcu rozdarta.

Może jednak ta część społeczeństwa, która popiera rządzącą ekipę, chce owego "błogiego spokoju"?
- Pod tym względem sprawdzianem będzie rozpoczynający się właśnie rok, w którym wybierać będziemy władze samorządowe i prezydenta. Będzie nim także rok 2011, gdy odbędą się wybory parlamentarne - jeśli nie zostaną przyspieszone i połączone z prezydenckimi. W okresie, gdy nie ma wyborów, sondaże mogą "hulać" do woli. Im bliżej wyborów, tym bardziej badania opinii publicznej powinny zbliżać się do rzeczywistości. Trzeba jednak także przyznać, że ważną rolę w kształtowaniu owych nastrojów odgrywa również bierność opozycji. Miniony rok dostarczał tylu wymienionych przeze mnie wcześniej w małej tylko części istotnych powodów do krytyki rządu. Dlaczego owa krytyka była tak słaba? Dlaczego politycy opozycji wciąż wpadają w pułapki zastawiane przez rządowych specjalistów od odwracania uwagi publicznej? Przecież w okresie rządów PiS ówczesna opozycja była znacznie bardziej aktywna, gdy polski przemysł nie był likwidowany, a sytuacja w służbie zdrowia była bez porównania lepsza...

...i nie było rekordowej dziury budżetowej, choć rząd utrzymuje, że wynika ona tylko z kryzysu gospodarczego...
- To przykład wyjątkowej zuchwałości propagandowej tego rządu, który wszędzie chwali się, że Polska nie odczuwa skutków kryzysu - oczywiście "dzięki" niemu, a z drugiej strony tłumaczy, że wskutek straszliwego, szalejącego kryzysu mamy tak wielką dziurę budżetową. Gdzie tu elementarna logika?

Pewnym usprawiedliwieniem dla PiS jest fakt, że w okresie jego rządów Platformę Obywatelską w dużej mierze wspierały, a nawet wyręczały w atakowaniu ówczesnego rządu liberalne media...
- Rzeczywiście. Jednak mimo wszystko PO była jako opozycja bez porównania sprawniejsza. Dlatego pytam: gdzie dziś jest opozycja? Bardzo słabo ją widać. Może zobaczymy ją wyraźniej w nowym roku? Tymczasem jeśli społeczeństwo nie widzi realnej, poważnej alternatywy dla rządów PO, które nawet analizując sondaże, nie są oceniane pozytywnie, może jeszcze raz zagłosować na tę partię albo zrezygnować w ogóle z udziału w wyborach - to byłby prawdziwy triumf tworzonej przez obecny rząd postpolityki. Jednak niestety oznaczałoby to także, jak słaba okazała się opozycja. A bez zdrowej i silnej opozycji nie ma mowy o systemie obywatelskim. Przyszły rok będzie więc realnym sprawdzianem sił przywódczych i sprawności opozycji. Jeśli nie będzie ona bardziej aktywna, może to oznaczać koniec systemu obywatelskiego w Polsce, gdyż po ośmiu latach rządów "psychoterapeutycznej" postpolityki PO możemy już zostać skutecznie wyleczeni i z poczucia polskości, i z poczucia obywatelskiej współodpowiedzialności za naszą wspólnotę.

Nie ma takich środowisk, które chciałyby to zmienić? Czy raczej są źle zorganizowane lub niewypromowane?
- Widać aktywność tych sił, które próbują tworzyć lewicową alternatywę dla PO. Środowisko "Gazety Wyborczej" jest coraz bardziej krytyczne wobec rządów Tuska. Lansuje się kandydaturę pana Andrzeja Olechowskiego. Środowisko to szuka powrotu do polityki z czasów rządów Tadeusza Mazowieckiego. Dlatego nie wróżę mu szczególnego powodzenia mimo całej medialnej potęgi, jaka za nim stoi. Nie widzę natomiast większej aktywności po prawej stronie sceny politycznej. PiS jakby chciało tylko dotrwać do wyborów w roli "jedynej alternatywy" dla PO: Lech Kaczyński kontra Donald Tusk. To za mało. To może wystarczyć tylko do pozostania w roli największej - ale wciąż bezsilnej - partii opozycyjnej. Trzeba budzić obywateli w Polakach, trzeba budzić Polaków w konsumentach, żebyśmy nie ocknęli się za późno.

Jak to robić?
- Otwierać ludziom oczy na rzeczywistość. Szukać nowego języka, którym można by nawiązać w ogóle kontakt z młodszym pokoleniem - uśpionym przez szkołę Handkego - Łybackiej - Hall, przez media Lisa - Wojewódzkiego - Farfała, przez techniki manipulacji panów Sławomira Nowaka i Janusza Palikota. To nie jest łatwe zadanie. Dlatego potrzebni są też nowi "robotnicy". Nie wystarczą te same, zużyte już w medialnych pojedynkach (i nagonkach) postaci. Wiem, że łatwo jest mi to teraz mówić; o wiele trudniej takich dobrych, zaangażowanych "robotników" do "polskiej winnicy" znaleźć. Ale bez nich ani Jarosław Kaczyński (wciąż z tym samym hetmanem Przemysławem Gosiewskim u boku), ani Marek Jurek, ani Ludwik Dorn, ani Michał Kazimierz Ujazdowski, ani nawet ich zjednoczenie w tym samym obozie niczego nie rozwiąże.

Dziękuję za rozmowę. "
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 11:18 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Krystyna Szkutnik
Moderator


Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 757

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 1:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tragiczna rzeczywistość.
Ostatnia wypowiedź prof. Nowaka na temat Jarosława Kaczyńskiego, który zamknął się wśród samych swoich, też nie daje perspektywy na lepsze wiatry historii.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 2:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Otwierać ludziom oczy na rzeczywistość. Szukać nowego języka, którym można by nawiązać w ogóle kontakt z młodszym pokoleniem - uśpionym przez szkołę Handkego - Łybackiej - Hall, przez media Lisa - Wojewódzkiego - Farfała, przez techniki manipulacji panów Sławomira Nowaka i Janusza Palikota.

Ta recepta na uzdrowienie sytuacji i wyjście z PRL bis jest dość prosta i oczywista. Dlaczego więc siły są bezsilne? Dlaczego nie dokona się przeglądu i weryfikacji strategii, nie zawiąże się sojuszy z centrami medialnymi i nie ruszy do przodu? Przecież bez propagandy (jak ją zwał, tak zwał, niech będzie nawet PR) ma się hovno. Jak się nie ma nawet kozika gdy wiadomo że „Bo kto człekiem złym, człekiem złym, nóż mu jeden wystarczy a uczciwemu potrzebne dwa, potrzebne dwa", to szansa sukcesu mizerna. Chyba, że marzy się o powtórzeniu rozstrzygnięcia znanego z walki Dawida z Goliatem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wolno?ciowiec
Gość





PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 2:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z jednej strony niszczy, a z drugiej jako (chyba?) jedyny kraj UE wyszliśmyz kryzysu na plus. Smile Co do reszty,tak jak już kilkakrotnie pisałem jesteśmy już tylko zdani na Brukselę,i Unię dlatego obojętnie kto będzie rządził będzemy wykonywać tylko polecenia eurokratów- komuchów i faszystów.
Powrót do góry
Krystyna Szkutnik
Moderator


Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 757

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 2:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Panie W. A skąd Pan wie, że jako jedyny kraj wyszliśmy z kryzysu na plus?
Z telewizora?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 2:46 pm    Temat postu: Ach jak miło, uroczo Odpowiedz z cytatem

"Wyszliśmy"? - Podobno nas nawet kryzys nie dotknął. Tak twierdzi rząd w dni nieparzyste, w parzyste bąkając, że może trochę. Ale jak wyszliśmy to dobrze. 'Nyny, nyny' i śpijmy sobie sokojnie - dobry pan Tusk się o nas troszczy, a jego zaufani obradują nad naszym dobrem i spokojem na cmentarzach i stacjach benzynowych. I jest spokój. Cicho-sza.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wolno?ciowiec
Gość





PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 3:04 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Podobno rząd PO nic nie robił w czasie tego "kryzysu". I chyba dobrze,a nie tak jak inne kraje pompowały miliardy i są na minusie. Nie twierdzę że ten rząd jest dobry(np. mieli obniżyć podatki - wiadomo że nic z tego) ale jeśli coś zrobił w miarę trzeba uznać to za nasz sukces. Oczywiście zwiększanie deficytu jest złe, jak i same afery rządu; no ale chodzi mi teraz o kwestie czysto gospodarcze.
Powrót do góry
Krystyna Szkutnik
Moderator


Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 757

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 3:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Panie W.
Kwestie czysto gospodarcze są w rękach obcego kapitału, a nie w gestii tuskolandii.
Może Pan wymieni jakieś sukcesy Tuska i jego rządu wraz z uzasadnieniem.
Przed chwilą czytał Pan tekst prof. Nowaka. Może nie dość uważnie?
Należy czytać ze zrozumieniem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wolno?ciowiec
Gość





PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 4:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Krystyna Szkutnik napisał:
Panie W.
Kwestie czysto gospodarcze są w rękach obcego kapitału, a nie w gestii tuskolandii.
Może Pan wymieni jakieś sukcesy Tuska i jego rządu wraz z uzasadnieniem.
Przed chwilą czytał Pan tekst prof. Nowaka. Może nie dość uważnie?
Należy czytać ze zrozumieniem.


Chyba jednak to że jakoś poradzili sobie z kryzysem ( o ile to prawda,ale jakoś szczególnie nie odczuliśmy tego kryzysu - więc może "kryzys" został tylko wywołany przez media?), poza tym powrót wojsk z Iraku - uważam że nie powinniśmy w tym wogóle uczestniczyć,bo stajemy się tylko kolonią USA i z tego co ostatnio czytałem w internecie - Tusk bronił naszych interesów na szczycie klimatycznym,przez co został skrytykowany przez inne kraje. Ja wiem że mogą Państwo nie lubić PO, ale jeśli rzeczywiście odnosimy jakieś sukcecy to trzeba obiektywnie uznać to na plus obecnego rządu.
Powrót do góry
Krystyna Szkutnik
Moderator


Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 757

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 4:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Panie W
Operuje Pan wielkimi ogólnikami zaczerpniętymi z merdiów.
Trzeba czytać, proszę Pana, żeby coś wiedzieć. Trzeba czytać ZE ZROZUMIENIEM.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 4:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie lubić PO to może Pan. My PO lubić nie możemy, bo nie ma za co. To co Pan napisał, to jakieś niedorzeczności typu:
Cytat:
poza tym powrót wojsk z Iraku - uważam że nie powinniśmy w tym wogóle uczestniczyć,bo stajemy się tylko kolonią USA

Czy Pan wie co to jest kolonia?
Cytat:
Tusk bronił naszych interesów na szczycie klimatycznym,przez co został skrytykowany przez inne kraje.

Może Pan przybliży czego bronił, jakich naszych (czyich naszych) interesów (bo to dla mnie prawdziwa rewelacja) i przez które to kraje ten dzielny bojownik został skrytykowany? O ile wiem to cała ta kopenhaska szopka spaliła na kapiszonie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 4:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Do pana "Wolnościowca".

Wyobraźmy sobie sytuację.

PO rządzi tak Polską gospodarką,
że każda osoba zatrudniona może poprzez
własny budżet domowy powiedzieć.
Jestem zadowolony(a), bo mój budżet
domowy w ostatnich latach wzrósł.
A koszty utrzymania gospodarstwa
domowego spadły.
Mogę za swoje dochody z pracy,
oszczędności
, kupić mieszkanie,
kupić samochód , i inne dobra polskiej
produkcji.? I jeszcze do tego stać każdego kto
pracuje zawodowo, a zamieszkuje nad Wisłą
( w Polsce),
by po pracy wyjechać na wymarzone wakacje.?

Nie jest to wyidealizowany obraz, ale
normalny stan państwa, normalny stan
budżetu każdego człowieka, który pracuje.


Rozumiem, że obraz gospodarki państwa
polskiego, od dwóch lat pod rządami PO
dokładnie tak się wyraża, jak przedstawiłem
powyżej.
Laughing
Można mówić wszystko, najważniejsze,
abyśmy realnie patrzyli na stan państwa
polskiego, poprzez swój własny budżet
domowy.

Konkluzja:
Skoro gospodarka państwa polskiego pod rządami PO
premiera D.Tuska ma się tak dobrze i stawiana jest
jako wzór dla innych gospodarek europejskich.
Powstaje proste pytanie.

W oparciu o jaki dokument urzędowy, dokonano
analizy stanu gospodarczego państwa polskiego
, skoro od ponad dwudziestu lat żaden rząd ,
także rząd PO Donalda Tuska nie przedstawił
bilansu otwarcia gospodarki?


A jeśli taki dokument powstał, prosiłbym,
aby Pan "Wolnościowiec" ( przepraszam
ale nie znam imienia) , przedstawił
taki dokument.
Wówczas będziemy mogli wszyscy poznać.
W oparciu o jakie wskaźniki PO dokonała
analizy gospodarczej
i ma podstawy ,aby twierdzić, że gospodarka Polska
jest wzorcowa dla innych państw.?


Czekam na odpowiedź od pana "Wolnościowca".
Sam jestem ciekawy , jakie dane
i wskaźniki przyjął rząd PO.
Może byłby Pan "Wolnościowiec" łaskaw i wskaże
taki dokument urzędowy? , może być link do dokumentu.
Bo na stronie rządowej PO , takiego dokumentu nie sposób
znaleźć. Laughing

Pozdrawiam, czekam na wiadomość. Rolling Eyes


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Pon Sty 11, 2010 1:16 pm, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 4:31 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pardon?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wolno?ciowiec
Gość





PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 4:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Do Pani Krystyny -> nie,mediów mało oglądam,więcej czytam np wiadomości w internecie.

Do Pana Grzegorza -> chodziło mi o to że jest to sprawa USA i my wogóle nie powinniśmy brać w tym udziału, a nie być na każde ich zawołanie.
Co do tej konferencji ma Pan rację - to jest szopka,w której i my bierzemy udział, na ile udało nam się coś "wywalczyć" okaże się wkrótce.
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 11:18 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Czw Gru 31, 2009 4:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ale przepraszam. Jaka tu zasługa Tuska. Jeden telefon od noblisty z Waszyngtonu i nasi żołnierze już lecą do Afganistanu. Jeśli dla Pana sukcesem jest wyprowadzenie (czy aby?) wojsk z Iraku, to jak Pan tłumaczy dosyłanie sił do Afganistanu? Gdzieś mi się podział sukces rządu. Rolling Eyes A może ja nie potrafię zobaczyć tej różnicy jaka jest między oddzielonymi przez Iran Irakiem i Afganistanem. Bo rozumiem, że postępowe Ineternetowe myśli są za tym, żeby wyprowadzać z Iraku, a wprowadzać do Afganistanu. Czy tak?
Co do konferencji to jak sam Pan pisze: "na ile udało nam się coś "wywalczyć" okaże się wkrótce", ale to Panu nie przeszkadza awansem zaliczyć tego co się dopiero ma okazać, już za sukces rządu Tuska. Dobry z Pana człowiek. Idzie Pan z duchem czasu, tam awansem Nagroda Nobla dla Obamy, tu u nas już też Wolnościowiec okazał się postępowcem i awansem chwali Tuska. A pamięta Pan może jakim to sukcesem było ogłoszenie sprzedaży stoczni jakiemuś podejrzanemu typkowi. I co było potem?
Tak mi się wydaje, że daje się Pan brać na byle lep. Potem się trzeba będzie wstydzić? Nie? Nie piszę tego ot tak sobie. Niech Pan powie co było obiecane i zrobione. Tu Pana prosiła Pani Krystyna i dostała takie śmieci. Może Pan wyszpera coś solidniejszego. Czekamy! A może jakiś cud?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group