" /> PAMIĘTAMY :: Mord założycielski III RP
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mord założycielski III RP

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> PAMIĘTAMY
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sro Sty 20, 2010 5:44 pm    Temat postu: Mord założycielski III RP Odpowiedz z cytatem

Na stronie naszego forum Witja zamieścił tekst z bloga Aleksandra Ściosa, zatytułowany "NIESPEŁNIONY TESTAMENT JANA PAWŁA II". Tekst ten w oryginale, a także w wersji na http://swkatowic.mojeformu.net składa się z dwóch części - ja je przedstawiam razem, pozostawiając jednak oryginalny podział. Tekst ten wydaje mi się ważny m.in. przez to, że dzięki temu iż pokazuje stronę 'naszą' poprzez źródła SB, jest wspaniałą ilustracją metod walki SB i partyjnego reżimu ze społeczeństwem. Przedstawia też dość mroczną działalność i uwikłania niektórych wysokich i najwyższych hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce.
http://bezdekretu.blogspot.com/search?updated-min=2010-01-01T00%3A00%3A00%2B01%3A00&updated-max=2011-01-01T00%3A00%3A00%2B01%3A00&max-results=5

Aleksander Ścios - Bez Dekretu

Nie uznaję autorytetów ani "prawd objawionych" III RP.

sobota, 16 stycznia 2010

NIESPEŁNIONY TESTAMENT JANA PAWŁA II

"Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani" – tymi słowami 27 listopada 1984 roku Jan Paweł II zobowiązał polski Kościół do wyjaśnienia całej prawdy o śmierci księdza Jerzego.

Treść ówczesnej rozmowy papieża z kardynałem Glempem, znamy z informacji przekazanych Departamentowi I MSW (tzw. wywiad PRL) przez kontakt informacyjny „Prorok” - osobę z najbliższego otoczenia Jana Pawła II. Notatkę z rozmowy przedstawił najważniejszym osobom w państwie dyrektor Departamentu I MSW gen. Zdzisław Sarewicz.

Relacjonując spotkanie prymasa z papieżem, Sarewicz pisał: "Kardynał Glemp, omawiając sprawę porwania i zabicia ks. Popiełuszki, stwierdził, że był to gest "twardych komunistów" wymierzony przeciwko gen. Jaruzelskiemu osobiście. Potępiając tę prowokację, prymas położył zarazem duży nacisk na fakt, iż ks. Popiełuszko postępował nierozważnie i nie stosował się do rad i poleceń kierownictwa Kościoła".

Kard. Glemp miał też zrelacjonować spotkanie abp. Dąbrowskiego z gen. Kiszczakiem, który zapewnił episkopat Polski, że "osobiście przyjmuje odpowiedzialność za przebieg dochodzenia w sprawie bezpośredniej i pośredniej odpowiedzialności za śmierć Popiełuszki". "Zdaniem kard. Glempa – pisał szef wywiadu PRL – min. Kiszczak sprawiał wrażenie bardzo szczerego, ale musiał przyznać, że prowadzącym dochodzenie nie będzie łatwo dotrzeć do inspiratorów zabójstwa, ponieważ jego bezpośredni sprawcy nie chcą zeznawać. Prymas stwierdził, że go to nie dziwi. Zdumiony Jan Paweł II miał wówczas zareagować słowami: "Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani".

Przez 26 lat, jakie minęły od męczeńskiej śmierci księdza Jerzego, Kościół w Polsce nie spełnił nakazu, danego mu przez Jana Pawła II. Wszystko, co wiemy o późniejszej postawie prymasa Glempa i zachowaniach innych hierarchów zdaje się dowodzić, że polski Kościół hierarchiczny podzielił opinię na temat tego mordu, narzuconą Polakom przez komunistyczną propagandę i uczynił bardzo wiele, by prawda o zleceniodawcach zabójstwa kapłana została głęboko pogrzebana.

Gdy czytamy ówczesne świadectwa, w tym donosy, przekazywane przez kościelną agenturę, możemy pełniej zrozumieć, dlaczego śmierć księdza Jerzego stała się mordem założycielskim III RP oraz dostrzec, jak kształtował się stosunek hierarchów do postaci księdza.

Wiemy, że postawa prymasa Glempa wobec kapelana „Solidarności”, jeszcze przed jego śmiercią była co najmniej niechętna. „Zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniu szanowało mnie bardziej” – wspominał po jednej z rozmów z prymasem ks. Jerzy.

W liście z 1983 roku, skierowanym do biskupa Stanisława Miziołka i księdza Zdzisława Króla, ksiądz Jerzy pisał m.in.: „Dnia 14 grudnia br. J.E.Ksiądz Kardynał Prymas w rozmowie ze mną stwierdził, że nic nie zrobiłem w Duszpasterstwie Medycznym i powinienem poprosić o zmianę pracy, a w środowisku robotniczym szukam tylko własnego rozgłosu i własnej chwały”.

Przyjaciel księdza Jerzego ks. Jan Sikorski w wywiadzie udzielonym Biuletynowi IPN wspominał, że rozmowa z prymasem doprowadziła ks. Jerzego do łez.

„Płakał i u mnie po spotkaniu z księdzem prymasem. Byłem przypadkowym świadkiem tego spotkania. Wychodziłem z nim z seminarium, kiedy z przeciwka szedł ksiądz prymas, i natknęliśmy się na siebie. I powiedział: „a to chodź, to porozmawiamy”, i wziął go ksiądz prymas do rozmównicy. Jerzy potem przyszedł do mnie do mieszkania, był bardzo przejęty tym, że – jak mówił – nie został zrozumiany.”

O relacjach między prymasem, a księdzem Jerzym doskonale wiedziała bezpieka. Co więcej – sama te relacje kształtowała i poprzez agenturę wywierała wpływ na opinie dotyczące kapelana „Solidarności”. Instrukcję o jednoznacznej treści - „Nadal przekazywać prymasowi opinie, które będą dyskredytowały ks. Popiełuszkę” – otrzymał 30 września 1983 r. tajny współpracownik o pseudonimie „Jankowski” od oficera prowadzącego płk Adama Pietruszki. Dziś już wiemy, że TW Jankowski to ksiądz Michał Czajkowski.

Od roku 1982 zadaniem TW „Jankowski” było nie tylko przekazywanie informacji dotyczących działalności ks. Popiełuszki, jego zaangażowania w działalność opozycyjną, ale również zlecone przez SB dezinformowanie i dyskredytowanie kapłana w oczach prymasa Glempa. Mocodawców „Jankowskiego” interesowało wszystko – zachowanie ks. Popiełuszki, jego kontakty z hierarchami Kościoła, treść kazań podczas mszy odprawianych w intencji za Ojczyznę. TW skrupulatnie, a czasami nadgorliwie wywiązywał się z powierzonego mu zadania. Nie stronił od formułowania kąśliwych uwag na temat kapelana „Solidarności”, na przykład nazywając go „zmanieryzowanym mitomanem”.

Z donosu ks. Czajkowskiego z dn. 10.03.1984 roku możemy się dowiedzieć, że już wówczas istniały poważne różnice zdań w ocenie działalności księdza Jerzego, między Janem Pawłem II, a prymasem Polski. TW „Jankowski” przekazał swojemu oficerowi:

„W czasie przedwczorajszej z nim (ks.Jerzym - dop.mój) rozmowy stwierdziłem, iż poczuł się on bardziej pewnie i jest przekonany, że prymas Glemp „już nie będzie go ścigał za zwalczanie komunistów”. Powodem tego było przywiezienie przez bp. Kraszewskiego błogosławieństwa od papieża oraz podarowania papieskiego różańca ks. Popiełuszce. Popiełuszko mówił, że bp Kraszewski po powrocie z Watykanu odbył rozmowę z kard. Glempem na jego temat. Przebieg rozmowy był gwałtowny, gdyż biskup bronił Popiełuszki i stwierdził, że wobec papieża też gorliwie występował z taka obroną. W jej wyniku udało się bpowi Kraszewskiemu „zastraszyć” prymasa autorytetem papieskim. Doszło to tak daleko, że kard. Glemp ofiarował ks. Popiełuszko książkę o kard. Hlondzie z osobistą dedykacją. W bardzo ciepłym nastroju przyjął go i obiecał, że po powrocie z Południowej Ameryki nawiążą do tego spotkania. Ks. Popiełuszko ocenia tę zmianę prymasa względem jego osoby jako wynik zabiegów bp. Kraszewskiego u papieża. [...] Po wysłuchaniu takich zapewnień biskupa papież miał polecić obronę ks. Popiełuszki przez Kościół za wszelką cenę.” (podk.moje)

Na wizerunek księdza Jerzego „pracowało” wielu innych donosicieli. W publikacji historyków IPN „Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki 1982–1984”, tom 1. cytuje się m.in. akta śledztwa z 1983 prowadzonego przez Prokuraturę Wojewódzką w Warszawie, w których znalazły się donosy tajnych współpracowników bezpieki. Przedstawiały księdza Jerzego jako kapłana „zaangażowanego politycznie”, „karierowicza”, „żądnego politycznego przywództwa”, podkreślały jego antykomunizm, mówiły o „krnąbrności” wobec władz kościelnych i państwowych, wskazywały na wypowiedzi i działania o rzekomo politycznym kontekście.

W artykule „Wywiad PRL na tropie księdza Jerzego”, zamieszczonym w „Rzeczpospolitej” Sławomir Cenckiewicz przypomina, że w działania przeciwko kapłanowi włączona była cała bezpieka. Nic dobitniej nie dowodzi, że tzw. wywiad PRL był tą samą bezpieką, która prześladowała i mordowała księży - jak akta rezydentury Departamentu I MSW w Rzymie. Wynika z nich, że rezydentura ta interesowała się księdzem Jerzym na długo przed jego śmiercią. Przykładowo, w styczniu 1984 r. SB uzyskała ze źródeł agenturalnych szczegółowe informacje na temat opinii redaktora naczelnego polskiego wydania "L'Osservatore Romano" ks. Adama Bonieckiego dotyczącej krytyki ks. Popiełuszki przez niektórych polskich hierarchów: "W dniu 5 I 1984 r. wrócił do Rzymu z pobytu w Polsce ks. A. Boniecki. W dniu 6 I 1984 r. był on na obiedzie u papieża i jak twierdzi, przekazał mu szczegółowe sprawozdanie ze swojego pobytu w Polsce. W Warszawie Boniecki spotkał się z ks. Popiełuszko. Uznaje go za bohatera i niepodziela oceny abp. Bronisława Dąbrowskiego i ks. Janusza Bolonka, którzy uważają, żePopiełuszko jest "...osobnikiem niedoważonym i nienadającym się do odgrywania ofiaryprześladowania...""(pisownia oryginalna).

Według wywiadowców – pisze Cenckiewicz - ks. Boniecki miał też skrytykować polskich hierarchów, a zwłaszcza prymasa Glempa, za to, że udają, iż nie wiedzieli o "istnieniu prywatnego mieszkania Popiełuszki w Warszawie przy ul. Chłodnej", co z kolei wykorzystywała propaganda komunistyczna, publikując na ten temat sensacyjne artykuły w prasie. "Zdaniem Bonieckiego zachowanie J. Glempa w stosunku do "rzekomo" rozpolitykowanych kapłanów jest skandaliczne".

Dzięki sieci agenturalnej w Watykanie Departament I doskonale wiedział, że stanowisko Jana Pawła II jest zbieżne z opinią zaprezentowaną przez ks. Bonieckiego. Papież miał zwlekać z przyjęciem kardynała Glempa, który 16 stycznia 1984 r. przybył do Watykanu. Zdaniem rezydentury Jan Paweł II miał pretensje do kardynała Glempa za zbytnią uległość wobec reżimu Jaruzelskiego, napominanie "rozpolitykowanych kapłanów" związanych z "Solidarnością", "autocenzurę", której dopuścił się, przygotowując tekst orędzia na Boże Narodzenie w 1983 r. oraz za wyrażoną w kazaniu z 6 stycznia 1984 r. jednostronną krytykę instalacji rakiet NATO w krajach zachodniej Europy bez przypomnienia, iż jest to reakcja na agresywne zamiary bloku sowieckiego wobec wolnego świata.

Zbierany przez lata materiał „oskarżycielski” pod adresem księdza Jerzego, bezpieka postanowiła ponownie wykorzystać po jego śmierci. Gdy zdano sobie sprawę, że Jan Paweł II podziela opinię, że za mordem na kapłanie stoją najwyżsi przedstawiciele władzy oraz wykazuje głębokie zainteresowanie wyjaśnieniem wszystkich okoliczności zabójstwa – przystąpiono w Watykanie do dezawuowania postaci i męczeńskiego charakteru śmierci księdza Jerzego. Najważniejszym jednak celem –twierdzi Sławomir Cenckiewicz – jaki chciano osiągnąć, było upowszechnienie tezy władz PRL o "spisku twardogłowych" przeciwko Jaruzelskiemu.

Teza ta znalazła się w notatce z rozmowy agenta Departamentu I, którego w meldunkach i szyfrogramach opisywano jako "źródło nr 13963" z abp. Bronisławem Dąbrowskim ówczesnym sekretarzem episkopatu Polski. Opinia wyrażona przez arcybiskupa, podczas spotkania w dn.12.12.1984 roku jest identyczna z obowiązującym do dziś kłamstwem o inspiratorach zbrodni na księdzu Jerzym. Warto też zwrócić uwagę, co hierarcha ma do powiedzenia na temat kpt. Piotrowskiego. Agent „nr 13963” donosił:

"Zdaniem abp. Dąbrowskiego odpowiedzialność za tę zbrodnię należy przypisać elementom politycznym wrogim wobec gen. Jaruzelskiego, a zatem chodzi niewątpliwie w tym przypadku o prowokację, posiadającą dotąd pewne cechy utajone. Kpt. Piotrowskiego – Dąbrowski określił jako "starego znajomego", gdyż zarówno on, jak i Glemp spotykali go kilka razy, podczas kiedy pełnił on służbę jako funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu i Departamentu ds. Kościelnych i Narodowościowych MSW w czasie wizyty papieża w Polsce oraz przy okazji spotkań z Wałęsą. W jego ocenie Piotrowski jest typem bardzo ambitnym, który uważał, że należy mu się stopień pułkownika. Trzej sprawcy przestępstwa działali pod Toruniem w łatwych warunkach, ponieważ strefa ta jest dobrze kontrolowana. Mogli więc liczyć na poparcie organizacyjne czynników radykalnych w aparacie SB i tajnej jaczejki OAS (Organizacja Anty-Solidarność), jak również na poparcie "bazy sowieckiej". Jako wykonawcy działali oni niewątpliwie na rozkaz przeciwników gen. Jaruzelskiego uplasowanych w MSW tzn. ludzi zaufanych Mirosława Milewskiego".

Wielu historyków zwracało uwagę, że relacje władz komunistycznych z Kościołem uległy zasadniczej zmianie po zabójstwie księdza Popiełuszki. Mimo, iż oświadczenia hierarchów z tego okresu wyrażają sprzeciw wobec zabójstwa kapłana, próżno poszukiwać w nich wskazania winnych zbrodni lub potępienia prawdziwych intencji inspiratorów. Można odnieść wrażenie, że z chwilą zabójstwa Kapelana „Solidarności” odblokowały się możliwości porozumienia, usunięta została przeszkoda oddzielająca od siebie dwie, przeciwstawne siły. Otworzyła się droga do „historycznego kompromisu”.

Można postawić pytanie – co stanowiło podstawę wzajemnych stosunków hierarchów Kościoła i władzy komunistycznej w latach 80-tych, na czym opierała się ta relacja? Jak dalece była zgodna z intencjami władz, świadczą stenogramy z XVII Plenarnego Posiedzenia KC PZPR, które miało miejsce cztery dni przed wyłowieniem zwłok księdza Jerzego. To wówczas gen. Wojciech Jaruzelski mógł powiedzieć: „Myślę, że (...) prymas potrafi współdziałać z nami, żeby w interesie ogólnym, w interesie narodu, nie dopuścić do nieobliczalnego biegu wydarzeń”.

Może najtrafniej relację tę nazwał Stanisław Ciosek, który z ramienia KC PZPR objął nadzór nad MSW po morderstwie na księdzu Jerzym. W wywiadzie sprzed kilku lat Ciosek pytany – „Skąd się brała wasza skłonność do Kościoła?” – odpowiedział: „Hierarchia i instytucja bardziej rozumiała, i traktowała jako bardziej przewidywalną, drugą hierarchię i instytucję”. I dodał: „Stara jest zasada przetrwania Kościoła, jak w tym porzekadle: Kościół opłakuje zmarłego, ale do trumny z nim się nie kładzie itd. Zachowuje dystans. Tak samo tutaj było. Miałem masę rozmów z ludźmi Kościoła. I mogę powiedzieć, że Kościół był bardzo wstrzemięźliwy, gdy chodzi o wybory, o Okrągły Stół i podzielenie się władzą z "Solidarnością". Bo nie wiedział, jaka będzie ta nowa władza. Jakby przeczuwał zresztą, że lepiej było mu z komunistami niż z nie wiadomo kim...”.

Gdy z roku na rok, coraz pełniej poznajemy fakty dotyczące działań agentury w Kościele, nowego znaczenia nabierają również słowa gen. Kiszczaka, zawarte w „Liście otwartym do prezesa Instytutu Pamięci narodowej w sprawie zabójstwa ks. Popiełuszki” z 2003 r. Szef bezpieki napisał tam m.in.:

„W czasie procesu toruńskiego zobowiązaliśmy oskarżonych do zachowania tajemnicy służbowej i państwowej (jeżeli coś nie dotyczy sprawy zabójstwa i nie przeszkodzi w ich obronie, to nie mają prawa tego ujawniać). Chodziło zwłaszcza o to, żeby nie ujawniać agentury pośród księży oraz faktów kompromitujących niektórych duchownych. Wiedzieli o tym obrońcy, osobiście lojalnie poinformowałem także sekretarza Episkopatu Polski, abp. Bronisława Dąbrowskiego.”

Na ile mocne w tym okresie były wpływy esbeków na decyzje najwyższych hierarchów Kościoła, może świadczyć przykład represji, podjętych wobec księdza Stanisława Małkowskiego – przyjaciela księdza Jerzego , już po zamordowaniu Kapelana „Solidarności”. Jeśli działania prymasa Glempa, wobec księdza Popiełuszki można oceniać w kontekście nieświadomości, co do zamiarów bezpieki względem kapłana, o tyle w tym przypadku warto się zastanowić nad faktyczną inspiracją.

O tym, jednak napiszę w drugiej, końcowej części

CDN...

Źródła:

http://www.rp.pl/artykul/9157,269026.html

http://www.sws.org.pl/popieluszko.htm

Glaukopis 13-14 / 2009 - „Ksiądz Jerzy Popiełuszko w donosach TW ps. „Jankowski”

http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14735
http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=3523

NIESPEŁNIONY TESTAMENT JANA PAWŁA II (2) ZAKOŃCZENIE.

Nie upłynął miesiąc od porwania księdza Jerzego, gdy prymas Polski skierował list „Do wszystkich rządców parafii oraz rektorów kościołów w archidiecezji warszawskiej”. Mogliśmy w nim przeczytać:

„W ostatnim czasie do władzy Kościelnej napływają skargi, a nawet oburzenia wiernych, że niektórzy księża dają się ponieść uczuciom światowym i zamiast głoszenia prawd Bożych wdają się w polemiki nieteologiczne, nie mające także nic wspólnego z prawdziwym patriotyzmem. Te uwagi, potwierdzone przez bardzo poważnych katolików, wywołują zgorszenie wiernych. Odnoszą się one szczególnie do wystąpień ks.mgr. Stanisława Małkowskiego – kapłana archidiecezji warszawskiej.

Kapłan ten wielokrotnie został ostrzeżony i dn. 15 listopada br. przez Biskupa Pomocniczego upomniany, mimo to dawał się potem ponieść emocjom, a głoszone przez niego słowo było obce duchowi Ewangelii.

Biorąc to pod uwagę polecam wszystkim Rządcom kościołów i kaplic, aby nie dopuszczali księdza Stanisława Małkowskiego do głoszenia słowa Bożego u siebie. Ksiądz Małkowski może sprawować święte czynności na Wólce Węglowej, gdzie jest miejsce jego kapłańskiej pracy.” - 24 listopada 1984 r. Józef kardynał Glemp Prymas Polski.

Nie trzeba wyjaśniać, co tego rodzaju oświadczenie mogło oznaczać dla przyjaciela księdza Jerzego, z jak realnym zagrożeniem było związane. Ksiądz Małkowski musiał być świadomy swojego położenia, skoro w liście skierowanym do prymasa z dn.16 stycznia 1984 roku pisał:

„Wobec zagrożenia mojego życia ze strony władzy świeckiej i zagrożenia mojej dobrej opinii ze strony władzy kościelnej, proszę Księdza Prymasa o znak solidarności wobec mnie.

Wydany dekret Eminencji wobec mojej osoby może być poczytany przez przedstawicieli władz państwowych (jak sądzę już jest poczytany) za rodzaj zachęty do represjonowania mnie z powodu przekonań. Dlatego proszę o uchylenie dekretu (...), który stawia mnie w sytuacji opresji ze strony obu władz, w sytuacji podobnej do tej, w jakiej przed śmiercią znajdował się mój przyjaciel ksiądz Jerzy Popiełuszko”.

„Znaku solidarności” ksiądz Małkowski się nie doczekał. W odpowiedzi udzielonej mu przez sekretariat prymasa, możemy przeczytać, że „pismo Eminencji miało właśnie na celu ochronę wielebnego księdza”.

Jak po latach ksiądz Małkowski wspominał, że tylko dwie osoby - Jerzy Urban i Jacek Kuroń – stawiały mu wówczas zarzuty podobne do tych, zawartych w liście prymasa.

Gdybym poszukiwał potwierdzenia tezy, że od chwili męczeńskiej śmierci księdza Jerzego władze komunistyczne, niektórzy hierarchowie Kościoła i ludzie „demokratycznej opozycji” znaleźli wspólną „drogę kompromisu”, zakończoną porozumieniem „okrągłego stołu” - wskazałbym ten właśnie, mało znany dokument. Jego wymowa – w kontekście wydarzeń, jakie miały miejsce po 19 października 1984 roku oraz faktu, że ksiądz Małkowski figurował pod numerem 1 (przed księdzem Jerzym) na esbeckiej liście księży przeznaczonych do zgładzenia – wydaje się niezrozumiała tylko wówczas, jeśli chcielibyśmy zapomnieć, że ówczesne wypowiedzi władz komunistycznych i głos hierarchów Kościoła brzmiały niemal identycznie.

To w oświadczeniu Episkopatu Polski z dn.22 października 1984 roku padły słowa: „Porwanie księdza Jerzego Popiełuszki – znanego kapłana w parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu w Warszawie - budzi głęboki niepokój. [...] Posiadane dotychczas wiadomości o okolicznościach porwania, wskazują na to, że sprawcy działali z motywów politycznych.”

W istocie - komunikat powtarzał tezę PRL-owskiej propagandy, jakoby ksiądz Jerzy był tak naprawdę działaczem politycznym, a jego śmierć miała polityczny kontekst. Zdanie to wzbudziło wówczas takie wzburzenie, że członkowie Niezależnego Zrzeszenia Studentów planowali zorganizowanie wiecu przed siedzibą prymasa, oskarżając go o „trzymanie z władzą, nie z narodem”.

W tym kontekście trzeba dostrzec, co po zamordowaniu księdza Jerzego mówili między sobą komuniści. W Biuletynie IPN 10/2004 znajdziemy cytowany już kiedyś przeze mnie tekst wystąpienia gen. Jaruzelskiego podczas posiedzenia kierownictwa KC PZPR, datowany między 3, a 11 listopada 1984 roku – czyli tuż po pogrzebie księdza Jerzego, a przed dekretem prymasa Glempa. Fragment stenogramu wystąpienia Jaruzelskiego został zamieszczony w artykule Grzegorza Majchrzaka i Jana Żaryna – „Dwa nowotwory”.

To bardzo ważny dokument, ukazujący prawdziwy stosunek komunistów do polskiego Kościoła na początku lat 80-tych. Działalność księdza Małkowskiego jest dla Jaruzelskiego na tyle dotkliwym problemem, że wspomina o tym wprost: „Ten Małkowski to już w ogóle wariat, ale to jest ich sprawa, jeśli dają mu ambonę, to ponoszą za to odpowiedzialność.”

Dowiemy się, że propagandowym antidotum na takich jak Małkowski i Popiełuszko ma być „premiowanie, popularyzowanie księży pozytywnych, duchownych pozytywnych. Jaruzelski nie kryje swoich intencji: „Towarzysze, nam znacznie wygodniej jest prać potem jakiegoś takiego księdza Jancarza czy kogoś innego, pokazując obok, a właśnie to jest wzór postawy obywatelskiej. Przecież to jest dla nas bardzo wygodna płaszczyzna, że my nie walczymy z Kościołem, nie walczymy z duchowieństwem. Na odwrót – szanujemy, pokazujemy tych, którzy są patriotami, ale tym ostrzej możemy wtedy bić w tamtych.”

Człowiek, który odpowiada za śmierć księdza Jerzego, zdaje się doskonale rozumieć w jaki sposób wykorzystać ten mord w „dialogu” z Kościołem. W ówczesnych słowach I sekretarza partii znajdziemy zarys „koncepcji kłamstwa”, która legła u podstaw „historycznego kompromisu”. To głos niezwykle bliski tezom z dekretu prymasa Polski. Jaruzelski mówi:

„Polityka włączana zbyt nachalnie do działalności kościelnej Kościół obiektywnie kompromituje. [...]I Kościół to też czuje, czy mądrzy ludzie w Kościele, i tego się też obawia. Co mądrzejsi czują, że stereotyp nieskazitelnego Popiełuszki niełatwo będzie utrzymać. On jest męczennikiem nie za wiarę, ale za politykę, za sianie nienawiści.”

Na końcu tego ważnego tekstu, Jaruzelski kreśli strategię postępowania wobec Kościoła, po zamordowaniu księdza Jerzego. Wspominając to zabójstwo mówi:

„Nas ten przypadek wiele nauczył pod tym względem. Oby Kościół też się z tego nauczył nie mniej niż my. I chodzi o to tylko, proszę towarzyszy, żeby te działania, o których tutaj mówię, nie zabrzmiały jako jakaś z naszej strony kampania antykościelna, czy jeszcze gorzej antyreligijna. Bo byłoby to nieszczęście. Na odwrót – to musi być budowane i propagandowo osłonione w ten sposób, że my to robimy w obronie stosunków, w obronie dobrych, pozytywnych stosunków, którym szkodzi ekstrema. Że jest to sprzeczne ze wskazaniami papieża, m.in. wypowiedzianymi na lotnisku w Balicach, kiedy odlatywał po zakończeniu swojej wizyty w Polsce. Warto może wyciągnąć, przecież w ciągu tych dwóch wizyt było tam i kilka sformułowań pozytywnych. Niektóre nawet w Belwederze cytowałem. Pokazywać, powiedzieć, czy to jest zgodne, zgodne ze stanowiskiem papieża, zgodne ze stanowiskiem prymasa? My w obronie papieża występujemy, w obronie linii porozumienia z Kościołem, przeciwko ekstremie”.

Trzeba przypomnieć, że prymas Glemp był tym człowiekiem we władzach polskiego Kościoła, który najmocniej sprzeciwiał się uznaniu męczeństwa za wiarę księdza Jerzego.

Pisał o tym obszernie Cezary Gmyz w artykule „Zabrakło zeznań prymasa”, zamieszczonym w Rzeczpospolitej. Autor przypomina, że o beatyfikację księdza Jerzego wierni zabiegali natychmiast po Jego śmierci. Trzeba było jednak 12 lat, by proces beatyfikacyjny mógł się rozpocząć. Gmyz pisze, że „największą przeszkodą na drodze do wyniesienia na ołtarze była odmowa prymasa złożenia zeznań w procesie. [...] Dopiero objęcie zwierzchnictwa archidiecezji warszawskiej przez abp. Kazimierza Nycza w 2007 r. spowodowało, że prace przyspieszyły”. Powołuje się również na akta Wydziału XI Departamentu I SB (tzw. wywiad PRL), w których zachowała się notatka informacyjna z dn.04.06.1986 roku ze źródła o kryptonimie „Sanyo” (prawdopodobnie chodzi o podsłuch) na temat ewentualnej beatyfikacji księdza Jerzego . „Kardynał Glemp wypowiedział się, iż dopóki on jest prymasem, nie może być o tym mowy, nie dopuści do tego” – czytamy w dokumencie. W notatce znalazła się inna, niezwykle ważna informacja, mogąca świadczyć, że w roku 1986, u progu porozumienia „okrągłego stołu” prymas i Episkopat wspólnie z komunistami nadal zabiegali o propagandowe „upolitycznienie” księdza Jerzego.:

„Wydawnictwo „Spotkania” /Jegliński/ wydało pamiętniki – dzienniki Popiełuszki, w których są zawarte nieprawdziwe dane lub przekłamania, odnoszące się do kardynała Glempa i Episkopatu. Glemp i Episkopat chcą do tego bezpośrednio ustosunkować się. Z sugestii Glempa temat ten ma poruszyć w specjalnie wydanej publikacji /prawdopodobnie w Oficynie Poetów i Malarzy w Londynie/ dr.Peter RAINA. Publikacja ma się ukazać w końcu br lub na początku 1987 roku. Dr.RAINIE udostępniona zostanie publikacja zgromadzona w Episkopacie, w tym z procesu toruńskiego, wraz z dokumentami z Urzędu ds.Wyznań, w których zwracano Episkopatowi uwagę, iż kazania Popiełuszki są wystąpieniami politycznymi. Będą także zamieszczone dane jak Episkopat reagował na te wystąpienia oraz na niesubordynacje Popiełuszki”

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski w recenzji z filmu „Popiełuszko” napisał:

„Ze scen, które mi się nie podobały, to rozmowa bohatera filmu z Księdzem Prymasem Józefem Glempem, który nawiasem mówiąc gra samego siebie. Jest ona bowiem pokazana inaczej niż relacjonował to ks. Jerzy. Poza tym, skrywaną nadal tajemnicą jest to, że Popiełuszko, tak jak wielu innych kapelanów „Solidarności” nie cieszył się poparciem swoich przełożonych. Co więcej, był przez nich niezrozumiany. Z relacji jego przyjaciół wynika także, że w środowisku kościelnym czuł się on osamotniony. Bolał nieraz na tym bardzo. Inna sprawa, że bezpieka, jak to z kolei wynika z akt IPN, poprzez swoich tajnych współpracowników robiła co mogła, aby we wspomnianym środowisku zniszczyć dobre imię kapelana z Żoliborza, co niestety wiele razy się jej udawało. Niedawno czytałem dokumenty Departamentu I SB, czyli wywiadu, mówiące o tym, że podważanie wiarygodności młodego księdza odbywało się nawet w Watykanie, tak przed jak i po jego śmierci. Dla przykładu, jeden z tajnych współpracowników starał się wmówić osobom z najbliższego otoczenia Jana Pawła II, że ks. Popiełuszko to „człowiek chory psychicznie” i „manipulowany przez opozycję”. Suchej nitki nie zostawiono też np. na jego przyjacielu, ks. Stanisławie Małkowski, także kapelanie podziemnych struktur, która esbecy również starali się zgładzić.”

Ten sam obraz wyłania się z rozmowy, jaką Cezary Gmyz przeprowadził 3 marca 2009 r. z księdzem Stanisławem Małkowskim. Pytany, co sądzi o tym, że prymas Glemp nie złożył zeznań w czasie procesu beatyfikacyjnego, ksiądz Małkowski odpowiada:

„Specjalnie mnie to nie zdziwiło. Takie zeznania, składane pod przysięgą, mogłyby być dla księdza prymasa niewygodne. Pewnie wolałby, by młodzież zapamiętała pasterza diecezji, jak w filmie „Popiełuszko”, przedstawionego w sposób ciepły. W rzeczywistości ks. prymas był dla księdza Jerzego znacznie ostrzejszy.”

Sam prymas Glemp twierdzi, że nie czynił żadnych przeszkód, by proces beatyfikacyjny mógł się rozpocząć. W wywiadzie dla KAI, w którym wyjaśniał swoje stanowisko w tej sprawie, znalazły się słowa, w których prawdziwość nie sposób wątpić:

„Nie zgadzałem się na rozpoczęcie procesu natychmiast po śmierci ks. Popiełuszki, mimo że takie sugestie padały. Stałem na stanowisku, iż proces winien rozpocząć się we właściwym momencie i na taki moment czekałem. Byłem przekonany, że dobru procesu beatyfikacyjnego nie służą emocje, tym bardziej te z podtekstem politycznym”.

Na pytanie - czy po zamordowaniu kapelana „Solidarności”, prymas uważał go za męczennika, pada odpowiedź :

„Nie miałem jasności. Pierwsza odpowiedź była taka, że powodem zabójstwa był fakt, iż ks. Popiełuszko nie podobał się SB jako przeciwnik polityczny. Trudno było od razu mówić o męczeństwie za wiarę – nie było to oczywiste. Czy był bohaterskim obrońcą wolności, czy też charyzmatyczną ofiarą za wiarę Kościoła.”

Ten głośno wypowiedziany „dylemat”, – z którym prymas Polski – w odróżnieniu od tysięcy Polaków nie potrafił sobie poradzić, wydaje się niczym innym jak konsekwencją przyjęcia propagandowych tez Jaruzelskiego - „Co mądrzejsi czują, że stereotyp nieskazitelnego Popiełuszki niełatwo będzie utrzymać. On jest męczennikiem nie za wiarę, ale za politykę, za sianie nienawiści”. Echa tych słów przetrwały do dnia dzisiejszego i są jedną z podstawowych przeszkód, które polskiemu Episkopatowi uniemożliwiły wykonanie testamentu Jana Pawła II.

Cytowany już w pierwszej części tekstu Sławomir Cenckiewicz, w artykule „Wywiad PRL na tropie księdza Jerzego” zwraca uwagę na zgodny kontekst wypowiedzi przedstawicieli Episkopatu, „środowiska watykańskiego Sekretariatu Stanu” i władz PRL. Opisując treść raportów przedstawianych przez gen. Sarewicza najważniejszym osobom w państwie, Cenckiewicz pisze:

„Szef wywiadu z zadowoleniem informował, że coraz szersze kręgi watykańskie uznają porwanie i zamordowanie ks. Jerzego za "prowokację polityczną" wymierzoną w ekipę Jaruzelskiego. Zdaniem Sarewicza, środowisko watykańskiego Sekretariatu Stanu miało z dużym uznaniem wypowiadać się o "konsekwencji, z jaką władze [PRL] podeszły do sprawców przestępstwa". Szef wywiadu uspokajał też elitę PRL, zapewniając, że ani w Watykanie, ani w polskim episkopacie nikt nie myśli o beatyfikacji ks. Jerzego. Na potwierdzenie przywoływał w tym miejscu słowa abp. Dąbrowskiego, który miał w Rzymie oświadczyć, że "episkopat nie dopuści, aby doszło w tym przypadku do pomieszania wiary z polityką".

Wiemy, że również w następnych latach władzom PRL zależało, aby sprawę śmierci ks. Jerzego prezentowano wyłącznie przez pryzmat wersji przygotowanej przez kierownictwo PZPR i MSW. Cenckiewicz wskazuje, jak podczas jednej z rozmów ze stroną watykańską w 1985 r. powiedział o tym wprost minister Adam Łopatka, szantażując jednocześnie polski Kościół: "Władze państwowe są za tym, aby strona kościelna przyjęła w tej sprawie inną metodę postępowania w myśl hasła: "ciszej nad tą trumną". Jeśli obecna koncepcja i akcja wykorzystania tego tragicznego wydarzenia przeciw władzom i spokojowi społecznemu miałaby być kontynuowana, to władze mogą opublikować dane "kim naprawdę był ks. J. Popiełuszko", bowiem zgromadzone informacje o nim i jego działalności bardzo mocno odbiegają od obrazu, który chce mu się nadać w koncepcji kościelnej. Zależy nam na tym, aby do tego nie doszło”.

Wiemy także, że wszystkie zabiegi polskiej i watykańskiej agentury okazywały się daremne, w obliczu postawy Jana Pawła II. Przed przyjazdem do Polski w roku 1987, „realiści” skupieni wokół prymasa Glempa starali się papieżowi wyperswadować odwiedziny grobu księdza Jerzego. Bezskutecznie.

Papież postawił na swoim. Co więcej - modlił się przy grobie księdza Jerzego, zwracając się bezpośrednio do niego. Tego faktu Glemp nie mógł nie wziąć pod uwagę, ponieważ taka forma modlitwy oznaczała, że Jan Paweł II uważa ks. Jerzego za świętego.

Nie wiemy, czy polski Episkopat ponownie usłyszał wówczas nakaz - "Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani".

Wiemy natomiast, że Kościół dopuścił do mordów na kapłanach, a polski Episkopat nie wykazał żadnych starań, by zabójstwa te wyjaśnić.

W dniu 20 stycznia 1989 roku zamordowano księdza Stefana Niedzielaka.

W dniu 30 stycznia 1989 roku został zamordowany ksiądz Stanisław Suchowolec.

W dniu 11 lipca 1989 roku zabito księdza Sylwestra Zycha.

W tym samym czasie ludzie, którym Polacy bezgranicznie zaufali, którym powierzyli swój los, prowadzili z mordercami zakulisowe, „dyplomatyczne” ustalenia. Dotyczyły powierzenia najwyższego urzędu w państwie człowiekowi odpowiedzialnemu za zamordowanie księdza Jerzego, księży ; Stefana, Stanisława, Sylwestra i setek innych polskich patriotów.

Z notatki ppłk SB Edwarda Kotowskiego (ps. Pietro” - oficera prowadzącego trzech informatorów bezpieki: Juliusza Paetza - „Fermo”, Józefa Kowalczyka – „Cappino” oraz KI „Prorok”) dotyczącej rozmowy z biskupem Jerzym Dąbrowskim, zastępcą Sekretarza Episkopatu Polski, odbytej 23 czerwca 1989 roku, z inicjatywy Dąbrowskiego:

„ Jednym z testów dalszego rozwoju sytuacji w kraju będzie rezultat przeprowadzenia wyborów Prezydenta PRL. Kierownictwo Episkopatu uważa, że najlepszym kandydatem byłby tu Gen. W. Jaruzelski, ale pod warunkiem że wybierany byłby spośród kilku kandydatów. To ten wybór uczyni wiarygodnym. Zdaniem bp. J. Dąbrowskiego, wybór Gen. W. Jaruzelskiego jest możliwy, o ile inni kandydaci będą tak dobrani, że na ich tle ten wybór stanie się oczywistą koniecznością. Dodał, że po raz drugi partia nie może już tak się skompromitować, jak to nastąpiło podczas wyborów, i stąd ten wybór powinien być gruntownie przygotowany.”

Z tej samej notatki wiemy również, jaka sprawa była wówczas najważniejsza dla hierarchy polskiego Kościoła? Kotowski notuje słowa bp Dąbrowskiego:

„Stwierdził, że najważniejszą sprawą jest odbudowa partii, "która jest w stanie rozkładu i zbuntowała się przeciwko swojemu kierownictwu". ("A może trzeba ją rozwiązać i odbudować od nowa?").



Ksiądz Stanisław Małkowski – który według esbeckich kalkulacji miał być zamordowany przed księdzem Jerzym, pytany niedawno - co dziś robiłby ksiądz Popiełuszko, gdyby żył – odpowiedział: „Może byłby tu ze mną na Wólce Węglowej. Zresztą jest. Często czuję jego obecność obok mnie”.

Wkrótce – dla nas wszystkich – obecność księdza Jerzego na ołtarzach stanie się faktem. Tak, jak obecność Jana Pawła II. W tym, dobrym dziele ma swój udział polski Episkopat.

Myślę, że tych dwóch, wielkich świętych można przyjąć tylko w całym wymiarze ich słów, życiorysów, postaw. Lub, nie przyjmować w ogóle. Dlatego wiem, że ich wspólny testament -"Kościół nie może dopuścić, by zleceniodawcy zabójstwa księdza pozostali nieznani" – zostanie spełniony.



Źródła:


http://www.kuriercodziennychicago.com/images/prymasglemp.pdf

http://cogito.salon24.pl/77790,bo-zlych-inaczej-pokonac-nie-mozna

http://www.ipn.gov.pl/download.php?s=1&id=3935

http://www.rp.pl/artykul/20,270344.html

http://grafik.rp.pl/grafika2/276547

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=1535

http://www.bibula.com/?p=7252

http://www.rp.pl/artykul/9160,271629_Glemp__Nie_bylem_przeciwny_beatyfikacji_ks__Jerzego.html

http://www.rp.pl/artykul/9157,269026.html

http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=4785
http://cogito.salon24.pl/77777,kontrakt-zbiorow-prywatnych
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 10:35 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Wto Sty 08, 2013 1:57 pm    Temat postu: data rozmowy prymasa Glempa i wikarego Popiełuszki Odpowiedz z cytatem

data rozmowy prymasa Glempa i wikarego Popiełuszki




Być może tutaj:

Cytat:
W liście z 1983 roku, skierowanym do biskupa Stanisława Miziołka i księdza Zdzisława Króla, ksiądz Jerzy pisał m.in.: „Dnia 14 grudnia br. J.E.Ksiądz Kardynał Prymas w rozmowie ze mną stwierdził, że nic nie zrobiłem w Duszpasterstwie Medycznym i powinienem poprosić o zmianę pracy, a w środowisku robotniczym szukam tylko własnego rozgłosu i własnej chwały”.

Przyjaciel księdza Jerzego ks. Jan Sikorski w wywiadzie udzielonym Biuletynowi IPN wspominał, że rozmowa z prymasem doprowadziła ks. Jerzego do łez.

„Płakał i u mnie po spotkaniu z księdzem prymasem. Byłem przypadkowym świadkiem tego spotkania. Wychodziłem z nim z seminarium, kiedy z przeciwka szedł ksiądz prymas, i natknęliśmy się na siebie. I powiedział: „a to chodź, to porozmawiamy”, i wziął go ksiądz prymas do rozmównicy. Jerzy potem przyszedł do mnie do mieszkania, był bardzo przejęty tym, że – jak mówił – nie został zrozumiany.”


jest odpowiedź w kwestii daty rozmowy ks. prymasa z ks. wikarym?




Mam na myśli mój wpis sprzed prawie 4 lat:

ks. Jerzy i kard. Glemp o 18 XII 1983 r.
http://swkatowice.mojeforum.net/post-vp19655.html#19655


Może więc chodzi o dzień czternasty (a nie osiemnasty) grudnia 1983 roku?


_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> PAMIĘTAMY Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group