" /> Dyskusje ogólne :: Grzegorz Eberhardt; O uprawnieniach adwokackich prof. B ...
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Grzegorz Eberhardt; O uprawnieniach adwokackich prof. B ...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sob Sty 30, 2010 11:29 am    Temat postu: Grzegorz Eberhardt; O uprawnieniach adwokackich prof. B ... Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/9133,426688_Krzysztof_Maslon__Mackiewicza_miejsce_na_Rossie_.html

"Mackiewicza miejsce na Rossie
Krzysztof Masłoń 29-01-2010, ostatnia aktualizacja 30-01-2010 07:11

25 lat temu, 31 stycznia 1985 r., zmarł w Monachium jeden z najwybitniejszych pisarzy polskich XX wieku, autor "Drogi donikąd" i "Kontry" Józef Mackiewicz. Miesiąc później urna z prochami pisarza została wysłana do Londynu, gdzie umieszczono ją w kolumbarium przy kościele św. Andrzeja Boboli. Na płycie nagrobkowej widnieje napis: "Józef Mackiewicz 1902 – 1985. Pisarz. Jego prochy mogą być przeniesione tylko do Wilna na Rossę".

20 czerwca 1985 r. zmarła Barbara Toporska, towarzyszka życia Mackiewicza, "też pióro znakomite" – jak pisał Czesław Miłosz – publicystka, poetka i malarka. W testamencie sporządzonym niedługo przed śmiercią zapisała: "Zabraniam pod jakimkolwiek pozorem przeniesienia urny z prochami mego męża czy to do PRL, czy sowieckiego Wilna. Ma pozostać w krypcie przy kościele polskim Andrzeja Boboli aż do chwili, gdy jego rodzinne miasto zostanie uwolnione spod ustroju komunistycznego".

(...)"

Więcej:
http://www.rp.pl/artykul/9133,426688_Krzysztof_Maslon__Mackiewicza_miejsce_na_Rossie_.html


Ostatnio zmieniony przez Witja dnia Pon Mar 22, 2010 6:52 am, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 7:30 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sob Lut 06, 2010 11:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100206&typ=my&id=my51.txt

NASZ DZIENNIK
Sobota-Niedziela, 6-7 lutego 2010, Nr 31 (3657)

"Przemilczany świadek Katynia

Z krytykiem literackim prof. Jackiem Trznadlem, członkiem jury przyznającego Nagrodę im. Józefa Mackiewicza, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Choć minęło właśnie 25 lat od śmierci jednego z największych pisarzy minionego wieku Józefa Mackiewicza, autor "Drogi donikąd" wciąż pozostaje nieznany. Jego książek nie ma w księgarniach, bibliotekach ani w kanonie lektur szkolnych. Dlaczego?
- Wydaje mi się, że są dwa istotne powody. Pierwszy z nich to całkowity zakaz książek Mackiewicza do 1989 roku. Józef Cyrankiewicz, wieloletni premier rządu komunistycznego w Polsce, w przemówieniu na Wawelu w roku 1966 powiedział, że Józef Mackiewicz należy do najbardziej zaciekłych wrogów Polski Ludowej i komunizmu. To wszystko tłumaczy. W tym czasie więc świadomość czytelników była zerowa. Oczywiście po 1981 roku w podziemnym ruchu wydawniczym, który był nielegalny i poza cenzurą, wydano wiele książek Józefa Mackiewicza.

Jednak podziemny drukarz "Solidarności Walczącej", a obecnie autor monografii o Mackiewiczu "Pisarz dla dorosłych" Grzegorz Eberhardt twierdzi, że Adam Michnik blokował już wtedy wydawanie Mackiewicza...
- To prawda. Jak widać, Mackiewicz nie przylegał do światopoglądu Adama Michnika, jednego z tych ludzi, którzy uzurpowali sobie wpływ na ocenę zarówno PRL, jak i III Rzeczypospolitej. Na zebraniu podziemnych drukarzy, co relacjonuje w swojej książce o Mackiewiczu Grzegorz Eberhardt, pojawił się Adam Michnik i powiedział, że absolutnie nie godzi się na wydawanie książek Józefa Mackiewicza. Jest kilku świadków wystąpienia Michnika. Myślę, że w kręgach, które Adam Michnik reprezentował, były jeszcze inne sposoby umniejszania wagi dzieł Mackiewicza, o których wspomina jako doświadczony drukarz Grzegorz Eberhardt, np. zmniejszenie wewnętrznych podziemnych dotacji dla tych wydawnictw, które Mackiewicza chciały wydawać. Dodam, że Adam Michnik należał i później, już w okresie III Rzeczypospolitej, do zaciętych wrogów Józefa Mackiewicza i przyłączał się w ten sposób do tej elity powojennej w Polsce, także emigracyjnej, która myślała o Mackiewiczu jak najgorzej. Nie tylko o jego twórczości, ale również biografii. W jednym z wywiadów Czesław Miłosz ostro przerwał Michnikowi wypowiedź w tym duchu.

Chodziło o rzekomą kolaborację Mackiewicza z Niemcami i wyrok śmierci wydany na niego przez władze Armii Krajowej?
- Tak. Były na przykład wypowiedzi i listy zbiorowe ludzi z tytułami profesorskimi, bardzo wysoko postawionymi w Armii Krajowej, którzy uważali, że domniemany - bo nie wiemy nawet, czy tak naprawdę było - wyrok śmierci na Józefa Mackiewicza w Wilnie miał swoje uzasadnienie. Że Mackiewicz rzeczywiście był kolaborantem z okupantem niemieckim. Dla mnie to w ogóle nie trzyma się jakiejś racjonalnej idei. Mackiewicz krótko współpracował z "Gońcem Codziennym", pismem koncesjonowanym przez Niemców, ale nie był nigdy w jego redakcji, o co go pomawiano. Wydrukował w "Gońcu" kilka artykułów, które miały na celu wzbudzenie w obywatelach polskich czujności, by nie wierzyli w to, że gdy do naszego kraju wejdzie Armia Czerwona, skończy się okupacja. Jego artykuły sprawdziły się w sposób proroczy.

Mackiewicz był człowiekiem bezkompromisowym, nieprzejednanym wrogiem bolszewizmu. W rubryce "narodowość" zadeklarował raz prowokacyjnie: "antykomunista". Czy to był główny powód niechęci do niego wielu środowisk?
- Józef Mackiewicz należał do tych, którzy w sposób przenikliwy widzieli rozmaite polskie ograniczenia i je krytykowali, co się wielu nie podobało. Był krytykowany także jego wyjazd do Katynia. To jest bardzo istotna sprawa, bo Mackiewicz stał się po wojnie jednym z najważniejszych świadków Katynia, tym, który w czasie ekshumacji, w maju 1943 roku, stał nad otwartymi grobami polskich oficerów i doszedł do niechybnego wniosku, że jest to dzieło sowieckie, dzieło NKWD. Nie mówi się w ogóle, jak wielkim aktem odwagi był jego wyjazd do Katynia dla zbadania polskiej racji stanu. Przecież po powrocie stamtąd, o czym wie mało osób, PPR wydała na niego wyrok śmierci. Chodziło o wywiad z Mackiewiczem pt. "Widziałem na własne oczy", jaki ukazał się po jego powrocie z Katynia w "Gońcu Codziennym".

Ujawniając fakty, o których - w opinii większości - "nie trzeba głośno mówić", Mackiewicz zyskiwał wielu przeciwników, pozostając w swej postawie osamotniony. Tak było również w przypadku Katynia. Jaka jest waga tzw. białej księgi o zbrodni katyńskiej, którą pisarz opracował na zlecenie Biura Studiów II Korpusu gen. Andersa?
- "Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów" to zasadnicze, dokonane prawie w całości przez Mackiewicza opracowanie. Ale Mackiewicz wydał w 1949 roku całkowicie własną książkę o Katyniu, którą przetłumaczono na wiele języków europejskich. Nie było tylko oryginalnej podstawy polskiej, którą wydałem z rękopisu w 1997 roku. Za co jestem oskarżony.

Zakazane przez cenzurę książki Józefa Mackiewicza pozwalały zrozumieć istotę czerwonego zniewolenia, a także sposoby, jakimi system sowiecki zakłamywał rzeczywistość i łamał wolę poszczególnych ludzi i całych grup społecznych. Czy jego twórczość jest dziś wciąż aktualna?
- Oczywiście. O wadze twórczości Józefa Mackiewicza świadczą nie tylko oceny pozytywne, ale i szczególna zawziętość, z jaką pewnego typu kręgi i pewni ludzie starają się pozbawić ją wartości i nie dopuścić do tego, żeby była ona powszechnie czytana w Polsce. Przykładem tego jest sposób wydawania jego książek przez Ninę Karsov-Szechter. To zresztą rodzinny krąg Michnika.
W opinii wybitnych przedstawicieli kultury polskiej rola Mackiewicza i jego twórczości w XX wieku, szczególnie po II wojnie światowej, każe go zaliczyć do najwybitniejszych pisarzy tego okresu. Każda z jego książek, które nie mogły oczywiście ukazywać się w Polsce, bo objęte były całkowitym zapisem cenzury - nie można ich było nawet omawiać i krytykować - trafiała w jakiś ważny nerw współczesności. Miały one tę zaletę, że przedstawiały temat w sposób oryginalny, nie tylko pod względem jakiegoś wachlarza sądów historycznych i politycznych autora, ale także poprzez realizm bliski prawdziwym wydarzeniom. I bardzo wysoki kunszt formy literackiej. Tak zazdrosny o własną sławę Miłosz przyznaje mu rangę najwybitniejszego powieściopisarza swego czasu, którego nawet jego przeciwnicy "czytają, aż im się uszy trzęsą". I nie chodzi tylko o urodę pejzażu kresowego, który tak niezwykle opisuje Mackiewicz. To także mistrz fabuły powieściowej. Ale przede wszystkim to sprawy ludzkie, sprawy piękne, sprawy okrutne. Stylem zadziwiająco prostym Mackiewicz potrafi ukazywać rzeczy wstrząsające, jak opis torturowania polskich jeńców przez czerezwyczajkę w 1920 roku. Tak jest w opisie ludobójstwa Żydów w 1943 r. w Ponarach, tak jest na niewielu stronicach we wstrząsającym opisie bombardowania Drezna przez lotnictwo anglosaskie. Ten opis waży tyle, ile całe książki temu poświęcone. Mackiewicz ukazywał to, co obłudnicy, także opinia anglosaska, starali się ukryć. W powieści "Kontra" czuły na los ludzi Kresów Mackiewicz ukazuje oddziały rosyjskie - z nienawiści do Stalina i czerwonego terroru walczące przy boku Niemców. Anglicy całą tę armię, na ostatnim etapie także Własowa - wbrew przyrzeczeniu, że jeśli złożą broń, będą jeńcami angielskimi - siłą broni maszynowej załadowali na pociągi do Związku Sowieckiego, gdzie ich w większości eksterminowano.

Który z problemów poruszanych w książkach przez Mackiewicza, zaliczy Pan do najistotniejszych w jego pisarstwie?
- Przede wszystkim opis tego, w jakim stopniu i w jaki sposób komunizm sowiecki zniszczył starą Europę, by nową poddać władzy swego totalitaryzmu. Opisał wszystko dla historii Polski najważniejsze, co miało związek z polskimi Kresami i z komunizmem, ze Związkiem Sowieckim. Komunizm zniszczył dawne, przedwojenne jeszcze marzenie-ideę tak zwanych krajowców, do których Mackiewicz należał. Aby kraje kresowe: Polska, Litwa, Białoruś, Ukraina, były wspólną przestrzenią wolności. Nie przebaczał tym, którzy za mało dla tej sprawy uczynili. Dam tylko jeden przykład. W wielkiej powieści "Lewa wolna", która mówi o obronie Polski przed Armią Czerwoną Tuchaczewskiego, Mackiewicz krytykuje decyzje Józefa Piłsudskiego, który sam przyznawał, że mógł po klęsce Michaiła Tuchaczewskiego, z pomocą białej kontrrewolucji, zdławić zupełnie komunizm. Ale - jak wiemy - bał się powrotu caratu i zupełnie nie rozumiał perspektyw komunizmu.
Ale choć była to uzasadniona krytyka historyczna, emigracja polska, dawni przywódcy wojskowi nie chcieli tego przyjąć, uważając, że jest to szkalowanie obrońców Polski i Józefa Piłsudskiego. A przecież sam Józef Mackiewicz w oddziale kawalerii w armii polskiej narażał sztubackie jeszcze życie, walcząc z Sowietami. Podobnie jak wielki Stefan Żeromski uważał, że należy zdzierać tkankę obłudy. Wpływowe czynniki byłej Armii Krajowej nie mogły mu przebaczyć powieści "Nie trzeba głośno mówić", gdzie opisując wojnę Niemiec i ZSRS, krytykował wszystkie fałszywe założenia AK, między innymi to, by pomagać Armii Czerwonej, która zbliżała się, niosąc następną okupację. Historia przyznała mu słuszność, pokazując, jak czerwoni eksterminowali oficerów i żołnierzy AK.

"Zwycięstwo prowokacji" to rozprawa Mackiewicza o przyczynach rozprzestrzeniania się komunizmu w świecie. Jakie widział pisarz metody obrony przed zbrodniczym systemem?
- Jedyną metodą jest wierność prawdzie. Mackiewicz wnikliwie i po mistrzowsku ukazywał perfidię ideologii komunistycznej władającej obłudną psychologią w celu pozyskiwania ludzi. Widzimy to w powieści "Droga donikąd" o okupacji Wilna, ale właściwie we wszystkim, co pisał. "Zwycięstwo prowokacji" to przenikliwy szkic polityczno-historyczny, w którym Mackiewicz pokazuje realizację długofalowego planu oszukiwania politycznie dawnej Europy, by poddać ją czerwonej władzy państwowej, także za pomocą politycznych oszustw i prowokacji.

Czy Józef Mackiewicz chciał, żeby jego książki były wydawane w kraju?
- Oczywiście, że tak. Ostatni wywiad Józefa Mackiewicza dla Radia Deutsche Welle, emitowany tuż po jego śmierci w 1985 roku, mówi o jego radości z powodu wydawnictw podziemnych i faktu, że ludzie w kraju mogą czytać jego książki.
Przynoszą one głęboką wiedzę o człowieku poddanym komunizmowi i walczącym z nim. Jest to tak porażająca wiedza o tym, jak doszło do zaboru środkowej Europy przez komunizm, że ci, którzy nie pozbyli się do końca tej ideologii, chcieliby zablokować tę rewelacyjną twórczość. Mackiewicz wiedział, że ideologia i polityka komunizmu jest międzynarodowa, pragnie pozyskać wszystkich. Tak na początku było także z Niemcami, bez bolszewickiej pomocy Hitler nie doszedłby do władzy. A jeszcze przed paktem Ribbentrop - Mołotow w 1938 roku najwyższy rangą w Gestapo i SS Reinhard Heydrich i w NKWD Ławrentij Beria podpisali odpowiednie porozumienie o współpracy. Mackiewicz zwalczał po wojnie opcję propeerelowską w kraju i na emigracji, pseudoracje historyczne i obłudę tych, którzy mówili o wypaczeniach komunizmu, żałowali tysięcy jego ofiar, gdy naprawdę były ich dziesiątki milionów.

Kto i co sprawia konkretnie, że twórczość Mackiewicza jest w Polsce nadal blokowana?
- Dzieje się tak za sprawą wspomnianej Niny Karsov-Szechter, której sąd, powołując się na testament Barbary Toporskiej, towarzyszki życia Józefa Mackiewicza, przyznał wyłączność praw do wydawania jego dzieł. Za wydanie w 1997 roku pism Mackiewicza o Katyniu Karsov wytoczyła mnie, Halinie Mackiewicz, wydawnictwu Antyk i Fundacji Katyńskiej proces. W pierwszym punkcie pozwu napisano, że postąpiliśmy wbrew woli Józefa Mackiewicza, który nie życzył sobie wydawania swoich książek w Polsce. Jest to nikczemne kłamstwo, ponieważ pani Karsov nie znalazła przez przeszło dziesięć lat cytatu, który by to potwierdził. To tylko ona mówiła, od 1993 roku, i na każdym egzemplarzu książek Mackiewicza, które wydawała, przyklejała nalepkę, że pozwala na debit tych książek w Polsce, łamiąc wolę Józefa Mackiewicza. A przecież Józef Mackiewicz wyraźnie zastrzegał, że nie wolno wydawać jego książek z żadnym komentarzem czy adiustacją.

Czy te nalepki nie są pewną formą komentarza?
- Oczywiście, że są. Książka taka niesie następujący przekaz: Mackiewicz mówi nam: to jest moja książka, ale nie życzę sobie, żeby Polacy ją czytali. To jest przecież przestępstwo wobec międzynarodowego prawa autorskiego. Ludzie ceniący Mackiewicza i jego rodzina powinni wytoczyć Karsov proces o szkalowanie pamięci pisarza. Tą czerwoną nicią szkalowania Mackiewicza Karsov stale kneblowała jego książki, zdradzając, po co chciała mieć prawa do Mackiewicza. Przy całej przenikliwości Mackiewicza i jego nieufności do możliwych agentów komunistycznych, zaufanie do Niny Karsov-Szechter jest zastanawiające. Mackiewicz wiedział przecież, że np. sekretarka pierwszego wielkiego dysydenta sowieckiego Wiktora Krawczenki była utajnioną agentką NKWD. Karsov starała się pozyskać zaufanie Mackiewiczów, przyczyniając się do wydania za ich życia w założonym przez siebie wydawnictwie Kontra w Londynie kilku książek Mackiewicza. I planowała zapewne, że jeśli uzyska prawa, zablokuje te książki dla Polski. Nie sądzę, że powiedziała to Toporskiej, gdy uzyskała od niej zapis testamentowy. Bądź co bądź Karsov nie potrafiła nigdy powiedzieć czegoś ważnego o Mackiewiczu, poza tezą rozpowszechnioną w kilkunastu tysiącach ulotkowych nalepek, że pisarz nie życzył sobie obiegu swoich książek w Polsce. Tu odkrywa prawdę, ale nie o pisarzu, tylko o swoich perfidnych celach.

Dlaczego godząc się na to, że Karsov pozostanie jedynym spadkobiercą praw autorskich do wydań Mackiewicza, pomijając tym samym prawa do nich jego córki Haliny, sąd nie wziął pod uwagę "Oświadczenia" Barbary Toporskiej opublikowanego w paryskiej "Kulturze" w marcu 1985 roku, w którym zezwala - zgodnie z wolą Mackiewicza - na wydawanie jego książek w Polsce?
- Dla sądu nie był to dowód, choć wspomniane oświadczenie ukazało się na całą stronę paryskiej "Kultury", najważniejszego pisma emigracji, z prośbą zresztą o przedruki we wszystkich pismach. Barbara Toporska pisze w nim, że wolą Józefa Mackiewicza jest, by upoważnić wszelkie wydawnictwa podziemne w Polsce do wydawania jego książek. Oznacza to, że Nina Karsov nie miała debitu praw autorskich na Polskę, a testament Toporskiej, który sąd jedynie uznał, dawał Karsov prawa do wydawania Mackiewicza tylko na kraje zachodnie. Ponadto istnieją listy Marii Marczak, która była w kontakcie z Józefem Mackiewiczem i wymieniała z nim korespondencję. W jednym z nich pisze do Józefa Mackiewicza o wydawaniu jego książek w Polsce przez Halinę Mackiewicz, pyta, co zrobić z pieniędzmi z ich sprzedaży. Jeżeli córka pisarza pobiera pieniądze niezależnie od tego, czy dla ojca, czy dla siebie, to znaczy, że posiada jakieś prawa!

Był jeszcze przecież list Józefa Mackiewicza do córki z 1982 roku, w którym wyraźnie przekazywał jej te prawa...
- To bardzo ważny list, który Maria Marczak potajemnie przywiozła do Polski. Niestety, został później zniszczony przez Halinę Mackiewicz, która była inwigilowana i bała się rewizji mieszkania i ujawnienia pewnych ludzi z konspiracji obiegu podziemnego. Zniszczenie listu było pomyłką, ale pozostał on w pamięci wielu wybitnych osób ze świata literackiego, które go czytały. Powołani na świadków zgodnie zeznali przed sądem, że list taki istniał i jakie były jego najważniejsze treści. Józef Mackiewicz przekazywał w nim prawa do wydawania swoich książek w kraju córce Halinie. Niestety, sąd kazał świadkom po latach określać drugorzędne cechy formalne listu i w końcu podał w wątpliwość jego istnienie. Uważam to za jedną z większych niesprawiedliwości i pomyłek w sądownictwie ostatniego okresu. Dodajmy, że zeznawać w procesie chciała wspomniana pani Marczak, jednak sąd odrzucił taką możliwość.

Według Pana Profesora, jest jeszcze szansa, by sąd zakwestionował wyłączność praw Karsov do Mackiewicza? Kiedy jego dzieła w komplecie zostaną wreszcie wydane w Polsce?
- Byłby to wielki akt sprawiedliwości. Dawno myślałem już nad tym, by niektóre utwory Józefa Mackiewicza, niewielkie nowele czy reportaże zostały wydane w Bibliotece Szkolnej dla liceów. To wspaniałe utwory literackie, nasycone niepowtarzalnym realizmem życia Kresów polskich. Te utwory musiałyby się jednak ukazać w dużym nakładzie, 50-100 tys. egzemplarzy. Nigdy Nina Karsov nie myślała nawet o takim upowszechnieniu. Nie godzi się także na tłumaczenie książek Mackiewicza na języki obce (francuski, niemiecki, rosyjski). Być może dokonana zostanie rewizja tego procesu w sposób obiektywny. Uważam, że spór o Mackiewicza powinien być troską Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jakiż gwałt by się podniósł, gdyby nagle okazało się, że nie wolno wydawać dzieł Brunona Schulza lub Witolda Gombrowicza. A książki Mackiewicza, które nie mają właściwie debitu w Polsce i są źle i w małych ilościach wydawane, to przecież dorobek kultury narodowej. Nie chodzi o trzeciorzędnego pisarza, ale o jednego z najwybitniejszych klasyków ostatniego czasu.

Dziękuję Panu Profesorowi za rozmowę."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Piotr Hlebowicz
Site Admin


Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 1166

PostWysłany: Sob Lut 06, 2010 12:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z całym szacunkiem, ale pan profesor zapewne nie sprawdzał listy tytułów w księgarniach i hurtowniach z książkami.....jakby sprawdził, być może kupiłby komplet książek Mackiewicza. One....są. I nie słyszałem, by ktokolwiek blokował ich sprzedaż.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Sob Lut 06, 2010 1:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt6420.html?highlight=mackiewicz
_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Pią Lut 26, 2010 2:29 pm    Temat postu: Grzegorz Eberhardt; W SPRAWIE MACKIEWICZA, JÓZEFA! Odpowiedz z cytatem

http://www.abcnet.com.pl/node/6323

"W SPRAWIE MACKIEWICZA, JÓZEFA!
czw., 2010-02-25 10:37
Nasze opinie Grzegorz Eberhardt


Józef Mackiewicz jeden z naszych największych prozaików i publicystów XX wieku zmarł 31 stycznia 1985 roku (ur. 1 kwietnia 1902 r.). Tak więc rok, w który weszliśmy, jest rokiem jubileuszowym – 25-lecie jego śmierci. Rocznica ta jest dobrą okazją do przypomnienia jego twórczości, osoby, ale i do postawienia pytania o dzisiejszą kondycję jego dzieła.

Odpowiedź tu musi zabrzmieć bardzo krytycznie. Jest z tym gorzej aniżeli w latach stanu wojennego. Pisałem o okolicznościach powstania tej tak niedobrej sytuacji w swej książce Pisarz dla dorosłych. Próbowałem ustalić konkretne środowiska, osoby za to odpowiedzialne. Wśród tych ostatnich za kluczową uznałem p. Ninę Karsov-Szechter, właścicielkę wydawnictwa „Kontra”, a ostatnio, dzięki wyrokowi sądu warszawskiego, także i praw autorskich do spuścizny Mackiewicza. Wspominałem także dziwne zachowania osoby podobno przyjaznej dla autora „Karierowicza”, prof. Włodzimierza Boleckiego. Autora niewątpliwie pionierskich, ważnych książek poświęconych Mackiewiczowi. Niestety, mocno przesadziłem ograniczając się do tak skromnego opisania jego osoby.

(...)"

Więcej:

http://www.abcnet.com.pl/node/6323
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leonardas
Użytkownik


Dołączył: 17 Wrz 2006
Posty: 7

PostWysłany: Wto Mar 02, 2010 1:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ten artykuł pana G. Eberhardta tak naprawdę nie jest artykułem o Józefie Mackiewiczu, tylko oszczerczym paszkwilem na Ninę Karsov i prof. Włodzimierza Boleckiego. Otóż jestem tłumaczem "Drogi donikąd" na język litewski. I poświadczam, że Pani Nina Karsov nie tylko chętnie wyraziła zgodę na przetłumaczenie i wydanie tej niezwykłej powieści po litewsku, ale przez długi czas nieustannie interesowała się, kiedy ta książka wreszcie wyjdzie; ponaglała, ponieważ sprawa przeciągała się bardzo długo (Ostatecznie książka ukazała się w ubiegłym roku, a mnie kamień spadł z serca). To tyle o rzekomym "niedopuszczaniu przez Ninę Karsov do zaistnienia dzieł Mackiewicza w obcych językach". Dodam, że w Polsce bez dużego trudu nabyłem wszystkie 19 tomów dzieł Pisarza wydanych przez londyńską "Kontrę".
Józef Mackiewicz mówił, że komunizm jest wielkim kłamstwem. Dlatego wzywam redaktorów niniejszej witryny, a także innych witryn antykomunistycznych, do niepublikowania kłamstw i oszczerstw pod adresem ludzi zasłużonych dla utrwalenia dzieł wielkiego Pisarza oraz, jak sądzę, chroniących je przed zniekształceniem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Wto Mar 02, 2010 8:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na pytanie dziennikarza:
Czy te nalepki nie są pewną formą komentarza?
Prof. Trznadel odpowiada:
- Oczywiście, że są. Książka taka niesie następujący przekaz: Mackiewicz mówi nam: to jest moja książka, ale nie życzę sobie, żeby Polacy ją czytali.

Trznadlowi Polska pomyliła się z PRL-em Bis. Czy mamy demokratyczne państwo czy nową formę liberał-komunizmu? Cenzura w TVP - za emisje filmu "Towarzysz Generał" Redaktor Gargas- wicedyrektor TVP! wylatuje z hukiem z pracy. Pomimo obrony przez tysiace widzów!!!!!!!!! Bo przecież w komuniźmie nie liczy sie pieniadz a ideologia. Nie wazne jaka była ogladalność ( kilka milionów) liczy sie CENZURA!
To dalej oficerowie SB pracujący dla KGB i WSW dla GRU i ich szpicle mają sie dobrze. Emeryturki po kilka tys. zł(4-9) Nie słyszałam by jakiś szpicel zdechł z głodu! Kilkadziesiat bohaterów podziemia popełniło samobójstwo ze skrajnej biedy!!!!!!!!!!
Jak za komuny bezpartyjny bez układu nie ma szans na stanowisko. Jest gorzej, za komuny mierny ale wierny byl dyrektorem, ministrem ale miał bezpartyjnego zastepcę - fachowca. Teraz nie!
Przez 20 lat rozwalono państwo!!!! Oszukano obywateli, rozkradziono co tylko sie dało.

APELUJĘ do Niny Karsov o naklejanie nalepek na książki wydawane zgodnie z testamentem Mackiewicza na obczyźnie

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Piotr Hlebowicz
Site Admin


Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 1166

PostWysłany: Sro Mar 03, 2010 9:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Panu Grzegorzowi Eberchardowi radzę ruszyć się z domu i zrobić rajd po hurtowniach i książnicach. Ta akcja przeciwko Karsov jest szyta grubymi nićmi, jakoby ona zabraniała czytać Polakom Józefa Mackiewicza. Teraz zdałem sobie sprawę, jak to może być przeprowadzane: osoby zainteresowane wydawaniem książek Mackiewicza mają widocznie dobre układy w środowisku księgarskim, by zastopować wszelką reklamę o książkach Mackiewicza, które na rynku się znajdują. Więc jakoby ich nie ma. I człowiek, który szuka książek tego pisarza według standardowego klucza, może ich nie znaleźć. I jest przekonany, iż ICH NIE MA. Natomiast gdy zechce mu się zadzwonić w parę miejsc (hurtownie) - znajdzie niemal wszystkie dzieła mistrza. Widocznie środowiska te są wściekłe tym faktem, iż to nie one, a jakaś Karsov z Londynu ma prawo do praw autorskich. I wojna trwa. Chcę przypomnieć, iż w czasie stanu wojennego pani Karsov przerzucała z Londynu do Polski tony wszelakich zabronionych w PRL-u książek. Autonomiczny Wydział Wschodni SW otrzymywał od pani Karsov literaturę w językach rosyjskim, ukraińskim, angielskim - które to książki przerzucaliśmy dalej, na teren ówczesnego CCCP. To były setki kilogramów literatury! Ona nawet opłacała transport do Polski! Transporty przechodziły przez Berlin Zachodni, koordynował w Berlinie cały przerzut Kaziu Michalczyk. Można lubić, albo nie lubić pani Karsov. Ale wolnoamerykanka w wykonaniu określonego środowiska, w bardzo brzydkim stylu, jest - delikatnie mówiąc - bardzo niesmaczna.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Czw Mar 11, 2010 8:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://fronda.pl/news/czytaj/bolecki_po_zmowie_milczenia_jelopstwo_popularyzatorow_mackiewicz

"Bolecki: Po zmowie milczenia - jełopstwo "popularyzatorów" Mackiewicza

* Kategoria: Polska
* środa, 10 marca 2010 14:50

Czytelnicy karmieni agresywnymi opowieściami o Ninie Karsov-Szechter zaczęli wierzyć, że książek Mackiewicza nie można kupić - pisze biograf J. Mackiewicza, prof. Włodzimierz Bolecki
.

W styczniu 2010 na portalu Fronda.pl opublikowaliśmy tekst biografa Józefa Mackiewicza, Grzegorza Eberhardta, pt. "Sprawę Józefa Mackiewicza trzeba rozwiązać w sądzie". Artykuł ten wzbudził duże zainteresowanie i dyskusję wśród naszych Czytelników. Poniżej publikujemy kolejny głos w tej dyskusji, tekst autorstwa prof. Włodzimierza Boleckiego, innego biografa Józefa Mackiewicza. Jest fragment "Ptasznika z Wilna", monografii poświęconej Mackiewiczowi, wzbogacony o dodatkowe informacje dotyczące edycji jego dzieł.

(...)"

Więcej:


http://fronda.pl/news/czytaj/bolecki_po_zmowie_milczenia_jelopstwo_popularyzatorow_mackiewicz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej
Weteran Forum


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 1221

PostWysłany: Pią Mar 12, 2010 9:54 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cały tekst z FRONDY( link powyzej):

Bolecki: Po zmowie milczenia - jełopstwo "popularyzatorów" Mackiewicza
10 marca 2010 14:50

Czytelnicy karmieni agresywnymi opowieściami o Ninie Karsov-Szechter zaczęli wierzyć, że książek Mackiewicza nie można kupić - pisze biograf J. Mackiewicza, prof. Włodzimierz Bolecki.


W styczniu 2010 na portalu Fronda.pl opublikowaliśmy tekst biografa Józefa Mackiewicza, Grzegorza Eberhardta, pt. "Sprawę Józefa Mackiewicza trzeba rozwiązać w sądzie". Artykuł ten wzbudził duże zainteresowanie i dyskusję wśród naszych Czytelników. Poniżej publikujemy kolejny głos w tej dyskusji, tekst autorstwa prof. Włodzimierza Boleckiego, innego biografa Józefa Mackiewicza. Jest fragment "Ptasznika z Wilna", monografii poświęconej Mackiewiczowi, wzbogacony o dodatkowe informacje dotyczące edycji jego dzieł.

Pisał Czesław Miłosz: „Właśnie teraz zajrzałem do teczki z listami Mackiewicza do mnie z lat 1969–1970. Dotyczą starań, jakie robiłem, żeby polecać jego książki wydawcom amerykańskim i niemieckim, z małym powodzeniem, bo za każdym razem nawijał się ktoś z Polaków, dbały o to, żeby zamiar wydania książki ubić”[1].

Warto przypomnieć kilka faktów.

1.

Mackiewiczowi bardzo zależało na publikacji swoich książek w tłumaczeniach na inne języki. Podejmował wiele starań, by znaleźć odpowiednich wydawców i tłumaczy (kilka tłumaczeń sfinansował ze swoich oszczędności), prosił znajomych o rekomendację, prowadził z tłumaczami korespondencję, robił korektę tłumaczeń swoich utworów na inne języki (niemiecki).. Informacje o tych staraniach są rozsiane po całej jego korespondencji (m.in. z Jerzym Giedroyciem)[2], ale opracowanie tej części biografii życia i twórczości pisarza wymaga jednak jeszcze wielu szczegółowych kwerend, dlatego – mimo wielu nowych materiałów – tej kwestii tu nie rozwijam.

Jednym z pisarzy, który twórczością Mackiewicza próbował zainteresować wydawców amerykańskich (np. wydawnictwo The Macmillan Company) i niemieckich (np. Hanser Verlag oraz Kiepenheuer und Witsch ) był wspomniany Czesław Miłosz.[3] O wydanie Nie trzeba głośno mówić po angielsku Miłosz starał się już w 1970 r., u Macmillana, posyłając do wydawnictwa bardzo pozytywną opinię o powieści Mackiewicza (proponował tytuł Do not talk loud). Zgadzając się, że powieść Mackiewicza warta jest wydania po angielsku, wydawca wytłumaczył swą odmowę tym, że Macmillan publikuje mało powieści oraz wysokimi kosztami tłumaczenia.[4]

Ostatecznie wszystkie te starania spełzły na niczym, a częścią tych niepowodzeń było i to – jak pisze cytowany wyżej Milosz – że ilekroć amerykański wydawca zastanawiał się nad wydaniem książki Mackiewicza, docierał do niego ktoś, kto przekonywał go do rezygnacji z tych zamiarów. Mackiewicz – jak wynika z jego korespondencji z Miloszem – podejrzewał w tym aktywną rolę Jana Nowaka, co Miłosz potwierdził mi w prywatnej rozmowie.[5]

W Europie było nie lepiej – po kilku przekładach książek Mackiewicza w latach 50-tych i 60-tych wydawcy przestali się interesować kolejnymi utworami pisarza. W rezultacie w 1971 r. Mackiewicz pisał z goryczą do jednego ze swych korespondentów: „muszę Pana rozczarować co do mojej pozycji tutaj. Równa się zeru. Od wielu lat żaden wydawca niemiecki nie chce moich książek wydawać. To ich nie interesuje”.[6]

W ostatnich latach nic się nie zmieniło – na propozycje „Kontry” wznowienia lub nowych tłumaczeń książek Mackiewicza, wiele wydawnictw, np. niemiecki Universitas Verlag, który opublikował "Kontrę", latami nie odpowiadało, mimo ponawianych próśb. W liście do Miłosza Mackiewicz wspominał negatywną decyzję francuskiego wydawnictwa Gallimard i dodawał: ”Sądzę, że Gallimard nie jest odosobniony we Francji. Mój wydawca, b. silny, Arthemé Fayard, też zapłacił mi tylko zaliczkę, a później wykręcał się w sposób bezwstydny. (…) Z Regnery w Chicago było tak: wydał Drogę, a później zakupił już (300 dolarów zaliczki) Zwycięstwo prowokacji. Wydał dwa razy na tłumaczenie, bo pierwsze mu się nie podobało. I wtedy przyszedł do niego niejaki prof. Kulski, który – jak mi doniesiono – w „imieniu Polaków” zagroził bojkotem firmy, jeżeli wyda tę książkę. Regnery stracił, i wycofał się; przestraszył się, nie chce mnie jako autora”.[7]

Wydaje się, że Mackiewicz jest dziś pisarzem jeszcze bardziej „kontrowersyjnym” dla wydawców zachodnich niż przed laty. Mówiąc wprost, jego twórczość przegrywa w zderzeniu z polityczną poprawnością regulującą nadal decyzje wydawców zachodnich w sposób niewyobrażalny dziś dla czytelnika polskiego.

Jeden przykład – nie związany wprost z nazwiskiem Mackiewicza - wystarczy do objaśnienia tej sprawy. W końcu lat 90-tych włoskie wydawnictwo Eunaudi odmówiło zamieszczenia jako wstępu do opowiadań Warłama Szałamowa rozmowy dziennikarzy włoskich z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim, ponieważ Herling porównał w tej rozmowie sowieckie i nazistowskie obozy koncentracyjne nazywając oba systemy „totalitarnymi bliźniakami”. Dokładnie ta sama kwestia stała się powodem ataków francuskich intelektualistów na Czarną księgę komunizmu i jej redaktora Stefana Courtois, którego oskarżono o intelektualna zbrodnię polegającą na porównaniu liczby ofiar nazizmu i komunizmu. Rzecz w tym, że w całej swej twórczości Józef Mackiewicz nieustannie porównuje nazizm i komunizm, a metoda dochodzenia do prawdy i ocen przez porównanie była jego deklarowana wprost zasadą poznawczą i światopoglądową. Oto kilka przykładów jak ta sprawa wyglądała w przypadku starań o wydanie tłumaczeń książek Józefa Mackiewicza.

Gdy kilka lat temu jeden z najbardziej znanych pisarzy austriackich Martin Pollack przetłumaczył na niemiecki obszerny fragment powieści Mackiewicza Nie trzeba głośno mówić (tytuł niemiecki Man muss nicht laut reden),[8] to mimo wrażenia, jakie na wydawcach wywarła proza Mackiewicza, żaden z wydawców w niemieckim obszarze językowym nie podjął się jej wydania. Dwa wyjaśnienia przyczyn odmowy mogą być ilustracją przyczyn tej sytuacji. W roku 2001 niemieckie wydawnictwo Suhrkamp wyjaśniało: „W naszej ocenie publikacja ksiązki [Nie trzeba głośno mówić] byłaby ekstermalnie trudna. Powieść należy bardzo do epoki i okoliczności jej stawania się, i dlatego powinna być opublikowana wiele dekad temu. Nie mamy żadnego pomysłu, w jaki sposób wypełnić dziś tę lukę i znaleźć odpowiednich czytelników, którzy byliby zainteresowani tym rodzajem pół-dokumentarnej literatury”.[9]

Rok później z wydania tej powieści ksiązki zrezygnowało Deutsches Kulturforum östliches Europa Verlag, które tak uzasadniało swoją decyzję: „Długa zastanawialiśmy się, czy opublikować niemieckie wydanie Nie trzeba głośno mówić Józefa Mackiewicza. Zapytaliśmy także niemieckich i polskich ekspertów, co sądzą na ten temat. Doszliśmy więc do wniosku, że my – jako półoficjalna niemiecka instytucja kulturalna - nie powinniśmy publikować takiej ksiązki jako jednej z pierwszych naszych edycji. Po pierwsze, mogłoby to być źle zrozumiane w Polsce [sic!] jako próba odwrócenia od Niemców winy poprzez skoncentrowanie się na polskim i litewskim udziale po niemieckiej lub sowieckiej stronie podczas II wojny światowej. Po drugie, przeciętny czytelnik niemiecki mógłby w ten sposób źle to zrozumieć. Mackiewicz podaje bowiem mnóstwo szczegółowych faktów (np. dokładną liczbę ofiar, sztuk broni itd.) w swojej dokumentarnej powieści, a my nie wiemy, czy wszystkie one odpowiadają rzeczywistości. A to oznacza, że książka potrzebowałaby bardzo wyspecjalizowanego czytelnika i wielu szczegółowych komentarzy. Niezbędne byłoby także dodanie długiej przedmowy dotyczącej ówczesnych okoliczności, osobowości autora itd. Ponieważ jednak nie jesteśmy wydawnictwem naukowym, lecz popularnym, takie opracowanie krytyczne – które jest rzeczywiście niezbędne dla tej powieści - nie pasuje do naszego programu wydawniczego. (…) Może w przyszłości będziemy mogli zarekomendować te edycję innemu wydawcy, ale sądzę, że powinno to być polskie wydawnictwo, ponieważ dla niemieckiego wydawcy książek popularnych taka publikacja byłaby to zbyt kłopotliwa (być może sytuacja rozluźni się w przyszłości)”. [10]

W tym samym czasie amerykańska agencja literacka (Fifi Oscard Agency, Nowy York) próbowała zainteresować wydawnictwa amerykańskie wznowieniem publikacji powieści Mackiewicza Droga donikąd. Najpierw zwrócono się do wydawnictwa Northwestern University, które w swoim programie deklaruje szczególne zainteresowane Europą Wschodnią. Wydawca na te propozycję nie zareagował i nie odesłał książki przesłanej mu do oceny. Następnie książka Mackiewicza została posłana do wydawnictwa Westview (należącego grupy wydawniczej Perseus). Wydawnictwo odpowiedziało następująco: „Niestety, rozważywszy potencjalne rynki zbytu książki, zgodność z naszymi priorytetami i innymi czynnikami, często musimy rezygnować z publikacji książek z powodów niezwiązanych z ich rzeczywista wartością”. Zdaniem FIFI Oscard Agency to zdanie redaktora Westview dobrze streszcza ogólne nastawienie do problematyki, którą porusza w swoich książkach Mackiewicz. Potwierdzeniem tych słów były negatywne reakcje kolejnych wydawnictw do których FIFI Oscard Agency wysłała propozycje wydania książki Mackiewicza, a mianowicie: Hippocrene Books, University of Pittsburg; Other Press; Renery Books; New Directions; Overlook Press; Seven Stories.

Gdy w 1973 r. ukazało się w Ameryce tłumaczenie W cieniu krzyża (In the Shadow of the Cross), Mackiewicz podsumował recepcję krótko: „minimalne zainteresowanie”.[11]

Warto też pamiętać, że gdy w 1994 r. Wydawnictwo Rutgers (Uniwersytet Stanowy w New Jersey) otrzymało propozycję wydania Zwycięstwa prowokacji, wydawca odpowiedział, że książka ta „jest raczej osobistym świadectwem niż wyraźną analizą socjologiczną”. To znaczy – wydawnictwo uzupełniło te opinię w kolejnym liście – „niezależnie od swoich wartości, książka Mackiewicza jest tak bardzo odległa od wiedzy o społeczeństwie (social and behavioral science), że nie daje podstaw do zainteresowania się nią wydawnictwa Rutgers”.

Mniej więcej w tym samym czasie paryska agencja literacka Agence Hoffman prowadziła bez powodzenia rozmowy z różnymi wydawnictwami francuskimi, a wydawnictwo Kontra bezskutecznie nakłaniało wydawnictwo Fayarda do wznowienia Sprawy pułkownika Miasojedowa.

Analogiczna była odpowiedź Wydawnictwa Yale University Press, którego dyrektor poinformował wydawnictwo Kontra: „według mnie jest to ważna historyczna praca na temat wojny pomiędzy Niemcami i ZSRR, a obraz życia na terenach Polski/Ukrainy jest naszkicowany realistycznie i z godną uznania sztuką pisarską. Nie jestem jednak przekonany, że powinienem ją tu opublikować. Pierwszy powód, to fakt, że już kiedyś ukazała się wersja angielska […], drugi, że o ile [praca ta] mogła być ważna w przeszłości [historically], to nie wydaje mi się, żeby była utworem wybitnym z literackiego punktu widzenia; a trzeci powód jest taki, że nie potrafię sobie tu wyobrazić tej książki jako przedmiotu wykładów (…). Chociaż nie mogę zaproponować oferty wydawniczej, to być może taki wydawca jak Northwestern University Press albo Indiana [University Press] uznałby, że książka ta lepiej pasuje do jego programu wydawniczego (…)” (list z 23 II 2007 r.). Rzecz w tym że wymienione wydawnictwa już wcześniej odpisywały niemal identycznie.

Nic więc dziwnego, że słowa napisane przez Mackiewicza w latach 50tych do niemieckiego tłumacza, Armina Drossa, pozostały aktualne do dziś.

„Nie znam ani stosunków, ani polityki prowadzonej na rynku księgarskim w stosunku do wydawców, ani handlowej strony. Byłem jednak zaskoczony, że w żadnej z dużych księgarń w centrum – nie ma mojej książki! Nie tylko na wystawie w oknie, ale i wewnątrz. Wiem, że w pewnych miastach, jak w Londynie np. większe księgarnie nie biorą od wszystkich wydawców, przeprowadzają duża selekcję – powodzenie książki zależy właściwie w pierwszym rzędzie od tego, jaki wydawca ją wydał. Są, którzy mają stosunki w księgarniach, są tacy, którzy ich nie mają i w ogóle do rynku docisnąć się nie mogą. – Jak z tym jest w Niemczech?”.[12]

A jak z tym jest w Polsce?

2.

W roku 1990, gdy zniesiono cenzurę, w księgarniach sprzedawano resztki nakładów wydawnictw podziemnych – np. wydawnictwa „Baza”. Te ostatnie szybko się wyczerpały. W 1993 r. „Kontra” wprowadziła na rynek krajowy końcówki swoich nakładów z lat osiemdziesiątych, a zaraz potem nowe wydanie utworów Mackiewicza w serii jego Dzieł. Od kwietnia 1993 r. książki Kontry były kolportowane w Polsce przez "Puls", a potem przez "Ansę". Po zniesieniu cenzury w Polsce, do wydawnictwa „Kontra” zgłaszali się różni wydawcy, którzy chcieli publikować utwory Mackiewicza. Na wszystkie tego typu propozycje „Kontra” odpowiadała negatywnie. Na początku roku 1993 „Kontra” rozpoczęła publikację Dzieł wszystkich Mackiewicza i sprzedaż ich w Polsce. W edycji tej znalazła się informacja, że wydawca decyduje się na sprzedaż utworów Mackiewicza w Polsce wbrew woli autora.
W roku 1993 promocję książek Mackiewicza wydawnictwo „Kontra” zleciło Fundacji Pomocy Bibliotekom Polskim. W ramach akcji promocyjnej Fundacja rozsyłała ulotki reklamowe do bibliotek i hurtowni księgarskich. Gdy Fundacja przestała zajmować się propagowaniem książek Mackiewicza, wydawnictwo Kontra zamieszczało ogłoszenia w dziennikach (m. in. w "Rzeczpospolitej") oraz tygodnikach (np. w "Tygodniku Powszechnym" i w "Gazecie Polskiej"). W latach 1993 i 1994 uczestniczyłem razem z Krzysztofem Kopczyńskim, Andrzejem S. Kowalczykiem i Wacławem Lewandowskim w wielu spotkaniach promujących pierwsze tomy tej edycji. Dziś ostatni z opublikowanych tomów Dzieł Józefa Mackiewicza ma numer 18 (poszczególne tomy nie ukazywały się jednak po kolei).

Książki Mackiewicza były też wielokrotnie prezentowane na międzynarodowych (we Frankfurcie) i krajowych Targach Książki w Warszawie oraz na Targach Książki w Krakowie. W 1997 r. ogólnopolskim dystrybutorem „Dzieł" została hurtownia BDM (Biuro Dystrybucyjno-Marketingowe), która współpracuje z około piętnastoma innymi hurtowniami (w Warszawie komplet dzieł Mackiewicza znaleźć można np. w hurtowni Diso). W latach 1997-2006, tzn. w okresie, w którym BDM zajmowało kolportażem książek Mackiewicza, ich sprzedaż prowadziło łącznie ponad 40 hurtowni z całej Polski (w tym m.in. ogólnopolska sieć hurtowo-księgarska Matras, hurtownia Azymut, Firma Księgarska J.Olesiejuk, i szereg innych), ponadto księgarnie internetowe, wysyłkowe oraz trudna do ustalenia liczba księgarń czy salonów Empik.[13]

Mimo akcji promocyjnej Wydawcy z lat 1993-1995 oraz telewizyjnego, trzy częściowego filmu o J. Mackiewiczu pt. „Jedynie prawda jest ciekawa”[14], recepcja Dzieł Józefa Mackiewicza w ówczesnych mediach praktycznie nie istniała. Warto dodać, że redakcje najważniejszych gazet i czasopism, oprócz egzemplarzy recenzyjnych, otrzymywały faksem informacje o każdym nowym tomie Dzieł. Pierwszym kilkunastu tomom Dzieł Józefa Mackiewicza, ani ówczesna prasa wysokonakładowa („Gazeta Wyborcza, „Rzeczpospolita”, „Życie”, ani tygodniki) praktycznie nie poświeciły w ogóle miejsca (wyjątkiem było kilka pism literackich: lubelskie „Kresy” i krakowskie „Acana”). Obojętność, a właściwie zmowa milczenia panująca w ówczesnych mediach na temat pisarstwa Mackiewicza miała niewątpliwie wpływ na to, że od roku 1993 do 2006 roczna sprzedaż poszczególnych tytułów książek Józefa Mackiewicza wahała się pomiędzy 200 a 500 egzemplarzy. W rezultacie tak niskiego zapotrzebowania księgarzy na książki autora „Kontry”, w roku 2000 w hurtowniach znajdowało się jeszcze przeszło dwadzieścia jeden tysięcy egzemplarzy różnych książek Mackiewicza (sic!), to znaczy niezamówionych przez księgarzy z powodu braku zainteresowania czytelników. Od 1993 do 2006 roku liczba książek Mackiewicza dostępnych w księgarniach w Polsce sięgała trzydziestu tysięcy egzemplarzy, podczas gdy średnia sprzedaż wszystkich tytułów Mackiewicza w tym okresie wynosiła ok. 2 tysięcy woluminów rocznie (sic!). Dla porównania: księgarnie przy Uniwersytecie Warszawskim, mające w swej ofercie wszystkie tytuły książek Mackiewicza, sprzedają rocznie zaledwie ok. 100 woluminów.

Na przełomie lat 2006/2007 w księgarniach dostępnych było 18 tomów w ogólnej liczbie ok. 17 tysięcy woluminów, z czego ok. 1/3 znajdowała się w hurtowniach i księgarniach w całej Polsce. W styczniu 2007 r. kilka tytułów Dzieł Mackiewicza ("Prawda w oczy nie kole", "Optymizm nie zastąpi nam Polski", "Bulbin z jednosielca", "Zwycięstwo prowokacji", "Ściągaczki z szuflady Pana Boga", "Okna zatkane szmatami" i "Karierowicz") było już „na wyczerpaniu”, dlatego wydawnictwo „Kontra” wznowiło je w drugim kwartale 2007 r.

Według Sławomira Osucha Józef Mackiewicz jest dziś jednym z nielicznych polskich autorów, którego komplet dzieł znajduje się w ciągłej sprzedaży przez tak długi okres. W styczniu 2007 r. seria Dzieła Józefa Mackiewicza została wystawiona na Międzynarodowych Targach Książki w Tajpej (Tajwan).

W ostatnich latach dzięki determinacji wydawnictwa Kontra udało się doprowadzić do kilku ważnych tłumaczeń książek Józefa Mackiewicza. Najważniejszym sukcesem było ukazanie się Zwycięstwa prowokacji po angielsku w prestiżowym wydawnictwie Yale University Press (2009). W ślad za tym wydaniem ukazała się bardzo pozytywna recenzja opublikowana w opiniotwórczym periodyku Chronicles: A Magazine of American Culture (2009/grudzień) – w piśmie, którego redaktorem przed laty był Leopold Tyrmand (wówczas miało tytuł Chronicles of Culture). Wkrótce potem po litewsku ukazała się Droga donikąd (tłumaczył Leopoldas Vilkas). Najwięcej tłumaczeń Mackiewicza ukazało się ostatnio po węgiersku. Były to: Kontra, Zwycięstwo prowokacji i W cieniu Krzyża. Wszystkie książki przełożył znakomity tłumacz Lajos Palfalvi, który obecnie przygotowuje przekład Drogi donikąd, a w dalszej kolejności ma zamiar opublikować Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy. Zasadniczą zmianą w międzynarodowej recepcji Mackiewicza jest z kolei opublikowana w końcu ubiegłego roku przez prestiżowe wydawnictwo de Gruyer fundamentalna monografia pod redakcja J.Neubauera i B.Z.Török pt. The Exile and Return of Writers from East-Central Europe. A Compendium (2009), w której po raz pierwszy w języku angielskim, piórem Johna Neubauera, przedstawiony został gruntownie casus twórczości Józefa Mackiewicza (s.33-34).

Do tych faktów wzmożonej popularyzacji twórczości Mackiewicza dodać należy liczne audycje Polskim Radio (Program Pierwszy i Drugi) oraz wielotygodniową lekturę Drogi donikąd w Dwójce (2008; czytał Mariusz Benoit). Przez cały listopad 2009 r. jedna z witryn Księgarni im. Prusa w Warszawie była poświęcona wyłącznie książkom Józefa Mackiewicza i Barbary Toporskiej. Wszystkie te działania promujące twórczośc Mackiewicza byłyby niemożliwe bez zaangażowania i życzliwości Wydawnictwa Kontra. Ciekawe, że żadnego z tych faktów nie odnotowała polska prasa, z której od ponad dziesięciu lat można się jedynie dowiedzieć, że: książek Józefa Mackiewicza nie można kupić w Polsce, że wydawnictwo Kontra nie wyraża zgody na popularyzację twórczości Mackiewicza w mediach i że przez cały czas swej działalności nie dopuszcza do ich tłumaczeń na języki obce. Rzecz ciekawa – jeszcze na miesiąc przed ukazaniem się litewskiego przekładu Drogi donikąd w internecie krążyła „informacja”, że właścicielka „Kontry”, p. Nina Karsov, nie wyraziła zgody na tłumaczenie tej powieści… Efekt tego rodzaju „popularyzacji Mackiewicza” jest taki, że od ponad dziesięciu lat wysokonakładowa prasa, systematycznie zamulana takimi „informacjami”, publikuje niemal wyłącznie artykuły, protesty, oświadczenia i listy (do Prezydenta, do Sejmu, do Ministra Kultury) przeciw … niewydawaniu dzieł Józefa Mackiewicza przez wydawnictwo Kontra i ich niedostępności w Polsce. Nic dziwnego, że w polskiej prasie nie starcza już miejsca na artykuły przedstawiające twórczość pisarza. Trudno w to uwierzyć, ale w prasie, w której opublikowano dziesiątki notatek w sprawie procesu o prawa autorskie do dzieł Mackiewicza, żaden z dziewiętnastu tomów Dzieł tego pisarza (tom ostatni zawiera polską wersję książki o Katyniu) nie doczekał się pogłębionych gruntownych analiz, omówień, komentarzy czy interpretacji. Rozmaite artykuły na temat wydawnictwa Kontra i jej właścicielki, pełne nieskrywanej agresji, nienawiści, kłamstw, przeinaczeń, prostactwa i zwykłego chamstwa, zdają się być dla polskiej prasy ważniejsze od publikacji poświęconych rzeczywiście twórczości Józefa Mackiewicza. Umysłowe i moralne zdziczenie połączone z intelektualnym matołectwem, których przykładem są wspomniane ataki na p. Ninę Karsov, przeniosły się ostatnio do internetu. Za sprawą zresztą tych samych autorów. Kłamstwa, którymi się posługują, są niewidoczne tak długo jak długo oskarżenia nie zostaną skonfrontowane z faktami. Ale i fakty dla nich nie mają znaczenia (co świadczyć może także o maniakalnej, w sensie medycznym, przyczynie tego moralno-mentalnego jełopstwa). Oto kłamstwo o nieudzieleniu przez p. Karsov zgody na litewskie tłumaczenie Drogi donikąd kolportowano w interencie – jak wspomniałem – mimo że książka już była w druku - a nawet po jej publikacji. W sprawie tej zabrał głos znakomity tłumacz i badacz literatury, Leonardas Vilkas: „jestem tłumaczem "Drogi donikąd" na język litewski. I poświadczam, że Pani Nina Karsov nie tylko chętnie wyraziła zgodę na przetłumaczenie i wydanie tej niezwykłej powieści po litewsku, ale przez długi czas nieustannie interesowała się, kiedy ta książka wreszcie wyjdzie; ponaglała, ponieważ sprawa przeciągała się bardzo długo (Ostatecznie książka ukazała się w ubiegłym roku, a mnie kamień spadł z serca). To tyle o rzekomym "niedopuszczaniu przez Ninę Karsov do zaistnienia dzieł Mackiewicza w obcych językach". Dodam, że w Polsce bez dużego trudu nabyłem wszystkie 19 tomów dzieł Pisarza wydanych przez londyńską "Kontrę". Józef Mackiewicz mówił, że komunizm jest wielkim kłamstwem. Dlatego wzywam redaktorów niniejszej witryny, a także innych witryn antykomunistycznych, do niepublikowania kłamstw i oszczerstw pod adresem ludzi zasłużonych dla utrwalenia dzieł wielkiego Pisarza oraz, jak sądzę, chroniących je przed zniekształceniem” (cyt. witryną „Solidarnosci Walczacej” www.swkatowice.mojeforum.net).

A czytelnicy? … – no, właśnie. Karmieni opowieściami o wydawcy, który blokuje dostęp do książek Mackiewicza, zaczęli wierzyć, że książek Mackiewicza nie można kupić w Polsce. Kiedy jednak czytelnicy wybiorą się do księgarń, przecierają oczy ze zdumienia, widząc regały z kompletem Dzieł autora Kontry. Kiedyś mówiono „prasa kłamie”. Tamte czasy na szczęście już minęły. Jest jednak jeden wyjątek – są nimi publikacje na temat niedostępności utworów Mackiewicza…


***

Dla badaczy życia i twórczości Mackiewicza nieocenionym źródłem informacji jest rodzinne archiwum Barbary i Józefa Mackiewiczów znajdujące się w Muzeum Polskim w Rapperswilu, w Szwajcarii.

Józef Mackiewicz spisał swój pierwszy testament 22 sierpnia 1951 r. w Londynie (czy istniał wcześniejszy, nie wiadomo). W testamencie tym oświadczył, że wszystko, co do niego „należy, należało kiedykolwiek lub w przyszłości należeć powinno (…) przekazuje jedynie i wyłącznie” swojej żonie Barbarze Topolskiej-Mackiewicz. Testament ten potwierdził 2. stycznia 1962 r. dodając - „ukochanej żonie mojej”. 11 września 1965 r. ponowił zapis testamentowy dodając: „zapisuję niepodzielnie żonie mojej” oraz „zaznaczam przy tym, że Dom w Czarnym Borze był zawsze jej własnością i za jej własne pieniądze kupiony”.

17 lipca 1969 r. Józef Mackiewicz spisał identyczny testament po niemiecku, który potwierdził adwokat Siegfried Kuhn. Mackiewicz zmarł 31 stycznia 1985 r. W urzędowym wypisie aktu zgonu (Auszung aus dem Todesregister) sporządzonym 1 lutego t.r. w rubryce nazwisko ostatniej żony wpisano „Mackiewicz, geb[oren] Toporska Barbara]. 22 kwietnia 1985 r. – w obecności przybyłej z Kanady przyjaciółki, p. Wojnarowicz - Barbara Mackiewiczowa spisała swój testament w klinice ontologicznej w Bad Trissl w Bawarii. W testamencie tym oświadczyła, że wszystkie prawa autorskie po swoim mężu „pisarzu polskim Józefie Mackiewiczu” (a także swoje własne) przekazuje Ninie Karsov-Szechter właścicielce wydawnictwa Kontra” mieszczącego się w Londynie. Resztki rodzinnego księgozbioru Mackiewiczowa zapisała p.Ninie Kozłowskiej. W testamencie dodała jeszcze następująca dyspozycję: „Jeszcze za życia mego męża Józefa Mackiewicza, zostało ustalone z Muzeum Polskim Rapperswil, Szwajcaria, że przejmie ono pod swoją wieczysta opiekę nasze „archiwum”, czyli manuskrypty, korespondencje, itp. Papiery, mogące zainteresować dzisiejszego i przyszłego polonistę. Przekazaniem tego archiwum zobowiązała się zająć p. Nina Kozłowska”. Po śmierci Barbary Mickiewiczowej 20 czerwca 1985 r. wszystkie materiały znajdujące się w jej mieszkaniu zostały spakowane w przez Ninę Kozłowską i Ninę Karsov i zgodnie z wolą Barbary Mackiewiczowej, Nina Kozłowska zawiozła jej do Muzeum Polskiego w Rapperswilu. Archiwum Mackiewiczów nie było wcześniej nigdy porządkowane ani opracowywane. Część znajdujących się materiałów Mackiewicz sam umieszczał w teczkach i albumach i w takiej postaci zostały dostarczone do Muzeum.

Zgodnie z wolą Mackiewiczów archiwum zostało zamknięte na lat dwadzieścia. Dopiero po jego otwarciu w 2005 r. zostało uporządkowane i jest już udostępniane do badań naukowych. Na spuściznę po Mackiewiczach składają się – wyodrębnione jako osobne jednostki archiwistyczne - rękopisy, maszynopisy, druki, kserokopie, różnego typu akta luźne, fotografie, pocztówki, mapy oraz mikrofilmy. Spuścizna po Józefie Mackiewiczu składa się w sumie z 274 teczek i obejmuje materiały z lat 1929-1985, a spuścizna po Barbarze Mackiewiczowej pochodzi z lat 1945 – 1985 i składa się z 89 teczek. Archiwum Mackiewicza zostało podzielone na dziesięć części, spośród których do najważniejszych należą: (1) materiały literackie (maszynopisy powieści, rozpraw politycznych opowiadań, nowel, broszur artykułów, studiów bruliony tekstów, artykuły opublikowane w prasie, różne wycinki, zapiski warsztatowe; (2) materiały związane z działalnością Mackiewicza (np. na konferencjach i zjazdach); (3) Materiały biograficzne (w tym rękopisy życiorysów i wspomnienia; 4) Korespondencja rodzinna, od osób prywatnych, od instytucji, organizacji, redakcji; (5) Szczególne miejsce zajmują albumy z wycinkami recenzji w różnych językach (jest w sumie ponad kilka tysięcy), a także zdjęcia i materiały dotyczące innych osób. Podobny jest układ i zawartość archiwum Barbary Mickiewiczowej.

Dużo materiałów dotyczących Józefa Mackiewicza znajduje się też w zbiorach londyńskiej Biblioteki Polskiej, bibliotece Uniwersytetu Harvarda, w archiwum „Kultury”, Archiwum Emigracji na Uniwersytecie w Toruniu oraz w wielu zbiorach prywatnych.

***

Od czasu, gdy ukazało się pierwsze wydanie mojej książki Ptasznik z Wilna (1991) w Mackiewiczologii wiele się zmieniło, niemniej nie jest to dorobek imponujący.[15]. Nadal brakuje pogłębionych studiów krytyczno- i historycznoliterackich pokazujących bogactwo idei Mackiewiczowskich, jej związek z problemami nowoczesności oraz ich aktualność. Brak też analiz sztuki pisarskiej Mackiewicza odsłaniających jej oryginalność w polskim piśmiennictwie XX w.

W latach 80 tych większość artykułów w podziemnej prasie krajowej poświęcona była rekonstrukcji biografii pisarza i streszczeniu jego koncepcji politycznych i historycznych. Jest to zresztą do dziś powtarzana – i niestety całkowice poznawczo jałowa - matryca niemal wszystkich artykułów popularyzujących twórczość Mackiewicza.

Znacznie większy i głębszy jest dorobek krytyki emigracyjnej, która Mackiewicza-pisarza ceniła od samego początku jego twórczości. O twórczości Mackiewicza pisali obszernie: Maria Danilewicz-Zielińska Szkice o literaturze emigracyjnej,[16] Marian Hemar Awantury o rodzinie,[17] Wit Tarnawski Od Gombrowicza do Mackiewicza, [18] Czesław Miłosz The History of Polish Literature. [19] Wspaniały esej Czesława Miłosza z 500 numeru „Kultury”, czy świetne artykuły Z. Siemaszki pozostają do dziś przykładami sztuki głębokiego rozumienia dzieła autora Drogi donikąd. Rzecz ciekawa, zawsze cenili i bronili Mackiewicza pisarze, atakowali go natomiast byli oficerowie, którzy na emigracji stali się politykami. Niewielu ich było, ale jeśli chodzi o twórczość Mackiewicza, nigdy tak niewielu nie wyrządziło tak wiele szkody.[20]

Przypisy:



[1] Cz. Miłosz, Koniec Wielkiego Kultura, nr 500, podkr. moje.

[2] W 1951 r. Mackiewicz pisał do Giedroycia: „chciałem prosić i zapytać Pana, czy ewentualnie byłby Pan skłonny udzielić mi łaskawie jakichś wskazówek, adresów, czy w inny jaki sposób dopomóc mi do wydania francuskiego mojej powieści [Drogi donikąd]? Proszę mi wybaczyć moją natarczywość, ale byłbym naprawdę bardzo wdzięczny za chociażby najmniejszą pomoc w tym kierunku. Mówił mi Bielatowicz, że interesowali Pana tłumacze z polskiego na angielski i że on nikogo nie zna. Mógłbym przy okazji podać panu dwóch. Jeden, który tłumaczył Piaseckiego i Szczucką (teraz właśnie czyta moją powieść) to: Mr. M. Michael (…) Drugi, ponoć lepszy: Harry Stevens (…) (Archiwum “Kultury”). Podobne kwestie poruszane są w listach z 8 VI 1952; 23 III 1953; 15 IX 1954; 28 XI 1955; 31 I 1956; 12 IV 1956; 3, 11, 20, 23 XII 1956; 2 VII 1959.



[3] W Niemczech najbardziej zaangażowany w promowanie twórczości Mackiewicza był w latach 50tych i 60tych tłumacz Armin Dross. Po jego kontaktach z Mackiewiczach pozostała obfita korespondencja. W późniejszych latach książkami wydawców niemieckich próbowali zainteresować prof. G. Rohde oraz Karl Dedecius. Zdaniem Mackiewicza wydawców zniechęcał do jego twórczości Tadeusz Nowakowski, który bywał lektorem tych wydawnictw.

[4] List do Cz. Miłosza z 4.08.1970; The Beinecke Rare Book and Manuscript Library.

[5] Nb. gdy Nowak był dyrektorem RP RWE, Milosz odmówił mu współpracy.

[6] Do Jana Pawłowskiego); List z 9 VII 1971, oryginał; moje zbiory własne.

[7] List z 30 IV 1970, oryginał w The Beinecke Rare Book and Manuscript Library.

[8] Publikacja w: Ansichten 14, Darmstadt, 2003.



[9] List z 9 X 2001. Kilka lat wcześniej Suhrkamp odrzucił tom reportaży Mackiewicza.

[10] Wszystkie informacje i cytaty podaję na podstawie dokumentów znajdujących się w moim archiwum.

[11] List do M. Winiarskiej z 24.01. 1977 (autorki pracy Czterej polscy pisarze (Herling, Hłasko, Mackiewicz, Miłosz] i bibliografia ich dzieł, Stockholmu 1976.

[12] List do Armina Drossa, 6 IX 1957; moje zbiory własne.

[13] Informacje otrzymane od Sławomira Osucha, dyrektora hurtowni BDM.

[14] Reż. R. Kaczmarek, scen. W.Bolecki.

[15] Z prac niepublikowanych do najwybitniejszych należała dysertacja Marii Zadenckiej Publicystyczna i prozatorska twórczość Józefa Mackiewicza, Uniwersytet Jagielloński 1984 (promotor prof. Jan Błoński), która jest znakomitym, kompetentnym wprowadzeniem w problematykę twórczości pisarza. Autorka rozwinęła później swoje ustalenia w kilku artykułach a przede wszystkim w studium W poszukiwaniu utraconej ojczyzny oraz w książce pt. Obrazy suwerenności. Najwybitniejsze artykuły z zakresu mackiewiczologii z pierwszego okresu recepcji opublikował Marek Zybura w książce zbiorowej pt. Twórczość J. Mackiewicza (1991). Z prac opublikowanych w ostatnich latach trzeba wymienić cenne książki A. Fitasa, W. Lewandowskiego, D.Rohnki, J. Zielińskiego, numery zawierające bloki tematyczne poświęcone Mackiewiczowi w periodykach takich jak „Pamiętnik Emigracji”, „Arcana”, „Kresy”. Obecnie najważniejszym kompendium wiedzy o badaniach nad twórczością J. Mackiewicza jest fundamentalna antologia „Józef Mackiewicz i krytycy”, pod red. M. Zybury, LTW, Łomianki 2010.


[16] Instytut Literacki, Paryż 1978;

[17] Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1967;

[18] Oficyna Poetów, Londyn 1980;

[19] The Macmillian Company, New York 1969; wydania polskie, Znak, Kraków.

[20] Pierwodruk tego rozdziału w: Ptasznik z Wilna. O Józefie Mackiewiczu. Zarys monograficzny (Kraków, 2007). W obecnej wersji dodałem kilka nowych informacji.

_________________
Maciej
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Pon Mar 22, 2010 6:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.fronda.pl/news/czytaj/o_uprawnieniach_adwokackich_prof_wlodzimierza_boleckiego_uwag_ki

"O uprawnieniach adwokackich prof. Boleckiego uwag kilka

* Kategoria: Polska
* sobota, 20 marca 2010 11:23


Prof. Włodzimierz Bolecki bierze udział w grach rynkowych pani Niny Karsov-Szechter - pisze biograf Józefa Mackiewicza Grzegorz Eberhardt.

W styczniu 2010 roku na portalu Fronda.pl opublikowaliśmy tekst biografa Józefa Mackiewicza, Grzegorza Eberhardta, pt. "Sprawę Józefa Mackiewicza trzeba rozwiązać w sądzie". Artykuł ten wzbudził dyskusję wśród naszych Czytelników. Z tezami Eberhardta nie zgadza się autor monografii poświęconej Mackiewiczowi "Ptasznik z Wilna", prof. Włodzimierz Bolecki w tekście "Po zmowie milczenia, jełopstwo 'popularyzatorów' Mackiewicza". Poniżej Grzegorz Eberhardt odpowiada prof. Boleckiemu.



Blisko miesiąc temu na łamach miesięcznika „Opcja na prawo opublikowałem tekst poświęcony 25. rocznicy śmierci Józefa Mackiewicza. Rozpoczynający się jubileuszowy rok, uznałem za dobry moment do dokonania oceny dzisiejszej kondycji jego dzieła. W artykule, oczywiście krytycznym, próbowałem ustalić konkretne środowiska i osoby odpowiedzialne za ten stan. Wśród tych ostatnich wymieniłem prof. Włodzimierza Boleckiego. I jego też działaniom artykuł swój głównie poświęciłem. Krytykowany nie odpowiedział (tak jak i wcześniej nie zareagował na podobne uwagi zawarte w mej książce „Pisarz dla dorosłych. Opowieść o Józefie Mackiewiczu”). Natomiast na portalu Fronda.pl czytam tekst broniący krytykowanej przeze mnie, właścicielkę wydawnictwa Kontra, p. Ninę Karsov-Szechter.

Przepraszam, ale nie mogę uznać praw adwokackich kogoś, kto sam jest podejrzanym. I to w tej samej sprawie! Na początku oczekiwałbym jego osobistej mowy obrończej. Dla przypomnienia Panu Profesorowi, przytoczę (za zgodą redakcji „Opcji na prawo”) większą część wspomnianego artykułu:

„Spośród wielu maili, jakie otrzymałem na adres podany na okładce mego Pisarza dla dorosłych, zacytuję jeden, podpisany A. Friend. Autora zainteresowało zachowanie Niny Karsov-Szechter, szukał w tym jakiejkolwiek logiki:

Trudno mi uwierzyć, że ktoś tak skutecznie i przez długie lata blokujący z zagranicy wydawanie książek (lub nawet fragmentów książek), nie mógłby równie skutecznie egzekwować umów z krajowymi wydawcami, np. w kwestii tego, jak dokładnie ma wyglądać książka i jej promocja (…) Dlatego skłonny jestem przyznać rację tym, którzy widząc stanowczość p. Karsov w egzekwowaniu swoich praw, skutkujących „masową nieobecnością” J.M. w Polsce po ’89, uznają, że to po jej stronie leży wina za obecną sytuację (…) Sprawa spadkobierców nie ma według mnie przełożenia wprost na wcześniej omawiane kwestie. Gdyby p. Karsov jednocześnie zapewniła masowy druk J.M. w Polsce, oraz nawet i brutalnie walczyła o swoje prawa spadkowe, to powiedziałbym trudno. Mógłbym współczuć rodzinie, ale widziałbym w tym tylko kolejną smutną historię, w której mieszają się uczucia wzniosłe i niskie. Jednak p. Karsov wykorzystała „swoje” tak, że skutek jest wiadomy.(…) Pamiętam jak w ’89 do punktu, gdzie sprzedawano jawnie nielegalną literaturę, podszedł znany wtedy i dziś publicysta/naukowiec. Na widok książek J.M., wyłożonych pomiędzy prasą niechętną okrągłemu stołowi, powiedział z niesmakiem: „co wy byście zrobili bez Mackiewicza?” No właśnie, co…? (…)

P. Bolecki potwierdza, że p. Karsov przyjęła w '89 złą (jak się okazało) postawę opartą na wątpliwościach politycznych oraz braku orientacji, komu w Kraju można zaufać a komu nie. Szczerze mówiąc oba argumenty wydają mi się, delikatnie mówiąc, niemądre. Jeśli rodząca się III RP nie była Polską wolną, to właśnie d l a t e g o należało umożliwić druk każdemu, kto drukowałby książki J.M. bez komentarza i zmian - tak jak było przed '89. Jeśli zaś Ktoś, kto tyle lat spędził w Londynie i (m.in.) wydawał książki docierające do Polski, twierdził, że nie wie komu ufać i jak weryfikować, czy aby jakiś gnój nie udaje życzliwego wydawcy, to znaczy, że ktoś inny temu Komuś sączył jad wątpliwości. Jestem pewny, że w '90 były dziesiątki sposobów na weryfikację wydawców (choćby via SW) - lekarstwem byłaby niemożliwość uzyskania praw do druku na wyłączność. Powtarzam - nie twierdzę, że łatwo było to wszystko zrobić - mam szacunek dla p. Karsov - ale pamiętam też, że boom na J.M. był wówczas faktem oczywistym, co dobrze wróżyło profesjonalnym wydaniom. Okazja minęła i żaden z przytoczonych przez p. Boleckiego argumentów tego nie uzasadnia.

Jak widać, niepokoje wobec p. Boleckiego dotyczą nie tylko mnie. Chodzi przecież nie tylko o jego współudział w dwuznacznych grach rynkowych p. Niny Karsov–Szechter. Chodzi też np. o jego dziwną obronę, nie-obronę autora Nie trzeba głośno mówić przed największym, najgroźniejszym zarzutem, tj. kolaboracją z Niemcami. Bolecki swe zastanawiające wywody zawarł już w debiutanckiej Sprawie Józefa Mackiewicza, ale i w najważniejszej pracy tj. Ptaszniku z Wilna (II wyd, rok 2007).

W roku 1991 pisał, jakoby;

Józef Mackiewicz sam dorzucił do tej lawiny [oskarżeń – uw. G.E.] najcięższy głaz oskarżeń. Jego publikacje w „Gońcu Codziennym” w ciągu czterech miesięcy 1941 r. nie były wymysłem jego przeciwników – nie były faktami wymyślonymi przez ideologicznych przeciwników. Były faktem. I jest faktem, że J.M. nigdy się do tych publikacji nie przyznał

Bolecki po 16 latach dorzucał:

Nie o treść chodzi, lecz o miejsce publikacji. Jakkolwiek trafne byłyby polityczne oceny Mackiewicza i jakkolwiek prawdziwe byłyby jego relacje o sowieckiej okupacji Litwy, to w prasie okupanta pisać nie należało. Żadnego okupanta. To jest poza dyskusją

I jeszcze raz dokładał:

Co do artykułów Mackiewicza w „Gońcu Codziennym”: pisarz nigdy nie przyznał się otwarcie do publikacji tych tekstów. A nawet ich istnieniu zaprzeczał. W moich oczach to go najbardziej obciąża

Minęło lat 16 od pierwszej pracy przeznaczonej przez Boleckiego osobie J.M. Owe lata to – m.in. - czas zaistnienia dziesiątków, setek prac przedstawiających na nowo czas II wojny, okupacji sowiecko-niemieckiej. Tytuły te, w swej sporej części, powinny być znane badaczowi, który - choćby tylko na ich podstawie - powinien dawno stwierdzić, iż autor „Kontry”, właśnie! nie miał do czego się przyznawać!

W tym momencie, pozwolę sobie postawić tzw. retoryczne pytanie: czy ktoś kto dałby wtedy ogłoszenie do „Gońca…” o treści „szukam świadków bestialstw popełnianych przez sowietów na mieszkańcach Wilna i okolicy”, też zostałby dziś nazwany przez prof. Boleckiego kolaborantem...? Bo i merytorycznie, takim ogłoszeniem były omawiane teksty J.M.

I jeszcze szczegół; Bolecki stwierdza w Ptaszniku…, iż J.M. współpracował z „Gońcem” do późnej jesieni 1941 roku. „Późna jesień” to prawie początek zimy. Przypomnę, iż zima rozpoczyna się 22 grudnia, a ostatni tekst Mackiewicza ukazał się w „Gońcu” na początku października. Czyli do owej „późnej jesieni” były jeszcze ponad dwa miesiące. Niby drobiazg. Przecież takimi drobiazgami buduje się atmosferę tekstu, buduje swą wiarygodność, oraz taki a nie inny portret bohatera opowieści. Czyli, Józefa Mackiewicza.

Bardzo ważnym zarzutem wobec Niny Karsov-Szechter jest niedopuszczanie przez nią do zaistnienia dzieła Mackiewicza w obcych językach. Rola obrońcy polityki wydawniczej uprawianej przez Ninę Karsov-Szechter, jaką wziął na siebie Bolecki, najpełniej ujawnia się – właśnie! - w sprawie tłumaczeń dzieł Mackiewicza. Tłumaczeń, do których Wydawca, po prostu nie dopuszcza. Nic to przecież nie przeszkadza prof. Boleckiemu, tuż po wyliczeniu wszystkich tłumaczeń książek J.M. na języki obce, stwierdzać (Ptasznik z…):

Nie byłoby tych książek w świadomości emigracji i nie dotarłyby do kraju, gdyby nie londyńskie wydawnictwo ‘Kontra’ założone przez Ninę Karsov i Szymona Szechtera (zm. 1984) [Szymon Szechter zmarł w roku 1983, dokładnie 1 czerwca – uw. G.E.]. Zdarza się, że tak wielu zawdzięcza tak wiele tak nielicznym

Nie, Bolecki nie kłamie, on jedynie, jak najlepszy PR-owiec montuje! Mniej uważny czytelnik, zakoduje sobie mnogość tłumaczeń książek J.M. Listę tę będzie kojarzył z bardzo dobrą oceną wystawioną przez autora Wydawcy… I o to chodzi! Furda, że ostatnie z wymienionych tłumaczenie nosi datę 1962 roku! Furda, że za istnienia wydawnictwa KONTRA nie dokonano (nie dopuszczono do…) ani jednego tłumaczenia [O edycji w roku 2009 litewskiego tłumaczenia „Drogi donikąd” piszę w innym miejscu]! Nieuważny czytelnik, a takich wielu, ma zapamiętać, iż Nina Karsov wielka jest!

Rozdział tej tematyce poświęcony autor zatytułował: „Tłumaczenia i książki Mackiewicza w Polsce (po 1989 r.)”. Otwiera go kuriozalnym, jak na książkę naukową – acz nie obcym w swej książce – zapewnieniem, iż temat tłumaczeń wymaga jeszcze wielu szczegółowych kwerend, więc, przeprasza, ale „tej kwestii tu nie rozwijam”.

W tymże rozdzialiku, Bolecki potrafi westchnąć:

Wydaje się, że Mackiewicz jest dziś pisarzem jeszcze bardziej ‘kontrowersyjnym’ dla wydawców zachodnich niż przed laty. Mówiąc wprost, jego twórczość przegrywa w zderzeniu z polityczną poprawnością, regulującą nadal decyzje wydawców zachodnich w sposób niewyobrażalny dziś dla czytelnika polskiego

A więc, to ci wstrętni "zachodniacy, poprawni politycznie" nie chcą Mackiewicza! Może nikt nie zauważy, iż pisze on o zachodnich wydawcach, ponieważ argumentowanie poprawnością polityczną, akurat w ich przypadku, może zostać zaakceptowane przez – przepraszam, nieuważnego – czytelnika. Natomiast trudno byłoby Boleckiemu zachować wiarygodność gdyby to samo, czyli ową poprawność, wytknął wydawcom ze wschodu. Z takiej Litwy, Rosji, Ukrainy, Białorusi. A to przecież tamtejsi wydawcy głównie dobijali się do p. Karsov-Szechter z prośbą o zgodę na edycję konkretnych tytułów Mackiewicza.

Profesorska ekwilibrystyka faktami, cytatami, doprawdy, godna jest podziwu. W skrócie mówiąc, tekst Boleckiego ma przekonać czytelnika, iż nieuczciwym jest zarzucanie Ninie Karsov-Szechter, jakoby nie dopuszczała do tłumaczenia książek J.M. na inne języki. Nieuczciwe, ponieważ – według obrońcy - prawda jest taka, że Józefa Mackiewicza, po prostu… nikt tłumaczyć nie chce!

Jednym z poważnych zarzutów stawianych p. Ninie Karsov-Szechter jest, także, nie wyrażanie zgody na ekranizacje dzieł Mackiewicza. Bolecki ani razu do tego zarzutu nie nawiąże. Przecież czyni tak nie z niechęci do sztuki filmowej!

Tak, Bolecki to bardzo dziwny zwolennik Józefa Mackiewicza. Taki np., który udzielając w roku 2007 wywiadu prawicowemu miesięcznikowi „Nowe Państwo” potrafił przez bite sześć stron tekstu ani razu nie wymienić nazwiska, podobno bardzo przez siebie wyróżnianego twórcy, jakim ma być Józef Mackiewicz!

Ba, nawet na pytanie Czy panu profesorowi brakuje czegoś lub kogoś, w obecnie obowiązującym kanonie? Bolecki nie przypomniał sobie nazwiska autora Kontry! Pisarza, którego on, Bolecki, prawie, że jest oficjalnym ambasadorem, z pełnymi akredytacjami.

W Pisarzu… mówię też o zablokowaniu przez właścicielkę Kontry dostępu do zbiorów archiwalnych biblioteki uniwersytetu toruńskiego (stan ten trwa dotąd). A znajdują się tam setki listów Mackiewicza i p. Barbary pisanych do emigracyjnych przyjaciół. Trudno by szukać informacji o tym skandalu w pracach prof. Boleckiego. A przecież taki zakaz, akurat naukowca, powinien co najmniej irytować!

Innym unikiem profesorskim jest staranne pomijanie faktu wydania przez „Kontrę” (w roku 1988) książki Icchaka Rubina, w której autor pozwala sobie na bardzo ostre oceny – delikatnie mówiąc - osoby Józefa Mackiewicza i jego żony Barbary Toporskiej.

Boleckiego również nie interesuje fakt wydawania przez p. Ninę Karsov-Szechter pozycji poświęconych Mackiewiczowi z jednoczesnym zakazem kolportażu ich w Polsce. Jego po prostu nie interesują rzeczy, momenty niewygodne p. Ninie Karsov-Szechter, choćby i były najbardziej niechętne autorowi „Drogi donikąd” (symboliczna jest tu dla mnie obojętność Boleckiego wobec faktu zaistnienia w „Kontrze” pracy I. Rubina). Tu jeszcze dodam fakt, podobnej jak u p. Niny Karsov-Szechter, wyraźnej sympatii profesora dla postaci Dominika Horodyńskiego, kogoś obkładanego przez Mackiewicza najcięższymi epitetami.

Autor "Ptasznika z Wilna" potrafi natomiast napisać, tuż po omówieniu problemów wydawniczych książek Mackiewicza:

Na szczęście dzisiaj sytuacja jest całkowicie inna dzięki wieloletniemu wysiłkowi edytorskiemu wydawcy dzieł Mackiewicza, Ninie Karsov. Po kilkunastu latach mrówczej i najczęściej anonimowej pracy wielu współpracowników wydawnictwa „Kontra” (zwłaszcza Michała Bąkowskiego) udało się zidentyfikować wiele nieznanych wcześniej tekstów Józefa Mackiewicza, dzięki czemu mogły ukazały się [tak w oryginale – uw. G.E.] kolejne tomy wyboru jego publicystyki...

O tempie tych prac, ich jakości piszę w wielu miejscach swej pracy. Przypomnę, iż piszę bardzo krytycznie. Krytykę swą wspieram konkretnymi argumentami… Jego powyżej zacytowana opinia jest równie bezpodstawna jak bezpodstawnym było przyznanie "Kontrze" - przez londyński Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie - nagrody za… osiągnięcia w zakresie edycji dzieł Mackiewicza!

Myślę, że najlepszym komentarzem do owego wyróżnienia będzie zacytowanie kilku fragmentów listu do Jury Nagrody Związku, listu z 13 marca 2009 roku autorstwa osoby często negatywnie obecnej na stronach mojej książki, p. Wacława Lewandowskiego. Jest to list gratulacyjny z powodu tak, podobno, trafnego wyboru:

Od lat obserwuję, z jakim pietyzmem, z jaką ofiarnością i poświęceniem, a zawsze z najwyższą odpowiedzialnością i na najwyższym poziomie, Nina Karsov prowadzi prace nad utrwaleniem i upowszechnieniem dorobku pisarskiego Józefa Mackiewicza. Od lat też, niestety, mam możność obserwować bezprzykładną kampanię podłości i nienawiści, jaka jest przeciw Ninie Karsov systematycznie prowadzona. Tę najlepszą z możliwych do pomyślenia opiekunkę spuścizny wielkiego pisarza lżono, oczerniano i pomawiano wielokrotnie, stawiając zarzuty „niszczenia Józefa Mackiewicza”, działalności przeciwko kulturze polskiej, wreszcie – działania w „obcym interesie”. Nie było oszczerstwa, którego by Ninie Karsov oszczędzono, nie było podłości, której by Jej pożałowano… Obserwując to, zbyt często w bezsilnej bierności, myślałem z odrazą o prowadzących tę kampanię(…) [Kapituła] Nagradzając piękną pracę opowiada się zarazem przeciw złu, przeciw podłości, przeciw łobuzom”…

A swoją drogą, czy p. Lewandowskiego nie zastanawia istnienie podejrzanie licznej rzeszy osobników nazywanych przez niego np. podłymi, i to łobuzami…?” Dla porządku dodam, że "argumenty" dr hab. p. W. Lewandowskiego pozwoliłem sobie wytłuścić. List natomiast, pobrałem ze strony internetowej "I tylko prawda jest ciekawa".
Grzegorz Eberhardt "
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 7:30 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Pon Mar 22, 2010 2:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A mnie wcale nie zastanawia ilość łobuzów upowszechniajacych pogląd, że ksiażek Mackiewicza nie można kupić. Wcale mnie nie dziwi, to ze niektórzy nie odrózniaja I "Solidarności" od II "Solidarnosci" ani tych co uwazaja, że III RP jest praworzadnym państwem a nie PRL -bis!

Tak samo nie dziwi mnie spora ilość tych, co słowa Mackiewicza "tylko prawda jest ciekawa" maja na ustach a stale kłamią, zafałszowują historię.

Dziwi mnie natomiast Grzegorz Eberhardt! Ileż ma nienawisci do Niny Karsov! To chyba już graniczy z obsesją

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group