" /> Dyskusje ogólne :: Dwa Sztandary
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dwa Sztandary

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sob Lut 03, 2007 5:06 pm    Temat postu: Dwa Sztandary Odpowiedz z cytatem

Mirosław Dakowski 3 lutego 2007


Dwa sztandary

Wallenrodyczność, czyli wallenrodyzm,
Ten wiele zrobił dobrego, najwięcéj!
Wprowadził pewien do zdrady metodyzm,
Z jednego zrobił zdrajców sto tysięcy.

Beniowski, Pieśń II

W bardzo ciekawym artykule „Podziały inne niż zwykle?” Konrad Turzyński [strony ASME, SWKatowice.mojeforum (to Solidarność Walcząca), gdzieś jeszcze…] rozważa za-dziwiającą zmianę podziałów obozów w sprawach Kościoła w Polsce. Wskazuje też na nie-bezpieczeństwa stąd płynące. Pójdę o krok dalej.

Wielu ludzi rozsądnych, w tym sporo mych przyjaciół duchowych i intelektualnych zajęło w ostatnich miesiącach stanowiska rozbieżne, często dla mnie zadziwiające. Wspomnę o dwóch.
Jerzy Przystawa pisze (strony JOW, ASME) …: Arcybiskup Stanisław Wielgus, prałat cieszący się zaufaniem Stolicy Apostolskiej i hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce, został rozjechany i zmiażdżony walcem teczkowym. Pytam: czy własną zdradę i piętrowe za-kłamanie Prałata można i należy nazwać walcem teczkowym? Czy warto wywijać takie piru-ety i ósemki wokół prawdy, i to używając sloganów GazWyb-u? Przecież gdyby przed szes-nastu laty ujawniono prawdę o agenturze w episkopacie, odebrałoby to wszelką broń szanta-żystom. Szansa była.
Równie bolesne i zadziwiające jest dla mnie stanowisko Stanisława Krajskiego, który w Naszym Dzienniku (28.12.06) opublikował apel pod tytułem „Stańmy w obronie ks. Arcy-biskupa St. Wielgusa”. Autor miał już dostęp do tych 69-ciu stron, z dotychczas ujawnionych, o zobowiązaniach i działaniach agenta wywiadu GREY (czy też TW Adam). Co spowodowa-ło tę, słabiutką logicznie, obronę agenta? Jakie niebezpieczeństwa (i dla kogo), których ja nie dostrzegam, widział Autor, koślawo podpierając się św. Katarzyną Sieneńską?
Wspomnę o innej niespodziance: Z satysfakcją czytywałem w NDz. artykuły ks. prof. Jerzego Bajdy. A w NDz. z 18. I. opublikowano pełen gniewu artykuł „Uderz Pasterza…”, gdzie w drugim zdaniu czytamy: Grupa terrorystów medialnych uzbrojonych w środki maso-wej dezinformacji pełnymi nienawiści słowami napadła na księdza biskupa w sposób nieuza-sadniony żadnymi racjami merytorycznymi. To zdanie zatyka swym absurdem. Dalej autor grozi zemstą Pana Boga i podaje przykład, jak to kiedyś na Podkarpaciu gazdowie wywieźli proboszcza na wozie. Nie pisze, czy stało się to za sprzeniewierzenie pieniędzy, czy za jawne emablowanie kolejnej gosposi. Ale zemsta Pana Boga (!) przy użyciu koni i brony jest barw-nie opisana. Co stało się z poczuciem smaku, a ledwo wspomnę o wiedzy teologicznej ks. profesora, by takie banialuki wypisywać? A grożenie ekskomuniką wszystkim bez wyboru, którzy domagają się oczyszczenia? Czy to solidarność zawodowa, jak u niedobrych lekarzy? Księże profesorze, przecież to czytają setki tysięcy uczciwych ludzi! Nie warte są dyskusji teksty etatowych publicystów NDz., bo wiadomo, że w dziennikarstwie bezrobocie jest spore, i trudno zachować dobrze płatny etat. Analizuję akcję środowiska NDz., gdyż właśnie tu spo-dziewaliśmy się odważnego i uczciwego stanowiska w sprawie ujawniania judaszów. Jeśli frakcja zwana konserwatywną w Kościele dopuszcza do tak stronniczej oceny sytuacji, to jak możemy się dziwić, że zgorszeni ludzi zaczynają (znów!) czytywać Urbana?
Oburzające były:
- pokaz arogancji, paniki i krótkowzroczności ze strony Purpurata w pamiętnym spo-tkaniu (pod szybko wymyśloną nazwą Msza dziękczynna) w Archikatedrze dnia 7 stycznia, a także
- wynikający stąd pokaz zacietrzewienia i postponowanie Domu Bożego ze strony części obecnych (trudno powiedzieć – wiernych), nauczonych uprzednio, że demokracja w kościele im na to pozwala, co więcej, że do takich wrzasków zachęca.
O sytuacji moralnej w kościele otwartym świadczy wstrząsający list „ponad 150-ciu osób” (Więź, 7-8, 2006) „Mamy za co być wdzięczni księdzu Czajkowskiemu”. Przypomi-nam, to długoletni, prowadzony przez najważniejszych w ich hierarchii ubeków, bardzo cen-ny dla SB agent „Jankowski”, działający blisko najwyższych hierarchów Kościoła. Wdzięcz-ność!… U nich to normalka. Sygnałem alarmowym dla wszystkich Polaków powinien jednak być podpis pod tym oświadczeniem ks. Romana Indrzejczyka, obecnie kapelana Prezydenta Rzeczypospolitej. To taki Cybula-bis?

Te inne podziały spowodowane są :
- z jednej strony panicznym strachem i rozpaczliwą walką różnego rodzaju płotek agentury o dalsze nie-ujawnianie ich przeszłości ( i zapewne teraźniejszości!).
- z drugiej strony – decyzją Centrali Dezinformacji (tak to roboczo nazwijmy, dalej Centrala), by wreszcie jawnie pokazać Owieczkom względność prawdy.

Względność – już bez maski
Od lat prowadzona jest w Europie (np. Der Spiegel), a w szczególności w Polsce, in-doktrynacja np. na temat nieaktualności Dekalogu we współczesnym świecie. W lecie 2006 przypomniano masom (nieoceniona GazWyb), że Judasz był Apostołem i biskupem. Jako rewelację naukową podano stare, potępione jako nieprawdziwe chyba w III wieku, teksty sekty kainitów. Podano to jako Ewangelię Judasza, i nadano temu rozgłos teraz. Cóż, współczesna nauka podaje przecież do wierzenia, że prawda jest względna i rozmyta, że moż-na więc jednocześnie czcić Jezusa i sprawnego skarbnika tej grupki frajerów - Judasza. Gdy potem używa się argumentu, że jakiś ksiądz – agent był doskonałym administratorem uczelni (i to katolickiej!), to ten argument ma służyć do zdjęcia z niego odium zdrady? Co za koślawa logika!
W doskonałym tekście arcybiskupa St. Wielgusa Kapłan wobec ofensywy ideologii… (m.inn. NDz. 23 grudnia 2006) nawet po bardzo krytycznej analizie nie słyszy się fałszu i zgrzytów. Piękny jest na przykład (zob. pod koniec omawianego tekstu) krytyczny opis dro-gowskazów, które wprawdzie pokazują właściwą drogę, ale same nią nie idą. Cały ten – god-ny i jasny – tekst wymaga urzeczywistniania przez nas wszystkich. Jedyny zgrzyt: napisal go b. (?) agent wywiadu PRL-u GREY. Ta bolesna sprzeczność pomiędzy posłaniem a rolą au-tora jest najstraszniejszą, podwójną pokusą dla zwykłych, jeszcze nie zgorszonych ludzi.
Widzą bowiem tylko dwie możliwości:
- Albo taki „katolicyzm” wymaga obrony swoich, niezależnie od ich poziomu moral-nego, i staczamy się na pozycje relatywizmu moralnego, a szatan się cieszy;
- albo zechcemy ujrzeć w tej akcji nie łże-katolicyzm, łże-wiarę, lecz weźmiemy to za realny katolicyzm i – z niesmakiem staniemy z boku. Też szatan się cieszy.
Wspomnę jeszcze o aspekcie finansowym: Wierni słuchacze Radia Maryja, szczegól-nie z USA, po przekonaniu się, że RM broni swoich agentów (ks. M. Drozdek, teraz a-bp St. Wielgus), mogą zmniejszyć swe ofiary na Radio. Czy to nie groziłoby bankructwem? Pamię-tamy o popieraniu przed laty TW Bolek. Ojciec Dyrektor wycofał się z tego późno, ale był to tylko błąd polityczny. Teraz zaś widzimy (i słyszymy) w RM dalekosiężny wybór moralny.

A stanąć możemy, powinniśmy tylko po stronie Prawdy.
Pół wieku temu, gdy religia relatywizmu nie była jeszcze tak popularna, pewna młoda mężatka wróciła z randki. No jak, Zosiu, zdradziłaś męża? pytają weseli koledzy. Tak tylko troszkę… czerwieni się Zosia. O tempora! Wtedy jeszcze takie k…wki się czerwieniły.
A teraz złapany na piętrowym kłamstwie biskup – brnie dalej! I uznawany jest przez swych zwolenników za ofiarę. Porównywalną z Ofiarą. Bluźnierstw nie chcę powtarzać, tylko przypominam o ich gorszącej roli.
W cynicznej, spsiałej części polityki amerykańskiej poważaniem cieszy się rozróżnie-nie naszych sukinsynów od ichnich sukinsynów. Naszych trzeba (zwykle po cichu) popierać, do czasu, gdy przejdą do ichniego obozu. Wtedy stają się wrogami, często Głównymi. Na przykład Osama bin Laden, przez lata na pay-rollu (stałej pensji) CIA, a potem Symbol Terr-roryzmu, czy Hussain: Gdy był naszym, mógł mordować naszą techniką i bronią jakichś Kur-dów, czy kogo chciał, a gdy przestał nam służyć, to go powiesiliśmy rękami jego współple-mieńców.
Taka ewolucja Dekalogu nie powinna jednak sięgać grup opinio-twórczych wewnątrz katolicyzmu. Nie wolno do tego dopuścić. Religia względności jest też sprzeczna z zasadami cywilizacji łacińskiej, która jest (była??) fundamentem kultur narodowych, szczególnie w Europie chrześcijańskiej.

Jeśli kolejne kłamstwa pojawiają się w miarę tego, jak ludzie Centrali, lub zbyt wścib-scy dziennikarze, ujawniają fałszywość kolejnych stwierdzeń, to człowiek inteligentny wy-ciąga dwa wnioski:
- Centrala (jak zawsze!) okłamała swego agenta, iż innych dowodów przeciw niemu już nie ma, że na pewno zostały zniszczone…
- jakiekolwiek twierdzenia takiego (byłego?) agenta stają się niewiarygodne.
Jeśli chce on zachować godność (nie jej resztki, ale godność), to powinien się usunąć w zacisze, np. klasztoru – i pokutować. Z takiego nawróconego jest radość w Niebie. Nie zaś z kłamczucha, którego nie nakryto na następnym szczeblu kłamstwa.

Nurty i podziały.
Podziały nie są obecnie inne, Panie Konradzie! One stały się tylko czystsze, klarow-niejsze. Zamącenie jest ich cechą zewnętrzną, jest zakłamaniem.
Nieistotne okazały się więc podziały na kościół konserwatywny i kościół miłosierdzia (także, a może głównie, przebaczenia dla grzechu, pardon, błędu, błędziku!!).
Naprawdę istotna jest jednak decyzja, czy bronić swoich, czy Prawdy.
Część żurnalistów, za namową swoich oficerów prowadzących (znów pardon, swych guru redakcyjnych) nie tyle ujawnia, co grozi ujawnieniem większej ilości (czyli kolej-nych…) dokumentów o danym delikwencie. W Rosji piszę się o tym: kompromaty. A ci deli-kwenci, niezależnie jak wysokim IQ się chwalą, ciągle wierzą swym oficerom, że reszta dokumentów jest zniszczona. Zrób, co ci każę, i będziesz zbawiony, uratowany. Strach w oczach ofiary, czyli zastraszonego agenta, widzieliśmy w styczniu w różnych TV w osobie TW Teolog. Żałość. Tak wygląda też chyba sedno operacji Delegat, czy Recenzent. Wydaje się, że groźny agent Delegat, uplasowany bardzo wysoko w Kościele, mający najpewniej bezpośrednie i błyskawiczne kontakty m.inn. z sowieckim GRU, ciągle jest szantażowany. Standardowa procedura Centrali jest taka: Dopiero po odegraniu całej komedii świętości i wierności oraz wykonaniu zleceń w mediach, jego rola zostaje ujawniona, by zgorszyć kolej-ne rzesze ludzi. W celach szyderczych podano listę Orszaku Anty-apostołów z otoczenia Prymasa Wyszyńskiego. Tylko pseudonimy, niech drżą i będą posłuszni. Anonimowi - też do czasu. I te głupki (w sensie głębszym, niż IQ…) wierzą oficerom, ciągle nie chcąc uświado-mić sobie, że pozostają na ościeniu.
Muszę powtórzyć: jedyny ratunek, to wyznać publicznie WSZYSTKO – i iść pokuto-wać do klasztoru.

Według znamion zewnętrznych, w tej sprawie można wyróżnić kilka nurtów:
1.W Kościele nurt postępowy, czy dzieci Soboru. Ich publicyści w większości bronią swoich agentów lub ich rozgrzeszają (zob. Więź, np. nr 7-Cool. Pryncypialnie atakują zaś np. A-bpa Wielgusa.
2. Nurt konserwatywny: Niestety, głównie lustrzane odbicie poprzedniego. Obserwato-rzy co bardziej obyci w rozgrywkach mieli nadzieję, że ich dyżurni publicyści ujawnią dane o agenturalności przeciwników (cynicznie: że gangi się wystrzelają). Na razie wyników nie wi-dać.
3. Nurt najważniejszy: Centrala sterująca wybiórczym ujawnianiem afer agentural-nych i szantażowaniem starannie wybranych Obiektów. Ma ogromne siły w merdiach. Uwaga dla optymistów: To o wiele wyżej niż WSI. To zorganizowani podwładni szatana.
4. Publicyści i dziennikarze, niektórzy zwący się niezależnymi, którzy chyba usiłują (mimo nacisków) ujawnić prawdę o agenturze. Czyli oczyścić Kościół. Na ile im pozwolą (p. pkt.3).
5. Wierni i duchowni, walczący o prawdę. Przez wszystkie poprzednie grupy, jak i przez większość biskupów i kleru traktowani jak NIEBYT lub, gdy dogryzą, jak mrówki fara-ona. Sporo księży, którzy apelują o oczyszczenie duchowieństwa, jest źle widzianych przez swych konfratrów, a okrutnie tępionych przez swych ordynariuszy.

Statystyki, oceny liczbowe
Proces kuszenia, a potem promowania swoich agentów trwał w PRL kilkadziesiąt lat. Oczywiste, że struktury szpiegowskie wybierały na TW (lub tp.) osobników najinteligent-niejszych, a żądnych kariery i osiągnięć naukowych. Jeśli wśród kleru było od 10-15 % osób umoczonych (nie precyzujmy na razie, w jakim stopniu), to oczywiście wyżej, wśród bisku-pów, z obu powyższych względów (inteligencja oraz żądza zaszczytów) ten procent musiał być większy. Na podstawie analizy dostępnych materiałów i wypowiedzi, we wrześniu i paź-dzierniku 2006 szacowałem tę liczbę na 20-30%. Późniejsza ocena danych ujawnionych w mediach, ocena postaw i zastosowanie analizy lingwistyczno-statystycznej podniosło tę esty-matę na 30-50%. Niektórzy chłodni, lecz uczciwi analitycy uważają, że w wyższych decyzyj-nych kręgach episkopatu procent umoczonych może sięgać 99%. Szokujące.
Z osobami, z którymi takie dane analizujemy, oceniamy obecnie (styczeń ’07) rozkład prawdopodobieństwa umoczenia biskupów jako rozkład niesymetryczny (t.zw. rozkład Stu-denta), rozciągający się od 30 do 99% rozpatrywanej populacji, z maksimum krzywej praw-dopodobieństwa ok. pozycji 40-45 %. Też szokujące? Tak. Ale wobec rozkładu reakcji purpu-ratów na żądania oczyszczenia z ostatnich miesięcy, oraz ze względu na powyżej omówione mechanizmy oddawania się – nie zadziwiające. Dla osób, których nie nauczono w szkole na-wet języka matematyki wyjaśniam, iż szansa, że tych umoczonych było ponad połowę popu-laji, jest nieduża.

Czy warto było?
Czy przyjęcie za realną takiej możliwości oznacza jakąś katastrofę dla Kościoła w Polsce? Zupełnie NIE! W Kościele mamy wielu świętych i świątobliwych kapłanów. W róż-nym wieku. Tak tych starych, którzy nie dali się zwieść na pokuszenie, jak i wśród tej części młodszych, dla której celem życia jest Prawda, a nie nowy model wozu, asystentki czy wyższy szczebel kariery. Czy jednak zachowano jeszcze precyzyjne, a dostępne Ojcu Świętemu na-rzędzia, mechanizmy i sposoby doboru ludzi świętych? Tu świeccy mogą tylko (no, może głównie…) modlić się.
Od początku października 2006 trwa w Polsce akcja domagania się od Episkopatu ze-wnętrznej, obiektywnej lustracji wszystkich biskupów, także tych będących obecnie emery-tami. Gdyby próśb tych usłuchano, nie miały by miejsca pożałowania godne zdarzenia z ostatniego miesiąca. Podobne nas jeszcze czekają. Niestety przez wielu zainteresowanych dostojników w Polsce wierni (czy lud Boży) traktowani są, powtórzę, jak mrówki faraona (czyli coś, co zapewne istnieje, ale tylko przeszkadza).
Musimy sobie uświadomić, że szybka kariera jednego czy drugiego zdrajcy, judasza, pod względem owoców naukowych na pewno nie była warta zdrady. Wielu, bardzo wielu twórczych i inteligentnych ludzi w Polsce nie zrobiło kariery, gdy ceną był okupiony zdradą wyjazd zagraniczny lub profesura.
Znakomity lekarz hematolog dr Zofia Migdalska, miała różne propozycje. Gdy odmó-wiła, nigdy nie miała szans na pogłębienie swych osiągnięć za granicą. Tylko raz zaprezento-wała swe wyniki na konferencji międzynarodowej. Uznano je tam za rewelację. Gdy zapro-szono Ją do Japonii, pojechał tam już działacz. W latach 90-tych pewna starsza urzędniczka w Min. Zdrowia pokazywała szafę, za którą wpychano dokumenty uzasadniające przyznanie Doc. Zofii profesury. Oczywiście medycyna na tym straciła. Ale nie ma, księże Wielgusie, takiej kariery, którą warto okupić agenturalnością. Takich wyborów dokonano dziesiątki ty-sięcy.
Jakaż to gorsząca demonstracja względności, gdy prałat przyparty do muru dokumen-tami, mówi, że przed dwudziestu laty popełniłem błąd, gdy tymczasem według dokumentów przez dwadzieścia lat ciężko grzeszył… Jak pokiereszowane jest sumienie tego człowieka…
W Pasji Gibsona apostoł Piotr po zdradzeniu Mistrza biegnie do Matki i wyznaje Jej swój grzech. Piotr potem wyznawał swój grzech przez całe swe życie, również nam wszyst-kim, wypłakał bruzdy na policzkach. Judasz zaś zaparł się w swej pysze. I został na wieki główną podporą swego nowego pana. Oby tę różnicę zauważyli grzesznicy, tak postępowi, jak i konserwatywni, póki żyją.

Autolustracja??

Ojciec Hejnał to człowiek złamany! Jak złamano Ojca Hejnała? Jak to jak??? Pieniędzmi..
zasłyszane
Nie wolno dopuścić do tego, by poszczególni purpuraci zainteresowani samo-oczyszczeniem powoływali podległe im Komisje, również spośród osób wcześniej uwikła-nych w tajną pracę dla WSI. Takie komisje oczywiście stwierdzą (zbieżność ksywy z realiami zapewne przypadkowa), że
1. nasz szef nie był TW „Filozofem”,
2. TW „Filozof” może i coś podpisał, ale na pewno nie szkodził,
3. a tam, gdzie może troszkę szkodził, to już minęło i się wyrównało,
4. o dziewictwie TW „Filozofa” zaświadczają pod słowem honoru jego oficerowie prowadzący. A przecież oficerowie swój honor mają...

To, że szef nie był filozofem z prawdziwego zdarzenia, można stwierdzić czytając jego książ-ki. Może i to powinno być jakimś argumentem w sprawie? I to argumentem podwójnym.
Pod ten schemat można podstawić sprawę TW Bolek, TW Nowak, czy skandaliczne decyzje sądu w sprawie agenta Olin i tp. Oby na dłuższa metę prawo RP nie dopuściło do takiej sprawiedliwości …
Jeśli decyzje biskupów mają służyć realnemu oczyszczeniu, musimy je my, świeccy, swym naciskiem umocnić. Jeśli zaś celem miałoby być zaklajstrowanie sytuacji i ukrycie do-wodów zdrad, to musimy się modlić (Różaniec!), by Ojciec św. sytuację w Polsce wyprosto-wal i oczyścił.
W liście do Arcybiskupa Nuncjusza J. Kowalczyka z 15 stycznia pisałem:
W sprawach merytorycznych – wyznaczenie przez Konferencję Episkopatu na łącznika do komisji ds. lustracji biskupów Prałata, który w mediach wielokrotnie występował jako przeciwnik lustracji, a jednocześnie znany jest z przypadłości, przez którą spowodował np. kontuzję goleni u byłego prezydenta A. Kwaśniewskiego w Charkowie, nie wróży dobrze auto-lustracji episkopatu.
Ujawniam to, gdyż Nuncjusz nie zechciał nawet przyjąć tego pisma.
Kapusie w sutannach i wywołane przez nich szkody podlegają prawu Rzeczypospoli-tej. Jedynie ocena strony moralnej i decyzje o dalszej karierze duchownej są w gestii władz duchownych, w przypadku biskupów w gestii ich jedynego przełożonego, Ojca Świętego. Żadne demokratyczne koszmarki typu konferencji episkopatu, czy rad parafialnych (diece-zjalnych?) nie mają władzy nad biskupem czy księdzem. Chyba się nie mylę?
Problem wykracza poza kwestie polityczne. Jest problemem duchowym.
Zaś auto-lustracja przypomina samogwałt: ani to miłe, czy skuteczne, ani nie przynosi właściwych owoców, poza wstydem.
Dwa sztandary

W Kościele Bożym jurysdykcję nad biskupem ma tylko Namiestnik Chrystusa. Czy jednak Ojciec Św. ma, czy będzie miał zorganizowane służby umożliwiające oczyszczenie grona Apostołów w Polsce? Dawniej byli to m.inn. jezuici. Ale teraz, gdy np. wielu prowin-cjałów jezuitów okazało się judaszami, gdy usiłowanie oczyszczenia Zakonu (SJ) karane jest zesłaniem do Kłodzka? Dobrze, że nie na Sybir. Kto może przejąć tę, jakże potrzebną, rolę?
W tak dramatycznej sytuacji przed kwartałem zainicjowaliśmy Krucjatę Różańcową w tej sprawie. Od ilości i gorąca modlitw zależy wynik tego szturmu do Niebios. Austriacy przed pół wiekiem zasłużyli sobie na ks. Pavlička, który stanął na czele takiej krucjaty. A my?

W obecnej mgle pojęciowej i poznawczej (np. piętrowe prowokacje!), przy szaleją-cym, dawno nie doświadczanym sztormie, wszystkie nurty, a szczególnie ludzie w nich dzia-łający, mamy obowiązek, wyzwanie, klasyfikowania spraw według jednego, prostego kryte-rium: Czy działamy, walczymy pod sztandarem Chrystusa, Prawdy, czy też – wręcz odwrot-nie. To jest wybór, ważny niezależnie od używanych sloganów.

Obyśmy stanęli po właściwej stronie…

Oby Pośredniczka wszystkich Łask Bożych nam w tym pomogła.

A M D G

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 5:06 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group