" /> Dyskusje ogólne :: WOKÓŁ "AFERY" SZEREMIETIEWA
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

WOKÓŁ "AFERY" SZEREMIETIEWA

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sob Wrz 23, 2006 9:28 pm    Temat postu: WOKÓŁ "AFERY" SZEREMIETIEWA Odpowiedz z cytatem

Rewelacje Anny Marszałek

Jan Zakiewicz

Romuald Szeremietiew, I-szy wiceminister ON w rządzie Jerzego Buzka, utracił stanowisko po artykule Anny Marszałek i Bertolda Kittela „Kasjer w MON”, oskarżającym jego asystenta Zbigniewa Farmusa o korupcję („Rzeczpospolita” 07.07.2001.).

Szeremietiew nie może odpowiadać na zarzuty dziennikarzy bowiem obowiązuje go tzw. tajemnica śledztwa. Mimo wielokrotnych próśb o zwolnienie z tajemnicy ani prokuratura, ani sąd nie przychyliły się do jego wniosków. I z tego powodu postanowiliśmy ustalić czego Szeremietiew nie może powiedzieć. Oto część naszych ustaleń.


Wspomniany artykuł o „kasjerze” zaczynał się w „Rzeczpospolitej” następująco:
Przedstawiciel zagranicznego koncernu zbrojeniowego powiedział "Rz", że Farmus żądał od niego 100 tysięcy dolarów łapówki za "załatwienie" zamówienia na dostawę haubic.
Tym „przedstawicielem” okazał się handlarz bronią Bogdan L
. z południowoafrykańskiej firmy Denel, którego dopiero po zatrzymaniu Farmusa przesłuchiwali w dalekim RPA specjalnie wysłani tam funkcjonariusze UOP. Otóż L. zeznając jako świadek w procesie Farmusa oświadczył, że nie udzielał Marszałek żadnego wywiadu. Ona z kolei zapewniała sąd, że dysponuje taśmą z nagraniem rozmowy. Kiedy jednak sąd zwrócił się do niej o udostępnienie nagrania spotkał się z odmową motywowaną „tajemnicą dziennikarską”. Jak wiadomo dziennikarz powinien chronić źródła swych informacji. W tym jednak przypadku Marszałek nie ukrywała przed wymiarem sprawiedliwości, że to Bogdan L. był jej informatorem. Ukryła natomiast co konkretnie on mówił, jeżeli taka rozmowa miała miejsce i jest jej nagranie.

Nieistniejący świadkowie

W artykule Marszałek twierdziła, że dotarła do świadka korupcyjnego spotkania Farmusa z Bogdanem L., który miał potwierdzić w sądzie, że Farmus żądał od przedstawiciela koncernu 100 tysięcy dolarów. Ale taki świadek nie znalazł się.
W innym miejscu cytowała rozmowę: Powiedziałem Romkowi rok temu o docierających do nas sygnałach, że Farmus domaga się od zakładów zbrojeniowych łapówek, a bierze pieniądze nawet za umówienie z nim spotkania - opowiada poseł AWS. Z tego co udało się ustalić w aktach sprawy nie ma zeznań żadnego posła AWS. Dalej relacjonowała inną swoją rozmowę z „przedstawicielem znanej polskiej firmy handlującej bronią”. Miał on powiedzieć: - Dałem Szeremietiewowi pieniądze na kampanię AWS.- Ile? - pytamy. - Kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kiedy jednak, już jako wiceminister, chciał ode mnie pieniędzy na poczet przyszłych kontraktów z MON, odmówiłem.
Tymczasem z naszych ustaleń wynika, że takich zeznań nie ma. Marszałek twierdziła, że „doradca prezesa jednej z największych firm handlujących bronią” opowiedział jej o sytuacji w koncernach francuskich. - Farmus zna w naszej branży niemal wszystkich. Słyszałem, jak od szefów konsorcjum francuskiego domagał się 200 tysięcy złotych dodatkowo, bo "szef jest niezadowolony, że dostał tak mało".
Także i to doniesienie jest wątpliwe, bo żaden doradca żadnego prezesa niczego takiego nie zeznał.
Marszałek pisała, że odbyła rozmowę z „politykiem, współpracownikiem Lecha Wałęsy”, który miał powiedzieć, że na spotkaniu w Katowicach w gronie przedstawicieli śląskiego biznesu usłyszał jak ”Dwóch z nich zaczęło mówić o kwotach przekazanych Szeremietiewowi na kampanię Wałęsy. Zaskoczyło nas to, bo ich nazwisk i takich kwot nie było w dokumentacji. W aktach sprawy nie ma zeznań na ten temat żadnego „współpracownika Wałęsy”.

Mikrofilm, którego nie ma


Druzgocąco brzmiał kolejny fragment artykułu: Znany poseł SLD przedstawił "Rz" inną historię. - Przedstawiciel jednego z zagranicznych koncernów, które przegrały przetarg w MON, mówił mi, i to w obecności dyplomatów ze swego kraju, jak kupował od Farmusa dokumenty - opisuje poseł. - Jego szefowie chcieli znać oferty konkurencji i tajne protokoły posiedzeń komisji przetargowej. Przedstawiciel ten opowiedział mi, że umówił się z Farmusem w jego gabinecie w budynku przy alei Niepodległości. Wymiana odbywała się niemal bez słów. Farmus przynosił żądany dokument i wychodził na pół godziny, a przedstawiciel w zamian przekazywał kopertę. Za każdy dokument dawał 10 tys. dolarów. Miał w ten sposób zdobyć trzy dokumenty i zapłacił 30 tys. dolarów. Kiedy mówiłem, że to niemożliwe i zapytałem o dowody, pokazał mi mikrofilm - Powtórzy pan to w sądzie? Tak. Z tego co nam wiadomo jedynym posłem SLD zeznającym w sprawie był Janusz Zemke. Świadek Zemke pod przysięgą zaprzeczył doniesieniom Marszałek. Zapewnił sąd, że nic nie mówił na temat mikrofilmu. Nie ma też żadnego innego „znanego posła SLD”, czy też jakiegoś „przedstawiciela zagranicznych koncernów”, którzy potwierdziliby słowa wydrukowane na łamach „Rzeczpospolitej”.

Fakty, daty i kwoty na opak

Dla uprawdopodobnienia swoich zarzutów, w tym samym numerze gazety Marszałek wydrukowała zapis swojej rozmowy z informatorem, pt. „Wyrwać gotówkę za nic”. Opatrzyła ja zapowiedzią: Mówi przedstawiciel zagranicznego koncernu zbrojeniowego, który ubiegał się o kontrakt na haubice dla polskich sił zbrojnych. Następnie Marszałek przytaczała słowa Bogdana L.: spotkałem go (Farmusa), kiedy przygotowywano przetarg na haubice. Nasza oferta była jedyną, która spełniała wymagania, cena była najniższa, a dostawy najszybsze. Potem zaczęły się przepychanki wokół przetargu i spotkałem pana Farmusa, prywatnie. To było we wrześniu, październiku 1999 roku. Wg naszych ustaleń przetarg na armato-haubicę zaczął się w 1996 r., a Farmus przyszedł do pracy w MON w kwietniu 1998 r. Postępowanie przeprowadzała komisja Huty Stalowa Wola, a nie MON i zostało ono rozstrzygnięte w lipcu 1999 r. W przetargu armato-haubica z RPA nie brała udziału. Tak więc wg Marszałek Farmus miał żądać 100 tys. dolarów łapówki za wygranie rozstrzygniętego już przetargu, w którym zresztą firma nagabywana o łapówkę nie uczestniczyła.

Marszałek twierdziła, że: Za zakupione systemy wieżowe do haubic polski budżet zapłaci pół miliarda dolarów. W rzeczywistości na cały program – utworzenie ćwiczebnego dywizjonu armato-haubic, a nie tylko zakup samych wież - MON przewidywał wydatkowanie 198 mln PLN, co stanowi ok. 50 mln USD, tj. kwotę dziesięć razy mniejszą od podanej w artykule.

Wreszcie Marszałek wspierała swoje zarzuty autorytetem NIK. Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła przetarg. Raport NIK na ten temat objęty jest klauzulą tajności, gdyż dotyczy spraw stanowiących tajemnicę państwową.
"Rz" ustaliła, że inspektorzy zarzucili MON naruszenie przepisów ustawy o zamówieniach publicznych oraz "nierzetelność w postępowaniu". Chodzi m.in. o "przewlekłość procedur, braki w dokumentacji i nieczytelne kryteria oceny ofert". Gdy kryteria wyłaniania zwycięzcy są niejasne, NIK zawsze ostrzega w raporcie, że taka sytuacja sprzyja korupcji. Z tego co nam wiadomo w raporcie NIK na temat przetargu na armato-haubicę nie ma żadnych zastrzeżeń do postępowania od momentu, gdy zaczął nim zajmować się Szeremietiew. Rezultat przetargu nie wywołał zresztą żadnych protestów i nikt nie podważał rzetelności rozstrzygnięcia. Nie było też żadnych podejrzeń korupcyjnych.

Firma, której nie było

Sprawa przetargu na armato-haubicę ujawniła się raz jeszcze w tekście „Polityczny parasol nad myśliwcem”, gdzie red. Marszałek donosiła, że szef MON unieważnił przetarg dla firm konsultingowych, które miałyby zapewnić lukratywną obsługę prawną przyszłego wieloletniego kontraktu. Powodem była obecność wśród zgłoszonych firm tej, która doradzała przy kontrakcie na haubicę. Tymczasem wśród firm ubiegających się o obsługę prawną kontraktu na samolot wielozadaniowy nie było żadnej firmy „która doradzała przy kontrakcie na haubicę”. Głównie dlatego, że w przypadku kontraktu na haubicę takiej firmy po prostu nie wybierano. Trudno także uznać za „lukratywną” obsługę prawną kontraktu samolotowego skoro na wszystkie czynności z tym związane, nie tylko prawne, Dowództwo Wojsk Lotniczych, a więc nie Szeremietiew, dysponowało kwotą 15 mln PLN. Firma konsultingowa, która wygrałaby przetarg, mogłaby z tej kwoty dla siebie zarobić maksimum kilkaset tysięcy złotych.

Wymyślone paszporty


Po zatrzymaniu Farmusa na promie „Rogalin” red. Marszałek doniosła (Rz. 12.07.2001.): „Jak się dowiedzieliśmy, oprócz paszportu kanadyjskiego i polskiego Farmus mógł mieć także paszport turecki i niemiecki. W Turcji asystent Szeremietiewa był nawet na stałe zameldowany.”

Prokuratura ustaliła, że Farmus „nie mógł mieć” czterech, bo miał dwa paszporty – co było od momentu jego zatrudnienia w MON powszechnie znane – polski i kanadyjski i nigdy nie miał „stałego zameldowania” w Turcji.

Po pewnym czasie Rz. ogłosiła o istnieniu kolejnego, piątego paszportu Farmusa. Dziennik twierdził, że Farmus „uciekał” do Szwecji, bowiem miał... szwedzki paszport.

W toczącej się ostatnio dyskusji nt. roli mediów pojawiły się opinie, że podstawowym zadaniem dziennikarzy jest krytykowanie władzy.

A tymczasem wydaje się, że tym zadaniem jest podawanie rzetelnych informacji o otaczającym nas świecie. Tylko wtedy opinia publiczna będzie mogła właściwie oceniać to, co się dzieje w świecie polityki.


W końcu 2004 r. odbyła się konferencja na temat działalności mediów. W prezydium konferencji zasiadała "Dziennikarka Roku", red. Marszałek, która nawet wygłosiła opinię, że uczciwy dziennikarz śledczy nie może drukować niesprawdzonych wiadomości. To prawda - uczciwy nie może, a który może?
Na to pytanie niech odpowie sobie sama dziennikarka "śledcza" Anna Marszałek i jej Czytelnicy.


(publikacja ukazała się na portalu www.nowaonline.strefa.pl)

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:45 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group