" /> Dyskusje ogólne :: Nic dwa razy się nie zdarza
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nic dwa razy się nie zdarza

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Mar 03, 2010 10:34 pm    Temat postu: Nic dwa razy się nie zdarza Odpowiedz z cytatem

http://www.psz.pl/tekst-28087/Bogdan-Pliszka-Nic-dwa-razy-sie-nie-zdarza

Nic dwa razy się nie zdarza


Bogdan Pliszka
21.02.2010.
W „wojnie” z Rosją, Łukaszence potrzebny jest spokój wewnętrzny i – przynajmniej neutralność – opinii międzynarodowej. Jak widać, polscy politycy nie są skłonni mu tego zapewnić.

„...Nic dwa razy się nie zdarza...” napisała niegdyś polska noblistka w przerwie pomiędzy deklaracją o tym, że w „Partii chce żyć i umierać”, a peanem na cześć „Adama nowej ludzkości”, po czym, w całkiem niezłym stylu wyśpiewała to podczas przerwy w ujadaniu na katolicyzm, wokalistka Maanamu. Teza zawarta w tytule jest dość chwytliwa, ale czy prawdziwa?

Obserwując ostatnie wydarzenia na Białorusi, uważny obserwator musi sobie zadać kilka pytań. Co więcej, niektóre z nich pojawiły się już jakiś czas temu, ale nadal tkwią zawieszone w próżni. Około półtora roku temu, Radek Sikorski zaproponował „ostatniemu dyktatorowi w Europie”, proste i, zdawałoby się skuteczne rozwiązanie konfliktu wokół Związku Polaków na Białorusi (ZPB), a w zasadzie wokół obu Związków. Sikorski proponował, by rozwiązać oba Związki, a na ich „gruzach” zbudować nowy, możliwy do zaakceptowania zarówno przez Warszawę, jak i przez Mińsk. Co prawda rozwiązywanie pozarządowych organizacji nie jest zadaniem rządów, ale widać w tym wypadku nie było to niemożliwe, skoro propozycja padła? Spotkała się, zresztą, z dość przychylnym odzewem w Mińsku i kiedy wydawało się, że rozwiązanie konfliktu jest tuż, tuż do całej sprawy wmieszał się szef ministra Sikorskiego, czyli premier Tusk. Tydzień po deklaracji swojego ministra spotkał się on z Andżeliką Borys i zadeklarował swoje pełne, dla niej poparcie. Nic dziwnego, że od tego czasu minister Sikorski przestał być poważnie traktowany przez swoich zagranicznych kolegów, bo kto będzie rozmawiał z ministrem, którego pomysły są niemal natychmiast torpedowane przez jego szefa? Pat więc trwał w najlepsze.

Z początkiem tego roku, tlący się konflikt rosyjsko – białoruski, o ceny ropy rozpalił się jasnym płomieniem. „Ostatni dyktator Europy”, „agent KGB” (nb. wojska graniczne, w których służył Łukaszenka, podlegały KGB, a więc był on oficerem, a nie agentem KGB!), „Sowiet(!)”, dość niespodziewanie dla europejskich „ekspertów”, okazał się twardym partnerem dla Moskwy, a przy tym zaciekłym białoruskim patriotą. Co równie ciekawe, akurat w tym samym czasie zaognił się konflikt wokół Domów Polskich należących do ZPB. I jakoś żadna z gwiazd „niezależnych mediów”, nie zwróciła uwagi na ten dziwny zbieg okoliczności. Co więcej, oglądając polskie media można dojść do wniosku, że interes ZPB=interes białoruskich Polaków. Tymczasem liczebność „ogromnego” ZPB, pani Borys to jakieś 20000 członków...Mniej więcej tyle samo liczy konkurencyjny ZPB, pana Łucznka. Populacja białoruskich Polaków jest zaś szacowana na 400 tys. do 1 miliona „dusz”. Oznacza to, że zainteresowanie białoruskich Polaków dla obu Związków jest dość nikłe.

W „wojnie” z Rosją, Łukaszence potrzebny jest spokój wewnętrzny i – przynajmniej neutralność – opinii międzynarodowej. Jak widać, polscy politycy nie są skłonni mu tego zapewnić. O ile w przypadku tzw. rządu, który nie ma żadnej polityki międzynarodowej, jest to w miarę zrozumiałe, o tyle w przypadku „obozu prezydenckiego”, musi dziwić... Tym bardziej, że to właśnie prezydent Kaczyński uchodzi za najbardziej antyrosyjskiego w całej Europie i akurat z jego strony, Łukaszenka mógł się spodziewać wsparcia w konflikcie z Rosją. Zamiast tego, Prezydent licytuje się z Premierem w radykalizmie wypowiedzi antyłukaszenkowskich.

Po raz kolejny okazało się również, że w Unii Europejskiej są równi i równiejsi. Ani bowiem Komisja Europejska, ani Parlament Europejski nie uznały za stosowne podjąć jakichś bardziej radykalnych kroków wobec Białorusi. Jedynymi „pohukującymi” są polscy europarlamentarzyści na czele z „charyzmatycznym” prof. Buzkiem, przy cichym poparciu niemieckich europarlamentarzystów na czele z H.G. Potteringiem. Jest to zresztą kolejna lekcja dla Polski, na temat tego jak będzie wyglądało „partnerstwo wschodnie”. Inna sprawa, że UE, zupełnie rozsądnie, uznała prymat obywatelstwa nad narodowością. Zresztą skoro Polska uważa się za adwokatów białoruskich Polaków, należało im wydać polskie paszporty, a nie plastikowe dziwolągi, zwane „Kartą Polaka”. Nie byłoby w tym nic dziwnego; wszak Niemcy z Opolszczyzny mają niemieckie paszporty i nikomu to jakoś nie przeszkadza. To zresztą Republika Federalna jest jedynym państwem UE, „kibicującym” Polsce w konflikcie z Białorusią. Zupełnie absurdalnym jest przy tym łączenie poparcia dla ZPB z poparciem dla całej, kilkudziesięcioosobowej białoruskiej opozycji. Nikt nie próbuje przy tym wyjaśniać, dlaczego białoruskim Polakom ma być bliżej do Milinkiewicza niż do Łukaszenki? A już wspominanie, że za czasów Białoruskiego Frontu Narodowego walka z polskością była niemal wyznacznikiem polityki wewnętrznej (podobnie jak to się dzieje na Litwie), uważane jest za zdradę stanu!

W 1919 roku, obradujący w Wersalu zwycięzcy I wojny światowej wykreślali nowe granice Europy. Oprócz państw, tworzono dziwne twory zwane „wolnymi miastami”, mające pozostać pod międzynarodową kontrolą Ligi Narodów. Takim tworem, między innymi za zgodą Polski, stał się Gdańsk. Litwa dla odmiany – przy pełnym poparciu Niemiec – nie zgodziła się na międzynarodowy status Kłajpedy i inkorporowała miasto do swego młodego państwa. Dwadzieścia lat później, Niemcy upomnieli się i o Kłajpedę, i o Gdańsk...Problem Kłajpedy rozwiązali błyskawicznie, Liga Narodów uznała go bowiem za spór bilateralny. Problem Gdańska stał się problemem międzynarodowym. I to miasto zostało przyłączone – na krótko – do Rzeszy. Kosztowało to Niemcy, kolejną wojnę światową zakończoną zdobyciem Berlina przez Armię Czerwoną i bezwarunkową kapitulację. Może więc warto, w kontekście białoruskich wydarzeń, przypomnieć o niemieckiej mniejszości na Opolszczyźnie? Może warto zastanowić się czy konflikt białorusko – polski nie jest podsycany przez kogoś z zewnątrz? Kogoś, kto uznał, że taniej będzie urządzić „Mitteleuropę” po swojemu, niż wydawać miliardy na kolejne podmorskie rurociągi. Można też wprost zapytać o inspiracje ZPB i tych białoruskich czynników, które usiłują podważyć pozycję Łukaszenki. Ale to oczywiście „spiskowa wizja dziejów” i w „poważnych” analizach nie jest brana pod uwagę. Można też w kontekście niemieckiego poparcia dla działań Polski zapytać czy rzeczywiście „nic dwa razy się nie zdarza”? Bo oczywiście niemiecko – rosyjskie partnerstwo strategiczne nie może być wymierzone przeciwko komukolwiek....Tym bardziej, przeciwko Polsce...

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 9:38 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1145

PostWysłany: Sro Mar 03, 2010 10:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W sprawach Bialorusi mozna zbaraniec. Ja od pewnego czasu probuje wyrobic sobie wlasne zdanie, a po kazdym kolejnym przeczytanym artykule na ten temat mam coraz to wiekszy metlik zamiast rozjasnienia.
Jako ze Pan Piotr Hlebowicz jest na biezaco w sprawach "wschodnich" to prosilbym Go o przedstawienie problemu Bialorusi ze swego punktu widzenia w nadziei, ze pomoze nam to troche zrozumiec co wlasciwie "jest grane" z tym Lukaszenką.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Mar 03, 2010 10:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Łukaszenka to satrapa, dyktator i duzo by złego jeszcze o nim mówić. Ale jest Prezydentem i nie usmiecha mu się abdykować na rzecz jakiegoś Miedwiediewa czy Putina. Lepiej byc prezydentem niż Gubernatorem to jasne.
Milinkiewicz to promoskiewska kukiełka jego zastepca to szef Komunistycznej Partii Białorusi. Cała tal ansowana pseudoopozycja to jest KOSZMAR!!!!!

A i jeszcze jedno! Milinkiewicza lansuja Niemy! Ida na to grube pieniadze!!!!!
Ciekawe dlaczego obrońcy demokracji na Białorusi skazują rzeczywistą opozycje na zamilczenie?
KTO DZIŚ SIĘ ROZPISUJE O PAŻNIAKU!!!!!!!!!

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Konrad Turzyński
Moderator


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 572

PostWysłany: Czw Mar 04, 2010 9:58 am    Temat postu: o Polakach na Białorusi Odpowiedz z cytatem

o Polakach na Białorusi

Bogdan Pliszka napisał:
[...] akurat w tym samym czasie zaognił się konflikt wokół Domów Polskich należących do ZPB. I jakoś żadna z gwiazd „niezależnych mediów”, nie zwróciła uwagi na ten dziwny zbieg okoliczności. Co więcej, oglądając polskie media można dojść do wniosku, że interes ZPB=interes białoruskich Polaków. Tymczasem liczebność „ogromnego” ZPB, pani Borys to jakieś 20000 członków...Mniej więcej tyle samo liczy konkurencyjny ZPB, pana Łucznka. Populacja białoruskich Polaków jest zaś szacowana na 400 tys. do 1 miliona „dusz”. Oznacza to, że zainteresowanie białoruskich Polaków dla obu Związków jest dość nikłe. [...] Zupełnie absurdalnym jest przy tym łączenie poparcia dla ZPB z poparciem dla całej, kilkudziesięcioosobowej białoruskiej opozycji. Nikt nie próbuje przy tym wyjaśniać, dlaczego białoruskim Polakom ma być bliżej do Milinkiewicza niż do Łukaszenki? A już wspominanie, że za czasów Białoruskiego Frontu Narodowego walka z polskością była niemal wyznacznikiem polityki wewnętrznej (podobnie jak to się dzieje na Litwie), uważane jest za zdradę stanu! [...] Może warto zastanowić się czy konflikt białorusko – polski nie jest podsycany przez kogoś z zewnątrz? Kogoś, kto uznał, że taniej będzie urządzić „Mitteleuropę” po swojemu, niż wydawać miliardy na kolejne podmorskie rurociągi. Można też wprost zapytać o inspiracje ZPB i tych białoruskich czynników, które usiłują podważyć pozycję Łukaszenki. Ale to oczywiście „spiskowa wizja dziejów” i w „poważnych” analizach nie jest brana pod uwagę.


Polecam interesujący felieton Stanisława Michalkiewicza na ten temat: http://swkatowice.mojeforum.net/post-vp27009.html#27009.

Dopowiem coś o specyfice nacjonalizmu w dzisiejszych: Białorusi i Ukrainie. Wojciech Wasiutyński napisał kiedyś w "Źródłach niepodległości", że "obóz piłsudczyków stał się drugą, konkurencyjną wersją nacjonalizmu polskiego" (tenże, "Dzieła wybrane", EXTER, Gdańsk 1999, t. 1, str. 281). Różniły się kierunkiem ostrza: antyniemieckie u dmowszczyków, antyrosyjskie u piłsudczyków, stosownie do tego, jak oba te polskie obozy odpowiadały sobie na pytanie, który z zaborców jest głównym naszym wrogiem. (Dzieki temu zaborcy mogli posługiwać sie Polakami we wzajemnych rozgrywkach wojennych i politycznych, zaś Polska odzyskała niepodległość dzieki temu, że żadna z owych dwu polskich orientacji nie wygrała całkowicie ani nie przegrała całkowicie.) Nie ma odpowiednika takiego podziału w narodzie białoruskim ani w narodzie ukraińskim. Tam nacjonalizmy nie są zorientowane bardziej przeciwko zachodniemu albo bardziej przeciwko wschodniemu sąsiadowi. Ci, którzy są antypolscy, są zarazem w podobnie znacznym stopniu antyriosyjscy (i na odwrót). Szczególnie wyraźnie pokazują to wybory na Ukrainie, co najmniej od "pomarańczowej rewolucji" poczynając. Jednak również na Białorusi ew. zwycięstwo obozu uosabianego kilkanaście lat temu przez Zianona Paźniaka najprawdopodobniej nie byłoby dla białoruskich Polaków zmianą na lepsze w porównaniu z prezydenturą Aleksandra Łukaszenki. Może poza jednym: podział na dwa Związki Polaków prawdopodobnie straciłby sens.

_________________
Konrad Turzyński [matematyk; teraz - bibliotekarz; uczestnik RMP (1980-81), dziennikarz ZR NSZZ "S" w Toruniu (1981), publicysta pod- i nad-ziemny (1978- ), współprac. ASME, "Opcji na Prawo" (2003-09) i Polskiego Radia (2006-08)]


Ostatnio zmieniony przez Konrad Turzyński dnia Sro Sie 25, 2010 11:01 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 9:38 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Czw Mar 04, 2010 10:21 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Grupa Paźniaka w Białoruskim Froncie Narodowym nie była nigdy antypolska!
Wśród inteligencji białoruskiej słyszałam nawet żale, że zdradziliśmy ich w Traktacie Ryskim. Lenin dawał nam Mińsk a nasza rodzima endecja bredziła o państwie narodowym. Gdybyśmy wzięli wtedy Mińsk, to teraz sytuacja Białorusi byłaby całkiem inna. Te 20 lat wolności w II RP sprawiłoby, że tak jak na tzw Zachodniej Ukrainie żyliby ludzie, którzy pamiętali wolność. W 1990 nie byli jeszcze nawet tacy starzy!

Za błedy i zaniechania w historii niestety płaci sie krwawo. Gdyby powiódł się plan Marszałka to nie byłoby II wojny światowej nie zginęłoby 6 mln Polaków!

Tzw IIIRP ( PRL-bis) zaniedbała przez 20 lat prowadzenie aktywnej polityki wschodniej. Próbował Kaczyński w sierpniu 2008r.
Niestety ta próba znalazła odzew w intensywikacji działan wywiadowczych, dezintegracyjnych i dezinformacyjnych FSB!
Chciałabym dożyć czasów, kiedy politycy zaczną odpowiadać za swoje czyny, za nieudolność, zaniechanie, prywatę. Jak człowiek bez kwalifikacji zacznie budować most, który wiadomo, że się zawali to długie lata spędzi w wiezieniu. Szkody wyrządzane przez polityków są niewspólmiernie większe dotycza całego narodu a straty szacowane w bln zł !
Pluton egzekucyjny miałby co robić!

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group