" /> Dyskusje ogólne :: DRUGIE KŁAMSTWO KATYŃSKIE
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

DRUGIE KŁAMSTWO KATYŃSKIE

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sro Mar 10, 2010 6:09 pm    Temat postu: DRUGIE KŁAMSTWO KATYŃSKIE Odpowiedz z cytatem

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/31729

DRUGIE KŁAMSTWO KATYŃSKIE

Marcin Wolski, "Gazeta Polska", 09-03-2010 22:24

Wokół mordu katyńskiego nadal toczy się dziwna gra. W rosyjskich mediach powracają dawne kłamstwa, najczęściej złagodzone, a w procederze odchodzenia od prawdy, zmiękczania jej i zadeptywania uczestniczą polskie władze, polscy historycy, a nawet rodziny katyńskie. O co tu chodzi?


„Nowa polityka wschodnia” jest jednym ze sztandarowych projektów rządu Donalda Tuska. Ożywianie kontaktów gospodarczych ze wschodnim sąsiadem należy do działań racjonalnych, również spotkania przywódców cieszą, gdy służą ociepleniu kontaktów czy pogłębieniu wzajemnego zrozumienia. Inaczej – jak niesławna obecność Aleksandra Kwaśniewskiego (w tylnych rzędach) podczas obchodów zakończenia II wojny światowej w Moskwie – działania takie przypominają jedynie hołd lennika. Dlatego tak zaniepokoił Polaków komunikat wydany po rozmowie telefonicznej premierów obu państw w lutym tego roku.

„Podczas rozmowy Władimir Putin zaprosił Donalda Tuska do udziału w uroczystościach rocznicowych w Katyniu, gdzie pod koniec lat 30. w wyniku represji politycznych zginęło wielu obywateli radzieckich, w latach 40. rozstrzelano polskich oficerów, a później z rąk nazistowskich okupantów zginęło wielu żołnierzy Armii Czerwonej. Szef polskiego rządu przyjął zaproszenie z zadowoleniem”.

Przy okazji doszło do kolejnego afrontu wobec prezydenta RP, który niezaproszony przez władze Rosji, wybiera się na te obchody sam. Dzięki Bogu w innym terminie, nie ma zatem niebezpieczeństwa, że ktoś nie wpuści go do samolotu albo zabierze krzesło.

Zbrodnia była zbrodnią

Wydawać by się mogło, że wszystko jest jasne. Jelcyn przekazał Wałęsie dokumenty z parafami sowieckich zbrodniarzy z Politbiura, z autografem arcyłotra na czele. Znany jest skład „OSO” osławionej „trojki”, która hurtowo „osądzała” polskich oficerów – Mierkułow, Kabułow, Basztakow. Wiadomo, kto nadzorował egzekucje, znane są nazwiska katów. W Katyniu mordowała ekipa Iwana Stelmacha, w składzie m.in. Gwozdowskij, Gribow, Mokrażyckij, Estrin. Ten ostatni podobno do niedawna jeszcze żył w Moskwie.

Istnieją świadectwa nielicznych ocalonych, zapiski znalezione przy ofiarach, zeznania okolicznych mieszkańców i funkcjonariuszy sowieckich służb, jest raport komisji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. O kłamstwie katyńskim mógłby powstać film o dramaturgii bardziej urozmaiconej niż obraz Wajdy. Powinna się w nim znaleźć historia zacierania śladów przez Sowietów, polowanie na świadków – w tym tajemnicza śmierć 30 marca 1946 r. w Krakowie prokuratora Romana Martiniego, a 30 października 1947 r. w Londynie Iwana Kriwoziercowa – wieśniaka z katyńskich Kozich Gór. Nie mogłoby zabraknąć nacisków na aliantów, wystarczająco silnych, by rząd Jego Królewskiej Mości i władze Stanów Zjednoczonych musiały milczeć.

Wprawdzie mimo wysiłków i nieudolnych inscenizacji – wkrótce po odbiciu Smoleńszczyzny Sowieci powołali własną komisję – nie udało się w tę zbrodnię wrobić Niemców, a próba dopisania Katynia do listy zbrodni hitlerowskich w trakcie Trybunału Norymberskiego zakończyła się porażką, zakłamywanie trwało latami. Był czas, kiedy zbrodnię w Katyniu miały przykryć ekscesy nazistów w osadzie Chatyń. W schyłkowym PRL prawda ujawniana była na raty, a w Rosji, po okresie głasnosti i smuty Jelcyna, kiedy najtajniejsze nawet dokumenty znalazły się przez krótki czas na wolnym rynku, rozpoczął się regres i ucieczka od prawdy.

Dzisiaj w dwugłowym Imperium nadal znakomicie prosperuje kłamstwo katyńskie. W wielu wariantach – twardszym na rynek wewnętrzny, opanowany przez demony wielkomocarstwowego nacjonalizmu, i na zewnątrz, w wersji możliwszej do przełknięcia. Według komunistycznych deputowanych do Dumy rosyjskiej polskich oficerów rozstrzelali hitlerowcy po zajęciu Smoleńska w 1941 r., a nie NKWD w 1940 r. Deputowani z KPRF przekonują, że społeczna komisja historyków, która działała pod ich egidą, zebrała dowody świadczące o winie Niemców.

Z kolei wnuk Józefa Stalina Jewgienij Dżugaszwili wytoczył proces rosyjskiej gazecie, która opisała zbrodnię na polskich oficerach. Twierdząc, że artykuł ten zniesławia jego dziadka. Dlatego żąda gigantycznego odszkodowania...

Inną linia obrony jest pomniejszanie zbrodni i częściowe jej usprawiedliwianie. Ciągle wraca po wielokroć obalona teza o mordach na bolszewickich jeńcach 1920 r. (W istocie internowani żołnierze ginęli na skutek chorób.) Relatywizowana jest wielkość zbrodni w porównaniu z gigantycznym wkładem Sowietów i daniną krwi w II wojnie światowej (do której wybuchu skądinąd walnie się przyczynili), zaś rosyjscy nacjonaliści nawet przyznając fakt zbrodni, twierdzą, że jest to drobiazg w porównaniu ze zbrodniami Stalina wobec narodów ZSRR.

Wobec Polaków aktualni przywódcy Rosji wybierają inną strategię – uznają rzecz za wyjaśnioną i zamkniętą, niewartą rozdrapywania „w imię dobrosąsiedzkich stosunków”. A przede wszystkim sprzeciwiają się uznaniu zbrodni na polskich oficerach za ludobójstwo, godząc się na definiowanie jej jako „zbrodnia wojenna”.

O co chodzi Rosjanom? Łatwo pojąć. O propagandowy wizerunek zwycięzcy w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej – rozpoczętej wedle ich podręczników nie 1 czy 17 września 1939 r., lecz 22 czerwca 1941 r. Sukces wojenny to najważniejszy składnik narodowej dumy i imperialnej tożsamości. Podważenie go groziłoby gigantyczną psychiczną dezintegracją. Jest też element bardziej przyziemny – uznanie „Katynia” za ludobójstwo mogłoby otworzyć pole do roszczeń, odszkodowań...

Ludobójstwa nie sposób określać jako pomyłki, do której w chwili szczerości przyznał się Ławrientij Beria. Nie bez powodu więc prokuratura rosyjska zamknęła śledztwo w tej sprawie. Zbrodnia wojenna ulega przedawnieniu, ludobójstwo w myśl prawa międzynarodowego, stworzonego zresztą wedle projektu sowieckiego – nie!

O co chodzi polskim „przyjaciołom Rosji”?

O wiele trudniej jest zrozumieć, dlaczego prominentny poseł rządzącej partii prof. Stefan Niesiołowski, interesujący się najnowsza historią, stwierdza autorytatywnie: „To była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i Wielki Głód na Ukrainie. Katyń to było coś innego”. Czy tylko dlatego, że PiS ma w tej sprawie inne zdanie?

Zresztą definicja ludobójstwa autorstwa prawnika Rafała Lemkina przyjęta przez społeczność międzynarodową głosi „Ludobójstwo nie oznacza bynajmniej bezpośredniego zniszczenia całego narodu. Oznacza raczej plan rozmaitych działań, skierowanych na zniszczenie istotnych podstaw życia grup narodowych”.

A czymże było planowe wyniszczenie elity kulturalnej narodu (wśród zamordowanych podoficerów przeważali rezerwiści rozmaitych specjalizacji), jak nie metodycznym przygotowaniem do podporządkowania narodu? Jeszcze bardziej zdumiewające stanowisko zajmuje Andrzej Skąpski, prezes Federacji Rodzin Katyńskich: „Ludobójstwem był Holokaust czy rzeź w Rwandzie, natomiast Katyń to zbrodnia wojenna!” Ciekawa teza!

Nie kwestionując ludobójczego charakteru Holokaustu, pragnę zauważyć, że rzeź w Rwandzie była normalną wojną domową, opartą na waśniach etnicznych, jakich w XX w. nie brakowało. (Choćby rzezie wołyńskie!) Aż trudno uwierzyć, że człowiek, który powinien być z urzędu rzecznikiem rodzin ofiar, angażuje się w umniejszanie win morderców: „Po raz kolejny śmierć naszych ojców jest wykorzystywana do takiej już najbrudniejszej polityki, jaką sobie można wyobrazić” – stwierdza w przypływie swoistej schizofrenii, we wcześniejszych wypowiedziach nader chętnie szafował terminem „ludobójstwo”. „Czepianie się słowa i robienie z tego afery politycznej jest dla mnie obrzydliwe i oburzające” – oświadczył.

Czy zmiana jego stanowiska jest wynikiem czyjejś perswazji, czy też nieznanego opinii publicznej kontraktu? Zresztą Skąpski swoją rolę szefa rodzin katyńskich (notabene nie uznawanego przez znaczną część środowiska) rozumie dość szczególnie. Na przykład ze wszystkich sił sprzeciwia się pomysłowi rzuconemu przez krakowskiego architekta Stanisława Drabczyńskiego. Na 30 hektarach w gminie Chęciny miałaby powstać gigantyczna nekropolia składająca się z 21 tys. 857 figur naturalnej wielkości symbolizujących ofiary stalinowskiej zbrodni. Monument porównywalny skalą z chińską terakotową armią tworzony byłby ze środków prywatnych darczyńców, jednak Skąpski z uporem twierdzi, że Federacji na to nie stać. „Ja osobiście nie chcę, by metalowa figura podpisana nazwiskiem mojego ojca stała w takim miejscu” – mówi.

Wiele podobnych głosów wpisuje się w taktykę nieobcą obecnemu rządowi, którą da się streścić w słowach: nie drażnić Rosji. Stanowisko jak każde mogłoby być tematem do dyskusji, gdyby nie zadziwiająca proweniencja głosicieli podobnych haseł. Już pół roku temu na łamach „Gazety Polskiej” ukazał się artykuł o kilku prominentnych postaciach zabierających głos w tym sporze, połączonych jednym wspólnym mianownikiem.

Adwokaci diabła

Kim są adwokaci diabła? Jednym z nich jest Jan Barcz, były ambasador Polski w Austrii (1995–1999), szef gabinetu politycznego szefa MSZ Władysława Bartoszewskiego (2000–2001), pracownik Państwowego Instytutu Spraw Międzynarodowych, który w wypowiedzi dla „Gazety Wyborczej” stwierdził: „Gdyby spojrzeć skrupulatnie na definicję zbrodni ludobójstwa, to zapewne Stefan Niesiołowski ma rację, że Katyń nie był ludobójstwem”. Barcz przed laty został zarejestrowany przez wywiad PRL jako kontakt operacyjny „Jaksa”. Odręcznie napisał i podpisał zobowiązanie: „Deklaruję swoją pomoc Polskiej Tajnej Służbie Wywiadowczej i zobowiązuję się do zachowania tego faktu w tajemnicy, również w stosunku do najbliższej rodziny”.

Drugi to Adam Daniel Rotfeld – minister spraw zagranicznych od stycznia do października 2005 r., przewodniczący polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych niezwykle, który entuzjastycznie skomentował pamiętny list Władimira Putina opublikowany w „Gazecie Wyborczej” i jednocześnie stwierdził, że nie warto zajmować się informacjami rosyjskich mediów na temat Polski w kontekście II wojny światowej. „Czas najwyższy, żeby ten niezwykle skomplikowany temat wreszcie zakończyć i zająć się innymi problemami”. Rotfeld figuruje w dokumentach SB jako kontakt operacyjny pod czterema pseudonimami: „Rauf”, „Rad”, „Ralf” i „Serb”. Sam Andrzej Skąpski został zarejestrowany przez SB jako TW „Igor”. W czasach PRL był dyrektorem paksowskiego zakładu „Inco”, a także przewodniczącym PRON w Białym Dunajcu. Zbieg okoliczności?

Dzień refleksji czy półprawdy?

Mija właśnie 70 lat od chwili, gdy z Kozielska ruszyły wagony z zamalowanymi oknami, tzw. stołypinki, doczepiane po dwa, trzy do normalnych składów sowieckich pociągów, a następnie ze stacyjki w Gniezdowie autobusy z szybami zasmarowanymi wapnem dowoziły ofiary na skraj dołów śmierci. W myśl wcześniejszych planów część oficerów (449 osób) mogących jeszcze się przydać sowieckiemu państwu przeniesiono do obozu w Pawliszczew-Borze, resztę (14 852) skazano na śmierć. Więźniów z Kozielska mordowano w Katyniu, los tych ze Starobielska dokonywał się w kazamatach charkowskiego więzienia (ciała grzebano w Piatichatkach). Z Ostaszkowa ofiary przewożono do więzienia w Twerze, a następnie transportowano na teren ośrodka rekreacyjnego NKWD w Miednoje, gdzie wrzucono je do ogromnych dołów, które zasypywały koparki...

70 lat później premier rządu RP pojawi się na tym miejscu uświęconym krwią najlepszych synów Ojczyzny w towarzystwie wnuka kucharza Stalina. Co tam powiedzą? Napiętnują ostatecznie wielką zbrodnię, kładąc kamień węgielny pod rosyjsko-polskie pojednanie czy też oddadzą hołd „wszystkim ofiarom systemów totalitarnych”, roztapiając polskie ofiary w morzu rosyjskich cierpień i ogólnych kosztów wojny światowej przy podkreśleniu polsko-rosyjskiego „braterstwa broni”, doświadczeń wspólnej „walki z faszyzmem”, które można wykorzystać przy budowie „europejskiego domu”?

Z doświadczeń wyniesionych nie tylko z filmowych horrorów wiem, że w takim domu, budowanym na cmentarzu, na którym zmarli nie doczekali się zadośćuczynienia, będzie straszyć!

Marcin Wolski

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:46 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Mar 10, 2010 6:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://konflikty.wp.pl/kat,1020229,title,Rosjanie-Polakow-w-Katyniu-mordowali-Niemcy;-dowody-fabrykowal-wywiad,wid,12062632,wiadomosc.html?ticaid=19c8b

Rosjanie: Polaków w Katyniu mordowali Niemcy; dowody fabrykował wywiad

Biden do Palestyńczyków: zasługujecie na państwo
"Powstrzymamy polską inwazję!" - hasło zgodne z prawem
To wydarzenie zaprzeczyło całej naszej wiedzy...
Izrael przeprasza za dyplomatyczną gafę
Kolejne gazety opublikowały "bluźniercze karykatury"
Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPRF) prezentuje na swojej stronie internetowej nowy rosyjski film dokumentalny, przekonujący, że polscy oficerowie wzięci do niewoli w 1939 r. przez Armię Czerwoną zostali rozstrzelani w 1941 r. przez hitlerowców.

Prawdę o mordzie NKWD na polskich jeńcach w 1940 roku autorzy tego dzieła, Maciej Mogilewski i Wasilij Mateusz, określają jako "wersję polsko-goebbelsowską".


Polski krzyż Rosji

Trwający 38 minut film, zatytułowany "Polski krzyż Rosji", dostępny jest w dziale "KPRF i świat" (Zobacz film na stronie KPRF).

Autorzy wspierają swoje wywody komentarzami m.in. zmarłego w ubiegłym tygodniu Julija Kwicińskiego, I wiceprzewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej, a wcześniej wiceministra spraw zagranicznych ZSRR, oraz Wiktora Iljuchina, jednego z liderów frakcji KPRF w izbie niższej parlamentu Rosji, b. śledczego Prokuratury Generalnej ZSRR.

Ten drugi zwraca uwagę, że "Trybunał Norymberski nie uniewinnił Niemców". - Z nieznanych przyczyn wyłączył tę zbrodnię z aktu oskarżenia. Jednak nie powiedział też, że to Sowieci rozstrzelali Polaków - zaznacza Iljuchin.

Ukryty cel Hitlera

- W efekcie pojawiają się dwie oficjalne wersje śmierci polskich jeńców: niemiecko-polska i radziecka. Obfitość wzajemnie wykluczających się faktów nie pozwala jednoznacznie powiedzieć, kto jest zabójcą. Konieczne jest kontynuowanie śledztwa dla wyświetlenia prawdy - postulują autorzy.

Iljuchin przekonuje, że oskarżając Józefa Stalina o mord na polskich oficerach, Adolf Hitler miał na celu skłócenie koalicji antyhitlerowskiej.

Natomiast Kwiciński ocenia, że "Była to prowokacja skonstruowana przez Niemców, by zatruć stosunki ZSRR z Polską
Julij Kwiciński, były minister spraw zagranicznych ZSRRbyła to prowokacja skonstruowana przez Niemców, by zatruć stosunki ZSRR z Polską".

- Chodziło o stworzenie warunków uniemożliwiających rozwój w Polsce partyzanckiego, proradzieckiego ruchu przeciwko niemieckim okupantom - wyjaśnia.

Dowody sfabrykował wywiad

Autorzy obrazu sugerują, że dokumenty z archiwów na Kremlu, obwiniające NKWD o zbrodnię katyńską, zostały sfabrykowane przez polski lub brytyjski wywiad. Twierdzą też, że sprawa rozstrzelania polskich jeńców pod koniec lat 80. została wyciągnięta na światło dzienne przez Amerykanów, aby rozbić blok wschodni.

- W konfrontacji między NATO i Układem Warszawskim nie dało się wyłonić zwycięzcy. Tylko rozpad jednego bloku mógł dać przewagę jego przeciwnikowi. USA zdołały znaleźć słabe ogniwo w UW - Polskę. Znalazła się też przyczyna, z powodu której Polska mogła mieć pretensje do ZSRR - egzekucja polskich oficerów wziętych do niewoli przez Armię Czerwoną w 1939 roku - konstatują.

- Nie ma już ZSRR i Układu Warszawskiego. Zimna wojna została beznadziejnie przegrana (przez Moskwę). Wydawałoby się, że Polska nie powinna już mieć przyczyn do konfrontacji z Rosją. Jednak Problem Katynia pozostał nierozwiązany. Na tle tradycyjnej polskiej rusofobii stał się ogromną, gnijącą raną na ciele stosunków rosyjsko-polskich
Autorzy filmuproblem Katynia pozostał nierozwiązany. Na tle tradycyjnej polskiej rusofobii stał się ogromną, gnijącą raną na ciele stosunków rosyjsko-polskich - wskazują.

Autorzy przypominają, że za zbrodnię katyńską Polskę przepraszał zarówno prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow, jak i prezydenci Rosji - Borys Jelcyn i Władimir Putin.

- Polsce przeprosiny naszych prezydentów - jak na to wygląda - nie wystarczą. Państwo, za wyzwolenie którego życie oddało 600 tys. radzieckich żołnierzy, nadal zgłasza roszczenia wobec Rosji - podkreślają.

- Nie bacząc na patologiczną nienawiść Polaków do wszystkiego, co rosyjskie, pozostajemy sąsiadami. Choć nasze kraje graniczą tylko w obwodzie kaliningradzkim, dwa narody pozostają sobie bliskie. Po co więc sztucznie podgrzewać stałe pretensje Polski wobec Rosji?
Autorzy filmuNie bacząc na patologiczną nienawiść Polaków do wszystkiego, co rosyjskie, pozostajemy sąsiadami. Choć nasze kraje graniczą tylko w obwodzie kaliningradzkim, dwa narody pozostają sobie bliskie. Po co więc sztucznie podgrzewać stałe pretensje Polski wobec Rosji? - pytają.

Autorzy dodają, że: Polska nigdy nie uznała swoich zbrodni wobec Rosji, choć miałaby się za co pokajać - chociażby za śmierć czerwonoarmistów w latach 1920-21.

Polacy uskarżają się na własny los

- Polacy mówią o sobie, że są dumnym narodem. Historia dowodzi, że ta duma nie ma wystarczających podstaw. Ciągłe uskarżanie się na własny los i nieprzyznawanie się do własnych grzechów nie jest godne dumnego narodu - wskazują.

- Kiedy w stosunkach między naszymi krajami patologiczną antyrosyjską histerię zamieni rozumienie, że Słowianie nie mają czego dzielić, wówczas Polska i Rosją drogą wyzerowania rachunków wzajemnych pretensji znajdą zrozumienie i przyjaźń - konkludują.

W ubiegłym miesiącu frakcja KPRF w Dumie zażądała powołania komisji parlamentarnej do zbadania okoliczności śmierci polskich oficerów wziętych do niewoli w 1939 roku przez Armię Czerwoną, czyli - w rozumieniu komunistów - udowodnienia, że polskich oficerów rozstrzelali hitlerowcy po zajęciu Smoleńska w 1941 roku, a nie NKWD - w 1940 roku.

Zażądała też, by Główna Prokuratura Wojskowa FR wznowiła śledztwo, jakie w sprawie mordu na polskich jeńcach prowadziła w latach 1990-2004. Wystąpiła również o przeprowadzenie dochodzenia parlamentarnego dotyczącego śmierci czerwonoarmistów, którzy dostali się do polskiej niewoli w 1920 roku.

Wszystko to - w zamyśle KPRF - ma powstrzymać premiera Putina "przed powtórzeniem pochopnych i najprawdopodobniej błędnych wniosków w sprawie śmierci polskich oficerów", gdy w kwietniu pojedzie do Katynia, aby w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej wspólnie z premierem Polski Donaldem Tuskiem uczcić pamięć jej ofiar.

Żaden z pozostałych klubów parlamentarnych nie poparł tej inicjatywy.

Brakuje nam dystansu

Zdaniem Andrzeja Przewoźnika, sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Polacy powinni zachować dystans wobec takich publikacji rosyjskich.

- Bardzo często brakuje nam dystansu w podejściu do podobnych publikacji, które pojawiają się na rynku, a dystans jest potrzebny. Trzeba patrzeć, kto pisze, kto się wypowiada (...) oczywiście trzeba reagować, w różny sposób, ale reakcja na tego rodzaju publikacje powinna być mądra i przemyślana - uważa Przewoźnik.

- W Polsce przecież też są osoby, które piszą bzdury o faktach historycznych, wychodząc pewnie z założenia, że jeśli fakty nie zgadzają się z ich teorią, to tym gorzej dla faktów. Nie znaczy to jednak, że tego rodzaju publikacje powinny być traktowane poważnie - zauważył.

W jego opinii, działacze rosyjskiej partii komunistycznej nie są liczącymi się partnerami w dialogu polsko-rosyjskim.

Według Przwoźnika, w ostatnich kilku latach nastawienie rosyjskich elit wobec zbrodni komunistycznych zaczyna się zmieniać, czego dowodem jest decyzja premiera Władimira Putina, by uczestniczyć w obchodach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej i to razem z premierem Polski Donaldem Tuskiem. - Warto zwrócić uwagę także na bardzo mocne wezwanie Memoriału o wyjaśnienie sprawy katyńskiej i wystąpienia Cerkwi prawosławnej, w których otwarcie potępia się Stalina i jego rządy - podkreślił.

Andrzej Przewoźnik odpowiada po stronie polskiej za organizację za uroczystości rocznicowych w Katyniu.

(po)

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tommasz Liese
Stały Bywalec Forum


Dołączył: 27 Wrz 2006
Posty: 71

PostWysłany: Nie Maj 09, 2010 6:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Drugie kłamstwo katyńskie? Jan Pietrzak V felieton



http://www.youtube.com/watch?v=-auMnscz9q4

_________________
DZI? PATRZ:
JAN PIETRZAK
http://www.youtube.com/results?search_query=jan+pietrzak&aq=0
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group