" /> Dyskusje ogólne :: Kornel Morawiecki; Naród w połowie niepodległy
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kornel Morawiecki; Naród w połowie niepodległy

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sro Mar 24, 2010 5:33 am    Temat postu: Kornel Morawiecki; Naród w połowie niepodległy Odpowiedz z cytatem

http://www.rp.pl/artykul/9133,451366_Morawiecki__Narod_w_polowie_niepodlegly.html

"Naród w połowie niepodległy
Kornel Morawiecki 24-03-2010, ostatnia aktualizacja 24-03-2010 00:12

Wysiłek pookrągłostołowych elit nakierowany był na przekonanie ludzi, że winni są im dozgonną wdzięczność. To społeczeństwo miało służyć swą pracą i zapobiegliwością elitom, a nie odwrotnie – pisze polityk

Dla nas, Polaków, centralnym problemem ogniskującym nasze zbiorowe trwanie przez ostatnie 300 lat jest kwestia niepodległości. Temu wielkiemu słowu marzeniu służyli myślą, pracą i walką najlepsi polscy synowie przez kilkanaście pokoleń. Warunkiem niepodległości jest istnienie własnego państwa – Polski. Po upadku Rzeczypospolitej, wspominając i lamentując, pisał poeta: „pawiem narodów byłaś i papugą, a teraz jesteś służebnicą cudzą”. Tracąc własne państwo u progu XIX stulecia, dramatycznie osłabiliśmy nasz wkład we własny rozwój i nasze uczestnictwo w naukowym, technicznym, materialno-organizacyjnym postępie cywilizacji europejskiej.

"W latach 90. Polska stała się zewnętrznie niepodległa. Ale śmiem twierdzić, że wciąż nie ma w niej niepodległości wewnętrznej "

Bez zaszczytnego miana

Za odzyskanie Polski zapłaciliśmy jeszcze na sam koniec, podczas I wojny światowej, olbrzymią cenę. Na frontach tamtej wojny poległo ok. 800 tys. żołnierzy Polaków. Wcieleni do wrogich armii, ginęli często w bratobójczych bojach. U progu II Rzeczypospolitej w 1920 r. niemalże cudem uratowaliśmy raczkującą niepodległość – daliśmy łupnia bolszewikom. Na ten cud złożyło się bohaterstwo naszych żołnierzy i genialny manewr dowódców, w tym samego marszałka Piłsudskiego. Zyskaliśmy swoje pięć minut – 20 lat niepodległości.

Wrzesień 1939 r. znowu tego skarbu nas pozbawił. W strasznej okupacji niemiecko-sowieckiej, potem niemieckiej, potem wyzwoleni i zarazem zniewoleni przez Sowietów straciliśmy warstwę przywódczą, większość inteligencji i kwiat polskiej młodzieży. Niemcy wymordowali cały naród Żydów polskich zamieszkujący przez wieki nasze wspólne ziemie. Sowieci zabrali nam pół Polski, dając w zamian zabrane Niemcom ziemie odzyskane. 45 lat PRL to okres rządów namiestniczych z moskiewskiego, komunistycznego nadania. Atrapa niepodległości. I przyszedł rok 1989. I minęło ostatnie dwudziestolecie. Czy byliśmy w nim, czy jesteśmy teraz niepodlegli?

W pierwszej połowie lat 90. słuchałem w TVP wywiadu z red. Jerzym Giedroyciem. Pytany o tę kwestię sędziwy Redaktor nie chciał, a może nie mógł powiedzieć, że Polska jest niepodległa. Choć było to już po wyjściu z naszego terytorium wojsk sowieckich. Najwyraźniej coś panu Jerzemu przeszkadzało w wyrażeniu sądu afirmatywnego, ale nie powiedział co. Próbowałem pójść tym tropem i samemu sobie odpowiedzieć na to zasadnicze polskie pytanie.

Nim podzielę się swoimi przemyśleniami, przytoczę zdanie pierwszorzędnego artykułu Bronisława Wildsteina opublikowanego pt. „Czy Polaków stać na niepodległość?” w „Rzeczpospolitej” 30 – 31 stycznia 2010 r. Cytuję: „odpowiedź na pytanie: czy Polaków stać na niepodległość, jest wyjątkowo prosta. Jeśli uznają, że ich nie stać, to niepodległości mieć nie będą; jeśli odpowiedzą, że tak, to mają szanse ją utrzymać i wzmocnić”. Red. Wildstein inaczej niż red. Giedroyć mówi, że gdy uznamy, że stać nas na niepodległość, którą mamy, to są szanse, żeby ją utrzymać i wzmocnić. Potwierdza, ale i stopniuje fakt naszej niepodległości.

Gdy przed kilkunastu laty słuchałem red. Giedroycia, uświadomiłem sobie, że nie jest niepodległy naród, którego elity nie działają w jego interesie. Na pewno nie można wtedy powiedzieć, że jest w pełni niepodległy. Chyba dlatego Redaktor, którego poglądy formowała niepodległa II RP, nie chciał tego zaszczytnego miana przyznać III RP.

Naród ośmielony

Czy naród może być w połowie niepodległy? Może. Dla wyjaśnienia tego, co chcę i co moim zdaniem należy mówić, wprowadzę rozróżnienie niepodległości zewnętrznej i niepodległości wewnętrznej. Ta pierwsza jest wtedy, gdy rządów nad narodem nie sprawują obcy albo przez obcych przemocą narzuceni rodzimi namiestnicy. W tym sensie Polska po w 35 procentach demokratycznych (ale demokratycznie wygranych) wyborach w czerwcu 1989 r., po wyborach prezydenckich w 1990 r. i parlamentarnych w 1991 r. stała się zewnętrznie niepodległa. Ale śmiem twierdzić, że zarówno wtedy, jak i dziś ciągle nie dostaje Polsce niepodległości wewnętrznej. Czyli jesteśmy jakby tylko w połowie niepodlegli.

Dwie ilustracje. Współczesna: pokolonialne państwa afrykańskie są formalnie niepodległe, ale rządzące tam elity w większości dbają o pomyślność własnych rodów, koterii, co najwyżej własnego plemienia, państwo traktują instrumentalnie. Są to więc państwa wewnętrznie podległe. Druga ilustracja historyczna: Polska XIX wieku, pozbawiona formalnej niepodległości, zachowała wysoki stopień niepodległości wewnętrznej.

Nasze ówczesne elity knuły przeciw zaborcom, oddawały życie w powstańczych zrywach, tworzyły arcydzieła poezji i literatury w rodzinnym języku, przetwarzały ludowy folklor w uniwersalne polonezy i mazurki, tworzyły banki i przedsiębiorstwa, prowadziły prace organiczne i edukacyjne, pielęgnowały polską mowę, wiarę i obyczaje. Czy bez tego wielopokoleniowego wysiłku, bez tej ciągle żywej niepodległości wewnętrznej bylibyśmy w stanie wybić się na pełną niepodległość w 1918 r.?

Jakie są przyczyny tej naszej obecnej półniepodległości? Na pewno olbrzymie biologiczne, rzeczowe i moralne straty, jakie ponieśliśmy w czasie II wojny światowej i straty duchowe w rezultacie 45 lat peerelowskich rządów. Ale żeby poważnie zmierzyć się z problemem, trzeba też powiedzieć o samym procesie przejścia od realnego socjalizmu do demokracji, o Okrągłym Stole.

W tym procesie obie umawiające się strony: rządowo-koalicyjna i solidarnościowo-opozycyjna, na każdym jego etapie usiłowały zabezpieczać własne partykularne interesy. Obie strony obawiały się porażki. Strona opozycji konstruktywnej bała się zerwania układu przez siły rządowe i ponownego zepchnięcia w polityczny niebyt. Najlepszą egzemplifikacją tego strachu jest sprzeczne z prawem forsowanie przegranej w pierwszej turze wyborów 4 czerwca 1989 r. listy krajowej do tury następnej oraz głosowanie części solidarnościowych parlamentarzystów za prezydenturą gen. Jaruzelskiego.

Strona rządowa z kolei bała się, że gdy ugoda Okrągłego Stołu nie zostanie zaaprobowana przez większość społeczeństwa, to radykalna młodzież skupiona wokół Solidarności Walczącej, Konfederacji Polski Niepodległej i Federacji Młodzieży Walczącej dopnie swego najpopularniejszego hasła: „precz z komuną!”. Strach strony rządowej skutkował jej ustępliwością na rzecz okrągłostołowej opozycji. To z kolei ośmieliło naród do żądań niepodległości zewnętrznej, w realność której długo nie mogła uwierzyć, o zgrozo, tzw. konstruktywna opozycja.

Zadanie dla Polaków

Potem za nami poszły inne kraje bloku sowieckiego i mimo hamujących starań ze strony samego prezydenta USA seniora Busha, który optował za prezydenturą dla Jaruzelskiego i za pozostaniem Ukrainy przy ZSRR, lawina wolności ruszyła. Zabrakło jej jednak solidarności i wkrótce rozczłonkowała się i wytraciła pierwotny impet na filarach grupowych, koteryjnych i partyjnych interesów.

Przez lata główny wysiłek elit nakierowany był na przekonanie narodu, że winien jest im dozgonną wdzięczność. To naród miał służyć i rzeczywiście służył swą pracą i zapobiegliwością elitom, a nie odwrotnie. Na majątku wypracowanym przez ubiegłe dekady uwłaszczyła się dawna pokomunistyczna i nowa pookrągłostołowa nomenklatura. Liberalny etos wyścigu po swoje, lekceważący normy i prawo (pierwszy milion trzeba ukraść, tworzenie prawa do ominięcia przez usytuowanych), w dużym stopniu zniszczył w elitach i w całym społeczeństwie potrzebę i wiarę w sens działań na rzecz całości, na rzecz Polski.

Ten brak niepodległości wewnętrznej, ta dominacja prywaty przypomina nasz złowieszczy przedrozbiorowy okres wieku XVIII. Na szczęście mamy inne zewnętrzne uwarunkowania. Rozbiory nam nie grożą. Ale pamiętajmy, że na dłuższą metę niepodległość zewnętrzna bez wewnętrznej jest nie do utrzymania. Jesteśmy zobowiązani trudem i krwią przelaną za niepodległość ojczyzny przez naszych poprzedników, by naszym następcom zostawić Polskę w pełni niepodległą; zewnętrznie i wewnętrznie. Jako Polacy nie mamy ważniejszego zadania do spełnienia.

Autor był w czasach PRL działaczem antykomunistycznej opozycji, a po wprowadzeniu stanu wojennego współtwórcą i liderem Solidarności Walczącej – radykalnej organizacji domagającej się pełnej niepodległości Polski. Jest specjalistą z dziedziny fizyki teoretycznej, wykładowcą w Instytucie Matematyki Politechniki Wrocławskiej. Kandyduje w tegorocznych wyborach prezydenckich
Rzeczpospolita "
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 6:36 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sro Mar 24, 2010 11:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
W tym procesie obie umawiające się strony: rządowo-koalicyjna i solidarnościowo-opozycyjna, na każdym jego etapie usiłowały zabezpieczać własne partykularne interesy.

Na dodatek Bolki i Filozofy i inne ałtorytety jechały z komunistami na tym samym wózku i byli ich zakładnikami. Władzy komunistom odebrać nie mogli, gdyż ci mieli na 'konstruktywną opozycję' wiele kwitów, z których drobiazgi co chwilę przedostają się do publicznej wiadomości wywołując oburzenie sił miłości i pojednania, a jeszcze szerzej otwierają oczy pozostałym. Sterowana kompromitującymi ją materiałami 'konstruktywna opozycja' była zatem bardzo konstruktywna w spełnianiu 'próśb' mocodawców swoich oficerów prowadzących. Czy to nie tłumaczy szczerości i otwartości wyrażonej w lapidarnym "odpieprz się od generała". Czy nie dlatego obie strony eliminowały tych 'niekonstruktywnych', którzy mogli głosić prawdę i walczyć o prawdziwy koniec z komuną i o pełna niepodległość Polski? Po takim zwyciestwie jedni pozostaliby bez dorobku z sowieckiej okupacji, a prawda o drugich wyeliminowała by ich z jakiegokolwiek udziału w życiu politycznym, a na dodatek odarła by ich z nienależnej chwały obnażając totalną mizerię.
Ohyda układu polegała na tym, że jedni mieli siłę ekonomiczno-militarną, a drudzy zaufanie społeczeństwa, które traktowało (a nierzadko i dziś traktuje) licznych rzesz TW jako szczerych patriotów.
Jedni z szarych obywateli wiedzieli, drudzy po krótszym bądź dłuższym czasie spostrzegli gdzie leży prawda, choć wielu nadal żyje w przekonaniu, że najważniejszy jest brak waśni, choćby nawet tyczyło to ciepłego, łaskawego traktowania uśmiechającego się do nas złodzieja, który wynosi srebra rodowe z naszego mieszkania.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Robert Majka
Weteran Forum


Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 2649

PostWysłany: Czw Mar 25, 2010 6:26 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"Naród w połowie niepodległy"
to dokładnie tak jakby kobieta była
w połowie w ciąży.


Już kiedyś na forum przedstawiłem rozmowę



http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt65-25.html

jaką przypomniał Krzysztof Dubiński w swojej książce
"Magdalenka transakcja epoki " , wyda. 1990 ,
notatki z poufnych spotkań Kiszczak- Wałęsa.


Polecam wszystkim lekturę tej książki.
Warto ją przeczytać.
Jest tam bardzo interesująca rozmowa
pomiędzy Tadeuszem Mazowieckim,
a gen. policji politycznej
MSW PRL Czesławem Kiszczakiem.

Rozmowa przedstawia się mniej więcej tak, jak
ją przedstawia autor książki Krzysztof Dubiński.

Na pytanie Tadeusza Mazowieckiego.
Kto będzie podmiotem politycznym rozmów w magdalence
i przy okrągłym stole ?


Gen. policji politycznej
MSW PRL Czesław Kiszczak odpowiada : Jego sygnatariusze !


A więc Ci co bezpośrednio zawierali tajne porozumienie
oraz Ci którzy to tajne porozumienie popierali od 1988
do dnia dzisiejszego są podmiotami na scenie politycznej.
Ktokolwiek tylko miał w roku 1988 inne zdanie , mniej
lub bardziej krytyczne z góry z założenia został wyalienowany
ze sceny politrycznej znam to z osobistego doświadczenia.
Jeśli byłaś / łeś przeciw zreformowaniu PRL i
systemu sowieckiego zniewolenia , nie masz do dzisiaj
szans zaistnienia na scenie politycznej.

http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt2988.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt5131.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

I tak cały obóz niepodległościowy i rzeczowi
krytycy tajnego układu magdalenkowego z
31 sierpnia 1988 zostali skutecznie wykluczeni,
bez prawa głosu,
bez prawa jakiejkolwiek możliwości realnego wpływu
na bieg życia politycznego przez ostatnie ponad dwadzieścia lat.

Sposób niszczenia, wyśmiewania i poniżania krytyków
tajnych porozumien z władzą MSW PRL , wszyscy
myślący ludzie znają. Moim zdaniem, powinni znać.

Stąd mamy to co mamy ! Cyt : "Naród w połowie niepodległy" .
I tak od roku 1988 do 2010 na polskiej scenie politycznej
obowiązuje formuła poprawności politycznego myślenia
zaczerpnięta od ojców "przemian ustrojowych"
gen policji politycznej MSW PRL Czesława Kiszczaka
i Lecha Wałęsy. Każdy kto trzymał z tymi panami
i zgadzał na "transformację" może do dzisiaj bez
przeszkód funkcjonować w polityce , dotyczy to partii
politycznych wszystkich bez wyjątków.

I jeszcze jedna uwaga , istotna uwaga !

Aby mogło dojść do tajnego porozumienia , ktoś
musiał dać gwarancje polityczne.
Ktoś musiał pobłogosławić, że po 1988 będziemy
żyli w "wolnej , suwerennej Polsce" .
I właśnie po ponad dwudziestu latach od tzw." transformacji ustrojowej"
żyjemy w Polsce ... cyt : "Naród w połowie niepodległy".

Tą instytucją była i jest nadal Hierarchia Kościoła katolickiego,
która moim zdaniem ponosi w 100 % odpowiedzialność
za oszustwo jakie dokonało się 31 sierpnia 1988.
Udawanie,że jest inaczej, to oszukiwanie siebie i innych. Rolling Eyes
Warto o tej zależności politycznej pamiętać,
jeśli dotykamy zagadnienia przyczyn obecnej sytuacji
politycznej w Polsce. Konsekwencje ruch politycznego
z 1988 jeszcze długo będą ciążyły na narodzie polskim.
Moim zdaniem, niepodległe i suwerenne państwo polskie ,
silne ustrojowo państwo polskie , to nadal aktualne zadanie przed Nami.
. Rolling Eyes

Dodatkowo :



konformizm [łac.], postawa bezkrytycznego podporządkowania się normom, wartościom, poglądom obowiązującym w danej grupie społecznej; przeciwieństwem konformizmu jest nonkonformizm. [/size]

http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=4008817

nonkonformizm, postawa polegająca na krytycznym stosunku do norm obowiązujących
w danej grupie społecznej i przedkładaniu własnego zdania nad opinie przeważające w otoczeniu; przeciwieństwo konformizmu.

http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3948178

Nonkonformizm czy jego przeciwieństwo?

Nieugodowość czy oportunizm? Z kim łatwiej się porozumieć, mieć styczność? To nie prosty podział i szeroki temat.

Konformistom lżej. Dlaczego? Bo raźniej.



Bo bez niepotrzebnych obiekcji. Bo bez dostawania po pysku, bez stykania zębów z krawężnikiem. Bez niepewności, gry między przekonaniem a wątpliwością. Bez zakazu lądowania.


Historia uczy, że gdy za sprawą skali, pewnej sytuacji dziejowej, nonkonformizm staje się powszechny, masowy, zbliżając się do granicy jego przeciwieństwa, jest dobrze. „Solidarność” która w na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku miała dziesięć milionów członków, służyła w końcu słusznej sprawie, pospolitego rozmontowania złego systemu, a zaczynała niewinnie, od grupki ludzi skupionej wokół Komitetu Obrony Robotnika. Tacy ludzie jak Kuroń czy Michnik, czy później Wałęsa, "rzucając rękawice" władzy , zostali skopiowani w swych moralnych wyborach, w poprzednim ustroju programowo nagannych, przez ponad połowę dorosłych Polaków. Oczywiście, nie wszystkie postulaty się w naszym kraju dokonały, ale i tak widać, że nonkonformiści się przydają.
Może gdybyśmy wszyscy mieli naturę lojalnych Chińczyków, wychowanych w duchu konfucjańskich wartości, nigdy byśmy nie uwolnili się spod czerwonego panowania i klepali materialną biedę, utyskując na zamordyzm i zacofanie. A tak – mimo aktualnych pewnych trudności, dzięki niepokornym, mamy pełne półki w sklepach i paszporty w domach.
Niestety konformiści w najlepszym wydaniu, aparatczycy, którzy przez całe swoje życie zawsze głosowali tak samo, podnosząc rękę z nużącą częstotliwością, są obecnie największymi beneficjantami "przemian" , których nie zapoczątkowali i obecnie zyskują głosy przy urnach, ale takie są prawa demokracji.
Inteligencja emocjonalna, kompromisowość, umiejętność dojścia do onsensusu, niekonfliktowość – wszystko, mimo że pozytywne, niebezpiecznie oscyluje koło konformizmu.
Ta cienka linia, między kapitulanctwem a biegłością w dogadaniu się, leży najpewniej w etycznych przesłankach – gdy chcemy być asekuranccy, jesteśmy po tej złej, oportunistycznej, ciemnej stronie. Ale to wiemy tylko my.

Kogo lepiej spotkać na swej drodze?
Pewnie ciekawiej kogoś w typie Lao-tsy, niż Leszka Millera?
Pytanie nie jest bezzasadne, bo ci pierwsi mogą zmienić nasz punkt widzenia o sto osiemdziesiąt stopni, tak że poczujemy się zagubieni, nieprzekonani, obcy . A ci drudzy – utrzymają w nas bezpieczny nastrój stabilizacji (podszytej regresem), czegoś łatwego, braku wyrzeczeń w połączeniu z efektami(które nie przychodzą).
Czy w codziennym życiu nonkonformiści są niesympatyczni? Czy Gandhi był niesympatyczny? No właśnie, dla zwolenników starego porządku pewnie był. Dla Burów i Anglików, dla hinduskich fanatyków, dla tych, którzy nie myśleli o swobodzie.



Diagnoza nie jest prosta, ale stykanie się z konformistami pokazuje, że chorągiewki na wietrze, cyrkowi żonglerzy poglądami, są po prostu nudni i dosyć ograniczeni. W humanistycznym duchu należy się z tym jednak pogodzić (absolutnie niekonformistycznie).
To ich własna wola, wybór, by nie wychodzić z ciepłego pokoju.



Film_ Mniejsze zło

http://www.mniejszezlo.vision.pl/



http://film.onet.pl/D,16359,okladka.html

http://www.youtube.com/watch?v=VLJoehsHUx8

Teoria większego dobra _ [HD] 06.01.2009 Mniejsze zło
http://www.youtube.com/watch?v=LeGcl4TZ5b8

[HD] 07.01.2009 Po to Pan Bóg dał rozum i wolną wolę
http://www.youtube.com/watch?v=E6bnj3Jg6F0&feature=related

29.12.2008 Czym się różnią Stany Zjednoczone

http://www.youtube.com/watch?v=ueEO0sQSIGA


Ostatnio zmieniony przez Robert Majka dnia Czw Kwi 01, 2010 5:55 pm, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Marek-R
Weteran Forum


Dołączył: 15 Wrz 2007
Posty: 1476

PostWysłany: Czw Mar 25, 2010 7:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Robert Majka napisał:
Moim zdaniem, niepodległe i suwerenne państwo polskie ,
silne ustrojowo państwo polskie , to nadal aktualne zadanie przed Nami.


Spoglądając na to, w jakim stylu rządzona jest Polska przez ostatnie dwadzieścia lat, trudno się z cytowanymi wyżej słowami Pana Roberta nie zgodzić, a już ostatnie dwa lata, tylko dobitnie w tym poglądzie utwierdzają. Interesowność i bezideowość, to podstawowe cechy charakteryzujące tych pseudo włodarzy. Powiedzmy sobie jasno, że w materii działań na rzecz państwa jako wartości nadrzędnej, Donald Tusk i Platforma to jedno wielkie zero. Poza drobnymi wyjątkami, to przez te dwadzieścia lat toczy nas gangrena w postaci kompletnego braku myśli i działania państwotwórczego. Doprowadziło to do sytuacji, którą Kornel Morawiecki określił jako częściową niepodległość. Ja nazwę to niepodległością gadżetową. Gadżetów bywa że dostatek, ale kiedy w działaniach władzy wypatrujemy wartości które stanowią o tym, co jest rzeczywistym spoiwem dzięki któremu możemy używać określenia moja Ojczyzna, wtedy obraz jaki się nam jawi, można porównać z widokiem bezkresnej pustyni. W tym momencie można tylko powtórzyć stawiane już kiedyś pytanie, jaki impuls jest w stanie wywołać chęć wyjścia ze stanu, modnie podobno określanego ostatnio jako matrix. Z ciężkim sercem trzeba stwierdzić, że najpewniej nie wrócą czasy kiedy to jak przypomina Morawiecki, elity stawały się moderatorem działań na rzecz niepodległości.





Marek Radomski - Rada Oddziałowa SW - Jelenia Góra.

_________________
"Platforma jest przede wszystkim wielk?
mistyfikacj?. Mamy do czynienia z elegancko
opakowan? recydyw? tymi?szczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Przyjació? Piwa....." - Stefan Niesio?owski - "Gazeta Wyborcza" nr 168 - 20 lipca 2001.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 6:36 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Witja
Weteran Forum


Dołączył: 23 Paź 2007
Posty: 5320

PostWysłany: Sro Mar 31, 2010 9:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://kornelmorawiecki-razem.pl/glosa-do-artykulu-%e2%80%9enarod-w-polowie-niepodlegly%e2%80%9d/

"Glosa do artykułu „Naród w połowie niepodległy”.

Autor wpisu Kornel Morawiecki on Marzec 29th, 2010 | Skategoryzowany jako Kandydat, Polemiki

Polska, dnia 26.03.2010 r.

Szanowni Państwo!

Powyższy artykuł został opublikowany w dzienniku „Rzeczpospolita” z dnia 24 marca 2010 r. nr 70 (8581) autor : Kornel Morawiecki.

Tytułem prologomeny, dobrze że Kornel Morawiecki trafił na „salony” albowiem dziennik „Rzeczpospolita” zaliczany jest do poważnych i w miarę obiektywnych dzienników w Polsce. Co tu dużo mówić, umieszczenie artykułu Kornela Morawieckiego w tym dzienniku „nobilituje” autora. Niejeden chciałby zaistnieć przez zamieszczenie swego konterfektu i wypowiedzi w wymienionym dzienniku. Dobrze się stało, że Kornel został zauważony przez poważną gazetę codzienną. Jednakże pierwsza jaskółka wiosny nie czyni. Uważam, że Kornel nie powinien się dopraszać o zamieszczanie artykułu, lecz to gazety – publikatory powinny o to zabiegać u Kornela, przecież jest kandydatem na prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Chciało by się powiedzieć „szlachectwo zobowiązuje”. Z kolei trzeba miarkować i pamiętać, że bez dostępu do mediów (obojętnie w jakiej postaci czy formie) osiągnięcie dobrego wyniku w wyborach jest praktycznie niemożliwe. Tyle tytułem prologomeny.

Chciałby się podzielić swoimi refleksjami na temat niepodległości zewnętrznej. W artykule znalazło się stwierdzenie : „Ta pierwsza (niepodległość zewnętrzna, dopisek RW) jest wtedy, gdy rządów nad narodem nie sprawują obcy albo przez obcych przemocą narzuceni rodzimi namiestnicy”. Moim zdaniem, to stwierdzenie jest prawdziwe w przypadku uzupełnienia go o następujące zastrzeżenie. Autor wypowiedzi nie wziął pod uwagę sytuacji jaką mamy – moim zdaniem – w Polsce od wyborów parlamentarnych w czerwcu 1989 r. Sytuacji, iż bardzo dużo parlamentarzystów to dawni delatorzy służb specjalnych PRL. Jak również można a posteriori przyjąć, że nie tylko. Pewnikiem jest że również służb państw ościennych bliższych i dalszych.

Egzemplifikacją tego założenia niech będzie przykład obalenia rządu Jana Olszewskiego, gdzie rodzimi agenci przy współpracy agentów państw nam „przyjaznych” np. Niemcy, Rosja (sukcesorka ZSRR) obalili rząd Jana Olszewskiego w ciągu jednej nocy – z 4 na 5 czerwca 1992 r. Należało by się zastanowić, czego tak się bali obalający rząd Jana Olszewskiego? Każdy trochę zorientowany w polityce jak również pracy „służb” (policje tajne cywilne jak również „służby” wojskowe), wie o co chodzi. Agenturę trzeba chronić każdymi sposobami byle skutecznymi!

Dlaczego 20 lat od „obalenia komunizmu” w Polsce, nie przeprowadzono dekomunizacji a szczególnie ujawnienia agentury rodzimej i obcej? Jeżeli nie udało się tego przeprowadzić, pomimo podejmowania nieudolnych prób, to znaczy, że siły patriotyczne, narodowe i niepodległościowe są na to za słabe.

Jako paradygmat powyższej tezy, można zwrócić uwagę na osoby prezydentów którzy zasiadali od „przełomu” roku 1989 w Belwederze czy Pałacu Namiestnikowskim – proszę zwrócić uwagę na nazwę „ Pałac Namiestnikowski” – nazwa wielce wymowna i pouczająca.

Co jest kontaminacją łączącą trzech pierwszych prezydentów?

Pierwszy prezydent po „przełomie” towarzysz Jaruzelski. Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej od 19 lipca do 22 grudnia 1990 r. Agent NKWD oraz rodzimej Informacji Wojskowej. Wierny poddany Sowieckiego Sojuza – ojczyzny proletariatu i chłopów – okupanta Polski, który zagarnął po II wojnie światowej połowę terytorium Polski przedwojennej. Przed wojną terytorium Polski liczyło bez mała 390 tys. km2 (po przyłączenia Zaolzia)., zaś po wojnie 322 tys. km2 (oczywiście po „rekompensatach” terytorialnych).

Następny prezydent Lech Wałęsa, na stanowisku-urzędzie od 22 grudnia 1990 r. do 22 grudnia 1995 r., zarejestrowany jako Tajny Współpracownik Policji Politycznej PRL, ksywa „Bolek”. Co ów pan uczynił w czasie urzędowania, nie trzeba przypominać. Wystarczy, ze był głównym rozgrywającym (spełniającym zalecenia swoich mocodawców) w obaleniu gabinetu Jana Olszewskiego. Dla mnie jedyny rząd narodowy od 4 czerwca 1989 r. Rodzi się pytanie, jaki był cel obalenia rządu Jana Olszewskiego? Bez wątpienia tym celem było niedopuszczenie do ujawnienia agentury rodzimej i obcej. Ponadto chciałbym nadmienić, iż po 4 czerwca 1989 r. z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać za pewne, że „sieroty” po reżimie PRL zostały bardzo szybko „zagospodarowane” przez wywiady „przyjaznych” państw ościennych (bliższych i dalszych).

Następny prezydent Aleksander Kwaśniewski, na urzędzie od 22 grudnia 1995 r. do 23 grudnia 2005 r. Według informacji, również był Tajnym Współpracownikiem Policji Politycznej PRL o ksywie „Alek”. Czym się zasłużył ten prezydent dla Polski? Czy godnie się prowadził, czy godnie reprezentował interesy Suwerena – Narodu Polskiego na arenie międzynarodowej? Czy stał na straży integralności terytorialnej państwa Polskiego podpisując traktat akcesyjny do Unii Europejskiej? Nie będę się rozwodził na ten temat albowiem każdy w miarę rozgarnięty wie jak wyglądała ta prezydentura.

Następny prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, pan Lech Kaczyński., na urzędzie od 23 grudnia 2005 r. do nadal. Ten prezydent, w przeciwieństwie do swoich poprzedników nie miał „ogonów” w postaci pracy w „służbach” państwa totalitarnego, policyjnego, państwa bezprawia PRL. Jednakże mentalnie nie posiada godności człowieka wolnego, reprezentanta Państwa i Narodu Polskiego. Posiada mentalność człowieka podległego innym możnym tego świata, jednym słowem duszę niewolnika. Wystarczy przypomnieć, że gdy przyszło do podpisania traktatu lizbońskiego – traktat niekorzystny i pozbawiający Polskę ostatnich prerogatyw suwerenności i niepodległości – na tupnięcie możnych tego świata, skulił ogon i grzecznie podpisał traktat. Toć to przejaw zdrady narodowej, nie zmieni tego żaden klangor wyjaśnień, uzasadnień i innych implikacji na uzasadnienie czynu.

Dalej na uzasadnienie tezy, że Polska nie posiada niepodległości zewnętrznej niech posłuży prymat prawa europejskiego nad prawem krajowym. Polska została zmuszona przez akcesję do Unii Europejskiej do uznania prymatu prawa obcego nad polskim. Polski porządek prawny musiał zostać dostosowany do prawa obcego, które często jest niekorzystne dla Państwa Polskiego i jego obywateli. Przyspieszeniu dostosowania służy „implementacja” zaś dla opornych wysokie kary pieniężne.

Gdyby powyższe nie wystarczyło na uzasadnienie utracenia niepodległości zewnętrznej – po prawdzie należałoby powiedzieć, że utraconej bezpowrotnie po klęsce wrześniowej 1939 r. i udania się na tułaczkę rządu i prezydenta – to proszę pierwszy przykład z brzegu : tak zwane „łżeelity” nadające ton życiu publicznemu, politycznemu, społecznemu w III Rzeczypospolitej. „Łżeelity” dbające o swój interes a nie interes publiczny. Agenci obcych wywiadów oraz agenci wpływu wyraźnie stojący na straży „interesów” innych nacji i państw ale nie Polski i Narodu Polskiego. Działający bezkarnie tak jakby byli pod ochroną polskiego kontrwywiadu wojskowego.

Sądzę, iż powyższe wyraźnie wskazuje, że Polska nie odzyskała po 4 czerwca 1989 r. niepodległości zewnętrznej, zaś nie kwestionując stwierdzenia Kornela o braku niepodległości wewnętrznej, uzasadnione jest twierdzenie o tym, że Polska jest państwem podległym.

Niestety, ten fakt jest niedostrzegany przez ogłupiony Naród Polski, który jest sterowany przez polskojęzyczne media, nie stojące bynajmniej na straży interesu Polski.

Zatroskany : Rafał Wojaczek "
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group