" /> Dyskusje ogólne :: Nie śmiejecie się już z prezydenta - "kartofla"?
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nie śmiejecie się już z prezydenta - "kartofla"?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sob Kwi 17, 2010 2:21 pm    Temat postu: Nie śmiejecie się już z prezydenta - "kartofla"? Odpowiedz z cytatem

Nie śmiejecie się już z prezydenta - "kartofla"?

Że niby żałoba? Nie wypada? A to niby dlaczego?
Cały świat się przecież śmieje.

To że "Cały Zachód się śmieje z polskiego prezydenta" słyszałem wiele razy. W zasadzie skoro zawsze się śmiał, to czemu by się to miało zmienić po jego śmierci? To nawet dobrze o ludziach Zachodu by świadczyło - nie wyszliby na hipokrytów, jak przeważająca część polskiej dwulicowej "middle class".
Chociaż na "Zachodzie" mieszkam od lat, pomimo intensywnego nasłuchiwania wywołanego powszechnością i "oczywistością" tej opinii w Polsce, jakoś jednak tego śmiechu nie udało mi się usłyszeć, a takie wtręty jak ta karykatura, to jedynie sporadyczne tłuste żarty, za którymi trzeba się nieźle naszperać. Słyszałem jedynie wiele uwag, że był konserwatystą, narodowcem i przeciwnikiem praw mniejszości.Nawet w dniu jego tragicznej śmierci pewien prezenter BBC w różowej koszuli jako jeden z komentarzy na świeżo po wypadku wrzucił: "President Kaczynski was against gay rights". W następnych serwisach komentarz się nie powtórzył.Nawet BBC ze swą anegdotyczną nadreprezentacją mniejszości seksualnych i etnicznych poczuła umiar.
No to pośmiejmy się, ale jeśli ktoś ma aspiracje do bycia członkiem polskiej klasy średniej, co podobno zobowiązuje, to oprócz śmiechu powinien się teoretycznie chociaż trochę zastanowić. Nie liczę jednak na to zbyt mocno.Śmiech z prezydenta słyszałem bowiem tylko w Polsce. Co gorsza prócz śmiechu słyszałem niewiele więcej - zwłaszcza od ludzi z dyplomami. Śmiano się bezlitośnie.Wyszydzano praktycznie wszystko, na pierwszym miejscu z urodą prezydentowej.Wyszukiwano każdą najdrobniejszą gafę, a następnie pokazywano ją omawiano i rozdrapywano setki razy, żeby przypadkiem jakaś jej cząstka nie uszła czyjejś uwadze, z rzeczy błahych i zwyczajnie ludzkich robiono tematy tygodnia, a lud to łykał – bo ten łyka wszystko o ile ma pełny bęben. Mainstream medialny - imperatorzy manipulacji, którzy dla większości społeczeństwa są swoistym "Ministerstwem Prawdy" nie mówił ani nie pisał na temat prezydenta w zasadzie nic pozytywnego. Gdyby uratował tonące dziecko - niechybnie by zrobili z niego pedofila, bo gdy je wyciągał - chwycił za majtki i mieli by to nawet na zdjęciu. Lansowano rodzaj humoru na poziomie gimnazjum: natrząsanie się że ktoś utyka (ale kuternoga!), nie ma nóg (kup pan buty!), lub jest garbaty (co się pan tak skrada?).
Śmieszne?
Jasne że śmieszne.

Teraz pewnie przyjdzie pora na kilka tygodni refleksji i na jakiś czas gdzieś się zapodzieje ta parszywa gęba którą mu dorobiono. Nie dziwiło mnie nigdy że media kształtują ludzi i manipulują nimi na tyle na ile oni sobie na to pozwalają. To one sprzedają produkty, wygrywają wybory, kreują tematy o których przez następny dzień lub dwa będą mówić miliony w wolnym czasie przy piwie – i generalnie od tego są. Każdy kraj ma swoje Tivistacje, Fakty, Bildy, Sun'y i Mirror'y,które - jeśli zechcą – spowodują że tematem tygodnia w danym kraju będą robaczywe czereśnie w Mołdawii lub majtki Paris Hilton. Trochę jednak dziwi , a i trochę smuci,że polska klasa średnia (jej spora część) pokazała się z tej strony. Okazała się nie lepsza od pań z warzywniaka i sfrustrowanych Marianów z wiktoriańskich slumsów Slough. Żart o kartoflu z berlińskiej Tageszeitung - niezbyt opiniotwórczej gazety o lokalnym zasięgu zrobił furorę, stał się ponadczasowy i to bynajmniej nie Niemczech, ku dosyć dużemu zdziwieniu samego „TAZ”. Klasa średnia powinna być jednak znacznie bardziej odporna na manipulację. Zwłaszcza tak prymitywną i niewybredną, że miejscami żenującą. A poza tym - jak można dać sobie wmówić że wszyscy się z kogoś śmieją w ogóle tego nie sprawdzając?
Ano jak widać można.
Przykład zresztą Idze z góry. Chyba nie muszę nawet przypominać co o prezydencie mówił niejaki Niesiołowski (wszak profesor), czy też tego że Palikot nazwał go „chamem”,a Wałęsa „durniem” (a może było odwrotnie?). Teraz wszyscy ci obłudnicy modlą się i pokazują swe zapłakane oczy i zasmarkane chusteczki. Wałęsa coś tam nawet bełkocze o „Elicie Narodu”. Nie dziwi mnie specjalnie że ten, czy ów delator ma jakąś gadkę na każdą okoliczność – taki to charakter. Zastanawia mnie natomiast bylejakość , lenistwo umysłowe i kompletna bezrefleksyjność polskiej middle class, w odróżnieniu od prezydenta bez wątpienia zasługującej na miano „kartoflanej”. Mamy ją taką jaką sobie wychowaliśmy, różni okupanci nam ją metodycznie mordowali lub w najlepszym razie zmuszali do emigracji (mam na myśli tych z '68, oraz emigrację lat 80-tych, żeby nie było żadnych wątpliwości), czy też usiłowali rozwodnić różnymi „Nowymi Hutami” i punktami za pochodzenie. Wydaje mi się że działania te przyniosły efekt,a pogardliwe określenia „wykształciuch”czy „pryszczak” chyba nie biorą się znikąd.
Czy polska klasa średnia, ta dumna i blada „elita”ma w ogóle jakieś poglądy na politykę i ekonomię które potrafi wygłosić i w jakiś sensowny sposób uzasadnić? Czy potrafią powiedzieć dlaczego na kogoś głosują, żeby nie zabrzmiało to jak bełkot cymbała? Czy wie jaka jest polska racja stanu i co na nią wpływa? Ile nasi "intelektualiści" z tytułami magistrów wiedzą o bezpieczeństwie energetycznym kraju, ropie, węglu, gazociągach , gazoportach, konieczności dywersyfikacji dostaw i konsekwencjach jej braku? Czy wiedzą po co budowany jest Nordstream (cóż to u diabła jest?) i Nabucco (nie chodzi mi o operę)? Czy potrzebne nam są elektrownie atomowe,zapory, wiatraki i biopaliwa? Jaki procent polskiej „elity” potrafi w kilku prostych zdaniach wytłumaczyć krótko i długookresowe konsekwencje wprowadzenia w Polsce podatku liniowego – i w związku z tym zająć stanowisko że jest się za jego wprowadzeniem bądź przeciw, bez uciekania się do podbarwionych emocjonalnie dywagacji o jego sprawiedliwości? Jakie były główne akty prawne które miały wpływ na rozwój kraju wprowadzone przez SLD, AWS, PiS i PO i dla jakich grup społecznych były one korzystne? Jakie są główne powody dla których inwestycje typu „greenfield” (zakłady budowane od podstaw) w lwiej części omijają Polskę , lokując się na Słowacji, w Czechach i na Węgrzech i czy to źle, czy dobrze? Jak wygląda nasz bilans płatniczy, ile wynosi dług publiczny, kto dąży do jego zwiększenia a kto do zmniejszenia, czy Polska jest krajem dużych czy małych dysproporcji w dochodach i jak się je mierzy? Ilu ludzi wyjechało za granicę z Polski w ciągu ostatnich pięciu lat, a ile procentowo z pozostałych krajów „Nowej UE” i czy jest to korzystne dla kraju? Jakie kukułcze jaja kryje w sobie Traktat Lizboński? Dlaczego w Polsce nie będzie tarczy antyrakietowej? Czy warto finansowo motywować rodziny do posiadania dzieci?
Jaki pogląd na wymienione sprawy mają wiodące partie polityczne , a jakie miał prezydent i jak to uzasadniał?
Myślę że 70% naszej „elity” tego nie wie, ani nie ma najmniejszej ochoty tego wiedzieć. Dość że TV pokaże że ktoś miał rozpięty rozporek, lub że go ptak obsrał – to im wystarcza. Najlepiej jak ptasią kupę będą pokazywać 17 razy dziennie. To bardzo proste, nie trzeba się wysilać. Ministerstwo Prawdy sprawnie guano zwizualizuje na ekranie, objawi co jest dobre a co złe, opatrzy stosownym ciętym, humorystycznym komentarzem w stylu „kup pan buty!” i już nasza elita rechocze jak za studenckich czasów gdy przyjechali do akademików ze swych zapyziałych miasteczek. Do końca życia nie zapomną nasze zuchy tej prześmiesznej imprezy na której zarykiwali się po urządzeniu zawodów „kto głośniej puści bąka”. Chociaż wielu z nich robi jakieś tam kariery w biznesach,urzędach czy mediach to w zakresie ich mentalności od tamtych czasów raczej niewiele się zmieniło.
Prezydent Kaczyński przegrałby wybory nawet z lalką Barbie – nie musiałaby nawet nic mówić. Jego wizerunek został totalnie zniszczony. On sam zresztą nigdy nad nim nie pracował, gdyż naiwnie wierzył że pewne rzeczy zwyciężają same z siebie, demonstracyjnie stroniąc od PR-owców i „spin doktorów”. Miał natomiast potężnych przeciwników w postaci 90% prywatnych mediów w kraju, wielkich korporacji i różnych szemranych lobbies. Mylił się, bo wizerunek się jednak liczy. Mają okazję się o tym przekonać przegrane partie oraz setki elitarnych wczasowiczek na plażach Egiptu, które pomimo fakultetów i wielkomiejskiej dezynwoltury zakochują się szybko w miejscowych prostych poganiaczach kóz - uroczych cielęcookich playboyach. Dobre jest wszak to co jest ładne, zło za to zawsze wygląda szpetnie – to żelazna zasada. Dobrze jeśli ta „miłość” kończy się jedynie swędzącą wysypką.
Czego zatem pragną elitarni wyborcy? Oprócz faktu że bardzo przeszkadzają im kościoły, nie mają natomiast nic przeciw meczetom rzecz jasna.
Pragną „normalności” i „tolerancji”. Nie chcą zatem„nienormalności” i „nietolerancji”. To wiedzą na pewno.
Używają też sporo „SŁÓW - PAŁEK”, takich jak „oszołom”,„homofob”, „człowiek nienormalny”, lub „człowiek chory z nienawiści”. Tymi pałkami prezydent obrywał często.
Czy Kaczyński będąc przeciw aborcji był „oszołomem”?A może po prostu zapoznał się z wynikami badań demografów, poznał trendy i piramidy demograficzne i stanął na stanowisku że kosztem pewnego ograniczenia wolności teraz, uzyskamy to że za 50 lat społeczeństwo polskie nie będzie społeczeństwem bezradnych staruszków które musi importować siłę roboczą bałkanizując kraj na wzór Niemiec, Francji czy UK? Teraz może sobie czegoś odmówimy (trochę mniej „róbta co chceta”), ale za pół wieku nasze wnuki nie będą mieszkać obok islamskich gett i podmiejskich slumsów z zarzynanymi baranami i płonącymi samochodami.
Czy Kaczyński będąc zwolennikiem lustracji był motywowany „chorobliwą nienawiścią”? A może sprzyjał wprowadzeniu tego co w Czechach czy w Niemczech zrobiono już dawno, oczyszczając atmosferę po Vezejnej Bezpecznosti i Stasi, dając jednocześnie reszcie społeczeństwa sygnał że winni jakichś tam podłości ponieśli chociaż symboliczną karę, niewątpliwie oczyszczając atmosferę znacznie lepiej niż polska „gruba kreska”?
Czy Kaczyński nie zgadzając się na gejowską manifestację był homofobem? Jeśli tak – to wywalając zbyt ostentacyjnie działające burdele z centrum Warszawy czy nie był przypadkiem też mizoginem?
Mieszkam w Wielkiej Brytanii, spędziłem też dwa lata w Niemczech. To społeczeństwa obywatelskie, świetnie zorganizowane, o niezwykle sprawnej administracji. W urzędach wierzy się ludziom na słowo,ludzie są dla siebie mili, mają poczucie wspólnoty i jakoś tak bezinteresownie(chociaż teoria gier mówi że jest to właśnie interesowność) sobie nawzajem pomagają. Gdy za granicą spotka się dwóch Niemców, Anglików, czy Amerykanów –pozdrawiają się i na dzień dobry oferują sobie nawzajem pewien kapitał zaufania. Wiem że ciężko w to uwierzyć, podobnie jak w fakt że ani Anglicy ani Amerykanie nie śmiali się z naszego tragicznie zmarłego prezydenta, ale tak po prostu jest. Zastanawiam się dlaczego w Polsce jest odwrotnie? Dlaczego teoria gier, która zwykle faworyzuje strategie kooperacji, uczciwości, lub chociaż „wet za wet” – tutaj premiuje oszustwo? Może jakiś matematyk mi to wytłumaczy, czemu polski „patriotyzm” ogranicza się do własnego ogródka, poza którym widzimy jedynie sforę hien gotowych skoczyć nam do gardła? Czemu uważamy za „normalne”cofanie liczników w autach przed sprzedażą, kupno kradzionego radia, wyłudzenie renty (ponad milion ludzi w Polsce pobiera rentę na podstawie sfałszowanych zaświadczeń), czy danie łapówki za wygranie przetargu? Czemu oszwabienie i okantowanie drugiego człowieka, a w najlepszym razie zwykły brak szacunku i pogarda, czyli coś co na Zachodzie jest marginesem, jest w Polsce normą na każdym kroku, co widać świetnie np. po kulturze na drogach i w sklepach? Może gdybyśmy się tak wszyscy na każdym kroku nie usiłowali orżnąć i upokorzyć, to sumarycznie jako wszyscy razem i każdy z osobna byśmy na tym lepiej wyszli? Skoro w przypadku innych narodów(niekoniecznie bardzo bogatych) świetnie się to sprawdza, może ma szansę sprawdzić się i nad Wisłą?
To Lech Kaczyński był zwolennikiem wprowadzenia ładu moralnego, europejskich standardów społeczeństwa obywatelskiego z akcentem narodowo-chrześcijańskim, w którym z perspektywy emigranta widzącego problemy religijno-etniczne Zachodu – nie widzę absolutnie nic złego, ograniczenia korupcji, szarej strefy i zwiększenia transparencji. To on miał odwagę obsztorcować niejaką Steinbach, nie traktować UE wiernopoddańczo, nie podpisywać wszystkiego co pod nos podetknie (Lisbon Treaty) i nie uważać Putina za cara, lecz zwyczajnie za przywódcę sąsiedniego zasobniejszego i większego państwa. Stawiam też dolary przeciw kamieniom że Putin bardziej go szanował niż większość polskiego elektoratu. Jak typowy prawicowiec i wizjoner myślał o przyszłych pokoleniach, a nie jedynie o przyszłych wyborach. Społeczeństwo było jednak przyzwyczajone do nieco innego „ładu” i niegotowe na taką drastyczną, skokową zmianę. Może chciano to przeprowadzić zbyt szybko, bez znieczulenia i wytłumaczenia prostych rzeczy prostym ludziom? A może po prostu myślano że mówiąc że chce te standardy wprowadzić zwyczajnie żartował jak wszyscy inni? Nie chciały tego też korporacje zawodowe, część kapitału i wszyscy ci z trupami w szafie, a jest ich niemało. Zrobiono mu więc medialne kuku, od którego już tylko krok do demokratycznego „Nie”, którego nie doczekał.
Był wbrew pozorom niezwykle pragmatycznym i skutecznym prezydentem, bez dwóch zdań najlepszym jakiego Polska dotąd miała. Nieźle sobie też radził jak na faceta wiedzącego że dookoła przez 12 godzin dziennie jest dziesiątki kamer czyhających na każdy błąd by go bezlitośnie i cynicznie wykorzystać. Teraz zacznie się pisać o jego osiągnięciach a nie jedynie o wpadkach. Nie mogę się doczekać tych artykułów. Z ciekawością też przeczytam kto się pod nimi podpisuje.
Wielu ludzi mnie pytało dlaczego głosowałem na Kaczyńskiego. Nie za bardzo chciałem wdawać się w dyskusje i zwykle ucinałem temat. Jeśli delikwent nie odróżnia waleta od ósemki, nie ma sensu siadać z nim do brydża. Można za to zagrać w durnia – też fajna gra. Dla niektórych zresztą, jak zauważyłem, „dureń” i „elita” to pojęcia wymienne, stosowane w zależności od okazji.


Michal Alien (12:26)

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 3:33 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 742
Skąd: Tczew

PostWysłany: Sob Kwi 17, 2010 3:21 pm    Temat postu: Złośliwości zaczęły się 19 lat temu! Odpowiedz z cytatem

Złośliwości zaczęły się 19 lat temu!

Ulotka w fromie "nekrologu", podpisanego przez "Grono Obywateli" i zawiadamiającego o tym, że 14 sierpnia 1991 r. "zmarła [...] wiara w piękne hasła „Solidarności”", co miało nastąpić "po zapoznaniu się z działalnością" spółki TELEGRAF, "założonej przez najbliższych współpracowników Pana Prezydenta" (Lecha Wałęsy). Chodziło oczywiście o bliźniaków Lecha i Jarosława Kaczyńskich, wtedy ― pracowników Kancelarii Prezydenta.



Odkłamywania kampanii wikłania braci Kaczyńskich w nieistniejącą aferę nie było jednak, prasa poświęciła temu znacznie mniej czasu i energii: "To, że sprawę umorzono z braku cech przestępstwa do wiadomości podano tylko raz i sprawa ucichła. W świadomości ludzi udało się jednak w ten sposób zakodować związek pewnych ludzi z „aferami” i to wystarczy." (por.: Inga Rosińska i Paweł Rabiej, "„Droga cienia”. Wachowski bez cenzury", wydawnictwo "AXEL", Łódź 1993 r., str. 157). Sugestia Woltera i Goebbelsa wciąż aktualna: pomawiać aż do skutku.

Kolegę braci Kaczyńskich z tej samej partii (wtedy: Porozumienie Centrum) i z pracy w Kancelarii Prezydenta, p. Sławomira Siwka, w programie III Polskiego Radia odpytywała nieoceniona "Stokrotka" sięgając aż do PAX-owskiej przeszłości indagowanego (dziwnie jakoś nie przypominam sobie, aby z tego powodu zadawano niewygodne pytania Tadeuszowi Mazowieckiemu).

Obecność działaczy PC w kancelarii prez. Wałęsy tak fascynowała Salon Warszawski, że jeden z jego wytrawnych bywalców, red. Stefan Bratkowski, wynalazł nawet nazwę na osobliwą formę ustrojową, znaną tylko w Polsce: "KANCELARIAT". To brzmi prawie jak: "SZARIAT", "KALIFAT", "SUŁTANAT", "EMIRAT". Słowem "iranizacja Polski" (przed którą przestrzegał Adam Michnik przy okrągłym stole) przez (żartobliwie wymyśloną przez Michnika właśnie) "prawicę muzułmańską". No, ale to jeszcze były czasy "wojny na górze" Salonu Warszawskiego z Lechem Wałęsą, zakończonej dopiero w obliczu lustracji wiosną 1992 r.

Bracia Kaczyńscy (i m. in. Sławomir Siwek) musieli jeszcze wcześniej odejść z pracy w Kancelarii Prezydenta, jednak sekowanie bliźniaków trwało przez następne lata i wtedy już nie chodziło o uderzanie w Lecha Wałęsę (w 1990 r. Salon Warszawski odsądzał go jako "antysemitę" i kandydata na "cesarza", w 1992 r. dziękował mu za stabilizacyjną rolę, za uratowanie "Bolków", a także np. "Stokrotek" itp., przed straszliwym oszołomem, chorym z nienawiści Macierewiczem...).

Telewizja Polska (za prezesury Roberta Kwiatkowskiego) nadała 17 i 19 czerwca 2001 roku dwa pierwsze (spośród trzech) odcinki filmu "Dramat w trzech aktach" http://prawda2.info/wiki/Dramat_w_trzech_aktach. Widocznie po 10 latach od owej ulotki-nekrologu zaistniało zapotrzebowanie na ponowne "umoczenie" Kaczyńskich poprzez pomówienie, jakoby pieniądze ukradzione za pośrednictwem FOZZ (= Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego) przekazywano działaczom Porozumienia Centrum. Mieli w tym brać udział dwaj oficerowie wywiadu LWP. Jeden komunista poprzez drugiego komunistę miał finansować organizację antykomunistyczną! I oto po latach jeden z tych 2 komunistów, powołując się na drugiego z nich, sam o tym publicznie mówi mniej więcej tak: nieważne, że ukradliśmy, ważne KOMU część z nich daliśmy. Oznajmienie tyleż warte co posądzenie faceta o cudzołóstwo wygłoszone przez prostytutkę. Bracia Kaczyńscy pozwali TVP do sądu – sprawa zakończyła się ugodą, zawartą w kwietniu 2004 r., obejmującą m. in. przeproszenie Lecha i Jarosława Kaczyńskich na antenie TVP. Ale to nieważne, w świadomości telewidzów (i wyborców!) miało pozostać, że Kaczyńscy wzbogacili się na aferze FOZZ.

Sekowanie prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego jako rzekomego "homofoba" wiosną 2005 r., a potem premiera Jarosława Kaczyńskiego jako rzekomego "antysemity", to przykłady, które może więcej spośród nas ma ciągle w pamięci.

Najbardziej świeżo (bo z tygodniowej żałoby narodowej) mamy jednak w pamięci wruszającą się przed kamerą "Stokrotkę" i tow. Janusza Zemkego, z rozanieloną twarzą wspominającego, jak wspaniałym człowiekiem i jak wspaniałą pierwszą damą była ś.p. Maria Kaczyńska. Zupełnie jak gdyby "Stokrotka" i dawny komunistyczny aparatczyk należeli do jakiejś PiS-owskiej młodzieżówki i przejawiali przed kamerami telewizyjnymi młodzieńczą autentyczność...


Pisząc powyższe, w znacznej mierze wykorzystałem informacje (w tym także ― skan ulotki-"nekrologu") zawarte w artykule p. Konrada Turzyńskiego "Powtórka z nagonki" sprzed 5 lat, dostępnym we fragmencie także na niniejszym forum: http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt6550.html.

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri


Ostatnio zmieniony przez Esse Quam Videri dnia Nie Sie 07, 2011 10:42 pm, w całości zmieniany 15 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sob Kwi 17, 2010 6:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bardzo podoba mi się ten tekst. Warty jest dokładnego przeczytania i pewnej zadumy. M.in. można tam znaleźć niezły test na to czy się jest z elity czy z wykształciuchów:
Cytat:
Czy polska klasa średnia, ta dumna i blada „elita”ma w ogóle jakieś poglądy na politykę i ekonomię które potrafi wygłosić i w jakiś sensowny sposób uzasadnić?
Czy potrafią powiedzieć dlaczego na kogoś głosują, żeby nie zabrzmiało to jak bełkot cymbała?
Czy wie jaka jest polska racja stanu i co na nią wpływa?
Ile nasi "intelektualiści" z tytułami magistrów wiedzą o bezpieczeństwie energetycznym kraju, ropie, węglu, gazociągach , gazoportach, konieczności dywersyfikacji dostaw i konsekwencjach jej braku?
Czy wiedzą po co budowany jest Nordstream (cóż to u diabła jest?) i Nabucco (nie chodzi mi o operę)?
Czy potrzebne nam są elektrownie atomowe,zapory, wiatraki i biopaliwa?
Jaki procent polskiej „elity” potrafi w kilku prostych zdaniach wytłumaczyć krótko i długookresowe konsekwencje wprowadzenia w Polsce podatku liniowego – i w związku z tym zająć stanowisko że jest się za jego wprowadzeniem bądź przeciw, bez uciekania się do podbarwionych emocjonalnie dywagacji o jego sprawiedliwości?
Jakie były główne akty prawne które miały wpływ na rozwój kraju wprowadzone przez SLD, AWS, PiS i PO i dla jakich grup społecznych były one korzystne?
Jakie są główne powody dla których inwestycje typu „greenfield” (zakłady budowane od podstaw) w lwiej części omijają Polskę , lokując się na Słowacji, w Czechach i na Węgrzech i czy to źle, czy dobrze?
Jak wygląda nasz bilans płatniczy, ile wynosi dług publiczny, kto dąży do jego zwiększenia a kto do zmniejszenia, czy Polska jest krajem dużych czy małych dysproporcji w dochodach i jak się je mierzy?
Ilu ludzi wyjechało za granicę z Polski w ciągu ostatnich pięciu lat, a ile procentowo z pozostałych krajów „Nowej UE” i czy jest to korzystne dla kraju?
Jakie kukułcze jaja kryje w sobie Traktat Lizboński?
Dlaczego w Polsce nie będzie tarczy antyrakietowej?
Czy warto finansowo motywować rodziny do posiadania dzieci?
Jaki pogląd na wymienione sprawy mają wiodące partie polityczne, a jakie miał prezydent i jak to uzasadniał?

Warto postawić sobie te 16 pytań i spróbować na nie odpowiedzieć. Może to zainspiruje do uzupełnienia wiedzy. Może zmieni ideały...
Oczywiście swe apele kieruję do takich ludzi, którzy myślą własną głową, a nie gw czy bliskimi jej ogłupiaczami, bo
Cytat:
Jeśli delikwent nie odróżnia waleta od ósemki, nie ma sensu siadać z nim do brydża. Można za to zagrać w durnia – też fajna gra.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group