" /> Dyskusje ogólne :: Wojna o polski gaz
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wojna o polski gaz
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jadwiga Chmielowska
Site Admin


Dołączył: 02 Wrz 2006
Posty: 3642

PostWysłany: Sro Maj 19, 2010 8:49 pm    Temat postu: Wojna o polski gaz Odpowiedz z cytatem

Wojna o polski gaz
Opublikowano: 24.04.2010 | Kategoria: Gospodarka Drukuj Drukuj

Pogrzeb prezydenckiej pary pokazał, że przynajmniej formalnie milionom Polaków wciąż zależy na Polsce; że jednak pragniemy dobra kraju. Świadczy o tym również poszukiwanie prawdziwych przyczyn tragedii. Czy aby nasz prezydent nie został zamordowany?

Wielkie znaczenie ma natomiast naruszenie procedur bezpieczeństwa, jakie nastąpiło przy tym locie; znaczenie ma to, że samolot z prezydentem leciał do Smoleńska bez należytego zabezpieczenia na miejscu, że polskiego oficera nie było w wieży kontroli, że nie sprawdzono, czy działają instalacje lotniska, że pilot lądował w niebezpiecznych warunkach itd. itp. Jednym słowem, katastrofa pokazała czarno na białym złe działanie polskich instytucji i słabość państwa. Co do tego nie ma wątpliwości.

I po tym stwierdzeniu można zaprzestać ekscytowania się internetowymi dywagacjami o strzałach czy “mało prawdopodobnym” rozbiciu samolotu w drebiezgi. – Nawiasem mówiąc, radzę sięgnąć w YouTube do filmów TVP z katastrofy iła-76 w Lesie Kabackim – tam było podobnie i tam też było słychać “strzały”.Czy prezydent w czymś “przeszkadzał”? Prawdopodobnie. (...)

* * *

Tymczasem w Polsce jesteśmy świadkami największej rozgrywki w powojennej historii tych ziem. Zaczęły się dziać rzeczy duże. I niestety ten kraj i to państwo nie są do nich przygotowane; życzenie, aby Polska była Polską, pozostaje właśnie tym – życzeniem.
Walka, jaka się rozpoczęła, jest bezceremonialna i na noże, nie wiemy, czy już się czasem nie rozstrzygnęła, w każdym razie to, że nie jest to dzisiaj główny temat debaty politycznej, świadczy o wadze sprawy. Uruchomieni zostali agenci wpływu, pociągnięto sznurki medialnych “śpiochów”.

Chodzi o gaz łupkowy. Amerykański koncern Chevron odkrył na polskich ziemiach olbrzymie pokłady. Pokłady, które są w stanie poważnie wpłynąć na strategiczne kierunki polityki w regionie. Przede wszystkim zagrażają pozycji Rosji i jej “dyplomacji” uprawianej przy pomocy gazowej rury.

Odkrycie tak olbrzymich pokładów gazu w Polsce (ale nie tylko) stawia również pod znakiem zapytania inwestycje niemieckie w rosyjski gaz, eksploatację złóż na Morzu Barentsa czy budowę gazociągu pod dnem Bałtyku.
Polacy otrzymują jedną na pięć pokoleń szansę rozwarcia gnębiącego nas historycznego szczękościsku Rosji i Niemiec.
Mamy złoty róg i wszystko wskazuje na to, że większość nas nie zdaje sobie z tego sprawy. Trudno się dziwić, bo większość polskich mediów nie należy do Polaków.

Front bitwy o Polskę wygląda dzisiaj mniej więcej tak:

1. Amerykanie dzięki nowej technologii eksploatacji gazu łupkowego w ciągu kilku lat stali się głównym producentem gazu ziemnego na świecie, wyprzedzając Rosję. Zagrozili tym Gazpromowi na rynkach trzecich.
2. Amerykanie kilka tygodni temu udokumentowali złoża zdolne zaspokoić potrzeby Polski na 120 lat – spowodować przestawienie energetyki i uczynić z Polski eksportera gazu.
3. Możliwość ta mocno niepokoi nie tylko Rosjan, ale Niemców, którzy obawiają się strategicznej nierównowagi i zagrożenia interesów swych korporacji.
4. Berlin naciska na Warszawę w celu:
a) ograniczenia eksploatacji łupków (że niby brudna nieekologiczna technologia, a z Rosji jest czysty gaz);
b) dopuszczenia Rosjan do kupna złóż i udziału w wydobyciu.
5. Gaz łupkowy to oczko Radka Sikorskiego – z jego inicjatywy niedawno odbyło się w Warszawie sympozjum na ten temat. Sikorski jest za zaangażowaniem Amerykanów. Zaangażowanie takie oznaczałoby rzeczywiste, a nie egzotyczne gwarancje bezpieczeństwa. USA – nie można im tego zarzucić – troszczą się o swe koncerny naftowe.
6. Rząd w Berlinie naciska premiera Tuska, aby ograniczyć rolę amerykańskich firm. Jedną z pierwszych ustaw podpisanych przez nowego p.o. prezydenta była ustawa zezwalająca ministrowi skarbu na ingerencję i zrywanie podpisanych umów “ze względu na bezpieczeństwo strategiczne”.

W tym kontekście nieważne jest, czy prezydent Kaczyński został zamordowany, czy też nieszczęśliwy wypadek spowodował jego śmierć – nieważne, czy “stawiał się” pewnej opcji, dzisiaj liczy się to, by Polska się obudziła, by ludzie zadecydowali o swej przyszłości.
O tych sprawach trzeba rozmawiać, te sprawy nie mogą być rozstrzygane poza plecami przez bandy politycznych kompradorów. Teraz rozstrzyga się przyszłość na kolejne 20 – 30 lat.

Czytam “Rzeczpospolitą”, przeglądam “Dziennik”, słucham polskiego radia… Nic o gazie, za to wiele o nagłej miłości Rosjan…

Wściekłość? To mało powiedziane…

Autor: Andrzej Kumor
Źródło: Tygodnik “Goniec” z Toronto
PS. Oto jeden z komentarzy:

1. ynaju 26.04.2010 07:26 :

Niestety, to już musztarda po obiedzie – Polski rząd oddał złoża gazu za bezcen i to podczas żałoby narodowej, wykorzystując wojnę o Wawel. Przykre… A jeszcze bardziej dobijające, że tak niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje.
http://www.hotmoney.pl/artykul/surowce-polska-oddala-zloza-gazu-za-bezcen-13003

_________________
Jadwiga Chmielowska Przewodnicz?ca Oddzia?u Katowice i Komitetu Wykonawczego "Solidarnosci Walcz?cej"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 10:41 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sro Maj 26, 2010 1:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100526&typ=po&id=po01.txt

ZŁOZA GAZU JAK STRAGAN Z PIETRUSZKĄ

Firmy poszukujące gazu łupkowego będą mogły eksploatować jego złoża bez konieczności występowania o przyznanie koncesji wydobywczej. Taką możliwość przewiduje przyjęta przez komisję nadzwyczajną rządowa nowelizacja Prawa geologicznego i górniczego - dowiedział się "Nasz Dziennik". Będzie jedna koncesja - poszukiwawcza, a po niej prawo do wydobycia będzie inwestorowi przysługiwać bez przetargu. To znaczy, że cenę za eksploatację gazu podyktują nam koncerny mające technologie i większość koncesji - ostrzegają eksperci.

- Dotąd koncesje były dwustopniowe - na poszukiwanie i na wydobycie. Otrzymanie tej pierwszej nie gwarantowało, że firma, która znalazła i udokumentowała złoża, otrzyma prawo do ich eksploatacji. O tym przesądzał przetarg - mówi Przemysław Wipler, były dyrektor Departamentu Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii w Ministerstwie Gospodarki za rządów PiS. - W nowej ustawie ma się to zmienić. Proces koncesyjny będzie jednoetapowy: kto otrzyma koncesję poszukiwawczą, ma w kieszeni prawo wydobywania - podkreśla.

- Oznacza to, że firma, która otrzyma koncesję na poszukiwania, de facto dyktować będzie warunki eksploatacji bez konieczności udziału w przetargu na koncesję wydobywczą - wyjaśnia prof. Jan Szyszko, minister środowiska w rządzie PiS. - Opłaty eksploatacyjne są minimalne. Ustawę przygotowano w czasach, gdy nikt nie myślał o gazie z łupków - dodaje.

We wszystkich cywilizowanych krajach przetarg na koncesję wydobywczą jest sposobem na uzyskanie od inwestora najlepszych dla danego państwa warunków eksploatowania jego bogactw naturalnych. Inwestor znalazł gaz, wie, ile go jest, orientuje się, jakie będą koszty wydobycia i na jakie zyski może liczyć; wtedy przychodzi pora, by podzielił się z właścicielem złóż, tj. państwem i jego obywatelami. W koncesji ustala się m.in. obowiązek eksploatacji (aby inwestor nie zamroził złóż), wysokość i zasady indeksacji opłat za licencję i eksploatowany surowiec, czasokres eksploatacji, obowiązki związane z ochroną środowiska i likwidacją szkód, wysokość podatku od kopalin - dla podkreślenia, że cały czas pozostają one własnością narodową. Tylko kraje postkolonialne, rządzone przez skorumpowanych kacyków, oddają swoje złoża za darmo.

- Regułą jest, że firma prowadząca badania otrzymuje zwrot kosztów oraz premię za odkrycie i udokumentowanie złóż, ale żeby z góry dawać jej prawo eksploatacji - to za wiele. Jeśli obiecuje się przed wbiciem wiertła - trzeba obiecywać bardzo dużo, a potem nie można już tego zmienić - mówi Wipler. - A tu nie chodzi o pietruszkę, ale o naprawdę "dużą forsę" - dodaje.

Jeśli urzędnicy oddadzą prawo do eksploatacji zbyt tanio - późniejsza zmiana warunków nie wchodzi w grę, ponieważ zagranicznych inwestorów chronią konwencje dwustronne o wzajemnej ochronie inwestycji (tzw. umowy BIT). Wymówienie koncesji, podniesienie opłat lub podatków czy jakiekolwiek pogorszenie warunków traktowane będzie, w myśl prawa międzynarodowego, jako "wywłaszczenie" i narazi budżet państwa na niewyobrażalne kwoty odszkodowań przed międzynarodowymi trybunałami arbitrażowymi BIT. Przypomnijmy kilkudziesięciomiliardowe odszkodowanie, jakiego - właśnie na podstawie umowy BIT - domagała się od Polski holenderska spółka Eureko za rzekome "wywłaszczenie" z inwestycji w PZU.

- Po 1989 r. Polska nie zbudowała efektywnego systemu nadzoru właścicielskiego nad zasobami naturalnymi - twierdzi Wipler. Przeniesienie nadzoru z Ministerstwa Skarbu Państwa do Ministerstwa Środowiska za czasów koalicji Unii Wolności - Akcji Wyborczej "Solidarność" wcale nie poprawiło sytuacji.

- Prawo geologiczne i górnicze w tym kształcie w ogóle nie zabezpiecza polskich interesów związanych z eksploatacją złóż. Można wręcz odnieść wrażenie, że państwo wycofuje się z kontrolowania narodowych zasobów, jakby nie istniały - podkreśla prof. Szyszko. Przypomina jednocześnie, że za rządów PiS przygotowany został projekt ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawa o służbie geologicznej, swego rodzaju "geologicznej policji", ale rząd PO - PSL z nich zrezygnował.

Nowe Prawo geologiczne i górnicze wprowadza ułatwienia dla inwestorów - upraszcza procedury, znosi obowiązki, gwarantuje prawa, marginalnie zaś traktuje podstawowe prawo właściciela kopalin, Skarbu Państwa, do czerpania godziwych korzyści ze złóż. Wkrótce wystarczy podpis urzędnika, by na dziesiątki lat pozbawić państwo pożytków z własnych zasobów naturalnych. To kolejny świadomy krok do przekazania faktycznej własności kopalin w ręce inwestorów - pierwszy miał miejsce w początkach transformacji, gdy wbrew protestom świata nauki usunięto z Konstytucji pojęcie "ogólnonarodowej własności zasobów naturalnych". Wniosek o odrzucenie ustawy w pierwszym czytaniu przepadł w głosowaniu w Sejmie.

Zmiana gazowej mapy

Zasoby gazu łupkowego w naszym kraju szacowane są na co najmniej 1,4 bln m sześc., a nawet do 3 bln m sześciennych. Ile go rzeczywiście kryją ilaste skały - dowiemy się, gdy koncesjonariusze zakończą badania.

Resort środowiska wydał już ok. 60 koncesji na poszukiwania gazu łupkowego. Na "pola gazowe" ciągnące się od Pomorza ku Podkarpaciu i w okolicy Wrocławia ruszyły amerykańskie koncerny, wśród nich potentat na amerykańskim rynku shale gas - Exxon Mobil, który kilka lat temu nabył za grube miliardy dolarów firmę mającą licencję na technologię pozyskiwania gazu z łupków. - Dzięki tej innowacyjnej metodzie gaz łupkowy pokrywa dziś 30 proc. zapotrzebowania amerykańskiego rynku, a terminale LNG (gazu skroplonego) na wschodnim wybrzeżu stoją puste - zauważa Przemysław Wipler. Po co transportować gaz tysiące mil, gdy można go mieć na miejscu?

Stany Zjednoczone z importera gazu stały się krajem samowystarczalnym, a w perspektywie chcą zostać eksporterem. Eksperci szacują, że wkrótce gaz ze źródeł niekonwencjonalnych zaspokoi 60 proc. zapotrzebowania tamtejszego rynku. Amerykański shale gas zachwiał rynkiem energii i planami największych potentatów gazowych, przede wszystkim Gazpromu. Przedstawiciele rosyjskiej spółki przyznają, że wzrost wydobycia gazu z niekonwencjonalnych złóż w USA zagraża jego strategicznym projektom zagospodarowania złoża Sztokman na Morzu Barentsa, które miało dostarczać gaz na rynek amerykański i kanadyjski. Z kolei uruchomienie polskich złóż grozi tym, że nierentowna może się okazać także budowa Gazociągu Północnego na dnie Bałtyku. Gaz rosyjski będzie po prostu za drogi. Już obecnie gaz rosyjski z kontraktów długoterminowych przegrywa z oferowanym na światowych rynkach. Z rocznego raportu Gazpromu wynika, że w ubiegłym roku eksport rosyjskiego gazu zmniejszył się o 11,4 proc., a wpływy z eksportu spadły o ponad 20 mld USD.

Kto na tym zarobi?

Koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce zgarnęły głównie firmy amerykańskie. Prócz Exxon Mobil na pola ruszyli tacy giganci, jak Chevton, ConocoPhillips, Maraton Oil Corp. Są wśród koncesjonariuszy także mniejsze firmy zagraniczne - Aurelian, BNK Petroleum, San Carlo, LNG Energy, 3 Legs, które wchodzą w kooperację z pierwszą czwórką. O współpracy z Amerykanami myśli też nasze PGNiG, który posiada 11 koncesji poszukiwawczych (nie tych najlepszych, bo zaspało), i rozważa wystąpienie o dalsze. O siedem koncesji wystąpił też PKN Orlen. Jeśli wszystko pójdzie dobrze - wydobycie gazu łupkowego rozpocznie się od 2020 roku.

Z analizy opublikowanej przez "The Economist" wynika, że rząd polski przyznaje licencje po stawkach wielokrotnie niższych niż na świecie. W rezultacie otrzymamy tytułem opłaty licencyjnej najwyżej 1 procent wartości przychodów z wydobycia gazu, podczas gdy w USA stawka ta wynosi 20 procent.

Małgorzata Goss

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Pią Cze 04, 2010 3:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100604&typ=sw&id=sw01.txt

Bronisław Komorowski w London School of Economics sugerował, że gaz łupkowy wydobywa się przy pomocy łopaty i wiadra

Komorowski mówi, jak chciałby Gazprom


Polska powinna zrezygnować z wydobycia gazu łupkowego, bo grozi to... dewastacją środowiska naturalnego. Tę kuriozalną tezę wyartykułował pełniący obowiązki prezydent RP, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Według polityka PO, przy wydobyciu stosuje się prymitywną metodę odkrywkową. To bzdura, gaz łupkowy wydobywa się metodą głębokich odwiertów w ziemi i nie trzeba do tego budować wielkich kopalń.


Marszałek uważa też, że wydobywanie gazu łupkowego jest niepotrzebne, bo mamy dobry kontrakt gazowy z Rosją. Tymczasem większość ekspertów ostrzega właśnie przed uzależnieniem naszego kraju od Gazpromu i dlatego stawia na wydobywanie gazu ze skał, którego mamy duże pokłady, co ma zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne. To nie pierwsza kompromitacja Bronisława Komorowskiego. Kilka razy został już przyłapany na swojej ignorancji w najprostszych kwestiach ekonomicznych. Choćby wtedy, gdy deficyt budżetowy mylił z długiem publicznym. Teraz jednak wypowiedzi Komorowskiego podważające sens wydobywania gazu łupkowego są bardziej niebezpieczne. Eksperci od dawna bowiem wskazują, że Polska jest bogata w takie złoża i ich otwarcie mogłoby w perspektywie zapewnić nam niezależność gazową od Rosji. Teraz zaś marszałek Sejmu przekonuje, że nie powinniśmy sięgać po ten gaz i bezpodstawnie straszy Polaków widmem ekologicznej katastrofy.

Zdaniem kandydata Platformy Obywatelskiej do fotela prezydenckiego, eksploatacja gazu łupkowego w Polsce musi być rozpatrywana nie tylko pod kątem zysków ekonomicznych. W jego opinii, ta sprawa ma swoje "za" i "przeciw", dlatego decyzja o podjęciu inwestycji wymaga przemyślenia wszystkich argumentów. Zgodnie z wiedzą marszałka dziś jedyną dostępną naszemu krajowi metodą wydobycia gazu łupkowego jest metoda odkrywkowa, czyli taką, którą stosuje się przy wydobyciu płytko położonych zasobów węgla brunatnego. - Być może w dalszej perspektywie, 15 lat, pojawią się nowe technologie eksploatacji, które zrewolucjonizują gospodarkę i sytuację polityczną w Europie i spowodują, że skutki dla środowiska będą mniej dotkliwe, a dostawcy gazu nie będą mieli możliwości stosowania gazowego szantażu. Dlatego trzeba przemyśleć wszystkie "za" i "przeciw" - stwierdził w swoim wystąpieniu w Londynie Komorowski. Marszałek tłumaczył, że metoda odkrywkowa powoduje niszczenie bardzo dużych obszarów przyrody, a co za tym idzie - grozi zniszczeniem szerokich połaci krajobrazu Polski. Tradycyjna kopalnia odkrywkowa zajmuje bowiem teren o obszarze tysięcy hektarów, gdzie wycinane są drzewa, a w ziemi po wydobyciu węgla zostają ogromne dziury. Ale wiedza marszałka na temat gazu łupkowego jest więcej niż skromna, gdyż nie wie on najwyraźniej, iż obecnie najbardziej rozpowszechnioną metodą wydobycia gazów łupkowych, znaną także w Polsce, jest proces "otwierania" skał nazywany szczelinowaniem hydraulicznym (hydraulic fracture). Polega on na wtłoczeniu wody pod ciśnieniem 600 atmosfer, a następnie drobnoziarnistego piasku wciskającego się w powstałe w skale pęknięcia, który uniemożliwia ich ponowne zamknięcie. Jak podkreślali wielokrotnie eksperci, również na łamach "Naszego Dziennika", nie jest to technologia obca naszym naukowcom i z powodzeniem mogłaby być stosowana w Polsce. Wtedy taka kopalnia zajmuje niewielki obszar, więc o żadnej dewastacji przyrody nie może być mowy.

Jak stwierdził marszałek Bronisław Komorowski, inną kwestią dotyczącą gazu łupkowego jest czas wykorzystania tych złóż. Zdaniem marszałka, obecnie, jeśli chodzi o dostawy gazu, Polska jest bezpieczna i uzależniona od dostaw rosyjskiego gazu dużo mniej niż inne państwa. Komorowskiemu nie przeszkadza nawet fakt, że wciąż negocjowana umowa gazowa z Rosją ma obowiązywać aż do 2037 roku. W jego opinii, nie powinniśmy z tego powodu żywić żadnych obaw, ponieważ "zarówno dostawcy, jak i odbiorcy muszą planować długofalowo". Jak podkreślił Komorowski, także poprzednia umowa gazowa wymagała takiej zmiany, gdyż była wyjątkowo źle skonstruowana, m.in. dlatego że Polska musiała kupować więcej gazu, niż potrzebowała. Wobec tak długoletniego "zabezpieczenia" dostaw surowca ze strony Gazpromu, marszałek zasugerował, aby nasze zasoby łupków traktować jako swoistą rezerwę na czarną godzinę. - Pytanie sprowadza się do tego, czy bardziej nam zależy na szybkim uruchomieniu rezerwy eksploatacji, czy też na zatrzymaniu złóż na wypadek nieprzewidzianych wydarzeń, np. gazowego szantażu. To jest kwestia kalkulacji i takie kalkulacje są robione - powiedział. Trzeba jednak pamiętać, że gaz łupkowy jest dużym zagrożeniem dla monopolistycznej pozycji Gazpromu. Dlatego wypowiedzi marszałka Komorowskiego są swoistym prezentem dla Rosjan.

Atrybut Palikota prezentem dla marszałka
Swoje nowatorskie metody wydobycia gazu łupkowego Bronisław Komorowski głosił w ramach prezentacji swojej wizji prezydentury. Wyspiarskiej Polonii sugerował, że jego prezydentura będzie urzędowaniem otwierającym Polskę na nowe możliwości modernizacji państwa [być może i wydobycie gazu koparką - przyp. red.] i wspierającym reformy. Jednocześnie oskarżył prezydenta Lecha Kaczyńskiego o całościowe wetowanie reform, podając jako przykład jego zastrzeżenia do reformy zdrowia i zwłokę w podpisaniu traktatu lizbońskiego.

Jeden z uczestników spotkania, pytając Komorowskiego, czy odcina się on od polityki Janusza Palikota, postawił na stół, przy którym obok marszałka siedzieli minister finansów Jacek Rostowski oraz europosłanka Lena Kolarska-Bobińska, sztuczny atrybut męskości podobny do tego, którym posługiwał się poseł PO z Lublina w czasie jednego ze swoich happeningów. Marszałek nie odpowiedział na to pytanie, stwierdzając jedynie, że poziom debaty w Polsce uległ poprawie. - Ale do was chyba te nowinki jeszcze nie dotarły - dodał. Mężczyzna, który podarował Bronisławowi Komorowskiemu ten nietypowy przedmiot, pytał jeszcze, jak to się stało, że do sejmowej komisji sportu w ostatnich dniach wrócił były minister sportu Mirosław Drzewiecki. Także i na to pytanie nie usłyszał odpowiedzi. Po chwili mężczyznę poruszającego nieprzyjemne dla Komorowskiego tematy wyprowadzono z sali.

Głównym celem wizyty marszałka na Wyspach było zabieganie o głosy mieszkających tam Polaków. W czasie spotkań podkreślał, że nie zamierza namawiać polskich imigrantów do powrotu, ale zależy mu na tym, by utrzymali kontakt z polską kulturą i językiem. - Jeśli polska gospodarka będzie się rozwijać w dotychczasowym tempie, to wielu Polaków wróci - zaznaczył. Zdaniem Komorowskiego, rozwój naszego kraju jest tak wysoki, że wkrótce pozwoli on Polsce dogonić "europejski peleton".
Łukasz Sianożęci

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Pią Cze 04, 2010 3:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/34965

ZAŻENOWANI SŁOWAMI KOMOROWSKIEGO

Polscy eurodeputowani są zdziwieni i zażenowani wypowiedzią marszałka Sejmu odnośnie gazu łupkowego.
- Argumentacja ekologiczna - ochrona krajobrazu, to jest główna argumentacja, której powinniśmy się obawiać ze strony Gazpromu. Jest to bardzo dziwne w ustach polskiego polityka, który albo ma bardzo nieodpowiedzialnych doradców
, albo sam ma bałagan w głowie, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo
energetyczne - uważa Konrad Szymański z PiS.

Również deputowani z Platformy Obywatelskiej nie kryją zdziwienia. Jeden z ważnych europosłów PO ubolewa nad kolejną gafą marszałka i mówi, że jest to tym groźniejsze, iż uderza w strategiczne interesy Polski - donosi RMF FM. Co więcej, niedawno szef klubu PO w Parlamencie Europejskim Jacek Saryusz-Wolski wyrażał zupełnie odmienną opinię na temat gazu łupkowego. Stwierdził, że skoro w sposób środowiskowo bezpieczny wydobywa się go w USA, nie ma problemu, by robić to również w Europie.


(ks/RMF FM)

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Pią Cze 04, 2010 10:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/34971

TRUDNY, ALE OPŁACALNY GAZ

"W Stanach Zjednoczonych prywatni przedsiębiorcy ocenili, że opłaci się zainwestować w wydobycie gazu niekonwencjonalnego. To zasadniczo zmieniło sytuację energetyczna w USA i pozwoliło zlikwidować import gazu". Z Jerzym Hadro, konsultantem amerykańskiej spółki EurEnergy, rozmawia Teresa Wójcik ("Gazeta Polska").

Skąd się bierze gaz niekonwencjonalny?
Zacznijmy od tego, skąd się wzięły węglowodory. Aby powstało złoże gazu i ropy
, musiało zadziałać kilka czynników w bardzo odległej historii Ziemi. Szczątki ogromnej ilości materii organicznej z różnych organizmów zostały pokryte grubym nadkładem skalnych osadów mineralnych. Te warstwy bogate w uwęgloną substancję organiczną, zwane skałami macierzystymi, zostały w kolejnych epokach geologicznych zanurzone głęboko pod powierzchnię ziemi i przez kilka milionów lat podgrzewane ciepłem geotermicznym. W takich warunkach przy niższej temperaturze powstawała ropa. Przy wyższych zaś gaz ziemny – metan. Węglowodory wędrują ku powierzchni, dopóki nie natrafią na pułapkę i wówczas gromadzą się w porowatych skałach uszczelnionych przez warstwy nieprzepuszczalne. Powstaje złoże, które można porównać do ogromnej gąbki nasyconej ropą lub gazem. Takie złoża gazowe były dotychczas eksploatowane jako dostarczające gazu konwencjonalnego. Złoża te, gdy się je odkryje, są stosunkowo łatwe do wydobycia.

Z gazem niekonwencjonalnym jest trudniej?
Gaz niekonwencjonalny to ten, który pozostał w skałach macierzystych, w których powstał. To skały o bardzo niskiej przepuszczalności. Albo łupki bitumiczne, prawie zupełnie nieprzepuszczalne, albo piaskowce o bardzo niskiej przepuszczalności. Tam znajduje się metan, który nie mógł się wydostać. Łupki ilaste (bitumiczne) na powierzchni łatwo się dzielą na cienkie, twarde płytki. Ale w głębi ziemi są twarde jak beton. Jeśli zawierają metan, to jest on izolowany w mikroszczelinkach bądź fizycznie związany z materią organiczną. W nieco bardziej przepuszczalnych piaskowcach, o niskiej porowatości, metan został uwięziony w mikroskopijnych zamkniętych porach. Nazywamy go gazem zamkniętym (tight gas). Złoża typu tight gas są związane ze skałami piaszczystymi, niekiedy węglanowymi, mającymi niską porowatość, rzędu kilku procent, i przepuszczalność poniżej 0,1 milidarcy (jednostka przepuszczalności skał roponośnych). W Polsce piaszczyste skały zbiornikowe o niskiej przepuszczalności mogą akumulować znaczące zasoby gazu ziemnego w basenie czerwonego spągowca. Przykładem jest odkryte złoże koło Poznania, z otworem Trzek-1, badane przez firmę Aurelian Oil & Gas.

Zasoby gazu niekonwencjonalnego do niedawna były uznawane przez geologów za bezużyteczne?
Właściwie tak. Niezwykle rzadko eksploatowano metan ze złóż niekonwencjonalnych. Tylko wtedy, gdy z natury były bardziej spękane niż normalnie, co umożliwiało powolne uwalnianie się gazu ze skały macierzystej. Taki szyb gazu łupkowego wywiercono w USA w 1821 r. w dewońskich pokładach łupkowych. Dostarczał przez kilkadziesiąt lat gaz do oświetlenia miasteczka Fredonia w stanie New York. Ale generalnie gaz niekonwencjonalny został doceniony dopiero w latach 80. ub. wieku. Zgodnie z rosnącym zapotrzebowaniem rynku i szybko wobec tego rosnącymi cenami. W Stanach Zjednoczonych prywatni przedsiębiorcy ocenili, że opłaci się zainwestować w wydobycie gazu niekonwencjonalnego. Co zasadniczo zmieniło sytuację energetyczną w USA i pozwoliło Amerykanom obecnie zlikwidować import gazu, a także wpłynęło na znaczący spadek cen.

Od kilku miesięcy mówi się, że w Polsce mamy bardzo duże złoża gazu niekonwencjonalnego. Czy ten gaz także na naszym rynku
wpłynie na bilans energetyczny?

Oczywiście, jeśli tylko sprawdzą się prognozy dotyczące tych złóż, w szczególności gazu łupkowego. I jeśli jego eksploatacja okaże się opłacalna. Możemy wtedy zrezygnować z importu gazu. Tak jak Stany Zjednoczone.

Czy są szanse, że będziemy eksploatować nasze złoża niekonwencjonalnego gazu?
Wszystko zależy od warunków geologicznych. Obecnie trudno prognozować ze stuprocentową pewnością, zwłaszcza jeśli chodzi o wielkość naszych zasobów. Trwają prace nad rozpoznaniem złóż w Polsce. Prowadzą je wielkie światowe firmy paliwowo-energetyczne. Wyniki tych prac dadzą podstawę do oceny możliwego występowania gazu ziemnego w złożach łupkowych. Prawdopodobne jest występowanie tego gazu w Polsce w łupkach dolnego paleozoiku na platformie wschodnioeuropejskiej. To obszar przecinający nasz kraj szerokim pasem z północnego zachodu na południowy wschód. Czyli od Pomorza przez Mazowsze i zachodnie Podlasie po Lubelszczyznę. Złoża mogą występować na głębokości od 2,5–3,0 tys. m we wschodniej części do 4,0–4,5 tys. m w jego części zachodniej.

Wyspecjalizowana firm konsultacyjna Wood MacKenzie ocenia zasoby wydobywalne gazu ziemnego na wspomnianym przez Pana obszarze dolnego paleozoiku na około 1,4 bln m sześc., a firma Advanced Resources International na około 3 bln m sześc. Pan nie ma takiej pewności?
Dopóki nie będziemy mieć dokładnych danych z próbnych odwiertów, wszystko to są tylko szacunki. Do oceny zasobów posłużono się prawdopodobnie metodą statystyczną opartą na niewielkiej liczbie danych. Jako geolog podkreślam, że do chwili obecnej nie odkryto w Polsce ani jednego złoża gazu łupkowego, a także nie został wykonany żaden otwór przewiercający potencjalne strefy złożowe. Niebawem rozpoczną się dopiero takie wiercenia na Pomorzu i na Lubelszczyźnie. Chciałbym też podkreślić, że wszelkie źródłowe informacje o złożach łupków w Polsce pochodzą z badań naszych geologów w latach 60., 70. i 80. Wtedy wykonano rozpoznanie i oznaczanie skał, stratygrafię, itd. Nie ma żadnych obserwacji satelitarnych, te złoża są zbyt głęboko w ziemi, przykryte grubym nadkładem skał mezozoicznych. Amerykanie mają zaufanie do wyników naszych badań, do prac dr Pawła Poprawy i innych geologów z Państwowego Instytutu Geologicznego. Ich własne badania, jak dotychczas, to badania tzw. rdzeni archiwalnych, przechowanych po pracach naszych specjalistów. Wyniki badań rdzeni uzyskane przez specjalistów Marathon Oil i Exxon Mobil prawdopodobnie nie odbiegały od wyników badań przeprowadzonych wcześniej w Polsce, a jeśli się różniły, to w szczegółach.

Pan nie ma pewności czy jest ten gaz łupkowy, a firmy amerykańskie inwestują w kosztowne poszukiwania. Wzbudzając w niektórych środowiskach panikę, że pozbawiają Polskę „ostatnich dóbr narodowych”.
Bo bezwzględnie warto zainwestować w te poszukiwania, a koncerny Chevron. ConocoPhilips, Exxon Mobil, Marathon Oil czy EurEnergy na to stać. Prywatne firmy, jeśli mają kapitał, muszą inwestować. My w kraju nie mamy takich firm, które chciałyby zaryzykować tak duży kapitał. Co równie ważne – tylko Amerykanie dysponują technologiami, które pozwalają wydobywać gaz niekonwencjonalny. Potwierdzenie zasobów i możliwości eksploatacji gazu z łupków otrzymamy po odwierceniu pierwszych otworów poszukiwawczych. Pierwszy wiercony przez firmę Lane/ConocoPhillips na Pomorzu zostanie ukończony w drugiej połowie 2010 r. Jeszcze w tym roku rozpocznie się wiercenie kolejnych. Wynik tych prac rozstrzygnie o możliwości występowania gazu, lecz niekoniecznie jeszcze o najbardziej efektywnych technikach produkcji, które mogą być dostosowywane do specyfiki basenu przez następnych kilka lat.

Na czym polega trudność wydobycia gazu łupkowego czy gazu zamkniętego?
Jak już mówiliśmy, ten gaz jest zawarty w skałach o prawie żadnej albo bardzo niskiej przepuszczalności. Gaz nie może płynąć samoistnie jak gaz konwencjonalny. Trzeba mu w tym pomóc przez sztuczne wytworzenie porowatości. Temu służy technologia
szczelinowania hydraulicznego. Warto przy tym zwrócić uwagę na różnice między Polską a USA dotyczące warunków poszukiwań. Należy do nich zaliczyć: urbanizację obszarów wydobycia, udział terenów chronionych w obszarach poszukiwań, a także wysokie koszty wierceń. W USA, aby je obniżyć, wprowadzono w latach 80.zwolnienia podatkowe dla złóż niekonwencjonalnych.

A warunki geologiczne też są inne w Polsce niż w Ameryce?
Parametry geologiczne i geochemiczne w Polsce z reguły są gorsze od właściwości formacji łupkowych w basenach USA. Takich, jak klasyczne już formacje z gazem łupkowymw Barnett w basenie Fort Worth w Teksasie.

Czy w związku z tym będą różnice w technologii wydobycia?
Praktycznie wydobycie będzie wyglądać tak samo. Najpierw pionowy odwiert rozpoznający złoże i odchodzący od niego odcinek poziomy, w którym następnie prowadzi się szczelinowanie hydrauliczne i ujęcie gazu przy pomocy głowicy wydobywczej oraz doprowadzenie do gazociągu.

Gazprom z jednej strony zapowiada ostatnio, że jest zainteresowany gazem łupkowym, z drugiej prowadzi po cichu kampanię mającą na celu wzbudzenie paniki „ekologicznej”. Woda i chemikalia wykorzystywane do szczelinowania hydraulicznego mają zatruwać zasoby wody pitnej.
Gdyby te chemikalia rzeczywiście dostały się do wód gruntowych, byłaby katastrofa. Ale przy prawidłowo prowadzonej eksloatacji niemożliwe jest skażenie wód. Użytkowe warstwy wodonośne (wody pitne) występują płytko, z reguły nie głębiej niż ok. 200 m. Złoża gazu niekonwencjonalnego występują na poziomie poniżej 2 do 4 tys. m i izolowane są od użytkowych warstw wodonośnych grubym pakietem osadów nieprzepuszczalnych. Technologie wydobycia nie stwarzają nawet minimalnego zagrożenia kontaktem płynów i środków stosowanych w szczelinowaniu hydraulicznym z górnymi warstwami geologicznymi, w tym wodonośnymi.

A inne zagrożenia przy wydobyciu gazu niekonwencjonalnego?
W Polsce może być problem gęstego zaludnienia obszarów, gdzie będzie wydobywany gaz. W czasie wykonywania odwiertów mogą wystąpić uciążliwości (hałas), przy eksploatacji już ich nie ma. Szyby wydobywcze mają wysokość ok. 1,5 m. W Polsce są dobre przepisy chroniące środowisko, jeśli się ich przestrzega, można prowadzić prace geologiczne po wykonaniu oceny oddziaływania na środowisko inwestycji
także na obszarach Natura 2000. W USA przepisy chroniące środowisko są również bardzo restrykcyjne, ale to zupełnie nie przeszkadza w masowej eksploatacji gazu łupkowego.

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
sudoer
Bywalec Forum


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 35

PostWysłany: Pią Cze 04, 2010 11:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Swoją drogą, jetem ciekawy jak Komor chciałby wydobywać gaz ziemny metodą odkrywkową z głębokości 2000 m.
Laughing

Mr. Bean?

_________________
"Gdy chcesz opisa? prawd?, elegancj? pozostaw krawcom" Albert Einstein
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Krzysiek
Weteran Forum


Dołączył: 20 Sie 2009
Posty: 240

PostWysłany: Sob Cze 05, 2010 6:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat: - Argumentacja ekologiczna - ochrona krajobrazu, to jest główna argumentacja, której powinniśmy się obawiać ze strony Gazpromu (...) - uważa Konrad Szymański z PiS.
.
Już widzę jak głupki
straszą, że łupki
zrobią ekstremalne
ocieplenie globalne.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Stanislaw Siekanowicz
Weteran Forum


Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1145

PostWysłany: Sob Cze 05, 2010 8:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Marszałek uważa też, że wydobywanie gazu łupkowego jest niepotrzebne, bo mamy dobry kontrakt gazowy z Rosją.

To już nie jest obrona WSI jak onegdaj, ale coś znacznie gorszego. Po tej wypowiedzi nie można mieć wątpliwości, że
marszałek Komorowski
to współczesny
marszałek Rokossowski.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sob Cze 05, 2010 9:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Komunikat Ministerstwa Prawdy nr 12: Spisek wykryty (05.06.2010)

http://www.youtube.com/watch?v=vzhz79xokxQ&feature=player_embedded

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sro Cze 09, 2010 10:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/35099

RÓW MARIAŃSKI KOMOROWSKIEGO

Gazu z łupków w Polsce wydobywać się nie będzie, bo to dewastacja środowiska naturalnego. Taką kuriozalną tezę wygłosił kandydat Platformy Obywatelskiej na Prezydenta RP, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Czy marszałek chce się pozbyć z Polski amerykańskich inwestorów?

Od kilku miesięcy polski internet huczy od informacji, że jesteśmy drugą po USA „niekonwencjonalną” potęgą gazową za sprawą gigantycznych złóż gazu łupkowego. Niebawem mają ruszyć próbne odwierty amerykańskich koncernów, które powołały w Polsce swoje firmy poszukiwawcze. Tych samych koncernów, dzięki którym Stany Zjednoczone wydobywają już 40 proc. swojego gazu metodami niekonwencjonalnymi. Warren G. Lee z Marathon Oil mówi nam: – Prowadzimy i planujemy dalsze odwierty badawcze w Kwidzynie, Brodnicy i Orzechowie. Nasze poszukiwania planujemy do 2013 r. Wcześniejsze odwierty na tym terenie nie wykazały obecności gazu łupkowego w skałach. Obecnie spodziewamy się, że przy wykorzystaniu nowoczesnych metod odwiertów jeszcze w 2010 r. natrafimy na te złoża.

– Jeśli inwestycja w ten gaz będzie sukcesem, wówczas może okazać się, że zaopatrzy on zarówno Polskę, jak i rynki europejskie, które przecież w ponad 50 proc. opierają się na gazie importowanym
– dodaje Lee. Co do ochrony środowiska, kopalnie gazu łupkowego zajmują niewielki obszar, więc o żadnej dewastacji przyrody nie może być mowy. Eksperci i amerykańscy i polscy szacują, że za 10 lat wydobycie w Polsce także ruszy na dobre i zaczniemy gaz eksportować. To dla nas największa szansa na bezpieczeństwo
energetyczne i na uniezależnienie od Rosji.

Komorowski przeciwko Sikorskiemu

Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski systematycznie spotyka się z szefami wspomnianych amerykańskich koncernów. I w Polsce, i w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem w ubiegłym tygodniu w Londynie marszałek Sejmu Bronisław Komorowski w ramach swojej kampanii prezydenckiej zapowiedział polskim studentom najpoważniejszej londyńskiej uczelni, London School of Economic, że gazu łupkowego w Polsce wydobywać się nie będzie. Bo, zdaniem kandydata Platformy Obywatelskiej na najwyższy urząd w państwie, obecnie jedyną metodą wydobycia gazu łupkowego jest metoda odkrywkowa. Taka, którą stosuje się przy wydobyciu płytko położonych złóż węgla brunatnego.

Komorowski stwierdził: „Być może w dalszej perspektywie, za 15 lat, pojawią się nowe technologie eksploatacji, które zrewolucjonizują gospodarkę i sytuację polityczną w Europie i spowodują, że skutki dla środowiska będą mniej dotkliwe, a dostawcy gazu nie będą mieli możliwości stosowania gazowego szantażu. Dlatego trzeba przemyśleć wszystkie za i przeciw”. Marszałek tłumaczył, że metoda odkrywkowa powoduje niszczenie krajowej przyrody, a co za tym idzie, „grozi zniszczeniem wielkiej części krajobrazu Polski. Tradycyjna kopalnia odkrywkowa zajmuje bowiem teren o obszarze tysięcy hektarów, gdzie wycinane są drzewa, a w ziemi po wydobyciu węgla zostają ogromne dziury. Odkrywki gazu łupkowego, podobnie jak węgla brunatnego, bezpowrotnie psują piękno polskiej przyrody”.
Łupki g(łupki)

Dziwi ta wypowiedź, zwłaszcza że 24 lutego br. marszałek Sejmu otrzymał pismo od Jolanty Strzelec-Łobozińskiej, podsekretarza stanu w resorcie gospodarki (w odpowiedzi na interpelację posłanki Anny Sobeckiej), które wyjaśnia specyfikę gazu niekonwencjonalnego, jego formę występowania w złożach geologicznych oraz technologię wydobycia polegającą na stosowaniu głębokich odwiertów i głębokich wierceń poziomych wzdłuż złoża. Z pisma jasno więc wynika, że niemożliwe jest wydobywanie gazu metodą odkrywkową. W dużym uproszczeniu: złoża gazu niekonwencjonalnego są zbyt głęboko, gaz łupkowy znajduje się w skałach poniżej 2,5 tys. m pod powierzchnią. Potężnych urządzeń wiertniczych nie da się zastąpić koparkami i ładowarkami. To jest ponad jedna trzecia głębokości Rowu Mariańskiego na Oceanie Spokojnym. W dodatku gaz wydobywany tą metodą natychmiast by się ulotnił.

Polscy eksperci wysłuchali telewizyjnej informacji o „łupkowym” wystąpieniu Komorowskiego z osłupieniem. Jeden z nich powiedział nam: „Tego się nawet nie da skomentować, taka to brednia”. Przedstawiciele Marathon Oil w Polsce uważają jednak, że to niekoniecznie jakiś kolosalny lapsus, lecz „coś musi być na rzeczy. Gazprom też straszy ekologów gazem łupkowym”. Eksperci zachodni z niepokojem zastanawiają się, czy nie kryje się pod tą zapowiedzią Komorowskiego tajny program wypłoszenia Amerykanów z Polski. I upatrują w tym ukrytego wątku Gazpromu.

Ekolodzy na żołdzie Kremla?

Aspektu ekologicznego w przygotowaniach do eksploatacji gazu łupkowego nie można jednak lekceważyć. Eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski twierdzi wprawdzie, że skoro w Ameryce wydobywa się gaz w sposób środowiskowo bezpieczny, to można to zrobić także w Europie. Jednak Radosław Sikorski prowadził w Brukseli na wszelki wypadek nieoficjalne, ale bardzo ważne rozmowy na ten temat. M.in. z szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton, którą ostrzegał, aby Unia nie przeszkadzała w wydobyciu gazu łupkowego restrykcyjnymi regulacjami ekologicznymi
, aby „głupie unijne regulacje nie odbiły się na planowanych w naszym kraju inwestycjach”.

Z naszych rozmów z ludźmi ze środowisk ekologicznych wynika, że są one zdecydowane zablokować przyszłą eksploatację gazu niekonwencjonalnego w Europie, zwłaszcza zaś gazu łupkowego w Polsce. Ich zdaniem wydobycie tego gazu to poważna ingerencja w glebę, zasoby wód gruntowych i masowe stosowanie chemikaliów. Zapowiadają, że nie dopuszczą do „drugiej Rospudy”. Tym bardziej że uważają tani gaz z krajowych złóż za zagrożenie dla szerszego wprowadzenia znacznie droższej energii odnawialnej. Ekolodzy, szczególnie z organizacji lewicowych, korzystają w podobnych sytuacjach ze wsparcia Rosji, która nie tylko dostarcza im własne raporty z argumentacją antyamerykańską, ale również środki finansowe. Opór ekologów wykorzystujących unijne przepisy środowiskowe może okazać się jedną z głównych przeszkód na drodze
uniezależnienia się Polski od rosyjskiego gazu. I barierą dla naszego bezpieczeństwa energetycznego.

Dobry kontrakt z Rosją

Marszałek Komorowski stwierdził, że „wydobywanie gazu łupkowego jest niepotrzebne, bo mamy dobry kontrakt gazowy z Rosją”. Ten wątek jest zdumiewający. Przedstawiciel Gazpromu niedawno powtórzył, że „chyba rosyjski koncern zainwestuje w Polsce”. Dysponuje bowiem dokładnym rozeznaniem polskich złóż łupków gazonośnych, posiada też rzekomo własne technologie wydobycia. Rosjanie z zupełną obojętnością przyjęli stwierdzenie jednego z polskich geologów, który wystąpił z sensacyjną informacją, że gazu w łupkach w Polsce jest w najlepszym razie kilkadziesiąt razy mniej, niż myślą Amerykanie, i że jest on wyjątkowo trudny do uzyskania. To stwierdzenie posłużyło jednak w kuluarach parlamentu do obrony długoletniej umowy gazowej z Rosją, umowy, która wprawdzie wciąż nie jest podpisana, ale – jak utrzymuje nasze źródło w resorcie gospodarki – „to tylko kwestia czasu”. Tymczasem większość ekspertów ostrzega właśnie przed uzależnieniem naszego kraju od Gazpromu.

Wysoka ocena kontraktu z Rosją to nie pierwsza kompromitacja Bronisława Komorowskiego. Kilka razy zaprezentował żenującą ignorancję w najprostszych kwestiach ekonomicznych. Choćby wtedy, gdy deficyt budżetowy mylił z długiem publicznym czy funkcję dyrektora Międzynarodowego Funduszu
Walutowego z zastępcą sekretarza generalnego ONZ (chodziło o funkcję sprawowaną przez Marka
Belkę).

Teraz jednak wypowiedzi Komorowskiego podważające sens wydobywania gazu łupkowego są bardziej niebezpieczne. Marszałek Sejmu przekonuje, że nie powinniśmy sięgać po ten gaz i bezpodstawnie straszy Polaków widmem katastrofy ekologicznej. Jego zdaniem obecnie, jeśli chodzi o zaopatrzenie w gaz, Polska jest bezpieczna i uzależniona od dostaw
rosyjskiego gazu dużo mniej niż inne państwa. Komorowskiemu nie przeszkadza nawet fakt, że wciąż negocjowana umowa gazowa z Rosją ma obowiązywać aż do 2037 r. W jego opinii, nie powinniśmy z tego powodu żywić żadnych obaw, ponieważ „zarówno dostawcy, jak i odbiorcy muszą planować długofalowo”. Wobec tak długoletniego „zabezpieczenia” przez Gazprom marszałek zasugerował, aby nasze „zasoby łupków traktować jako swoistą rezerwę na czarną godzinę. Pytanie sprowadza się do tego, czy bardziej nam zależy na szybkim uruchomieniu rezerwy eksploatacji, czy też na zatrzymaniu złóż na wypadek nieprzewidzianych wydarzeń, np. gazowego szantażu. To jest kwestia kalkulacji i takie kalkulacje są robione” – powiedział.

Trzeba pamiętać, że gaz łupkowy jest dużym zagrożeniem dla monopolistycznej pozycji Gazpromu i geopolitycznej strategii Kremla, więc te wypowiedzi marszałka Komorowskiego są prezentem dla Rosjan. Z drugiej strony wysoki członek rządu powiedział nam, że w koalicji jest głęboki konflikt co do polityki energetycznej.

Teresa Wójcik

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Czw Cze 10, 2010 9:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100610&typ=po&id=po01.txt

Polska ze swoimi złożami gazu łupkowego może zapewnić bezpieczeństwo energetyczne nie tylko sobie, ale całej zachodniej Europie. Poziom importu tego surowca, który dziś dla Starego Kontynentu przekracza 50 proc., mógłby radykalnie spaść. Odwierty próbne amerykańskiego Marathon Oil potwierdziły obecność gazu łupkowego w polskich złożach. W połowie roku firma rozpoczyna wiercenia

Gaz z polskich łupków może ogrzać pół Europy

Z Johnem Porretto, rzecznikiem prasowym Marathon Oil Corporation, rozmawia Łukasz Sianożęcki

Bronisław Komorowski stwierdził niedawno, że proces wydobycia gazu łupkowego może w jakiś drastyczny sposób zagrażać środowisku naturalnemu w Polsce...
- Praktyka wydobywania gazu jest udoskonalana systematycznie już od 50 lat. Szczególne zaś usprawnienie naszej techniki nastąpiło w ostatnim dziesięcioleciu. Jak mawiają specjaliści, dziś zostawiamy już naprawdę niewielkie "odciski" naszej działalności, tzn. w związku z wydobyciem gazu coraz mniejsze obszary ulegają naruszeniu. A przy tym jest to technika dużo czystsza, generująca znikomą ilość odpadów i naprawdę niezagrażająca środowisku naturalnemu.

A może jest to technika nieopłacalna, jak twierdzą niektórzy eksperci i politycy?
- Cóż, mogę odpowiedzieć tylko z perspektywy naszej firmy. W ostatnim czasie musieliśmy wprowadzić uaktualnienie w naszej wersji kwartalnego bilansu przychodów, odnotowując w nim otrzymanie trzech dodatkowych, nadbrzeżnych licencji z dużym potencjałem na wydobycie gazu z łupków, na początku roku oraz jednej w kwietniu. Tym samym zwiększyło to liczbę posiadanych przez Marathon licencji do siedmiu i zwiększyło nasz całkowity areał działania do 1,4 miliona akrów. Nasza firma ma na tych terenach 100 procent udziałów i jest jedynym operatorem wszystkich siedmiu bloków. Ponadto planujemy występowanie o przydzielanie nam kolejnych licencji. Marathon chce rozpocząć także własne badania geologiczne w Polsce jeszcze w 2010 roku. Tak więc w naszej opinii jest to bardzo zyskowny i perspektywiczny interes.

Technika wydobywania gazu łupkowego to dopiero "melodia przyszłości" - twierdzą niektórzy. Jeszcze nie wiadomo, czym jest, i nie jest do końca sprawdzona. Może warto posłuchać takich sugestii?
- Proces szczelinowania hydraulicznego (hydraulic fracture) stosowany w pracach nad wydobyciem gazu z łupków jest znany już od 1940 roku. Dzięki jego użyciu w Stanach Zjednoczonych powstało już ponad milion odwiertów, które dostarczyły nam 7 miliardów ton ropy i ponad 600 miliardów metrów sześciennych gazu. Nasi specjaliści twierdzą, że jest to proces, który odegra kluczową rolę w produkcji rodzimego gazu. Tak więc mimo że jest to proces znany już od wielu lat, to prawdą jest to, że będzie najbardziej znaczący w nadchodzącej przyszłości. Szacuje się, że ponad 80 proc. odwiertów w poszukiwaniu złóż gazu będzie wymagało wykorzystania procesu szczelinowania hydraulicznego. Zaryzykuję więc twierdzenie, że jest to technika o żywotnym znaczeniu dla całych Stanów Zjednoczonych.

Są zarzuty, że i w tym procesie wykorzystuje się oprócz wody pod wysokim ciśnieniem i piasku środki chemiczne, które mogą negatywnie wpływać na środowisko, czy dostawać się do źródeł wody pitnej.
- Tak jak już zaznaczyłem, technologia przez nas stosowana podlega ciągłemu rozwojowi. To nie jest tak jak jeszcze 50 lat temu, kiedy nie liczono się z ochroną środowiska. Dziś naprawdę staramy się, aby nasza praca wywierała jak najmniejszy wpływ na środowisko naturalne. Nie ma przy tym także możliwości, aby odwierty znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie źródeł wody pitnej lub w jakikolwiek sposób na nie oddziaływały. Czuwa nad tym mnóstwo agend rządowych na czele z Radą Ochrony Wód Powierzchniowych (Ground Water Protection Council). A przede wszystkim złoża gazu łupkowego znajdują się dużo poniżej poziomu wody pitnej.

Część polityków rządzącej w Polsce Platformy Obywatelskiej podważa wiarygodność informacji o wielkich zasobach gazu łupkowego w Polsce. Z ironią i lekceważeniem wypowiadają się o możliwości bycia przez Polskę gazowym potentatem. Co Pan sądzi o takich tezach?
- Jak na razie jesteśmy w trakcie poszukiwań tego surowca w waszym kraju. Tak więc nie chciałbym się już dziś wypowiadać definitywnie o tym, że Polska stanie się gazowym potentatem. Ale tak jak oficjalnie głosi polityka naszej firmy, co można również znaleźć na naszych stronach internetowych, jesteśmy pełni nadziei, że na każdym z zarządzanych przez nas obszarów, a jest ich - przypominam - siedem, uda się nam uzyskać przynajmniej jeden odwiert, który pozwoli na wydobycie gazu. Jeśli doprowadzimy do takiej sytuacji, a przy okazji uda nam się zrealizować nasze dalekosiężne cele, to wówczas uważamy, że Polska może być w stanie zapewnić bezpieczeństwo energetyczne nie tylko sobie, ale także całej zachodniej Europie. Wówczas poziom importu tego surowca, który dziś dla Starego Kontynentu przekracza 50 proc., mógłby znacznie spaść.

Nasze władze sugerują, że z tego gazu będziemy mogli korzystać najwcześniej za 15 lat. Czyli jest to dalekosiężny plan...
- Marathon Oil wykonał już odwierty próbne, które potwierdziły obecność gazu. Już wkrótce rozpoczynamy pierwsze odwierty (połowa roku 2010), które dadzą nam odpowiedź na pytanie, jak wiele jest tego gazu. Myślę, że wobec tego nie trzeba będzie czekać aż 15 lat na pierwsze efekty tej inwestycji.

Dziękuję

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Czw Cze 10, 2010 9:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100610&typ=my&id=my14.txt

Należało udzielić najwyżej kilku koncesji firmom zagranicznym na poszukiwanie i eksploatację gazu łupkowego w Polsce. Resztę powinniśmy wydobywać sami, rozwijając własne technologie

Gaz łupkowy dokona przewrotu na rynku energetycznym

Z prof. dr. hab. Mariuszem-Orionem Jędryskiem, kierownikiem Pracowni i Zakładu Geologii Izotopowej i Geoekologii oraz Zakładu Geologii Stosowanej i Geochemii Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, byłym głównym geologiem kraju, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Panie Profesorze, czy mamy w Polsce bogate złoża gazu łupkowego?
- To, jak bogate są jakiekolwiek złoża, nie tylko gazu, zależy od efektywności jego wydobycia, a to z kolei od warunków geologicznych i przyjętych technologii. Podstawą oceny wielkości zasobów są tzw. kryteria bilansowości. Wytłumaczę ten problem na przykładzie węgla brunatnego, gdzie kluczowymi kryteriami bilansowości jest miąższość złoża, czyli mówiąc prościej - grubość warstwy tej kopaliny, np. rzędu od centymetrów do ponad 20 metrów, i miąższość nadkładu. Przyjmując takie kryteria bilansowości, możemy przedstawiać różne scenariusze. Jeśli mamy na przykład warstwę trzymetrowej miąższości, to opłaca się kopać przy nadkładzie np. 50 metrów tzw. skały płonej, tzn. piasku, żwiru itd. Jeśli takiej miąższości warstwa węgla będzie na głębokości 200 metrów, to nie uznajemy tego za zasoby, czyli na pytanie, ile mamy węgla brunatnego, odpowiadamy, że go nie mamy. Jeżeli będziemy mieć jednak ośmiometrowy pokład węgla, to może się opłacać go kopać nawet na głębokość 200 metrów, i wtedy mówimy, że mamy zasoby węgla. Idźmy dalej i załóżmy, że ośmiometrowy pokład mamy na głębokości 100 metrów, to przy przyjętych kryteriach bilansowości zasoby wynoszą łącznie 2 miliardy ton. Gdy węgiel drożeje, opłaca się kopać na tej samej głębokości, gdy złoże ma już tylko miąższość 4 metrów. Przeliczamy i widzimy, że wtedy mamy nie 2, ale może 6 miliardów ton. Tak też może być z gazem łupkowym.

Kiedy możemy stwierdzić, czy opłaca się nam kopać?
- Decydują: cena rynkowa gazu, warunki geologiczne i technologie. Na to nakłada się konieczność zapewnienia ciągłości dostaw i elementy polityczne - trudno je w tym przypadku wyeliminować. Jeżeli jednak zastosujemy jakąś metodę do wydobycia gazu, to musimy wiedzieć, na jaką głębokość będziemy wiercić, ile tego gazu jesteśmy w stanie wydobyć i w jaki sposób. Mając np. złoże gazu łupkowego, w którym jest 30 mld m sześc. metanu, nie jesteśmy w stanie wydobyć wszystkiego przy zastosowaniu jakiejkolwiek technologii - przy zastosowaniu technologii klasycznych możemy wydobyć ułamek procenta, czyli w praktyce nic. Jednak przy specjalnych technologiach rozluźnienia skał jesteśmy w stanie wydobyć np. 20 mld m sześciennych. Ta reszta po prostu nie "odklei" się od skały.

Niektórzy eksperci szacują zasoby gazu łupkowego w Polsce na co najmniej 1,4 bln m sześc., a nawet do 3 bln m sześciennych. Skąd takie rozbieżności?
- Niestety, nie mam dostępu do nowych danych. Nie sądzę, żeby miał je ktokolwiek oprócz firm, które takie wiercenia prowadzą. Mogą one okresowo składać jakieś raporty do Ministerstwa Środowiska, ale bardzo trudno to zweryfikować.

Resort środowiska wydał już ok. 60 koncesji na poszukiwania gazu łupkowego w Polsce. Niepokoi Pana fakt, że tak wiele z nich trafiło w ręce zagranicznych inwestorów?
- O ile pamiętam, sam podpisałem pierwszą koncesję dla amerykańskiego potentata gazowego, ale przede wszystkim po to, żeby zobaczyć, czy ten gaz rzeczywiście tam jest, jakie technologie są stosowane itd. Wydając jedną koncesję na jeden obszar koncesyjny, niewiele tracimy, a wiele się uczymy. Sam zapraszałem do nas m.in. inwestorów brytyjskich, organizując konferencję w Londynie. Jednakże bardzo źle jest, kiedy rozdaje się łatwo aż tyle koncesji, nie pozostawiając ich w polskich rękach.

Koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce zgarnęły głównie firmy amerykańskie. Oprócz Exxon Mobil na "pola gazowe" ruszyli tacy giganci, jak: Chevron, ConocoPhillips, Maraton Oil Corp...
- Jeżeli wpuszczamy Amerykanów tylko po to, żeby wydobyli i sprzedali nasz gaz, to nie tędy droga. Należało dać jedną, dwie czy cztery koncesje na różnych warunkach, ale nie aż tyle. Trzeba było im obiecać, że będą mogli ten gaz eksploatować, a resztę wydobywać samemu, podpatrując, w jaki sposób oni to robią, albo przynajmniej współpracować z nimi. Teraz nie jesteśmy w stanie cofnąć już tych koncesji. To, co zrobiono, to bardzo poważny błąd. Polska powinna oczywiście szukać złóż gazu łupkowego, ale rozwijając przede wszystkim polskie technologie i wykorzystując polskie możliwości.

Jakie widzi Pan wyjście z tej sytuacji?

- Przede wszystkim absolutnie nie można już wydawać żadnych koncesji. Może nawet Sejm powinien powołać komisję, która zajęłaby się wyjaśnieniem tej sprawy. To, że prawo zezwala na wydawanie koncesji, nie oznacza, że należy ich bezkrytycznie udzielać. Dlatego powinna zostać powołana w Polsce m.in. służba geologiczna, która zajmowałaby się tymi sprawami. Dziś główny geolog kraju nie ma narzędzi do oceny zasadności wydawania koncesji, kontroli realizacji zobowiązań itd. Polska jest jedynym krajem w UE, który nie posiada służby geologicznej - nie mamy gospodarza zasobów przyrody nieożywionej. Pisałem o tym i mówiłem wielokrotnie. Wystarczy zajrzeć choćby na moją stronę www.morion.ing.uni.wroc.pl. Przygotowany w 2007 roku projekt ustawy o powołaniu polskiej służby geologicznej obecny rząd wycofał z dalszego procedowania. Przygotowany równolegle projekt nowego Prawa geologicznego i górniczego został jednak przyjęty, ale fatalnie zmodyfikowany. Obie ustawy miały być kompatybilne. Rezygnując z powołania służby geologicznej, należało zrezygnować z nowego Prawa geologicznego i górniczego, co najwyżej pilnie znowelizować obecnie obowiązującą ustawę. Nowe Prawo geologiczne i górnicze miało być także narzędziem dla służby działającej w interesie Narodu i państwa polskiego. Bo przecież Polska jest tylko jedna.

Przyjęta przez komisję nadzwyczajną rządowa nowelizacja Prawa geologicznego i górniczego zakłada, że firmy poszukujące gazu łupkowego będą mogły eksploatować jego złoża bez konieczności występowania o przyznanie koncesji wydobywczej. Cenę za eksploatację gazu wyznaczą nam zatem koncerny posiadające technologię i większość koncesji. Czy tak powinno być?
- Uważam, że jest to szaleństwo, nie wolno tego robić. Koncesje nigdy nie powinny być wydane na taką skalę. Przecież Amerykanie będą tutaj monopolistami i będziemy tak samo zależni od nich jak od Gazpromu. Jeżeli się dogadają z Rosjanami (a na pewno tak się stanie), to leżymy, bo w tym wypadku Amerykanom chodzi przede wszystkim o biznes, a nie o politykę.

Poszukiwania złóż gazu łupkowego prowadzone są również w innych krajach Europy. Duże jego pokłady znajdują się podobno na Ukrainie?

- Metan jest bardzo powszechnym gazem i jest go dużo w skorupie ziemskiej, choć nie tak dużo jak dwutlenku węgla. Zapewne dlatego wszędzie się go szuka i znajduje. Może on stanowić skład wielu struktur geologicznych, wystarczy, by zawierały one chociaż drobne ilości materii organicznej, która fermentowałaby czy podlegała "obróbce" termicznej - wtedy niemal zawsze powstanie metan.

A jak dużo złóż gazu łupkowego eksploatuje się w Stanach Zjednoczonych?
- O ile wiem, wydobycie gazu łupkowego jest tam bardzo duże. Przyszłością mogą być jednak tzw. hydraty gazowe znajdujące się na stokach kontynentalnych i w dnach oceanów. Mieszanina wody i metanu tworzy tam białawą skałę zawartą w osadach, z których przy zastosowaniu odpowiednich technologii można wydobywać metan. Jest go tam wielokrotnie więcej niż we wszystkich odkrytych złożach na Ziemi. Sądzę, że warto też pracować nad technologiami mikrobiologicznej fermentacji węgla brunatnego - to jest potencjalnie bardzo poważne źródło wodoru, metanu i nawozów szczególnie poprawiających jakość słabych gleb.

Eksperci mówią, że złoża gazu łupkowego w Polsce mogą stanowić przełom na rynku energetycznym.
- Jeśli prawdą jest, że są one pokaźne, rzędu chociażby biliona metrów sześciennych, to wtedy nie byłby to przełom, ale rewolucja. Uniezależnilibyśmy się wtedy od jakiegokolwiek importu. Oczywiście, nie zachwiałoby to sytuacją geopolityczną i nie zagroziło Rosjanom, bo gaz łupkowy nie jest surowcem szybko wydobywalnym. Byłaby to raczej dla nas tarcza gazowa niż gazowy oręż.

Nie można zatem regulować wydobycia gazu łupkowego?
- Nie można w sposób dowolny zwiększać jego wydobycia, bo istnieje określona przepustowość drobnych szczelin w złożu. Ponadto trzeba odpowiednio regulować ciśnienie, odgazowywać partie złoża w odpowiedniej kolejności, a to wszystko trwa. Poza tym w pokładach mamy do czynienia z desorpcją, to nie jest gaz, który wypełnia duże szczeliny czy pory skalne, ale jest to dosłownie poziom molekularny - cząsteczki poprzyklejane do bardzo drobniutkich ziaren minerałów budujących łupki. Żeby metan "odkleił się" od nich, uwolnił się, należy stosować odpowiednie technologie, ale cały proces nie przebiega szybko.

Jest tak skomplikowany?
- Ziarenka minerałów, do których przyklejone są cząsteczki gazu, zajmują dużą powierzchnię. Gazu jest więc dużo i nie może on zostać bardzo szybko uwolniony. Jego wydobycie uzależnione jest od specjalnych metod rozszczelniania. Trzeba sprawić, żeby cząsteczki gazu "odkleiły się" od ziarenek skały, od minerałów. Można to osiągnąć albo w sposób chemiczny, albo sejsmiczny - wstrząsami. Nie jest to coś, czego w Polsce nie bylibyśmy w stanie dokonać, opracować. Dlatego mam za złe obecnemu rządowi, że tak łatwo udziela tych koncesji obcym. To nie jest powód do dumy, lecz do poważnej refleksji. To brak odpowiedzialności za przyszłość następnych pokoleń Polaków. Liczba obszarów koncesyjnych jest ograniczona, a my rozdaliśmy ich może połowę lub nawet więcej na terenach najatrakcyjniejszych.

Ile lat bezpieczeństwa energetycznego zapewniłoby nam wydobycie gazu łupkowego?
- To zależy od wielkości złóż i od kryteriów bilansowości, o których mówiłem. Gdybyśmy mieli złoża gazu łupkowego rzędu biliona metrów sześciennych, to wystarczyłyby one na 40 lat, i to nawet gdybyśmy powoli przenosili pozyskiwanie energii z węgla na gaz.

Kandydat na prezydenta Bronisław Komorowski powiedział, że Polska powinna zrezygnować z wydobycia gazu łupkowego, bo grozi to dewastacją środowiska naturalnego. To kolejna gafa czy wypowiedź z podtekstem politycznym?
- Nie wiem, co miał na myśli pan Komorowski. Nikt nie będzie wykopywał gazu łupkowego, nawet jeśli gaz jest na głębokości np. 1000 metrów. To nie będą wielkie wkopy - ani kopalnie głębinowe, ani odkrywkowe. Gaz czy ropę naftową wydobywa się w Polsce w dziesiątkach złóż, bo to są zwykle drobne złoża i jakoś nikomu nie przeszkadza wieża lub podziemny czy naziemny gazociąg. Dewastacja środowiska mogłaby być spowodowana co najwyżej tym, że do wydobycia gazu wykorzystane będą jakieś związki chemiczne, co jest dziś mało prawdopodobne. Możliwe jest wystąpienie jakichś drgań sejsmicznych, ale nic więcej. To jest elegancka technologia, nie należy zatem mówić, żeby w jakikolwiek sposób niszczyła ona środowisko. Pozostaje konieczność pełnej kontroli i powinna ją prowadzić Polska Służba Geologiczna we współpracy z Wyższym Urzędem Górniczym.

Dziękuję Panu za rozmowę.

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Krzysiek
Weteran Forum


Dołączył: 20 Sie 2009
Posty: 240

PostWysłany: Pią Cze 11, 2010 3:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

José Manuel Barroso chce zabronić Polsce
wydobywania gazu łupkowego

Kolejny lobbysta Gazpromu

Przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, zapytany o perspektywę wykorzystania złóż gazu łupkowego w Europie, odpowiedział, że na razie należy się wstrzymać z podobnymi przedsięwzięciami. Polityk jest zdania, że jest jeszcze za wcześnie na ocenę tej technologii.

Komisja Europejska jest obecnie na etapie badania możliwych skutków wydobywania gazu z łupków i dopiero wyniki tych prac określą, jakie są rzeczywiste możliwości rozwoju wydobycia tego gazu w Europie - wyjaśnił Barroso. - Nowe technologie są zazwyczaj sposobem na rozwiązywanie problemów, ale jest za wcześnie, żeby mieć kompletną ocenę tej technologii, dlatego teraz zbieramy informacje i doświadczenia na ten temat - zaznaczył szef Komisji. Podkreślił ponadto, iż Bruksela bada wszystkie możliwe skutki zastosowania technologii w wydobywaniu gazu z łupków, w tym m.in. także ich wpływ na środowisko. - Wyniki tej oceny odegrają kluczową rolę w rozwoju wydobycia niekonwencjonalnego gazu w Europie - podkreślił.
Być może przewodniczący KE zasięgnął dodatkowych opinii także u marszałka Bronisława Komorowskiego. Kandydat PO na prezydenta podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Londynie sugerował, że gaz łupkowy wydobywa się metodą... odkrywkową. Tymczasem gaz łupkowy, którego duże pokłady znajdują się m.in. na terytorium Polski, mogłyby uniezależnić nie tylko nas, ale także Zachód, od Gazpromu. Ministerstwo Środowiska wydało już 58 koncesji na jego poszukiwanie w naszym kraju.
Marta Ziarnik, Nasz Dziennik 11 czerwca 2010.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sro Cze 16, 2010 4:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100616&typ=sw&id=sw22.txt

Międzynarodowa Agencja Energetyczna radzi Polsce renegocjację kontraktu gazowego z Rosją

Gazprom wie, gdzie zapukać

Z Przemysławem Wiplerem, byłym szefem Zespołu ds. Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii w Ministerstwie Gospodarki, rozmawia Łukasz Sianożęcki

Słyszał Pan o czarnej kampanii PR Gazpromu wobec technologii eksploatacji gazu z łupków?
- Wbrew pozorom Gazprom podchodzi do tego problemu bardzo poważnie. Jest to bowiem kwestia wydobycia gazu z łupków bitumicznych na dużą skalę nie tylko w samej Polsce, lecz także w innych krajach europejskich. Jest to więc jeden z dwóch najpoważniejszych problemów tej spółki i całej Federacji Rosyjskiej oprócz budowania światowego rynku gazu ziemnego. Jego stworzenie jest możliwe w sytuacji, gdy pojawi się duża liczba innych nowych dostawców lub gdy na szeroką skalę rozwinie się technologia skraplania i rozprężania gazu ziemnego. Kreml zaś nie chce dopuścić do takiej sytuacji. Od wielu lat Rosja, w tym głównie Gazprom, pracuje zatem nad tym, aby powołać "gazowy OPEC", czyli kartel państw producentów gazu ziemnego, który mógłby dyktować ceny w formule zmowy kartelowej odbiorcom na całym świecie. Zatem wszelkie zabiegi prowadzące do powstania "ceny rynkowej" gazu i odbierające Rosji monopol na dyktowanie warunków cenowych są dla niej nie na rękę. Wówczas gaz przestaje być narzędziem politycznym, przestaje wpływać na faworyzowanie niektórych państw czy danych gospodarek względem innych. Nie jest już narzędziem do wybierania sobie przyjaciół czy wrogów. I oprócz tego zagrożenia dla bezpośrednich interesów Rosji, które ma dłuższą historię, czyli tego związanego z rozwojem technologii LNG, pojawia się właśnie niebezpieczeństwo związane z gazem łupkowym. Dzięki jego złożom kraje znajdujące się w tradycyjnie pojętej rosyjskiej strefie wpływów i te, które zużywają szczególnie duże ilości tego nośnika i kupują go praktycznie tylko w Federacji Rosyjskiej, będą mogły nie tylko same zaspokoić swoje potrzeby, ale wręcz stać się nowymi eksporterami w regionie. Dlatego możemy stwierdzić, analizując prasę rosyjską, że bardzo, ale to bardzo poważnie Gazprom podchodzi do tego tematu. Świadczą o tym choćby deklaracje, że chcą kupić firmę posiadającą technologie wydobycia gazu łupkowego.

Sugeruje Pan, że to swoista obrona przez atak? Z jednej strony dyskredytujemy przeciwnika, a z drugiej - wchodzimy w ten sam interes...
- Dokładnie tak. Jest to dosyć klasyczne zachowanie Gazpromu. Argumenty przeciwko tej technologii będą takie same, jak przeciwko innym technologiom uniezależniającym Europę od rosyjskich dostaw. Można to przez analogię porównywać do "straszaka", jakim była histeria wokół elektrowni atomowych, w której wywołaniu i podsycaniu niemałą rolę odegrali Rosjanie. Europa, która nie rozwija u siebie silnej energetyki jądrowej, do której paliwo można sprowadzać z niezliczonej liczby miejsc poza Federacją Rosyjską, to Europa zależna od gazu ziemnego. Europa, która narzuca sobie bardzo ambitne - jak to się elegancko mówi, a w rzeczywistości niemożliwe do zrealizowania - normy ekologiczne, to Europa, która nie może spalać węgla, a zatem znów to Europa, która używa gazu. A dziś jest to przede wszystkim surowiec rosyjski.

Ale złoża łupkowe to nie tylko Europa, ale chociażby Chiny wyrażające gotowość inwestycji we własny gaz łupkowy.
- Chiny a dostawy energii to dziś chyba najpoważniejszy problem na świecie. Chińczycy mówią, że aby zaspokoić ich zapotrzebowanie na nośniki energii w dłuższym czasie, potrzeba by ośmiu Arabii Saudyjskich. Jest to ich oficjalne stanowisko i muszą te "osiem Arabii" gdzieś znaleźć albo tę samą energię wygenerować z innych źródeł. I tu mówimy np. o gazie łupkowym czy - ogólnie rzecz ujmując - o gazie niekonwencjonalnym.

Polska nie ma aż takiego apetytu jak Chiny, a zasadność wydobycia gazu łupkowego w Polsce jest podważana. Argumenty o niszczeniu środowiska podczas wydobywania tego surowca podnoszą te same środowiska...
- Zdecydowanie możemy przecież wskazać gdzie: czy w Stanach Zjednoczonych, czy w Rosji, przywiązuje się większą wagę do ochrony środowiska. Jest to więc argument absurdalny. Tylko w zeszłym roku w USA wydobyto 60 miliardów metrów sześciennych gazu łupkowego, a to jest ponad 4-krotnie więcej niż, zużywa cała Polska! Gdyby dochodziło tam do dewastacji przyrody, nikomu by się to nie opłacało. Stany Zjednoczone są krajem, w którym nie ma nic za darmo, za wszystko się płaci. Jeśli koncern, który wydobywa taki nośnik energii, jednocześnie oddziaływałby w jakiś negatywny sposób na obywateli, ich własność czy środowisko, musiałby za to słono płacić. Obecnie mamy przykład BP, które według najnowszych analiz ekonomicznych najprawdopodobniej za miesiąc ogłosi bankructwo w wyniku szkód ekologicznych, jakie wyrządził w Zatoce Meksykańskiej. Stany Zjednoczone to państwo, gdzie bardzo poważnie podchodzi się do zarządzania ryzykiem w zakresie ochrony przyrody. Wobec tego, trudno mi sobie wyobrazić, że technologie, które są dopuszczone do użytku na taką skalę jak w USA, mogły być w jakiś sposób dyskryminowane czy zabronione na w Unii Europejskiej.

Ten argument być może zostanie odesłany do lamusa. Ale będą inne...
- Drugim podstawowym argumentem może być stwierdzenie, że są potrzebne ogromne ilości wody do wydobycia łupków bitumicznych, a Polska jest krajem, w którym jest coraz gorzej, jeśli chodzi o gospodarkę wodną. Słodka woda pitna nie jest jeszcze obecnie problemem, ale na dłuższą metę może się nim stać.

Wspomniał Pan o amerykańskich firmach, które Gazprom chce kupić w celu wykorzystania do poszukiwania gazu z łupków. Czy nie jest już trochę za późno na wchodzenie na ten rynek? Moskwa zainwestowała przecież ogromne pieniądze w Nord Stream i South Stream.
- Takie wielkie koncerny muszą rozważać wszystkie warianty, w tym także kupno firmy posiadającej technologię poszukiwania gazu w łupkach. Jest to tylko niewielki ułamek tego, co zapłacą za budowę Nord Streamu. Ale Rosjanie doskonale wiedzą, "gdzie zapukać". Dużą część działań w tej branży wykonuje się przez pośredników albo wręcz pośredników tych pośredników. Ktoś np. zagospodarowuje złoże, aby ktoś inny mógł je eksploatować. I tak spółki w rzeczywistości nienależące do samego Gazpromu mogą pracować na jego korzyść.

A jak Pan ocenia dzisiejsze słowa prezesa Gazpromu Aleksieja Millera, który zapowiedział państwom europejskim podniesienie w niedalekiej przyszłości cen gazu nawet o 100 dolarów za 1000 metrów sześciennych?
- Takie słowa nazwałbym porykiwaniem zranionego tygrysa. Ostatni rok był czasem, kiedy praktycznie wszyscy europejscy odbiorcy Gazpromu, oprócz Polski, wynegocjowali sobie podwyżki. Eurostat oficjalnie informował, że ceny tego surowca w zeszłym roku spadły we wszystkich krajach oprócz Polski i Chorwacji. W naszym państwie ceny gazu wzrosły średnio o ponad 20 procent. Jednak był to wyjątek i zeszły rok pokazał, w którą stronę zmierza cała sytuacja, i nie była to strona podwyżek gazu dla całej Europy. Podniesienie cen surowca mogłoby być możliwe, jeśli nastąpiłoby "odbicie" gospodarki na całym Starym Kontynencie. W chwili obecnej wygląda więc to trochę tak, jak w czasach stalinizmu, kiedy ogłaszało się nowe etapy walki z kryzysem.

Gazprom przewiduje, że takie znaczne odbicie nastąpi już w 2012 roku.
- De facto będzie to powrót do sytuacji sprzed ok. półtora roku temu. Wygląda więc to tak, jakby Miller ogłosił, że jeśli Europejczycy będą potrzebowali więcej gazu, wówczas zabierze się im wszystkie upusty, rabaty, które obecnie zostały im przyznane.

Mamy do czynienia ze straszeniem monopolisty? Jeśli ktoś będzie chciał za wiele, wówczas podyktujemy warunki?
- Oni i tak by je dyktowali, gdyby mogli. Teraz chwilowo nie mogą tego robić ze względu na kryzys. Tak więc mamy sytuację, że w zeszłym roku średnia cena gazu dla całej UE spadła o ok. 16 proc. dla gospodarstw i 25 proc. dla przemysłu. A dla Polski wzrosła blisko 6 proc. dla gospodarstw domowych i o ponad 6 proc. dla przemysłu. Jak jasno widzimy, w ostatnich dwóch latach cała Europa skutecznie renegocjowała swoje kontrakty z Gazpromem i innymi tego typu podmiotami.
Odbieramy coraz więcej sygnałów, i to od ekspertów, którzy nie mają żadnego interesu w pomaganiu czy szkodzeniu Polsce. Jak choćby słowa członka Międzynarodowej Agencji Energetycznej, który w jednym z wywiadów radzi nam jak najszybsze renegocjowanie umów gazowych z Gazpromem zawieranych na dotychczasowych warunkach, które w obecnej sytuacji byłyby niekorzystne dla każdego odbiorcy. Nawet takie osoby jasno podkreślają, że nasze władze popełniają w tej materii duże błędy.

Dziękuję za rozmowę

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 09, 2016 10:41 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
TOMEK
Weteran Forum


Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 258

PostWysłany: Sro Cze 23, 2010 12:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.skarbiec.biz/gospodarka/25_05_2010.htm

Tajemnica gazu łupkowego w Polsce

[25.05.2010] Rząd nie chce ujawnić listy firm, które otrzymały licencje na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce, ani przekazać opinii publicznej finansowych szczegółów zawartych w ok. 60 takich umowach.


Unika te, odpowiedzi na pytanie, dlaczego większość zezwoleń na prowadzenie odwiertów trafiło do zagranicznych koncernów, mimo że polskie przedsiębiorstwa posiadają niezbędne do nich technologie. Sprawę bada już Centralne Biuro Antykorupcyjne. Ministerstwu Ochrony Środowiska zadaliśmy pytania, dotyczące przyznanych licencji na poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego w Polsce.

Pytaliśmy również o to, jakie dokładnie firmy otrzymały zezwolenia od polskiego rządu i ile wynosiły opłaty licencyjne. Próbowaliśmy się również dowiedzieć, dlaczego w jednym z ujawnionych przez radio RMF FM przypadków wysokość opłat licencyjnych wynosi 1/20 wartości kosztów, jakie w takich przypadkach ponieść muszą firmy poszukiwawczo-wydobywcze działające na światowych rynkach surowcowych.

Na pytania te nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Również Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nabrała wody w usta, gdy zapytaliśmy ją o to, dlaczego mimo iż polskie (w tym państwowe) podmioty gospodarcze dysponują technologiami umożliwiającymi skuteczne poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego, rząd wydał zgodę na przyznanie niezbędnych do tego celu licencji podmiotom zagranicznym.

Rządowa wielka niewiadoma

Póki co wiadomo, że ponad 30 z 58 licencji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce trafiło w ręce amerykańskich podmiotów. Są wśród nich takie koncerny jak Exxon, Chevron, Conoco oraz BNK Petroleum czy San Leon Energy. Polski rząd pozostawia to bez komentarza. W dalszym ciągu nie jest bowiem jasne, które amerykańskie firmy, poza wymienianymi oficjalnie, uzyskały koncesję na poszukiwania polskich złóż gazu z łupków i za jaką kwotę. Ich koszt wciąż pozostaje tajemnicą.

Tymczasem z informacji dziennikarzy RMF FM, którzy dotarli do umów licencyjnych jednego z takich przedsiębiorstw, wynika, że koncernom, które planują odwierty w rejonach występowania gazu łupkowego, przyznawane są licencje po stawkach o wiele niższych niż te obowiązujące na świecie, gdyż Polska dostanie w postaci opłaty licencyjnej góra 1 proc. przychodu z wydobycia gazu, podczas gdy w USA stawki te wynoszą 20 proc. Oficjalnych informacji na ten temat jednak nie ma.

Wielkość polskich złóż gazu łupkowego i wysokość kosztów związanych z jego wydobyciem to również nadal wielka niewiadoma. Ministerstwo Ochrony Środowiska w wielu publikacjach sugeruje, że w dużej mierze jest to kwestia techniczno-logistyczna. W tej chwili bowiem inwestorzy prowadzą dopiero prace poszukiwawcze, które w przyszłości po ich zakończeniu pozwolą dopiero na oszacowanie kosztów i ewentualnych zysków z przedsięwzięć wydobywczych, ale czy tylko?

Państwowy Instytut Geologiczny szacował na początku miesiąca, że złoża gazu łupkowego w Polsce to ok. 150 mld m3 (roczne krajowe zużycie to ok. 13,3 mld m3, z czego 5 mld m3 pokrywa wydobycie własne, a resztę stanowi importowany gaz z Rosji 7,5 - 8 mld m3). Szacunki zagranicznych koncernów wskazują, że w Polsce mogą być pokłady nawet 10 razy większe. Zaś jak przypominał w ostatnim numerze "Wprost" w 2006 r. prof. Wojciech Górecki z AGH mówił o 3 bln m3 gazu łącznie łupkowego i konwencjonalnego.

Polski gaz łupkowy szansą dla... USA

Główne rejony występowania złóż łupkowych w Poslce to Lubelszczyzna, Mazowsze, Pomorze oraz Podlasie. Jak podaje "The New York Times", Niemiecki Instytut Geofizyczny GFZ z Poczdamu oszacował, że pokłady tego surowca w Europie liczą ok. 1200 bln m3, co może stanowić nawet 5 proc. wszystkich światowych zasobów. W Europie zlokalizowane są "najważniejsze obiekty z punktu widzenia eksploracji złóż gazu łupkowego" - piszą eksperci GFZ. Do obiektów tych należy zaliczyć terytorium Polski, Niemiec, Węgier, Rumunii i Turcji.

Wszystkim tym krajom amerykańskie koncerny energetyczne przedstawiły już wstępne oferty współpracy. Nic w tym dziwnego, gdyż, jak zauważa amerykańska gazeta, zalety gazu łupkowego już od dawna są dobrze znane w Stanach Zjednoczonych, gdzie dywersyfikacja dostaw jest istotnym aspektem polityki energetycznej. Kilka lat temu na terytorium USA odkryto wielkie złoża tego surowca; dziś stanowi on prawie jedną piątą amerykańskiego wydobycia gazu naturalnego (dla porównania - w 2000 r. był to zaledwie jeden procent).

Dane te podała niedawno IHS CERA, niezależna firma analityczna rynku naftowego z Cambridge w stanie Massachusetts. IHS CERA w swoim raporcie informuje także, że gaz łupkowy zajmuje czołową pozycję wśród innowacji energetycznych odkrytych w tym stuleciu oraz szacuje, że w przeciągu najbliższych dwóch lat zapotrzebowanie na gaz ziemny wzrośnie na całym świecie, przy czym sama tylko Europa będzie musiała zwiększyć import tego surowca dwukrotnie, do około 476 mld m3 rocznie.

Amerykańskie firmy wiedzą więc, co robią, spiesząc się z uzyskaniem licencji niezbędnych do wydobycia tego surowca w Polsce. Dlaczego jednak odkrycie pokładów gazu łupkowego na terenie naszego kraju nie wywołało zbyt dużego zainteresowania polskich firm? W ostatnim numerze "Wprost" pojawiła się jedna z odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze wiele odwiertów dokonywanych przez PGNiG kończy się niepowodzeniem, a te z kolei pochłaniają miliony. Brak więc firmie "spektakularnych sukcesów", co osobiście podkreślał na posiedzeniu senackiej komisji gospodarki Michał Szubski prezes PGNiG.

Po drugie: firmie nie opłaca się (sic!) poszukiwanie gazu w kraju, bo surowiec z polskich złóż sprzedawany jest po cenach narzucanych przez Urząd Regulacji Energetyki, a więc niższych od tych z rynków światowych. PGNIG woli więc wiercić i ewentualnie wydobywać np. norweski gaz, ze skandynawskich szelfów. Hubert Kiersnowski, geolog Państwowego Instytutu Geologicznego, w wywiadzie dla magazynu "Forbes" zaznaczył, że firmy takie jak PGNiG, Orlen, Petrobaltic nie miały w planach poszukiwań złóż niekonwencjonalnych i dopiero na skutek zainteresowania, które wywołały złoża łupkowe postanowiły się w to włączyć.

Mamy potrzebną technologię

Dlaczego tak się stało? Odpowiedź na to pytanie jest banalna i znana już chyba wszystkim - dlatego, że Polska, jak twierdzą władze przynajmniej oficjalnie, nie dysponuje technologią umożliwiającą wydobywanie gazu łupkowego (np. poprzez skomplikowany proces chemiczny). Technologię tę posiadają natomiast Amerykanie. Jednak jak się okazuje i ta odpowiedź jest nieprawdziwa. W kraju działają przedsiębiorstwa, które dysponują stosownymi technologiami, zapleczem logistycznym i kadrowym, zdolnym do samodzielnego wydobycia.

Co ciekawe jedna z nich, współpracująca z Ministerstwem Gospodarki, Rozwoju Regionalnego, z Ministerstwem Nauki i Informatyzacji oraz z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości i ma siedzibę w ścisłym centrum Warszawy. Co więcej sama kwestia technologii nie jest w Polsce czymś nowym, a przede wszystkim nieznanym. Jakiś czas temu prof. dr. hab. inż. Ryszard H. Kozłowski z Instytutu Inżynierii Materiałowej Politechniki Krakowskiej w jednym z wywiadów stwierdził, że o zasobach tzw. gazu, w tym łupkowego, szacowanych w Polsce na poziomie ponad 1800 mld m3 dowiedział się już w roku 1985, a technologia wydobywania gazu z łupków jest w Polsce znana.

Dlaczego więc licencje trafiają głównie do amerykańskich koncernów, a rząd nie zabezpiecza przyszłości złóż, sięgając po dostępne, polskie środki? W prasie od dłuższego czasu pojawiają się głosy twierdzące, że polski rząd nie oddaje amerykanom złóż gazu łupkowego, a tym bardziej nie robi tego za bezcen. Jest w końcu różnica między koncesją na poszukiwanie i rozpoznawanie gazu łupkowego, a koncesją na jego wydobycie - jedno nie musi oznaczać drugiego. Faktem pozostaje jednak, że podmiot otrzymujący koncesję na poszukiwania najczęściej potem wydobywa odnaleziony surowiec.

CBA sprawdza licencje

Jest więc raczej oczywiste, że Amerykanie nie podjęliby się prac poszukiwawczych, gdyby nie mieli pewności, że w przyszłości będą mogli surowiec ten wydobywać. Zainteresowanie amerykańskich przedsiębiorstw polskim gazem łupkowym jest zbyt duże, by mogły być co do tego wątpliwości. Tym bardziej, że przedstawiciele firm wydobywczych przyznają, że opłaty licencyjne w Polsce są bardzo niskie. W rozmowie z "The Times" jeden z nich podkreślił, że warunki finansowe w Polsce są wręcz najkorzystniejsze na świecie.

Tymczasem sprawą sprzedawania przez rząd licencji zagranicznym podmiotom mimo posiadania rodzimej technologii wydobywczej gazu łupkowego zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Kilka tygodni temu do Biura wpłynęło zawiadomienie o możliwych nieprawidłowościach w procesie udzielania "licencji łupkowych". Co wykażą działania agentów Pawła Wojtunika, czas pokaże.

Barbara Barysz

źródło: "Gazeta Finansowa"

_________________
http://www.solidarni.waw.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group