" /> Dyskusje ogólne :: DIAGNOZA KŁAMSTWA - SZAŁ WALKI O WŁADZĘ
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

DIAGNOZA KŁAMSTWA - SZAŁ WALKI O WŁADZĘ

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kawalerianarodowa
Stały Bywalec Forum


Dołączył: 29 Kwi 2010
Posty: 54

PostWysłany: Nie Maj 23, 2010 4:53 pm    Temat postu: DIAGNOZA KŁAMSTWA - SZAŁ WALKI O WŁADZĘ Odpowiedz z cytatem

Szał walki o władzę
Nasz Dziennik, 2010-05-23

Wyborczym deklaracjom PO o zgodzie i współpracy zaprzeczają przerażające wypowiedzi Władysława Bartoszewskiego

Człowiek ma jakiś pierwotny pęd władania sobą, rzeczami i innymi ludźmi. Pęd ten wypływa z samej istoty życia i jest sam w sobie słuszny, twórczy i niezbywalny. Ale jak każda postawa ludzka podlega dwuwartościowości: może być nie tylko dobry, ale i zły, przesadny, nieopanowany, egoistyczny i w końcu destruktywny dla jednostki i dla społeczności. Dwuwartościowość ta występuje we wszystkich dziedzinach życia, ale chyba najostrzej w życiu społeczno-politycznym. Tutaj staje się albo wielkim dobrem życiowym, albo fatalnym złem.

W obszarze społeczno-politycznym cała właściwie wielka historia społeczeństw, plemion, narodów, państw, a zwłaszcza imperiów to walka o władzę, przeważnie o złym charakterze. O tron walczyli często między sobą, i to krwawo, syn z ojcem, żona z mężem, brat z bratem, przyjaciel z przyjacielem, nie mówiąc już o wojskowych i różnych dworzanach. Chrześcijaństwo chciało - i chce ciągle - walki te wyeliminować, ale jest to zadanie niezwykle trudne i do dziś najwyższa władza państwowa przeważnie nie jest schrystianizowana, nawet w państwach uchodzących za chrześcijańskie.

Obrazy z historii
Ilość krwawych walk o władzę jest nieprzeliczona. Mnożą się one szczególnie w okresach tworzenia się państw, przełomów rewolucyjnych, a najczęściej na etapie upadku danego państwa. Dla zobrazowania weźmy dwa przykłady z czasów agonii potężnego kiedyś i przodującego w świecie imperium staroegipskiego.
Oto np. faraon Ptolomeusz VII Euergetes II (145-116 przed Chr.) ożenił się z wdową po swoim bracie, a zarazem swoją siostrą Kleopatrą II, która przybrała sobie piękny tytuł faraoński: "Bogini kochająca matkę i zbawczyni". Jak widzimy, już wtedy był liberalizm, także seksualny. W dniu ślubu Ptolomeusz zabił swojego bratanka, ewentualnego konkurenta do tronu. Po kilku latach poślubił także bratanicę, czyli córkę Kleopatry II, jako Kleopatrą III. Wówczas rozgniewana Kleopatra II obwołała się jedynowładczynią i rozpętała wojnę domową. W rezultacie Kleopatra II wygrała i wygnała z kraju i faraona, czyli swojego brata, i swoją córkę Kleopatrę III. Faraon "odwdzięczył się": zabił swojego i jej syna Memphitesa, odrąbał mu głowę oraz kończyny, a ciało wysłał jako "prezent urodzinowy" dla jego matki, czyli swojej żony.
Albo weźmy bardziej salonowy przykład słynnej w dziejach Egiptu piękności, Kleopatry VII, faraona z I w. przed Chrystusem. Oto faraon Ptolomeusz XII Neos Dionisos (80-51) przed śmiercią ustanowił swymi następcami dwoje swoich dzieci: 10-letniego Ptolomeusza XIII (51-47) i 10-letnią Kleopatrę, która weszła do historii jako Kleopatra VII Filopator (51-30). Ale dworzanie nie chcieli dwojga współfaraonów. Doszło do walki, w której Kleopatra przyczyniła się do śmierci swego brata. Wówczas rzymski Juliusz Cezar zażądał, by na miejsce zmarłego wszedł młodszy brat Kleopatry jako Ptolomeusz XIV Filopator (47-44). Kleopatra zaś, w której Cezar się zakochał, wyjechała do Rzymu. Kiedy jednak Cezar został zasztyletowany w Senacie z tego powodu, że zdobył sobie wielką władzę, Kleopatra wróciła do Egiptu i zaraz nakazała zamordować swego młodszego brata, mającego wówczas 15 lat. Na tronie zaś osadziła swego 3-letniego synka Cezariona, którego miała z Cezarem. Ale po pewnym czasie doszło z tych powodów do wojny domowej. Kleopatra otruła się po śmierci swojego nowego męża Marka Antoniusza, a syna Cezariona jako Ptolomeusza XV uchodzącego do Indii zamordowano. Miał 17 lat.
Ciekawe, dzisiejsze nasze kochane feministki głoszą samochwalczo, że gdyby one były królami, to na ziemi byłby raj. Tymczasem w Egipcie, gdzie panowało co najmniej sześć kobiet faraonów, za ich rządów nie było bynajmniej lepiej, a często gorzej, bywały też często okrutne i ogłaszały się boginiami. Toteż i dziś problem dobrego władcy nie leży w płci, lecz w osobowości, w zdolnościach, sprawiedliwości, roztropności i mądrości. W dzisiejszych ustrojach demokratycznych walka o najwyższe stanowiska w państwie przybiera inne formy zewnętrzne, ale często wewnątrz jest również pełna nienawiści i zabija konkurentów moralnie i medialnie.

Strach zagrożonych utratą władzy
U władców źle spełniających swoją władzę występuje zwykle paniczny strach przed jej utratą. Ma to miejsce przede wszystkim u uzurpatorów, którzy zdobyli władzę w jakiś nieprawy sposób i cały wysiłek kierują ku jej legalizacji i utrzymaniu. Towarzyszą temu z reguły wielkie oszustwa.
Coś z takiego lęku przed utratą władzy występuje teraz u nas w rządzie i PO, zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej, która najwyraźniej odsłoniła całemu Narodowi niedostatki i błędy, a także fałsze dotychczasowych rządów. Nie tylko dlatego, że władze zaniedbały wyprawę do Katynia, ale także dlatego, że śmierć 96 osób reprezentujących całe społeczeństwo polskie obnażyła dotychczasową złą, partyjniacką koncepcję państwa polskiego i polityki. Po tym wstrząsie Naród objawił się jako kontynuująca się całość, a nie tylko klientela PO lub jej poddani, jako tworzący ojczyźniany podmiot, a nie tylko jako podspołeczność Niemiec i UE, i jako Naród suwerenny, dumny i godny, przestępczo dotychczas poniżany w osobie prezydenta przez ludzi wątpliwie propolsko nastawionych.
Zdawało się nam zatem, że do wyborów nowego prezydenta wszyscy staniemy nawróceni, pojednani i mądrzy. Mieliśmy nadzieję, iż już teraz władze będą służyły Narodowi, a nie tylko sobie samym, swojej partii i zaborczym koncepcjom mocarstw. W naszych czasach powinny realizować się słowa Chrystusa: "Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńcy. U was tak być nie może. Ale najważniejszy z was niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak ten, który usługuje" (Łk 22, 25-26).
I przez parę dni wydawało się, że nasz rząd i liberałowie stają się aktywnie polscy i pronarodowi. Jednak szybko się okazało, iż tylko wzmógł się u nich jakiś kompleks złego sprawowania władzy, który chcą rozładować wprost desperacko przez podjęcie nowych ataków z dodaniem oskarżeń, że ich poważne zaniedbania co do wyprawy katyńskiej wykorzystujemy w nowych wyborach prezydenckich przeciwko ich władzy. I tym bardziej konwulsyjnie stanęli wszyscy za swoim kandydatem na prezydenta, by mieć go jako legitymizację ich polityki i zarazem służącego im. Stąd też film Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego "Solidarni 2010", ukazujący nową, wyzwoloną solidarność wszystkich Polaków jako równoprawnych, uznali konsekwentnie za zamach na ich władzę partyjną i zarazem na ich bierność w rozwiązywaniu wielkich problemów państwowych. I tak kampania wyborcza znowu podzieliła Polskę na dwie: na liberalistyczną, wyalienowaną, i na solidarnie wyzwoloną, odzyskaną i upodmiotowioną.
PO się przeraziła, że ukazanie wielkich idei i zasług Lecha Kaczyńskiego, wyrosłych z prawdziwej "Solidarności", choćby z pewnymi błędami, postawi PiS w lepszej sytuacji wyborczej i w rezultacie wyzwoleńczej dla Narodu. Zażądała m.in., żeby o tragedii smoleńskiej, w jakimś sensie źle rzutującej na rząd, nie wspominać w kontekście Polski i patriotyzmu, a jedynie uznać ją jako błąd pilotów i ewentualnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dlatego tylko rząd ma decydować o wyjawieniu lub ukryciu zapisów czarnych skrzynek. Wiele osobistości powróciło do dawnego lżenia śp. prezydenta i PiS, ale w gruncie rzeczy w taki sposób, żeby rozbić naszą koncepcję państwa i Polski podmiotowej, niesłużącej Niemcom ani Rosji. Tutaj znowu zapanowało dawne wredne zakłamanie. PO i rząd nawołują rzekomo do spokojnej, kulturalnej i łagodnej prezydenckiej kampanii wyborczej. Ale jednocześnie niektórzy czołowi ich przedstawiciele lżą braci Kaczyńskich, PiS i w konsekwencji Polaków patriotów jeszcze bardziej brutalnie i szaleńczo, wprost nie do opisania. Głoszą, że niepoparcie kandydata PO to wszczęcie wojny domowej.
Wartość wyborczych deklaracji PO ukazała dosadnie przerażająca wypowiedź Władysława Bartoszewskiego dla austriackiego pisma "Der Standard", że jeśli Jarosław Kaczyński będzie nawiązywał do śmierci brata, co już rzekomo czyni, to będzie to "nekrofilia" (popęd płciowy do zwłok - "Gazeta Wyborcza", 7.05.2010). I tak kontynuuje dawne lżenie Kaczyńskich i PiS, iż są to "dewianci psychicznie pokręceni, napęczniali niemoralnością frustraci, dyplomatołki" (zob. Robert Mazurek, "Rzeczpospolita", 8-9.05.2010). Podobne obelgi są miotane do dziś. Rzecznik sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego, pytana, czy jest to język dopuszczalny (TVP Info, 12.05.2010), odpowiedziała mniej więcej tak, że taki autorytet wie, co mówi. Znaczy to, iż PO akceptuje taki język i postawę. Jeszcze raz trzeba zauważyć, że te i podobne obelgi są miotane nie tylko na Jarosława Kaczyńskiego i na PiS, lecz przede wszystkim na wszystkich Polaków jako patriotów i katolików zaangażowanych politycznie w naszą koncepcję Polski.
W tym samym panicznym lęku, żeby nie utracić choć odrobiny władzy, pewni ludzie aż postradali zmysły, zarzucając ks. abp. Marianowi Gołębiewskiemu, metropolicie wrocławskiemu, że 10 kwietnia br. poparł publicznie PiS słowami: "Polska prawem i sprawiedliwością stoi" ("Gazeta Wyborcza", 6.05.2010). Aż się człowiek boi, żeby ci fanatycy nie zażądali od archeologów uroczystego potępienia wieśniaka egipskiego z końca III tysiąclecia przed Chr., który napisał, że: "Najwyższym prawem świata jest sprawiedliwość" ("Wymowny wieśniak"), a więc już wtedy poparł PiS. Trzeba będzie wykreślić już z języka słowa: "prawo i sprawiedliwość". Niektórzy inni, kamuflując swoje żądanie, by katolicy nie byli czynni w życiu politycznym w Polsce, wołają, by "Kościół był ponadpartyjny i był znakiem wartości ogólnoludzkich", co znaczy, żeby nie tylko hierarchia, ale i wszyscy świeccy katolicy, którzy przecież są Kościołem, nie angażowali się w życie żadnej partii, ani w ogóle w życie polityczne jako katolicy, jako członkowie Kościoła, lecz tylko jako ateiści polityczni. Ostatecznie chodzi o to, żeby ateiści polityczni mieli prawo panować nad polskim społeczeństwem katolickim. Papież Benedykt XVI odrzucił ostatnio publicznie "milczenie wiary w polityce" (Fatima, 14.05.2010). Prawda, że katolicy nie mogą popierać tylko jakiejś jednej partii pośród innych dobrych, mogą należeć do nich wszystkich według własnego uznania, ale nie mogą popierać partii złych ani milczeć, gdy sieją one zło i niemoralność, bo dobro moralne jest w państwie pierwsze. Milczenie katolików w takich sytuacjach równałoby się współpracy w złu.

Władza zła
Liberałowie, lewacy, feministki i ateiści pojmują władzę państwową w rezultacie jako niezależną nie tylko od wiary w Boga, ale także od moralności, zwłaszcza chrześcijańskiej, choć usiłują tworzyć jakąś swoją pseudoetykę. W rezultacie taka władza jest dla nas w Polsce, w zdecydowanej większości katolickiej, nielegalna i niemoralna. Może nam ona narzucać niewolę społeczno-polityczną cięższą niż niewola militarna. Dlatego słuszne są słowa wypowiedziane w 219. rocznicę Konstytucji 3 maja przez ks. prałata płk. Sławomira Żarskiego, choć ku "zgorszeniu" ateistów politycznych: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie, wolną od kłamstwa, hipokryzji, politycznej poprawności, historycznej amnezji, partyjnego ateizmu, antykościelnej neurozy" ("Nasz Dziennik", 4.05.2010). Tyle że po tych prawdziwych słowach administrator Ordynariatu Wojska Polskiego może zostać uznany przez władze wyższe za polityka w sutannie lub po prostu katolickiego oszołoma. Ale choć ludzie władzy głoszą, że są oświeceni najwyższą światłością i budują Polskę jak najbardziej nowoczesną, to jednak muszą zauważyć, iż Polacy już coraz częściej zaczynają śpiewać: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie".
Występuje też od tysięcy lat taka patologia, że najwyższy władca nieraz lubi się ubóstwiać lub po prostu zajmować miejsce Boga, co czynili nawet władcy ateistyczni. W dalekiej przeszłości w różnych kulturach starożytnych wielu królów deifikowano lub sami się deifikowali. Jest to już jakiś zawrót głowy lub diabelska pycha. "Jestem - pisał o sobie nieudolny faraon z III tysiąclecia, Anchtifi - początkiem i końcem ludzkości". Taka pycha, połączona z ogromną władzą, to wielka tragedia społeczna. Dziś wprawdzie przywódcy nie mówią o sobie takimi słowami, ale w ich zachowaniach i czynach tkwi idea, że mogą zajmować miejsce Boga, choćby w stanowieniu swojej własnej, ateistycznej etyki. I co gorsza, tacy ludzie zwykle są psychopatyczni i utrzymują się przy władzy najuporczywiej i najdłużej. Nie sposób się ich pozbyć. Wszelkie "demokratyczne zmiany", także w UE, odbywają się w ramach tej samej krótkiej talii kart. Jest wciąż jakiś ogromny niedowład rozumu społeczno-politycznego.
Trzeba też wspomnieć o skamienieniu władzy, która po krótkim czasie głuchnie i ślepnie, niczego nie słyszy, nie widzi i nie rozumie. Oto jeden z przykładów. Władza PO, głosząca "świętą" demokrację, swobodę i dialog, już nie chce rozmawiać z obywatelami: z robotnikami, ze związkami zawodowymi, ze strajkującymi, z bezrobotnymi, z ratującymi polskie przedsiębiorstwa i firmy, z ludźmi kultury, nauki i sztuki, nie mówiąc już o partiach opozycyjnych. Klasyczne skamienienie władzy. Można sobie wyobrazić, co by było, gdyby jeszcze prezydentem został człowiek im poddany. Weźmy też przypadki mnożących się protestów setek i tysięcy przedstawicieli inteligencji, pracowników, profesorów przeciwko puszczeniu życia polskiego na żywioł lub przeciwko niekompetentnym czy niedorzecznym decyzjom, jak w sprawach wyprzedaży mienia polskiego, rujnowania całej gospodarki, niedowładu służby zdrowia, niszczenia szkolnictwa wyższego i armii, rujnowania wyższych działów gospodarki, a choćby i w sprawie idiotycznego rozbicia kolejnictwa na wiele podmiotów, i w tylu innych kwestiach - a rząd przeważnie milczy arogancko, nawet nie odpisuje profesorom uniwersytetu. Brak już tylko tego, by dołączył i prezydent. Przecież na protesty wyższych figur reagowały nawet kiedyś niedemokratyczne władze PZPR, choćby przez potępienie lub aresztowanie. Najgorsze jest aroganckie milczenie.
Wiadomo, o co ostatecznie chodzi. Chodzi o to, że rząd i PO przyjęły liberalistyczną ponowoczesną ideologię, według której rząd ma jak najmniej działać w państwie, "niech wszystko dzieje się samo". Ale niech to przynajmniej poddadzą pod dyskusję ze społeczeństwem polskim. Po co sprawują władzę, jeśli rząd ma nie działać, jak w starochińskiej regule wu wei, według której działanie przynosi szkodę.

Ukrywanie się władzy za parawanem kłamstwa
Święta Księga Przypowieści podaje takie przysłowie: pewna kobieta zjadła, obtarła swe usta i rzekła: "Nie jadłam" (Prz 30, 20). Coś takiego jest stale w złej polityce. Władza wybrana demokratycznie powinna być czysta, otwarta i prawdomówna. Tymczasem na płaszczyźnie państwowej przeważnie taka nie jest. Co gorsza, często władza jest zdobywana za pomocą kłamstw, potem kłamstwo ją żywi i podtrzymuje, i tak kłamstwem się rządzi. Żeby było ciekawiej, to wszelka prawda o władzy jest zaliczana oficjalnie do specjalnych tajemnic państwowych. Jeśli mówi się prawdę, to jedynie w sprawach całkowicie drugorzędnych.
Tak jest w całym, rzekomo postępowym, świecie. W teorii mówi się o demokratyzacji, liberalizacji i humanizacji władzy, tymczasem władza dobra jest nieskuteczna, świat natomiast niszczą: lichwa globalna, demonizowanie banków i pieniądza, handel kobietami, dziećmi, bronią, narkotykami, wykradanie technologii, światowe mafie, pasożytnicze instytucje, łapownictwo, kupowanie ustaw, oszustwa wyborcze, oszustwa sondażowe, niezliczone oszustwa wielkich koncernów, szantaże, ucisk, piractwo, terroryzm, zabijanie milionów istnień ludzkich... Oblicza się, że cała przestępczość na świecie, przełożona na pieniądze, wynosi rocznie trylion dolarów. A zaślepieni ludzie "postępowi" powiadają, że zatriumfowała wolność, oczywiście bez moralności.
Powróćmy jeszcze raz do smutnej sprawy irackiej. Oficjalnie Ameryka uderzyła na Irak po ataku Al-Kaidy na World Trade Center 11 września 2001 r., żeby zniszczyć gniazdo terroryzmu i zlikwidować broń masowego rażenia, choć faktycznie nie było tam ani jednego, ani drugiego. Tymczasem wywiad turecki wyjawił niedawno, że już na cztery miesiące przed atakiem Al-Kaidy trzy państwa podjęły negocjacje w sprawie rozbioru Iraku: Anglia miała dostać południe, Turcja część północną z Kurdami, a USA resztę (M. Giertych, Opoka w kraju, 2010, nr 72, s. 16; za: The American Conservative, XI, 2009). Niestety, i Polska dała się na to nabrać, także wysyłając swoje wojska. Mówią: inna jest logika polityki. Ale Polska nie uzyskała nic, raczej straciła i materialnie, i politycznie, i naruszyła moralność międzynarodową. Prawy człowiek gen. Waldemar Skrzypczak pisze, że wojna iracka to było jedno wielkie oszustwo (Moja wojna, Warszawa 2010). Dziś, w epoce medialnej, totalne kłamstwo stało się główną bronią w walce.
Spraw, jakie zatruwają atmosferę życia w Polsce, jest bardzo wiele. Na przykład oficjalnie się ukrywa, że w akcję wyborczą na prezydenta włączają się UE, Niemcy i wywiad rosyjski. Czy z Nagrodą Karola Wielkiego dla kogoś, kto jest przełożonym kandydata PO na prezydenta, nie mogła Angela Merkel poczekać na czas po wyborach? A za co ta nagroda? Przecież nie za wielką działalność, której nie ma, ani za rozwój Polski, lecz raczej za ściślejsze poddawanie Polski ideologii unijnej i wpływom niemieckim, co miałoby oznaczać wzmocnienie UE. Wielu ludzi z PO, SLD i nawiedzonych fałszywym liberalizmem stawia sprawę otwarcie: najlepsza służba Polsce to służba Unii i naszym potężnym sąsiadom. Podobnie mamy już na nowych paszportach: najpierw jesteśmy obywatelami Unii Europejskiej, a dopiero niżej Rzeczypospolitej Polskiej. Nasz rząd jest niesprawny wewnątrz, ale jest bardzo sprawny w słuchaniu urzędników z UE.
W tej sytuacji człowiek duma, po co ta cała zabawa rządu i PO w wybory ich prezydenta? Przecież i tak ma rządzić wszystkim premier, a prezydent ma tylko słuchać jego, rządu, poszczególnych ministrów, trybunałów, no i w ogóle prominentów liberalnych, przeważnie lekceważących Polskę. A zatem obecne wybory prezydenckie muszą być czymś więcej, czymś szczególnym. Polacy muszą przy tej okazji poczynić wielki krok w kierunku odzyskania i władzy, i godności. Totalną i arogancką władzę PO trzeba uznać za nieodpowiednią i niekorzystną zarówno dla Polski, jak i dla UE. Ostatecznie nie oskarżamy nikogo o jakąś niemoralność, lecz raczej o błędy i uporczywe trzymanie się ich. Myślę, że głównym źródłem tego stanu rzeczy jest przyjęcie błędnej ideologii liberalistycznej, w tym też błędnej koncepcji człowieka, państwa i polityki. Główną winę ponoszą słabi intelektualnie dzisiejsi stratedzy europejscy, którzy nie umywają się do wielkich umysłów starogreckich, rzymskich i chrześcijańskich, kierując się jedynie wielką pychą ludzi rzekomo "oświeconych" i stojących już na samym szczycie ludzkości, jak ów wspomniany faraon egipski w III tysiącleciu przed Chr., Anchtifi.

Ks. prof. Czesław S. Bartnik


**********

I jeszcze jedno. W panującej atmosferze nieszczerości, niejasności nieokreśloności coraz więcej ludzi przerażonych wystąpieniami dziwnych osobistości zgłasza obawy, by nie zostały w jakiejś mierze poddane manipulacjom nie tylko sondaże przedwyborcze, ale i rezultaty głosowań. Rozwścieczonych ludzi nie tak łatwo upilnować w jednej czy drugiej terenowej komisji wyborczej; w komputerze centralnym wystarczy jedno czyjeś kliknięcie, np. unieważniające pół miliona głosów. Całe społeczeństwo powinno pójść do wyborów i całe powinno być czujne, bo tak wielu polityków i graczy społecznych władzę traktuje nie jako służbę dobru Polski, lecz jako swój osobisty łup.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 11:25 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Nie Maj 23, 2010 7:53 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Wszelkie "demokratyczne zmiany", także w UE, odbywają się w ramach tej samej krótkiej talii kart. Jest wciąż jakiś ogromny niedowład rozumu społeczno-politycznego.

Bo ten rozum jest regularnie prany metodami opartymi na specjalnie rozwijanych tzw. 'naukach społecznych'. Korzysta się przy tym z tego, że wmówiono ludziom, iż gdzie więcej głosów tam więcej prawdy i sprawiedliwości, specjalnie skrywając znaną prawdę zawartą w sentencji sformułowanej już przez Cicerona, że "Argumentów nie należy liczyć, lecz ważyć." Korzyść stosowania tej strategii jest prosta. Walcząc z prawdą przy niemożności przedstawienia argumentów broniących fałszywych tez, szuka się głupich stronników, których można wysłać na krzykliwe manify. Przecież głupiec za uznanie go za mądrego i postępowego jest w stanie przyjąć i propagować niejedną 'prawdę' będącą do tej nobilitacji przepustką.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tomasz Strzyżewski
Weteran Forum


Dołączył: 12 Sty 2008
Posty: 147

PostWysłany: Nie Maj 23, 2010 8:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Święte słowa, Panie Grzegorzu!

TS

_________________
Kto pot?pia cenzur?, by nast?pnie samemu j? stosowa?, mo?e by? tylko durniem lub hipokryt?.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Krystyna Szkutnik
Moderator


Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 757

PostWysłany: Pon Maj 24, 2010 9:45 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czy główna myśl , zaprezentowana przez Grzegorza, dotyczy wszystkich ugrupowań politycznych powstałych po okrągłym stole?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Tomasz Strzyżewski
Weteran Forum


Dołączył: 12 Sty 2008
Posty: 147

PostWysłany: Pon Maj 24, 2010 12:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niezależnie od najszerszego aspektu znaczeniowego przytoczonej przez Pana Grzegorza sentencji Cycerona, dostrzegam jej trafność także w odniesieniu do puszących się dziś w postkomunistycznych mediach "guru" dziennikarstwa. Wmawiali oni i wmawiają wciąż opini publicznej ("demosowi"), że w czasach PRL nie służyli komunistycznej cenzurze lecz starali się ją tylko "przechytrzyć", przemycając część prawdy do obiegu publicznego. PRAWDY przecież też się nie da policzyć. Prawdą jest bowiem wyłącznie PRAWDA PEŁNA nie zaś PRAWDA SELEKTYWNA. Sieć kryteriów cenzorskch (a więc i autocenzorskich) i tak już przepuszczała niemałą sumę prawd cząstkowych. Zasługę za ich obecność w peerelowskim przekazie medialnym, autorytety te przypisują dziś hipokrytycznie sobie.
_________________
Kto pot?pia cenzur?, by nast?pnie samemu j? stosowa?, mo?e by? tylko durniem lub hipokryt?.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Wto Maj 25, 2010 11:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To, co napisałem wyżej nie dotyczy zasadniczo ugrupowań jako takich, a uprawiania polityki informacyjnej czy jak kto woli propagandy. Oczywiście OS (układające się strony) utrzymując w swych rękach większość tytułów, a przede wszystkim telewizję i kapitał ruszyły natychmiast do przebudowy sposobu postrzegania przez społeczeństwo różnych ludzi i faktów. Dobrym przykładem jest tu słynne "odpieprz się od generała". Za nim poszły sukcesy procesującego się o nazwanie go 'Goebbelsem stanu wojennego' Urbana z jego "Nie". Zrobiono ludziom wielki mentlik w głowach i potem można było budować 'nowego człowieka' - "Człowieka z GW". Zbudowano wielu myślących 'gazetką', a nie znacznie słabszą od gazetki własną głową. Niestety prawdą jest, że wiele osób wierzy bardziej temu, co zobaczy w telewizji, czy przeczyta w jakiejś plugawej gazecie, niż własnym oczom czy uszom. U takich przetwarzanie bezpośrednich doznań zanikło - stali się zombie, tj pożytecznymi idiotamii wspaniale wykonującymi polecenia swoich guru, umiejętnie wydawane przez ośrodki propagandy.
Metody są obojętne - uświęcone celem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Michał Fluor Florek
Częsty Użytkownik


Dołączył: 10 Maj 2010
Posty: 26

PostWysłany: Sro Maj 26, 2010 1:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Grzegorz - Wrocław napisał:
To, co napisałem wyżej nie dotyczy zasadniczo ugrupowań jako takich, a uprawiania polityki informacyjnej czy jak kto woli propagandy. Oczywiście OS (układające się strony) utrzymując w swych rękach większość tytułów, a przede wszystkim telewizję i kapitał ruszyły natychmiast do przebudowy sposobu postrzegania przez społeczeństwo różnych ludzi i faktów. Dobrym przykładem jest tu słynne "odpieprz się od generała". Za nim poszły sukcesy procesującego się o nazwanie go 'Goebbelsem stanu wojennego' Urbana z jego "Nie". Zrobiono ludziom wielki mentlik w głowach i potem można było budować 'nowego człowieka' - "Człowieka z GW". Zbudowano wielu myślących 'gazetką', a nie znacznie słabszą od gazetki własną głową. Niestety prawdą jest, że wiele osób wierzy bardziej temu, co zobaczy w telewizji, czy przeczyta w jakiejś plugawej gazecie, niż własnym oczom czy uszom. U takich przetwarzanie bezpośrednich doznań zanikło - stali się zombie, tj pożytecznymi idiotamii wspaniale wykonującymi polecenia swoich guru, umiejętnie wydawane przez ośrodki propagandy.
Metody są obojętne - uświęcone celem.


W takiej mnogości źródeł informacji (w tym propagandy) coraz trudniej dociec rzeczywistości Sad

_________________
nie dajmy si? zwariowa?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
sudoer
Bywalec Forum


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 35

PostWysłany: Sro Maj 26, 2010 6:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Michał Fluor Florek napisał:

W takiej mnogości źródeł informacji (w tym propagandy) coraz trudniej dociec rzeczywistości Sad


Nie zgodzę się. Wystarczy wnikliwa obserwacja, oraz umiejętność logicznego myślenia. Przede wszystkim należy korzystać ze sprawdzonych źródeł.

_________________
"Gdy chcesz opisa? prawd?, elegancj? pozostaw krawcom" Albert Einstein
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 11:25 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Sro Maj 26, 2010 10:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dość dziwny przypadek, ale wypada mi zgodzić się z niezgadzającym się Panami. Pan Michał twierdzi, że mnogość informacji powoduje trudności dotarcia do rzeczywistości. I ma rację, gdyż na to właśnie obliczona jest nachalna propaganda. Ma ona mianowicie wypełnić całą przestrzeń przekazu, by w ten sposób zamęczyć odbiorców podsyłając im coraz to nowe newsy - jednocześnie eliminując to, co ma pozostać w ukryciu. W ten sposób akcentuje się sprawy 'ważne' (premier Tusk defiluje po kolejnym wale odwiedzając zalane tereny) i przemilczając inne (trudne pytania o smoleńskiej tragedii). Działając tak przez ponad dwadzieścia lat GW wytworzyła wokół siebie niemały zastęp żołnierzy gotowych walczyć przeciw samym sobie (nieświadomie) za to w obronie prawd objawianych przez ukochany organ (myślenia inaczej).
Z kolei Sudoer kontrując Pana Michała podaje prosty sposób oddzielania ziarna od plew. Pewien problem polega jednak na tym, że to wymaga samodzielnej obserwacji i weryfikacji, a więc samodzielnego myślenia, z czym jak pisałem u wielu przyzwyczajonych do gazetkowej papki bywa nietęgo. A weryfikacja jest stosunkowo prosta - wystarczy badać spójność podawanych przez dane źródło informacji na przestrzeni pewnego odcinka czasu, oraz patrzeć na ile opuszczanie pewnych tematów jest regularne, a potknięcia i komentarze tendencyjne i stronnicze. W sumie niewiele trudu trzeba sobie zadać, by mieć w miarę wyrobione zdanie. Oczywiście źródła informacji zmieniają się co do sweojej rzetelności. Mając to na uwadze nie należy przywiązywać się i absolutnie wierzyć tylko jednej gazecie czy stacji, gdyż mogą tam być ukryte 'śpiochy', które zostają uruchamiane w sytuacjach specjalnych lub może się skończyć okres podkarmiania przed właściwym polowaniem (vide Dziennik, za którym już nikt nie biega od kiosku do kiosku).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group