" /> Dyskusje ogólne :: Zabójcy SB rozpracowani przez Kontrwywiad SW
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zabójcy SB rozpracowani przez Kontrwywiad SW

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Servantes
Weteran Forum


Dołączył: 29 Paź 2006
Posty: 206

PostWysłany: Czw Lut 22, 2007 6:10 pm    Temat postu: Zabójcy SB rozpracowani przez Kontrwywiad SW Odpowiedz z cytatem

Zabójcza Panna
Tygodnik "Wprost", Nr 1173 (29 maja 2005)

http://www.wprost.pl/drukuj/?O=76871 - aktualnie usunięty, ale dostępny jako kopia google:
http://209.85.129.104/search?q=cache:iSGWwpeizz8J:www.wprost.pl/drukuj/%3FO%3D76871+kontrwywiad+SW&hl=pl&ct=clnk&cd=39&gl=pl&lr=lang_pl

lub tutaj:
http://www.polonikmonachijski.de/108102/108564.html

Czy SB zamordowaŁa w Niemczech ks. Franciszka Blachnickiego, twórcę ruchu oazowego?

Jarosław Jakimczyk

Dotychczas wydawało się, że Służba Bezpieczeństwa mordowała niewygodnych księży w Polsce. Dotarliśmy do dokumentów, które dowodzą, że polityczne zabójstwa księży mogły się zdarzać także za granicą. Gdy 27 lutego 1987 r. w zachodnioniemieckim Carlsbergu zmarł ks. Franciszek Blachnicki, twórca ruchu oazowego Światło - Życie, lekarze uznali, że zgon został spowodowany przez zator płucny. Przedstawiciele niemieckiej Polonii podejrzewali jednak, że mogło być inaczej. Sugerowali, że ks. Blachnicki, który w 1981 r. założył w RFN antykomunistyczne stowarzyszenie Chrześcijańska Służba Wyzwolenia Narodów i był inicjatorem głośnych akcji przeciwko władzom PRL, mógł zostać zamordowany przez agentów bezpieki. Po osiemnastu latach od śmierci kapłana wątpliwości ma także Instytut Pamięci Narodowej. Śledztwo w sprawie zgonu ks. Blachnickiego prowadzą prokuratorzy z katowickiego oddziału IPN.
Na liście świadków, którzy mają być przesłuchani w Katowicach, są między innymi Jolanta i Andrzej Gontarczykowie, pochodząca z Łodzi para socjologów. W 1987 r. należeli oni do najbardziej zaufanych współpracowników ks. Blachnickiego. Jolanta Gontarczyk była prezesem i sekretarzem ChSWN, a jej mąż - doradcą księdza. W rzeczywistości - jak wynika z materiałów, które IPN udostępnił "Wprost" i TVP 1 - małżeństwo Gontarczyków było szpiegowskim duetem realizującym przez cały pobyt w Niemczech zadania dla XI Wydziału I Departamentu MSW (wywiad). Specjalizował się on w zwalczaniu tzw. dywersji ideologicznej i inwigilowaniu emigracyjnych środowisk opozycyjnych. Obecnie Jolanta Gontarczyk nadzoruje wdrażanie rządowej strategii antykorupcyjnej, współfinansowanej przez Unię Europejską.

Niewinna czarodziejka
Raporty oficera prowadzącego Gontarczyków (zachowały się też odręczne zobowiązania do współpracy) precyzyjnie charakteryzują ich agenturalną działalność w otoczeniu ks. Blachnickiego. Andrzej Gontarczyk działał jako tajny współpracownik Yon, a jego żona jako TW Panna. - Oboje widzieli się z ks. Blachnickim kilka godzin przed jego śmiercią. Przesłucham wszystkich, którzy tego dnia mieli kontakt z duchownym - wyjaśnia prokurator Ewa Koj z pionu śledczego IPN w Katowicach. IPN ma już zeznania, z których wynika, że piana na ustach umierającego księdza niekoniecznie musiała być skutkiem zatoru płucnego.
Prokurator Ewa Koj chce przesłuchać niemieckiego lekarza, który opiekował się ks. Blachnickim i był obecny przy jego śmierci. Powołani też zostaną biegli, którzy mają ustalić, czy pierwotna diagnoza lekarska była prawidłowa. - Nie wiem, jaki to może mieć związek ze mną. To siostry zakonne były wówczas przy księdzu, a nie ja - mówi "Wprost" Jolanta Gontarczyk. Jej zdaniem, śmierć kapłana była skutkiem jego ogólnie złego stanu zdrowia.
Była agentka SB, która jeszcze kilka tygodni temu kierowała Departamentem Administracji Publicznej MSWiA, przekonuje, że jej misja szpiegowska w RFN nie miała nic wspólnego z dezintegracją Polonii. Co innego wynika z dokumentów wywiadu MSW z lat 80. Okazuje się, że zanim 6 września 1982 r. Jolanta Gontarczyk razem z mężem została przerzucona do Niemiec, oddała liczne usługi kontrwywiadowi SB w Łodzi. Pierwszy dla bezpieki zaczął pracować Andrzej Gontarczyk - w 1974 r. Jolantę Gontarczyk bezpieka zwerbowała w 1977 r. - "w wyniku sugestii jej męża (...), któremu pozyskanie żony do współpracy z SB ułatwiło realizację zlecanych zadań wobec figuranta sprawy krypt. 'Powrót' ". Tę osobę, należącą do kręgu ich bliskich znajomych, od 1977 r. rozpracowywali wspólnie.

Panna i Yon kontra "Solidarność"
Gontarczykowie dotarli do antykomunistycznego ośrodka ks. Franciszka Blachnickiego w Carlsbergu dzięki niemieckiemu pochodzeniu Jolanty. Jej najbliższa rodzina podczas wojny podpisała volkslistę. Gontarczykowie zabiegali o wyjazd na stałe do RFN od końca lat 70. W północnej Nadrenii mieszkała zamożna ciotka Jolanty, czekał też na nią spadek po babce. Oficjalnie Gontarczykowie opuścili PRL w ramach akcji łączenia rodzin. Zanim to nastąpiło, łódzka SB przekazała swych agentów cywilnemu wywiadowi. Początkowo zlecono im "uplasowanie się w ośrodkach dywersji antysocjalistycznej", takich jak Radio Wolna Europa czy Polska Partia Socjalistyczna.
"Biorąc pod uwagę ich aktywną działalność w Solidarności i dobre rozeznanie w tym środowisku (...), uważam za celowe ukierunkowanie tych źródeł do aktywnego rozpracowania działaczy Solidarności w RFN" - stwierdził w raporcie kpt. Waldemar Dorantowski. Jako inspektor XI Wydziału I Departamentu MSW był on oficerem prowadzącym duet Yon i Panna. Operację zatwierdził naczelnik wydziału, płk Czesław Jackowski, do niedawna doradca byłego szefa Agencji Wywiadu Zbigniewa Siemiątkowskiego. Nadzór nad misją Gontarczyków objął starszy inspektor XI wydziału Tadeusz Chętko, obecnie rezydent wywiadu RP w Pradze.
Wydział XI przygotował dla swych agentów system łączności za pośrednictwem punktu kontaktowego Saran. Był to prywatny adres w Gliwicach, na który Gontarczykowie mieli przesyłać oficjalną korespondencję - kartkę pocztową czy telegram z życzeniami. W tekście ukryte były kody: każda wzmianka o znaczkach pocztowych oznaczała, że agenci są rozpracowywani przez niemiecki kontrwywiad, a informacja o najnowszych trendach w modzie, że mają nowe materiały do przekazania.

Operacja Carlsberg
Na początku 1984 r. Gontarczykowie na polecenie centrali nawiązali kontakt z ks. Blachnickim. Po półrocznej weryfikacji zaprosił ich do współpracy w prowadzonym przez siebie ośrodku w Carlsbergu. "W końcu 1984 r. (...) agenci, realizując nasze wytyczne (...), poświęcili się całkowicie pracy dla ks. Blachnickiego, stając się jego najbliższymi współpracownikami. W czerwcu br. agenci, wykorzystując rozbieżności wśród emigracyjnych działaczy antykomunistycznych, przejęli kierownictwo nad stworzoną przez ks. Blachnickiego wielonarodowościową (...) organizacją Chrześcijańska Służba Wyzwolenia Narodów, posiadającą swe przedstawicielstwa w głównych krajach Europy Zachodniej". Raport ten podpisali płk Henryk Bosak i mjr Aleksander Makowski. Wynika z niego, że "możliwości wywiadowcze" Gontarczyków pozwalały m.in. na kontrolowanie "działalności dywersyjnej" ks. Blachnickiego, "szczególnie tzw. ruchu oazowego na kraj", rozpracowanie związków księdza z Episkopatem Polski i Watykanem oraz "nawiązanie styków ze służbami specjalnymi USA i RFN". Centrala zleciła szpiegom zadanie towarzyszenia księdzu w podróżach zagranicznych i nawiązanie kontaktu z wpływowymi osobistościami Polonii w USA.
Operacją przeciwko ks. Blachnickiemu interesowało się kierownictwo MSW. Na dokumentach dotyczących Gontarczyków są odręczne dopiski gen. Władysława Pożogi, wiceministra i prawej ręki ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka. Pożoga chciał, by "przy pomocy Yona i Panny" wprowadzić do ośrodka w Carlsbergu kolejną agenturę. Do marca 1986 r. oficerowie wywiadu odbyli pięć spotkań z Gontarczykami (m.in. w Splicie i Salzburgu). Kontakty zostały później zawieszone w związku z aresztowaniem agenta o kryptonimie Blesar. We wrześniu 1986 r. oficer o kryptonimie Kossak powiadomił telefonicznie szpiegów, że mają oczekiwać na sygnał z centrali o wznowieniu współpracy.

Dekonspiracja i ucieczka
Jak wynika z raportu z 31 stycznia 1981 r., bezpieka otrzymała ostrzeżenie, że "Solidarność Walcząca" ustaliła, iż Gontarczykowie pracują dla SB. Informacja o tym miała trafić do przedstawiciela "SW" w RFN Andrzeja Wirgi i do jej ośrodka w szwedzkim Lund. Wywiad PRL natychmiast ostrzegł swych agentów przed grożącą im dekonspiracją, wysyłając pocztówkę z umówionym hasłem alarmowym: "(Wojtek) Kupił ostatnio znaczki 'S', wydał mnóstwo pieniędzy". MSW uznało, że kontrwywiad RFN po uzyskaniu informacji o duecie szpiegów "ujmie go w aktywne rozpracowanie, nie dokonując jednak na obecnym etapie zatrzymania".
Ostrzeżenie Gontarczyków nie było bezpodstawne. Jak ustalił Andrzej Grajewski z kolegium IPN, wkrótce Andrzej Wirga powiadomił ks. Blachnickiego, że Gontarczykowie są agentami SB. 26 lutego 1987 r. ksiądz powiedział swym współpracownikom, że za dwa dni dostanie materiały potwierdzające agenturalność pary socjologów. Rano 27 lutego doszło do burzliwej rozmowy z nimi. Wkrótce po tej rozmowie Blachnicki zasłabł i w ciągu kilkudziesięciu minut skonał. Gontarczykowie pozostali w Carlsbergu do następnego roku, oczerniając zmarłego księdza w listach do bp. Szczepana Wesołego, duszpasterza emigracji.
Gdy wokół Gontarczyków narastała atmosfera podejrzliwości, uciekli z Niemiec. Zrobili to w ostatniej chwili, bo kilka dni po ich powrocie do PRL do niemieckiego mieszkania, które zajmowali, wkroczył kontrwywiad RFN. Ewakuacja nastąpiła via Belgrad, gdzie zgłosili się do ambasady PRL. Na granicy węgierskiej, która została specjalnie otwarta "w porozumieniu z towarzyszami z Budapesztu", czekali na Gontarczyków tamtejszy rezydent wywiadu Kossak (płk Henryk Bosak) i dwaj przedstawiciele centrali.

Dyspozycyjny z "Polityki"
Po powrocie do Warszawy Gontarczykowie mieli cykl wystąpień w mediach, który zaaranżowały Biuro Prasowe MSW i rzecznik rządu Jerzy Urban. Kampanię - jak informuje "notatka dot. koncepcji rozgrywki propagandowej wokół Gontarczyków" mjr. Wojciecha Garstki z 29 kwietnia 1988 r. - postanowiono zrealizować "za pośrednictwem w pełni dyspozycyjnych dziennikarzy". Oprócz konferencji prasowej, wywiadów dla telewizji i audycji radiowych mjr Garstka uznał za stosowne "podjęcie publicystyczne tematów wymagających ujęcia pogłębionego i refleksyjnego lub też dobrego reportażu [po 8 maja w tygodnikach "Polityka", "Przegląd Tygodniowy", "Kultura" itp.]". W artykule Wojciecha Markiewicza "Powrót" ("Polityka", nr 22/ 1988) Gontarczykowie są kreowani na ofiary "policyjnej gorliwości starszych kolegów" z emigracji, cierpiących na podejrzliwość i szpiegomanię. "Jeśli ktoś nie wszystko widzi w jednym kolorze, naraża się na przypięcie mu łatki ubeka" - skarżą się świeżo ewakuowani agenci. Tekst informuje, że w Wolnej Europie, do której Jolanta Gontarczyk nadała sprawozdanie z Marszu Wyzwolenia Narodów, "pije się na okrągło", a alkohol można kupić na terenie rozgłośni "taniej, bo kantyna jest dofinansowywana jako jeden z elementów działalności propagandowej".
SB pomogła Gontarczykom urządzić się w kraju. Przepisano na nich mieszkanie konspiracyjne wywiadu w centrum Warszawy. Zrefundowano koszty remontu. Ostatnie pokwitowania odbioru pieniędzy od SB przez Gontarczyków pochodzą z 18 września 1989 r., czyli już po powstaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Z SB do MSWiA
W III RP Jolanta Gontarczyk została lewicową feministką działającą pod szyldem SLD. Po wyborach samorządowych w 1998 r. znalazła się w zarządzie województwa mazowieckiego - jako wicemarszałek. Jeszcze kilka tygodni temu kierowała Departamentem Administracji Publicznej MSWiA, należąc do najbardziej zaufanych współpracowników ministra Ryszarda Kalisza. Obecnie nadzoruje wdrażanie rządowej strategii antykorupcyjnej współfinansowanej przez UE. - Uważam, że jeśli potwierdzi się to, co jest w dokumentach IPN, ktoś taki jak pani Gontarczyk nie powinien sprawować żadnych funkcji z nominacji w demokratycznej Polsce - uważa Grażyna Kopińska, szefowa programu Przeciw Korupcji Fundacji im. Stefana Batorego. - To znaczy co!? Ja mam umrzeć czy mam iść w niebyt? Dobrze, że ja amnezji nie mam - broni się Jolanta Gontarczyk. Twierdzi, że sumienie ma czyste.


Ostatnio zmieniony przez Servantes dnia Czw Lut 22, 2007 6:42 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 5:19 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Servantes
Weteran Forum


Dołączył: 29 Paź 2006
Posty: 206

PostWysłany: Czw Lut 22, 2007 6:21 pm    Temat postu: Maciarewicz o tym samy epizodzie: zabójcy ks. Blachnickiego Odpowiedz z cytatem

http://www.glos.com.pl/Archiwum_nowe/Rok%202006/031/Tak_bogacila.html

Za donosy na KOR i księdza Blachnickiego Jolanta Gontarczyk dostała mieszkanie w centrum Warszawy

Tak bogaciła się agentura

W lipcu podczas kongresu SLD Forum Równych Szans i Praw Kobiet reprezentowała przewodnicząca tego gremium Jolanta Gontarczyk, wybrana doń jeszcze w 2001 roku. Ale to tylko jedno z wielu pól aktywności tej pani i jej męża.

Była pełnomocnikiem rządu Leszka Millera do walki z korupcją, a za ministra Ryszarda Kalisza jako wiceminister w MSWiA zajmowała się nadzorem nad administracją. Ale i to nie wszystko.Agentura w pierwszej liniiZapowiadając udział Forum Równych Szans i Praw Kobiet w kongresie SLD p. Gontarczyk zapowiadała:“Na pewno zaznaczymy tam swoją obecność. Wydaliśmy stanowisko do kongresu SLD. Po pierwsze jest tam apel o zaprzestanie sporów wewnętrznych i przejście do działań. Chcemy konsekwentnej realizacji programu, a nie paragrafów i zapisów. Partia powinna pełnić funkcję edukacyjną, kształtować odpowiednie postawy. Drugą sprawą jest natychmiastowe wprowadzenie parytetów dla kobiet.”Nie sprecyzowała, jakie to postawy powinna kształtować partia postkomunistyczna, zważywszy jednak na niedawną rządową funkcję pani Gontarczyk, być może chodzi tu o postawy antykorupcyjne. Skoro tak, to warto przyjrzeć się, jak ona sama realizowała te postawy. Otóż p. Gontarczyk jest dobrym przykładem powstawania esbeckiej nomenklatury, czyli procesu polegającego na tym, że w zamian za donoszenie na swych przyjaciół i bliskich ludzie SB otrzymywali gigantyczny majątek, umożliwiający im zajmowanie uprzywilejowanej pozycji w społeczeństwie.Zwerbował ją mążPani Gontarczyk została zwerbowana przez SB w roku 1977 w celu donoszenia na działaczy powstającej opozycji, najpierw Komitetu Obrony Robotników a następnie Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Jej historia jest o tyle szczególna, że zwerbował ją własny mąż, pracujący dla SB już od 1974 roku. Po zawarciu związku małżeńskiego Andrzej Gontarczyk uznał, że dla ułatwienia pracy i w celu uniknięcia dekonspiracji najlepiej będzie wciągnąć żonę do współpracy z SB.Dla sposobu działania SB charakterystyczne było to, że zainscenizowano fikcyjną sytuację, by ukryć fakt, iż Gontarczyk już od dawna był agentem i rozmowę werbunkową przeprowadzono równocześnie z Andrzejem i Jolantą.Andrzej posługiwał się pseudonimem “Yon” a Jolanta - “Panna”. Raporty obojga uzyskiwały najwyższe pochwały od zwierzchników:“Oboje byli aktywnymi działaczami “S” regionu Łódzkiego, w której pracach uczestniczyli na polecenie Służby. Z tego okresu znają szereg działaczy “S” m.in. A. Słowika, J. Bartyzela, K. Kowalewskiego” (...).[W przypadku tego ostatniego nazwiska zapewne chodziło o Zbigniewa Marcina Kowalewskiego, członka Zarządu Regionu Łódzkiego i znanego trockistę - przyp. red.]Przeciw SolidarnościW innym raporcie (z 1982 roku) czytamy:“W ostatnim okresie był aktywnie wykorzystywany do rozpracowania środowiska KOR i działaczy łódzkiej “Solidarności”. Przekazał szereg istotnych informacji dot. działaczy “Solidarności”, panujących stosunków, układów i prowadzonych rozgrywek personalnych w zarządzie regionu. Wynikało to z faktu przewodniczenia przez YONA Komisji Zakładowej “Solidarności” w jego miejscu pracy oraz z szerokich kontaktów zawodowych i osobistych w środowisku działaczy “Solidarności”. YON uczestniczył również w pracach Krajowej Komisji Filmu “Solidarności”. Po wprowadzeniu stanu wojennego uczestniczył w kombinacjach operacyjnych mających na celu likwidację tajnych ugrupowań “Solidarności”. Mimo aktywnej działalności YON nie został internowany, gdyż od października 1981 r. oficjalnie wycofał się z działalności związkowej, tłumacząc to decyzją o wyjeździe na pobyt stały do RFN. Rezygnacja z działalności związkowej miała być dla YONA argumentem wobec władz paszportowych w przypadku ewentualnych trudności. W środowisku działaczy zaakceptowano ten pomysł i YON prowadził działalność związkową nieoficjalnie. Zyskał w ten sposób zaufanie jako człowiek ideowy i bezinteresowny. Potwierdziły to jego kontakty z tymi ludźmi po wprowadzeniu stanu wojennego. (...) PANNA pełniąc funkcję przewodniczącej Komisji Zakładowej “Solidarności” w Instytucie Kształcenia Nauczycieli, weszła również w środowisko łódzkie tego związku. (...) W celu ugruntowania ich związku z Wywiadem, przekazali pisemne informacje na temat swoich kontaktów z działaczami opozycji (Solidarności i KSS-KOR) (...) YON i PANNA posiadają bogatą przeszłość opozycyjną. Świadczy o tym dotychczasowy dorobek operacyjny, jak również przekazany ostatnio wykaz ich kontaktów w środowisku opozycji. Stanowią elastyczną, wzajemnie uzupełniającą się parę źródeł, co ułatwia im realizację zadań.(...) Za przekazane informacje byli wynagradzani finansowo. YON na sumę 33.475 zł, PANNA na sumę 12.920 zł. (...) YON i PANNA wyjeżdżają w ramach “akcji łączenia rodzin”. Otrzymają obywatelstwo RFN. Prezentują na zewnątrz antykomunistyczne postawy, co stwarza im możliwość nawiązania dialogu z anty socjalistycznymi ugrupowaniami emigracyjnymi działającymi w RFN.” I tak się rzeczywiście stało.Kto zabił księdza BlachnickiegoIlość kontaktów agenturalnego małżeństwa Gontarczyków była imponująca: Radio Wolna Europa, Solidarność Walcząca (SW), Biuro Brukselskie “Solidarności”, Rząd RP w Londynie, PPS. Socjaliści byli zresztą pierwszym adresatem agenturalnych wysiłków Gontarczyków ale rychło stwierdzili oni, że znaczenie tej organizacji jest na tyle marginalne, iż trzeba szukać innego obiektu. Skupili się na próbie infiltracji powołanej przez księdza Franciszka Blachnickiego Chrześcijańskiej Służbie Wyzwolenia Narodów w Carlsbergu. ChSWN była organizacją radykalnie antykomunistyczną, kwestionującą linię ugodową wobec reżimu Jaruzelskiego. Najważniejsze zaś było to, że działając w oparciu o autorytet ks. Blachnickiego ChSWN była jedyną (poza “Solidarnością”) organizacją na Zachodzie, która mogła odwołać się do masowego zaplecza w kraju w postaci ruchu oazowego, którego twórcą był właśnie ks. Blachnicki. Agenci uzyskali zaufanie ks. Blachnickiego, a Jolanta Gontarczyk została przewodniczącą ChSWN. Mimo jej licznych starań nie oznaczało to przejęcia tej organizacji, liczącej się w Niemczech i wśród organizacji antykomunistycznych. Ks. Franciszek Blachnicki, jak odnotowują esbecy, “sam kierował ChSWN” i rychło został uprzedzony o podwójnej roli Gontarczyków. Być może właśnie dlatego zginął; jak podejrzewają niektórzy właśnie z rąk Gontarczyków, którzy widzieli się z nim na godzinę przed śmiercią. Obecnie IPN prowadzi śledztwo, mające wyjaśnić rolę Gontarczyków w tej sprawie, a być może: w tej zbrodni.Miliony za donosyŚmierć ks. Franciszka Blachnickiego, dostarczone przez przedstawiciela Solidarności Walczącej informacje o agenturalności Gontarczyków i zaniepokojenie policji niemieckiej – wszystko to razem sprawiło, że Gontarczykowie zostali ewakuowani z Niemiec i przez Budapeszt wyjechali do Warszawy. Sprawa ta nie jest jednak do końca jasna i wymaga bardziej szczegółowego zbadania. Przebieg wydarzeń jest następujący: w styczniu 1987 roku centrala uprzedza Gontarczyków, że Solidarność Walcząca wie o ich agenturalności. Reprezentant SW w Niemczech uzyskuje tę informację od swojej centrali (pseudonim Mea) i uprzedza o tym ks. Blachnickiego. Wkrótce potem ks. Blachnicki ginie. Agenci uciekają jednak z Carlsbergu dopiero ponad rok później - w kwietniu 1988 roku! I, jak wynika z ich meldunków oraz z reakcji warszawskiej centrali, ich ucieczka była nagła i wcale nie zaplanowana. Może właśnie dlatego mimo licznie podejmowanych prób i wysiłków dorobek Gontarczyków nie został wykorzystany propagandowo na miarę ich oczekiwań. Tylko kilka wywiadów prasowych (w usłużnej “Polityce”, zawsze wiernych “Przeglądzie Tygodniowym” i “Kulturze” a także “Życiu Warszawy”, “Trybunie” itd.) oraz reportaż w Teleexpresie i konferencja prasowa Urbana - i to wszystko... Za całość tych działań odpowiadał red. J. Małczyński i do dziś jest tajemnicą, dlaczego nie zrobiono z nich większego użytku, choć mieli mieć materiały dotyczące i Jerzego Milewskiego, i Mirosława Chojeckiego i Jana Nowaka Jeziorańskiego, a przede wszystkim Radia Wolna Europa oraz księdza Franciszka Blachnickiego. Być może sekret tej zagadki tkwi w tym fragmencie ich raportu, w którym stwierdza się, że przed wyjazdem z Carlsbergu: “(...) zakopali w okolicy miejsca zamieszkania w RFN torbę zawierającą ważniejsze dokumenty dot. ChSWN (kartoteki, kasety magnetowidowe, korespondencję, fotografie itp.).”Czy to właśnie dlatego zapewniono im dostatnie życie? W latach 1982-89 Służba Bezpieczeństwa wydała łącznie na działania Gontarczyków:3.303.266 zł,3.257 koron czeskich,75.630 forintów,16.900 marek RFN,3.093 dolarów USA,28.278 szylingów austriackich,170. 883 dinary jugosłowiańskie.Ale to nie wszystko. Tytułem “odszkodowania za utracony majątek” w Carlsbergu Gontarczykowie otrzymali 10.300 marek RFN. Przywieźli bez odprawy celnej samochód marki Audi 90 (koszt ok. 2 mln zł), który został bezpłatnie zarejestrowany przez SB.Od czasu przyjazdu do Polski aż do końca 1989 roku wypłacano im co miesiąc po 100.000 a następnie po 150.000 zł. Kupiono im pralkę (100 tys. zł) i zainstalowano telefon. Tytułem kosztów “dotacji instalacyjnej” otrzymali jednorazowo 100 tys. zł.Postanowiono też odznaczyć ich Krzyżami Kawalerskimi Orderu Odrodzenia Polski i odznakami resortu spraw wewnętrznych. [Wiele wskazuje na to, że odznaczenia nadał im dopiero Aleksander Kwaśniewski, dekorując Jolantę Gontarczyk Srebrnym Krzyżem Zasługi – przyp. red.] Uwłaszczenie agentury, czyli mieszkania dla swoichJednak w tej sprawie największym skandalem, przynajmniej od strony finansowej, jest nieodpłatne przekazanie Gontarczykom na własność pięknego mieszkania w centrum Warszawy przy ul. Poznańskiej. Mieszkanie to stanowiło własność Skarbu Państwa i służyło jako Lokal Konspiracyjny, czyli punkt, w którym funkcjonariusze SB spotykali się ze swoimi agentami. Nie było ono własnością SB (ani resortu MSW PRL), było własnością Państwa. Inaczej jednak patrzył na to aparat komunistycznej władzy, a zwłaszcza wszechwładna bezpieka. Zresztą już podczas przerzucania ich do Polski agenci domagali się od transportujących ich przedstawicieli Centrali urządzenia ich w Warszawie. Mówili, że “zdecydowani są pozostać w Warszawie, gdyż nie chcą wracać do Łodzi”.I tak też się stało. Meldunek operacyjny szefa wywiadu SB Zdzisława Sarewicza z 23 kwietnia 1988 roku, stwierdza, że “Yon i Panna zostali ulokowani w mieszkaniu konspiracyjnym w Warszawie.”W raporcie dla Sarewicza Naczelnik Wydziału XI Departamentu I, A. Makowski stwierdza: “Agenci zostali zakwaterowani w L.K. “Sting” i wg. naszej oceny to mieszkanie można by uznać za docelowe. W niezobowiązujących rozmowach Yon i Panna wyrazili gotowość zamieszkania w nim na stałe. Należałoby wówczas rozważyć także nasze zaangażowanie w zainstalowanie telefonu w mieszkaniu agentów.”Po paru miesiącach lokalizację zmieniono. 2 lipca 1988 roku szef wywiadu SB Zdzisław Sarewicz wydaje Departamentowi Techniki MSW polecenie:“W związku z zakończeniem eksploatacji obiektu krypt. “Czanel - 1” nr. rej. 16177, prosimy o spowodowanie zdjęcia instalacji PP [podsłuchu pokojowego- przyp. red.] z ww. obiektu.”W listopadzie tegoż roku Naczelnik Wydziału XI wywiadu SB W. Bednarz nakazuje przygotowanie do “oficjalnego przepisania mieszkania”, informując, że Gontarczykowie mają już wyrobione “dowody osobiste z zameldowaniem w Warszawie, przy ul. Poznańskiej (...) (adres L.K. “Czanel II”) (...)”. Sprawa wraca raz jeszcze - w raporcie z 19 grudnia 1988 roku, gdzie M. Bednorz informując o przekazaniu LK na własność Gontarczykom nazywa je“znacznie wyeksploatowanym mieszkaniem, którego remont pokryli z własnych zasobów pieniężnych”. Państwo Gontarczykowie mieszkają tam do dziś. Jolanta jest działaczką SLD i robi coraz większą karierę w tej partii - a to zwalczając z jej ramienia korupcję, a to domagając się równouprawnienia prześladowanych kobiet. Jej mąż, Andrzej, jest skromnym byłym prezesem zarządzającym budynkiem, w którym mieści się dawny LK “Czanel”, obecnie własność prywatna państwa Gontarczyków. Antoni Macierewicz20 lipca 2006 r.Artykuł został napisany w ramach prowadzonego w IPN projektu badawczego “Historia KOR”.

Antoni Macierewicz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Servantes
Weteran Forum


Dołączył: 29 Paź 2006
Posty: 206

PostWysłany: Wto Lut 27, 2007 5:47 pm    Temat postu: O tym samym epizodzie Odpowiedz z cytatem

za http://www.goniec.net/listy8.html

Agentka SB w MSWiA
W dniu 23 marca br. działacze polonijni z Niemiec opublikowali protest przeciwko zatrudnianiu na stanowisku podsekretarza do spraw walki z korupcją byłej agentki MSW i peerlowskiego wywiadu, Jolanty Gontarczyk. Jolanta Gontarczyk, wraz z mężem Andrzejem, pracowała do chwili przerzucenia ich przez PRL-owski wywiad z powrotem do kraju w Chrześcijańskiej Służbie Wyzwolenia Narodów w Carlsbergu. Poinformowaliśmy polskie środki przekazu o faktach dotyczących operacji szpiegowskiej, którą prowadził na terenie RFN przeciwko antykomunistycznej Polonii Wydział XI Departamentu I (wywiad) MSW.
"Praca" agentów SB koncentrowała się szczególnie wokół rozpracowywania Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa i Polskiej Partii Socjalistycznej. Małżeństwo Gontarczyków pracowało dla bezpieki na długo przed przerzutem ich do Niemiec w 1982 r. Andrzej Gontarczyk TW "Yon" był od 1974 r. tajnym współpracownikiem kontrwywiadu MSW w Łodzi. W 1977 r. w jego obecności ten sam pion SB zwerbował jego żonę, która przyjęła pseudonim TW "Panna".
Wykorzystywał ich też pion III SB do rozpracowań środowisk dysydenckich np. KSS KOR. W okresie pierwszej Solidarności zajmowali się inwigilacją związku. Po wprowadzeniu stanu wojennego przejął ich wywiad. W uzyskaniu obywatelstwa w Niemczech pomogło im niemieckie pochodzenie rodziny Jolanty (w czasie wojny jej babka, ojciec, ciotka zostali Volksdeutschami; ojciec służył w Wehrmachcie, a po wojnie był tajnym współpracownikiem UB w Łodzi).
Podczas pobytu w Niemczech kontaktowali się z oficerem prowadzącym na terenie Austrii i Jugosławii. Łączność z centralą utrzymywali za pomocą zakonspirowanego punktu kontaktowego w mieszkaniu prywatnym w Gliwicach, dokąd wysyłali kartki pocztowe z informacjami zredagowanymi ustalonym kodem. Ewakuacja w 1987 r. nastąpiła przez Belgrad, krótko przed aresztowaniem ich przez kontrwywiad niemiecki.
Jak mi wiadomo, Jolanta Gontarczyk w MSWiA po nadaniu programu telewizyjnego "Misja Specjalna" w TVP w dniu 23 maja już nie pracuje. Nieoficjalnie dowiedziałem się w IPN, że pion śledczy instytutu nosi się z zamiarem wszczęcia śledztwa w sprawie podejrzenia zabójstwa ks. Blachnickiego, założyciela ruchu oazowego i działającego w Carlsbergu w Chrześcijańskiej Służbie Wyzwolenia Narodów, gdzie Jolanta Gontarczyk sprawowała funkcję przewodniczącej ChSWN. Wiem, że wśród osób, które były w bliskich relacjach ze zmarłym kapłanem, można było już wiele lat temu spotkać opinie, że jego śmierć niekoniecznie musiała mieć naturalne podłoże. Tezę tę potwierdziła pracowniczka IPN, która w programie "Misja Specjalna" poinformowała o tym, że trzon śledczy IPN wszczął śledztwo w sprawie podejrzenia o zabójstwo księdza Blachnickiego.
Ostatni numer tygodnika "Wprost" z 28 maja, zamieścił artykuł Jarosława Jakimczyka pt. "Zabójcza panna", demaskujący "karierę" Jolanty Gontarczyk. Sprawą tą zajęła się też Agata Pustułka w "Dzienniku Zachodnim", pisząc o wszczęciu śledztwa przez IPN.
Jacek Kowalski
Monachium
31 maja, 2005
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group