" /> Dyskusje ogólne :: Służba Bezpieczeństwa Okrągłego Stołu
Forum  Strona Główna

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Służba Bezpieczeństwa Okrągłego Stołu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 754
Skąd: Tczew

PostWysłany: Czw Sty 26, 2012 2:12 pm    Temat postu: 30 lat (+ 1 dzień) rogatywek Odpowiedz z cytatem

30 lat (+ 1 dzień) rogatywek

Wczoraj (25 stycznia) minęło 30 lat od posiedzenia Sejmu PRL, na którym znany PRL-owski pisarz Janusz Przymanowski jako poseł dopominał się o przywrócenie rogatywek w umundurowaniu wojska. Szkoda, że nie znalazłem wpisu na ten temat wczoraj, widnieje przecież tutaj od 3 lat, a pochodzi od jednego z użytkowników tego Forum:

http://swkatowice.mojeforum.net/post-vp18344.html#18344.

W czasie, kiedy na nowo mogły wezbrać odruchy niechęci do Ludowego Wojska Polskiego, ten magik chciał, aby wytworzyć skojarzenie z wojskiem Polski Niepodległej, mające złagodzić przykry i smutny obraz LWP, widocznego codziennie za oknem i w telewizorze jako narzędzie opresji.

W ten oto sposób "linia porozumienia i walki" była realizowana na dość długo przed tym, zanim pod taką nazwą generalissimus Jaruzelski ją (w ― śnieżne gdzieniegdzie w Polsce, np. w Łodzi ― pierwszomajowe przedpołudnie 1984 r.) proklamował.

Przymanowski należał do ulubieńców reżymu. Jemu było wolno więcej niż niejednemu innemu "calebrycie" w PRL. W kilka lat potem pokazywał w telewizji specjalnie spreparowaną przez siebie obwolutę kolejnego wydania swojego epokowego dzieła o "czietyrioch tankistach i sabakie", aby uwidocznić, jak to Ludowa Ojczyzna zbyt mało (!) dba o kulturę, bo zbyt wielki procent dochodu ze sprzedaży książek zabiera jako podatek, a tym samym zbyt mały procent tegoż dochodu pozostawia autorom jako honoraria. Niemal tak, jak gdyby na chwilę kamera zajrzała na spotkanie Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie (chociaż ta telewizyjna wypowiedź Przymanowskiego o podatkach była, owszem, w drugiej połowie lat 80., jednak chyba przed powstaniem owego Komitetu...) W takie oto sposoby socjalizm robił do nas oko, chcac, abyśmy wierzyli, że m[iew]a ludzką twarz.

No i czy ktoś jeszcze dziwi się, że Sejm PRL (co prawda, nie w IX kadencji, na wniosek posła Bendera, lecz dopiero w kilka miesięcy później, w swojej X kadencji) przywrócił także nazwę państwa sprzed 22 VII 1952 r. i herb sprzed września 1939 roku?

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 19 Wrz 2019
Posty: 123

PostWysłany: Czw Wrz 19, 2019 7:52 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grzegorz - Wrocław
Moderator


Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4333

PostWysłany: Pią Sty 27, 2012 7:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jakby tego wtedy nie zrobiono, to dziś by się mogło okazać, że ani czapki, ani godło, ani nazwa PRL nikomu nie przeszkadza, i że dla wielu jest taka swojska, że się do niej przyzwyczailiśmy, że szkoda pieniędzy na pieczątki.
Och! Czegoż ta władza nie potrafi wymyślić, żeby było tak jak nam Stalin - najlepiej jak umiał - państwo urządził.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 754
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pią Paź 12, 2012 12:54 pm    Temat postu: Janda o Wałęsie (1992, 2012) Odpowiedz z cytatem

Janda o Wałęsie (1992, 2012)

Esse Quam Videri napisał:
uzupełnienie ― przyczynki do sprawy "Bolka"


<><><><>


Bruno Kreisky o przeszłości Lecha Wałęsy


">>W sierpniu 1980 r. kiedy rozgrywały się wydarzenia, o których opowiada film ("Człowiek z żelaza") była w Budapeszcie, gdzie Szabo kręcił Mefista. Grałam niewielką rolę obok Klausa Marii Brandauera. Nie znałam wtedy jeszcze niemieckiego, którym posługiwała się ekipa. Zorientowałam się, że w Polsce coś się dzieje, kiedy pod oknami hotelu przeszła manifestacja, wykrzykując: Lendiel! Lendiel! [poprawnie: "lengyel" = po węgiersku: "Polak" ― E.Q.V.] Wyszłam na ulicę i zobaczyłam, że kierują się pod pomnik Bema. Pobiegłam do Instytutu Polskiego, ale zastałam drzwi zamknięte na głucho. Następnego dnia przyjechał z Wiednia Brandauer i mówi mi, że w Polsce wybuchła rewolucja, na czele stoi jakiś Wałęsa, podstawiony agent Moskwy, a głupi Polacy mu wierzą. Powoływał się na Bruno Krajsky'ego, od którego podobno usłyszał tę rewelację w czasie proszonego obiadu.<< Krystyna Janda opowiada o sobie Bożenie Janickiej ― >>Tylko się nie pchaj<<, s. 47 i 48, BGW 1992."

Cytat (wraz z pisownią) za: "Zachód wiedział", "Poza Układem" nr 3 i 4(41) z marca-kwietnia 1993 r. str. 7/8. W książce Jandy ten fragment posiada IDENTYCZNĄ pisownię. Zaraz po nim następuje zdanie: "Było dla mnie jasne, że to nie może być tak, ale nie wiedziałam, co się dzieje naprawdę" (być może asekuracyjnie?).

Bruno Kreisky (a nie "Krajsky"!) był w latach 1970-83 r. kanclerzem Austrii i jednym z czołowych przywódców Socjaldemokratycznej Partii Austrii (SPÖ).

<><><><>



Powyższe to tekst dostępny w niniejszym wątku wyżej, pod adresem: http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?p=10750#10750.


Panie prezydencie, ja naprawdę bardzo pana cenię i szanuję - mówiła aktorka.

(słowa Krytyny Jandy wypowiedziane do obecnego na spektaklu Lecha Wałęsy, w Gdańsku w dniu 11 X 2012 r., po premierze monodramu "Danuta W.", przedstawiającego życie Danuty Wałęsowej; źródło: http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/trojmiasto/premiera-monodramu-danuta-w-z-udzialem-malzenstwa-,1,5275235,region-wiadomosc.html)



Kiedy Krystyna Janda była bardziej autentyczna w swych wypowiedziach: w książce wydanej 20 lat temu (gdzie jednak nie musiała umieścić wypowiedzi Brandauera o Wałęsie), czy wczoraj w Gdańsku? (Może ― opowiadając Bożenie Janickiej swoje przeżycia ― trwała jeszcze w stanie antywałęsowskiej koniunktury, wznieconej przez "Salon Warszawski" podczas tzw. wojny na górze w 1990 roku?)

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri


Ostatnio zmieniony przez Esse Quam Videri dnia Sob Sty 11, 2014 1:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 754
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pią Wrz 27, 2013 1:36 pm    Temat postu: Podobno jest ich ok. 140! Odpowiedz z cytatem

Podobno jest ich ok. 140!

ironiczny anglosas "Kiszczak o supertajnych konfidentach SB"
http://naszeblogi.pl/41162-kiszczak-o-supertajnych-konfidentach-sb


Tacy ludzie, o ile są obecnie (= po 1989 r.) umieszczeni w istotnych miejscach, mogą wystarczyć, aby pilnować interesu Polski Ludowej i jej przodującej siły w postaci PZPR.

No, bo jak to rozumieć, że ktoś inteligentny, absolwent niełatwych studiów (np. medycznych), a od czasu "przełomu" bywalec pomieszczeń parlamentarnych, albo rządowych, albo przynajmniej ― pomieszczeń redakcyjnych w "opiniotwórczych" redakcjach, wspierających "Salon Warszawski", NIE rozumiał, że przylgnąwszy do tych, którzy mają władzę i pieniądze, służy PRZECIW Polsce? Ani młody wiek i zbyt małe doświadczenie, ani brak dostatecznie wysokiego poziomu inteligencji, nie wchodzą w rachubę u takich ludzi i dlatego nie mogą być okolicznościami usprawiedliwiającymi. Długoletnie popieranie tego, czego symbolem jest "program Balcerowicza" (połączone z prywatnie wyrażanym "wymiotnym" obrzydzeniem do własnej partii i dezawuowaniem jej antylustracyjnych dogmatów, np. w sprawie tożsamości słynnego "Bolka"), albo zdolność do oparcia się torturom w dalszej przeszłości, jednak brak odporności na pokusę wymiany żony (albo męża) na "nowszy model" w bliższej przeszłości (co w takim razie wadziłoby jemu/jej zdradzać ojczyznę?), to widome świadectwa, że coś niedobrego za tym się kryje.

Jeśli ktoś taki przy tym popadł w uzależnienie od dobrobytu stwarzanego przez wejście w skład takiej "elity", to już mamy obraz dożywotniej marionetki. Nie powróci do swojego zawodu i miejsca pracy. Będzie klientem (i elementem) obozu władzy. Będzie STALE dyspozycyjny, jak niegdyś szlachetka, pozostający faktycznie na utrzymaniu jakiegoś magnata. Haki? Haki Kiszczaka? Czy może np. bycie lokatorem zbioru zastrzeżonego ale w papierach przejętych w Berlinie po dawnej StaSi? O takich nawet gen. Kiszczak może nie wiedzieć...

Dla przypomnienia:

"Wśród osób, których nazwiska nie znalazły się w dokumentach przedstawionych konwentowi seniorów w dniu czwartym czerwca, ponieważ już od dawna nie pełniły funkcji państwowych, znalazła się tylko jedna, która kiedyś w swoim środowisku przyznała się do faktu współpracy z bezpieką. [...] Jeśli któraś z osób niegdyś współpracujących z SB nie zostanie wskazana przez należycie skonstruowany system lustracyjny, będzie to oznaczało, że pracuje dla znacznie potężniejszych protektorów niż dawne PRL-owskie służby specjalne. [...] W ramach konspiracji odstępowano także od obowiązku własnoręcznego podpisywania meldunków i innych dokumentów np. pokwitowań za otrzymywane pieniądze. Oficerowi często sami na podstawie informacji uzyskanych od TW pisali raport, zaznaczając tylko, że sporządzili go na podstawie doniesień danego współpracownika. [...] Jeśli początkowo przeciętny agent, zwerbowany np. w związku z wyjazdem na placówkę do, powiedzmy, Paryża, z czasem okazywał się doskonałym współpracownikiem i stawał się jednym z opozycyjnych przywódców, usuwano z archiwum wszystkie dokumenty świadczące o jego wcześniejszej współpracy. Prowadzeniem takiego agenta zajmował się najczęściej osobiście szef jednego z departamentów. Współpraca przybierała wówczas inny od dotychczasowego kształt i charakter. Nigdy nie sporządzano żadnych meldunków, nie określano też na piśmie zadań[,] jakie współpracownik ma wykonać." (zob.: Michał Grocki, "Konfidenci są śród nas", Editions Spotkania, Warszawa 1992, str. 84-87)

Niektórzy może doczekają jubileuszy służby Imperium Zła porównywalnych z tymi jubileuszami, które przysługują takim jak Jaruzelski, Mazowiecki albo Bauman?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 754
Skąd: Tczew

PostWysłany: Sro Gru 04, 2013 2:42 pm    Temat postu: Jak mało zmieniło sie przez 20 lat! Odpowiedz z cytatem

Jak mało zmieniło się przez 20 lat!










Dokładnie 20 lat temu ukazał się wywiad ze znanym
poetą-satyrykiem, który jednak wypowiadał się nie tylko satyrycznie.
Tendencyjnie wybrałem zeń fragmenty podkreślające,
jak mało w ciągu tych 20 lat się zmieniło:



Skrajni pesymiści określają sytuację, jaka wytworzyła się po zwycięstwie wyborczym lewicy w taki mniej więcej sposób: Oto skończyła się najdłuższa (czteroletnia) przerwa w rządach komunistów i znów powracamy do punktu wyjścia. Ja pod pewnym względem widzę rzecz jeszcze bardziej czarno. Na początek, odpowiadając na pańskie pytanie dlaczego te 4 lata tzw. wolności przyniosły w efekcie zero, powiem tyle ― moim zdaniem wbrew nieustannemu wrzaskowi o przeprowadzanej reformie, pępowina łącząca nas z PRL-em nie została całkowicie przecięta. [...] Ale najgorsze jest to, że wszystkie wywodzące się z byłej opozycji ekipy rządowe miały w gruncie rzeczy mentalność socjalistyczną i rządzenie wyobrażały sobie w taki mniej więcej sposób: Zasiądą niczym mędrcy platońscy i będą sobie wymyślali, co ten naród ma robić. Tak wygląda koncepcja ogólna ― w szczególności chodziło o to, że wykombinuje się jakiś kolejny raj na ziemi. Jeśli będą się słuchali Banku Światowego i MFW to dostaną jakieś pieniądze ― z których część, oczywiście, roztrwonią, a część przeznaczą na rozkręcenie czegoś, co im akurat przyjdzie do głowy jako świetny pomysł. No i będą musieli pilnować, żeby nie zapanowała tu ksenofobia, antysemityzm, skrajna prawica i faszyzm. Oto na czym polegało ich właściwe zadanie. W rezultacie doprowadzili do takiego bałaganu, jaki w tej chwili mamy. [...] Można było oczywiście przynajmniej próbować odebrać przynajmniej to wszystko, co pochodziło z ewidentnej kradzieży. I co zrobiono? Jak wyglądały sprawy rewindykacyjne? Przecież zostawiono czerwonym prawie cały majątek. Okazało się, że na tę ich pełną pończochę nie było żadnej rady. Najgorsze było jednak to, że stworzono zielone światło dla tzw. spółek nomenklaturowych. [...] Korwin-Mikke jest w swych przejawach nazbyt skrajny, jest nawet doktrynerski i trudno brać na serio wszystko, co mówi. Lecz jego zasadnicza linia rozumowania to jest właśnie to, co prowadzi do przejścia z socjalizmu do kapitalizmu, czyli do gospodarki wolnorynkowej. [...] Jeśli pojawi się np. jakieś pismo, które się nie podoba władzy, to załatwia je fiskalnie. Istota sprawy jest to, że "oni" realizują ten ideał kapitalizmu, który na użytek ubogiej ciemnej masy wymyślił "czerwony". W kapitalizmie wolność? ― chyba oszaleliście! Tam rządzi pieniądz ― i ten kto ma pieniądze robi to, co chce. Reszta nie ma głosu. I proszę ― wielki koncern prasowy może w mgnieniu oka zlikwidować gazetę, która w jakiś sposób im przeszkadza. W dzisiejszej propagandzie "oni" ukształtowali kapitalizm na swój obraz i podobieństwo. [...] "Oni" przede wszystkim chcą być szalenie europejscy. [...] ich zasadnicza koncepcja zasadza się na założeniu że wszystko to, co nie było w Polsce socjalizmem, było Ciemnogrodem. A Ciemnogród nalezy zwalczać. W ich obrazie świata nie mieści się nic więcej. [...] Zachodowi zależy na zachowaniu obecnego stanu rzeczy w Polsce. Myślę, że Zachód jest ciężko przerażony tym, że to, co powstało po upadku komunizmu, stało się workiem bez dna i nie ma żadnej spójnej koncepcji na to, co z tym fantem zrobić. Dlatego popiera Jelcyna żeby znów tam powstał "soc" i żeby znów zapanował święty spokój ― nawet &agrave; la Soso. [...] Na swój sposób wszyscy czekają tu na to, że przyjdzie jakiś dobry Amerykanin i że coś tu poprawi. Nie liczy się na samych siebie. [...] Nieustannie marnuje się tu kolejne koniunktury polityczne. Weźmy np. Ukrainę. Ktoś tam pojechał, ktoś zrobił gesty, ale jak należy ułożyć sobie z nią stosunki ― tego nie wie nikt, nikt się nad tym w ogóle nie zastanawia. [...] sporo już ludzi zaczyna orientować się, ze wraca upiorna propaganda sukcesu rodem z Gierka. [...] Pojęcie "interes narodowy" (a przecież o to tutaj chodzi), zrozumiałe w pewnych kręgach inteligenckich, w powszechnym odczuciu nic już dzisiaj nie znaczy. [...] A dziś panuje taka moda, ze gdy powiesz coś o interesie narodowym, to zaraz ci powiedzą, żeś faszysta. [...] Jeśli odrodzi się imperializm w Rosji ― a na pewno się odrodzi ― to przy wszystkich naszych wadach i felerach znów staniemy się przedmiotem historii, kimś w tle. Albo ktoś nas wchłonie ― albo weźmie na smycz. Jeśli nic się nie zmieni, to czeka nas nowa Jałta, jakieś nowe Święte Przymierze i status dziewiętnastowiecznego Królestwa Polskiego. [...] Dziś mamy kontynuację rodowodu Boya-Żeleńskiego ― aborcja, europejskość, popłuczyny "Wiadomości Literackich" i kosmpolityzm.

zob.: Roman Zawadzki, "Albo ktoś nas wchłonie, albo weźmie na smycz. Rozmowa z Januszem Szpotańskim", "Najwyższy Czas!", nr 49(192) z 4 grudnia 1993 r., str. I, IV, V, VI, VII, X i XI).





Dla przypomnienia: "Soso" to dziecięcy przydomek Józefa Stalina. Jelcyn nie żyje, ale jego bezpośredni następca (przezeń "namaszczony") de facto (jako: premier, prezydent, premier i znowu prezydent) od sierpnia 1999 r. rządzi Rosją do dzisiaj. Imperialna polityka tego państwa już się odrodziła. Początki starań o ponowne uzależnienie Polski od Wschodu (gazociąg jamalski) i od Zachodu (Unia Europejska) nastąpiły jeszcze przed udzieleniem tego wywiadu. Teraz OBYDWA te przedsięwzięcia są już zrealizowane: mamy zarówno smycz z Moskwy jak też wchłonięcie (Anschluss) przez UE. Cały wywiad, w tym słowa Szpotańskiego o Ukrainie, zostały wypowiedziane w listopadzie 1993 r., na 10 lat PRZED "rewolucją pomarańczową" ― i też pozostają aktualne: mamy do wyboru tam ALBO jeden kierunek, który nie jest wprost (tzn. w resentymentach) anty-polski, ale jest pro-rosyjski, albo drugi, który jest anty-rosyjski, ale zarazem (w pewnej znaczącej jego części) anty-polski. Jedyne, co jeszcze nie stało się, to nowyu podział, którym (w nieco innym wariancie) co jakiś czas straszy także red. Stanisław Michalkiewicz (= ta część dzisiejszej Polski, która 100 lat temu należała do Austrii i Rosji /= to obszar proklamowanej w 1920 r., ale nie-ziszczonej, na szczęscie, Polskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej/ ― przekształcona w kadłubową "judeopolonię", reszta ― anektowana przez IV Rzeszę Niemiecką).


A propos Ukrainy, smyczy i wchłonięcia, zob. także: http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?p=38431#38431.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 754
Skąd: Tczew

PostWysłany: Sro Gru 18, 2013 12:55 am    Temat postu: 30 lat od spornej daty Odpowiedz z cytatem

30 lat od spornej daty

Esse Quam Videri napisał:


1) data „ojcowskiego napomnienia”
prymasa Glempa dla wikarego Popiełuszki ― 18 XII 1983 r.?



październik 1992 r.

"Poza Układem. Miesięcznik społeczno-polityczny", nr 10[37] z października 1992 r., str. 3-4

http://swkatowice.mojeforum.net/post-vp19655.html#19655



"Zapiski" ks. Jerzego Popiełuszki (fragment):

Prasa podała wiadomość, że znaleziono obciążające mnie mocno materiały, w drugim mieszkaniu, o którym nie wiedziały ani władze kościelne, ani śledcze. [To zapewne ten lokal, o którym niejaki Michał Ostrowski /= Jerzy Urban?/ napisał w tamtym czasie artykuł "Garsoniera obywatela Popiełuszki", opublikowany w "Ekspresie Wieczornym", a przedrukowany potem przez różne inne reżymowe gazety ― E.Q.V.] 18 XII na mszach świętych księża odczytali w kościele moje oświadczenie wyjaśniające sprawę mieszkania i znalezionych w nim przedmiotów. (...) Wezwał mnie bp Romaniuk. Pojechałem do Seminarium i tam spotkałem przy furcie Ks. Prymasa. Weszliśmy do pokoiku. To co tu usłyszałem, przeszło moje najgorsze przeczucia. To prawda, że Ks. Prymas mógł być zdenerwowany, bo wiele kosztował Go list pisany do Jaruzelskiego w mojej sprawie. Ale zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniu szanowało mnie bardziej.



wywiad ks. prymasa Józefa Glempa opublikowany w "Famiglia Cristiana", nr 47 z 27 listopada 1985 r. (fragmenty):

Nie mamy żadnych obaw co do inicjatyw w rodzaju mszy za Ojczyznę. Chcemy jednak, by pozostały one katolicką modlitwą, a nie okazją do demonstracji, z którymi ludzie Kościoła nie mają nic wspólnego. [...] [o reprymendzie udzielonej ks. Jerzemu:] Publikacja, o której pan wspomniał, powiada, że spotkanie to miało się odbyć w Warszawie 18 grudnia. Sprawdzałem w moim notesie z 83: byłem wówczas w Toruniu, cały tydzień nie było mnie w Warszawie. [...] Biednemu księdzu zalecałem ostrożność, by nie dał się wciągnąć ludziom, których cele były przede wszystkim polityczne. Poza tym to normalne, że rozmowa biskupa ze swoim księdzem toczy się na wielu płaszczyznach, może być w niej również miejsce na ojcowskie napomnienie. On nie zawsze był z tego zadowolony. [...] [o zamiarze wysłania ks. Jerzego do Rzymu:] Nie, to nie był mój pomysł! Pewni jego przyjaciele, obawiając się o niego, przyszli do mnie i powiedzieli, że dla uratowania księdza dobrze byłoby, gdyby udał się na jakiś czas do Rzymu. Prosili, bym mu przekazał tę radę. Zrobiłem to, ale jemu pozostawiłem decyzję. Ks. Popiełuszko odpowiedział, że wyjedzie z kraju tylko wtedy, kiedy biskup mu tak rozkaże. Nie mogłem tego zrobić również dlatego, że podobny rozkaz wyglądałby na zapowiedź absurdalnej ustawy o banicji. Ci, którzy manipulowali księdzem Popiełuszką, nie byli ludźmi Kościoła.


Oba powyższe cytaty za: "Poza Układem. Miesięcznik społeczno-polityczny", nr 10[37] z października 1992 r., str. 3-4.



Ks. Popiełuszko nie żyje, więc nie można sprawić, aby wypowiedział się na temat tego, czy owa rozmowa z prymasem odbyła się 18 grudnia 1983 r. czy w innym czasie. Ale ks. prymas żyje i mógłby powiedzieć, kim byli ci zacni przyjaciele ks. Popiełuszki, których rady on (prymas) wysłuchał. Skoro przekazał tę radę swemu podwładnemu, to widocznie nie byli to (w jego prymasowskich oczach) jacyś manipulatorzy, ale "ludzie Kościoła", toteż nie powinni mieć za złe ks. prymasowi, gdyby ich nazwiska ujawnił. Ba, chyba nawet powinni czuć się mile połechtani po swojej próżności, gdyby zostali nazwani "przyjaciółmi" męczennika, kandydata na ołtarze, i to ― nazwani tak nie przez siebie samych, nie przez kogokolwiek, a przez samego prymasa!

Przy okazji: w dniu 18 grudnia 1983 r. były 54. urodziny ks. prymasa Glempa. Trochę dziwnym jest to, że psuł sobie humor w dniu własnych urodzin udzielaniem reprymendy (przepraszam: "ojcowskiego napomnienia") podwładnemu. Ale chyba jeszcze dziwniejszym było spędzać urodziny poza miejscem zamieszkania... Akurat w Toruniu na dodatek! Co za "genius loci" przywiódł księdza prymasa właśnie do tego miasta?



[źródło: 25-lecie zbrodni na ks. Jerzym
http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?p=23026#23026]






Dzisiaj (18 XII 2013) od domniemanej daty owej rozmowy zawierającej "ojcowskie napomnienie" mija dokładnie 30 lat.

Wtedy gen. Kiszczak od paru dni (od 10 XII) był w posiadaniu
nominacji na króla (Niderlandów), którą w pamiętnym liście wysłał
doń aresztant Adam Michnik. W 10 miesięcy później była jak znalazł:
ks. Jerzy został uprowadzony w dniu 59. urodzin "króla" Kiszczaka
(tzn. 19 X 1984), podobnie jak św. Jan Chrzciciel został ścięty
w dniu urodzin "króla" Heroda Antypasa (Mat. 14 : 6, Mk 6 : 21).

No, teraz już nie żyją OBAJ księża-rozmówcy:
wikary Jerzy Popiełuszko i prymas Józef Glemp,
a więc od żadnego z nich nie możemy dowiedzieć się,
czy to był 18 grudnia 1983 r., czy inny dzień.

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 19 Wrz 2019
Posty: 123

PostWysłany: Czw Wrz 19, 2019 7:52 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Esse Quam Videri
Weteran Forum


Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 754
Skąd: Tczew

PostWysłany: Wto Lut 18, 2014 9:24 am    Temat postu: Różnica między Polską Niepodległą a Polską Transformowaną Odpowiedz z cytatem

Różnica między
Polską Niepodległą
a
Polską Transformowaną




(Ta pierwsza to była II RP, ta druga to NIE jest III RP, lecz PRL-bis.
Ale warto przypomnieć teraz, kiedy mija 25 lat od obrad okrągłego stołu.)

_________________
facet wyznaj?cy dewiz? Karoliny Pó?nocnej: Esse Quam Videri
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Strona Główna -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6
Strona 6 z 6
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dołączać plików na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum






Załóż forum phpbb2 lub phpbb3 za darmo na Forumoteka.pl





Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group